Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Lethys

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    380
  • Donations

    20.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

285 Świetna

About Lethys

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Lethys

    Rimming u Pani

    Może i bym namówił, ale nie wiem, czy któraś by się podjęła wylizać takiego Sasquatch'a. Tak na poważnie - spoko sprawa.
  2. @Adolf, jej rodzice na bank będą spłacać kredyt sami, do końca. Mają trochę kasy, poza tym to córeczka tatusia, nie przerzucą na nią długu.
  3. Dokładnie. Zgrywają święte, a to największe diablice. Znałem taką - gorliwa katoliczka, matka też zafiksowana na punkcie religii, pielgrzymki, modlitwy, masa dewocjonaliów w domu. A córeczka? Niby też... Aż trochę popiła... Jej facet położył się spać na podłodze, ona na łóżku z innym gościem, opierdoliła mu laskę, a rano jak gdyby nigdy nic. Kurwa, aż niedobrze mi się robi, jak to sobie przypomnę.
  4. @Kespert, bardzo celne uwagi, dzięki. Niesamowite, jak to cały czas trzeba być uważnym i być czujnym... Życie...
  5. W rzeczy samej, tak właśnie było. @Imbryk, dzięki za odpowiedzi na pytania. Wydaje mi się, że jedyną - jak Cię mogę sytuacją - byłaby ta, w której oboje dają gotówkę po połowie i są współwłaścicielami. W przypadku udziału osób trzecich jest to kretynizm. W sytuacji ewentualnej chęci spłaty mieszkania jemu przez nią, spotkałoby go niezłe gówno.
  6. Macie rację, z tymi układami bywa różnie. Dodam jeszcze, bo dowiedziałem się przed momentem, że ta jej połowa za mieszkanie to byłyby pieniądze wyłożone przez jej rodziców, ale wzięte na kredyt. Podsumowując - on daje 150k gotówki, jej rodzice dają 150k wzięte na kredyt. Teraz to już w ogóle ciekawa sytuacja.
  7. @maniks, bardzo dobre i rozsądne jest podejście Twoich rodziców. To co jest w Waszej rodzinie powinno iść na Ciebie, a nie na kobietę, która tak naprawdę jest Twoim rodzicom obca. Mimo to uważam, że sytuacja opisana przeze mnie jest nieco inna. Majątek to jedno, ale kupienie czegoś 50/50, to drugie. Domyślam się, że chodziło Ci o samą współwłasność - tak, z tym mogą być problemy przy ewentualnym podziale.
  8. Celna uwaga. Myślisz, że odpowiedni zapis u notariusza mógłby załatwić sprawę? W razie śmierci jednego z właścicieli nieruchomości, mieszkanie to przechodzi na drugą osobę.
  9. @smalczas, to prawda. Prawne załatwienie wszystkiego, tak jak to należy to podstawa.
  10. Uważam, że taka opcja nie jest tragiczna. Wydaje mi się, że jest to lepsze niż kredyt na powiedzmy 10 lat. W ciągu tego czasu można już zamiast spłacać kredyt odłożyć na fajną część kawalerki. A nuż ceny mieszkań pójdą w dół. Najbardziej w tym wszystkim jednak martwiła by mnie wizja, że nie mogę łatwo sprzedać mieszkania od tak, po rozstaniu. Ale zwyczajnie się na tym nie znam... Tylko gdybam.
  11. @Rodanek, niby akt notarialny ma być, ale... Co np. w przypadku, gdy ona go walnie po rogach, gość będzie chciał się rozstać i sprzedać mieszkanie, a ona powie, że takiego wała,? Jest jakaś możliwość prawna żeby sprzedać mieszkanie w takiej sytuacji? Ciężki temat.
  12. @dobryziomek, chcą je kupić przed ślubem. On mówi, że jeszcze nie ma ochoty na żeniaczkę, a rodzice jego panny bardzo długo żyli bez ślubu, więc ona też na razie nie naciska. @Piter_1982, chłopak ma już połowę gotówki, więc mogą to mieszkanie wziąć od ręki. Dużego kredytu też bym się teraz nie podjął. @Morfeusz, nie było jakichś większych przepychanek z jej strony, ze sprzedaniem mieszkania?
  13. Cześć! Właśnie wróciłem od dobrego przyjaciela z małego posiedzenia. Rozmawialiśmy o mieszkaniach i z jego strony padł pomysł kupna nieruchomości razem ze swoją partnerką za gotówkę. On pół, ona pół. Są ze sobą jakieś 4 lata, układa im się spoko, ona wciąż zafiksowana na jego punkcie. Generalnie pożycie na +. W tej chwili żyją w wynajmowanym mieszkaniu już 1,5 roku i nie narzekają na siebie nawzajem. Co myślicie o takim rozwiązaniu? Dodam, że chłopak chciał to mieszkanie kupić na kredyt, ale panna powiedziała, że połowę mu dorzuci i zamieszkają razem. Chwilę o tym pogadaliśmy i mówi, że gdyby to mieszkanie im wypaliło, to i tak po cichaczu odkładałby pieniędzy na jakąś małą kawalerkę "w razie co". Ryzykowne zagranie? Za gotówkę, to za gotówkę. Gdyby doszło do jakichś spięć zawsze można jakoś próbować je sprzedać. Co uważacie? Pozdrawiam.
  14. Dzięki za odpowiedzi. Wybaczcie ewentualne błędy, ale byłem po kilku piwach + zaistniała sytuacja mnie delikatnie podirytowała. Cóż... No... Dalej czuję pewien niesmak. Już nawet nie chodzi o to, że wziąłem do siebie ich słowa, ale o to, że w "normalnych" warunkach w tym autobusie byłbym zwyczajnie jak duch, poprostu wsiadłbym i wysiadł nie zamieniając z nikim słowa, ale Ci goście nie zostawili na mnie suchej nitki, mimo, że moja obecność nie była żadnym problemem dla nikogo. Miałem wrażenie, że im więcej ich namawiam na możliwość mojego pozostania w autobusie tym więcej satysfakcji czerpali z dowalania mi. Panowie życia i śmierci heh.
  15. Panowie, dzisiejszej nocy spotkało mnie coś, co mnie poprostu zniszczyło. Wracałem w nocy z miasta do domu komunikacją miejską. Wsiadłem. Przejechałem trzy przystanki i wysiadłem na jednym z "główniejszych", aby przesiąść się w autobus, który podwiezie mnie prawie pod dom. Była godzina 3 w nocy. Wsiadłem w jeden autobus z czterena pasażerami. Okazało się, że był to autobus pracowniczy, który podwoził kierowców z różnych przystanków do głównej zajezdni... Wsiadam - (nieświaodomy tego, że jest to autobus "pracowniczy"), nic nie mówię, aż w końcu odzywa się pierwszy kierowca, który siedział koło mnie "wypierdalaj stąd". Drugi powiedział: "won mi stąd", a trzeci krzyknął do kierowcy: "Zawieź go na końcowy, na zajezdnię, przejdzie się kawałek to przemyśli sprawę...' i śmiał się. Powiedziałem tylko: "Panowie, rzućcie mnie jeden przystanek, przecież nikomu nie wadzę, w dodatku mam wykupiony bilet na pół roku, ale zaczęli się tylko śmiać... Powiedźcie mi, jak to jest... Po co te zgryźliwości? Do tej pory bardzo szanowałem zawód kierowcy komunikacji miejskiej, ale po tym incydencie jestem zwyczajnie zmieszany... Po ludzku jest mi zwyczajnie przykro... Nikomu nie wadziłem, nawet nie odczuliby mojej obecności. Temat może głupi, ale musiałem to z sobie wyrzucić... Dzięki, Pozdrawiam.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.