Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

szymuk

Użytkownik
  • Content Count

    25
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

3 Neutralna

About szymuk

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

184 profile views
  1. Trochę narcystyczny chłopak jestem, ale wszystko w odpowiednim stopniu. Zrobię co w mojej mocy bracie
  2. Jakie mogą być tego konsekwencje? Wydaje mi się, że upajanie się zajebistością wpływa jedynie pozytywnie na relacje z płcią przeciwną
  3. Dość młody ze mnie osobnik i póki co byłem w 2 relacjach. Pierwsza była tak toksyczna, ja sam siedziałem w jakiejś śmiesznej depresji, a u kobiety nie potrafiłem dostrzec zainteresowania. Jak wiadomo, gdy samiec za bardzo zabiega o samicę to ze względów ewolucyjnych czuje ona coś w rodzaju odrzucenia. Kobiecina wyrobiła w głowie sobie trochę szajsu przezemnie, choć ona bez winy też nie była. Mało co już z tego pamiętam, trwała 8 miesięcy. Druga relacja w sumie skończyła się zanim rozpoczęła się na dobre. Przyszedł starszy, lepiej zbudowany samiec z większymi zasobami. W przeszłości ze sporego gówna ją wyciągnąłem no ale wiadomo. Warto dodać, że ta sytuacja rozjebała mnie na części, a myśli samobójcze co parę godzin to była norma. Zdecydowanie wolę obcować z paniami bez związku i nawet notuję w porządku wyniki. Mogę Ci jeszcze powiedzieć, że w głębi jednak chciałbym coś fajnego stworzyć. Moim problemem napewno jest odczuwanie zazdrości, ale to w takiej hardkorowej wersji i niewiem jak sobie z tym radzić. Tłumaczenie sobie w głowie, że ta zazdrość jest irracjonalna nie przynosi zbyt dużych efektów. Co do rodziny to raczej kiepsko. Mam dwie siostry, jestem ich całkowitą odwrotnością, z rodzicami ciągłe kłótnie. Matka to złota kobieta, ojciec raczej od dziecka tylko kłody pod nogi rzucał i próbował udowodnić, że się do niczego nie nadaję. Straszny hipokryta.
  4. Musisz bracie rozmawiać sam ze sobą. Dużo, zarezerwuj sobie CONAJMNIEJ godzinę wolnego czasu DZIENNIE. Przygotuj sobie lustro. Rozmawiaj ze sobą, ale masz zakaz w tym czasie ubliżania sobie i oceniania samego siebie. Porozmawiaj o tym z czego jesteś dumny, czego się boisz, dlaczego akurat tego, jak chciałbyś żeby wyglądało twoje życie kiedyś, jakie działania możesz podjąć żeby to osiągnąć, co mogłeś zrobić, ale nie zrobiłeś i jak możesz sobie to wybaczyć itp. Jeżeli chcesz rozwiązać jakiś problem to musisz mieć świadomość z czego dokładnie wynika i dokąd on sięga! To może też wynikać z twoich wzorców z dzieciństwa. Depresja to w 80% coś co sobie wmawiamy. To jest żal do samych siebie o brak kontroli nad własnym życiem, bo każdy ma stałą potrzebę kontroli. Klucz w tym aby ją zwiększyć. Załóżmy osoba gruba nie będzie miała depresji z powodu, że jest gruba, a z powodu, że nie może przestać wpierdalac. Gdy taka osoba zacznie odhaczać małe cele które przybliżają ją do utraty wagi, zaczyna czuć, że coś kontroluje i problem stopniowo zanika.
  5. Wydaje mi się, że ten punkt dotyczy jedynie skrajnych narcyzów. Ja sam nie traktuję ludzi jak bydła, kieruję się zasadą, że jeżeli ktoś jest w porządku dla mnie, to ja dla niego tak samo i tu się pojawią kolejny z punktów, bo potrafię być mściwym jak cholera. Poczucie wyjątkowości, to nie tak, że chodzę i nic tylko się wywższam. Od dziecka do teraz czuję swoją odmienność. Więcej widzę od innych, dużo więcej analizuję. Oczywiście ze skutecznością, przez co czuję się lepszym ale nikomu nie ubliżam z tego powodu. Jest to pozytywne, w czasach gdzie każdy dyma się psychicznie i wmawia sobie stworzone przez SIEBIE wady i kompleksy, ja się dymam w drugą stronę, robiąc to na odwrót. Brak zainteresowań, to jest coś co akurat jest uciążliwe. Oczywiście, lubię i siedzę sporo w psychologii, ale czuję, że to nie jest moją pasja (?), ciężko to opisać. Podobnie z "bycie wiecznym dzieckiem". Brakuje mi odpowiedzialności za obowiązki. Co do akceptacji, to może nie szukam tego na siłę. Często pomagam by dostać pochwałę, ale jeżeli tego nie dostanę to whatever. Sztukę manipulacji mam opanowaną do wysokiego poziomu. Dostałem to od natury, staram się tego nie używać, ale często dzieje się to podświadomie, bez kontroli. Jeżeli chodzi o kierowanie się egoizmem to już mnie przepona boli od śmiechu. Egoizmem kieruje się każdy człowiek i jest jego częścią składową w prawie 100%. Powiem więcej, jawny egoizm jest jak najbardziej zdrowy i to dzięki niemu nie siedzimy teraz w jaskini. Gdybyśmy w toku ewolucji uznali, że egoizm nie przynosi współmiernych bądź lepszych rezultatów co altruizm, najzwyczajniej zatracilibyśmy tę umiejętność. To co nie jest zdrowę, to egoizm jakby "zza kulis", nie jawny, działania przykryte ładnymi słówkami, by osiągnąć swój cel kosztem drugiej osoby.
  6. Również jestem narcyzem, utożsamiam się raczej z niektórymi punktami tutaj zawartymi, ale jestem ciekaw co jest z twojej perspektywy uciążliwe w życiu z tym zaburzeniem. Podejrzewam, że to może wprowadzać sporą dawkę toksyczności w związek, ale nie jestem pewien czy napewno narcyzm jest tego przyczyną, choć wydaję mi się, że raczej nie. Powiem więcej, na dłuższą metę odczuwam z tego zaburzenia więcej korzyści niż strat. Mógłbyś się do tego ustosunkować bracie?
  7. Tak po dłuższym namyśle, to u mnie też było coś podobnego. Z czasem zaczęła niuńka mówić, że czuje się przy mnie głupia, aż do momentu prób udowodnienia mi, że nie mam racji w wielu rzeczach. Co do samej panny, to zachowuję dystans. Oczywiście, traktuję ją jak koleżankę, bo wyboru zbytnio nie mam. Gdybym się nie odzywał to z lekka dziecinne by to było. Mam wrażenie, że panna właśnie non stop się przysuwa by nawiązać ten kontakt fizyczny, to ja się odsuwam. Generalnie pojebana akcja. Im większe wyjebanie z mojej strony tym z jej niższe. Oczywiście już pominę fakt masy orbiterów.
  8. Powiem ci bracie, że to różnie bywa. Tej niuni na początkowym etapie imponowało, że ktoś jest od niej bardziej inteligentny, teraz możliwe, że jest na odwrót. Moja znajoma twierdzi, że w tym temacie preferuje równowagę i nie chce się czuć ani mądrzejsza, ani głupsza. Od innych bije na odległość, pociąg do biało rycerstwa/podnóżka i szukają jednak kogoś tępego kim można się wyręczać.
  9. Coś w tym jest, wezmę do serca. Choć ciągle mam wrażenie, że wciąga mnie w jakąś grę, usilne wzbudzanie zazdrości itp. Prosty przykład, wykorzystywanie mojego trochę zakompleksionego znajomego 4-5/10 w celu wzbudzenia zazdrości. Zamienili się bluzami, ona przez ten czas zdążyła mi wysłać 2 filmiki w niej. Później gdy ją spotkałem, pierwsze co powiedziała to czy zauważyłem jakąś zmianę w jej wyglądzie. Odpowiedziałem, a no tak, bluza. Fajna, mogłabyś sobie taką kupić. Niunia siedziała zgaszona, patrząca w otchłań przez całą lekcję.
  10. Dzięki, napewno to zgłębię. Masz może dla mnie jakieś porady co do tematów które powinienem przeczytać na forum? Shit testy okazały się dość intrygujące, ale jeszcze trochę minie zanim to ogarnę przynajmniej w przyzwoitym stanie.
  11. Cały czas próbuję się za to zabrać i jakoś wcisnąć w grafik. Ale to nie brak czasu tu jest problemem, a to, że na siłce wytrzymuję max tydzień lub dwa. Możliwe, że brak mi dyscypliny. Trochę czasu zajmie zanim to wszystko sobie poukładam, bo tak naprawdę tego jest ogrom i zaczyna mi się to wszystko zlewać, ale będzie dobrze.
  12. A, dzięki, dzięki, staram się. Co do ściemniania to różnie bywa, kiedyś napewno sporo z tego korzystałem, ale zauważyłem, że dążąc do pozyskania osoby którą pragniemy, zaczynamy udawać kogoś kim nie jesteśmy, a gdy już jesteśmy odpowiednio blisko relacji z tą osobą zaczynamy ujawniać jacy jesteśmy naprawdę. Skutki dość opłakane. Do tej pory właśnie zarobki były moim priorytetem przy wyborze studiów. Ale czy spełnienie nie jest ważniejsze? Ciągle zadaję sobię te pytanie które tak naprawdę tylko odbiera mi motywację do nauki. Za młodu strasznie nie lubiłem czegokolwiek wykonywać przy jego pomocy, gdy czegoś nie potrafiłem zrobić, albo nie rozumiałem to odrazu był krzyk, że przecież to taki łatwe. Wręcz broniłem się na każdy możliwy sposób aby uniknąć zdobywania wiedzy od ojca. Wiele razy mi uświadamiał, że niektóre rzeczy są złe, a później sam je robił. Dla przykładu, najpierw obowiązki, później przyjemności. Następnego dnia matka robiła mu wyrzuty, że siedzi przed komputerem zamiast zrobić coś co miał zrobić koło domu, np pociąć drewno. Stał się dla mnie synonimem hipokryzji. Mieliśmy również bardzo wiele spięć, nieustannie mnie krytykował i zaniżał wartość. Ale nie mogę mu zarzucić, że pomimo bardzo kiepskiego wykształcenia, jest dość inteligentny i sporo wie. Rzadko kiedy potrafi przyznać się do błędu. Jakim może być dla mnie autorytetem? Po dłuższym namyśle to autorytetem marnowania ogromu czasu przed komputerem. Coś w tym jest, parę razy słyszałem opinię, że bardzo nie lubię nie mieć racji. Kiedyś nie potrafiłem wcale przyznać się do błędu, ale stwierdziłem, że to jest żałosne, popracowałem nad tym i już to wygląda trochę lepiej. Co do słuchania o niewygodnych dla mnie rzeczach to masz 100% rację. Tak wtrącając, jestem ci mega wdzięczny, że inwestujesz czas w próbę nauczenia (?) mnie czegoś, czy wyjaśnienia. Co do matki, kłócimy się dość regularnie, CONAJMNIEJ raz w tygodniu, najczęściej z powodu, że zaniedbuję szkołę. Ale mimo tego wiem, że to złota kobieta i gdyby nie zmuszała mnie do niektórych rzeczy byłbym teraz w dużo gorszym miejscu. Najgorsze jest to, że jestem dość zapalnym człowiekiem, a mamcia ma nerwicę. Nawzajem się prowokujemy do kłótni, czasem boję się, że doprowadzę ja do zawału i mówię to całkiem poważnie.
  13. Jak mawiał de Talleyrand, wystrzegaj się swoich pierwszych odruchów. Coś tam o tym kiedyś czytałem, ale chyba mam problem z rozpracowywaniem tego. Matka nauczycielka, ojciec kolejarz. Raczej większej miłości to tam nie ma, nie sypiają razem, kłótnie raczej rzadko, częściej w przeszłości. Jak już to przez lenistwo ojca, w sumie to coś co zyskałem po nim, w głębi nie chcę być jak on. Mam dwie siostry, jedna już mężatka, obie studiują na PW, w odróżnieniu do mnie pracowite. Nie wiem zbytnio o czym konkretnie powinienem ci opowiedzieć. W domu nikt nikogo nie wyzywa, jak poleci wulgaryzm to naprawdę atmosfera musi być tak gęsta, że na środku można jebnąć siekierę i będzie stała. Moim problemem napewno nie jest przekonanie, że nie mogę mieć żadnej innej, bo jestem pewien swojej wartości. O właśnie, bardzo się od nich różnie, czy to od rodzeństwa, czy rodziców.
  14. Jestem na biolchemie i myślałem o farmacji, ale teraz się zastanawiam, czy to jest naprawdę to czego bym chciał JA, a nie moje otoczenie... Żałuję, że nie poszedłem na humana, uwielbiam historię, psychologię. Co do dziewczyny, to już nie mam zamiaru bawić się w misje pt. "Zbawienie", ale jeżeli sytuacja będzie sprzyjać to chętnie pokorzystam z walorów urody tejże pani 😏
  15. Spróbuję nie popełnić podobnego bledu, dzięki za radę! Nasuwa się pytanie, czy nie oblewanie shit testów i zakrycie białej zbroji wystarczy... Skoro prawo nie zostało złamanę to nie rozumiem o co chodzi. Może zbyt krótko jestem na forum by to pojąć. Jeżeli rzeczywiście post jest nie na miejscu to prosiłbym o wytłumaczenia, usunę post w takim wypadku, bo przyszedłem tu zyskać pomoc, a nie robić problemy.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.