Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

KrólowaŁabędzi

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    350
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

KrólowaŁabędzi last won the day on May 21

KrólowaŁabędzi had the most liked content!

Community Reputation

295 Świetna

About KrólowaŁabędzi

  • Rank
    Kapral

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta

Recent Profile Visitors

566 profile views
  1. Zazdroszczę takiej znajomości! Aż sobie wyobraziłam, jak mówi "lovely", ah, uwielbiam ten akcent.
  2. Haha, no z takim argumentem to trudno dyskutować, ale można podsumować cytatem z odchłani internetów: Jestem jaka jestem i nie była bym sobą gdy była bym inna. Rozwiń myśl, bo nie wiem, czy dobrze rozumiem: nie szanujesz 80 milionów ludzi, bo jakiś Hans puścił bąkala przy Twoim stoliku i Helga wzięła ostagni kawałek szynki? Spocznij! Tak czy kwak pozostaje regulamin forum, który mówi o dbaniu o słowo pisane.
  3. Na forum dba się o język. Jeśli nie podoba się forumowiczom określenie "polaczek" a nawet "polak" to szanujmy też inne nacje. Anglik, Niemcy. Takie historie słyszę już od gimnazjum, czyli hohoho, od ponad 15 lat. Od 7 lat mieszkam w Niemczech, od 4 jadam w restauracjach, od 2 regularnie, przynajmniej 2 razy w tygodniu. Nie tylko tych najlepszych. Ani razu nie spotkałam się z podobnym zachowaniem.
  4. Jestem muzykiem, więc nie zliczę, z iloma nacjami pracowałam. Generalnie zgadzam się z @LSD, wzzędzie znajdą się i mądrzy i debile. Od siebie dodam, że koniec końców wszyscy jesteśmy tacy sami. Aaaale jest kilka nacji, z którymi miałam zawodowo lub prywatnie szczególnie dużo wspólnego i oto, co stwierdzam generalizując doświadczenia z kilkunastoma ludźmi na całe, wielomilionowe kraje, co ma ogromnie dużo sensu. Tak, to ironia. 1. Brazylijczycy są wiecznie spóźnieni i nie potrafią odmawiać. Jak Brazylijczyk mówi: no nie wiem, muszę pomyśleć, dam znać- to znaczy nie. 2. Przed wizytą w niemieckim urzędzie wypij melisę. Albo osiem, bo dostaniesz kurwicy a i tak nic nie załatwisz. Haha, myślisz, że załatwiłeś za pierwszym razem, tak bez problemu? No to zaczekaj, bo po trzech latach możesz dostać kosmiczną karę za niezałatwienie sprawy, którą załatwiałeś dwie godziny biegając od okienka do okienka. Przybyłam, zobaczyłam, przegrałam. Nikt mnie tak w dupę nie wyruchał, jak niemieckie urzędy. A do tego nikt nic nie wie. Jeśli kojarzysz Niemcy z ORDNUNG MUSS SEIN to zapomnij. 3. Chińczycy ugodowi, mili, niezwykle pomocni i wdzięczni. Niestety zazwyczaj z językiem obcym słabo. Część bardzo niechętnie mówi o swoim domu, rodzinie, życiu w Chinach. Raz nawet usłyszałam od Chinki, że nie może rozmawiać na takie tematy. 4. Grecy ciepli, mili, gościnni ludzie, szczególnie starsi ludzie. Jak zamieszkasz w Grecji to będą próbować Ci nieba tam uchylić, ale mocno patriarchalna i czasem bucowata kultura. Na wakacje super, ale drugi raz bym tam nie zamieszkała. 5. Wietnamczycy o wspaniali ludzie ze świetnym jedzeniem. Potrafią się bawić i piją dużo więcej niż Polacy. Najlepsze partie na męża, jak która szuka, to polecam. 6. Koreańczycy piją tak ogromne ilości alkoholu, że ja nawet nie. Super ludzie, konkretni, pracowici, imprezowi. 7. Wszyscy Kanadyjczycy i Amerykanie byli dokładnie tacy, jak sobie ich wyobrażałam: Kanadyjczycy ultraspokojni, pokojowi, kochają wszystkich i chcą, żeby wszystkim było dobrze, Amerykanie konkretni i przebojowi. 8. Arabowie (tylko z widzenia) zawsze* zadbani, ułożone fryzury, przycięta broda, dobrane ubrania. * Do ślubu, potem dziadzieją z dnia na dzień Niemieckie groby mi się podobają. Bez tych cholernych plastikowych zniczy i ciętych kwiatów. Azjatyckie jedzenie, kocham. Azjatyckie podejście do związków i rodziny. Berlińska otwartość i multikulti. Kochane greckie babuszki z zapyziałych wsi. Południowoamerykańskie tańce. Slodki jeżu, jak ci ludzie tańczą. Greckie jedzenie. Co masz na myśli? Ja jestem, wszyscy moi partnerzy byli obcokrajowcami. Otwartymi ramionami i całym sercem. Z Grekiem- obrzydliwy patriarchalizm, homofobia, muslimofobia i rasizm. On oczywiście mówił, że jest inny niż wszyscy, ale jednak podziękowałam za znajomość, bo nie był. Obecnie w międzykontynentalnym związku czuję się, jakbym znalazła mój szklany pantofelek. Różne kultury są ogromnym plusem i nie wyobrażam już sobie związku z Polakiem. Nie porównuję w znaczeniu wartościowania. Obserwuję, biorę z obcej kultury, jeśli mi się coś podoba. Staram się zrozumieć. Cieszę się różnorodnością.
  5. Hoon Lee, najbardziej chadowy ultragigaCHAD w naszej galaktyce. Zaraz obok jest młody Malcolm McDowell. 500 × 620 Ach, no i młody Ralph Fiennes. To taki typ myśliciela-romantyka, lampka wina, rozmowa o tym, czy jesteśmy odpowiedzialni za swoje grzechy i można by (nie)grzeszyć całą noc. 970 × 1200 Nigdy nie rozumiałam zachwytu nad Pittem. Twarz ciosana jak ziemniak przez przedszkolada. No i żuchwa szersza od kosci policzkowych- NEIN NEIN NEIN!
  6. Spoko, szanuję ja mam zgoła inaczej, różnice sprawiają, że człowiek jest ciekawy, a taki człowiek z drugiego końca świata, z innym tłem kulturowym to się chyba znudzić nie może Za to totalnie zgadzam się co do podibnych wartości i poziomu intelektualnego. Osobiście nie umiałabym stworzyć związku z kimś o diametralnie innych poglądach lub znacznie odbiegającym intelektualnie. *Azjaty. Z ciekawości, jaka była ich wizja roli kobiety w relacji/samej relacji? Bardzo mnie to interesuje, bo mój chłopak jest właśnie z tego kręgu kulturowego i związki z Azjatami/Azjatów są dla mnie takie idealne, aż jak z bajki xD
  7. Brzmi sensownie i pewnie się to jakoś sprawdza, patrz małżeństwa aranżowane, ale nie jest to żadna zasada. Z moich bliższych znajomych, o związkach których powiedziałabym, że są udane lub bardzo udane i są to związku przynajmniej pięcioletnie są tylko dwie pary z tego samego kraju. Inne pary to: - Amerykanka z Niemcem- 10 lat razem, świetna para - Kanadyjczyk z Niemką- 7 lat, równie świetna - Filipinka z Wietnamczykiem- 7 lat, cudowny związek z dbaniem o azjatycją kulturę - Wietnamka z Rosjaninem- 5 lat - Madagaskarka z Wietnamczykiem- 8 lat, chyba najlepsza para, jaką znam. - Hinduska z Nigeryjczykiem - 5 lat - mój interkontynentalny związek też bym tu dopisała, ale jesteśmy razem dopiero dwa lata. Z kolei faktycznie wśród polskich znajomych i rodziny wygląda to dużo słabiej. Przychodzi mi do głowy tylko jedna polska para, którą wydaje się być szczęśliwa i są ze sobą ponad 5 lat. Do tego kilkoro znajomych obu płci przed trzydziestką, bardzo fajni ludzie, a nikogo od lat nie mogą znaleźć. Różne kontynenty, różne religie i kultury, fajni ludzie, dobrane pary. Co masz na myśli pisząc, że ludzie dobierają się na oślep, @prod1gybmx? Myślę, że gdy się trafi na odpowiednią osobę, to stosunkowo łatwo.
  8. Ależ oczywiście, że się nie przyczyniają. W myśl zasady, że wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną wydaje mi się, że możliwa byłoba pokojowa koegzystencja wszystkich ludzi. Dawką, która z normalnego społeczeństwa tworzy truciznę są w tym wypadku przede wszystkim ekstremiści wszelkiej maści: prawicowi, lewicowi, religijni, feministyczni, lgbt, konserwatyści, homo,- kseno,- (...)foby, rasiści, komuniści, naziści i inni debile, którzy nie rozumieją, że wszyscy jedziemy na tym samym wózku. Kiedy przestaniemy widzieć w innym człowieku jego orientację seksualną, płeć, kolor skóry, wyznanie, a zobaczymy po prostu człowieka, to świat stanie się lepszym miejscem.
  9. Pamiętacie mój wątek o Berlinale? No to teraz czas na Oscary. I pół wiadra mojego żalu. Początek mojego wkurwu i temu oto wpisowi dała ta informacja: https://www.forbes.com/sites/lisettevoytko/2020/09/09/not-messing-around-oscars-new-diversity-rules-draw-praise-and-criticism/ W skrócie: Od 2024 nagrodę w kategorii najlepszy film może dostać jedynie film, w którym są pokazane mniejszości i niedoreprezentowane (? chyba jdst na to jakieś lepsze słowo w feminazonowomowie, ale nie znam. Za to "niedireprezentowane" brzmi jak "niedojebane", więc, oh, well, wszystko na swoim miejscu) osoby jak: kobiety, LGBT, inwalidzi i POC. To tyle faktów, teraz moje gorzkie żale. Ja mam takie poglądy, że pewnie wiele tu zebranych osób by mnie od marksistowskich kurew wyzwało, znaczy nie bolą mnie faceci robiący sobie laskę i niech sobie nawet obrączki założą i mają ugli podatkowe, niech na uliach będą biali, czarni, żółci, czerwoni i nawet kurwa zieloni, dopóki nie stoją po lewej stronie schodów ruchomych i prowadzą restauracje z orientalnym żarciem, to dla mnie, hehe, bombowo, inwalidom powinno się ułatwiać życie podjazdami, guzikami i czym tam jeszcze, a kobiety to jakiaś połowa społeczeństwa, więc jak tylko będą wyrzucać podpaski do kosza a nie obok, to luzik i ja się ogólnie z każdym dogadam, żyj i daj żyć innym i ogólnie te klimaty, ALE WPIERDALANIA SIĘ POLITYKI W SZTUKĘ NIE ZNIESIĘ. Jestem artystką (choć uczciwiej by było: jestę artystkę) i boli mnie prosto w moje zimne, skamieniałe, pozbawione uczuć wyższych kobiece serduszko, gdy ogranicza się sztukę. Pomyślcie, ile wspaniałych filmów nie powstanie, bo nie będą miały szansy na Oscara. Do ilu zostanie wpisany absolutnie niepotrzebny wątek, byleby tylko spełnić chore wymagania.
  10. Rozgrzeszony Nie bardzo, bo są bici i bijący, a nad tym jeszcze miłościwie oko przymykające ciało kierowniczo-pedagogiczne Jasne, tylko nie generalizujmy, że na każdej tego typu uczelni się takie hocki klocki dzieją. Jak już wcześniej napisałam, ja o tym nawet nie słyszałam (a rymowanie daje +5 do prawdy, więc to najprawdziwsza prawda).
  11. Tekst przerażający na wielu poziomach. Karygodne zachowanie władz uczelni i nestorów, brak asertywności pierwszorocznych. Do tego zastanawia mnie, czy oni przez te pierwsze dwa tygodnie nie mają zajęć, że mogą tak wesoło dręczyć po nocach innych? Ja miałam taki zapieprz, że bawet by mi takie bajlando przez myśl nie przeszło, bo czasem spałam wykończona na uczelni i każda godzina snu była na wagę złota. Podobnie jak @Lalkaa, najpierw nauka, potem, ewentualnie, imprezy. A jak by się komuś to nie podobało, no to bardzo mi z tego powodu wszystko jedno, może do mnie mówić per pani. Nie rozumiem tej baraniej potrzeby przynależności do grupy, cholerni konformiści. Jestem absolwentką dwóch kierunków muzycznych. Jeden w Polsce jeden za granicą. Niczego takiego nie było, nawet słowa "fuksówka" przed przecczytaniem tego tematu nie znałam. Na studiach muzycznych się pracuje ponad siły, a nie dręczy innych. Mi zdarzało się spać na uczelni, na podłodze, bo próba była do północy, potem do 3 ćwiczyłam, a o 9 zacxynały się zajęcia. Każdy jest skupiony na sobie, a młodych trzeba szybko przygarnąć, żeby mieć z kim grać. Ja zostałam zgarnięta pół godziny po wejściu do ćwiczeniówki, bo gram na deficytowym w tamtym czasie na tamtej okresie na tamtej uczelni instrumencie, a już w grudniu był festiwal muzyki kameralnej. Moja pierwsza impreza uczelniana to była kolacja w restauracji na zakończenie tego festiwalu. Ja też. Wait, what? Pierwsze zdanie nie ma sensu. Egalitarna=/= elitarna. Tego powinno się uczyć od podstawówki. Polska szkoła jest reliktem przeszłości, który dziś nie ma racji bytu.
  12. Bardzo się zgadzam. Ja też zazwyczaj płacę za siebie. Zazwyczaj, bo zdarza się, że w barze on zapłaci za moje piwo, a ja za jego kawę w kawiarni. Jednak duże wydatki typu wycieczki zawsze idą pół na pół. To już jakiś skrajny przypadek. Dla mnie stały kontakt też jest bardzo ważny, ale mam na myśli przynajmniej jedną, krótką wymianę wiadomości w ciągu dnia. Hej, żyjesz? Co słychać? Jak dobrze to coś opowiedz, jak to dobrze, to moze przyjechac i zupki ugotowac? Do tego śmieszny mem z kotami i wystarczy.
  13. Tymi słowami mogłabym podsumować moje przemyślenia dotyczące kontaktu z jakimikolwiek ludźmi Na imprezach domowych, w knajpach, ogrodach zauważyłam, że towarzystwo dzieli się na dzieciate i dziećmi nieobciążone, a nie kobiety/mężczyźni. Nie wiem też, jakie to są tematy męskie i żeńskie. Problemy z prostatą/ okres? Jeśli jednak miałabym wybierać, wolę towarzystwo (wybranych) kobiet. Bardzo lubię tę ciepłą, przyjemną, kobiecą aurę i to poczucie wzajemnego zrozumienia, na poziomie nieosiągalnym dla mężczyzny. Hy, potwierdzam! Bywa, że to ja jestem tą, co ten licznik żenady podkręca. U-wiel-biam.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.