Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'zwiążki'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
    • Jak kupić książki, nagrania i złożyć dotację
    • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
  • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
    • Co zmienić na Forum - Dział Techniczny
    • Rozwój idei Forum
    • Radio Samiec!
    • Czasopismo
    • Dotacje
    • Ważne
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu; podrywanie
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Zaburzenia emocjonalne, psychiczne Pań i Panów
    • Borderline
    • Narcyzm
    • Depresja
    • Pozostałe zaburzenia
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
  • Sport i zdrowie
    • Sport
    • Zdrowie fizyczne i psychiczne
  • Polska i świat
    • Co w zagrodzie i za miedzą
  • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
    • Survival w terenie
    • Przydatne umiejętności
    • Zestawy ewakuacyjne
    • Ogień, woda, żywność, ubrania, energia
    • Broń i narzędzia
    • Apteczki, zestawy medyczne, pierwsza pomoc, higiena
    • Schronienie, domy, bunkry, ziemianki
    • Urządzenia, pojazdy, gadżety
    • Książki, opracowania, podręczniki, artykuły, wiedza - związane z survivalem
    • DIY, "patenty", life hacki
  • Motoryzacja i Technologie
    • Wszystko co jeździ, pływa i lata.
    • Komputery
    • Technika i sprzęt
  • Hobby
    • Zainteresowania
    • Hobby i twórczość
  • Duchowość
    • Nie samym ciałem człowiek żyje
  • Rozmowy przy wódce
    • Flakon, kielon i zagrycha
  • Rezerwat dla Kobiet
    • Dlaczego tak?
    • Bara-bara
    • Wokół domowej 'grzędy'
    • Bóg stworzył kobietę brzydką, więc musi się ona malować.
    • Niedojrzali emocjonalnie faceci - ploty - dupoobrabialnia ;)
    • Kobiecy kącik 'kulturalny'
  • Domowa grzęda
  • Samczy Mobil Klub's HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub's Rowery
  • Samczy Mobil Klub's Powitalnia
  • Samczy Mobil Klub's Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub's Samochody
  • Samczy Mobil Klub's Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub's Motocykle
  • MacGyver a's GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • IT's Linux
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • Klub poligloty's Jaki język
  • NAUKA - SCIENCE's Wprowadzenie do Metodologii Naukowej
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Reprezentacja Polski
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ekstraklasa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka klubowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka międzynarodowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ogólne
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's s
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Pornografia - ubojnia pomysłowości, kreatywności i działania
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's 50 powodów aby porzucić pornografię
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Odwyk Piotra i nowe lepsze życie
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's NOFAP - Odwyk od A do Z
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Co robić by Nofap się udał?
  • Klub Wschodnioazjatycki's Ogólne
  • Klub Wschodnioazjatycki's Korea
  • Klub Wschodnioazjatycki's Chiny
  • Klub Wschodnioazjatycki's Japonia
  • Klub Wschodnioazjatycki's Mongolia
  • In web development's Przydatne linki
  • In web development's Mam problem

Blogs

  • Blog Ruchacza
  • Critical Thinking
  • Pan Kabat Blog
  • Bacy
  • Paweł z N.
  • Silvia
  • Blogosfera Vincenta
  • 105 kg skurwysyna
  • Droga do męskości
  • „Sukces jest czymś, co przyciągasz poprzez to, kim się stajesz.”
  • RysiekBlog
  • PZK
  • Aroxblog
  • Zasady Drugiej Strony Lustra
  • Prywatne zapiski Leona
  • Self Blog
  • friendship
  • redBlog
  • OpenYourMind
  • kootasBlog
  • Blog
  • The Samiec Post
  • TradeMe
  • Zapiski Eldritcha
  • Blog Chłopaka na Testosteronie
  • nowhereman80
  • ALPHA HUMAN
  • Myśli bieżące - filozoficznie ...
  • Samczym okiem
  • Za twórczością podążający, pragnący swego zaniku.
  • Ryśkowe szaleństwa.
  • Spira - żeby wygrać, trzeba przegrać
  • Scarcity of Knowledge
  • Throat full of glass
  • .
  • listy do dusz
  • Cytaty ważne i więcej ważne
  • Różne wypociny EjczFajfa
  • Moje przemyślenia
  • Blog Duńczyka
  • Podkręcili mi śrubkę!
  • Pułapki i kruczki
  • Jak działa rzeczywistość i kim jesteśmy - rozważania
  • TOALSWAHCADTLKCAFG
  • Arasowy blog postrzegania subiektywnego
  • Otwórz Oczy
  • Bez litosci
  • Przelewanie mysli.
  • Blog Metodego !
  • Boks - kompletnego laika trening
  • New Day at oldschool
  • Moim okiem
  • Czerwony Notatnik
  • Świadomość,Świadomość,Świadmość
  • Human Design: self-study
  • TOP seriali telewizyjnych
  • Szkaradny's
  • Coś tu może kiedyś będzie.
  • Przebudzenie z Marixa
  • Cortazarski Blog
  • .
  • Indigo puff obraża nasze forum na streamie!!!!!!!!!
  • Blogowo
  • Analconda
  • danielmagical ...fenomen patostreemow
  • W poszukiwaniu prawdziwych emocji
  • "Rz"ycie
  • Always look on the bright side of life...
  • Za horyzontem zdarzeń
  • Kubeł zimnej wody
  • Just Easy
  • .
  • Rody Krwi
  • sumer
  • Filmoteka Białego Rycerza
  • Życie W Kuchni
  • Człowiek Renesansu
  • BS lepsze niż Vitalia!
  • Okiem borderki, czyli świat z innej perspektywy
  • Blog Dzika
  • Podglądam siebie.
  • Światłopułapka
  • Wzloty i upadki ducha
  • Złote myśli Sary.
  • ezo
  • La chica loca
  • nowy rok numerologiczny rozpoczety
  • 30 dniowe wyzwanie.
  • 1
  • "Jak się przewróce to ja się za swoje przewrócę"
  • Coś Więcej...
  • Kobieta to rarytas dla bogaczy.
  • Narkonauta
  • Casual Gentleman
  • Luźne przemyślenia Ksantiego
  • .
  • Dziennik rozwojowy
  • Studęt tłumaczy
  • antymatrixman
  • Rapke
  • Między ziemią a piekłem czyli ile kosztuje spełnianie marzeń.
  • Archiwa Miraculo
  • IBS/SIBO - moje zmagania z chorobą
  • Wielka ucieczka z więzienia "Przeciętność"
  • Chore akcje z mojego poje*anego życia
  • Czas zapłaty
  • Jan Niecki - manosfera
  • Miejsce ulotnienia dla zbyt dużego ścisku pod kopułą
  • Z Przegrywu do Wygrywu
  • Droga do Zwycięstwa
  • Nerwica, lęki, pogadajmy.
  • Wewnętrzna stabilizacja świadomego mężczyzny
  • Baldwin Monroe...na płótnie
  • moj pulpit
  • Dobry, zły i brzydki
  • Różności
  • Uśmiechnięta (p)ironia
  • Instrukcja życia w systemie...
  • Orszak Trzech Króli
  • Human LATA - Od zera do ATPL'a.
  • Niezapominajka
  • Niezapominajka
  • Ozór na szaro
  • PsYCH14trYK
  • (...)
  • boczkiem przez życie
  • Ze szczura w Kruka (PuA, rozwój osobisty i duchowy)
  • Ozór na szaro.
  • Strumień świadomości
  • Przygody faceta w prawie średnim wieku
  • :-)
  • Esej - jaki jest i powinien być cel życia ludzkiego?
  • Eksponowanie kreatywności.
  • W samo okienko
  • Saturn i co dalej?
  • Zapiski
  • Jakie są korzyści z skontaktowania się z profesjonalną firmą w celu dochodzenia odszkodowania za poniesione straty?
  • Bruxawirus
  • Redpill
  • Naukowy blackpill
  • Czy to friendzone?
  • Jak żyć ?
  • Jak żyć, Panie Premierze?
  • Żywot wieśniaka poczciwego
  • Jack Hollywood
  • Analconda
  • smerfiBlog
  • Dzień, w którym przestałem być nieśmiały.
  • Tajlandia - Grudzień 2023
  • Tajlandia - Grudzień 2023
  • Tajlandia - Grudzień 2023
  • Tajlandia - Grudzień 2023
  • O podróżach
  • Porady Naturopaty
  • Luźne przemyślenia
  • Książki, social media NotebookLM i inne głupoty ;)
  • Blackpill - smutna prawda wychodząca do mainstreamu - śmierć redpilla w praktyce
  • Młodzi samcy w równowadze's Blog
  • Klub muzyków i kompozytorów (muzyczny)'s Blog muzyczny
  • Red Pill's Blog Redpill
  • Każdego dnia do przodu's Blog

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Miejscowość


Interests

  1. W dzisiejszym czasach bycie samotnym mężczyzną to najbezpieczniejsza, najbardziej logiczna opcja, strategii przetrwania, gdzie mężczyzna musi mierzyć się z całym światem, który jest przeciwko niemu. Na szeroko pojętym zachodzie, także w Polsce, 65% mężczyzn w wieku 18-29 lat nie jest w związku, nie ma kobiety. Co wydarzyło się w tym systemie, że mężczyźni rezygnują, wycofują się z rynku matrymonialnego? Zacznijmy od tego, że relacje damsko-męskie to nie jest sielanka rodem z seriali, komedii romantycznych, tylko giełda, na której są transakcje, ekonomia uwagi, ryzyka. Na portalach randkowych, społecznościowych, tylko 20% mężczyzn dostaję uwagę 80% kobiet, cała reszta czyli 80% mężczyzn dzieli się ochłapami. Na tinderze 78% kobiet przesuwa w prawo tylko 10% mężczyzn. Dlatego internet dla większości mężczyzn odpada jako forma poznania kogokolwiek, bo jest tam brutalna selekcja. Druga sprawa, mężczyźni po rozwodach, w 69% doświadczają problemów psychicznych i finansowych. Średnia utrata majątku to 50% plus alimenty. Ten czynnik jest kluczowy, bo mężczyzna wchodzi w relację z ryzykiem utraty kontaktu z własnym potomstwem, majątku czy nałożenia na niego kar, z tytułu niekorzystnego dla niego prawa. Po trzecie opłacalność, korzyści jakie kiedyś mieli mężczyźni z małżeństwa, jak społeczny status, wsparcie, stabilność, praktycznie zniknęły. I teraz zadajcie sobie pytanie, co dostaje facet za te gigantyczne ryzyko? Odpowiedź to coraz mniej. Kalkulujesz, że ryzyko jest duże, zyski niewielkie, a presja jest coraz większa. W biznesie nazywa się to transakcją o ujemnej wartości oczekiwanej. Tylko, że stawką nie jest tu twoja firma, ale życie. Więc co robią mężczyźni, to co zrobiłby każdy normalny, myślący inwestor, czyli wycofuje kapitał z rynku, który przestał być przewidywalny i stał się kasynem. Dużo 20, 30 latków wychowało się w domach, gdzie były rozwody. Co trzeci doświadczał awantur w domu między rodzicami, alienacji jednego z rodziców, i tego jak ktoś kogoś niszczy, gdzie trwało to latami. Widział jak jego ojcu zabierane jest wszystko. Co takiego pozostawia w psychice młodego mężczyzny taki obraz? To, że bliskość jest niebezpieczna, że bycie w relacji nie ma sensu, bo wchodzenie w grę z kobietami kończy się bolesnym upadkiem, gdzie straty, zniszczone życie, przewyższy znikome zyski. Dlatego jest pokolenie mężczyzn, które boi się relacji, gdzie często błędnie przypisuje się im łatki inceli, mizoginów, tych co nienawidzą kobiet, co jest kompletną nieprawdą. Wybierają porno, gry komputerowe jako formę szybkiej, prostej nagrody, jak darmowa dopamina, zero ryzyka, zero odrzucenia, zero konsekwencji. To nie jest lenistwo tylko neurobiologia, czyli droga po linii najmniejszego oporu. Jeżeli świat na zewnątrz to pole minowe, to mężczyźni wybierają symulator bez min. Instytut zdrowia psychicznego pokazuje, że głównymi źródłami stresu u młodych mężczyzn są: - presja finansowa - wygląd fizyczny - oczekiwania emocjonalne partnerki I jak ma się zachować ktoś, kto cały czas ma wrażenie, że nie dowozi? A no wycofuje się. W tym świecie już nie ma miejsca na przeciętność. Facet nie może być już normalny, on ma być jednocześnie ochroniarzem, stand uperem, terapeutą, bankomatem. Wystarczy, że zawali jeden element i staje się balastem dla kobiety. Gra w którą nie możesz wygrać, przestaje być grą, a staje się rzeźnią. Brak nagród, które kiedyś dostawał mężczyzna, szacunek, którego nie otrzymuje. Za to dzisiaj masa wyrzeczeń, obowiązków i strat, bez żadnych bonusów. Gdzie tu jest motywacja dla mężczyzn, co on z tego ma poza stresem? Kiedyś walczył o awans społeczny, dzisiaj to ruletka, gdzie nagrodą jest zero punktów społecznych, a karą życie zredukowane do zera. Samotność to nie kara, to strategia, wolność.
  2. Kilka miesięcy temu, mieliście rację żeby, najpierw pracować nad sobą a później brać się za dziewczyny zacząłem od dupy strony. I tak wpadłem w to co jest w tytule #Frendzone #Związki Panowie, wpadłem we frendzone. Dobrze, że wcześniej dawała mi sygnały, żebym działał, a ja nie podołałem. Z jej strony wyglądało to tak: najpierw mówiła „nie mam czasu się spotykać”, a po 2 tygodniach była w górach albo innym kraju. Dawała powody do zazdrości – wstawiała, z kim pisze na SM, jakieś serduszka pod odpowiedziami, mówiła, że ostatni raz uprawiała seks z Ryanem 6 miesięcy wcześniej i czuje się jak zakonnica, a za parę miesięcy będzie z nim znowu. Pokazywała wyzywające zdjęcia w social mediach, grała w przyciąganie i odpychanie, odpisywała zdawkowo albo dopiero na drugi dzień. Kiedy byliśmy w restauracji ze znajomymi, wysłała mnie po rachunek, a gdy proponowałem wspólny film, mówiła, że nie ma czasu, jest zajęta. To trwało 4,5 miesiąca. Przez ten czas wszystko serduszkowałem na SM. Ostatnio na TikToku w trakcie live powiedziała, że jest w związku z Ryanem, ale szczerze mówiąc nie wierzę w to – dzieli ich odległość, a ona ma jeszcze 2 dzieci z poprzedniego związku. W końcu przestałem jej serduszkować i wylogowałem się ze SM całkowicie. Teraz nie wiem, co robić – napisać do niej, czy nie? Bo kompletnie nie idzie mi pisanie. Na wszystko z jej strony w ogóle nie reagowałem.
  3. Do wyborów jeszcze dwa lata, jednak partia PiS ma nowy pomysł zdobycia elektoratu. 40 tysięcy złotych za ślub albo za pierwsze dziecko, 60 tysięcy za drugie i aż 100 tysięcy złotych za trzecie dziecko – taką „bombę” szykuje PiS przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi. Ostateczna wersja propozycji ma być gotowa w przyszłym roku. Politycy PiS sugerują, że pieniądze mogłyby być wypłacane w formie bonu na mieszkanie. Czy program roboczo nazywany „Ślub Plus” będzie nowym „500 Plus” i poniesie partię Jarosława Kaczyńskiego do zwycięstwa w wyborach?
  4. Witam, chciałabym poprosić Was o poradę. Niedawno mój chłopak, z którym jestem 10 miesięcy zerwał ze mną, ale potem chciał wrócić i zgodziłam się. Podobno myślał o rozstaniu już parę tygodni. Tego samego dnia stwierdził, że przeprasza, że chce wszystko naprawić i że zrobił to w złości. Być może naiwnie mu uwierzyłam. Jestem jego pierwszą. Zawsze był dla mnie kochany, kupował prezenty (np chciał mi kupić prawko na święta), pytał jak się czuję, mówił, że mnie kocha "nad życie", że chce mieć dzieci, że chce małżeństwa. Pomógł mi wrócić na studia i się podnieść po moim poprzednim zerwaniu i depresji. Zgodziłam się pójść dla niego na terapię, bo nalegał. Obecnie mieszkamy ze sobą. Jesteśmy bardzo różni od siebie. On lubi otaczać się przyjaciółkami ze studiów, z którymi dużo pisze, i kolegami. Ja mam tylko jedną koleżankę, i to w innym mieście, żadnych męskich znajomych. Bywałam bardzo zazdrosna o te przyjaciółki, ale w końcu zaakceptowałam jego pisanie z nimi. Postawiłam jednak granicę, że nie chcę, by spotykał się z nimi sam na sam. Nie podoba mu się to, że, jak to nazywa "wchodzę z buciorami" w jego wolny czas i relacje. Że np nie może wyjść z kolegą sam, bo ja za każdym razem chcę też dołączyć. Mam problem z zaufaniem, bo boję się, że np powie, że idzie z kolegą, a będzie to "przyjaciółka". Że mnie zdradzi, a nawet nie będę o tym wiedzieć. Te dziewczyny są zajęte i możliwe, że nie mam większego powodu do obaw, ale jednak nadal jest we mnie niepokój. Jedna z nich proponowała mu wyjazd zagranicę na jakiś staż razem w wakacje, bo "nie chciała sama", ale powiedział, że akurat wtedy wyjeżdża ze mną do Stanów. Moim zdaniem to dziwne, że proponuje coś takiego "przyjacielowi", sama mając kogoś. Na takim wyjeździe pewnie non stop spędzaliby czas razem, a to sprzyja bliskości emocjonalnej. Już na początku związku powiedział, że gdybym mu zakazała kontaktów z przyjaciółkami, to by ze mną zerwał. Nie zakazałam mu całkowicie, tylko postawiłam granicę. Nie podoba mi się to, że on cały swój wolny czas przeznacza na gry po pracy, albo akurat gdy nic razem nie robimy. Bardzo mnie to irytuje. Czuję, że sama nie potrafię się zmotywować do samodoskonalenia, bo odbiera mi motywację to, że on wiecznie gra. Twierdzi, że ciągle czegoś od niego wymagam i go "tresuję". Nie chcę też takiego życia, z kimś kto nie ma ambicji czy jakiegoś celu poza siedzeniem przed komputerem. Myślę, że ma na punkcie gier obsesję i nie widzi perspektywy na zmianę czy ograniczenie tego. Wymyśliłam dla nas różne aktywności jak wolontariat, wyjazd do Stanów czy zajęcia językowe, jednak poza tym nadal jest to samo, granie. Mówi, że moje nazywanie tego "troską" czy "chęcią dobra dla niego" (tak to wyraziłam, gdy mówiłam o ograniczeniu grania) jest śmieszne. Mówi, że życie gamera mu odpowiada, że to jego pasja. Potrzebuje ode mnie sporo wytchnienia i wcześniej mówił, że czuje się przytłoczony mną. To po co proponował wspólne mieszkanie, skoro już na tym etapie nie może wytrzymać? Rzucał we mnie kiedyś epitetami, że jestem "księżniczką" albo jego "mamą". Jego znajomi i rodzina też mówią, że jestem kontrolująca. Rozpowiedział im nasze problemy. Moje otoczenie z kolei jest po mojej stronie, i wiadomo że większość będzie po stronie "swojego". Chciałam iść na terapię dla par, ale zdążył mi przed tym postawić ultimatum, że albo przestanę kontrolować jego wolny czas i relacje, albo kończymy ze sobą. Nie wiem już, jak z nim rozmawiać. Mówi się jak do ściany i jest wieczny atak z powrotem, że to ja mam problem. Jeśli nie potrafi stawić czoła takim problemom, to co dopiero gdy pojawiłyby się dzieci lub kredyt? Czuję się oszukana i nie wiem, czy mu na mnie zależy. Na tym, żebyśmy oboje czuli się dobrze. Powiedziałam mu to, a on twierdzi, że mu zależy, bo inaczej dawno by mnie rzucił, dowiedziawszy się, że wcześniej wyrzucili mnie z uczelni (długo czekałam z wyznaniem tego). Jestem w szoku, że przez coś takiego rozważa znów rozstanie. Ciężko przechodzę zerwania. Co robić? Czy jest w ogóle sens się starać? Szuka pretekstu do zerwania, bo się mną znudził? Czy naprawdę w tych czasach ludzie chcą tylko wymieniać zamiast naprawiać? Nie wiem czy to we mnie jest problem, czy to on nie chce się postarać i ma inne priorytety niż nasz związek. Czuję, jakby właśnie pokazał, że mnie nie kocha.
  5. Z racji, że zbliża się weekend, luźniejszy temat do pogadania, wymiany poglądów🙂 Prosiłbym przy tym o kulturę, wzajemny szacunek, niestety znowu ostatnio na forum dochodzi do utarczek😕 Przede wszystkim merytoryka😉 Mianowicie. Coraz częściej mężczyźni wybierają samotność niż relacje z kobietami, które praktycznie w ogóle im się nie opłacają. Mężczyźni nie widzą już sensu i wartości płynącej ze związku, skoro zapewniają kobietom byt, bezpieczeństwo, status, pozycje, wygody, zachcianki, przy czym nie jednokrotnie dochodzi multum obowiązków, strat i wyrzeczeń. Za to w zamian niestety otrzymują od kobiet niewiele. Ilość strat przeważa nad ilością zysków. Przypominam, że między ludźmi nie ma transakcji bezinteresownych, każdy czegoś oczekuje od drugiej strony. I tak jak w tytule tematu, co kobieta może dziś dać mężczyźnie, zachęcić go, by ten chciał tworzyć relacje, być w związku z nią? Mężczyźni macie prawo oczekiwać od kobiet, związek nie polega na tym, by być w nim niewolnikiem, służącym czy bankomatem.
  6. Kobiety, które „dotknęły ściany” – po trzydziestce, singielki, które w końcu uświadomiły sobie konsekwencje współczesnych kłamstw na temat randek. To te same kobiety, które goniły za karierą, odrzucały dobrych mężczyzn i wierzyły, że mogą „mieć wszystko” na zawsze. A teraz? Płaczą na TikToku, zastanawiając się, gdzie się podziali wszyscy dobrzy mężczyźni.
  7. Tak przy sobocie jem śniadanko i patrzę na YT i taki filmik znalazłem. Po latach człowiek trochę odparowuje i zaciera się perspektywa i dlatego warto sobie odświeżyć rzeczywistość jak to w bidapolandii wygląda i aby nie stracić czujności. Powtórzę zasady znane na forum 1. Poznać rodzinę wybranki, i obserwować kto w domu jest głową tej rodziny i czy nie ma tam alkoholu w roli głównej. W przypadku gdy widzicie, że ojciec/mąż jest traktowany jak mebel, ponizany wyśmiewany i nieszanowany = wasza ewakuacja natychmiastowa 2. Dziewczyna uszkodzona DDA = ewakuacja 3. Gdy jesteście w związku i dziewczyna zaczyna wam się zwierzać z jakichś chorób psychicznych w rodzinie, i że ona sama na coś cierpi = ewakuacja natychmiastowa. 4. Patologia w rodzinie wszelkiego rodzaju = przemoc, jakieś ekspresyjne kłótnie. Matka drąca mordę do ojca. Wasza wybranka źle i bardzo źle wypowiada się o ojcu i nie szanuje jego = ewakuacja natychmiastowa 5. Wybranka pochodzi z prawdziwej biedoty, rodzice często bezrobotni nie poszukujący pracy, żyjący z wszelkiej maści "plusów", MOPSów, i socjali = ewakuacja natychmiastowa 6. Wybranka po 30 roku życia - wiadomo, zegar biologiczny już nie tyka ale napierdala, desperatka - z dużym prawdopodobieństwem pańcia z przeszłością i wysokimi wymaganiami, która wcześniej szukała księcia bo była "wartosciowa" - ewakuacja, zostaniecie zapchaj dziurą aby zrobić jej bobaska i potem takie związki/małżeństwa się rozpadają. Jak macie jakieś punkty do dodania to zapraszam. A z mojego doświadczenia gdy byłem młody to wdepnąłem w niezłe COMBO 1. Pańcia psychicznie chora i zdiagnozowana na CHAD typ II wraz z towarzyszącymi zaburzeniami osobowości - o czym się przypadkiem dowiedziałem już parę lat po ślubie. 2. Pańcia z domu alkoholowego - ojciec alkoholik czyli pańcia DDA jeszcze do tego, matka jej też za kołnierz nie wylewała. 3. Patologia w domu - matka przeprowadziła ojca pańci do przyziemia i tam mu zrobiła melinkę, a sama z konkubentem rozsiadła się na włościach 4. Bieda w domu pańci straszna - matka pańci od czasu gdy pańcię poznałem stale nie pracująca zawodowo, to jest od 2002 roku - stale jakieś renty, handelek na ryneczku ale nie wiadomo było na co były te renty - uważam że na głowę, ponieważ choroba pańci jest dziedziczna i genetyczna - te same geny również odpowiadają za schizofrenię - skutkiem tego było wyprowadzanie pieniędzy z domu na rzecz matki pańci aby mamusi się lepiej żyło - dlatego jak zobaczycie patologiczną biedę w domu pańci - ewakuacja z takiej relacji bo będzie was okradała. Pamiętajcie też, że motorem działania takiej pańci jest pieniądz i w razie czego bedzie starał się was kroić wydumanymi alimentami na dzieci i siebie. 5. Brak poszanowania ojca przez pańcię i przez jej matkę - ojciec był tym najgorszym po prostu piąte koło u wozu. Podsumowując, moje małżeństwo nie mogło się dobrze skończyć. Ani w bliskiej ani w dalszej perspektywie. Moje byłe małżeństwo na sam koniec jego trwania zaczynało przypominać małżeństwo rodziców pańci. Traktowała mnie jak jej matka traktowała jej ojca. Nieustanne kradzieże pieniędzy aby finansować jej matkę. Brak szacunku.
  8. Kobiety podnoszą kolejną poprzeczkę wymagań. Według kobiet, mężczyzna XXI wieku musi być wysoki, przystojny, ze statusem/pozycją, pieniędzmi, samochodem powyżej 50K wartości, stawać na przysłowiowym kutasie, umieć tańczyć, chodzić na siłownię, ubierać się elegancko, ogarniać maxlooking, być pewnym siebie, ale także posiadać własne mieszkanie. Mężczyzna na wynajmie, ze współlokatorami to dla nich nieudacznik, przegryw, o mieszkaniu z rodzicami nie wspominając. O wspólnym kredycie na mieszkanie nie chcą słyszeć, to ty jako mężczyzna masz to ogarniać. Kobiety nie chcą przygarniać mężczyzn do siebie, tym bardziej robić za sprzątaczkę, jeżeli w ogóle tak owe mieszkanie posiadają😏 Rady od kobiet są jasne, mężczyźni weźcie się do pracy nad sobą, bo one nie będą chciały z wami relacji. Jednak mężczyźni rozumieją, że to kwik kobiet, którym grunt zaczyna się osuwać pod nogami, bo nie mają już stabilizacji, bezpieczeństwa, kontroli, więc za każdym razem próbują mężczyznom dowalić, wyśmiać, upokorzyć. I co młode padawany życia dalej chętni na podrywanie rodaczek, które wami gardzą, nie szanują? Świat klaunów🤡
  9. Ciekawy materiał na kanale moda wysoka. Kobiety narzekają na mężczyzn, którzy wybierają bezpieczniejszą formę poznania przez portale społecznościowe, oczekując od nich by do kobiet podchodzili, zagadywali w realu. Tymczasem te kobiety co rusz trąbią wszem i wobec o piekle kobiet, o molestowaniu czy creepach, którzy próbują do nich podejść, zagadać. Ba same przez takie aplikacje internetowe to robią mając przy tym kontrolę, możliwość odrzucenia danego faceta gdy im się nie spodoba. Mężczyźni nie podchodzą, bo sami nie czują się komfortowo w towarzystwie współczesnych kobiet, których zainteresowanie, reakcje, odbiór zależy od tego jak ten mężczyzna wygląda. Gdy mężczyzna nie wejdzie w ramy, wymagania kobiet narażony jest na publiczne napiętnowanie, wstyd, odrzucenie, niekiedy nawet w agresywny sposób tylko dlatego, że jest poniżej 7 SMV. Nie oszukujmy się, kobiety mają pretensje, że top 5% mężczyzn do nich nie podchodzi, a dlaczego by mieli skoro mają wybór😏? Takie jak ta z nagrania nie zadowolą się normikiem czy flepem, a ich podejście do księżniczki to pod twarz dla niej i obelga, że jak w ogóle coś takiego mogło do niej zagadać. Najlepsze, typ romantyczki z nagrania, oglądającej te filmy, czytającej te książki, tzn. jakie? 50 twarzy Greya, 365 dni, dziewczyny z Dubaju😅 Dzień jak co dzień w polskim wariatkowie🤡
  10. Spotkanie dwóch grup kobiet, z jednej strony współczesnych szonów, z drugiej tradycyjnych. Ciekawa rozmowa, analizowana przez DSM🙂
  11. Tinder, daddy issues, gold digerki, escorty to są realia warszawskiego rynku. Nowoczesne, modne, z trzycyfrowymi przebiegami to realny obraz dzisiejszych, postępowych kobiet. Same się uprzedmiotowiły, dla nich karuzela kutang to standard, bycie szonem coś normalnego😏 Warszawa przyciąga ludzi a przede wszystkim kobiety, które szukają łatwego, bogatego, dostatniego życia. Dla nich życie ma być sponsorowane przez mężczyzn, a związki z nimi to tylko biznes/transakcja.
  12. Podczas świątecznego sezonu odwiedziłem rodzinne strony co mi się rzuciło w oczy to: sporo samotnych matek +30 i +40 z dziećmi w okolicach 10 lat, mieszkają u rodziców, samotne kobiety +30 zazwyczaj unikające kontaktu ze znajomymi w większości dalej mieszkają z rodzicami, zdarza się, że znajomi próbują "promować" kobiety +30 - ogarnięty jesteś, a ona szuka partnera* ogólnie obraz samotnych matek w różnych wieku, także młodych poniżej 30 roku życia - naprawdę zauważalna gołym okiem ilość. Powyższe spostrzeżenia to kilka dni świątecznych, podobnie wśród "znajomych dnia codziennego" jest od zatrzęsienia samotnych kobiet szukających mężczyzn. Nie napawa to optymizmem, teraz rozumiem dlaczego jest tak słaba dzietność w Polsce. *patrz wywiad środowiskowy, jak to mówią gość ogarnia - czyli własne mieszkanie, dobry status, zadbany, czyli mogę się z nim spotykać.
  13. Przy okazji spotkań ze znajomymi skojarzyły mi się take "przypadkowe" sytuacje: - znajoma wspominała, że zaczęła spotykać się "z kolesiem, który się stara, ale jakoś tak nie wiem..." ogólnie nie wypowiadała się o nim pozytywnie, aktualnie X lat po ślubie... - jedna zatwardziała "korpo" z podejście "ona sobie poradzi, facetów jest sporo da sobie radę" po przekroczeniu 30-stki chętnych brak, złapała jakiegoś na ślub i po 2 latach aktualnie sprawa o alimenty... Tak przy okazji, nie utrzymuje kontaktu z nimi, ale się przewinęły przy okazji jakiś imprez. Przypadków podobnych znam sporo, schemat podobny. Najśmieszniejsze, że łapią się goście którzy naprawdę bywają ogarnięci zawodowo. Co tu dużo pisać, znaj zasady gry i przede wszystkim dbaj o siebie i swoją przyszłość.
  14. Kobiety z Polski coraz częściej wiążą się z muzułmanami, nie przeszkadza im bycie kolejną w haremie. W takich związkach o dziwo wykonują role nakreślone przez naturę, obca religia, kultura nie przeszkadza, mieszkanie z rodziną mężczyzny czy noszenie burek także. Nie ma grymasów, roszczeń, chętnie pracują na swojego wybranka. Tam podły patriarchat im pasuje, nie tak jak tutaj w cywilizacji zachodniej😏 Korwin ponad 10 lat temu to już przewidział. W celach humorystycznych polecam cykl nagrań z tą feministką😅
  15. Jestem w związku z samotną matką od około 2 lat. Ja 38, ona 33. Dzieci - jej 5-letni syn (jest wdową, mąż zmarł‚ tragicznie) i mój 7-letni syn (jestem po rozwodzie, syn mieszka z matką, a ja mam z nim regularne kontakty z noclegami u mnie). Mieszkamy w jej domu, który jest jej własnością, ja mam również swój, który wynająłem, gdy zdecydowałem się do niej wprowadzić. Kilka słów na temat tego, jak jest w tym związku: 1. Seks - regularnie, zwykle co 2-3 dni, zdarzają się też okresy, że uprawiamy codziennie przez 3-4 dni, potem 2-3 dni przerwy i znowu. Więszkość zbliżeń ja inicjuję, ona jakieś 20% może, póki co nigdy mi nie odmówiła i nie grała seksem w naszej relacji. 2. Podział obowiązków domowych - nie ma zgrzytów, ona ogarnia dom, jedzenie, zakupy, ja zajmuję się tematami typu mycie aut, garaż, koszenie trawy, drzewo. 3. Finanse - nie mamy dostępu do swoich kont osobistych, od początku jest założone wspólne konto, na które co miesiąc każde z nas przelewa taką samą kwotę na życie i z tych środków je finansujemy (każde ma swoją kartę do tego konta). Większe wydatki, jak wakacje, wyjazdy, zakupy elementów wyposażenia do domu - zawsze dzielone 50/50. Różnica w zarobkach między nami - około 4 razy więcej na moją stronę, oczywiście ona nie wie dokładnie ile zarabiam. Ogolnie ona jest zaradna - własne auto, dobra praca, dostaje też 500+ i rentę na syna. 4. Jej dziecko i ja - tu mam problem, bo nie mam pomysłu jak mogłaby wyglądać moja relacja z nim. Ogólnie chłopak jest rozpuszczony, ale nie przez nią, lecz przez dziadków, którzy po śmierci ojca chcieli mu wynagrodzić ten brak i dopieszczają go z każdej strony. A ten to wykorzystuje. Moja partnerka jest jednak w stosunku do niego wymagająca i za nieposłuszeństwo go karze. On jednak potrafi jej pyskować i powiedzieć np., że poskarży się dziadkom... Na początku znajomości powiedziałem jej, że nie mam zamiaru być jego ojcem, że ma mi mówić po imieniu, ona to zaakceptowała (przynajmniej wtedy). Istotne jest też to, że pamięć o jego ojcu jest kultywowana, w domu są zdjęcia, a jej syn wie, że tata jest na cmentarzu. Od początku też praktycznie nie zajmuję się jej dzieckiem, tzn. nie zawożę/odwożę go z/do przedszkola, nie uczestniczę w kąpaniu, ubieraniu itp., mało się z nim bawię (w zasadzie tylko jeśli jest u nas mój syn i wtedy robimy wiele rzeczy wszyscy razem) - jestem bardziej obok niż nim. Zdarzają się sytuacje, że zrobi mi na złość, np. podejdzie i lekko mnie klepnie, czy kopnie w nogę albo pokaże język, gdy o coś poproszę (np. odnieś brudny talerz do kuchni) - wtedy daję mu karę, on jednak nie chce jej wykonać i wówczas wkracza jego matka, która to egzekwuje. Było też już kilka pogadanek, gdzie mówiła mu, że ma mnie słuchać. Jej syn jest także zazdrosny o mojego, tzn. gdy jest u nas moje dziecko i ja mu okazuję uczucia (np. przytulam, zdrabniam imię itd.), to wtedy jej dziecko potrafi być niemiłe do mojego dziecka i robić mu na złość (nie chce się z nim bawić, dzielić się zabawkami, podkreśla, że to jest jego dom). 5. Moje dziecko i ona - mój syn ma własny pokój w jej domu, to byłoo od początku moje oczekiwanie, a ona to zaakceptowała. Od jakiegoś czasu jednak widzę, że moja partnerka potrafi być zazdrosna o moją uwagę dla mojego syna, np. kiedyś spytała, czemu jej tak nie przytulam, jak mojego syna, czemu jej nie poświęcam tyle czasu (a dodam, że syn jest u nas około 1/3 miesiąca łącznie). Jak dotychczas, muszę przyznać, że stosuje równe zasady wobec obydwu chłopaków (gdy jesteśmy razem) i nie faworyzuje swojego syna. 6. Jej rodzina - tu mam na myśli głównie rodziców, czyli dziadków jej syna, dla którego są oni najlepsi na świecie i który uwielbia u nich przebywać. Regularnie zostaje u nich na noc, czasem nawet po kilka dni, pozwalają mu tam na wiele, np. na późne chodzenie spać, jest tam dużo zabawy i mało wymagań - a jak są, to szybko idą w odstawkę, gdy wnuczek nimi trochę pomanipuluje płaczem. Zanim się wprowadziłem, jej rodzice bardzo często wpadali do domu mojej partnerki, zostawali na noc itp. Odkąd ja mieszkam, zmieniło się to - od początku postawiłem granice i obecnie są to 2-3 spotkania w miesiącu (np. niedzielny obiadek). Mam jednak wrażenie, że partnerka chciałaby, abym zacieśnił relacje z jej rodzicami poprzez częstsze wspólne spędzanie czasu. Główne wyzwania, z którymi nie wiem czy sobie poradzę w tym związku to: a) relacja z jej synem - zuważyłem, że od jakiegoś czasu męczy mnie jego obecność, jego fochy, wymuszanie, nie mam siły na prostowanie go, w takich sytuacjach wolę się wycofać (reaguję jedynie, jak jest obecny mój syn i sytuacja też jego dotyczy) b) kwestia jej domu - mieszkam w jej domu i nie mam zamiaru w niego wkładać większych pieniędzy (chodzi o grubsze inwestycje, które pojawią się w przyszłości, na razie jest to nowy dom); kiedyś jej zapropnowałem, że kupię połowę udziału w całej nieruchomości - nie zgodziła się, mówiąc, że chce by dom był w całości dla jej syna kiedyś... c) kwestia mojego domu - wynająłem go, aby nie stał pusty, mam z tego teraz dodatkowych dochód, ale gdzieś tam mam poczucie, że oddałem kawałek siebie i na moim gruncie teraz żyje ktoś inny... to odczucie nasila mi się coraz bardziej. Proszę o Wasze opinie.
  16. Spotykałam się z facetem z aplikacji 4,5 miesiąca. Często wychodziliśmy. Zawsze dużo pisał, chciał rozmawiać przez telefon, inicjował randki i spotkania. Nie wywierał bezpośrednio presji, żebym się z nim przespała, ale poruszał tematy seksualne. Mieliśmy podobne zainteresowania i pasje, jak idealne dopasowanie. Zaczęliśmy częściej się u niego spotykać, po 2 miesiącach doszło do czegoś więcej (mój pierwszy raz). Przedstawił mnie znajomym i pewnego dnia wspomniał o potencjalnym byciu w związku, cytuję "Żeby (...) musielibyśmy być w związku", a potem dodał "ale jak będziemy, to (...)". Odpwiedziałam, powiedzmy że jesteśmy (wiem, trochę niejednoznaczne.. ale nie skomentował tego). Mówił, że nigdy z nikim nie czuł się tak dobrze, usunął apkę i że nie zdradzi. Rzecz, która była dla mnie dziwna to fakt, że wspomniał wcześnie, że byłby otwarty na trójkąt, ale powiedziałam że mnie to nie interesuje, nagadałam mu, więc porzucił temat i przeprosił. Szybko zaczął robić drobne aluzje/żarciki z podtekstem seksualnym i komplementował mój wygląd. Mówił o swoich preferencjach w tych sprawach. Powiedział o swoim koledze, że jest strasznym pantoflarzem (wtedy nie pomyślałam, że to może być red flagiem..). Z biegiem czasu zaczęłam więcej się kłócić, bo często podróżował ze znajomymi/rodziną beze mnie i zawsze były wymówki dlaczego nie mogę dołączyć. Czasem szedł do domu wieczorem, zostawiając mnie na ulicy zamiast zaoferować, by mnie odprowadzić... Niektóre moje prośby jednak spełniał, zabierał mnie czasem na jakieś wyjście towarzyskie czy coś kupował. Wspomniał, że chce latem pojechać ze znajomymi nad morze na 2 tygodnie i jak co roku pójdą do klubu. Chciałam dołączyć, zwłaszcza że usłyszałam o klubie i piciu. Moim zdaniem okoliczności dobre do zdrady. Poza tym zostawić mnie na tyle czasu? Dla mnie to za długo. Sądzę też, że klub to miejsce dla singli. Poza tym plaża, laski w bikini, ciężko tu ufać.. Ostatnio znów się kłóciliśmy. Powiedziałam, że powinien iść na kompromis i zabrać mnie ze sobą na wyjazd, albo nie jechać. Nie zgodził się. Stwierdził, że nie jesteśmy razem, że nie jestem jego dziewczyną, ale że jeszcze chodzimy ze sobą i oficjalnie nie jesteśmy parą, bo nie ustalaliśmy tego i w ogóle mu nie ufam.. Przecież sam wspomniał o związku wcześniej. Myślałam, że wszystko jest oficjalne. Powiedział, że za bardzo go kontroluję i nie troszczę się. Dodał, że nie jesteśmy na tyle blisko, by był moim chłopakiem, bo nie widujemy się, nie dzwonimy i nie piszemy wystarczająco, i że czuje się nieswojo, że traktuję to jakbyśmy byli już parą (spotkania nie były rzadkie bo 2-3 razy w tygodniu w obliczu innych obowiązków..). Dodał, że dziewczyna nie robiłaby pretensji i zamiast tego pytałaby, czy wszystko w porządku. Napisałam, że kochający facet zabrałby mnie na wakacje, a on odparł, że jeszcze za wcześnie dla niego na miłość, że potrzeba czasu. Co proszę? Zachowywał się jak w poważnej relacji cały czas, dopóki nie zaczęłam tej drugiej kłótni. Byłam pewna, że jesteśmy w związku. Bardzo mnie zranił tymi wypowiedziami. Zignorowałam go na 2 tygodnie i usunęłam ze znajomych (może i przesadzone, ale się wkurzyłam i odebrałam te teksty jako brak szacunku), lecz w końcu dałam mu ultimatum - oficjalnie razem lub wcale. Odparł, że po tym wszystkim nie zanosi się na stały związek. Jest mi przykro, bo mówił wcześniej o mnie jak o potencjalnej żonie, snuł plany na przyszłość. Wisienka na torcie, twierdził, że był z wieloma kobietami, ale że ze mną to był jego pierwszy raz (wątpliwe...). Seks zdążył być 2 razy. Dodatkowo napisałam, że wygląda to jakby chciał mnie wykorzystywać, a on zwalił na mnie, że to niby ja tego chciałam, a on nie był jeszcze gotowy. Kompletna bzdura, bo ja tylko poruszyłam temat, a to on "zmaterializował" zbliżenie na kolejnym spotkaniu. Czy cały czas udawał zakochanego? Byłam kołem zapasowym?
  17. Idzie długi weekend. Na forum dawno nie było jakiejś wielkiej dramy do omówienia, więc nuda. Zatem zarzucam temat do dyskusji – broda. Zanim opiszę co mnie sprowokowało do napisania posta zarys i kilka pytań. Co do zasady nie noszę zarostu na twarzy z bardzo prozaicznego powodu. Różne rzeczy dostałem w genach ale zarostu niestety nie. Nie jestem w stanie wyhodować atrakcyjnej brody bo mam rzadki zarost. Mój kilkudniowy zarost wygląda ok, a później robi się nieatrakcyjnie. Dlatego niemal zawsze jestem ogolony. Pierwsze pytanie. Czy dostrzegacie u Was różnicę w atencji od kobiet w momencie gdy macie nieogolone facjaty w stosunku gdy macie je gładziutkie? Czy znane są wam jakieś skuteczne metody zagęszczania zarostu? Czy tylko ewentualny przeszczep? Co jest raczej chorym pomysłem. I od czego moje pytania się wzięły. Kilka dni temu miałem następującą akcję w pracy. Mam nową robotę o pół roku. W biurze jest trochę lasek, większość takie 40+. Poznaliśmy się już na tyle, że nieśmiałości między nami nie ma. Większość lekko bajeruję dla sportu i one mnie też. Wszystko na lajciku i heheszkowo. Zawsze przychodziłem do pracy z ogoloną twarzą, ale ostatnio miałem kilka dni home office i zapuściłem kilkudniowy zarost. Tak się też złożyło, że dzień wcześniej byłem u fryzjera i zrobił mi ładne włoski. Czyli podbił kolor. Normanie bez tego miałbym biały łeb. Więc co trzy tygodnie poprawiamy. I przyszedłem do roboty nieogolony. I jakieś cuda zaczęły się dziać. Normalnie wszystkie foczki skomentowały jak to też cudnie wyglądam i jaka super zmiana. I W ogóle i przepięknie. Były maślane oczy, poprawianie włosów i inne cudawianki. Dostałem tyle komplementów i zachwytów nad zmianą mojego stylu, że aż zgłupiałem. Jedna koleżanka nawet wyraziła głęboką dezaprobatę i niemal focha jak się ogoliłem. Macie jakieś spostrzeżenia w tej materii, że zarost może zmieniać odbiór przez laski? Nigdy nie zwracam na to uwagi, choć sobie przypominam, że moja EX uwielbiała jak miałem taki kilkudniowy zarost.
  18. Jest coraz więcej świadomych młodych kobiet, mają pojęcie na temat red pilla. Ba nawet go rozumieją zauważając problemy jakie mężczyźni mają we współczesnym sfeminizowanym świecie. Ostatnio coraz częściej u Romana na kanale pojawiają się kobiety, które starają się docierać do innych kobiet tłumacząc oczywistości chociaż w wielu przypadkach nadal spotykają się z agresją innych kobiet, bo jak to jakaś kobieta broni mężczyzn zamiast ich atakować. Jednak panowie krecia robota jaką wykonuje Roman, Szarpanki, Marek, my na forum dociera do coraz większej liczby osób zwłaszcza kobiet, które mają oczy i widzą, że jak dalej tak będzie to one same dostaną rykoszetem feminizmu i ich życia nie będą szczęśliwe. Jak uważacie czy jest jakiś punkt zwrotny do poprawy relacji damsko-męskich czy też to odosobnione przypadki, które nie będą miały większego znaczenia na polepszenie relacji obu płci? Zainteresowane osoby zapraszam do dyskusji.
  19. Nie nie zboczeńcy, nie takie o takie kroki tu chodzi XD Tak czy siak wybaczcie, że w długi weekend linkuje GazWyb ale ciekawy wywiad: 😜 https://next.gazeta.pl/next/7,151003,30928684,do-urodzenia-dziecka-potrzebne-sa-dwa-kroki-w-polsce-mocno.html#s=BoxMMtImg1 Na początku pan ekspert mówi całkiem sensownie: pandemia, zw. dzietności z małżeństwami itp. itd. Potem pada magiczne hasło "luka edukacyjna"... Ja mam deja vu bo już kiedyś o tym słyszałem... 😅 Hmmmmm............. Słowo na hiper... sie przypomina A tu ciekawe dane z kolei Ciekawe czemu? Ogólnie wywiad koncentruje się głownie na kwestiach finansowych szeroko rozumianych. Bo mieszkaniówkę wrzucam do tego worka w tym momencie. Potem jakieś bla bla o partnerstwie i obowiązkach domowych. 😜 Tak czy inaczej interesujący wywiad o tyle, że potwierdza całe mainstreamowe podejście do relacji i związków. Ale ani słowa o hipergamii i tego typu sprawach, które powinny być dość oczywiste dla demografa i osoby wykształconej i ogarniętej, W komentarzach pod spodem albo bzdury bez związku z tematem, albo podobne podejście jak w artykule... Ale czego ja sie spodziewam po Wybiórczej 😜
  20. TL;DR: krótkie przemyślenia na temat jednego z rodzajów mindset'u mogącego przynieść wymierne korzyści w życiu oraz próba wyjaśnienia w jaki sposób wykorzystać swoje porażki życiowe jako dźwignię do lewarowania przyszłych sukcesów. Dlaczego? Wczoraj, 14 sierpnia, upłynęło dokładnie 6 miesięcy odkąd jestem na forum Braciasamcy.pl oraz (lekko ponad) rok czasu odkąd zakończyłem swój 5.5 letni LTR. Z pierwszym wydarzeniem wiązała się dość ciekawa historia - w Walentynki byłem umówiony z pewną młodą damą, która tegoż to dnia zadzwoniła do mnie (kilka godzin przed terminem spotkania), iż nie umówimy się dziś ponieważ przyjeżdża do niej długo niewidziany kolega. Pamiętam, iż zacząłem się naprawdę mocno śmiać z i życząc jej miłej zabawy pomyślałem - "dziękuję Ci za ten kop w dupę". Swoją drogę, gdybym był jej równolatkiem (20 lat), taki strzał 14 lutego skończyłby się niezłym knockdown'em ale (o czym ona nie widziała) "w odwodzie" miałem dwie FF (i 12 lat różnych doświadczeń z babami) więc po prostu zadzwoniłem do jednej z nich i umówiłem się na walentynkowe bzykanie. Zaraz po nim poszedłem do kolejnej dziewczyny, z którą powtórzyłem ten numer (ach, jak słodko, że Twoim rodzice wyjeżdżają na weekendy - to był mój ulubiony tekst do niej ), a wieczorową porą, dołączyłem do szacownego grona miejscowych looserów i stulejarzy Byłem wtedy właśnie w środku okresu, kiedy w wódzie i kolejnych nowo-poznanych cipkach topiłem swoje problemy emocjonalne i nieumiejętność poradzenia sobie z samotnością po bardzo udanym związku. Zapytacie teraz - jak to udanym, skoro zakończonym? O kobiecie z którą spędziłem ten kawał czasu nie mogę powiedzieć złego słowa - mój ulubiony typ urody, semicki (wielokrotnie pytano mnie czy nie jest z południa europy / żydówką), skromna, pracowita oraz przede wszystkim dbającą o swojego faceta i o to, żeby były mu dobrze. Te 5.5 roku nauczyło mnie, że LTR z dobrze dobraną kobietą jest czymś naprawdę fajnym. Kłótni między nami nie było prawie w ogóle, kwestie łóżkowe to miód i malina (ogólnie stąd właśnie wyniosłem przekonanie, że najlepszy seks jest tylko między ludźmi, którzy są w związku i trochę się znają). Co nie zatrybiło? Jakoś od około 3 lat trwania związku zacząłem mieć cykliczne sny, które łączyły, po przebudzeniu, dwa odczucia - "jest za łatwo" oraz "nie robisz kolejnego kroku". Stąd, z dnia na dzień, postanowiłem to skończyć - był to bardzo ciężki czas, płaczu i szlochania (z jej strony) i bardzo dużej presji (ze strony całego naszego otoczenia) abym do niej wrócił. Czekała pół roku, obecnie układa sobie życie z innym facetem - szczerze, życzę jej żeby wyszło jej tak jak zawsze marzyła - dom, dzieci i fajny mężczyzna obok. Trzymam kciuki Podsumowując - na książki Marka oraz forum trafiłem w momencie nieprzyjemnego rozbicia emocjonalnego zaprawionego dużą ilością seksu i substancji powodujących utratę kontaktu z "realem" i "bezmyślnik". Można więc powiedzieć, że uciekałem przed realnym życiem, po to, żeby zgubić demony własnej nieporadności i nieumiejętności poradzenia sobie z zastaną rzeczywistością. Nie dasz rady. Na bank się do tego nie nadajesz. Te słowa usłyszałem w sobotni wieczór, kiedy próbowałem rozpalić ogień za pomocą, polanych chwilę wcześniej wodą, gałęzi, krzesiwa oraz niewielkiej ilości suchej trawy i patyczków. Prawa dłoń krwawiła (zdarte kilka godzin wcześniej kostki), a w lewym kciuku uwierały, zatopione w moim mięchu, resztki spalonego tamponu (znacie smród mięsa na którym topi się plastik? ). Tu, gwoli wyjaśnienia - ten środek higieny intymnej, jak i chusteczka higieniczna czy kawałek koszulki, to najprostsze źródła do rozpalenia ognia. Instruktor doskonale wiedział co robi, to dobry psycholog, wiedzący, iż nic nie kręci mnie tak, jak pewne formy negatywnej motywacji oraz dociśnięcie dupy i twarzy bardzo blisko ziemi. Sytuacja powtórzyła się również w niedziele, kiedy podczas wielokilometrowego marszu byłem już bliski upadku z braku cukru i zmęczenia, gdy usłyszałem te słowa, od razu, jakaś część mnie odpowiedziała -"pozwolisz, żeby jakikolwiek skurwysyn mówił Ci, że nie dasz rady"? Ten typ myślenia i sposoby w jaki można go wykorzystać, chciałbym Ci przedstawić poniżej. Zastrzegam jednak z góry - jako, że życie jest implementacją w swój własny mózg tego, co działa najlepiej z naszą własną głową - nie jest on dla każdego i nie każdemu przyniesie sukcesy. Sól w ranę w pracy Twoja praca musi dawać Ci: a) satysfakcję b ) energię c) rozwój d) pieniądze. Dokładnie w takiej kolejności i takim ułożeniu. Musem jest bowiem to, żebyś przychodząc do niej szedł jak na odkrycie nowego lądu albo randkę z naprawdę seksowną kobietą. Poszukiwanie zawodu dającego mi takie odczucia zajęło mi wiele lat. Właściwie, swoje życie "w branży" zacząłem dość późno, bo w 29 roku życia - bez studiów kierunkowych, doświadczenia itp. Ale odkąd zetknąłem się z tym co robię wiedziałem, że to jest to. Pracowałem często za grosze albo za "miskę ryżu" byleby tylko mieć możliwość podpatrzenia mistrzów w swoim fachu. Od znajomych i rodziny słyszałem - "nie nadajesz się do tego", "nie skończyłeś kierunku ścisłego", "jesteś słaby z matematyki". Moim ekspracodawcy powtarzali mi to bardzo często, że nie jestem typem człowieka, który się sprawdzi w tego typu zadaniach. I wiecie co? Naprawdę dziękuję im teraz wszystkim, właśnie im, a nie tym, którzy mówili "uda się". Uwielbiam ten moment, gdy wchodzę rano do roboty ( a przychodzę zawsze jako ostatni, bo lubię się spóźniać ostentacyjnie) widzę te znudzone i zdołowane twarze, które dostają szału na widok mojego banana na pysku. "Jesteś w pracy, przecież tu trzeba narzekać, a nie się cieszyć" - usłyszałem niedawno. Moja odpowiedź - "nie moja wina, że masz ch.jowe życie i pracę" Co musisz zrobić, żeby Twoja robota była dla Ciebie seksi? a) Pracować z lepszymi - praca z ludźmi, którzy wiedzą mniej od Ciebie jest kusząca, bo oznacza przywództwo ale daje stagnację, natomiast praca z lepszymi daje Ci ich wiedzę i możliwość przechwycenia umiejętności plus walkę o przywództwo - a to rozwija b ) Rób to co Cię interesuje - wtedy Twoja praca stanie się przyjemnością, a Ty będziesz się dokształcał po godzinach nie z bólem dupy ale bananem na twarzy c ) Mieć ambicje zawodowe i wytyczać sobie cele - gdzie chcę być za rok? Za pół roku? Kiedy otwieram własną firmę żeby nie tyrać na kogoś całe życie? d) Przestać się bać zmieniać pracodawców - nie siedź w jednej firmie latami. To zabija kreatywność i stajesz się leniwy. Rok-półtora i idź się sprawdzać gdzie indziej. Zamiast wygodnej kawki rano ze znajomymi ziomkami kolejne rozpychanie się łokciami w nowym towarzystwie. e) Kiedy praca w danej firmie / przy projekcie przestaje być wyzwaniem - odejdź f) Do minimum ogranicz kontakty z narzekającymi g) bierz się za zadania, przy których padają inni, a łatwe zostaw leszczom. Sól w ranę w szkole "Na pewno się tego nie nauczysz", "Dam Ci 3 i masz spokój", "Zostaw, po co Ci to potrzebne", "Nigdy nie złapiesz tego akcentu" - dzięki takim stwierdzeniom, przez wiele lat moimi słabymi stronami były matematyka oraz języki obce. Dzisiejszy system edukacji promuje bycie miernym, pasywnym oraz minimalistycznym. Zakuj, Zdaj, Zapomnij. Pamiętając o tym, że Twoja praca ma być dla Ciebie "seksi" nie rezygnuj z rzeczy (przedmiotów), których nie rozumiesz / masz z nimi problemy. Czellendżuj je tak długo, aż nie rozgryziesz tego co jest ich treścią. Jeśli już studiujesz, przejrzyj cały program uczelni na która uczęszczasz (ale też i innych co Cię interesują) i chodź na wykłady z innych kierunków, które dadzą Ci więcej mocy (praktycznej wiedzy). Pamiętaj, że każdy wykład na każdej uczelni,ma formę otwartą i z założenia może na niego uczęszczać każdy. Bądź aktywny i wchodź w interakcję z wykładowcami, cześć z nich będzie zachwycona, bo 99% studentów ma w doooopie co oni mówią, a często zdarza się, że opowiadają oni o swojej pasji. Czerp z ich wiedzy pełnymi garściami, to kapitał, który nigdy Cię nie zawiedzie. Nie możesz zrozumieć - nie łam się - pytaj i drąż do skutku. Nauka języka. Nie bądź pizdeuszem i zarób kasę na prywatne lekcje 1 na 1 z osobą, która nie zna języka polskiego. Angielski - tylko z nativem, który nie kuma co to "barszcz". Hiszpański - jasne ale Rodrigo czy Juanita nie może wymówić "brzęczyszczykiewicz". Tylko wtedy będziesz w stanie spiąć się w 100% żeby móc się z nimi komunikować. To nie ma znaczenia, że się wstydzisz, że myślisz, że nie dasz rady - po prostu musisz to zrobić żeby Cię zrozumiano. Przełamiesz lęk i barierę, gramatyka i poprawność to później pikuś. Sól w poczucie własnej atrakcyjności "Jestem gruby i się wstydzę", "Jestem chudy i się wstydzę", "jestem słaby i nie podołam wysiłkowi fizycznemu", "wyglądasz jak gówno, jak mogłabym się z Tobą umówić", "nie masz szans w konkurencji z tym przystojnym kolesiem" - codzienność? I bardzo dobrze. Stań przed lustrem i odpowiedz sobie na jedno pytanie - czy podobasz się sobie taki jaki jesteś? Jestem pewien, że większość z nas odpowie "NIE", a potem dopowie "ale nie mogę z tym nic zrobić". Wymówki i wstyd związany ze swoimi ułomnościami blokują pracę nad ciałem bardzo wielu samców. Do tego ciągłe porównywanie się "ideałami" z okładek i teledysków.... Chłopie - "każdy z nas ma swój Mount Everest" na który musi wejść. Jesteś niski - musisz na siebie narzucić mniej kg mięsa, żeby wyglądać fajnie i jesteś bardziej zwinny (sporty walki?) - otoczenie będzie Cię postrzegać jako atrakcyjnego. Jesteś wysoki - jeśli fajnie dopakujesz, będziesz miał naturalny respekt u innych. Jesteś chudy - łatwiej będzie Ci zrobić fajną rzeźbę. Jesteś gruby - łatwiej będzie z siebie zrobić szafkę trzydrzwiową. Dążę do tego, że żadna sytuacja bazowa nie przekreśla tego, iż możesz się stać naprawdę atrakcyjną najlepszą wersją swojego ciała. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że w przypadku pracy nad nim nie jesteś w stanie oszukiwać. Żresz po nocach - zamiast kraty - bęben. Opierdalasz się na treningach - nadal 50 kilogramowy charłak. Jeśli usłyszysz jakikolwiek krzywy tekst co do swojego ciała - podziękuj za niego (chyba, że chodzi o jakąś formę inwalidztwa - wtedy wal chama w pysk ). Niech będzie to paliwo do przyszłej zmiany. "Ty maluchu jesteś gówno wart", "grubasie, co Ty tam możesz" - podziękuj, a w myślach powiedz - "ja Wam skurwysyny pokażę" i działaj Sól w poczucie własnej wartości Chyba zgodzicie się ze mną, że nic nie robi lepszego kuku w głowie niż zgnojenie przez kobietę. Chcecie posłuchać czegoś dobrego? No to lecimy z koksem: "chyba żartujesz, z Tobą?" "nie pasujesz do mojego stylu ubierania się" "z taką biedą jak Ty?" "co Ty sobie wyobrażasz, myślisz że z kimś takim jak Ty?" "jesteś zupełnie nieatrakcyjny" "jesteś nikim" To tylko niektóre teksty jakie udało mi się usłyszeć od nowo-poznanych kobiet. Za każdy z nich jestem ogromnie wdzięczny, ponieważ, pomimo robienia mi często mind fucka w głowie, po jakimś czasie dawał mi paliwo do dalszej pracy. Ale to w sumie drobnostki, ot laski zaczepiane na ulicach, w sklepach czy gdziekolwiek - "siema, co u Ciebie", chwila rozmowy i albo się zapoznajecie albo zapominasz bo to kolejna z setek twarzy. Umawianie się z zupełnie nieznanymi kobietami (i otrzymywanie od nich zlewek) ma też ten plus, iż zwalczasz swoją nieśmiałość. Dlatego też, zawsze pisałem Wam, aby na portalach randkowych od razu dążyć do umówienia się, bez zbędnego poznawania. Ale do rzeczy - dziękuj każdej kobiecie, która Cię olała i stawiajcie poprzeczkę coraz wyżej. W pewnym momencie, kiedy już zaczniesz się umawiać z naprawdę ładnymi dziewczynami, kolejne kosze nie będą miały znaczenia, ponieważ zawsze włączy Ci się mechanizm "dociśnij pracę nad sobą" oraz "he he he przecież już pukałem dużo lepszą od niej". Zrozum - odrzucenia od kobiet mają Cię motywować nie dołować. Żeby jeszcze podnieść poprzeczkę, kiedy nie mam motywacji do pracy nad sobą wychodzę wieczorem na rynek mojego miasta i siadam w jakiejś knajpie / ławce, tak aby widzieć przechadzający się tłum. O tej porze bujają się tam najbardziej wylaszczone panny ze swoimi facetami - bogaczami, playboyami, modelami, kolesiami których znam z TV. Siedzę i patrzę myśląc - kurwa, dociskam za słabo, jestem gówno wart w stosunku do nich ale jeśli docisnę mocniej, będę o dwa stopnie wyżej, bo oni są już w swoim maksie, a ja wchodzę na swój Mount Everest. Tylko ode mnie zależy, czy tam wejdę czy odpadnę. Kto ma bliżej do Berlina / bywa niech idzie na Kreuzberg. Koło bud z żarciem i sokami (stacja metra) siedzą Turasy i Arabusy zaczepiające białe laski. Patrzcie. Uczcie się. adaptujcie. To samo z Włochami i Latynosami. Nie wkurwiajcie się - uczcie i myślcie - oni są w swoim maksie, ja do tego co robią oni dołożę siebie i będę jeszcze lepszy. Sól w ranę na długi dystans 14 lat temu zakochałem się, jak typowy szczyl, w pewnej dziewczynie. Dostałem kosza. Dość ciężkiego. Składałem się po tym długi czas. Ta kobieta to w 3/4 mój ideał jeśli chodzi o urodę, natomiast jeśli brać pod uwagę lifestyle i podejście do życia to... 99%. Skąd o tym wiem? Kilka lat temu minęliśmy się dość przypadkowo na ulicy. Oczywiście nawet mnie nie poznała ja rzuciłem na nią tylko kątem oka i pomyślałem - mało się zmieniłaś. Jednak prawdziwe wyzwanie pojawiło się po tym, gdy znalazłem ją na fejsie. Okazało się, że wiedzie ona dokładnie takie życie, jakie zawsze marzyło mi się co do wspólnego spędzania czasu z partnerką, co więcej jest matką i teraz najlepsze - z kolesiem, który jest totalnym zaprzeczeniem mojego wyglądu i charakteru. To drugie wiem stąd, że całkowitym przypadkiem, poznałem go niedługo później i zapytałem jak się z nią żyje. Okazało się, że mamy wspólnych znajomych, oni potwierdzali jego wersję. Mind fuck jaki miałem w związku z tym trwał dobre kilka tygodni. Domyślacie się jednak co z niego wyniosłem? Tak - jeszcze większą chęć do pracy nad sobą i walki. O co? O to, żeby mieć jeszcze lepiej i w kwestii związków akceptować tylko bardzo duże zbliżenie do ideału jaki mam w głowie. Udowodniło mi to po prostu jedno - to, czego szukam", istnieje. A że tego nie dostałem? "Cóż, za słabo docisnąłem". Jej fejsa przeglądam zawsze, kiedy zaczynam wątpić w siebie - "patrz na to, chcesz mieć coś takiego, dociskaj życie mocniej". Podsumowanie Doskonale zdaję sobie sprawę, iż zaproponowany przeze mnie mindset nie jest dla wszystkich. On boli, uwiera jak kamień w bucie, powoduje częste mind fuck'i, zwątpienia ale... daje też kosmiczne efekty. Po prostu jest to benzyna, którą możesz się oblać i podpalić albo zatankować rakietę i polecieć nią na swój księżyc. Twój wybór Czy jest to dla Ciebie dowiesz się po pierwszej załamce - w tym systemie myślenia nie ma miejsce na tłumaczenie porażek osobami trzecimi - za nie winny jesteś Ty. Ok więc jak - dasz radę tak postrzegać rzeczywistość czy wymiękasz? Bo słyszałem, że miękka fajeczka z Ciebie A jeśli się jednak zdecydujesz 1. Dużo medytuj i czytaj o rozwoju duchowym - w chwilach dołka to Cię uratuje 2. Pracuj z ludźmi lepszymi od siebie 3. Przebywaj w towarzystwie które Cię motywuje 4. Bierz się za rzeczy, przy których inni wymiękają - to Twój drogowskaz 5. Pokonaj swoje demony - rób to w czym jesteś słaby 6. Nie łam się i nie odpuszczaj 7. Pamiętaj - czy wygrasz czy przegrasz, zależy od Ciebie Trzymaj głowę w górze i do zobaczenia na szlaku
  21. Spotykam się z pewnym chłopakiem z aplikacji 1,5 miesiąca, mieliśmy już siedem spotkań. Do tej pory wszystko szło w dobrym kierunku i wyglądało na to, że zanosi się na związek. On sam wspomniał, że szuka związku. Przywiązałam się do niego emocjonalnie, mamy wspólne zainteresowania i pasje, czuję że z nikim wcześniej tak dobrze się nie dogadywałam. Doszło między nami jedynie do pocałunku, jeszcze nie było seksu. Niestety na wczorajszej randce powiedział mi coś, co mnie bardzo zaskoczyło. Nasza rozmowa zeszła na tematy preferencji seksualnych. On spytał, jakie mam, a potem ja zapytałam. Stwierdził, że byłby otwarty na trójkąt. Dla mnie osobiście jest to nie do pomyślenia, powiedziałam mu że nie interesują mnie trójkąty. Niby mamy się jeszcze spotkać, ale ciągle się zastanawiam, dlaczego on w ogóle o tym wspomniał i jest mi przykro, zaczęłam kwestionować jego uczucia do mnie. Czy facet zainteresowany związkiem powiedziałby coś takiego potencjalnej dziewczynie? Czy to brak szacunku? Naprawdę nie wiem, czy nie urwać tej znajomości. Wiem, że ludzie mogą mieć fantazje i wiem, że zarówno mi i jemu podobają się też inni przedstawiciele płci przeciwnej, ale moim zdaniem takie fantazje należy zachować dla siebie jeśli decydujemy się na relację na wyłączność. On też nie określił się i mimo tylu randek nie wiem, do czego właściwie to zmierza. Z drugiej strony ciężko by mi było to zakończyć, bo zaczęłam się angażować i byłoby mi naprawdę szkoda.. Jednocześnie po takim tekście mam wrażenie, że mu nie wystarczam, skoro chciałby takich wrażeń, i od razu pomyślałam, że spotyka się z 50 innymi kobietami. Po prostu czuję, że gdyby myślał o mnie poważnie to nigdy nawet nie napomknąłby o czymś takim. Wygarnąć mu to i zobaczyć, co powie? Nie mam już pojęcia, co robić dalej.
  22. Temat zakładam w rezerwacie bo dobrze by było poznać zdanie również kobiet zwłaszcza, które mają dzieci🙂 Ostatnimi czasy jest narracja i retoryka nastawiona na aborcję i jej legalizację gdzie to rzekomo kobieta miałaby sama decydować czy urodzić czy się "pozbyć problemu" tak uważają feministki. Mężczyzna nie miałby nic do powiedzenia bo przecież jak to po lewej stronie mówią "mój brzuch moja sprawa". Idźmy dalej niszczenie mężczyzn poprzez zabieranie praw, wolności czy swobód jak chociażby ostatnia ustawa mieszkanie za pomówienie gdzie już 9. tyś eksmisji wykonano bez wyroku sądu. Jak to działa? Ustawa pozwala policji na wydanie nakazu opuszczenia własnościowego mieszkania na 14 dni bez wyroku sądu, z opcją bezterminowego przedłużenia, także w wyniku fałszywego oskarżenia o przemoc domową. Za ustawą były partie: PiS, KO, Lewica, "Trzecia Droga". Dodatkowo jeszcze jak wejdzie w życie nowa ustawa czyli zniesienie domniemania niewinności gdzie to mężczyzna będzie musiał udowodnić, że nie jest wielbłądem a kobieta nawet nie będzie musiała przedstawić dowodów wystarczy pomówienie czy bezpodstawne oskarżenie, która jest pomysłem lewicy a także opozycji, na którą tak ochoczo zagłosowało społeczeństwo polskie w ostatnich wyborach. Tego typu i więcej smaczków w załączonym nagraniu. Zainteresowane osoby zapraszam do zapoznania się z materiałem i podzielenia własnymi spostrzeżeniami. Przypominam o zachowanie kultury i merytoryki w komentarzach bo przy tego typu tematach lubi dochodzić do spięć. Pora by kobiety i mężczyźni ze sobą zaczęli o tym rozmawiać tylko bez zbędnej emocji a raczej wyciągać wnioski i starać się zrozumieć drugą stronę w jakiej obecnie sytuacji się znajduje.
  23. Cześć Bracia Trafiłem na ten film. Jest w nim przedstawiona hipergamia kobiet i kobiecy sposób doboru partnera. Jest wyjaśnienie tego, że rewolucja seksualna prowadzi do niesformalizowanej poligamii, gdzie dostęp do kobiet ma tylko garstka najbardziej atrakcyjnych mężczyzn. W połączeniu z narzuconym obecnie modelem monogamicznym oznacza to, że istnieje zjawisko poligamii rozmieszczonej w czasie. Czyli 1 mężczyzna jest w związku z kobietą, a na jej miejsce czeka grupa innych kobiet. To powoduje, że większość mężczyzn (na filmie przedział od 1-6) może nie mieć wcale dostępu do kobiet. Kobiety w przedziale (1-2) także nie mogą znaleźć sobie partnera w czasach wolności seksualnej. Kobiety wolą być 2,3 czy 4 partnerką mężczyzny, który spełnia ich wymagania niż być pierwszą żoną mężczyzny, który ich wymagań nie spełnia. Autor filmu mówi, że kobiety oceniają przede wszystkim przez pryzmat wyglądu swojego partnera. Wspomniane jest też to, że zamożni mężczyźni z np. Austrii muszą szukać kobiet na wschodzie, ponieważ w swoich rodzimych krajach nie są atrakcyjni dla kobiet Nie trudno się domyślić, że taka sytuacja prowadzi do coraz większej ilości samotnych matek w społeczeństwie, ponieważ facet może być z tylko jedną kobietą w formalnym związku. Oczywiście Alfa zapładnia. O tym jaki jest wpływ samotnych matek na swoje dzieci oraz na budżet państwa chyba nie trzeba wspominać. W skrócie - katastrofalny Ciekawe jest to, że takie zjawisko społeczne dzieje się w czasach, kiedy w Europie i nie tylko wzrasta liczba muzułmanów, gdzie poligamia jest legalna. Piszcie co sądzicie na ten temat
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.