Jump to content

Jakie witaminki dla pieska?


Recommended Posts

Wapń ze skorupek jaj to dobry pomysł, tam jeszcze stront masz chyba (gdzieś kiedyś czytałem, że gladiatorzy mieli dietę bogatą w stront i przez to mieli silne kości).

 

Możesz jej bor dawać. Na stawy i kości dobry, reguluje gospodarkę wapnia w organizmie. Obstawiam, że na zwierzęta się to tak samo przekłada jak na ludzi...? Szczurom podawali i im się polepszało.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7889887

 

 

D3 i K2 jakoś dla psa ogarnąć bezpiecznie. Wiem, że na podkowalinach mieli w tabletkach, więc koniom podają. Ale więcej info nie posiadam. Ja bym tam eksperymentował z małymi dawkami, albo zapytał się weterynarza.

 

To takie podstawowe kombo na kości z tego co mi wiadomo.

Link to post
Share on other sites

Pomysł ze skorupkami według mnie bardzo dobry. Co do witamin to mojemu mastifowi hiszpańskiemu (92 kg) dobierał je weterynarz. Największą rolę moim zdaniem w zdrowiu psa tak jak u ludzi odgrywa dieta. Polecam zmianę na dietę BARF. W przypadku mojego psa nastąpiła kolosalna poprawa zdrowia i samopoczucia po wprowadzeniu tej diety.

Link to post
Share on other sites
  • Similar Content

    • By EasyRider
      Witam.

                  Kilka lat temu kupiłem mojej kobiecie pieska - jednego z tych maleńkich pupilków o rozbrajającym wyglądzie i miłym w dotyku włosie. Nie spodziewałem się jednak takiego obrotu spraw. Pies stał się pełnoprawnym członkiem rodziny z wstępem do łóżka, przytulaniem i wysławianiem go ponad słońce. Taki obrót spraw powodował stałe kłótnie, bo kiedy się temu sprzeciwiałem, kobieta denerwowała się, protestowała i obrażała; jak mogę tak źle biedaka traktować i co mi zawinił. Ja chciałem tylko, żeby pies miał swoje miejsce a człowiek swoje... Poza takimi błahymi sprzecznościami (ta była wyjątkowo wkur*iająca i przewlekła), raczej nie kłócimy się i jesteśmy zgraną parą przez 7 lat. Po 2 latach życia piesek rozchorował się jednak na bardzo typową dla takich małych ras chorobę, która doprowadziła do jego ciężkiego kalectwa. Weterynarz sugerował uśpienie, na co jednak ona długo się nie zgadzała i tak nam wegetował i męczył siebie oraz nas przez kilka miesięcy, co niosło ze sobą dodatkowy bałagan w domu i żal kiedy się na niego patrzyło, ale "kobiecie przecież biednego pisaka zabić żal..." W pewnej chwili jego tragiczny stan zmusił nas do podjęcia tego kroku. Oczywiście ja musiałem psa zawieźć do weterynarza, uśpić obciążając jeszcze tym swoje sumienie i nerwy, bo mimo przesadnego podejścia kobiety do pieska, byłem z nim przecież bardzo zżyty.  Zapowiedziałem, że nie chcę słyszeć więcej o psie w domu, bo i tak ostatecznie wszystko spadło na mnie. Teraz relacje między nami nie są w głupkowaty sposób "marszczone" przez tę przesadną "miłość" do zwierzęcia. Mamy jeszcze jednego czworonoga, ale on na szczęście jest za duży do domu i bardzo dobrze mu się żyje na posesji wokół domu. Jest lepiej. Dzisiaj, po kilku miesiącach w sposób dość nachalny (histeryczny płacz i żal, jak mogę się nie zgadzać, obraza i nieodzywanie) ona znów porusza temat i chce wymusić zakup kolejnej małej "pociechy". Ja definitywnie na to zgody nie wyrażam i mamy lekki zgryz. Co Panowie na to? Ktoś zderzył się z podobnymi babskimi wizjami? Jakieś wnioski? Może Marek zechciałby zrobić na temat odchyłów naszych kobiet na temat zwierzaków audycję?

      PS: Nie jestem pewien, czy umieszczam tego posta we właściwej sekcji. W racie czego, proszę o korektę!

      Pozdrawiam!
    • By MoszeKortuxy
      Cześć Bracia  Od pewnego czasu zastanawiam się nad wzięciem psa obronnego. Przyznam najpierw, że nigdy wcześniej nie byłem właścicielem psa czy innego zwierzęcia. Miałem już do czynienia z dobermanami i uważam, że to dobre psy, jednak mi osobiście podoba się Rottweiler. Wiem też, że w Polsce posiadanie rottweilera wymaga zgody urzędu miasta lub gminy.
       
      Uważacie, że wzięcie takiego psa na początek to dobry pomysł czy jednak zbyt duża poprzeczka jak dla niedoświadczonego posiadacza psa?
      Jakiego psa obronnego sami byście mi polecili? 
    • By dreamliner
      Cześć wszystkim,
      Nie znalazłem na forum specjalnego działu poświęconego pomaganiu więc stwierdziłem, że tutaj to napisze.
      Jeśli jest do tego inne miejsce to proszę moderatorów o przeniesienie.
       
      Gdzieś w Dąbrowie Górniczej (dzielnica Ząbkowice, ul Sikorskiego) jest człowiek (wiek ok 65 lat), który został bezdomnym po tym jak żona go opuściła dla jego kolegi.
      Kiedyś pracował jako kierowca. Pozostał mu tylko pies, z którym zamieszkał w starej zdezelowanej przyczepie campingowej. Facet nie chce się zgodzić na pójście do przytułku bo nie pozwolą mu zabrać ze sobą psa. Powiedział, że to jego przyjaciel i go nie zostawi. Kilka osób pomaga przynosząc jedzenie dla niego i psa. I to wszystko co wiem na ten temat od mojego znajomego.
       
      Myślę, że są tutaj ludzie którzy mogą pomoc.
      Ja mieszkam poza krajem w Polsce będę na święta i mam zamiar wtedy spotkać się z tym człowiekiem ale uważam, że nie ma na co czekać dlatego poruszam temat pomocy już teraz.
      Czy jest tutaj ktoś z Dąbrowy Górniczej lub okolicy, kto mógłby podjechać i porozmawiać z tym człowiekiem, zobaczyć czy da mu się pomóc a potem napisać o tym na forum.
      Może po tym, jak mielibyśmy więcej informacji, znaleźlibyśmy jakieś rozwiązanie aby pomoc mu stanąć na nogi.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.