Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

rarek2

Użytkownik
  • Zawartość

    244
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana rarek2 w Rankingu w dniu 26 Wrzesień 2016

rarek2 posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

521 Świetna

O rarek2

  • Tytuł
    Starszy Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Już prawie tradycja, że w sobotę wrzucam artykulik z neta o loszkach. Tym razem loszka przyznaje się, że jest NICZYM ma tylko dupę i cycki. Sama przyznaje, że jest głupia i leniwa nie pokończyła szkół itd. Czyli klasyczne ZERO. Pracowała w CC ale ją praca nużyła i się jej nie podobało. Na chwilę obecną ma sponsora i jakoś cięgnie to życie. Przecież nie będzie pracować za 1500 bo pewnie się ceni i ma poczucie swojej wysokiej wartości i jak sądzę wyjątkowości. A przecież mogłaby znaleźć skromnego chłopaka w jej wieku lub trochę starszego i razem pracować i się dorabiać i urządzać życie - ale one są wartościowe i wysoko stawiają poprzeczkę i czekają na księcia z bajki. Takim się życie skończy na kolacji z kotem w pokoju u rodziców. Ja wiem, że one takie są niemalże wszystkie tylko jedne to lepiej kryją inne gorzej w zależności od ich SMV. Ale mnie takie coś po prostu obrzydza. Taka locha to dla mnie jest szmata taki gorszy sort i śmieć ludzki. Współczuję facetowi który trafi na taką wywłokę. Dlatego tak ważne jest uważne słuchanie loszek co mówią o swojej przeszłości o swoich byłych - tak aby wyciągnąć właściwe wnioski, że taka locha to nie jest materiał na żonę - bo: primo - będzie w życiu kulą u nogi ze względu na jej przymioty intelektualne i ogólny brak chęci rozwoju - czyli to raczej tylko taki kosztowny inkubator do urodzenia dziecka. secundo - zaznała łatwej kasy od sponsora a utrata czegoś takiego boli bo do dobrego łatwo się przyzwyczaić - i takie ciągoty będzie miała w przyszłości zatem nie wróżę trwałości jej małżeństwa, chyba że znajdzie bogatego frajera/białego rycerza na tyle głupiego że poleci na jej dupeczkę i odda cały majątek by tylko zamoczyć. Jak zwykle czekam na Wasze opinie. Może ktoś z Was spotkał w życiu coś podobnego? Przyznam się bez bicia, że ja jestem przykładem faceta co nadział się na taką lochę - a wszystko wyszło dopiero po ślubie i urodzeniu dziecka - oczywiście rozwód mam już za sobą -a aktualnie trwają przepychanki o majątek - na szczęście dla mnie najważniejsze rzeczy mam opisane notarialnie (mieszkanie). Link do arta : http://wyznajemy.pl/wyznanie/56669 Nie wiem już sama, czy być dalej utrzymanką, czy się upokarzać za 1500zł wczoraj Mam 21 lat, ale nie osiągnęłam w życiu nic. Poszłam do technikum, ale olewałam szkołę i wolałam imprezować i w zasadzie skończyłam bez wykształcenia, bo nie podeszłam do matury. Chciałam uczyć się zaocznie, próbowałam, ale mi nie szło, tym bardziej, że nigdy nie byłam specjalnie typem "naukowca". Znalazłam beznadziejną i słabo płatną pracę na słuchawce, nie podobało mi się, więc ją rzuciłam. Nie jestem najbrzydsza, więc spróbowałam swoich sił w karierze modelki i nawet miałam trochę zleceń, bardziej jako hostessa czy promotorka, ale zawsze kasa wpadała. A potem poznałam człowieka, który został moim menadżerem, załatwiał mi różne roboty związanie z pozowaniem czy tam modelingiem, a potem zostaliśmy tak jakby parą. Tak jakby, bo nie ma między nami jakiegoś wyjątkowego uczucia, spotykamy się raczej tylko dla seksu. Nie kocham go mocno, czuję coś, ale nie chciałabym z nim spędzić reszty życia. Jest ode mnie starszy i to typ babiarza, wiem, że mnie "zdradza", chociaż ustalaliśmy od początku, że to otwarty związek i niby możemy robić co chcemy. Brzmi źle, ale mam coś jeszcze gorszego. Tak naprawdę jestem z nim dla kasy. Daje mi w sumie tyle, ile potrzebuję, jest bogaty i nie ogranicza mnie w żaden sposób. Oczywiście mocno nie szaleję, ale te 3-4 tysiące wydaję miesięcznie. To nie tak ,że jestem jakąś jego prostytutką, bo jesteśmy tak jakby w luźnym związku, ja go bardzo lubię i cenię. No ale jednak w pewnym sensie jestem utrzymanką i sama już nie wiem, czy odejść od niego, czy dalej w tym tkwić. Chciałabym poznać kogoś w swoim wieku, on ma 45 lat i nie spędzę z nim przecież całego życia. Ale teraz sobie wyobraźcie, co mam ze sobą zrobić? Iść na słuchawkę za 1500zł? Z tego modelingu też mam niewiele więcej, bo to okazjonalna praca. Przywykłam do wygód, a nie mam kwalifikacji, żeby na siebie zarobić tyle, ile mam co miesiąc od partnera. Ciężko mi znieść świadomość, że będę znosić upokorzenie od klientów za mizerne grosze, a przy nim mam co tylko chcę. Okropne.
  2. Sprawa w toku, na etapie wyceny ruchomości przez biegłego.
  3. Telefon do ~1500zł

    Część gier jest stale połączona z netem inne nie. Mama zakatowała Lumię 625 a ja swoją Lumię 1020 - w tych lumiach faktycznie był na koniec problem z połączeniem z internetem i z udostępnianiem internetu.
  4. OK - to i ja dorzucę swoje 3 grosze. 1. Nie idź w stronę orzekania o winie. To zła droga, która nie przyniesie Tobie niczego dobrego - a tylko nerwy, koszty, siwe włosy i zemstę Twojej jeszcze żony. Polecam tą drogę zwłaszcza znając praktyki w polskich sądach. Jak pójdziesz na zwarcie właśnie Ty, rzucisz jakie masz dowody (nie czytałem co tam masz) - sądy nie takie rzeczy widziały i na pewno wrażenia nie zrobisz. Z praktyki i orientacji w tego typu sprawach - jak sąd miałby zrobić winną rozpadu małżeństwa "matkę polkę - świętą krowę" nawet jeżeli masz niezbite dowody - to zazwyczaj robi obustronną winę. Wystarczy, że ona powie że czułą się przy tobie stłamszona i zaniedbywałeś ją w łóżku i znęcałeś sie nad nią psychicznie - jej mamusia i tatuś to potwierdzą i nawet powiedzą jak to robiłeś - więc będziesz miał współwinę. 2. Co z tego, że ona siedzi teraz grzecznie i zdaje się Tobie, że ogarnąłeś sytuację. Jak ona przeczyta pozew z wnioskiem o jej winie - nie będzie siedziała grzecznie - będzie się bronić. Nie myśl, że ona nie była już u może nawet 5 adwokatów i ma opracowane plany działania na różne ewentualności - po prostu czeka na Twój ruch, żeby wdrożyć plan adekwatny do Twojego pozwu. Pamiętaj, że wnioski możesz zmienić w każdej chwili procesu - więc daj bez orzekania i zobacz co się będzie działo. Pamiętaj, że loszka w obronie zrobi wszystko a adwokaci jej podpowiedzą co i jak zrobić a wierz mi ewentualności jest naprawdę sporo. 3. Co do majątku - sąd może na wniosek stron dokonać podziału majątku przy rozwodzie. I jak jest między Wami zgoda to warto chyba skorzystać z tej okazji - bo to chyba najtańsza wersja jaka może być. Po rozwodzie jakbyście chcieli dzielić majątek sądownie to jest to kosztowna operacja. 4. Co do dzieci - możecie ustalić między sobą kto, co, jak, i kiedy będzie z dziećmi robił - i sąd to wpisze w wyroku. Odnośnie alimentów - jak się porozumiecie to w sumie po co alimenty, ustalcie kto co kupuje i ile kosztuje wyżywienie itd = ale wiem że sądy często na siłę wpychają babie alimenty nawet jak ona tego nie chce - więc może być różnie. Ale moim zdaniem ojciec nie powinien się alimentami przejmować ale kiedy będą w uczciwej wysokości. Ojcowie tak walczą o dzieci, ale jak się to nie uda to często nie płacą tych alimentów - przecież jakby dzieci zostały przy ojcu to ojciec I TAK BY TE KOSZTY PONIÓSŁ. Głównie ze względu na dzieci - polecam bez orzekania o winie. Nie wytworzycie wtedy do siebie nienawiści (takiej prawdziwej) a to ułatwi później wychowywanie dzieci i wzajemne kontakty w sprawie właśnie dzieci. I pamiętaj o jednym - nigdy nie wiesz kiedy i co babie do łba strzeli. Przykłady miałeś z jej zdradami. Więc rób swoje, zabezpieczaj się dokumentami i nic na gębę - najlepiej żeby wszystko co ustalicie sąd wpisał do wyroku. Szkoda życia o szarpanie się o winę - "matka polka - święta krowa" jest chroniona - może cię pomawiać opluwać itd - i wszystko ujdzie jej płazem, ale jeden Twój zły ruch i już Cię mają - już "biegli" psycholodzy napiszą o Tobie odpowiednią opinię i żebyś się nie zdziwił, w wielu przypadkach z niewinnych facetów całkowicie zdrowych potrafią zrobić nawet psychicznie chorego. Więc uwaga bo stąpasz po kruchym lodzie a wielu się o tym przekonało w sądach w PL. Załatw to szybko i sprawnie bez orzekania o winie. To jest też ważne dla Ciebie - jak pisałem szkoda życia na kilkuletnie batalie sądowe - zaręczam że będzie traumatycznie. Stracisz lata podczas których mógłbyś poznać fajną kobitkę i zacząć układać sobie życie w spokoju w taki czy inny sposób. Wiem co piszę - ja poszedłem drogą orzekania o winie i teraz po 4 latach od pierwszej rozprawy i po 1.5 roku od wyroku rozwodowego i 6 miesiecy po apelacji (apelacja z sukcesem) - uważam, że dobrym rozwiązaniem jest bez orzekania o winie i szybko masz spokojną głowę i układasz sobie życie. Jak coś więcej to pisz na priv.
  5. My Story

    Ja doradzę...trochę. 1. Inwestuj w naukę języka angielskiego - to podstawa. Na niemiecki szkoda czasu - dogadasz się w niemczech ale już np w hiszpanii będą patrzeć na Ciebie jak na idiotę jak zaczniesz gadać po niemiecku, tam w sumie czy po niemiecku czy po polsku - jeden pies i tak nie kapują - i podobnie jest w innych krajach. 2. Studia polecam techniczne - budowlanka będziesz miał pracę i jak zrobisz uprawnienia budowlane będziesz panem. Ale pamiętaj to jest praca na walizkach. 3. Studia - Mechanika - samochodowe/inżynieria produkcji/mechanika budowa maszyn - po tym zawsze jest robota i to dobrze płatna i jak angielski będzie ok - to z robotą nie będzie problemu żadnego i to w miarę dobrze płatną. To są bardzo trudne studia - mały jest tam nabór z tego powodu i mało absolwentów - stąd głód na rynku pracy. 4. Studia IT - wiadomo jak będziesz dobrym programistą - będziesz żyć jak pączek w maśle. oczywiście angielski to podstawa. Oczywiście nie polecam studiów tzw humanistycznych - to jest tylko dla loszek które marzą o "wykształceniu" wyższym. To strata czasu, pieniędzy i wysiłku. Nawet tzw Prawo jest już zdewaluowane po tym jak wprowadzili egzaminy państwowe zamiast egzaminów w palestrze (chyba) - jest wysyp adwokatów, radców prawnych itd. duża konkurencja w zawodzie - prawnicy ponoć chodzą w butach z Lidla - był art w prasie papierowej na ten temat. Moim zdaniem jedyne humanistyczne studia to są studia tzw filologie - teraz poszukiwani są ludzie ze znajomością chińskiego, japońskiego, i chyba rosyjskiego. Jak ktoś się bardzo dobrze specjalizuje w jakimś języku - robotę będzie miał zawsze np jako tłumacz przysięgły. Znać dobrze chiński - to robotę masz na 100% i to Ty podajesz cenę - chiński jest bardzo trudny - gadałem z tłumaczem w niemczech - móił że zajęło mu 10 lat zanim zaskoczył o co tam dobrze chodzi. Jest i drugie wyjście - jeśli uznasz, że studia to strata czasu. Jak się zna bardzo dobrze jakiś zawód i umie się to dobrze sprzedać np poprzez świadczenie usług - to możesz dobrze żyć. Znam temat diagnostów samochodowych i mechaników, blacharzy i lakierników - dobry fachura z robotą nie ma problemu, a z czasem jak się wyuczy i zdobędzie doświadczenie to idzie na swoje - i żyje jak człowiek. I to się tyczy wielu zawodów - pójść taką drogą to czasami lepiej jak kończyć studia i zmarnować 5 lat i szukać pracy na etacie. Wiele zawodów stawki za pracę ma wielokrotnie wyższe jak ludzie po studiach niejednokrotnie pracujący na etacie w korpo i muszący znosić fochy przełożonych. Także - wszystko jest do przemyślenia - i musisz sobie sam odpowiedzieć czego chcesz tak naprawdę. Jak tu wielokrotnie pisano. Inwestuj w siebie. Zarabiaj pieniądze. Pracuj nad samooceną. I nie traktuj loszek jak boginie a tylko jak zwykłego człowieka. Bądź facetem a nie pipą. A loszki same będą do Ciebie lgnęły i będziesz w nich przebierał.
  6. Artykuł na PUDELEK - loszka bez ręki przebojem na portalu randkowym. Jak przeczytałem to nie wierzyłem. Marek poruszał podobny temat w którejś z audycji. A oto co ja myślę. Żaden normalny facet nie będzie się pakował związek z kobietą bez ręki. Taka jest natura i tego się nie oszuka. Kobieta bez ręki ma na 100% problemy psychiczne spowodowane tą ułomnością, do tego jak by nie patrzeć to kula u nogi w życiu (chciałem napisać na całe życie ale w tych czasach małżeństwa są tylko na kilka lat - i nikomu nie polecam formalizowania związku ze względów prawnych). 1. Już słyszę te teksty "no zrób wiesz że nie mogę bo nie mam ręki" - i całe życie facet będzie zapierdzielał bo księżniczka nie ma ręki. 2. Każdy wchodząc w związek oczekuje pomocy i wzajemnego wsparcia a tu wsparcie tylko w jedną stronę i obsługa takiej pani jak dziecka - aż strach pomyśleć co by się działo gdyby się dzieciak pojawił na świecie - dwójka dzieci do obsługi przez faceta. 3. Gdyby się facet ożenił z taką kobietą to przy ewentualnym rozwodzie ma przewalone - na 100% sądy przywalą mu alimenty na tą panią i oddanie całego majątku bo ona poszkodowana i jak ma się dziećmi zajmować - musi mieć opiekunkę do dzieci i dom/mieszkanie. 4. To jest historyjka dla białorycerstwa. Które się chce chwalić jakie to jest cudowne bo wzięło kobietę bez ręki. Dla mnie to ohyda i wręcz mnie to odrzuca. Chyba nikt normalny nie będzie się pakował w takie coś. Co myślicie? o takim "związku" z taką loszką :-) Link http://www.pudelek.pl/artykul/115196/21-latka_bez_reki_zawojowala_serwis_randkowy_najlepsza_dziewczyna_jaka_mozesz_tu_zlapac//#comment_598ea087e23b397c1e8b4584 21-latka bez ręki zawojowała serwis randkowy: "Najlepsza dziewczyna jaką możesz tu złapać!" Lauren San Diego 21-latka bez ręki Tinder Posiadanie konta w serwisie randkowym nikogo już nie zaskakuje. Od kilku lat na smartfonach popularna jest aplikacja, w której jednym przesunięciem palca można przyjąć lub odrzucić okazję na randkę. To właśnie dlatego fani poznawania ludzi przez Internet szukają sposobów, żeby wyróżnić się w tłumie stereotypowych wizerunków. Pewien mężczyzna upodobnił się nawet do... Jezusa. Zobacz: Użytkownik Tindera podrywa kobiety jako... Jezus! "Przesuń w prawo, jeśli szukasz Jezusa w swoim życiu" Tymczasem 21-letnia Lauren z San Diego nie chce nikogo udawać, żeby randkować. Przeciwnie - wybiera bycie sobą pomimo utraty ręki w wypadku komunikacyjnym. Jest bardzo bezpośrednia i o swojej życiowej tragedii mówi bez użalania się nad sobą. Rozpędziłam się na motorynce i zupełnie straciłam nad nią panowanie - wspomina. Dosłownie wyleciałam z siodełka i uderzyłam w znak drogowy tak, że... odciął mi rękę. Przez cały czas byłam przytomna. Z czasem nabrała dystansu do swojej niepełnosprawności, a nawet nauczyła się z niej żartować: Nie używam emoji oklasków, bo nie umiem klaskać. Mówię zupełnie szczerze. Dzięki pogodnym i ironicznym wpisom na Twitterze jest już gwiazdą sieci, którą obserwują tysiące internautów. Lauren nie ukrywa też, że dręczy ją samotność, dlatego postanowiła założyć profil w serwisie randkowym, gdzie pokazuje siebie "taką, jaką jest". 21-latka nie chce nikogo udawać, a na Tinderze opublikowała kilka zdjęć bez ręki, z kolei siebie reklamuje jako... "pomocną dłoń". Łapki w górę dla najlepszej dziewczyny, jaką możesz złapać na Tinderze! Twarz 10/10, Ciało 9/10, Osobowość 20/10, Ręce 1/2 - brzmi opis jej osoby w serwisie. Czy to już szczyt kreatywności i czarnej autoironii? Ten opis ma za sobą równie szczerą i prostą historię jak on sam. Wróciłam do domu trochę dziabnięta i w sumie nawet nie pamiętam jak to pisałam. Obudziłam się kiedy ktoś mi napisał, że ten tekst stał się hitem - przyznała. Pytał czy to ja. No raczej, że ja. Jak sama mówi, do jej ulubionych rozrywek należy pływanie w oceanie. Lubi przy tej okazji rozmawiać z dziećmi. Kiedy dzieciaki pytają co mi się stało w ramię, odpowiadam, że to po prostu rekin - żartuje. Wtedy zaczynają uciekać. Trzeba przyznać, że Lauren wie, jak przyciągnąć do siebie potencjalnych partnerów. Dacie sobie "rękę uciąć", ze druga połówka nie będzie się przy niej nudzić? REKLAMA REKLAMA
  7. Jaką rolę odgrywa fryzura?

    Możesz być łysy, mieć dredy do pasa, nie myć włosów od 3 miesięcy, mieć zawsze rozczochrane włosy, włosy tłuste i z syfem we włosach. Nawet mieć gniazdo wróbli na czubku głowy. Ale jak zajedziesz na randkę autem typu porsche, ferrari albo bentleyem. Gwarantuję Tobie, że żadna laska na włosy nie zwróci uwagi - co najwyżej powie, że jesteś uroczym ekscentrykiem. Ale jeżeli do pracy jeździsz komunikacją miejską to schludność w ubiorze i fryzurze jest konieczna jeżeli wogóle chcesz coś wyrwać. Chociaż dzisiejsze loszki faceta co jeździ komunikacją miejską raczej sobie odpuszczają już na wstępie. Zalecana chociaż Fabia w gazie :-). Tak czy inaczej schludny i czysty wygląd to podstawa dla szanującego się samca i też dla lepszego samopoczucia.
  8. Rozstanie

    Na kolana !! Z obrączką w dłoni !!! Prosić o łaskę Pańci. Myślałeś, że bzykanie jest za darmo?? Zobacz czy jej koleżanki już są po ślubach. A Pańcia nie, a ma 25 lat. Koleżanki, doradziły co zrobić jak Cię urobić żebyś się zdeklarował ostatecznie - a jak tego nie zrobisz to Pańcia ma Cię kopnąć w 4 litery. To co zrobiła to klasyczne odstawienie dupeczki. Teraz czeka, aż Cię przyciśnie i na kolanach do niej wrócisz po jej dupeczkę. To taka próba sił. Ulegniesz - to już po tobie - będzie miała na Ciebie haka. To oczywiście jedna z możliwości. A pozostałe już Bracia opisali wcześniej. Moim zdaniem bazując na moim doświadczeniu życiowym - daj jej termin na zabranie jej rzeczy. Po terminie wywal na śmietnik. Tylko nie daj się złapać na dupcię jak przyjdzie po swoje graty - bo może zrobić taki zagryw że cię sprowokuje i wylądujecie w łóżku. I będziesz takie jazdy przechodził cały czas bo będzie wiedziała że dupką Cię urobi.
  9. Telefon do ~1500zł

    HAHHAHAHAHAh - moja mama na emeryturze katuje telefony mocniej niż niejedna gimbaza - gry od rana do wieczora - chyba kupię jej tablet jakiś wypasiony - ta G5 służy już długo. Akurat jeśli chodzi o moją G4 nie dałem rady jej zakatować do ostatniej chwili kiedy ją sprzedałem. Może dlatego, że jej SN: zaczynał się od nr 601 jak dobrze pamiętam.
  10. Telefon do ~1500zł

    Coraz więcej znajomych ma telefony LG. Sam się przesiadłem z samsunga na LG. Najpierw miałem G4 teraz mam G6 - i wszystko działa jak należy. Córka ma K10. Moja mama 66 lat ma G5. Znajomy ma G3 od lat i zadowolony. Znajoma 65 lat ma K8. Kiedyś miałem tylko Nokie potem Samsungi od S3, S4, S5. Ale samsung z cenami zaszalał za swoje smartfony - to jest niewarte tych pieniędzy. Co do wpadek niedawno Samsung zaliczył poważną wpadę z wybuchającym Notem. Na wystawach sklepowych w elektromarketach widziałem popuchnięte S5. Albo rozklejające się S5 Neo. Choć ostatnie A5 2017 są fajne. Ja polecę LG ceny nie są z kosmosu ale za to mamy telefon dość nowoczesny. Ja od czerwca mam G6 i sobie chwalę.
  11. Zalety i wady atrakcyjnych kobiet

    Warto chyba to posłuchać - może konkurencja ale widać, że na świecie zauważają takie problemy co my widzimy wytrąceni z matriksa. Chyba dużo prawdy w tym - wiec moim zdaniem laski 10/10 w 99% są jebnięte na maksa.
  12. Na portalu S. Wysłała mi oczko kobieta - fotka super. Odpisałem. I ona odpisała. podała nr telefonu na jaki mógłbym do niej dzwonić. Sprawdziłem numer na internecie. Oczywiście wyłudzenie i oszustwo. Uważajcie na takie wiadomości. Nie podawajcie swoich numerów telefonów bo ponoć będzie namolnie do was dzwoniła na upartego. Trzeba uważać. "Dzień dobry Nie będę ukrywała, że zrobiło mi się bardzo miło gdy zobaczyłam, że się odezwałeś - przeglądałam Twoj profil i mogę wstępnie ocenić, że ta znajomość naprawdę może mieć przed sobą jakąś przyszłość? Na pewno wiem, że warto spróbować i dać sobie szansę, nie mamy w końcu nic do stracenia Ja jestem otwartą i bezpośrednią kobietą - trochę boje się tego uciekającego czasu, jesteśmy coraz starsi i powiem wprost- nie chcę tracić czasu na wymianę w nieskończoność wiadomości przez internet, już to kiedyś przerabiałam - koniec końców nie doszło nawet do spotkania. Wciąż mam po tych doświadczeniach uraz dlatego chciałabym Cię poprosić o jedną rzecz- jeśli naprawdę podchodzisz poważnie do tej znajomośći proszę byśmy zamienili w normalny sposób chocą pareś słów, to da nam o sobie jakieś wyobrażenie, a ja będę miała pewność, że to nie będzie tylko wirtualna relacja. Mam nadzieję, że tego nie pożałuję - 511-221-512, proszę przemyśl to co napisałam, będę czekać na kontakt. Przepraszam za to wypracowanie, ale jestem dość wylewna, chciałam byś miał jasnośc sytuacji, pozdrawiam Cię cieplutko, Kasia"
  13. Co dalej? Na rozdrożu i nowa kobieta

    Tak piszemy o kobietach, że mają poukładane małżeństwo, dzieci, męża wiernego, jeżdżą na wczasy zagraniczne itd - i im odwala. A tu wypisz wymaluj męski przykład czegoś takiego. A ja się zapytam - co zrobiłeś, żeby przełamać nudę w Twoim małżeństwie? Dodać pieprzyku małżeńskiemu pożyciu. Chciałeś emocji - jak tu pisali mogłeś skorzystać z usług profesjonalistki. Mogłeś się zapisać na kurs nurkowania. Zrobić prawo jazdy na ciężarówkę lub motor i pojechać z żoną na wakacje na motorze, mogłeś skoczyć ze spadochronem. A nie od razu rodzinę rozwalać i fundować dziecku traumę do końca życia. To jest ta rutyna zabijająca związki. Nie wiem dokładnie jak tam u Ciebie było - ale ja bym dużo dał za żonę ogarniającą dom i dzieciaka i do tego wierną. A Tobie po prostu odwaliło w wieku 40 latka - jak to wszyscy mówią że facetom w tym wieku odwala - i padło na Ciebie. Myślisz, że z koleżanką z pracy będziesz miał miód do końca życia? Będziesz wychowywał obcego dzieciaka a twój syn nie będzie miał ojca. Niedługo haj hormonalny minie i Tobie i Twojej nowej wybrance - i obudzisz się z ręką w nocniku !
  14. Na niedzielny wieczór dla otrzeźwienia polecam artykuł pani "psycholog" o związkach i mężczyznach. Dlaczego do otrzeźwienia? Ponieważ macie jak na talerzu co o związku mówi locha psycholog. Stąd można wysnuć bezpośredni wniosek o braku celowości jakichkolwiek terapii małżeńskich - gdyż zmierzają te terapie tylko w jednym kierunku - podporządkowania loszce mężczyzny. No i jedna uwaga z artykułu o której dobrze wiemy - facet jest atrakcyjny do późnego wieku, loszka niestety okres "przydatności do spożycia" ma dość ograniczony, to MY mamy wybór i nie musimy się spieszyć. To loszkom czas ucieka nieubłaganie. Kilka cytatów z arta: „Zabalowałeś, nie zadzwoniłeś, że wrócisz później, martwiłam się” - martwiłam się, że poznasz jakąś dziunię ładniejszą i milszą odemnie - stąd ma troska o to żebyś za długo nie balował - by ucieknie mi żywiciel i wywali mnie na bruk ze swojego mieszkania. "Mam prośbę, nie przeklinaj przy mnie, Złościło mnie, że płukał zęby herbatą po jedzeniu, ale czy powiedziałam: nie rób? Nie lubię, kiedy mężczyźni klną, powiedziałam więc: „Tak nam dobrze, nie chciałabym tego psuć. Mam prośbę, nie przeklinaj przy mnie" - klasyka kiedy to locha chce zmieniać faceta pod swoje gusta i widzimisię - czyli urabia celem spantoflenia. "Sprawdź go, weź go do starej ciotki, zobacz czy chętnie pojedzie. Poobserwuj jak się będzie zachowywał u niej. Usiądzie z nadzieję, że wizyta się zaraz skończy czy będzie pomocny. Naprawi kran? Powiesi firanki. Zobacz też co będzie dalej. Powie potem, że powinniście ją częściej odwiedzać? Jeśli tak, to dowód na to, że spotkałaś kogoś uważnego, kto kiedyś będzie cię wspierać, a nie zamieni się w niemowlaka, którego trzeba obsługiwać." - przy tym odleciałem, kolejna próba zrobienia z faceta posługacza - weź go do ciotki niech ogarnie uszkodzenia w mieszkaniu - potem bierz go do całej rodziny niech robi - totalny brak szacunku na zasadzie przynieś podaj pozamiataj. Jest to test na posługacza i pantofla. No i rodzynek w tym artykule - czyli w czym jest rzecz. Faceta należy rozkochać, i skundlić i obniżyć mu samoocenę żeby provider nie uciekł do innej lochy. "Tak, bo boimy się, że zostajemy same. Mężczyźni się tego nie boją, nawet z wiekiem nie tracą atrakcyjności. Bo mają pieniądze, prestiż i to dla młodych kobiet jest atrakcyjne. Poza tym to my słyszymy od dziecka: „Ciotka to stara panna”, „Kuzynka biedna, nikogo nie ma, pewnie dlatego, że nikomu się nie podoba, za gruba jest”. Samotny mężczyzna? Och, on się tylko nie zdecydował, ma taki wybór." Oto i art. https://kobieta.wp.pl/jak-mszcza-sie-kobiety-wywiad-z-ewa-woydyllo-6054971590177921a Jak mszczą się kobiety? Wywiad z Ewą Woydyłło Ona prosi: zmień się, on mówi: ani mi się śni, sama się zmień. O tym dlaczego kobiety są za miłe, a mężczyźni agresywni i roszczeniowi i jak to się wszystko kończy, opowiada Ewa Woydyłło, psycholog. „Chcesz, żeby mężczyzna wszedł ci na głowę? Bądź za miła” powiedziała Pani kiedyś. To mamy być potworami? Ależ dlaczego potworami? Opowiem pani historię. Jest małżeństwo, oboje mają po sześćdziesiąt lat, są razem od szkoły podstawowej, mają troje dorosłych dzieci. Nagle ona pakuje walizki i znika. On w szoku. Ale o co chodzi? Było dobrze. Ona patrzy na niego jak na wariata: jakie dobre? Cierpiałam całe życie. Konflikty narastają latami. Ale to jest kwestia połączenia wielu rzeczy. Poczucia własnej wartości, asertywności, przede wszystkim zaufania wzajemnego. Dlaczego my, kobiety nie potrafimy powiedzieć: och, jak zabolało mnie to, co powiedziałeś. Ponieważ, gdy to mówimy, on robi złą minę i powie: o jezu, z tobą to nie można rozmawiać. Albo będzie dokuczał. Jesteśmy wyszkolone, żeby nie mówić. Uczymy się tego od dziecka. Lepiej nie powiedzieć czegoś, co może wywołać konflikt albo niezadowolenie. Córka nie mówi mamie, że jest zła, bo mama nakrzyczy i powie: „jak ty się do mnie odzywasz”. Z takiej córki wyrasta dorosła kobieta, która przy mężczyźnie jest tak uważna jakby chodziła po potłuczonym szkle na bosaka. Żeby go nie urazić. Z kolei mężczyźni są nauczeni, że mogą powiedzieć wszystko. Im nie można dokuczyć, bo zaraz się odegrają. Pamiętam takie zdarzenie w swoim życiu. Byłam gdzieś z ukochanym, było cudownie, zakochanie kwitło. Jemu w którymś momencie wypadły okulary. Zaklął straszliwie. Nie lubię, kiedy mężczyźni klną, powiedziałam więc: „Tak nam dobrze, nie chciałabym tego psuć. Mam prośbę, nie przeklinaj przy mnie. On najpierw poczerwieniał, a za chwilę powiedział ostro: to Ty się przyzwyczaj. Czy ja jeszcze drugi raz powiedziałam mu, co mi przeszkadza? Nigdy. Złościło mnie, że płukał zęby herbatą po jedzeniu, ale czy powiedziałam: nie rób? Nie. Potem on przekraczał kolejne granice, krytykował mnie. Jego ulubiony tekst: A co ty za szkołę skończyłaś? My jesteśmy cicho, a on zachowuje się coraz gorzej. To klasyka? Ale oni nie robią na złość. „Aha, tu cię mam”. Gdy mija zakochanie stajemy się bardziej sobą, a facet egoista po prostu przede wszystkim myśli: „ja, o mnie, dla mnie”. „ Ja” jest święte. Spróbuj go skrytykować, zabije. Ale on? Krytykuje wszystko A to trzeci dzień kotlety, a taka zupa na obiad, a dlaczego to jeszcze nie gotowe. Nie odbierzesz dziecka? Jak to?? Mężczyźni żyją w świecie przekonani, że oni nim rządzą. A kobiety są tylko częścią tego świata. Ona często myśli: to moja wina, to przeze mnie. Moim zadaniem jest zadbać o rodzinę. A dlaczego ona tak myśli, na miłość boską. Myśli tak, bo tak słyszy od dziecka. To twoje zadanie. Musisz mieć mężczyznę, musisz dbać o dom. To matki, babcie powtarzają te farmazony. To jak ona ma myśleć nagle inaczej?! Jeśli kilka osób nam mówi, że mamy krzywe nogi to oglądamy się w lustrze i patrzymy czy są krzywe. To utrapienie kobiet. Ktoś nam coś powie, a my zastanawiamy się: może miał rację? Jak w takiej sytuacji zareaguje mężczyzna? Powie: krzywe nogi to ty masz, nie gadaj głupot, bo wstyd. Tak się niektórzy złoszczą na skrajne feministki. A skąd się bierze ich walka? No z nierównowagi, która jest. Przez trzydzieści parę lat pracowałam w Instytucie Psychiatrii. Zawsze podczas terapii pytałam mężczyzn alkoholików co najgorszego zrobił w ich życiu alkohol, co zawalali. Opowiadali historie mrożące w żyłach. Mówiłam: a odwróć to, gdyby to twoja żona zniknęła na dwa tygodnie, gdyby to ona wydała ostatnie pieniądze na wódkę, gdybyś to ją znalazł nieprzytomną na schodach? Większość prychała z oburzeniem: „Ale jak to? Moja żona? To żart chyba. Nie byłbym z taką dziwką”. Albo zdradzający mężczyzna, niestabilny, pan uciekinier. Dwoje dzieci, każde z inną kobietą, z żadnym nie utrzymuje kontaktów. Kobiety walczą o alimenty, a on oburzony: „Baby są straszne, samo zło, dziwki. Czego one ode mnie chcą?”. Serio? A gdyby to twoja żona po cichutku miała romansiki? A gdyby to twoja żona zostawiła cię z czteromiesięcznym dzieckiem i pojechała w góry z jakimś gościem? Takich rozmów przerabiam tysiące. Facet nie zajmuje się dzieckiem, bo robi doktorat, świat kręci się wokół niego. Albo ma trudne projekty. Olaboga, zostawcie mnie, muszę się skupić. Ale żeby żona mogła się tak skupić jak robi doktorat? Gdzie tam. Jej doktorat, jej wybór. Ale życie ogarniać musi. Inne rozwiązanie? Im się w głowie nie mieści. Dlatego wiele młodych kobiet żyje samotnie. Bo one nie chcą być takie jak matki, ostro stawiają granice, a facet tego nie potrafi znieść. Dobra, mała, to pa pa, idę do milusiej kurki, która i zarobi i obrobi. Mężczyzna nie potrafi wziąć odpowiedzialności za życie. Jest jak niemowlę, którym trzeba się opiekować. Nie każdy chyba. To się zmienia, ale powoli. Znam młodych ojców, cudownych partnerów. Ale nie oszukujmy się, jest ich wciąż za mało. Ale to mężczyźni, z którymi można rozmawiać szczerze. Jest „my”, nie „ja”. Gdy tak się dzieje w związku nie ma poważniejszych konfliktów, a jeśli są- ludzie na bieżąco je przegadują. Gdy kobieta mówi: „Zabalowałeś, nie zadzwoniłeś, że wrócisz później, martwiłam się” to on nie powie: „Osaczasz mnie, jesteś chora” tylko przeprosi i powie: „Okej, masz rację, następnym razem zadzwonię”. Ale jak rozpoznać, że spotkałyśmy manipulanta? Jak zalewa nas oksytocyna i szalejemy z miłości? No cóż, trudne to jest. Ale młodym kobietom radzę. Sprawdź go, weź go do starej ciotki, zobacz czy chętnie pojedzie. Poobserwuj jak się będzie zachowywał u niej. Usiądzie z nadzieję, że wizyta się zaraz skończy czy będzie pomocny. Naprawi kran? Powiesi firanki. Zobacz też co będzie dalej. Powie potem, że powinniście ją częściej odwiedzać? Jeśli tak, to dowód na to, że spotkałaś kogoś uważnego, kto kiedyś będzie cię wspierać, a nie zamieni się w niemowlaka, którego trzeba obsługiwać. Albo wziąć na weekend dzieci siostry i zorientować się jak on na to zareaguje. Jest wkurzony z powodu nagłej zmiany planów? Dlaczego jest? Przecież dorosłe życie to nieustanne zmiany planów, szczególnie jeśli planujemy dzieci, to nieustanna konieczność wspierania się w trudnych sytuacjach. Trzeba umieć oddzielać emocje od głowy. Okej, z tym facetem mogę uprawiać seks, pójść na imprezę, zabawić się, ale z jeśli chodzi o jakieś plany- do widzenia. Niestety, kobiety często się dostosowują. Już widzimy, że on nie zdał testu na fajnego mężczyznę, a mimo tego z nim jesteśmy? Tak, bo boimy się, że zostajemy same. Mężczyźni się tego nie boją, nawet z wiekiem nie tracą atrakcyjności. Bo mają pieniądze, prestiż i to dla młodych kobiet jest atrakcyjne. Poza tym to my słyszymy od dziecka: „Ciotka to stara panna”, „Kuzynka biedna, nikogo nie ma, pewnie dlatego, że nikomu się nie podoba, za gruba jest”. Samotny mężczyzna? Och, on się tylko nie zdecydował, ma taki wybór. Czasem myślimy, że on się zmieni. Jeśli tylko odpowiednio się postaramy To lepiej przestać tak myśleć. Manipulant nie zmieni się nigdy. Zmieniać się może normalny facet. Gdy manipulantowi mówisz: „to mi przeszkadza”, on odpowiada: „to niech przestanie przeszkadzać”, albo: o co ci, k…, chodzi?! Kobiety więc przymykają oko, godzą się na to, bo nie chcą być strofowane, pouczane, oceniane. Latami się to wszystko zbiera i potem wybucha bomba. Na terapię przychodzi para. On nadużywał alkoholu, bywał agresywny. Ona była taką świętą żoną? Ależ nie. Co się dzieje, gdy człowiek stłumi drobną przykrość? Nakładam maskę, że wszystko jest w porządku, ale podświadomość bierze w tym wszystkim udział. I jak się zachowuje żona niedoceniana? Na przykład unika seksu. I to nie dlatego, że chce tak sobie postanowiła, bo chce go ukarać. To podświadoma zadra, jej ciało nie reaguje na niego, bo on ją krzywdzi. Znam też żony alkoholików, które nie potrafiły wyrzucić męża z domu, ale robiły milion innych rzeczy. Bycie ofiarą to manipulacja? Gdy się wściekał mówiłam: ojej, kochany, bardzo mi przykro”, „Byłam dla niego miła, a potem mówiłam dzieciom, że to potwór”. Mężczyzna czuje niechęć kobiety, jej złość, albo oziębłość. I na terapii mówi na przykład: na początku uwielbiałaś seks, byłaś cudowna. A potem? Zamieniłaś się w lód. Takich historii są miliony. Dobrze jeśli dwoje ludzi może to na terapii wyjaśnić. Bycie ofiarą to manipulacja? Nieświadoma. Ona nagle zaczyna mieć bóle krzyża, choć ma zdrowy kręgosłup. Dlaczego? Bo w krzyżu odkłada się złość i pretensja. Albo wpada w depresję. Jest taka miła, taka dobra, taka zaradna. A teraz po prostu zachorowała. I co ona ma zrobić? Nie może wstać z łóżka, nie zajmie się dziećmi. Ona proponuje spotkanie z psychologiem, on mówi: „Pogięło cię?.” To znaczy, że nie zależy mu na tym związku dostatecznie. Jasne, mężczyźni nie potrafią korzystać z pomocy, są tego uczeni od dzieciństwa. Ale znów wrócę do fajnego faceta- on umie przekraczać swoje granice. Próbuje się zmieniać. Manipulant mówi: na pewno się namówiłaś z terapeutką, co to za pierdoły, marnowanie czasu. Jeśli ona pójdzie na terapię, to jest szansa dla tego związku? To jest szansa przede wszystkim dla niej. Bo na terapii nauczy się nie czuć winna. Zrozumie, że ma prawo szukać pomocy, grup wsparcia, ma prawo mówić głośno o tym, co on robi. A proszę uwierzyć, żony alkoholików naprawdę latami mówią wszystkim dookoła: „u nas wszystko dobrze”. Żony pracoholików, despotów, facetów zdradzających. Bo przecież ma być miło. I nagle puszcza tama i opowiadają głośno, że on leży na schodach wieczorami i dzieci go widują w takim stanie. Poza tym rodzina to system. Jeśli zacznie zmieniać się jedna osoba, druga też się zmienia. Czasem to ratuje związek, bo on widząc spakowaną żonę chce o nią walczyć, czasem związek się rozpada, bo on zostaje w tym samym miejscu, w którym jest. Oskarża ją, że jest wariatką i jej odbiło. Tylko, że dorosła, niekoniecznie miła kobieta mówi wtedy. Kochany, może to jednak tobie odbiło, pa. Ja zawsze mówię dziewczynom, młodszym kobietom: chcesz zrobić to mając sześćdziesiąt lat? Nie szkoda ci życia, emocji, szans? Jedynym prawdziwym zadaniem jakie masz do wykonania jest lubienie siebie i czucie się ze sobą dobrze. Potrzebujesz balastu, ciężaru, niemowlaka? Nie, miła, nie potrzebujesz. Odważ się.
  15. Ja mam inne spostrzeżenie - większość aktywności wyczerpuje w chwili obecnej internet. Są to portale społecznościowe, ktoś tam jeszcze gra, nagrywa videoblogi itp. Jeśli chodzi o TV to ludzie coraz rzadziej oglądają TV wielu już nie ma w ogóle odbiornika TV. U mnie TV to jest mebel i czasami córka ogląda jakąś bajkę lub film. Ale to jest prawda - ludzie coraz rzadziej wychodzą. I zacytuję słowa osoby na szkoleniu -" Kiedyś to były szkolenia - chlaliśmy pół hotelu przestawiliśmy a teraz po szkoleniu wszyscy siedzą w pokojach na laptopach na internecie". To prawda minęło trochę lat uczestnikom szkoleń i mają właśnie około 40+. Nie chce im się, no i ten Internet na lapku w pokoju hotelowym.
×