Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

rarek2

Użytkownik
  • Zawartość

    202
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

rarek2 wygrał w dniu 26 Wrzesień 2016

rarek2 posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

395 Świetna

O rarek2

  • Tytuł
    Starszy Szeregowiec
  • Urodziny

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Witam Braci Podczas porannego przeglądania prasy internetowej natrafiłem na artykuł o samotnych kobietach. Polecam lekturę Mały fragmencik. "Jestem samotna, ponieważ… boję się nieudanego związku. Zainwestowałam w siebie dużo pieniędzy. Po burzliwym rozstaniu przeszłam dwuletnią psychoterapię. Jestem w trakcie studiów podyplomowych. Potrafię się utrzymać i uważam siebie za dość zaradną osobę. Dlatego nie chcę wiązać się z kimś przypadkowym. Z mężczyzną, który będzie na mnie wisieć. Z jakimś słabym kolesiem, który nie wie czego chce w życiu. Boi się zadeklarować. Boi się odpowiedzialności. Nie chcę miałkiego związku z kimś, kogo będę musiała ciągnąć za uszy, a współcześni faceci tacy są. Pragną, aby się nimi opiekować. " Od siebie dodam - że z moim doświadczeniem - żadnych deklaracji w moim życiu już nie będzie, a zabawy w branie odpowiedzialności - ja na takie miałkie robaczki nie dam się już złapać. Ponadto Pani pisze kłamliwie - że radzi sobie sama w dużym mieście. Jednak pisze że pracuje w bibliotece - a mieszka w kawalerce udostępnionej jej przez znajomych bo pojechali za granicę. CO będzie jak wrócą?? Tak to Ona sobie właśnie radzi - mając mieszkanie za free (bez kredytu i kosztu najmu) każdy pajac z biblioteki sobie poradzi. Ponadto - artykuł stawia kobiety jako te pokrzywdzone biedna żabusie bo przecież nie one się rozwodzą i nie one zdradzają i oszukują i nie one biją i znęcają się nad dziećmi i mężem. Po lekturze tego forum i po moim doświadczeniu - nabyłem umiejętność realnego/ właściwego czytania takich artykułów. Stąd też prośba o komentarze pod artykułem - sami wiecie jakie. " Po czwarte wyobraźnia: kobiety znają liczbę rozwodów, nieściągalność alimentów, przemoc mężczyzn wobec kobiet (potężny problem w Polsce) więc wolą nie łączyć się z nikim na stałe. To zresztą zew dzisiejszych czasów: ludzie lubią się spotykać w czasie weekendu i praktykować tak zwaną "miłość współbieżną", niż zamykać się w sytuacji wzajemnych odpowiedzialności. Po piąte: Internet. W nim się żyje (gada, flirtuje, a nawet uprawia seks) lepiej niż w realnym świecie." Wisienka na torcie to ---- " Anna jest atrakcyjną 49-latką " - HAHAHHAHA padłem ze śmiechu. No i jeszcze jedna sprawa "Iwona ma 38 lat i 12 letniego syna. Od sześciu lat wychowuje go sama, ale chłopiec ma regularny kontakt z ojcem. Iwona mogłaby mieć niejednego partnera, jednak uważa, że ciąży nad nią jakieś fatum. Jest niezwykle atrakcyjną brunetką, która - jak mówi sama o sobie - przyciąga albo drani, albo nieudaczników" - My wiemy dlaczego przyciąga drani i dlaczego też nieudaczników. Drań = bad boy = pragnie silnego samca. Nieudacznik - provider - toż to samotna matka jest. http://kobieta.onet.pl/w-2035-roku-co-trzecie-gospodarstwo-bedzie-jednoosobowe/erfqztz Z prognoz demografów wynika, że w 2035 roku co trzecie gospodarstwo będzie jednoosobowe i tworzone w większości przez samotne kobiety, a już dziś nie brakuje ich przede wszystkim w dużych miastach. Dlaczego kobiety wybierają życie w pojednynkę? Foto: Shutterstock W 2035 roku co trzecie gospodarstwo będzie jednoosobowe W skrócie Dlaczego więc jest samotna? Duże miasto - moja przystań Nie po to tyle w siebie inwestuję! Matki siłaczki Znajomi mają przerąbane Same, bo inteligentne? Hej, jestem Dominika. Mam 34 lata i jestem samotna. Dziwnie mi to brzmi, bo to nie jest do końca prawda. Mam mnóstwo koleżanek, dwie wspaniałe przyjaciółki, oddaną siostrę, rodziców. Nie ma dnia, w którym nie mogłabym spotkać się z kimkolwiek. Jestem sama w tym sensie, że od 5 lat nie żyję w związku z mężczyzną. Taki jest mój wybór. W kawalerce Dominiki jest przytulnie. Młoda kobieta aranżuję przyjazną atmosferę. Kawa dymi z porcelanowych filiżanek. Sączy się zapach z kadzidełka, palą świeczki. W takich warunkach trudno mówić o samotności, bo jest po prostu przyjemnie. Dominika uśmiecha się. O tym, jak wciąż bolą rany po zerwaniu długoletniego związku i jak codzienne życie w pojedynkę potrafi być nieznośne, przyznaje dopiero po dwóch godzinach spotkania. - Nie czuję się żadną singielką. Nie jestem lwicą salonową i nie robię kariery w korporacji. Pracuję w bibliotece, a to mieszkanie mam do dyspozycji dzięki uprzejmości koleżanki mojej mamy, która wyjechała za granicę. W innym razie mieszkałabym jeszcze z rodzicami, ale to wydaje mi się po prostu straszne. Dlaczego więc jest samotna? - Jestem samotna, ponieważ… boję się nieudanego związku. Zainwestowałam w siebie dużo pieniędzy. Po burzliwym rozstaniu przeszłam dwuletnią psychoterapię. Jestem w trakcie studiów podyplomowych. Potrafię się utrzymać i uważam siebie za dość zaradną osobę. Dlatego nie chcę wiązać się z kimś przypadkowym. Z mężczyzną, który będzie na mnie wisieć. Z jakimś słabym kolesiem, który nie wie czego chce w życiu. Boi się zadeklarować. Boi się odpowiedzialności. Nie chcę miałkiego związku z kimś, kogo będę musiała ciągnąć za uszy, a współcześni faceci tacy są. Pragną, aby się nimi opiekować. Duże miasto - moja przystań Z prognoz demografów wynika, że w 2035 roku co trzecie gospodarstwo będzie jednoosobowe i tworzone w większości przez samotne kobiety. Już dziś co czwarta kobieta w pełni sił zawodowych żyje samotnie. Szczególnie w dużych miastach, gdzie łatwiej jej zamarkować swoją samotność i zachować jednocześnie pozory życia we wspólnocie, bo jednak żyjąc w bloku lub pracując w dużej firmie ma się ludzi dookoła, tworzy się, choćby i anonimowa, społeczność. - Co ciekawe, samotne kobiety w dużych miastach nie są wcale krwiożerczymi karierowiczkami, które myślą wyłącznie o kolejnym awansie i miewają wpływowych kochanków – mówi terapeutka, Jadwiga Morawska. - To jeden z rozlicznych stereotypów odchodzący do lamusa. Samotne kobiety w wielkim mieście to obecnie dziewczyny ze średniej klasy społecznej. Nie zawsze super wykształcone, jednak – samodzielne. Umiejące zadbać o siebie i utrzymać się na rynku pracy, żyjące jednak z dnia na dzień, bez większych planów na przyszłość. A przede wszystkim – bez partnera. Filozofka i etyczka, Magdalena Środa, uważa natomiast: Wymieniłabym pięć czynników, które powodują, że kobiety wybierają samotność. Po pierwsze: emancypacja. Kobiety stały się i chcą być samodzielne, niezależne i chcą samorealizować się nie tylko w obrębie rodziny, ale przede wszystkim w obrębie swoich ambicji. Stereotyp "kobiety jako matki" i "kobiecości jako macierzyństwa" stracił swój fatalizm. Okazuje się, że można być szczęśliwą będąc po prostu sobą i ze sobą. Po drugie; na ten stan rzecz mają wpływ mężczyźni. Od dawna mówię, że mamy w Polsce wielu mężczyzn, ale bardzo niewielu partnerów. A wyemancypowane kobiety potrzebują partnerów, a nie macho czy nieudaczników. Wiele młodych dziewczyn mówi, że jeśli nie znajdą mężczyzny, który będzie je traktował po partnersku, to wolą samotność. Po trzecie: rynki pracy, które wymagają od kobiet dyspozycyjności, poświęcenia, aktywności, bycia lepszymi niż mężczyźni i praktycznie dają mało szans, by te wymagania połączyć z rodzicielstwem. Po czwarte wyobraźnia: kobiety znają liczbę rozwodów, nieściągalność alimentów, przemoc mężczyzn wobec kobiet (potężny problem w Polsce) więc wolą nie łączyć się z nikim na stałe. To zresztą zew dzisiejszych czasów: ludzie lubią się spotykać w czasie weekendu i praktykować tak zwaną "miłość współbieżną", niż zamykać się w sytuacji wzajemnych odpowiedzialności. Po piąte: Internet. W nim się żyje (gada, flirtuje, a nawet uprawia seks) lepiej niż w realnym świecie. Nie po to tyle w siebie inwestuję! Anna jest atrakcyjną 49-latką. Podobnie jak Dominika ma za sobą psychoterapię i wciąż wkłada wiele wysiłku w samodoskonalenie się. Jej pasją od niedawna jest mindfulness oraz medytacja Vipassana. Dobra pensja w agencji PR oraz stabilna sytuacja mieszkaniowa (Anna odziedziczyła mieszkanie po rodzicach), pozwalają jej konsumować pieniądze wyłącznie na siebie. Ponad to Ania angażuje się w wolontariat (raz w tygodniu odwiedza dzienny dom opieki społecznej dla staruszków i poświęca swój czas pensjonariuszom) oraz wysyła regularnie niewielkie fundusze na rzecz edukacji dziewczynki z Afryki. Anna jest również praktykującą katoliczką. Co roku bierze w opiekę duchową dziecko poczęte zagrożone aborcją. Modli się za jego szczęśliwe narodzenie. - Pierwsza rzecz jaka przychodzi ludziom na myśl o samotnej kobiecie to taka, że jest super nieszczęśliwa, a to nieprawda – mówi Ania. – Nie czuję się nieszczęśliwa. Przeciwnie, mam przeświadczenie, że moje życie jest wypełnione sensem, jednak minęło trochę czasu, zanim do tego doszłam. Przed kilkoma laty byłam związana z mężczyzną. W sumie, mam za sobą trzy poważne związki, z których ostatni omal nie skończył się małżeństwem. Skończył się… rozstaniem. Partner zdradził mnie z koleżanką z pracy. Z perspektywy czasu nie żałuję, że dałam sobie z nim spokój. On jest już po rozwodzie. Relacje damsko-męskie (psychologia) – różnice między płciami, porady Stres (definicja) – sposoby na stres w pracy. Jak go pokonać? Ania niechętnie opowiada o swoich byłych. Pozamykała te rozdziały i nie chce ich rozgrzebywać. Zapytana, dlaczego teraz nikogo sobie nie poszuka, konkluduje: - Wiesz, nie chciałabym być z byle kim. I już na pewno nie w głowie mi romanse. Inna rzecz, że nie bardzo wiem, gdzie mogłabym znaleźć tego wymarzonego? Na portalu randkowym? Mam spokojne, poukładane życie. Masę emocji dostarcza mi praca. Nie dokucza mi moja samotność. Jedyne, czego żałuję: że nie urodziłam dziecka. Tymczasem okazuje się, ze samotne matki w wielkich miastach stanowią obecnie aż 20 procent spośród opiekunów dzieci. Dla porównania, samotnych ojców jest niespełna 3 procent. Dlaczego aż tyle pań wychowuje swoje potomstwo w pojedynkę? Matki siłaczki Iwona ma 38 lat i 12 letniego syna. Od sześciu lat wychowuje go sama, ale chłopiec ma regularny kontakt z ojcem. Iwona mogłaby mieć niejednego partnera, jednak uważa, że ciąży nad nią jakieś fatum. Jest niezwykle atrakcyjną brunetką, która - jak mówi sama o sobie - przyciąga albo drani, albo nieudaczników. Rozmawiamy w jej wysmakowanym mieszkaniu na Ursynowie. Syn jest na zajęciach z języka hiszpańskiego. Naszą konwersację przerywają częste telefony od kontrahentów Irminy. Kobieta prowadzi dochodową działalność w branży rozrywkowej. Jest jak człowiek orkiestra. Nie ma sprawy, której by nie załatwiła. Pełna energii, ekspresji, nawet teraz, w domowych pieleszach – świetnie ubrana i wymalowana. Jednak – samotna. - Powiem ci tak. Z czasem samotność staje się wygodna. Pewnie, że są momenty, kiedy brakuje tego męskiego ramienia do wypłakania się. Najtrudniej jest w bezsenne noce, gdy syna nie ma w domu. Wtedy wstaję i zaczynam pracować. Lubię pracować w nocy. Wymyślam nowy event i już mam głowę zapełnioną. Wolę polegać na sobie. Na mężczyznach sparzyłam się. Iwona ma adoratorów, nie powie, że nie. - Ale co to za faceci? - krytykuje. - Najbardziej zniechęca mnie nieszczerość. Oni chcieliby mieć ciastko i zjeść ciastko. Ja mam prawie 40-lat więc nie rozglądam się za młokosami, a mężczyźni w moim wieku są przeważnie w jakichś związkach. I te jakieś ich związki odstręczają mnie. Szukam mężczyzny z uporządkowaną sytuacją osobistą. Takiego, który jest np. po rozwodzie i płaci alimenty. Nie robi szopek na swój temat. Toksycznym układom powiedziałam STOP. Zbyt często ulegałam facetom, którzy mnie najzwyczajniej w świecie wykorzystali. Cechą wyróżniającą samotne kobiety w wielkich miastach jest ich samodzielność – mówi terapeutka Jadwiga Morawska. – One wiedzą jak sobie poradzić, jak przetrwać w miejskiej dżungli i na niełatwym rynku pracy. Mają wiele cech, które im to ułatwiają: urok osobisty, zadbaną aparycję, przebojowość, pragmatyzm. Samotne matki wybierają trudy rodzicielstwa w pojedynkę, bo nie chcą, aby dziecko dorastało w cieniu toksycznego związku rodziców. Eliminują ze swojego życia nieudanego partnera opierając się na silnej wierze we własne możliwości podsycanej przez ruchy pro kobiece oraz też – na pomocy z zewnątrz, chociażby ze strony matki czy siostry. Jedyne, z czym sobie nie radzą, to nawiązanie dobrej i trwałej relacji z mężczyzną. Paradoks współczesnych czasów, w których żyją i mają przed sobą tyle perspektyw polega między innymi na tym, że dając je kobiecie, odebrał jednocześnie mężczyźnie możliwość do wykazania się przed swoją damą serca. A one za tym tęsknią. Z kolei Hubert Kotarski, socjolog z Uniwersytetu Rzeszowskiego tak to ujmuje: "To, że kobiety są bardziej wymagające, wynika z coraz większych wymagań, które stawiane są w stosunku do nich. To pewnego rodzaju paradoks, bo jeśli społeczeństwo, czyli również mężczyźni, wymaga od kobiet coraz więcej, to ich wymagania w stosunku do społeczeństwa muszą być coraz większe. Można przewrotnie powiedzieć, że ten los zgotowali sobie sami mężczyźni. Ci jednak mężczyźni, którzy mają świadomość rosnących wymagań w życiu społecznym, jakie dotyczą kobiet na polu rodzinnym i zawodowym, łatwiej godzą się z faktem, że kobiety również podnoszą poprzeczkę w stosunku do mężczyzn". Znajomi mają przerąbane Dominka po kawie proponuje aromatyczną herbatę. – A może zostaniesz jeszcze i obejrzymy jakiś dobry film na HBO? Lubię noce. Jestem kotem. Ożywiam się wtedy fejsbukowo – śmieje się dziewczyna. Dominika zauważa, że w nawiązaniu trwałej relacji z mężczyzną przeszkadza jej również to, co obserwuje w innych związkach jej rozlicznych znajomych. – Wiesz, jestem w takim wieku, że dużo moich rówieśnic rodzi teraz dzieci. W tym czasie, gdy one są zaabsorbowane maleństwem, ich faceci bujają nocami po Internecie i zwierzają się, również mnie, że mają czasami dość tych domowych pieleszy. Boże, jak łatwo nakręcić ich na internetowy romans! I wtedy sobie myślę: po co mam tęsknić za czymś, co potem i tak rozczarowuje. Trawa po drugiej stronie rzeki zawsze wydaje się bardziej zielona. Dominika jest niezwykle oczytaną humanistką. Nie ma tematu, na który nie podjęłaby dyskusji. Dlatego ma wielu kolegów i wierzy w przyjaźń damsko-męską. Na nielicznych randkach lubi testować mężczyzn w kierunku ich wiedzy i intelektu. Męski mózg uważa za najseksowniejszy organ w ich ciele. -Tylko żal duszę ściska, jak czasami mało mają w tych głowach, a z butów wychodzi słoma – żali się dziewczyna. Uważa, że takich "słomiarzy" spotykała na "speed-randkach", na które kiedyś chodziła. Przestała, bo, jak twierdzi, przeważają na nich zdesperowani mężczyźni pod lub po 40-tce. Przeważnie informatycy. - Spotkasz się z takim, a on daje do zrozumienia: "Zobacz, jaki jestem fajny, ustawiony. Staraj się teraz, maleńka…" A ja nie mam zamiaru nadskakiwać mężczyźnie. Chcę, abyśmy funkcjonowali na równych prawach. Jako partnerzy. Dlatego Dominika czeka na tego właściwego. Dla którego jej trud włożony w pracę nad sobą nie pójdzie na marne. Same, bo inteligentne? Satoshia Kanazawa i Norma Li, psycholożki ewolucyjne z Singapore Management University i London School of Economics and Political Science, przebadały grupę ponad 15 tys. osób. Były wśród nich przede wszystkim te osoby, które stronią od towarzystwa innych i preferują spędzać czas wolny w samotności. Badaczki interesował związek między sposobem spędzania wolnego czasu a poziomem inteligencji. Ich badania prowadzą do wniosku, że, jak powszechnie wiadomo, towarzystwo innych ludzi czyni nas szczęśliwszymi, ale osoby o wyższym ilorazie inteligencji są wyjątkami od tej reguły. - A wiesz, że coś może w tym jest – śmieje się Ania.- Znam trochę ludzi żyjących podobnie jak ja. Są to zarówno samotne dziewczyny, jak i mężczyźni. I tego nie można im odmówić, że są inteligentni. Magdalena Środa tak to ujmuje: Do tego typu stwierdzeń trzeba wiarygodnych badań, ale chyba nie da się ich zrobić, poza tym test na inteligencję niewiele mówi. Osoby samotne mają z pewnością znacznie większe szanse rozwoju (uczenia się, podróżowania, doświadczania świata) niż osoby obciążone rodziną i dziećmi (szczególnie jak jest ich dużo). Powiedziałabym, że nie o inteligencję tu chodzi, lecz o możliwości. Nie jest jednak powiedziane, że zwiększenie pola naszych możliwości zwiększa nasza inteligencję, wrażliwość, etc. Na pewno nie zwiększa ich nieudany, obciążający związek lub wielodzietność. Ale też życie z kimś, odpowiedzialność za innych, troska, wspólne przeżycia, dzieci - to daje szczęście nawet tym, którym nie starcza inteligencji. Jadwiga Morawska konkluduje: - O samotności nie zawsze decyduje nasz świadomy wybór. Współczesne czasy, które w pewien sposób nakręciły koniunkturę na "singielstwo", sprzyjają takim postawom. Żyjemy w czasie znaczących przemiany kulturowo-obyczajowych, których niejakim skutkiem ubocznym jest samotność. Ale decyzji o życiu w pojedynkę upatrywałabym jeszcze w czymś innym – to również wynik wygórowanych oczekiwań wobec ewentualnego partnera, wynikający z głębszej samoświadomości tego, jak związek może wyglądać, co ma mi dać, czy będzie spełnieniem moich potrzeb, zgodnym z moim ja. Ta indywidualizacja XX i XI wieku doprowadziła również do tego, że pragniemy partnera precyzyjnie skrojonego na naszą miarę. Zwłaszcza kobiety podniosły poprzeczkę. One umieją jej sprostać. A mężczyźni?
  2. Moja ex gadała podobne bzdety np: "Jeszcze jestem coś warta na rynku" " uganiają się za mną" itd itp. Na co ja jej bezczelnie odpowiedziałem, że i owszem i uganiają się tylko dla jednorazowej uciechy, przelecą i kopią w 4 litery a tak jako prawie 40 letnia baba jest już na rynku nieruchomością. Do tego z dzieckiem (moja kochana córa) i wynajętym lokum. Ja na taką babę nawet bym nie spojrzał. Baba w pewnym wieku musi mieć już mieszkanie, samochód itd. A gołodupce mnie nie interesują bo takie szukają "partii" z mieszkaniem i samochodem żeby się facetowi zwalić na głowę ze swoimi dzieciakami. Nie wyobrażam sobie na tym etapie życia - sprowadzenia sobie baby do mieszkania nie daj boże jeszcze z obcym dzieciakiem. I się potwierdza, to co powiedziałem ex. Musiała mocno schudnąć - bo zapasła się jak świnia. Córka mówi, że mamusia biega, ćwiczy w domu, itd. A amatorów jak na lekarstwo. TYm bardziej że ona ma wymagania. Co chwilę jakiś nowy "kolega". Faceci w wieku ponad 40 lat nie są już głupi. Zwłaszcza ci z odzysku bo wiedzą czym pachnie związek i małżeństwo - i są po prostu ostrożni. Nie jest łatwo złowić i usidlić faceta po 40. Dlatego ja uważam, że koleś ściemnia Twoją żonę, puka ją, i udaje durnia, że niby za 3 lata kupią swoje mieszkanie. Ale kit. Dobry zawodnik wie jak loszkę podejść, że jest z nią dla jej wspaniałego charakteru, pewnie i dobroci, po prostu złapał anioła za nogi. Za jakiś krótki czas haj hormonalny minie i będzie zonk, płacz i zgrzytanie zębami. Koleś wróci do żony - która pewnie nic nie wie - ja bym jak już wcześniej pisali koledzy - spotkłą się z żoną tego kolesia i ustalił parę rzeczy i plan działania. Ja tak kiedyś zrobiłem - pokazałem żonie kochasia ex - zapisy rozmów kochasia z moją ex. Efekt był piorunujący!!! Potem żona kochasia i sam kochaś byli moimi świadkami na moim rozwodzie - taak mina sądu i ex bezcenna. A dopiszę że dzwoniłem do żony kochasia czy chciała by być świadkiem - ale odmówiła. Więc wezwałem ich na świadków bez ich zgody. Przyszli i wyśpiewali wszystko. Mam nadzieję, że nagrywasz jak wcześniej pisałem ja i też inni. Pięknie byłoby mieć nagranie wideo takich zwierzeń twojej ex. Z drugiej strony tak myślę, że ona specjalnie Tobie mówi takie rzeczy o swoim romansie - którego wcale może nie być. Może to być misternie ułożony plan, żeby zrobić z ciebie wariata, lub/i bandytę. Może ona liczy że dasz jej w mordę za to wszystko, nie opanujesz się i jej przywalisz, może ona nagrywa i ma kamerę w domu. takie piękne byłoby nagranie w sądzie jak ją bijesz. Możliwości jest wiele - z daleka ciężko zgadnąć co się dzieje - tym bardziej, że teraz racjonalnie nie myślisz. Zdecydowanie poczekaj, aż ona złoży pozew.
  3. Sala pełna - z 50 osób. Ile to kosztowało to nie wiem - kobita wykupiła. Zastanawiam się, że chyba nie mogła/bała się powiedzieć mi coś wprost wiec zabrała mnie na ten performance. Ale zabawię się. Będę udawał ułoma, że nic nie skapowałem. Niech mi kobita tłumaczy co i jak - będę miał zabawę jej kosztem.
  4. Na końcu rozdał ankietę, do której należało wpisać imię i nazwisko, numer telefonu, adres email - oraz na końcu zgodę na wykorzystanie informacji w celach promocyjnych, informacyjnych, marketingowych, i informacji o usługach. Na ulotce informacja o jego ofercie Akademia Ekspertów (zostań ekspertem w dowolnej dziedzinie) HAHAHHAHAHHA. Akademia Psychologii Płci - zostań coachem i trenerem w zakresie psychologii płci. Do tego szkolenia - Gotowa na wszystko, Szczęśliwa bez powodu. Oraz Show - Zaklinacz kobiet, Jak rozmawiać z chłopem Jełopem. Warsztat - Jak wychować faceta. Jak zrozumieć kobietę. No i oczywiście jak już wspomnieliście - coaching indywidualny. Jak jestem zdumiony debilowatością ludzi - przychodzą na jakiś wykład jakiegoś kolesia. Siedzą i łykają wszystko jak pelikany. Nie potrafią sami sobie życia zorganizować określić celów realizować je. Tylko potrzebują przewodnika stada, który powie im jak mają żyć a nawet jak się pieprzyć i w którym momencie jak ruszyć palcem. Z tego co zauważyłem jego metoda jest prosta - mówi to co kobiety chcą usłyszeć, rozpoznał co te idiotki kręci i im to mówi, a one podniecone tym, że mówi to facet, i się z nimi zgadza w ich chorym pojęciu życia. Większość kobiet to były młode siksy i to one biły brawo najmocniej i komentowały rewelacje faceta. A najbardziej o zgrozo podobał im się pomysł o tym że facet ma zasypiać ostatni - nie daj boże wcielą to w życie - współczuję ich facetom. Miałem kobitę chrapiącą - w jej przypadku najlepszym wyjściem było aby facet zasnął jako pierwszy - bo gdy zasnęła ona to już zasnąć się nie dało. :-) Oczywiście wszystkie chciały śniadanie do łóżka i żeby prace domowe wykonywał facet. To był żenujący pokaz damskiej próżności i głupoty.
  5. Witam Braci Moja aktualna kobieta wykupiła wejściówki na - nie wiem jak to nazwać, wykład albo szoł - chyba dwa w jednym. Zgodziłem się tam pójść, nie wiedząc w ogóle na co idę. Wyszedł sapiący parowóz - tak wyglądał bardzo otyły prowadzący i poinformował, że mowa będzie o seksie. Na początek wprowadził zasady, że jak kobiety się z czymś zgadzają to klaszczą i tak samo z mężczyznami. W zasadzie cały "wykład był jak zrobić dobrze kobiecie" kwestię mężczyzn prawie całkowicie pominął. Przesłaniem wykładu było to - ze praktycznie facet ma być sługą pani i powinien dążyć do tego wszelkimi sposobami, aby panią zadowolić. Jego tezy: 1. Facet ma się starać aby kobiecie było dobrze w łóżku. 2. Kobieta ma mieć orgazm zawsze pierwsza potem ewentualnie facet może doznać zaspokojenia. 3. Szeroko prezentował na manekinie metody obserwacji reakcji kobiety na działania "łóżkowe" 4. Omawiał kwestię przyjścia kobiety do domu z pracy - jak facet w domu już jest (!) tak jakby facet był gosposią domową. Facet ma kobietę wysłuchać potakiwać mówić "eche" "tak kochanie" "czy coś jeszcze" ani słowa nie było o tym czy facet ma coś mówić i czy kobieta ma go słuchać. Tak aby kobieta była zadowolona z przyjścia do domu. 5. Jak sprawić kobiecie radość - kąpiel w wannie otoczonej płonącymi świecami w płatkach róż. 6. No i teraz kwiatek/wisienka na torcie - jak facet ma się zachowywać aby mieć wieczorem seks a) wstać wcześnie rano i przygotować pani śniadanko do łóżka, pozmywać naczynia posprzątać w domu, ugotować obiad, zająć się wszystkim aby pani była zadowolona i dopuściła wieczorem kolesia do krocza. Oczywiście wszystkie głupawe laski biły brawo jak oszalałe. 7. Opisał sytuację po seksie żeby pani była zadowolona do końca - to facetowi nie wolno zasnąć w łóżku jako pierwszemu. Bo pani w samotności będzie myślała o głupotach. 8. Zawsze przed seksem ma być gra wstępna. 9. Na koniec rzucił pytanie - kto ma ostatnie słowo w domu - i stwierdził że mężczyzna - a brzmi ono - "tak kochanie" Oczywiście napisał książki: pod tytułem wszystko mówiącym Jak WYCHOWAĆ faceta. Jak zrozumieć kobietę. Zaklinacz Kobiet Oraz kwiatek na koniec pozycja o tytule Jak rozmawiać z chłopem JEŁOPEM. Z jego "wykładu" przebija się postawa, że faceci to debile, nie wiedzą nic o związkach i kobietach, nie umieją zadowolić kobiety, faceci to JEŁOPY. Na a kobiety.....cud świata, anioły wcielone, sama dobroć, itd. Spotkał ktoś tego człowieka kiedyś - bo mi to wygląda na niezłego pajaca. Nawet moja kobieta z którą byłem nie ze wszystkim się zgadzała - i czasami wprost się śmiała z tego. A nawet podsumowała to w ten sposób, że nie chciała by w domu takiego faceta jakiego przedstawił i opisał ten koleś. W dodatku wspomniał, że jest wielkim fanem tego pisarza co napisał - Kobiety z wenus a faceci z marsa. I się ponoć spotkali i doświadczenia wymieniali. Moja ex kupiła mi kiedyś te książki z marsa i wenus - ale po kilku stronach nie mogłem czytać tych pierdół.
  6. Kiedyś miałem podobnie jeśli chodzi o kobiety - ale życie nas kształtuje. Młody jesteś jeszcze dużo musisz doświadczyć. Ale pamiętaj o jednym, bardzo ważnym, te anioły piękne istoty to w 90% tylko skorupy. W środku siedzi głupia, nadęta, próżna, wyrachowana baba. One zazwyczaj mają jeden cel ( Marek nazywa je "zawodniczki") znaleźć frajera z kasą który zapewni im wygodne życie, takiego z którego będą czerpać bez umiaru by na koniec okraść z co najmniej połowy majątku - a wiem o czym piszę bo rozmawiam czasami z jednymi co bardziej szczerymi. Reszta czyli tzw miłość jest bardzo rzadko spotykana, i nie mieszaj miłości z hajem hormonalnym - bo to dwie różne rzeczy. Jak do sprawy podejdziesz w ten prosty sposób to będzie ci łatwiej. Bierz od nich co dadzą i co chcesz i tyle. Pod żadnym pozorem nie żeń się, w seksie się zabezpieczaj samemu, nie licz na zabezpieczenie loszki - bo wrobi cię celowo w dzieciaka. A poza tymi gorzkimi słowami - podrywaj je, ciesz się nimi, przelatuj je. Jak jesteś nieśmiały - to może zapisz się na jakiś portal randkowy i tam poderwij pogadaj, pójdź na spotkanie. Masz dużo czasu. Eksperymentuj.
  7. I w tym kobiety są od nas silniejsze. Związek nie rokuje, nie ma seksu, wieje nudą, to idą się zabawić i po prostu na bezczelnego zdradzają i nie mają rozterek moralnych co z dziećmi czy jak to dzieci przeżyją a tym bardziej nie przejmują się dotychczasowym mężem. Z mojej perspektywy, już rozwiedzionego (fakt że ciężko rozwód przeżyłem oraz walkę o dziecko włącznie z całym spektrum pomówień rozwodowych ze strony lochy) odzyskałem wolność, przebieram w kobietach można powiedzieć jak chcę, same mnie "atakują" na portalach i żeby się z jakąś przespać to nie ma problemu, pomijając głupiutkie około 30 latki dla których małżeństwo jest "bardzo ważne" bo jeszcze nie dane im było ustrzelić providera i nie mogły się obłowić jego majątkiem na długie lata poprzez alimenty - to kobiety są chętne do zaliczenia kolejnych przygód. I to jest plus rozwodu. Ja bym zadziałał niestandardowo, mianowicie zamów w wysyłkowej kwiaciarni bukiet kwiatów jakie ona lubi, do bukietu dołącz karteczkę z napisem "Od cichego wielbiciela" potem niech kurier dostarczy kwiaty do jej pracy. Obserwuj co się będzie działo. Czy w ogóle się przyzna, że dostała kwiaty, obserwuj jak się ona będzie zachowywała, czy zacznie dbać o siebie. Czy mniej je. Czy może z diety korzysta. Może się nawet na jakiś fitness zapisze. Wyślij po jakimś czasie drugi bukiet w ten sam sposób (może nawet z dostawą do domu pozostawiony na płocie), również z karteczką, "Od cichego wielbiciela z nadzieją na spotkanie" lub coś innego. To mam nadzieję połechta jej próżność. To będzie "powiew świeżości" jak to pisała ex do swoich koleżanek. Może się ona ożywi. W trzecim bukiecie na karteczce prześlij nr telefonu z prośbą o kontakt bo nie wiesz jaki ma numer telefonu - kup kartę sim "na kartę" i gadaj z nią za pośrednictwem sms. Ciekawe czy się odezwie. Potem w domu patrz czy chowa swoją komórkę, czy wychodzi gdzieś pisać smsy itd. czy założyła np zabezpieczenie telefonu na pin czy w innej formie. Patrz co się będzie działo. Zobacz czy rybka połknęła haczyk. I będziesz wszystko wiedział. Poznasz czy masz NAPRAWDĘ stabilną sytuację w domu. Bo kto wie - w każdej chwili może się trafić łowca, który wywróci wasze życie do góry nogami. Kobiety w takich sytuacjach bez pardonu potrafią skorzystać z usług profesjonalnych agencji które facetowi podsuną przynętę.
  8. To prawda, żeby mieć dziecko, mieszkać razem nie trzeba brać ślubu tak samo żeby wypić piwo nie trzeba kupować zaraz browaru. Kiedyś to miało znaczenie i było inne postrzeganie społeczne ale w tych czasach nikogo to nie obchodzi. Ale nie martwcie się jeżeli zjawisko się nasili i okaże się, że np 90% dzieci rodzi się ze związków nieformalnych i narośnie presja społeczna głównie ze strony kobiet - to wprowadzą prawa mówiące np o tym, że jeżeli para mieszka razem co najmniej pół roku bez formalizowania związku to przyjmuje się np że potencjalne dziecko jest ich. A półroczny okres zamieszkiwania razem automatycznie pociąga za sobą automatyczną formalizację związku - wystarczą świadkowie z sąsiedztwa którzy powiedzą, że oni mieszkają razem. Lub smsy z treścią od niej do niego czy od niego do niej "kup dzisiaj na obiad ...a na kolację...a na śniadanie". Albo przelewy opłat raz z jej rachunku raz z jego itd. Albo nawet przywrócą "Bykowe" żeby zmusić facetów do żeniaczki, wtedy nawet największe potworzyce będą rozchwytywane :-). Jak znam życie na pewno coś wymyślą - żeby nie było za łatwo. Zresztą już teraz w prawodawstwie jest pojęcie konkubinatu i są z tego tytułu jakieś konsekwencje prawne.
  9. Ja to nazywam gorzki smak wolności loszek. 1. Nagle w pracy muszą zamknąć ryj - bo jak będą tak pyskować jak wcześniej to wylecą z roboty - W porównaniu do kiedy miały beckup czyli męża to folgują sobie w pracy mając zabezpieczone utrzymanie w razie wywalenia z roboty - przerabiałem to. 2. Dowiadują się ile kosztuje życie - rachunki , utrzymanie mieszkania lub wynajęcie, utrzymanie samochodu, paliwo, 3. Dowiadują się ile kosztują remonty domowe kiedy nie ma kto zrobić - wiem wiem napiszecie że złapią frajera który to zrobi - ale zanim do tego dojdzie trochę czasu minie. 4. Muszą ogarnąć całą masę spraw które do tej pory ogarniał facet. 5. Muszą zacząć dbać o siebie w sensie schudnięcia z tego sadła co zapuściły przy mężu. To jest bardzo dla nich ciężkie - bo fajnie się żarło przy mężu. Grubasek mało kto chce - przerobiłem i oglądam efekty w realu. 6. Jako samotne matki - to wiecie wszytko bo temat był poruszany na forum - muszą starać się co najmniej potrójnie aby ktoś je wogóle oglądnął. 7. Po czasie do wielu dociera bezsens tego co zrobiły - ale na come back jest już zazwyczaj za późno - bo facet odzyskując wolność nabrał wiatru w żagle i odzyskał spokój od sekutnicy. 8. Zazwyczaj materialna degradacja z czasem. Na dłuższą metę nie są wstanie same tego ciągnąć. Dodam jeszcze, że wolność to odpowiedzialność. Widzieliście kiedyś odpowiedzialną kobietę myślącą zdroworozsądkowo? Już sam fakt złożenia pozwu rozwodowego ze względu na niezgodność charakterów to jest szczyt braku odpowiedzialności - pomijając kwestię, że to bzdura. itd itp.
  10. Witam Braci Poniżej link do artykułu na onecie o rozwodach. poczytajcie komentarze nawiedzonych pajaców co poniektórych. I warto dodać swoje zdanie. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/w-miastach-rozpada-sie-niemal-co-drugie-malzenstwo/8n6b5ec W miastach rozpada się niemal co drugie małżeństwo W ubiegłym roku rozwiodło się 64 tys. par, wobec 1,7 tys. orzeczono separację. W miastach rozpada się 44 proc. małżeństw, a na wsi 22,7 proc. Najczęściej rozwodzą się mieszkańcy woj. mazowieckiego i śląskiego – podaje "Rzeczpospolita". Foto: Shutterstock W miastach rozpada się niemal co drugie małżeństwo Najczęściej rozwodzą się pary ze stażem od pięciu do dziewięciu lat. Najczęstszą przyczyną rozwodów w tym okresie jest niezgodność charakterów. Często rozpadają się też małżeństwa po ponad 20 latach. – Na przykład mężczyzna porzuca żonę dla młodszej partnerki – komentuje prof. Ewa Budzyńska z Uniwersytetu Śląskiego. Powództwo najczęściej wnoszą kobiety – składają aż dwie trzecie wniosków. Powodem jest umocnienie ich pozycji społecznej oraz brak potępienia tych, które zdecydowały się odejść od męża. Mniejsze znaczenie mają dziś tzw. twarde przyczyny. Zdrada była powodem co czwartego rozwodu, alkoholizm przyczynił się do rozpadu 11,5 tys. rozwodów, a powody finansowe były przyczyną 5 proc. rozwodów.
  11. Wszyscy się tyle rozpisali 1. Moja siostra kiedyś mi doradziła - biedę i patologię jak najszybciej należy kopać w 4 litery. Sprawdza się. 2. Jej fochy - przerabiałem to kiedyś z jedną dziewczyną - niczym dobrym się to nie skończy - będziesz mieć w końcu dość. Pewnie po fochach oczekuje Twoich przeprosin - a niby za co? 3. Jej zaborczość - pozwala albo nie pozwala tobie na coś. Jesteś jej niewolnikiem żeby Tobą sterowała jak chce? To nie jest normalne. 4. Seks - masz potrzeby i oczekiwania - jeśli robi cię w balona i nie oferuje tego co lubisz i potrzebujesz. Mówisz jej "adieu". Po co się męczyć. Jest tyle fajnych kobiet, które zrobią co chcesz.
  12. Oczywiście, że NIEMIECKIE a nie żadne nazistowskie. Dlaczego używają nazwy "Polskie" skoro nie chcą używać nazwy Niemieckie. Poza tym, gdzie leży kraj Nazia, jaki naród w tej Nazi mieszka i jakim językiem się posługuje. Specjalnie używają nazwy "nazistowskie" żeby to nie dotyczyło kraju Niemcy. tylko jakichś mitycznych nazistów - gdzie nie wiadomo gdzie oni mieszkali, skąd przyszli, jakim językiem się posługiwali. I wogóle zniknęli w mroku dziejów. Tak żeby Niemcy byli czyści i odsunęli od siebie swoje czyny i zrzucili na mitycznych nazistów.
  13. Zauważyłem też, że kobiety szybko wchodzą na nazywanie nas per "kochanie" - ostatniej wybiłem to szybko z głowy i poinformowałem, że mam imię i niech używa imienia. Często tak jest jak zauważyłem, że kobieta kręci z kilkoma facetami i wtedy używa w stosunku do nas słowa "kochanie" tak aby się jej do każdego imiona nie pomyliły przez przypadek. Według mnie zwracać się do kogoś "kochanie" to jest ok? Bo dla mnie nie. A co do zdrobnień to dla mnie jest ok. A kiedy używa to kobieta to chce nas wziąć pod włos, żeby coś ugrać lepiej i szybciej.
  14. Napisałem - bądź dobry aby wyciągnąć ją na terapię, po to, by pociągnąć ją za język i to wszystko zarejestrować na dyktafonie. A potem mieć materiał w sądzie jakie ona ma motywacje itd. Z kontem uważaj, ja też miałem dane dostępowe do konta ex w czasie małżeństwa i się raz zalogowałem i poleciała na policję i zgłosiła do prokuratury ze się włamałem na jej konto - musiałem adwokata wziąć żeby pozamiatał sprawę. Szukałą haka żebym był karany a w rozwodzie wiesz jak to wygląda. Skoro twierdzisz, że ona nie chce wspólnego konta - to tak przypadkiem półgębkiem wspomnij o tym - ja sądzę, że ona jednak połknie haczyk. Tak w tytule kopiowałem to co przyszło od pracodawcy - a nadawca się jakoś nie pokazywał. Ja podobne numery przeżyłem - i sądzę z dużym prawdopodobieństwem, że po tym co oznajmiła Twoja kobieta - to się może tylko w jeden sposób skończyć.
  15. Uspokój się, nie podejmuj drażliwych tematów, bądź jak do rany przyłóż, uchyl jej nieba, sypnij groszem, jakaś wycieczka zagraniczna - musisz ją okadzić dobrocią, mów, że się starasz itd. I cały czas spokojnie o terapii. Musisz zaciągnąć ją na terapię i każde słowo na terapii nagrywaj - tam dopiero na terapii podejmuj drażliwe tematy - bo po to jest terapia właśnie. I będziesz miał materiał do sądu. Ona bada ciebie - i szantażuje rozwodem - poddasz się teraz i całe życie będziesz popychadłem. Nie zrobisz coś czego ona chce - zaraz będziesz miał temat rozwodu i odejścia - bawi Cię coś takiego? Długo tak pociągniesz? Będziesz musiał założyć wspólne konto bo ona tak chce i to zakomunikowała. Nigdy do tego nie dopuść bo jej chodzi o to żeby mieć historię konta i ile kasy się przewija - aby było do ustalenia alimentów. Ja stosowałem taki numer że miałem wspólne ale i prywatne i kasa najpierw na prywatne a potem przelewałem na wspólne - tak że wyglądało to że prosto od pracodawcy. Premie bony itd zostawały u mnie - inaczej wszystko by wydała. Dla mnie po tym co Twoja kobieta powiedziała i robi - to już jest ruina małżeństwa - i prędzej czy później to się skończy. Całe życie przed Tobą - im szybciej to skończysz tym lepiej - i mniej strat poniesiesz.