Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

rarek2

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    462
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    6

rarek2 last won the day on May 2

rarek2 had the most liked content!

Community Reputation

1521 Świetna

About rarek2

  • Rank
    Starszy Kapral

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Nie ma się co tutaj dziwić. To są atawizmy. Zarówno my jak i kobiety najpierw oceniamy przez fizyczność, pod kątem zdrowia, normalnego wyglądu bez zniekształceń ciała to moze wskazywać na zdrowego osobnika dobrego do rozmnożenia. Taki umięśniony typek to synonim siły uporu, pożądanego samca który obroni i zapewni przeżycie. Z kolei ja zauważyłem, że mi się podobają kobiety tzw kobiece to znaczy, że kobieta MUSI mieć na czym usiąść, po prostu musi mieć ten tyłeczek porządny i do tego szerokie biodra - to znaczy, że urodzi łatwo i nie będzie problemów podczas porodu, dziecko przejdzie jak trzeba. I oczywiście duże piersi chyba każdemu się u kobiety podobają - jest to synonim tego, że kobieta będzie miała jak wykarmić urodzone dziecko. Ostatnio jest wysyp wąskobiodrych bezcyckowych kobiet. Normalnie taka kobieta by zmarła podczas porodu bo dziecko nie miałoby jak wyjść. Z kolei taka kobieta nie miałaby jak przekazać swoich wąskobiodrych bezcyckowych genów bo jej potomek zmarłby z głodu jeśli wogóle mógłby przyjść na świat. Cesarskie cięcie i sztuczny pokarm powodują, że przekazywane są geny i przychodzą na świat wadliwe wąskobiodre i bezcyckowe kobiety. Ja tak mam, że dla mnie kobieta o figurze kiedy nie ma bioder - jest całkowicie aseksualna i budzi takie obrzydzenie i odrzut. To samo z piersiami. To tak jakbyście z facetem szli do łóżka.
  2. Jakiś czas temu chciałem kupić rower i poszedłem do sklepu Gianta (ponieważ kiedyś miałem podobny rower). Ceny powaliły mnie na łopatki - byle góniany rowerek to chcieli 2500 zł. Sorry ale to nie moja bajka tym bardziej że rowerowym estetą nie jestem. Za 1200 zł fajny rowerek podobnie wyposażony jak ten Giant można kupić w Decathlonie. Miałem okazję pojeździć takim z Decathlona i porównywalnym Gianta - różnicy nie widziałem wielkiej. Czasami nieznane marki jakiegoś sprzętu są o wiele lepsze lepiej wyposażone i za niższą kasę niz trzeba położyć w tym akurat przypadku za nazwę Giant.
  3. Były dwie: 1. Pańcia się okazało, z dwójką dzieci. Mieszka z dzieciakami u matki swojej. Pracuje w bardzo ambitnej pracy w urzędzie miasta. Jak sądzę za najniższą krajową. Czyli niemalże standard -> samotna matka. Ani ładna ani brzydka. Rozwiodła się bo była znudzona małżeństwem co źle wróży na przyszłość bo pewnie się też znudzi po jakimś czasie. Nie widziałem, żadnego powodu aby się z nią spotkać jeszcze raz. Nie w moim typie. 2. Blondyna: Dziwnie się zachowywała jak ta blondyna (Sonia Bohasiewicz) z filmu "Wojna Polsko Ruska" jak wpadła do Szyca jak był w domu i szukała prochów i się najarała barszczem instant. Kobieta zupełnie z innej bajki. Taka prostaczka typu z odzywkami - "nuuuu no co? hyhyhy". Szkoda gadać. Nie ma z Was ktoś jakiejś fajnej siostry w rodzinie 🙂 ?
  4. Ewolucja i prawo naturalne to jest jedno - to siedzi głęboko w programach. Ja nie mam problemu aby działać zgodnie z tymi imperatywami - tak, mogę utrzymywać kobiete i wspólne dziecko, mogę jej zapewnić bezpieczeństwo - ale wyłącznie w warunkach tradycyjnych czyli nierozerwalności małżeństwa. Religie czyli systemy wiar wiedziały co robiły, uświęcały instytucję małżeństwa jako nierozerwalnego związku kobiety i mężczyzny, męża i żony - tylko wtedy jest się w stanie budować wspólnie pomyślność i mnożyć majątek rodziny i tworzyć warunki dla wychowania potomstwa. Aktualnie takich warunków nie ma. Jakby było to robione celowo, aby rodziny były nietrwałe, rozpadały się przy byle podmuchu. I w końcu aby nie dochodziło do akumulacji kapitału z pokolenia na pokolenie i bogacenia się ludzi - bo taki jest ostateczny skutek, że każde pokolenie już praktycznie startuje od zera. Mało kto dziedziczy dom mieszkanie albo ziemię. Większość jest co najwyżej kredytowymi niewolnikami - i jak już ten kredyt spłacą w chwili przejścia na emeryturę to emerytury będą tak niskie, że będą musieli skorzystać z odwróconej hipoteki. Bo młodych nie będzie stać dokładać się do emerytury rodziców. Jak ktoś nie ma zdolności to pozostaje wynajem i również w tym przypadku nie ma akumulacji kapitału. A wynajem jakby nie patrzeć to w przypadku nietrwałości instytucji małżeństwa - to jedyne dobre rozwiązanie zapewnienia lokum do mieszkania. Małżeństwo/związek się rozpada -> każdy idzie w swoją stronę wynająć co innego i nie ma długoletniego szarpania o majątek. Aktualna pańcia -> już przebąkuje o czymś takim, że jakbym kupił sam mieszkanie na siebie i ślubu by nie było to chce mieć u notariusza zapisane, że po mojej śmierci (naturalna, w wyniku wypadku itp) ma ustanowioną służebność, że może do śmierci mieszkać w tym mieszkaniu. Nic nie wspomniała, żeby związać to z opłatami za ten lokal. Tylko chce mieszkać - cwana sztuka. A co w przypadku gdyby mieszkanie w drodze spadku dostał mój syn to razem z lokatorem nie do usunięcia, który w dodatku nie musiałby regulować opłat. W dodatku ów lokator pewnie chciałby ułożyć sobie życie i sprowadziłby dodatkowo kogoś na stałe albo tymczasowo. W dodatku chciała abym wykupił ubezpieczenie na życie, i ją wskazał jako beneficjenta aby w razie czego ona dostała kasę na utrzymanie. W przypadku kredytu na mieszkanie i ubezpieczenia na życie w kredycie również chciała być beneficjentką tegoż ubezpieczenia. Niby jak? Jak mi się coś stanie to z ubezpieczenia najpierw dostaje bank potem spadkobierca w linii prostej a nie obca osoba. Może myślała, że zgarnie kasę a kredyt będą musieli spłacać spadkobiercy. Tak już pańcie cwanie myślą. Sama na to wpadła? Jednak otoczenie się zmieniło.
  5. Mam kontakt z facetami z młodego pokolenia. Większość jest świadoma ale nie do końca. Czytają artykuły, obserwują kobiety. Kilku po studiach nie znając forum mówi to samo co tutaj jest napisane. Jednego miałem okazję wyprostować skutecznie kiedy powiedział mi, że sprzedaje mieszkanie po babci by budować dom na działce jego narzeczonej. Jak to usłyszałem to zadałem mu jedno konkretne pytanie: - Pojebało Cię? Po czym wyjaśniłem jemu czyją własnością będzie taki dom. Nie wierzył. Ale poszedł do prawniczki jaką miał w rodzinie. Dziękował mi potem, że nie umoczył. Nie jest już z tą kobietą. Znalazł następną. Kiedyś rozmawialiśmy i się bardzo cieszył, że jego aktualna kobieta, u której mieszka (!!!) ma działalność gospodarczą i wszystko co kupuje za swoją kasę to bierze na fakturę na jej firmę i odlicza z tego VAT i dodatkowo wrzuca w koszty. A jest jeszcze taniej bo oszczędza na podatku. Wiecie co mu powiedziałem? - Pojebało Cię? I mu wytłumaczyłem, że w przypadku rozstania jego słoneczko zabiera wszystko to co kupił na fakturę na jej firmę. A jeżeli słoneczko będzie chciało się zemścić to naśle najpierw na niego policję i zgłosi kradzież tych rzeczy. Jego mina.....bezcenna. Zdaje się, że już na jej firmę nic nie kupował. Aż mi się przypomniało, że wiele lat temu ex teściowa proponowała: "- po co masz kupować mieszkanie? dobuduj się do mojego domu". Na szczęście już wtedy miałem na tyle instynktu samozachowawczego aby odmówić tak intratnej propozycji. Niestety aktualnie kobiety są tak wyrachowane i w dodatku zdemoralizowane prawodawstwem jakie obowiązuje bezczelnie je faworyzując (łagodnie pisząc), że jest samobójstwem dla mężczyzny podpisywać umowę cywilno-prawną dla niepoznaki zwaną ślubem - to tak jakby włożyć głowę w paszczę dzikiego krokodyla z nadzieją, że tej paszczy nie zamknie. W miastach aktualnie jest niemalże pewnym, że rozwód będzie prędzej czy później dlatego tak ważne jest aby się majątkowo zabezpieczyć - bo jakim prawem człowiek z cyckami ma wam zabierać wypracowany przez Was majątek. Jest równouprawnienie i każdy ma równe szanse. Mało pańci pieniędzy? Proszę bardzo, może rano wstać pójść do urzędu miasta i zarejestrować działalność gospodarczą i zacząć rozkręcać swój biznes i zarabiać miliony nikt kobietom tego nie zabrania a wręcz są zachęcane do tego i wspierane. Czytałem, że są organizacje wspierające wyłącznie kobiety w rozwijaniu swojego biznesu. Aktualnie, aktualna panna zaczęła już plany co to razem na spółę kupimy (namiot chciała kupić) - za każdym razem jej mówię, że nie tworzę wspólnego majątku, jak chce to może kupić sama albo ja kupię a nigdy wspólnie. Tym bardziej, że kilka akcji już zdążyła przeprowadzić - a moja cierpliwość już jest na wyczerpaniu. Pannie się miesza ponieważ chce wszystko po partnersku, czyli jak rozumiem koszty życia obowiązki też po partnersku itd. I w pewnym momencie wyskoczyła, że chce żebym jej zapewnił bezpieczeństwo - a ja na to "eeeeee...,.że co?" I mówię, że skoro po partnersku to nie może ode mnie wymagać żebym jej bezpieczeństwo zapewniał, sama ma to sobie zrobić. Dodałem, że owszem skoro ma takie wymaganie to musimy przejść na tryb tradycyjnego modelu rodziny i nie ma mowy o partnerstwie bo zapewniający "bezpieczeństwo" jest w tym momencie "głową rodziny". Skoro ja mam pracować na "bezpieczeństwo" to ona musi ogarnąć dom bo na dwa fronty robił nie będę. Skoro będę wnosił większy wkład na "bezpieczeństwo" to jeżeli ma być po partnersku bo ona ten mój większy wkład musi zrównoważyć swoją pracą w domu. Podsumowując, temat ciężki do przejścia dla kobiet, bo jak to nie kochasz mnie? Będziemy do końca życia przecież. No w sumie jak do końca życia to intercyza tym bardziej nie szkodzi. Także intercyza to papierek lakmusowy motywacji kobiety, która chce być z wami. Jak po takiej stanowczej Waszej postawie i żądania intercyzy Wasze słoneczko Was zostawi - to nie rozpaczajcie - cieszcie się bo wygraliście właśnie 6 w totolotka i wygraliście życie.
  6. Moje 3 grosze... 1. Praca to tylko praca. Nie należy się przywiązywać w żaden sposób. Uważajcie na nowomowę HR o lojalności - ich po prostu trochę kosztuje znalezienie kolejnego frajera, i jak to wygląda przy kontrahentach kiedy co chwilę obsługuje ich ktoś nowy i musi się wdrażać jakiś okres czasu. 2. Praca to jest KONTRAKT - za udostępnienie firmie swojego czasu np 1 etat czyli 40 godzin w tygodniu - firma wypłaca pracownikowi kwotę ustaloną przy podpisaniu kontraktu. 3. Zawsze trzeba szukać lepiej płatnej pracy - badać rynek, chodzić na rozmowy rekrutacyjne, negocjować stawki - tylko w ten sposób zaistniejecie w środowisku i poznacie jakie aktualnie są oferowane stawki rynkowe. 4. W pracy trzeba być grzecznym, pomocnym, acz asertywnym. Jest to trudne dla młodych pracowników i dla wielu doświadczonych. Ale o to trzeba zadbać. 5. Tzw nadgodziny "bezpłatne" czyli inaczej mówiąc wyjście poza kontrakt. Należy z całą bezwzględnością piętnować i nie przyjmować. Po ustalonej w kontrakcie liczbie godzin dziennej/tygodniowej wychodzicie do domu i resztę macie w dooopie. Chyba, że zostanie Wam to zlecone pisemnie/mailowo i ten czas odbierzecie sobie w kolejny dzień tygodnia wychodząc wcześniej do domu. Prawdziwym błogosławieństwem są tutaj tzw RCP elektroniczny czyli REjestr Czasu Pracy. Ja zawsze raz w tygodniu sprawdzałem bilans i np. w piątek wychodziłem o 12 do domu oczywiście informując o tym osobistego poganiacza niewolników. 6. W pracy zasadniczo nie ma kolegów - są tylko współpracownicy. W razie W koledzy nie pomogą bo się trzymają swoich stołków - to jest zrozumiałe i nie ma się co dziwić. 7. Zasadniczo Unikajcie tzw elastycznych form zatrudnienia - to znaczy - przez agencje pracy, na tzw działalność gospodarczą. Chyba, że warunki "zatrudnienia" są nad wyraz satysfakcjonujące. Przykład: propozycja pracy na etat np 5 tys zł brutto albo na działalność 7 tys netto. Chcą mieć fakturę ale nie kosztem waszej emerytury i zdrowia. Do 7 tys netto musicie doliczyć jeszcze 1500 zł ekstra miesięcznie na konto emerytalne i 500 zł na abonament prywatnej opieki medycznej. Na ZUS i NFZ za 1200 zł oplat miesięcznych nie ma co liczyć. Dlaczego tak? Bo pracodawca oszczędza przede wszystkim na tym że ma fakture i wrzucą ją w koszty. Do tego chce oszczędzić na składkach do ZUS które za Was musiałby odprowadzić sa Was. Dla mnie to co powyżej to są zasady HP - czyli Higieny Pracy. PS: jak usłyszycie teksty o tzw poświęceniu się dla firmy należy odpowiadać - "Ale ja nie mam swojej firmy"
  7. Pewne zachowania nabywa się z wiekiem, rośnie doświadczenie, znajomość kobiet. I po prostu aktualnie mam wywalone na to co będzie, nie wali mi serce, nie mam ciśnienia NIE TA TO INNA - zasadniczo każda ma to samo między nogami, tylko cycuszki są różnych rozmiarów (co kto lubi). Z wiekiem uroda przygasa i zaczyna liczyć się to jakim jest się człowiekiem, jaki ma się charakter i czy umie się rozmawiać. Jakiś czas temu umawiałem się z pannami poznanymi w necie, takimi, które mi się podobały i przede wszystkim zawsze je prowokowałem na randce - zawsze szybko acz łagodnie przechodziłem do niewygodnych tematów. A to o polityce, wiecie PIS i PO, a to o feminiźmie, tradycyjnej roli kobiety itd. Wbijałem szpile i patrzyłem jak kobieta się zachowuje i jak rozmawia, czy się denerwuje, czy jest wściekła, czy przyjmuje argumenty i jak to robi, czy potrafi przyznać rację, czy argumentuje. Godzina takiej młócki i coś wiecie o człowieku. Potem stosuję na początku spotykania się tor przeszkód aby zbadać motywację dlaczego laska chce się z wami spotykać - jak i to przetrwa to dopiero myślę poważnie o takiej kobiecie. Jak laska przetrwa takie coś i się nie obrazi, nie walnie focha, to moim zdaniem dobrze świadczy na przyszłość kiedy pojawią się problemy i trzeba będzie rozmawiać. Ćwierkanie na randce i prawienie komplementów, nadskakiwanie - jest bez sensu bo robi się z siebie pajaca, i kreuje nieprawdziwy obraz tego kim się jest. Zarówno robią kobiety jak i mężczyźni. Potem przychodzi tzw reality i kurtyna opada. I zaczyna się dramat.
  8. Do alimentów kredyciki się nie wliczają - chodzi o uzasadnione potrzeby dziecka. jakby tak było to każda pańcia by nabierała kredytów ile wlezie i podawała o podniesienie alimentów. Na logikę - > z jakiej paki facet po rozwodzie ma finansować zobowiązania kredytowe byłej żony?
  9. Nic nie stoi na przeszkodzie aby w trakcie rozwodu założyć sprawę o zniesienie ustawowej wspólności majątkowej z datą wsteczną od chwili kiedy ona się z mieszkania wyprowadziła. Jest to jak najbardziej do przeprowadzenia. Wtedy połowa rat kredytu hipotecznego będzie wymagalna od ex, a tak jak się rozwodzicie i spłacasz to wszystko sam to po prostu tracisz pieniądze a ona oszczędza.
  10. @burg Przestań @Still robić wodę z mózgu i go ubezwłasnowalniać. On ma prawo żyć w spokoju i nikt nie ma prawa mu na chatę lokatorów wprowadzać bez jego zgody. Odszkodowanie za co? Za to, że się wyprowadziła z własnej woli? Kto jej się kazał wyprowadzać? To ma odciąć jej części mieszkania i spakować w karton i nie używać? Nie jego wina, że pańcia sie wyprowadziła - nie musiała się wyprowadzać mogłą mieszkać jak dotychczas. Mieszkanie ma zaspokoić potrzeby mieszkaniowe, spokój mir domowy itd i nie może nam ktoś już obcy na głowę sprowadzać lokatorów, tym bardziej że np @Still w tym mieszkaniu opiekuje się dziećmi w czasie kiedy z nim są i musi im zapewnić spanie pomieszczenie itd. Może w ramach równowagi @Still wystąpi do ex o wydanie kluczy do lokalu tam gdzie ona teraz mieszka, żeby mógł swobodnie tam wchodzić i brać co chce - a dlaczego nie? To jest logiczne , że trzeba zadbać o swoje bezpieczeństwo i spokój, bo jak tu żyć skoro w każdej chwili ktoś może ci wleźć do chaty i wprowadzić lokatora albo innego misia? To już jest paranoja. Jestem na 100% przekonany że pańcia gdyby still się wyprowadził to ona by NATYCHMIAST zamki zmieniła. I ja radzę zrobić to samo. W sądach w PL dominuje polityka faktów dokonanych - jak sam nie zadbasz o siebie i swoje życie a będziesz czekał na wyrok sądu to skończysz w czarnej dupie. Z tego co wiem już istnieją wyroki SN, że jeżeli mieszkanie nie było wynajmowane przez żadne ze współmałżonków/byłych współmałżonków, to żadne gówniane odszkodowanie za nic się nie należy. Aby powstała należność to musi być umowa najmu legalna zarejestrowana i płacone od tego podatki. Na koniec się zapytam, czy ex ponosi koszty tego przywołanego "współposiadania" np czy płaci połowę opłat za nieruchomość, czy może płaci połowę raty kredytu? Nie płaci? To o czym my tu mówimy. Właścicielem nie da rady być na tzw "krzywy ryj". Trzeba tego ponosić koszty - jak nie chce i nie ponosi tego kosztów to niech spada na drzewo.
  11. Ciekaw jestem jak ma się prawo co do tego. Tak właśnie się ma. Jest zameldowana - może wchodzić. Jest wymeldowana - nie może wchodzić choćby to była nawet jej częściowa własność. Przecież każdy może kupić nieruchomość nad morzem i ją wynajmować i nie trzeba tam mieszkać a jak wynajmujesz to nie masz prawa włazić lokatorom do lokalu. Dzisiaj siadaj i pisz pismo do Urzędu miasta - wniosek o administracyjne wymeldowanie pańci z lokalu, załączasz te dokumenty z rozwodu, że się wyprowadziła jak masz świadka to i podajesz namiary na świadka. Jutro lecisz do UM i składasz to pismo. Ważne jest, żebyś wskazał, że CENTRUM ŻYCIOWE pańci przeniosło się juz do nowego miejsca, czyli np mogła zmienić pracę, mogła zmienić dzieciakom szkołę itp. Nie tylko że się wyprowadziła ale też że jej życie i sprawy życiowe już są gdzie indziej - TO JEST BARDZO WAŻNE aby to napisać. Podaj jej adres gdzie teraz mieszka - pewnie z akt sprawy rozwodowej bo sąd tam też wysyłał wcześniej pisma. Tylko wcześniej się dowiedz do kogo dokładnie to pismo złożyć. Urzędy miasta mają specjalne komórki do rozpatrywania takich trudnych spraw -> i tam to pismo należy złożyć. Ruszy procedura wezwą ją na przepytanie i zajęcie stanowiska. Sprawa jest prosta do przeprowadzenia tylko trochę nerwów i akcji też będzie bo pańcia będzie fikać. Dlatego zmień zamki już jutro zanim zaniesiesz pismo. I twardo jej do lokalu nie wpuszczaj. Masz prawo do poszanowania MIRU DOMOWEGO a jej najścia to prawo i MIR naruszają. Po prostu masz prawo do spokojnego życia i nie nachodzenia Ciebie w domu bo możesz akurat zajmować się w łóżeczku swoją nową pańcią, a ex wbija ci się na chatę - to jest chyba logiczne. Wyprowadziła się to niech WYPIERDALA i da spokojnie żyć.
  12. One jest zameldowana w lokalu? Ile czasu już tam nie mieszka? Minęło już pół roku? Idź do urzędu miasta i zgłoś procedurę administracyjnego wymeldowania. Niech ona pisze pisma i poda oficjalnie gdzie mieszka. I masz z głowy temat i dowód że nie mieszka i się wyprowadziła. Przydałby się jakiś świadek jak ona się wyprowadzała i może np zeznać ze wyprowadzała się z własnej woli i podać już datę ze to było 8 miesięcy temu. Wymeldujesz ją i nie ma prawa wchodzić do lokalu. W dzisiejszych czasach nie opłaca się wspólne z kobietą kupowanie nieruchomości - bo nie zna się ani dnia ani godziny kiedy pańci odwali. Teraz rozumiem dlaczego na "zachodzie" tak popularny jest wynajem. Po prostu związek/malzenstwo się rozpada wypowiadasz umowę najmu i po problemie.
  13. Czekaj czekaj bo nie rozumiem, ona nie mieszka i ma klucze do mieszkania? Jeżeli tak jest to stań przed ścianą przodem i mocno walnij głową w ścianę. Chyba nie muszę mówić, że może Tobie coś podrzucić np woreczek zioła lub proszku, jakieś pedofilskie materiały, naboje lub nielegalną broń itd itp. Po czym powiadomić odpowiednie służby, że np w lokalu jest bomba - nalot masz gwarantowany w ciągu godziny a przy okazji znajdą parę "fantów" i świat będziesz oglądał przez kratki.
  14. Pogięło Ciebie? Iść na żer 31 letniej desperatki? Bierz się za 20 latki to jest Twoja grupa docelowa. Nie rozumiem facetów, którzy umawiają się a potem wiążą z kobietami starszymi. No chyba, że facet homo/niewiadomo i szuka przykrywki. Moim zdaniem - kobieta zawsze powinna być młodsza od faceta, rzekłbym nawet - dużo młodsza. Na randki trzeba chodzić, żeby zdobyć doświadczenie popatrzyć na kobiety i skonkretyzować jaka naprawdę Tobie odpowiada bo to też nie jest takie oczywiste. Ja dopiero po wielu latach i związkach wiem jaka kobieta mi odpowiada i szkoda, że tego nie wiedziałem wiele lat wcześniej.
  15. Miałem ostatnio pytanie partnerki o moje zarobki. Argumentowała tym, że mi powiedziała ile zarabia i ona też chce wiedzieć. Zadałem jej pytanie - po co tobie ta wiedza? Co to zmieni? Skąd wiesz, że powiem prawdę? I dała spokój. Na ten temat nie ma się co szczypać i stanowczo odmawiać odpowiedzi na to pytanie. Im mniej ludzie wiedzą o nas tym lepiej. A co do zarobków to nawet żona nie powinna nigdy wiedzieć ile zarabiacie przy podstawowym założeniu rozdzielności majątkowej. I pamiętajcie nigdy nie dajcie się kobiecie urobić na wspólne budżety, wspólne konta itp - to tak jakbyście sami pod sobą studnię kopali.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.