Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

self-aware

Użytkownik
  • Zawartość

    268
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

208 Świetna

O self-aware

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

744 wyświetleń profilu
  1. Papierosy- nawracajace natręctwa

    Dokładnie jak pan wyżej. Dodatkowo zauważam, że jak pofolguję ze slodyczami to i od razu alkohol i chęć na porno się włącza. Najczęściej na slodycze ulegam w piątki albo w soboty. Zauważyłem to i dostrzegam, że jak mam za duży luz to wtedy przegrywam z nałogami. Jak mam wypełniony czas, praca, nauka, boks, nie ma czasu nawet się wyszczać, wtedy dość mocno kontroluję nałogi... A jak polegnę to jest po całości, ostatnio kupiłem słodyczy za około 60 zł (taki mars kosztuje z 2.50, jakaś większa paczka ciastek 5-6zł więc bylo tego sporo)... Całe szczęście, że nie odpalilem pornuchów. Trzeba się bardzo pilnować. Nałóg jak to nałóg... Pozostaje na całe życie.
  2. @slavex - trochę to wkurwia mimo wszystko, że trzeba brać gorszą od siebie żeby jakoś to było Inna sprawa, że wśród moich znajomych niektóre związki są takie, że SMV kobiety jest bardzo niskie a faceta takie w miare 6/10 i tak czy siak kobieta jeździ z facetem jak chce.
  3. Tak, wiem o tym Przy czym "obecnie" znaczy od wielu lat już.
  4. Tutaj jednak uważam, że wśród samców też jest spierdolina po całości. Kobiety mało atrakcyjne mają piekło odnośnie tego jak się o nich wypowiadają. Swoje z gimnazjum pamiętam. Generalnie cieżko doszukiwać szacunku w dzisiejszych czasach w kontekście wyglądu gdy nie jesteś kimś zajebistym 8+/10.
  5. Problem w tym, ze ktoś na te matki siedzące w domach bedzie musiał pracować.
  6. Mosze - Moje bierne podejście wynika z tego że według mnie nie mamy żadnych szans niczego zmienić Kobiety tą wojnę wygrają i ja jestem z tym pogodzony. Magician - Jak ogarnąć ff? Serio, nie pamietam już kompletnie jak wygląda randka itd. Smv tak z 6/10 przy czym nie zamierzam płacić za kobietę więc tak jakby dostęp do moich pieniędzy jest zerowy, wiec smv spada. Lat 27. Sorry za ew. błędy piszę z telefonu.
  7. @NiesamowitySzymi - Zgadzam się z Tobą Generalnie polecam Panowie mieć to wszystko w dupie. Uważam, że powinniśmy stać z boku i się przyglądać. Feminizm jest wspierany tak potężnymi pieniędzmi i przez tak bardzo wpływowych ludzi, że nie jesteśmy w stanie zrobić nic aby zatrzymać rosnące do granic absurdu prawa kobiet na świecie A skoro nie można zrobić nic... Nie lepiej po prostu zająć się sobą a kobiety niech sobie robią co tam im się podoba? Jedyne na co warto poświęcać energię to na uświadamianiu mężczyzn i tyle. Gdy oni mnie pytają dlaczego od wielu lat nie spotkałem się z żadną kobietą to kulturalnie odpowiadam, że nie odpowiadają mi zasady jakich pragną kobiety w związkach, nie pasuje mi bycie bankomatem i tego typu kwestie. Standardowo nie zgadzają się, ich myszki są inne itd. Co wtedy? Ano nic Super, cieszę się, że moi ziomkowie mają te niebiańskie wspaniałe inne niż wszystkie och ach kobiety, niech im się wiedzie! Inna sprawa jest z popędem. Tutaj przyznaję, że czasami brakuje mi seksu. Uprawiałem go jakby nie patrzeć ostatnio z 5-6 lat temu, już nawet nie pamiętam. Poza tym jednak bycie singlem to zajebista sprawa Spokojne życie, nie musisz tyrać nadgodzin żeby kupować księżnej prezenty, nie ma fochów, nie boisz się o jakieś niebieskie karty, pomówienia i takie tam. Spokojnie ogarniasz sobie karierę, możesz mieszkać w taniej kawalerce bo nie musisz już nikomu imponować jakimiś pierdołami. Nie musisz brać kredytów na samochód, remonty i inne takie oraz zadłużać się na całe życie w bankach żeby uszczęśliwiać swoją księżną (w razie rozwodu ona i tak Ci to wszystko zabierze). Nie słuchasz, że jesteś nieudacznikiem, niedojrzałym emocjonalnie mężczyzną. Nie ma pocisków odnośnie Twojego przyrodzenia i niszczenia poczucia Twojej wartości oraz godności. W razie poważnych tematów nie ma tego pokurwionego "bo tak, bo nie". Na luzie pomnażasz swoje zasoby, z których nikt Cię nie drenuje bo "a Grażyna to pojechała do Egiptu... Też chcę!!!". Możesz ... No kurwa Panie, możesz wszystko i nikt Cię za to nie będzie gnoił! Jedyne konsekwencje są takie, że kobiety między sobą będą wyzywać Cię od niedojrzałego chłopczyka, pizdusia, maminsynka itd, ale jeśli jesteś świadomym facetem i jesteś sobą no to wiadomka, że masz na to przecież kompletnie wyjebane Mimo wszystko, odnośnie tego co wyżej - będę musiał pomysleć o jakiejś relacji friend with benefits. Czy to jest przykre, ze kobieta przydałaby mi się tylko do tego? Być może tak, ale w sumie co ja mam na to poradzić? Chciałbym w kobiecie widzieć to co widziałem jeszcze w czasach matrixowych, wtedy regularne spędzanie czasu miało dla mnie duży sens. Serio, chciałbym widzieć w nich coś więcej niż pojemnik na to i owo i mam nadzieję, że mimo wszystko jeszcze mi się trochę odmieni (chociaż kolejne akcje, filmiki, artykuły itd. w których mężczyźni ponownie są obwiniani o wszystko skutecznie sprawiają, że w swojej wizji życia bez kobiet lub traktowania ich do jednego tylko i wyłącznie się umacniam). Dla tych z was, którzy pragną wejść w związek ale się po prostu nie udaje i chcielibyście dać sobie spokój na jakiś czas - wystarczy wejść na bloga Wicijowskiego czy jakikolwiek inny dot. "silnych niezależnych modnych bla bla bla kobiet" i poczytać co o nas sądzą - skutecznie buduje poczucie szczęścia z bycia samemu. A tym, którym się uda... Powodzenia!
  8. Jak ja cieszę się, że zaczyna mnie to wszystko raczej bawić Kiedyś wkurwiało mnie okropnie to, że kobiety nie widzą na swoim podwórku niczego do poprawy, że winią nas za wszystko... Teraz czuję taki naturalny spokój, gdy to wszystko czytam. Czym się przejmować? Przecież to nie nasza sprawa Skoro to kobiety narzekają na to, że są same to kto tu ma problem? Odkąd jestem na forum związki mam kompletnie w dupie i jeśli poznam kobietę, która się we mnie zabuja to na 99% dam jej do zrozumienia, że nic z tego , przy czym kto w tej sytuacji ma lipe? No przecież nie ja, tylko ona. Tak, wiem wiem... Forum ma uczyć, że trzymając odpowiednią ramę można stworzyć fajny związek, sęk w tym, że ja nie jestem mężczyzną, który naturalnie trzyma taką ramę. Całe życie udawać tylko po to, żeby być w związku? To przecież nie ma żadnego sensu. Zresztą... Jak potrzymasz ramę za mocno to samica się wkurwi i znajdzie innego i tyle będzie z tego. No i druga sprawa to kwestia ślubu, utrzymać kobietę przy sobie jednocześnie deklarując jej, że ślubu nie będzie nigdy (to jest coś czego nie zmienię absolutnie nigdy w życiu). Tutaj czas może działać na moją korzysc gdyż uważam, że za sprawą zachowania kobiet w czasie rozwodu z czasem ślubów nie będzie już prawie wcale (i nie jest to imo wcale takie odległe, nasi mali dzisiaj synowie nie będą się już oświadczać naszym małym córeczkom, częśc będzie miała wyjebane, tak po prostu, reszta pewnie będzie siedzieć za kratami za "gwałty"), a jak nikt się żenić nie będzie to i baba nie będzie naciskać aż tak.
  9. Zmiana pracy a poczucie winy

    Ciekawe odpowiedzi Panowie @Krugerrand - Prawdopodobnie tak, jest to typ osoby, która szybko się nudzi. Ja moją pierwszą pracę zmieniłem po miesiącu bo była ciulowa Następną po pół roku, też ciulowa... Potem po 3 miesiącach, też kicha Kolejna była już fajniejsza i tam siedziałem 2 lata. Wydaje mi się, że mi na każdym etacie będzie w końcu "źle". Nie mówię, że własna firma to jest rozwiązanie, którego na pewno pragnę... Ja po prostu nie znam tego owocu dlatego wydaje mi się, że to może być to Pewien zarys tego jak miałaby wyglądać moja przyszłość mam, natomiast staram się nie podejmować pochopnych decyzji chociaż jestem mega niecierpliwy. @Pytonga Nie no wiadomo, jak odejść to dać firmię odpowiedni okres czasu itd. Rzucanie papierów na stół jest kiepskie. Oczyiście mowa tutaj o sytuacji, że szef jest spoko. Hmm... Nie wiem jak u tej osoby, u mnie takie poczucie winy wynikało z tego, że czułem jakbym kogoś zawodził tym, że odchodzę... Takie nazbyt rycerskie trochę. @Piter_1982 - Dzięki za opinię od strony pracodawcy Niestety to pewnie zależy już od człowieka... Z poprzedniej firmy jak odszedłem to sporo było pieprzenia na mnie za plecami ze strony szefa a zgodziłem się na 2 miesięczne wypowiedzenie (w umowie miałem 2 tygodniowe). Ja to nie wiem... Może popełniam błąd ale nie mam kontaktu z nikim z byłych prac. Jakoś tak... Odchodząc po prostu się odcinam. Może to błąd. @DOHC - ooo tak, też czasami jest ochota pierdolnąć to wszystko. Odkąd tu jestem tak bardzo zacząłem doceniać swój czas... @rarek2 - Dzięki za opinię z trochę drugiej mańki 10 lat w jednej firmie to szczerze mówiąc absolutnie sobie nie wyobrażam, ale ja jeszcze młody jestem, więc może dlatego. Myślę też, że duużo zależy od charakteru. Np moja znajoma twierdzi, ze jak znajdzie fajną firmę to do końca życia tam zostanie. Nie ciągnie jej do próbowania swojego czy coś w ten deseń. Natomiast jeśli ktoś chce kombinować ze swoją działalnością to myślę, że nie wytrzymałby takich okresów w pracy o jakich mówisz Chyba, że etat i po godzinach firma, ale to na dłuższą metę mordęga. @Miner - Ja myślę, że poza nauką i kasą jeszcze ważna jest rzecz jak się ogólnie z tym wszystkim czujemy. Jeśli się rozwijasz i masz hajs ale nienawidzisz chodzić do danej pracy to w mojej opinii lipa. Odnosnie liźnięcia wiedzy to myślę, że tutaj trudno znaleźć złoty środek Jak zrobić, żeby nauczyć się jak najwięcej ale odejść, gdy powoli opcje rozwoju faktycznie się kończą.
  10. Zmiana pracy a poczucie winy

    Dzięki za opinię Tak jak napisałem, sprawa nie dotyczy mnie. W tej sytuacji kasa jest bardzo spoko ale sporo czasu zajmują dojazdy do pracy (czyli w sumie podobnie jak u mnie hehe tylko ja miałbym opcję może pracy zdalnej a tutaj nie ma). Ponadto jest to typ osoby, która lubi czesto zmieniać coś w życiu... Chyba tak jak pisze kolega wyżej to pewnego rodzaju rutyna (może się pojawić już lekko po roku? ), tak by to trochę wygladało. Oczywiście zgadzam się, że rzucenie papierami od tak byłoby chamskie i to samo doradzałem, żeby jak coś dać firmie trochę czasu. @Krugerrand - to zdanie "Jeżeli czuje się, że coś trzeba zmienić, to wynika to z czegoś." daje do myślenia... Tylko pewnie łatwo wpaść w pułapkę bo w sumie zawsze znajdzie się coś tam co przeszkadza.
  11. Sytuacja mnie nie dotyczy (przynajmniej jeszcze ), ale dość bliskiej mi osoby. Więc... Szukasz długo pracy, następnie ktoś daje Ci szansę. Wiesz, że nie masz doświadczenia. Pracujesz u tej osoby powiedzmy rok. Duuużo się uczysz, osoba ta zainwestowała w Ciebie wiedząc, że tak trzeab bo brak Ci doświadczenia ale liczy na to, że się zwrócisz. Czujesz jednak, że po tym roku chcesz coś zmienić, czujesz potrzebę zrobienia następnego kroku (czyli szukasz kolejnej pracy, w tym kierunku ale już gdzieś indziej). Niestety... Przychodzi poczucie winy ponieważ pracodawca zainwestował a teraz gdy zacząłeś ogarniać po prostu odchodzisz. Słuszne to poczucie winy tutaj, czy nie?
  12. Ja też nie doradzę odnośnie tego co robić dalej, natomiast popieram wyjazd do innego miasta. Sam tak zrobiłem i robota jest. Nie jest jeszcze wszystko tak jakbym sobie wymarzył oczywiście, ale powoli do przodu Nie posiadanie kredytów, długów, zobowiązań lub jak wspomniał Marek księżnej najwspanialszej powoduje, że w zasadzie możesz podjąć każde ryzyko Właściwie nawet nie ma ryzyka, nie możesz stracić nic bo w sumie nic wielkiego nie masz. No, czas najwyżej, ale to już trzeba wliczyć w koszta.
  13. No fap

    Medytacji próbowałem. Faktem jest jednak, że obecnie w moim życiu zdecydowanie zbyt wiele godzin jestem poza domem (praca + dojazdy/przyjazdy), gdyż jest to 12h pon-pt. Biorąc pod uwagę to, że pracuję/uczę się jeszcze po godzinach programować to i owo, nie mam po prostu czasu aby praktykować wszystko (czyli medytacja, joga, ćwiczenia takie i owakie, spacery). Zwyczajnie muszę wybierać i póki co medytację odstawiłem chociaż to znowu nie tak, że nie pracuję z umysłem... Postawiłem na spacery i podczas tych spacerów staram się niejako medytować, oglądać swoje myśli itd itp. Ja nie chcę walczyć z fantazjowaniem bo wiem, że na dłuższą metę to mnie zniszczy, natomiast na samym początku drogi chyba jednak trzeba trochę na siłe przetrwać te pierwsze dni/tygodnie. Ochota jest potężna. Postaram się jednak podejść do tego w ten sposób, że jak przyjdzie fantazja (a przyjdzie już za chwilę bo kładę się zaraz a one przyłażą ze zdwojoną siłą w nocy w łóżku) to uśmiechnę się, stwierdzę, że to normalne i zacznę myśleć sobie o czymś innym, np o tym, że jutro rano wstanę i zacznę dzień od kursu sql. Wylistuję sobie korzyści z tego typu myślenia i może ułatwi to robotę Przy okazji nastawię się pozytywnie na jutrzejszą naukę. Co do nałogów ogólnie to tak, wiem że praktycznie każdy ma nałogi.
  14. No fap

    Jakieś porady masz odnośnie fantazjowania? Nie myśleć o niczym nie idzie... Chyba najłatwiej przekierować myśli (choćby na siłę) na coś innego... Może np dotyczące kariery? Kasy? Też przyjemne, więc może pomóc.
  15. No fap

    No to tym razem musi mi się udać. Zawsze przegrywam przez fantazje seksualne. Zawsze. Teraz też już w głowie jakieś pierdoły ale odpaliłem minutnik i robię 100 pompek w paru seriach, w sumie 10x10, na spokojnie, ale zajmie trochę czasu Ok, lece machnąć piątą serię
×