Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Xin

Użytkownik
  • Content Count

    204
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

141 Świetna

About Xin

  • Rank
    Starszy Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

793 profile views
  1. @Młody Samiec jasne, będzie ok. Sprawdź sobie też vibrant leather cologne/Summer Edition na cieplejsze dni
  2. Jestem bardzo zadowolony z tej aplikacji, miałem zastój progresji przy poprzednim planie i po zmianie poszło dalej. Szczególnie zauważalnie poszły naramienne boczne i tylne - nigdy tak mi ich nie wywaliło. I w końcu zrobiłem skośne brzucha tak jak chciałem (a'la Jason Statham na redukcji). Oprócz tego także ćwiczę na drążku, chociaż plecy też ok zrobisz tą appką. Ja nie chcę być jakiś ogromny, skupiam się na tym aby co roku mieć lepszą definicję.
  3. Polecam Ci pobrać apkę "ćwiczenia w domu" (ikonka jak gość robi pompkę na czerwonym tle). Bardzo fajne plany treningowe (3 poziomy zaawansowania), progresja treningowa i rotacja ćwiczeń. Przećwiczyłem już ponad 50h z tą apką i gorąco polecam.
  4. Widzisz, ja mam opis kuracji od osoby, którą owa wyleczyła. W Internecie jest masa pozytywnych opinii pacjentów na temat tej kuracji oraz wiele artykułów na różnych stronach, nie jest to jakaś wiedza tajemna. Dla przykładu - ilość kamieni wydalona przez tą osobę po pierwszym czyszczeniu tą metodą: https://ibb.co/mqTKy2X Sam aktualnie przeprowadzam doroczną głodówkę, po której rozpoczynam oczyszczanie z pasożytów, a później oczyszczanie z kamieni, także dam znać.
  5. Ja kilka razy zrobiłem masło orzechowe z orzeszków ziemnych blenderem ręcznym za 9,99 euro i nadal działa, także pewnie nie ma reguły :). Jeśli boisz się o swój sprzęt, to polecam do takiego celu specjalnie kupić najtańszy blender ręczny i jak się rozwali to trudno. Co do soi - należy jej unikać głównie dlatego, iż niemal 100% soi pochodzi z upraw genetycznie modyfikowanych. Co do kaszy z kapustą - super sprawa. Dorzucam tylko jajka i sam jadam takie śniadania (wcześniej pobudzam ospały metabolizm owocem). Śniadanie powinno być solidne - w imię zasady "śniadanie zjedz jak król, obiadem podziel się z przyjacielem a kolację oddaj wrogowi". Któryś z braci dobrze napisał dlaczego jedzenie zbyt często (np. Co 1,5h) nie jest dobre. Dobre wyjścia to jedzenie co 2-3h, jedzenie tylko trzech, konkretnych posiłków dziennie bez przekąsek lub jedzenie jednego posiłku dziennie (dieta stymulująca produkcję hormonu wzrostu). Nie rozumiem co masz na myśli pisząc, że nie ma czegoś takiego jak czyszczenie wątroby/nerek. Chodziło Ci o naturalne metody ? Tak czy siak oczyszczanie wątroby zachodzi podczas głodówki (już w pierwszych trzech dniach spalany jest glikogen z wątroby i czyszczona z wszelkich innych łatwych i niepotrzebnych źródeł energii. Dalsze oczyszczanie wątroby to eliminacja kamieni z wątroby i woreczka żółciowego (które tworzą się prawie zawsze, najczęściej w wyniku nieprawidłowego żywienia i używania leków/preparatów, a na badaniach USG nie są widoczne, gdyż nie są uwapnione). Do ich naturalnego usunięcia używa się oliwy z oliwek extra virgin, grejpfrutów oraz soli epsom. Nerki natomiast naturalnie oczyszcza się z kamieni (które widoczne są na USG) np. rewelacyjnie skuteczną metodą dr Huldy Clark.
  6. Ja także należę do grona i uważam, że teraz mając wiedzę i doświadczenie przekształciłem ten minus w plus. Książkę także czytałem i pomogła.
  7. Podbijam. Może być różnie. Mi, gdy chciałem założyć konto na Jersey, odmówiono wszędzie, mimo, że miałem meldunek. Ostatecznie musiałem się dogadać z pewnym jegomościem, od którego dostałem list polecający do jego zaprzyjaźnionego banku.
  8. A szczanie na twarz : D ? "Zabawa fekaliami, wymiocinami" jak to brzmi w ogóle xD.
  9. Przyczyn może być wiele. Ja dla przykładu (chociaż to nie do końca w temacie), uświadomiłem sobie, że mam taki nawyk w stosunku do facetów, którzy trenują - bo sam ćwiczę i obczajam budowę sylwetki innych "kulturystów". Niestety uświadomiłem sobie to za późno, gdyż przez to w pewnym środowisku zostałem uznany za geja xD. Z ciuchami też tak samo lustruję, bo sam lubię się dobrze ubrać (także ludzie ubierający się w bluzę i jeansy, chociażby smart-casual mogą uznać za pedalskie).
  10. Nie ma sensu. Tak jak piszesz - PS5 bedzie miało kompatybilność wsteczną. Sam już zarezerwowałem pre-order :D. Nie pamiętam teraz dokładnie, aczkolwiek jeśli się nie mylę, to nowa plejstacja wychodzi gdzieś co 6-7 lat, więc kupowanie PS4 teraz IMO mija się z celem - lepiej zainwestować w piątkę. Sprawdź sobie ciekawy wynalazek - Nintendo Switch. Coś jak PSP, tylko większy ekran (dotykowy - można odłączyć kontrolery i używać jako tablet) i ma fajne opcje. W miarę nowe to jest, chyba z 2 lata temu wyszło, fajne gierki dopiero na to wychodzą np. Kilka miesięcy temu wyszedł na to Wiedźmin 3 kompletna edycja - 100% taka sama zawartość jak w wersji na np. PC, tylko gorsza grafika, no ale dla mnie możliwość grania w Wieśka trójeczkę w trasie czy gdzieś przenośne jest mega. Diablo III też na to jest, Skyrim, wyszły reedycje kultowych gier jak Neverwinter Nights, Baldur's Gate, Icewind Dale (gimby nie znajo). Ja kupiłem dla samego Wiedźmina 3 żeby grać przenośnie i dla Zeldy (Zelda - breath of The Wild imo gierka 10/10). oczywiście można podłączyć pod HDMI do TV i dokupić normalne kontrolery. Także moja rada - kup sobie teraz Nintendo Switch a pod koniec roku PS5. 400 euro będzie kosztować, nie siejcie paniki ;).
  11. @Marvin Generalnie tak jak pisałem - nie mam żadnej stałej diety, jednak są dania, do których mam słabość i praktycznie stale goszczą w moim menu, więc jako-taka baza gdzieś tam jest. Codziennie natomiast (i jest to regułą) rano, po obudzeniu wypijam powoli 250-400 ml niegazowanej wody lub więcej (zależnie od potrzeb) i do godz. 10:00 nic nie jem tylko piję czystą wodę niegazowaną (zmniejszam więc ilość posiłków z 5 do 4). Na takim lekkim głodzie rano dużo lepiej się funkcjonuje. Gdy czujesz głód popijasz wodę. W istocie po jakimś czasie odkryjesz, iż jest to dużo przyjemniejsze uczucie niż bycie pełnym i masz dużo więcej energii. W okolicach 10:00 jem jabłko, bo jak to mówią "one Apple a Day keeps doctor away" ;). Chodzi o to, że fruktoza na czczo świetnie pobudza ospały metabolizm i może to być inny owoc. Także to jest regułą każdego ranka. Idąc dalej, regułą jest to, iż zawsze w pracy/trasie jem orzechy/orzeszki ziemne (bez soli, nieprażone), ew. awaryjnie chałwę jak serio nie mam czasu (lepiej ominąć posiłek niż jeść w pośpiechu - zawsze trzeba się skupić tylko na jedzeniu). Są to produkty surowe, zdrowe i bardzo kaloryczne. Przy regularnym ćwiczeniu mam duże zapotrzebowanie, a w pracy rzadko kiedy mam tyle czasu na posiłek ile bym chciał. Dzięki tym produktom jestem w stanie bez pośpiechu, bardzo dokładnie przeżuwając (co jest tak naprawdę kluczowe jeśli chodzi o jedzenie - jedzenie przed połknięciem powinno być zawsze w formie płynnej masy, której nie da się już bardziej pogryźć), zjeść ok. 1200-1500 kcal w 20-30 min (co stanowi ok. 200-250g pokarmu). Staram się jeść jeden pokarm na jeden posiłek i mieszam tylko jeśli naprawdę warto ;). Samo mieszanie pokarmów również może być samoistnie źródłem wielu dolegliwości, gdyż każdy pokarm wymaga innych enzymów do jego strawienia i w efekcie składniki odżywcze nie są odpowiednio przyswajane. Małachov jednak po cichu przyznaje, że jeśli bardzo dokładnie pogryziemy zmieszany pokarm (typowo ok. 40-50 razy każdy kęs), to trochę można pomieszać i się nic nie stanie ;). Trzeba jeszcze tylko wiedzieć co z czym łączyć - są bardzo fajne książki na ten temat, w necie poszukaj. Co do mięsa to przez długi czas nie jadłem w ogóle, jednak z zaufanego źródła dostałem informację, iż jeśli całe życie jadłem mięso i moi rodzice całe życie jedli mięso, to raz na jakiś czas będę mięsa potrzebował, aby być w pełni zdrowym (ponoć w takich przypadkach, gdy nagle przestanie się jeść całkowicie mięso, po kilku latach pojawiają się dziwne problemy z mózgiem/różnymi organami). W takiej sytuacji nie jest zdrowo rzucić mięso od razu, lecz stopniowo z niego schodzić - jeśli się jadło codziennie, to jeść co drugi dzień, później co trzeci, raz na tydzień, dwa, miesiąc i gdzieś na takim poziomie zostać - raz na kilka tygodni/miesiąc zjeść dobre mięso (ew. raz na tydzień), najlepiej z ekologicznej hodowli, przyrządzone przez siebie. Mięso (jeśli musimy) najlepiej jeść na ostatni posiłek, gdyż jego strawienie wymaga bardzo dużo energii, którą chcemy zachować podczas dnia (jednak nie później niż 1-1,5h przed zaśnięciem, gdyż np. skażony/zepsuty pokarm może wywołać zatrucie, które będzie wymagać naszej świadomości do zneutralizowania). Ten ostatni posiłek to u mnie albo coś niezdrowego na co mam ochotę, albo np. rybka (którą uwielbiam) albo uzupełnienie niedoborów z danrgo dnia. Można wrzucić cokolwiek. Pokarmy gotowane najlepiej spożywać rano (i najlepiej niech to będzie jedyny gotowany posiłek danego dnia). Generalnie zasada powinna być taka, żeby największym posiłkiem było śniadanie, średnim obiad, najmniejszym kolacja. Zabronione jest picie wody w trakcie posiłku, oraz na krócej niż 10-15 min przed posiłkiem i 40-50 min po posiłku. Ogólnie dużo tematów jest, jeśli coś bardziej jeszcze Cię interesuje to wal. Przykładowa dieta mogłaby wyglądać tak (wiadomo ilości są orientacyjne, zależy od zapotrzebowania [po każdym posiłku od stołu powinno się odchodzić z uczuciem lekkiego niedosytu, nie jeść do pełna], gdy pojawi się głód zawsze wypij 200-400 ml wody, jeśli po chwili głód znowu wróci oznacza to, że to prawdziwy głód i dopiero wtedy jem): Posiłek I: Kasza gryczana 200g + trochę podsmażonej cebulki, do tego 4 jajka sadzone/3 ugotowane z majonezem (lub jakkolwiek mam ochotę) + surowy pomidor/inne warzywo. Posiłek II: Orzeszki ziemne 200g Posiłek III: Sałatka włoska + bagietka z masłem czosnkowym Posiłek IV: 240g tuńczyka w sosie własnym. Dzień 2 Posiłek I Ryż brązowy 200g + 4 ziarenka pieprzu, do tego jajka jak wyżej Posiłek II Orzechy nerkowca 200g Posiłek III Sałatka z wczoraj + bagietka Posiłek IV Dzień 3 Posiłek I Omlet z papryką i pomidorem + ciemny chleb (bez masła) Posiłek II Orzechy włoskie 200g Posiłek III Makaron aglio olio e peperoncino (jak mam krewetki to z krewetkami) + warzywo (np. pomidor/brokuł/fasolka szparagowa, niż warzyw na patelnię - co się lubi, co pod ręką - chodzi o dodanie surowego, roślinnego jedzenia, które zawiera żywe enzymy). Posiłek IV 1-2 wędzone makrele Dzień 4 Posiłek I Jajecznica + trochę cebulki + ciemny chleb Posiłek II Orzeszki ziemne 200g Posiłek III Makaron z wczoraj + warzywo Posiłek IV Płatki na mleku/cokolwiek niezdrowego na co mam ochotę (czasem nawet Doritosy z dipem serowym- niezdrowy posiłek jeśli ma być to na ostatni) Dzień 5 Posiłek I Ziemniaczki + filety śledziowe opiekane (uwielbiam) + surówka/buraczki Posiłek II Nerkowce Posiłek III Sałatka grecka + bagietka z mozzarellą i papryką Posiłek IV Na co ochota Dzień 6 Posiłek I Jajka gotowane z majonezem + ciemny chleb z serem (najlepiej cheddar, nie zawsze jest) + trochę surówki/sałatki/co jest Posiłek II Orzechy na jakie ochota Posiłek III Sałatka z wczoraj + bagietka z mozzarellą I papryką Posiłek IV Paluszki rybne dobrej jakości/śledzie w sosie lisnera + ciemny chleb Dzień 7 Głodówka Przykładowe przekąski to (zależnie od potrzeb) np.: Hummus + marchewka/seler naciowy (turbo przekąska, niestety zbyt mało kaloryczne na posiłek); garść kiełek + ciemne pieczywo; garść pestek dyni/słonecznika; Pół arbuza; 3 jabłka; 3 surowe pomidory; 3 banany; 3 surowe marchewki; 3 kiwi; 3 pomarańcze; 2 grejpfruty; Itp. Czasami jak mus to coś mniej zdrowego czy np. czekolada też się nada Co kto lubi To jest napisana z głowy przykładowa dieta, złożona z rzeczy, które ja lubię, a która jest daleka od ideału, jednak też daje dużo swobody. Jeśli w 80% jesz dobrze, to w 20% można sobie pofolgować i nic się nie stanie. Nie ma co popadać w skrajności. Ideał powinien wyglądać mniej-więcej tak: https://iv.pl/image/GrioaTe Często robię też np. placki ziemniaczane, które uwielbiam jeść z ketchupem, czasem te mięso wrzucę to uwielbiam makaron z kurczakiem w sosie serowym (z gorgonzolli) z brokułami i pieczarkami - kolejny mój przysmak. Albo robię jakieś tortille jak najdzie ochota, albo po prostu klasycznie ziemniaczki + kotlecik + buraczki. Chociaż u mnie w domu się jadło kotlety prawie dziennie w rożnych kombinacjsch, więc mi się już też przejadły. Generalnie z taką dietą masz duże pole do popisu. Jeden dzień głodówki w tygodniu przeczyszcza na bieżąco cały syf, który zjesz (i rozwiązuje problem odstającego brzucha). A jeden dzień głodówki w tygodniu to aż ponad 50 dni głodówki w roku. Oczywiście nie stosuję się do tego zawsze i cały czas, aczkolwiek się staram. Najlepiej zrobić poniedziałek - jeśli w weekend się pograndziło to świetnie przeczyści. Aktualnie od 5 dni jestem na głodówce długoterminowej (od 6 lat robię raz do roku, rekord 28 dni i mógłbym więcej), po której zakończeniu wrzucam taką dietę jak wyżej, jednak bez niezdrowych rzeczy typu Doritosy czy paluszki rybne, a później dietę stricte keto (na kilka tygodni, zobaczę jaka będzie kondycja), w zasadzie codziennie będę jadł to samo (tylko i wyłącznie produkty zawierające 0 lub 0.1g cukru) np: Posiłek I 6-8 gotowanych jajek Posiłek II 200g kaszy/brązowego ryżu Posiłek III 175g sera Posiłek IV 240g ryby Pozdro i powodzenia #edit Bardzo proszę o usunięcie posta powyżej tego lub ich połączenie - niestety nie mogłem edytować a się nie połączyły. Skubane.
  12. @Marvin Z miłą chęcią, jednak dopiero jutro po południu, za 6h muszę wstawać :/.
  13. Nie jest to dobry moment, jednak dla przykładu opiszę jedną - która była niejako momentem kulminacyjnym po serii innych. Pracowałem wówczas na nocne zmiany, po powrocie nad ranem do mieszkania czytałem Stary Testament. Zaznaczam, że odczuwałem wtedy odrazę do KK (tak jak obecnie) i byłem ateistą. Jako, że nie miałem chwilowo internetu, zapisywałem sobie wszystkie nurtujące mnie kwestie Z danego fragmentu w laptopie, po czym pakowałem go w plecak i ruszałem pod pobliską bibliotekę po wifi - nawet nie wchodziłem, tylko siadałem sobie pod ścianą budynku. Była wtedy niedziela, godzina gdzieś piąta rano. Ani żywego ducha w okolicy. Mimo, że nie znalazłem jeszcze odpowiedzi na zapisane wtedy pytania, nagle poczułem bardzo silne uczucie, które mówiło mi "wstań i wracaj do domu". W pierwszej chwili nie wiedziałem o co chodzi - pierwsza myśl: jakiś szósty zmysł, zbliża się zagrożenie. Chciałem jeszcze sprawdzić pocztę, zagrać rundkę w karciankę on-line, zrobić parę rzeczy, aczkolwiek to odczucie się nasilało, aż zacząłem z tego powodu wpadać w panikę. W końcu uległem temu, porzuciłem wszystko, pozbierałem się i ruszyłem do domu. Wtem, idąc z południa na północ, dostrzegłem dwoje ludzi - ewidentnie zawiani (przypominam - niedziela wcześnie rano, wracali z melanżu). Szli oni z wschodu i gdybym wstał od razu po pojawieniu się tego nakazu w mojej głowie, to spotkalibyśmy się dokładnie na skrzyżowaniu, jednak zwlekałem z wykonaniem polecenia i byli dobre kilkadziesiąt metrów przede mną. W tym momencie, bez jakiejkolwiek przyczyny, w samochodzie na parkingu tuż obok nich włączył się alarm. Nie przed nimi, nie za nimi, dokładnie w samochodzie obok nich. Zatrzymał ich po prostu. Oni wtedy się zatrzymali i chwiejąc się patrzeli zdziwieni na ten samochód - była taka cisza, że nawet słyszałbym kota gdyby to on ten alarm włączył - nie było tam zupełnie nic. W tym momencie ja zacząłem się z nimi zrównywać. Gdy ich minąłem, coś kazało mi się odwrócić przez ramię - moje oczy spotkały się z wzrokiem czarnoskórego, który bez zastanowienia wypalił do mnie: "Bóg Cię kocha. Nie przestawaj szukać odpowiedzi." Przypominam: nie miałem żadnego krzyżyka/Biblii/nic co mogło sugerować cokolwiek. Nawet nie widzieli mnie z laptopem, bo gdy mnie zobaczyli to już szedłem z plecakiem. Nigdy wcześniej (i później) już ich nie spotkałem.
  14. A ja szczerze współczuję, iż nie widzisz różnicy w celu życia drożdży i swoim. Przykro mi. Co do dziecięcej niewinności czy wiary - uwierz mi, że byłem sceptykiem i ateistą, jednak szukając odpowiedzi na pytania zostały mi dane znaki od Boga potwierdzające słuszność mojej postawy. Dla tych, którzy szukają sensu życia zostaje on ukazany. W moim życiu w wyniku usilnego szukania sensu miały miejsce zdarzenia paranormalne, nadnaturalne I nadprzyrodzone, których ani ja, ani nikt komu o tym mówiłem nie był w stanie wyjaśnić w żaden sposób, a ich przesłanie dla mnie było jasne. Tak jasne, że nawet nie pozostawiające pola dla interpretacji. Gdybyś był świadkiem takich rzeczy jak ja to ostatnie co byś powiedział to, że Boga nie ma. Dostałem dowody na istnienie Boga, bezpośrednio od niego samego. Niestety mało kto jest w stanie uwierzyć w to co przeżyłem. A tak poza tym to jest masa materiału dowodowego na istnienie Boga (łącznie z dowodem wykorzystującym zasady logiki mstematycznej), którego to nikt nie zdołał obalić od ok. 30 lat - pozostają więc w swej mocy.
  15. Nie mogę już edytować. Jeszcze dodam, że bardzo pomocne w odnalezieniu sensu życia i swojej drogi jest poznanie swoich kart urodzeniowych oraz ich znaczenia. Mi to bardzo pomogło i zgadza się w stu procentach (znajomym, którym robiłem interpretację - także). Możesz je sprawdzić tu: https://tarotschool.com/Calculator.html A znaczenie i bardzo dobre interpretacje tu: http://www.aeclectic.net/tarot/learn/meanings/ (Nie ma wszystkich), Oraz tu (trzeba zjechać na dół i znaleźć w menu): http://www.corax.com/tarot/cards/index.html?magician Co ciekawe - każdy człowiek posiada kombinację dwóch lub trzech kart urodzeniowych (definiujących w dużej części jego charakter, predyspozycje, skłonności itd.) Kombinacje trzech kart są rzadsze. Mam przyjaciela, którego znam już prawie 20 lat i jesteśmy do siebie bardzo podobni, mamy bardzo podobny styl bycia, zainteresowania, pogląd na świat, umiejętności. Ależ było nasze zdziwienie gdy okazało się, że spośród wszystkich możliwych dwu i trzykartowych kombinacji spośród 78 kart mamy dokładnie taką samą kombinację trzech; the sun + wheel of fortune + the magician. Każde życie ma sens, każdy ma tutaj misję - celem naszego życia jest odkrycie naszej misji i jej realizacja. Każdy patrzy na swoje życie, czyny i doświadczenia z swojej perspektywy, która zaburza obraz. Po każdym zakończonym wcieleniu następuje tzw. "sąd ostateczny" (który wcale nie jest ostateczny) i dusza widzi jakby film z całego swojego poprzedniego wcielenia i ocenia je całkowicie obiektywnie - bez żadnych ziemskich przywar. Które z założeń udało się zrealizować, które nie. Dusza wtedy konsultuje się z Bogiem I wspólnie obierają cele I misje na przyszłe wcielenie, które będą najlepsze dla dalszego rozwoju duszy, po czym planuje ona swoje kolejne wcielenie, wybierając najbardziej sprzyjające warunki dla realizacji swoich celów i zdobycia doświadczeń. Planuje je na tyle dokładnie, iż nawet wybiera sobie kraj, rodzinę czy moment w którym się inkarnuje (a nawet ludzi, których spotka na swojej drodze, a którzy to będą najbardziej pomocni w jej zaplanowanym rozwoju).
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.