Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Xin

Użytkownik
  • Content Count

    193
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

132 Świetna

About Xin

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

605 profile views
  1. @Marvin Z miłą chęcią, jednak dopiero jutro po południu, za 6h muszę wstawać :/.
  2. Nie jest to dobry moment, jednak dla przykładu opiszę jedną - która była niejako momentem kulminacyjnym po serii innych. Pracowałem wówczas na nocne zmiany, po powrocie nad ranem do mieszkania czytałem Stary Testament. Zaznaczam, że odczuwałem wtedy odrazę do KK (tak jak obecnie) i byłem ateistą. Jako, że nie miałem chwilowo internetu, zapisywałem sobie wszystkie nurtujące mnie kwestie Z danego fragmentu w laptopie, po czym pakowałem go w plecak i ruszałem pod pobliską bibliotekę po wifi - nawet nie wchodziłem, tylko siadałem sobie pod ścianą budynku. Była wtedy niedziela, godzina gdzieś piąta rano. Ani żywego ducha w okolicy. Mimo, że nie znalazłem jeszcze odpowiedzi na zapisane wtedy pytania, nagle poczułem bardzo silne uczucie, które mówiło mi "wstań i wracaj do domu". W pierwszej chwili nie wiedziałem o co chodzi - pierwsza myśl: jakiś szósty zmysł, zbliża się zagrożenie. Chciałem jeszcze sprawdzić pocztę, zagrać rundkę w karciankę on-line, zrobić parę rzeczy, aczkolwiek to odczucie się nasilało, aż zacząłem z tego powodu wpadać w panikę. W końcu uległem temu, porzuciłem wszystko, pozbierałem się i ruszyłem do domu. Wtem, idąc z południa na północ, dostrzegłem dwoje ludzi - ewidentnie zawiani (przypominam - niedziela wcześnie rano, wracali z melanżu). Szli oni z wschodu i gdybym wstał od razu po pojawieniu się tego nakazu w mojej głowie, to spotkalibyśmy się dokładnie na skrzyżowaniu, jednak zwlekałem z wykonaniem polecenia i byli dobre kilkadziesiąt metrów przede mną. W tym momencie, bez jakiejkolwiek przyczyny, w samochodzie na parkingu tuż obok nich włączył się alarm. Nie przed nimi, nie za nimi, dokładnie w samochodzie obok nich. Zatrzymał ich po prostu. Oni wtedy się zatrzymali i chwiejąc się patrzeli zdziwieni na ten samochód - była taka cisza, że nawet słyszałbym kota gdyby to on ten alarm włączył - nie było tam zupełnie nic. W tym momencie ja zacząłem się z nimi zrównywać. Gdy ich minąłem, coś kazało mi się odwrócić przez ramię - moje oczy spotkały się z wzrokiem czarnoskórego, który bez zastanowienia wypalił do mnie: "Bóg Cię kocha. Nie przestawaj szukać odpowiedzi." Przypominam: nie miałem żadnego krzyżyka/Biblii/nic co mogło sugerować cokolwiek. Nawet nie widzieli mnie z laptopem, bo gdy mnie zobaczyli to już szedłem z plecakiem. Nigdy wcześniej (i później) już ich nie spotkałem.
  3. A ja szczerze współczuję, iż nie widzisz różnicy w celu życia drożdży i swoim. Przykro mi. Co do dziecięcej niewinności czy wiary - uwierz mi, że byłem sceptykiem i ateistą, jednak szukając odpowiedzi na pytania zostały mi dane znaki od Boga potwierdzające słuszność mojej postawy. Dla tych, którzy szukają sensu życia zostaje on ukazany. W moim życiu w wyniku usilnego szukania sensu miały miejsce zdarzenia paranormalne, nadnaturalne I nadprzyrodzone, których ani ja, ani nikt komu o tym mówiłem nie był w stanie wyjaśnić w żaden sposób, a ich przesłanie dla mnie było jasne. Tak jasne, że nawet nie pozostawiające pola dla interpretacji. Gdybyś był świadkiem takich rzeczy jak ja to ostatnie co byś powiedział to, że Boga nie ma. Dostałem dowody na istnienie Boga, bezpośrednio od niego samego. Niestety mało kto jest w stanie uwierzyć w to co przeżyłem. A tak poza tym to jest masa materiału dowodowego na istnienie Boga (łącznie z dowodem wykorzystującym zasady logiki mstematycznej), którego to nikt nie zdołał obalić od ok. 30 lat - pozostają więc w swej mocy.
  4. Nie mogę już edytować. Jeszcze dodam, że bardzo pomocne w odnalezieniu sensu życia i swojej drogi jest poznanie swoich kart urodzeniowych oraz ich znaczenia. Mi to bardzo pomogło i zgadza się w stu procentach (znajomym, którym robiłem interpretację - także). Możesz je sprawdzić tu: https://tarotschool.com/Calculator.html A znaczenie i bardzo dobre interpretacje tu: http://www.aeclectic.net/tarot/learn/meanings/ (Nie ma wszystkich), Oraz tu (trzeba zjechać na dół i znaleźć w menu): http://www.corax.com/tarot/cards/index.html?magician Co ciekawe - każdy człowiek posiada kombinację dwóch lub trzech kart urodzeniowych (definiujących w dużej części jego charakter, predyspozycje, skłonności itd.) Kombinacje trzech kart są rzadsze. Mam przyjaciela, którego znam już prawie 20 lat i jesteśmy do siebie bardzo podobni, mamy bardzo podobny styl bycia, zainteresowania, pogląd na świat, umiejętności. Ależ było nasze zdziwienie gdy okazało się, że spośród wszystkich możliwych dwu i trzykartowych kombinacji spośród 78 kart mamy dokładnie taką samą kombinację trzech; the sun + wheel of fortune + the magician. Każde życie ma sens, każdy ma tutaj misję - celem naszego życia jest odkrycie naszej misji i jej realizacja. Każdy patrzy na swoje życie, czyny i doświadczenia z swojej perspektywy, która zaburza obraz. Po każdym zakończonym wcieleniu następuje tzw. "sąd ostateczny" (który wcale nie jest ostateczny) i dusza widzi jakby film z całego swojego poprzedniego wcielenia i ocenia je całkowicie obiektywnie - bez żadnych ziemskich przywar. Które z założeń udało się zrealizować, które nie. Dusza wtedy konsultuje się z Bogiem I wspólnie obierają cele I misje na przyszłe wcielenie, które będą najlepsze dla dalszego rozwoju duszy, po czym planuje ona swoje kolejne wcielenie, wybierając najbardziej sprzyjające warunki dla realizacji swoich celów i zdobycia doświadczeń. Planuje je na tyle dokładnie, iż nawet wybiera sobie kraj, rodzinę czy moment w którym się inkarnuje (a nawet ludzi, których spotka na swojej drodze, a którzy to będą najbardziej pomocni w jej zaplanowanym rozwoju).
  5. Sensem życia jest bycie dobrym dla siebie i innych oraz doświadczanie. Jesteśmy tu po to aby doświadczać - a właściwie nasza dusza chce doświadczać. Dla mnie sens życia nieźle ujął w swojej modlitwie Św. Franciszek z Asyżu: "Panie, uczyń mnie narzędziem Twego pokoju. Pozwól mi nieść miłość, gdzie panuje nienawiść. Pozwól mi nieść zrozumienie, gdzie popełniono występek. Pozwój mi nieść zgodę, gdzie panuje niezgoda. Pozwól mi nieść wiarę, gdzie panuje zwątpienie. Pozwól mi nieść prawdę, gdzie panuje błąd. Pozwól mi nieść nadzieję, gdzie panuje rozpacz. Pozwól mi nieść światło, gdzie panuje ciemność. Pozwól mi nieść radość, gdzie panuje smutek. Mistrzu, pozwól mi nie tyle szukać pociechy, ile pocieszać; nie tyle szukać zrozumienia, ile rozumieć, nie tyle szukać miłości, ile kochać, gdyż otrzymuje się, dając innym. Przebaczając, otrzymuje się przebaczenie. Umierając, zmartwychwstaje się do nowego życia" Możesz także prosić Boga w modlitwie aby wskazał Ci cel w życiu, pokierował Twoim życiem w najlepszy dla Ciebie sposób (chociaż z tym lepiej uważać, bo dla Boga najlepsze co może Ci się przytrafić to może być np. Jakaś ciężka choroba, która pozwoli Ci wyciągnąć naukę i wnioski). Dusza aby osiągnąć doskonałość musi przeżyć całe spektrum doświadczeń - od nędzy po bogactwo itd. A jedno życie na to nie starczy - stąd mechanizm reinkarnacji. Często jest te tak, że gdy dusza w jednym wcieleniu czegoś doświadcza, to w kolejnym wcieleniu staje po przeciwnej stronie, aby jeszcze "na świeżo" poznać tą sytuację z drugiej strony. Czyli jeśli np. W tym wcieleniu zdradzałeś żonę, to w następnym masz dużą szansę wcielić się w kobietę, która będzie zdradzana, aby przekonać się jak to jest z drugiej strony. Jest to w pewnym stopniu związane z mechanizmem karmatycznym wcieleń.
  6. W żadnym wypadku. Depresja to okropny stan niewyobrażalnej pustki, kiedy to nie jest się zdolnym do wykonania (ukończenia) niemalże jakiejkolwiek pracy. Tak naprawdę bardzo niewielu z tych, którzy deklarują depresję, faktycznie zaznało prawdziwej depresji. Po prostu nie lubisz tego co robisz. Wiedz natomiast, że wykonywanie moralnej pracy z wysoką motywacją, najlepiej jak potrafisz jest kluczem do szczęścia i zadowolenia. Jeżeli wykonujesz swoją pracę "za karę", "na odwal" itd. to skutkiem będzie zmniejszający się poziom energii i w końcu depresja. Sumienne wykonywanie pracy (najlepiej fizycznej) jest źródłem energii i zadowolenia. Praca umysłowa nie ma podjazdu nawet do ilości energii, jaką wytwarza praca fizyczna w pocie, bólu i trudzie. 8h pracy umysłowej generuje tyle energii co ok. 2h ciężkiej pracy fizycznej. Warto dodać, że taką pracą fizyczną może być np. długi bieg czy ćwiczenia/treningi wymagające wysiłku. Wszystko co wymaga od nas wysiłku i potu.
  7. Ja także jestem fanem kalisteniki i w żadnym wypadku nie sugeruję zmiany na konwencjonalną siłownię - po prostu rób sobie dodatkowo trening ramion z wykorzystaniem hantla/sztangi. Dokładnie, nadmiar białka w diecie prowadzić może do przebiałkowienia i zahamowania progresji. Ja swego czasu ćwiczyłem bez kompletnie żadnej diety - nawet nie liczyłem kalorii, nie mówiąc już o B/W/T. Jadłem tylko to na co miałem ochotę aż do odczucia sytości i wszystko działało ok. Przez kilka miesięcy w ogóle nie jadłem mięsa ani grama i także normalnie rosłem. Do tego jeśli chcesz faktycznie przyswajać dodatkowe białko z pożywienia, to polecam naturalne i surowe (orzechy/orzeszki ziemne/strączkowe itd.) - w istocie białko rozpada się w temp. Ok. 42 stopni Celsjusza i mięso poddane takiej obróbce termicznej staje się trucizną, nie zawiera żadnego białka. Jedyne co, to kalorie i masę toksycznej materii, z którą najlepsze co organizm może zrobić to wydalić (plus GMO z paszy, antybiotyki i inne dodane, które przedostają się do mięsa sprawiają, że mięso dziś to totalny syf). Mięso poddane obróbce termicznej nie posiada naturalnych enzymów pozwalających je strawić i (jeśli nie zostaną dodane) gnije wpół-niestrawione w układzie pokarmowym zatruwając jelita i samoistnie będąc przyczyną wielu dolegliwości czy znacznego obniżenia energii. W istocie najlepiej całkowicie zrezygnować z jedzenia mięsa by cieszyć się pełnym zdrowiem (a najlepiej jeść je bardzo okazyjnie - raz/kilka razy w miesiącu i to tylko i wyłącznie te przyrządzone samemu, z ekologicznej hodowli). Tutaj informacja w jakiej temperaturze rozpadowi ulegają substancje odżywcze: https://ibb.co/p1hKfbv Nie mogę już edytować - chciałem tylko dodać, że aktualnie w ogóle nie liczę kalorii ani B/W/T i progress jest taki jak kiedyś gdy liczyłem i jadłem sporo białko w diecie. Jedyny powód dla którego aktualnie mam dietę to taki, że rozpisuję sobie cały tydzień na co mam ochotę i rozpisuję sobie plus-minus każdy posiłek i według tej diety robię zakupy - tylko raz w tygodniu, co pozwala zaoszczędzić czas i pieniądze wydawane nieprzemyślanie (kupuję tylko to co na liście, nie kupuję pod wpływem impulsu). Super sprawą w jakiej się zakochałem jest hummus - pasta z ciecierzycy z czosnkiem, pastą sezamową przyprawami. Smakuje przepysznie (robię wariacje np. Z suszonymi pomidorami), jem najczęściej z marchewką i selerem naciowym. Ponad 20g naturalnego białka na 100g, pokarm całkowicie surowy, można przechowywać w lodówce szczelnie zamknięte do 2 tyg. Do domu, do pracy - genialna sprawa.
  8. Co do budowy masy mięśniowej - brak diety na pewno nie jest powodem. Powodem może być zbyt niski bilans kaloryczny/za słabe treningi/brak odpowiedniej regeneracji/ćwiczenie na czczo (ew. duży deficyt pewnych mikro i makroelementów/wysokie zapasożycenie). Bullshitem jest, że aby budować mięśnie potrzebujemy x białka na kg masy z pożywienia. Jedyne co jest potrzebne to kalorie (nadwyżka kaloryczna), białka możesz jeść śladowe ilości albo praktycznie w ogóle i mięśnie będą rosły - potwierdzam na sobie. Włókna mięśniowe odbudują się większe tylko, gdy dostaną odpowiedni bodziec. Jeśli nie będziesz dawał z siebie niemal wszystkiego na treningu, to poprawi się definicja mięśni, wytrzymałość mięśniowa oraz siła, lecz nie urosną (znacznie). Jeśli chodzi o ramiona to dołóż hantle i najlepiej sztangę tylko do treningu ramion (wersja biedna to 1 hantel i 6 x 2.5 kg obciążenia, też spoko trening zrobisz). Co do zarostu - jest to mitem, że częstsze golenie przyspiesza porost włosów. Zależy to głównie od poziomu testosteronu i genów (haplogrupy z której się wywodzisz). Boostery testosteronu bym sobie odpuścił - testosteron ściśle współpracuje w organiźmie z progesteronem (żeńskim estrogenem), przez co przy podniesieniu poziomu testosteronu boosterem automatycznie podnosisz poziom estrogenów. Efektem może być np. ginekomastia (lub w skrajnych przypadkach nawet powodować bezpłodność). Poziom testosteronu można podnieść naturalnie i na tym bym się skupił. Sposób musisz sobie znaleźć odpowiedni dla siebie (pasujący i realny). Czytałem kiedyś w MH badanie, które dowodziło, że gdy facet wsiadał do bardzo drogiego samochodu typu np. Ferrari jego poziom testosteronu podnosił się w stosunku do bazowego podczas nawet krótkiej przejażdżki po mieście, gdzie wszyscy się oglądali. Gdy natomiast zamienić Ferrari na starą, obskórną Toyotę poziom testosteronu gwałtownie spadał. Wniosek - dobre nastawienie i psychika + ukierunkowane, przemyślane działanie kluczem sukcesu.
  9. Gorąco polecam tą appkę: Wypełniasz tam ile pompek potrafisz zrobić na raz itd. Program dostosowuje Ci ilość powtórzeń i zwiększa trudność. Z każdym treningiem robisz progresję, do tego zmienia kolejność ćwiczeń i ćwiczenia w czasie - praktycznie każdy trening jest inny. Masz tam bardzo fajny dziennik treningów, nie musisz pamiętać co kiedy robiłeś. Do tego fajnie motywuje i możesz ustawić przypomnienie o treningu o dowolnej godzinie i Na początek zacznij sobie z programem "Całe ciało - 4 tygodnie".
  10. Dokładnie. Do tego tzw. "staggered push-up" oraz pompki z rotacją: Jeżeli nie potrafisz robić diamentów, to rób zamiast nich knee push up układając dłonie jak do diamentów: Co do diety to ok, jednak jeśli będziesz odczuwał palące/bolesne zgagi to dorzuć cukru (węgli prostych). Powodzenia !
  11. Nie do końca. Zależy od intencji i motywacji. Sam, pracując jako project manager, przy niektórych projektach krótkoterminowo pracowałem po 200-300h (praca praktycznie od rana do wieczora, także weekendy, w kilkumiesięcznych ciągach), razem z wyjazdami służbowymi, gdzie np. jeszcze musiałem negocjować warunki kontraktu w języku angielskim. A grafik był tak napięty, że od razu potem szkolenie i powrót do kraju - przekazywanie wiedzy teamowi. Mimo tego, że praktycznie nie miałem w tym okresie czasu wolnego robiłem to bo widziałem konkretny cel - domknięcie wszystkiego w terminie z jak najlepszą jakością. Było kilka takich akcji i zaliczam te okresy do dobrych, gdyż dzięki temu nastąpił mój rozwój i przemiana. Jeśli natomiast ktoś pracuje np. gdzieś na produkcji i napierdala 16h to samo na lince to zgadzam się - jest to fatalne.
  12. Święte słowa. Sam przez rok byłem w związku z młodą mamą. Jak teraz sobie pomyślę jak byłem blisko przegrania życia przez haj zakochania, to dosłownie włos się jeży.
  13. IMO to jest dramat cenowy jeśli chodzi o polskie warunki. W Holandii jest legalna prostytucja, na legalu idziesz bez strachu o jakieś wały, a cała przyjemność kosztuje ... 35 euro i to jeszcze np. za zajebistą latynoskę (czyli w dużym uproszczeniu to tak "ciągnie po kieszeni", jakby w Polsce kosztowało 35 pln). W Amsterdamie z 50 euro. Tam to kobiety dopiero mają pod górkę ;).
  14. Ja bym postawił na prostotę i wizytówkę, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę okoliczności (kasjerka): "Cześć, chciałbym Cię poznać, zapraszam Cię na kawę" (lub jak wolisz per pani) - luz w gadce, lekki uśmieszek, umiarkowany kontakt wzrokowy. Nie nachylaj się w jej kierunku, wyprostowana postawa. Po wypowiedzeniu tego odczekaj kilka sekund. Jeśli odmówi - w porządku, miłego dnia życzę i szczery, serdeczny uśmiech. Jeśli będzie milczała lub się zgodzi - wyciągasz wizytówkę (może być tylko nr telefonu, może być z imieniem i/lub nazwiskiem, inicjałami itd. - najlepiej nią nieco zaintrygować, więc postawiłbym na sam nr telefonu jakąś ciekawą czcionką), jakieś intrygujące spojrzenie (najlepiej poćwiczyć przed lustrem) i też najlepiej za dużo się nie uśmiechać (ale trochę trzeba) i miłego dnia. Oczko puścić czy coś. Baby cholernie zwracają uwagę na szczegóły. Nie mówić za szybko itd. Pozdro.
  15. Nie do końca. W ciągu ostatnich miesięcy miałem okazję poznać trzy pary (patologiczne), wszyscy w okolicach trzydziestki. Para nr 1: ona - mocne 8/10, jak nie 9 (w makijażu), raczej przeciętnie inteligentna (mocna imprezowiczka), dobrze zarabia (lepiej od niego). On - typowy bad boy niezbyt urodziwy, trochę przypakowany (Seba z wioski), jednak bez agresora (na trzeźwo, pod wpływem zdarza mu się rozpierdolić jakąś szybę czy coś, ale raczej nieszkodliwy). A pochlać czy poćpać lubi. Generalnie raczej niziny intelektualne. Z tego co słyszałem mieszkają już razem. Para nr 2: ona 6/10, szczupła, miła, z zrytą psychą w dzieciństwie przez rodziców. Zarabia średnio, tak jak on: wyłysiały, bez szału jeśli chodzi o inteligencję, jednak głupi nie jest. Niby biega, niby coś tam ćwiczy, ale chleje na potęge. Chłonie alko jak kurwa gąbka. Także chuj z tym bieganiem, bo od piwska ma całkiem pokaźny bebzon. Sam już przyznał, że nie wie czy wyjdzie z tego chlania, ale pomóc sobie też nie chce. Najgorsze jest to, że przez niego ona też zaczęła chlać. Warto wspomnieć, że to jej pierwszy chłopak i są już razem 9 czy 10 lat (tak, chłopak - nawet nie dostała pierścionka). Typ potrafi traktować ją jak gówno, totalnie olewać, unikać. Gdy ona już nie wytrzymuje i "odchodzi", on przychodzi z przeprosinami i wszystko zaczyna się od nowa. I na koniec para nr 3: ona z 3/10 ale szczupła (nie wiem jak uwzględnić w ocenie braki w uzębieniu, imo z 2/10 powinno być przez brak zębów, mimo tego, że jest szczupła). Zarabiają podobnie, on nałogowy alkoholik i ćpun (feta, kryształ), po prostu ją napierdala. A raczej oboje się napierdalają. A niby normalni ludzie, oboje pracują, kontaktują rzeczywistość (na jakiś swój popierdolony sposób). O nich wiem najmniej, jednak na pewno parę lat są już ze sobą. Także wszystkie te przykłady zdają się przeczyć logice i zdrowemu rozsądkowi, które w dzisiejszych czasach chyba coraz rzadziej powinniśmy brać za pewnik w stosunku do innych. Pozdrawiam.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.