Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Search the Community

Showing results for tags 'miłość'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
    • Jak kupić książki, nagrania i złożyć dotację
    • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
  • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
    • Co zmienić na Forum - Dział Techniczny
    • Rozwój idei Forum
    • Radio Samiec!
    • Czasopismo
    • Dotacje
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu; podrywanie
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Zaburzenia emocjonalne, psychiczne Pań i Panów
    • Borderline
    • Narcyzm
    • Depresja
    • Pozostałe zaburzenia
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
  • Sport i zdrowie
  • Polska i świat
  • Stulejman Wspaniały
  • Motoryzacja i Technologie
  • Hobby
  • Duchowość
  • Rozmowy przy wódce
  • Rezerwat dla Kobiet
  • Domowa grzęda
  • Samczy Mobil Klub's HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub's Rowery
  • Samczy Mobil Klub's Powitalnia
  • Samczy Mobil Klub's Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub's Samochody
  • Samczy Mobil Klub's Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub's Motocykle
  • MacGyver a's GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • IT's Linux
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • Klub poligloty's Jaki język
  • NAUKA - SCIENCE's Wprowadzenie do Metodologii Naukowej
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Reprezentacja Polski
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ekstraklasa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka klubowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka międzynarodowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ogólne
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's s
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Pornografia - ubojnia pomysłowości, kreatywności i działania
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's 50 powodów aby porzucić pornografię
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Odwyk Piotra i nowe lepsze życie
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's NOFAP - Odwyk od A do Z
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Co robić by Nofap się udał?
  • Klub Wschodnioazjatycki's Ogólne
  • Klub Wschodnioazjatycki's Korea
  • Klub Wschodnioazjatycki's Chiny
  • Klub Wschodnioazjatycki's Japonia
  • Klub Wschodnioazjatycki's Mongolia
  • Red Pill akademia do głównego klubu's Akademia klubu Red Pill

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.


Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Miejscowość


Interests

Found 43 results

  1. Dawno temu przeglądając jakieś forum dla kobiet trafiłem na wątek o pierwszej miłości. Panie dyskutowały tam o swoich pierwszych połówkach i doświadczeniach z tym związanych. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie powtarzające się komentarze mężatek i Pań będących w związkach o tym, że nawet po 10 latach od rozstania one nadal są zakochane w swoim pierwszym, często o nim rozmyślają i prawdopodobnie rzuciłyby dotychczasowe życie gdyby tylko się pojawił w ich zasięgu. Pamiętam, że wtedy mnie to zszokowało, bo jako 20-kilku letni naturalny Chad nie interesowałem się zbytnio teoretyczną częścią relacji damsko-męskich. Dzisiaj sobie o tym przypomniałem przeglądając profile swoich starych znajomych na FB. Postanowiłem zrobić mały internetowy research i o to co udało mi się znaleźć. Stara miłość nie rdzewieje. Znasz to powiedzenie, prawda? Niektóre dziewczyny doświadczyły tego uczucia na własnej skórze aż za bardzo. Mimo wchodzenia w kolejne związki, tworzenia nowych relacji i prób odcięcia się od wspomnień, nadal nie potrafią zapomnieć o swoich pierwszych chłopakach. Wiktoria, 27 lat Właśnie sobie uświadomiłam, że jestem zakochana w jednym facecie już od 11 lat. Zakochana nieszczęśliwie i bez wzajemności, bo mój eks już dawno ułożył sobie życie. Ożenił się, ma dwoje dzieci. Jest szczęśliwy, co wiem od naszych wspólnych znajomych. Cieszy mnie to, naprawdę. Choć nie jest mój, a ja nadal tak bardzo go kocham, cieszę się, że mu się ułożyło w życiu prywatnym. Każdy, kto w tym momencie pomyśli: „Jaka ona głupia. Powinna zapomnieć i ułożyć sobie życie bez niego”, nie rozumie najwidoczniej, jak to jest kochać kogoś naprawdę. Ja przecież wielokrotnie próbowałam wchodzić w nowe związki. Ale nic nie poradzę na to, że każdy kolejny chłopak nie dorastał Damianowi do pięt. Spotkałam swój ideał w wieku 16 lat i to był zarazem mój największy pech i największe szczęście. Mój najdłuższy związek trwał jak do tej pory 6 miesięcy. Nie potrafię zaangażować się uczuciowo, a zwodzenie faceta latami byłoby nie fair z mojej strony. Więc kończę jeden związek i wchodzę w kolejny, żeby nie czuć samotności. Czasem budzę się w środku w nocy, patrzę na nowego chłopaka i wyobrażam sobie, że to Damian. Uśmiecham się pod nosem i przez moment jestem szczęśliwa. A potem przypominam sobie, że mój ukochany leży w łóżku obok swojej żony i nie ma pojęcia, że tak bardzo go kocham. Agnieszka, 32 lata Wyszłam za mąż 7 lat temu, ale do tej pory doskonale pamiętam moment, kiedy szłam w białej sukni do ołtarza. Mój mąż był wtedy odwrócony tyłem, a ja przez całą drogę fantazjowałam o tym, że czeka tam na mnie nie on, tylko Kuba – moja pierwsza i jedyna miłość. Doszłam do męża, wsunęłam mu dłoń pod ramię i z całej siły starałam się ukryć wyraz rozczarowania, który na pewno malował się na mojej twarzy. W trakcie składania przysięgi, łzy ciekły mi po policzkach strumieniami. Wszyscy myśleli, że jestem tak wzruszona i przejęta swoim ślubem, a ja płakałam, bo wychodziłam za człowieka, którego nawet nie kochałam. Marzyłam, żeby ceremonię przerwał Kuba. Żeby wkroczył nagle do kościoła, powiedział, że mnie stamtąd zabiera, bo nie może beze mnie żyć. Nic takiego się nie stało. Zostałam żoną Mariusza i jestem nią do dziś. Teraz potrafię mówić o tym bez emocji, ale przez pierwszy rok po ślubie było ze mną naprawdę źle. Każda noc z mężem była dla mnie jak tortury. Zmuszałam się do pocałunków i do pieszczot, choć Mariusz jest naprawdę wspaniałym człowiekiem. Zasługuje na kogoś lepszego niż ja. Twierdzi, że jest ze mną szczęśliwy, ale ja coraz trudniej znoszę jego obecność. Czasem chciałabym, żeby mnie zostawił, żeby się ze mną rozwiódł i ułożył sobie życie na nowo. Nie zrobi tego ze względu na nasze dzieci. I dlatego, że mnie kocha. Moje życie byłoby o wiele prostsze, gdybym potrafiła odwzajemnić uczucie mojego męża. Zamiast tego ciągle fantazjuję o Kubie, moim pierwszym chłopaku. Gdyby nagle pojawił się w drzwiach mojego domu i zapytał, czy zostawię dla niego dom i rodzinę, wzięłabym torebkę, płaszcz i po prostu z nim odeszła. Naprawdę. To nie trwałoby nawet pięciu minut. Wiem, że to straszne i sama siebie za to nienawidzę. Mam przecież dzieci. Mam męża, który byłby w stanie rzucić się dla mnie w ogień… Nie potrafię jednak zapanować nad uczuciami do Kuby. Kocham go i zawsze go będę kochać, mimo że mnie rzucił i wyjechał zagranicę. To dziwne, że nie mamy ze sobą kontaktu od tylu lat, a ja nadal żyję nadzieją, że jeszcze kiedyś będziemy razem. Źródło: https://www.papilot.pl/zwiazki/milosc/33508/syndrom-pierwszej-milosci Żeby nie było, że opieram się wyłącznie na źródle z papilota, zadałem sobie trud i poszukałem wpisów Pań na forach dyskusyjnych. 1. ja myślę ze ta pierwsza na zawsze w sercu pozostaje... u mnie minęło prawie 9 lat i nadal kocham,tęsknie i myślę a także miewam sny z nami związane byliśmy razem ponad rok 2. pierwsza .. najwieksza i ostatnia. mimo że drogi sie rozeszly, wszystko w pamieci wygląda jakby to sie dzialo wczoraj- mimo uplywu lat-,a serce nie pozwala zgasnąć nadziei, że jeszcze kiedyś się zejdą. to niesamowite, żyjąc nowym życiem, wiedząc że to było tak dawno.... jedni powiedzą, że to nie miłość, tylko choroba. Nie. Kiedy kocha się naprawdę, nad wszystko, bezinteresownie, i dostajesz to samo, nigdy tego nie zapomnisz. 3. ja mam męża córeczke a i tak tęsknie do niego bardzo a minęło juz 10 lat.. na codzien niemyśle o nim nieraz mam sny zwiazane z nim czasem to męczące juz jest.. ciekawe czy on kiedykolwiek o mnie pomyslał... 4. Byłam z chłopakiem 4 lata, pierwsza miłość, największa! Rozstalismy się, bo poroniłam dziecko, bardzo to przeżyłam, w jego przekonaniu to mnie zmieniło, zestarzałam się i mnie nie chciał... minęło 5 lata, ja się otrząsnełam, skończyłam studia, mam nowego partnera. Ale mimo tych wszystkich perypetii kocham pierwszą miłość swojego życia, choć on mnie nie chce, jest sam, nieułożylo mu sie w zyciu. Jak zapomnieć o nim? Jak sobie pomóc po tej tragicznej historii? 5. Moja pierwsza milosc poznalam kilkanascie lat temu. Rozstalismy sie poniewaz wyjechalam za granice i stwierdzilismy ze lepiej sie rozstac bo tesknota nas tylko dobija. Nie bylo zadnego innego powodu rozstania. Ja MUSIALAM wyjechac a on tez nie mogl przyjechac i stalo sie tak a nie inaczej. Od 12 lat jestem z moim mezem. Mamy 2 dzieci. Ale to nie taka sama milosc. Owszem kocham go i szanuje, ale to nie to samo. Taka milosc jak tamta zdarza sie tylko raz. Przez te wszystkie lata o nim nie zapomnialam i nie przestalam kochac . To uczucie nigdy nie wygaslo. On jest po rozwodzie i odnowilismy kontakt. Miala byc przyjazn a skonczylo sie tak jak poprzednio. Kochamy sie dokladnie jak te kilkanascie lat temu. I co ja mam począć ? Mój mąż jest wspaniałym człowiekiem i nie chce go skrzywdzić ani mojej rodziny. Dlatego próbowałam zerwać kontakt ale się nie da. Nie potrafię , on tez nie. Co robić? Takich przykładów w internecie jest dużo więcej. Wychodzi na to, że w wielu związkach i małżeństwach dochodzi do zdrady emocjonalnej. Tysiące mężczyzn jest oszukiwanych, a relacje budowane są na kłamstwie. Kobiety potrafią się bardzo dobrze kamuflować, żyć z osobą, której nie kochają, mieć z nią dzieci, i jednocześnie cały czas wspominać i marzyć o tej najsilniejszej pierwszej miłości.
  2. Historia ta dotyczyć mogła każdego i mogła wydarzyć się wszędzie. Ona, blisko czterdziestoletnia kobieta, matka i żona. On, zaraz po maturze, młody zdolny, duma lokalnej społeczności, typ raczej inteligenta i przystojniaka. Poznają się dzięki synowi tej Pani, dla tego kilkunastoletniego syna, On jest autorytetem i liderem grupy do której należą. On ma udzielać korepetycje, jej albo jemu. To jednak Ona udziela korepetycji z trudnej sztuki ars amandi. Zapytacie gdzie jest ten trzeci, mąż. Mąż pracuje zagranicą, ciężko, a w między czasie buduje dla nich piękny dom, a jej kupuje duży, nowoczesny samochód. Mąż wraca, co robi? Walczy o żonę, ściera się z On i prosi o mediacje osobę z największym autorytetem w okolicy. Co robi Ona? Kto czyta forum ten wie. Oznajmia, że dla niej małżeństwo jest skończone, kocha młodego i z nim chcę spędzić resztę dni. Mąż ma w sobie jeszcze tyle zdrowego rozsądku, że nie pozwala jej zabrać dzieci. Pani wyprowadza się z domu i zamieszkuje z młodym On w wynajętym mieszkaniu. Mija pół roku, haj hormonalny nieco opada. Do Pani dociera jak ja skrzywdzono. Mąż pozwalał jej odwiedzać dzieci kiedy chcę, ale nie godził się żeby wychowywał je On. Co robi Pani, namawia męża na złoty środek. Wraca do swojej mamy i dzieci zabiera do niej. A gdy na weekendowe bolcowanie wyjeżdża do swojego młodego kochanka, dzieci oddaje ojcu. Kto czyta ten wie. Wie co się musi zdarzyć. Ślepy widzi błąd ojca i męża, który w wierzy w dobre intencje swojej myszki, a tak naprawdę przegrywa sprawę w sądzie. Do której musi dojść, ale zanim dojdzie, Pani wytacza największe działa. Może duże, nie największe. Po koleżankach rozpowiada jak mąż ją bił i gwałcił, a niech plotka biegnie i zatruwa umysły biało rycerzy i solidarnych dam. Teraz z wyrodnej matki, która zostawiła dzieci z powodu szału macicy, zmienia się w uciemiężoną ofiarę domowej przemocy i męża gwałciciela. Sprawa rozwodowa jest w sądzie. Myszka chce zabrać połowę domu (pesymista może stwierdzić a mogłaby cały), samochód i dzieci do nowego gniazdka. Uwiną sobie gniazdko z ciężkiej pracy domniemanego "gwałciciela". Wiecie jaki morał z tej bajki płynie, że jak ślepy był ślepy, a głuchy był głuchy to tak zostanie. Słucham Pana Marka od bardzo dawna. Ruchy tej Pani były spodziewane, krok po kroku, jak podgrzewanie żaby. Szkoda mi tego Pana, nie wiedział, myślał, że popełniła błąd, że jest kobietą i matką, a może jej wybaczy i znów będą razem. Co ciekawe Pani już spodziewa się dziecka, którego ojcem ma być ten młody człowiek. Ten młody człowiek był laureatem nie jednego konkursu i olimpiady. Był dumą rodziców i całej naszej społeczności. Jak potoczą się jego i ich losy. Życie jest piękne i takie niespodziewane, sam pewnie nie myślał, że z pudełka wyciągnie nie najświeższą czekoladkę. A co na to społeczeństwo, szczególnie ta piękniejsza część? Że to jedna czarna owca i wcześniej, czy później wróci do męża. Nawet nie ma co ich pytać czy ten mąż ją przyjmie. Dla nich odpowiedź jest jedna. Przyjmie z otwartymi ramionami i kukułczym jajem. The end of the story.
  3. leto

    O miłości słów kilka

    Chyba byłem zakochany parę razy w życiu. Czy była to miłość, czy nie - sam nie wiem (what is love? baby don't hurt me ). No ale znacie ten stan, takie coś że nagle zaczynasz fantastycznie funkcjonować na 5 godzinach snu, zamiast na 8. Że góry byś przenosił, świat wydaje się piękny, cudowny, ludzie wspaniali, idziesz ulicą i uśmiechasz się sam do siebie. W pracy rośnie wydajność. Nawet bardziej się chce iść pobiegać Cyniczny psychiatra rzekłby - hipomania. Nie zrozumcie mnie źle, to jest fantastyczny stan. Ma on swój głęboki sens biologiczny, jak by ludziom nie uderzała do głowy atmosfera szalejących hormonów, to bym tego nie pisał, a Wy byście nie czytali - bo nie zostalibyśmy zapewne spłodzeni. Ma on też swoją wartość psychologiczną, odrywa nas od rzeczy przyziemnych i po prostu jest fajny, pozytywny. Co ciekawe, przynajmniej dla mnie, i zdałem sobie z tego sprawę niedawno, to nie w tych okresach "unoszenia się na skrzydłach" dokonywałem jakichś osobistych postępów. Zwyczajnie nie zaprzątałem sobie głowy jakimiś poważniejszymi sprawami. Wglądem w siebie, myśleniem o takich sprawach jak sens tego wszystkiego. Pracą nad sobą. Nie były to też okresy specjalnie twórcze (kreatywne; o wzroście wydajności w pracy wspomniałem wyżej). Najwięcej poezji, którą bez zażenowania mogę komukolwiek pokazać, napisałem w okresach szarości, smutku, depresji. Pisząc depresja nie mam na myśli depresji klinicznej, raczej kryzys egzystencjalny; swoją drogą bardzo fajnie o tym temacie mówi w jednym ze swoich nagrań Człowiek Absurdalny (polecam tego użytkownika!). Myślę, że potrzebujemy jednego i drugiego. Zresztą - przyjemność nie byłaby przyjemnością, jeśli nie istniałby dyskomfort. Nie byłoby światła bez mroku.
  4. Na kanwie wielu lat doświadczeń, przyszło mi zobaczyć wielu rzeczy których wcześniej nie widziałem i zrozumieć, to czego dotąd nie rozumiałem. Kiedy w życiu codziennym dzieliłem się swoimi poglądami, ludzie zazwyczaj reagowali niezrozumieniem, dyskredytowali mnie w dalszej opinii lub dystansowali się do mnie - dlatego postanowiłem zrobić mały spis treści, dla początkujących, którzy nie są pewni co do dam które poznają i które ich oczarowują i z którymi chcą się wiązać. Miłość... do mnie bardziej przemawia haj hormonalny, bo jak wiemy... komputer nie składa się tylko z części - uruchamia go system, czyli szereg zachodzących w nim procesów, złożonych w podzespołach. A więc do rzeczy. Kobiety bardzo skrupulatnie dbają o tajemnice i nie czują wstydu w chwili gdy powinno się go czuć - nawet kiedy złapiesz je za rękę na zdradzie - czują że po prostu wpadły, nie analizują czy zrobiły coś nie tak - po prostu winni są ci, którzy ją nakryli. Dlatego to co dla nas jest moralne - dla nich jest furtką do przemycenia czegoś. Etapy jakie można zaobserwować u płci przeciwnej już od najmłodszych lat, oraz sprawy na które trzeba zwrócić uwagę podczas wiązania się z jakąkolwiek kobietą: - relacje jej rodziców oraz sposób w jaki żyją -> jeśli są rozwiąźli - dziecko wychowane w takim domu dostaje predyspozycje aby również być rozwiązłym, ponieważ w wieku nabywania wzorców, chłonie zachowania najbliższych jak gąbka - relacje z byłymi partnerami oraz orbiterami -> mogą być nimi ex lub całkiem nowi/nieznani panowie, jednak dla niej wzbudzający wystarczająco dużo zaufania aby im się oddać (najlepiej to zauważyć w okresie urodzin/świąt/sylwestra) - słabość do błyskotek -> partnerka gromadzi rzeczy i robi z nich ołtarzyk, w moim przypadku były to także prezenty od jej eks-partnera - kolczyki, tatuaże -> świadczą o kompleksach, mają na celu zakrycie szpetnych (jej zdaniem) partii ciała i zwrócenie na siebie uwagi poprzez kontrowersje - o kolczyku w języku chyba nie muszę pisać) - nowa i seksowna bielizna -> której nie widzisz na ciele partnerki, ale widzisz w jej garderobie (najczęściej przeznaczona dla kogoś innego) - nadmierne dbanie o swój wygląd -> w sytuacji kiedy jej na to nie stać albo kiedy mówisz jej wprost, że podoba ci się taka jak jest (przedłużanie rzęs, fitness, spa, solarium, zakupoholizm) - głupawe koleżanki/samotne madki którym nie wyszło -> jeśli ich wpływ jakkolwiek ingeruje w wasze relacje, to świadczy to o niedojrzałości partnerki, ponieważ wasz związek to wasze pomyłki i nauki - skłonność do nadużywania alkoholu -> często to tylko kieliszek na rozluźnienie, potem drugi jak śpisz, a gdy się budzisz okazuje się że nie am butelki. Bardzo często jest to spowodowane nadużywaniem alkoholu w rodzinnym domu. - ukrywanie treści rozmów, kontaktów (komunikatory etc...) -> każdy ma prawo do swobodnej wypowiedzi z kim chce - dziwne tylko, że najbardziej zabiegają o to osoby, których relacje po jakimś czasie sprawiają zawód innym. To tylko ogólne znaki rozpoznawcze, których się nauczyłem podczas wieloletnich batalii. U jednych są to "paranoje", podczas gdy u innych są to granice nie do przekroczenia, dlatego największy nacisk kładłbym jednak na konfrontacje z rodzicami. Z jednej strony można się przekonać w jaki sposób jest przedstawiany i traktowany mężczyzna w rodzinnym domu (będziesz tak samo traktowany), a także dowiedzieć się czy roszczenia wobec przyszłego zięcia nie są zbyt wygórowane. Zazwyczaj założenie drugie jest konsekwencją pierwszego - wtedy należy przeanalizować wkład drugiej strony i sens związku. Jeśli to tylko ty masz być wołem - należy się ewakuować. Jednym słowem, jeśli zachodzą sytuacje a dodatkowo masz ku temu przesłanki, w których twoja intuicja podpowiada ci, że nie czujesz wymierności tego co dajesz i robisz w związku, to na pewno jest coś - o czym twoja partnerka ci nie mówi: należy to zweryfikować w trybie natychmiastowym. Kobiety: a) wykorzystują słabości mężczyzn b) wykorzystują zasoby mężczyzn c) wykańczają ich emocjonalnie - żerując na nich, a także narzucając im wymagania pokroju szantażu, co bardzo często w sposób powolny doprowadza do ich agonii. Miałem kolegę, który się zapił na śmierć (40 lat) - okaz zdrowia, ale od czasu urodzenia dziecka, miał strasznie suszoną głowę przez teściów u których mieszkali. Jego praca, była niestety mobilna, toteż nieobecność dawała znakomitą okazję do tworzenia romansów. Jego żona notorycznie poddawała się podpuszczeniom własnej siostry, oraz matki - ojciec nie miał w domu nic do gadania - był od robienia. Jego żona, skumulowała w sobie jego negatywne cechy - oczywiście tylko i wyłącznie na potrzeby usprawiedliwienia swojej niewierności - po czym wyszła z propozycją rozwodu i zamieszkała z kim innym. Od kiedy pamiętam, facet starał się o częste widzenia z synem, był do niego przywiązany, a ta marna kobieta rozbiła szanse na normalny związek, wplątując zazdrość i osobę trzecią... Na pogrzebie każdy się od niej odsuwał, ale ona sama miała swoją teorię śmierci mojego kolegi a swojego męża - problem trwał od dawna. Nie było by w tym niczego dziwnego, gdyby to były sprawy otwarte, o których się mówi i które zobowiązują płeć przeciwną do lojalności, wierności i wdzięczności pod warunkiem kary - ale tak niestety u nas nie jest (chyba że udowodnisz komuś zdradę ale nawet wtedy kara jest zdecydowanie mniej adekwatna do zniszczeń psychicznych). Kobiety mają na celu 2 rzeczy: 1. Od młodości dobrze się bawić czyimś kosztem. 2. Kiedy już minie im ochota na zabawę - założyć rodzinę, czyli złapać kogoś w swoje sidła i próbować żyć dwoma podpunktami naraz - mówię tu o większości, nie o wszystkich. Są doskonale przekonane o swojej wyjątkowości, z punktu widzenia biologicznego - natura ulokowała nas w pozycji podrzędnej, chociaż zdarzają się przypadki, w których to samica wręcz prosi o kopulowanie z samcem, jednak z powodu nadmiernej ilości adoratorów - zdarza się to stosunkowo rzadko. O samotnych matkach nie będę nawet pisał - bo forumowa statystyka pokazuje, że to bardzo zły wybór, który generuje dodatkową frustracje u mężczyzn z dobrymi intencjami. W jednej ze swoich audycji Marek powiedział coś, co pokrywa się z moim poglądem wobec osób, które lubieżnie czyhają nad czyimś ulem (metafora!). Od wielu lat, przez pewną kobietę odcinałem się od znajomych, którzy mieli z nią kontakt ale nieoficjalnie. Oczywiście że to głównie jej wina = suka nie da - pies nie weźmie, ale jeśli masz kumpla którego dupa cię adoruję - to licz się z tym że jeśli kumpel o tym nie wie, a się dowie o odwzajemnionym impulsie wobec jego partnerki - kumpla nie będziesz miał - a on związku prawdopodobnie też. Czy dużo tracisz? Na pewno w swoim środowisku możesz stracić wszystko, ale nie musisz. Jeśli otaczasz się debilami bez zasad, a można to zaobserwować bardzo szybko - to nie, jeśli są to mądrzy ludzie to tak. Ale nie oszukujmy się... Nikt też nie będzie darzył zaufaniem (o szacunku już nawet nie wspomnę) kogoś kto za plecami sięga po jego.
  5. W nawiązaniu do offtopu z tematu: Chciałbym rozważyć, ile powinno się angażować, obdarzać uczuciem. Każdemu według zasług? Jak wyważyć, pracę po godzinach przeciw opiece i wychowaniu dziecka? Każdemu po równo, tak jak było sugerowane? Co, kiedy ktoś zachoruje, straci pracę? Każdemu wobec potrzeb. Naprawdę w to wierzę, oto dlaczego: Moja siostra zapadła na nowotwór*. Znaczy to, że jej mąż powinien zacząć się mniej angażować? Przestać wspierać ją, wtedy kiedy najbardziej tego potrzebowała? Zaniedbywać dom i dzieci? Nie ,wręcz przeciwnie. Był to moment, kiedy musiał dawać więcej, nie patrząc się na swoje potrzeby. Ona też wspierała go wcześniej. Gdy stracił pracę (redukcja) i był bezrobotny, przez pewien czas. Związek powinien być jak nogi. Powinny zmierzać w tym samym kierunku. Iść obok siebie (wspólnie), nawet jeśli jedna jest tą dominującą. Gdy jedna zostanie zraniona, chora, druga musi przenieść ciężar an siebie. By zachować równowagę i nie upaść. *jeszcze jest w trakcie leczenia, są dobre rokowania.
  6. Przekazuję znaleziony artykuł dotyczący mamienia ludzi wizjami wielkiej miłości w popkulturze. Widocznie redaktorka "Na Temat" skorzystała z rad Marka. https://natemat.pl/295393,filmy-o-milosci-klamia-10-klamstw-o-zwiazkach-jakie-wmawia-nam-popkultura
  7. Witam wszystkich i proszę o wsparcie w temacie dotyczącym faceta. Zacznę od początku. Jakiś czas temu poznałam gościa polarowa roku temu albo i dłużej.. Widzieliśmy się raz i rozmawialiśmy chwilę było jakoś tak mocno magnetycznie. Wymiana telefonów ze dwa SMS i na tym koniec. Ja mu nie odpisałam. Później po dluuigim czasie jakoś po roku znowu się spotkaliśmy przypadkiem wpadliśmy na siebie w jednym klubie wypiliśmy razem drinka gadka była super jakąś chemia czy te cuda i nasze drogi się rozeszly. Po kolejnych kilku miesiącach znowu... Krótkie cześć w małym klubie na parkiecie i ja zmieniłam klub. On później przyszedl do tego klubu w którym bylam. No i trochę dużo alkoholu w rezultacie wylądowaliśmy u mnie. Ładnie się pożegnaliśmy i nara... tyle że on zaczął pisać jak się mam i takie tam. Od słowa do słowa doszliśmy do wniosku że było to bardzo nie odpowiedzialne bo uprawialiśmy sex bez zabezpieczania... zrobił się straszny dramat bo nie wiadomo czy się " coś" nie wydarzyło. Spotkałam się z nim na chwilę na stacji do dojścia do jakiegoś porozumienia. Co z tym tematem... Przejął się bardzo sprawą. Jakoś oboje stwierdziliśmy że trzeba czekać i ok. Po powrocie do domu napisał czy pójdę z nim na łyżwy. Zgodziłam się. Później znowu na jakiś spacer jakąś kawa to zegarek mi naprawił. I zapytałam czy w ramach rekompensaty może kino. Www tedy mi powiedział że jest w związku. Od 10 ciu lat ale im się nie układa i póki co nie może pójść ze mną do kina. Kawa w mcdonaldzie. Zapytałam czy długi i co dalej on mi powiedział że od 2 lat i nie wiem co ma robić. To mu powiedziałam że jak mu na niej zależy to dajmy sobie spokuj i niech to ratuje. No nie dał mi spokoju. Pomyslalm aaaa umrze to i tak i tak. Więc pogadać sobie z nim mogę. Ale to się zaczęło mocno krozkrexac zaczął pytać czy pójdziemy na spacer na kawę na rolki pobiegać na rower. Jakiś czas temu pojechaliśmy na cały dzień do Wrocławia później w niedzielę do Poznania... Codziennie się ze mną spotykał codziennie trwa to 3 miesiące.kazdy wieczór ze mną jak nie godzinę to 3 godziny. Jak był długo w pracy to pisaliśmy do późnych godziyn. Nawet w święta o 16stej pytał czy już wolna jestem. Spędził ze mną cała noc. Poszliśmy do klubu. Zawsze wszędzie chodzimy miasto czy to spacer czy cokolwiek. Mieszkamy w tym samym mieście blisko siebie. Jednego dnia się nie odzywał jak ja się odezwałam. Później do mnie napisał spotkaliśmy się Zapytałam co jest grane. Powiedział że ma rozpizdziel w głowie totalny. Jest między młotem a kowadłem. Więc ja że mogę zniknąć. Wiec on: że chyba tego nie chce. Więc ja: że to już jakiś czas... Powiedziałam ze nie podejmę tej decyzji za niego. Że chyba powinien coś z tym zrobić bo się zamęczy. Powiedziałam mu też że jak jest taka sytuacja iw ogóle nie maja tematów a on ucieka z domu praktycznie. Na dodatek ona nawet zakupów nie robi. Śpią osobno. Nic razem nie robią oprócz wyjazdów na narty i czegoś tam. To chyba nie tak powinno wyglądać. Później podziękował mi za rozmowe. Myślałam że sobie mnie odpuści ale nieee aaaa i jeszcze mu dodałam że jak nie wie co ma zrobić to może powinien wyjechać sam gdzieś i sobie to ogarnąć w głowie.... No i my dalej się widywalismy nawet swojego szwagra do mnie przyprowadZil. Na ognisko chciał mnie zabrać do jakiś tam znajomych. No i przyszedł czas majówki przed majówka pytam go z kim jedzie do Gdańska nic się nie odezwał więc ja na to " ok nie było pytania" widziałam po nim że się bardzo skrępował. Poszliśmy na rolki ale szczerze to mi się już tak nie bardzo chciało. (Ja mam syna on go poznał z nami chodzi na rolki. Ma objaśnione że to jest mamy kolega. ) Jemu nie przeszkadzało poznanie mojego syna syn ma 11 lat. Chętnie z nami chciał spedzac czas ja młodego nie chce póki co w to wkręcać. Jak jest tak. Więc na rolkach widziałam że jest zmieszany i tak jakby oczekiwał ode mnie zrozumienia. Po rolkach syn poszedł do domu a my zostaliśmy. Rozmowa wyglądała tak: Ja: no to udanej majówki Ci życzę. On: proszę nie bądź na mnie zła. Wyczuwam lekki sarkazm Ja: ale ja nie jestem lekki? Ok. On: no widzę a co Ci jest? Ja: nie jestem ale nie wiem co mam Ci odpowiedzieć teraz bo mam kocioł w głowie. Nic mądrego nie powiem. On: jeżeli Ci to chodź trochę poprawi nastrój to jedziemy w czwórkę. Ja: fajnie! Takie wypady najlepiej parami Spojrzał zarzenowany I mówi: to też życzę Ci udanej majówki. Pa! Więc ja się odwróciłam bez słowa i poszłam i on też. I to by było na tyle. Nic się nie odezwał napisałam mu po 2 dniach wieczorem "dobranoc" odpisał mi w środku nocy "dzień dobry " więc ja jak wstałam napisałam " już dzień dobry:)" i ciszaaaaaaaaa jest kur*a cisza... Z Gdańska wraca w niedzielę te dobry dobranoc było w środę. Pierwszy raz od tak długiego czasu nie mam kontaktu z nim . Poradzicie coś? Naprawdę wiele między nami było... Jest szansa na odzew czy ja mam napisać czy czekać czy co robić?
  8. Tym kimś był Marek (jak zwykle). Wiem już, zamiast wierzyć. I jest on silniejszy niż się spodziewałem. *Nie proszę o poradę, ani nic. Przyznaję tylko rację.
  9. Cześć! Nie wiem nawet od czego zacząć, ale postaram się podzielić moją wypowiedź w miarę przejrzysty sposób. Niebawem zmieni mi się kod z "trójką" z przodu. Uważam, że jestem po prostu w dupie. 30 lat? Wiem wiem, wszystko podobno co najlepsze przede mną. Jeszcze zanim zacznę pisać to chcę Wam bracia podziękować za tworzenie tego miejsca. Od kiedy czytam braciasamcy.pl wszystko zaczęło mi się układać jak puzzle, pasować do siebie jak dwa bieguny magnesu. No to lecimy. 1. Wychowałem się w biednych latach '90, zwykłe duże osiedle blokowisk. Takie wiecie, nie jak w mieście - to jest wiocha, ale to szczegół. Mniej więcej, aż do ukończenia szkoły średniej czułem się gorszy od innych. Brak hajsu mocno ograniczał moje życie. Znam głód, zimno itd. Nie jest mi to obce. W szkole byłem, że tak powiem ostatni w finansowym łańcuchu pokarmowym. I w gimbazie i w średniej. Żadnego współczucia nie chcę i nigdy nie chciałem, mam tego dość. Wybiłem się, ale o tym później. Przez ten cały czas w zasadzie jako biały rycerzyk miałem klapki na oczach. Zero kontaktów z kobietami. Byłem nieśmiały, ogarniały mnie fobie społeczne. Zresztą wiem, że coś mi dolega. Na psychice mam rysę. Tak jak na szkle. To zostaje. 2. Zrobiłem prawo jazdy B i poszedłem do pracy fizycznej. Od tego momentu elegancko przytyłem, w końcu mogłem kupić nowe ciuchy, buty itd. Mam auto, dach nad głową, ale.... los zadał mi cios w plecy. Jedno z rodzeństwa jest ciężko niepełnosprawne. Drugi brat uciekł (zwykły gnojek). Poznał księżniczkę jak ja to nazywam z dyskoteki i zamieszkał u jej starych. Spoko. Niech mu będzie. Napiszę o tym później. W związku z chorobą, która jest w rodzinie, leki nie są aż tak drogie. Najdroższa jest oczywiście rehabilitacja. Nie dawałem sobie rady. Imprezy, alkohol, nowe "złe" towarzystwo. Uciekałem, starałem się zapomnieć. 3. Oceniam się w skali na 6/10. Miałem wiele kompleksów z tego powodu. Ale to się zmieniło. Mocno podbudowała mnie sytuacja, gdzie na jednej z imprez poznałem 3 panienki. Coś tam się działo, ale to krótkie znajomości. Później zawinąłem się furą na drzewie. Jak widać, żyję. Czasem mam wrażenie, że lepiej by było, gdybym wtedy odleciał w karetce. Nie piłem wtedy. Mam wstręt do alko. Zostałem abstynentem i wrogiem alkoholu. Mój ojciec chla na potęgę. Alkoholik - książkowy przykład. 4. Chociaż chciałbym się wyprowadzić z domu to nie mogę. Poświęcam swoje życie już kilka lat dla chorego najmłodszego brata. Hajs, jedzenie - wszystko pomagam jak mogę, wypruwam sobie żyły. Na paliwo nie wołam siana jak trzeba jechać do lekarzy etc. Matka, jako drobna kobieta nie ma aż tyle siły. Np. jak brat leży to go podnoszę. Wiecie o co chodzi. Ojciec ma wyj##ane. Krótko i na temat. Jak ja mam ich zostawić? Nie mogę, nie potrafię. Rocznie grube tysiące, plny, pomagam jak mogę. A mój mądry braciszek, też stary koń, uciekinier prowadzi sielankę ze swoją lady. Nie powiem, finansowo jest ustawiony bo kosi gruby hajs w robocie. Ona? Nie pracuje, tylko wygląda i pachnie. Kiedyś robiła gdzieś, ale się zawsze zwalniała bo coś tam nie pasowało. Wbijam w to. Już się poddałem/pogodziłem. Księżniczka odseparowała brata głównie ode mnie i znajomych. Liczą się tylko jej kręgi. Przez te chyba 5 lat? Może gdzieś raz wyszedł ze mną w miasto. Ale widziałem po nim jakąś dziwną niechęć. Typ nic nie pomaga matce, nawet na święta wpada na godzinę i zwijka. To ja się muszę martwić o urlop w pracy jak jedziemy na badania, turnusy rehabilitacyjne. Ja się martwię jak jest coś nagłego. On NIGDY się nie zapytał; czy w czymś pomóc. Mówiłem mu, że pantofel itd. ale nie dociera do niego nic. Nawet to forum mu pokazałem. To jest 1sza jego dupa, i wydał na nią +-70tys zł. przez te lata (raz policzyłem ale to i tak zaniżałem wszystko). Kumacie ludzie, jak można dać się tak omotać młodej cipce 24 letniej. 5. Tyram jak wół na zmiany w pracy. Nie daję już rady. Mam plan co do zmiany branży. Odłożyłem sianko na uprawnienia. Teraz jak zombie żyję. 6. Kilka lat wstecz po delegacji zacząłem zbierać na lepsze auto. W zeszłym roku to się udało. Już nie mam obaw, że coś się rozkraczy w trasie. Ja to wszystko dla chorego brata. A, że całkiem dobrze stoję finansowo to wybór padł na markę premium. I znów się zaczęło. Jak wcześniej panny mnie olewały to teraz same by klękały do miecza. Jakie to wszystko sztuczne i nieszczere. Jestem łysy (lubię, kocham to, wygoda). Każdy widzi we mnie ZŁO, bandytę etc. A nikt nie zna mojego życia. W sumie mam to gdzieś. 7. Psychicznie padam na kolana. Wiem, że prędzej czy później udam się do specjalisty (jakiś psychiatra czy coś w tym stylu). Wróciły lęki, nie mogę spać. Nigdzie już na baluję. Znajomi wykruszyli się. Ale nie byli wartościowi. 8. Na koniec a na pewno wiele zapomniałem (mam ogromne problemy z pamięcią ostatnio). Przez ziomka poznałem nazwijmy ją Monika. Pojechaliśmy na imprezę. Wtedy nie znałem jeszcze forum BS. Pytania gdzie pracuję, co robię, gdzie mieszkam. Aż mnie zatkało. Taka bezpośrednia? Siedzę przy stoliku z mojej strony wolne miejsca. Delektuję się papierosem. Minęło nie wiem... 2 minuty? Monika siedząc na przeciwko postanowiła usiąść koło mnie i po mimo tego, iż jest nie palącą kobietą to zabrała mi fajkę z ust i zaczęła ją palić. WTF. Nie wiedziałem o co chodzi. Przecież żyłem w Matrixie. Mijają 3 tygodnie i coś jej napisałem na fb. Pierdoły jakieś. Sama zaczęła mnie zapraszać na balet itd, że mnie zawiezie i z powrotem też. Olałem ją bo byłem zmęczony. Jakoś później wyszło, że się dowiedziała o chorobie młodego. Koniec znajomości. Może i miałem na nią ochotę, ale miała jakieś dziwne opory. 9. To forum podniosło mnie na duchu i to bardzo. Jedno wiem na pewno - zero ślubu, swojego hajsu pilnuję jak oka w głowie. Dzieci też nie chcę mieć. A do przyjemności jest prostytutka. 10. Nie wiem co robić. Jestem w kropce. Opisałem to w bardzo dużym skrócie, nie chcę też Wam zabierać czasu. Miłego weekendu Panowie, i sorry za pisownię, ale jestem bardzo nerwowym człowiekiem.
  10. Witam Braci właściwie to będzie pytanie do wszystkich choć mam nadzieję, że to będzie dobry temat na audycję. Czy miłość jest wynalazkiem Boga czy Szatana? Skoro miłość nie kończy się szczęśliwie bo wszyscy wiemy dlaczego, to nie może pochodzić od Boga. Skoro człowiek nie może być monogamistą i wychodzi z tego, że musi ranić lub zostać zraniony to wychodzi na to, że jest to narzędzie Szatana. Nie wierzę, że człowiek jest skazany na monogamię bo hormony miłości prawie nigdy nie odnawiają się a ludzie osądy nie ulegają łatwo zmianą. Zresztą ludzi łączy chęć ponownego przeżycia tego uczucia i według mnie jest to inna odmiana narkomani tylko tym razem pragnie się hormonu miłości bardzo mocno. Sam nie mam wyrobionego zdania w tej kwestii ale na argument że skoro w miłości doświadczamy stanu bliskiego stanu więzi z Bogiem odpowiem, że po białych proszkach też odczuwamy miłość, ale nie wierzę, że pochodzi ona od Boga dawcy życia.
  11. Ok Bracia nie wiedziałem, gdzie założyć ten temat - postanowiłem dać do Manipulacji... Tak więc było tak: Za górami, za lasami, w kraju gdzie ludzie obżerają się sztucznymi kiełbasami - UK Moja znajoma dzisiaj zamieściła na fejsie post- w którym to chwali się zakupem pierwszego samochodu - używany ale w miarę nowy, osobowy. Powiecie nic takiego prawda. Otóż już w komentarzach jej psiapsiółki wypytują, gdzie pracujesz? Niewiasta bez zastanowienia odpowiada raźno nigdzie - pracę porzuciłam już dawno temu, praca z ludźmi jest nie na moje nerwy - jestem zbyt wrażliwa. (Sam fakt pisania takich rzeczy świadczy, że mózgojad zdechł z głodu już dawno temu) No cóż powiecie zdarza się najlepszym.. Mamuśka 2 dzieciaczków - na fejsie pełno fotek księżniczek w przebraniach - tak więc niewiasta realizuje się poprzez dzieciaczki dojąc kasę z 2 różnych tatuśków oraz państwa. Ma mieszkanie socjalne za które zapewne także płaci państwo.. I teraz zaczyna się robić jeszcze lepiej - następne komentarze - Padają pytania kiedy zdajesz test???? Niewiasta kupiła samochód a jeszcze nie zdała nawet prawka - oczywiście padają komentarze egzamin zdasz z palcem i rozwalisz ich wszystkich... No cóż jako, że znam tego pałossaka to powiem tak nie zdziwię się jeżeli zdanie prawka zajmie naście prób a może nawet padnie rekord.. Na koniec bomba atomowa... ogarnięta niewiasta została wyeksmitowana z poprzedniego mieszkania, gdy były przestał płacić całej kwoty kredytu a ona kasę na opłaty zaczęła przeznaczać na różne dziwne rzeczy typu powiększenie ust, botoks - wszystko robione chałupniczo w domu - przez różnej dziwnej treści pielęgniarki wizytujące ją z magiczną strzykawą.. Tak więc jak widać da się
  12. Hej, Mam pytanko do męskiej części publiczności. Pomóżcie mi odp na pytanie czy to ze mną jest coś nie tak czy z moim "partnerem". Jestem z moim partnerem razem 4,5roku, 2,5 lata temu wyjechał do pracy na budowie. Jakoś ten nasz związek funkcjonował ale bez większych rewelacji. Ja od 1,5roku również jestem w delegacji i mamy do siebie blisko mieszkania itd. Odkąd wyjechał na budowę bardzo się między nami psuje, on otwarcie pokazuje że mnie ma w du**e, ja dalej chcę z nim być i to wszystko znoszę. Nie odp mi na pytania co dalej z nami, czy jesteśmy razem itd, mam sama sobie odp albo on nie będzie odp. Ale w sumie nie o tym chciałam. Mam na dniach urodziny, zabrałam wolne w pracy ponieważ wypadają w tygodniu poprosiłam go żeby też zabrał i zabrał po moich silnych prośbach i gadaniu. Wcześniej jeszcze napisał mi że odwołuje nasz wypad do Berlina, ponieważ ma imprezę z znajomymi i nie obchodzi go co ja będę robić. Jakoś zacisnęłam zęby i to przemilczałam to OK. Teraz na początku tygodnia piszę mi, że chyba nie da rady być na moich urodzinach ponieważ ma pracę. Napisałam, że jest mi przykro i bardzo chciałam z nim spędzić te moje urodziny. Żeby dał mi znać do czwartku tego bo muszę mieć czas na odwołanie urlopu i albo będę musiała być w pracy ale pojadę do domu. Powiedział, że on mi nie da znać bo nie wiem. Jego propozycja była taka: czekaj na mnie, najwyżej będziesz siedziała całkiem sama w swoje urodziny bo ja będę w pracy (w delegacji jestem tutaj sama). Wywiązała się między nami kłótnia i tyle, później napisał mi wiadomość że jego szefowa nie chcę zabrać tej pracy - zrozumiałam że normalnie będzie. Dzwonię wczoraj i jak się okazuję on nie wiem czy będzie, bo praca. Mówiłam mu ze je też pracuje i jego zachowanie teraz nie jest fair i że ja nie chce sama siedzieć w moje urodziny. Tyle bez krzyków z mojej strony. Oburzył się że jak ja wiem że na pewno nie będzie miał urlopu to niech robię sobie co chcę. Jak się okazało wczoraj raczej nie będzie miał tego urlopu - czytaj miałam rację. Ja zawsze co roku organizowałam mu urodziny żeby czuł się wyjątkowo w ten dzień, dawałam prezenty które chciał. Ja nigdy nie miałam z nim urodzin, oprócz wszystkiego najlepszego. Zabolało mnie to ponieważ jego znajomy ma urodziny tydzień po mnie i on jak najbardziej może, jedzie na nie się dobrze bawić a w moje oczywiście nie może. Nigdy nie zawalił żadnej imprezy z swoimi znajomymi, zawsze na nich jest co by się nie działo. Napisał mi wczoraj że już nie ma cierpliwości do mnie... Ja mu odp że szkoda że tylko ja mam wszystko rozumieć a on nic, nie szanuje mojej pracy tylko zawsze wszystko muszę ja. Jest mi przykro bo dla mnie nigdy nie ma czasu i to w taki dzień a dla znajomych zawsze i na urodziny do znajomego też bez problemu jedzie. Powiedzcie mi czy ja w tej sytuacji zachowałam się nie fair, czy ja coś zawaliłam bo mam wrażenie że ta kłótnia to tylko i wyłącznie moje wina - mogłam powiedzieć "ok nie możesz to nie. Baw się dobrze na urodzinach u kolegi. Pa" i popłakać w samotności, siedzieć zupełnie sama w te urodziny i byłby spokój .... Powiedzcie mi co ja mam teraz zrobić, jak mam się zachować dalej? Nie odzywamy się do siebie w ogóle, bo on jest na mnie mega zły ....
  13. Witam, jestem nowy na forum także nie wiem czy temat ulokowałem w dobry dział. Mam pewien problem, otóż miałem partnerkę dosłownie mój ideał, byliśmy razem właściwie niecałe 4 lata wszystko co razem przeżyliśmy było pierwsze, w skrócie to od dzieciaka można powiedzieć do dorosłych ludzi bo kiedy się poznaliśmy ja miałem 17 ona 15 a po rozstaniu wiadomo ja szukałem pracy ona była w trakcie matur. Pierwsze 2 lata były bez zarzutu, ja miałem do niej pełne zaufanie a ona do mnie (ciężko było to zbudować bo zawsze byłem typem kobieciarza). Niestety czar prysł wystarczyło pare drobnych kłamstw w moją stronę i coś mi się poprzestawiało w głowie zaczęło się od olewania, zdrad, unikania, tratowania tylko jak rzecz jak, dużo kłótni, zakazów (ona wobec mnie też je zaczęła stosować więc robiłem tak samo) właściwie nasz ostatni rok związku opierał się na kłótniach i seksie. Co do mojej byłem kobiety nie mam nic do zarzucenia bardzo bardzo bardzo mnie kochała, czasami aż za bardzo była za mną głupia, groźby że jak ją zostawię to sie zabije itp itd. W okresie luty-kwiecień strasznie dała mi popalić swoim zachowaniem z jej strony dużo alkoholu, papierosy, imprezy (oczywiście mnie kłamała, że siedzi w domu się uczy do matury ja jej wierzyłem bo nigdy nie chodziła na imprezy) widać już było, że ma to wszystko w dupie próbowałem walczyć dostałem jeszcze większego kopa w dupę Oficjalnie to ona ze mną zerwała, coś tam jeszcze było prób z jej strony bo odpuściłem ale po 3 tyg dalszych kłamstw ja powiedziałem dość i zerwałem kontakt 15 maja 2016r, usunąłem ją z wszystkiego co było możliwe byle by nie mieć z nią kontaktu, bawiłem się imprezowałem, nawet poznałem dziewczynę w sierpniu, z którą jestem do dziś. Zakręciła mi w głowie, ale im dłużej z nią jestem tym badziej robię z niej moją ex bo jest do niej bardzo złudnie podobna i z wyglądu i z charakteru... Z racji tego, że była dziewicą nie doszło szybko do seksu. 15 Wrzesień 2015r oczywiście jej urodziny tyle myśli napisać nie napisać, akurat siedziałem z ziomkami mówili olej, nie posłuchałem napisałem 4 dni później była już u mnie po długich namowach na początku spokojnie później trochę zaczęliśmy się przytulać aż wybuchło cała ta tęsknota złość najlepszy seks w moim życiu, w późniejszych dniach przespaliśmy się ze sobą 3-4 razy aż w grudniu stwierdziłem, że to jednak nie może tak trwać (pojawiająca się chora zazdrość i spiny z jej strony) ostatecznie zerwałem z nią ponownie kontakty po to by skupić się na obecnej dziewczynie. Powtórka z rozrywki obecna dziewczyna również mnie kłamała więc i mi odbiło, ostatnie miesiące są dla mnie jak jakaś kara tak strasznie tęsknie za moją byłą, śni mi się, chodzę przybity, masturbuje się oglądając jej zdjęcia wszystko po to by zaspokoić mój popęd, najbadziej w tym wszystkim cierpi moja dziewczyna która 100% zdaję sobie sprawę, że znowu myślę o ex, ale ja już tak dłużej nie potrafie. Powrót nie jest możliwy aktualnie ma chłopaka z którym jest ponad rok i mieszkają razem, nie miałem z nią kontaktu przez ponad 2 lata, nie spotkaliśmy się nawet na ulicy nic dosłownie nic. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim radzić to uczucie to przyszło spowrotem tak nagle. Ja złudnie wszystko co sobie wyobrażam to właśnie z nią, nie mam wgl ochoty na seks bo chce jej. Gubię się w tym wszystkim i jestem nieszczęśliwy. Próbuje odżyć na nowo, wróciłem od miesiąca na siłownie, ograniczyłem wszelakie używki do minimum, a niektóre do zera, próbuje zająć się sobą ale to nie pomaga. Myślałem, żeby udać się do specjalisty który w końcu wpoi mi do głowy, że ona już nigdy nie wróci bo ja jednak mam nadzieje, że ona czasem też o mnie myśli i jak się znowu gdzieś spotkamy bo będzie jedno wielkie bum. Co jeszcze powinienem zrobić, może jest ktoś w stanie tutaj mi doradzić może ktoś ma podobną sytuacje, bo to wszystko nie jest normalne..
  14. Witam, jestem nowy na forum także nie wiem czy temat ulokowałem w dobry dział. Mam pewien problem, otóż miałem partnerkę dosłownie mój ideał, byliśmy razem właściwie niecałe 4 lata wszystko co razem przeżyliśmy było pierwsze, w skrócie to od dzieciaka można powiedzieć do dorosłych ludzi bo kiedy się poznaliśmy ja miałem 17 ona 15 a po rozstaniu wiadomo ja szukałem pracy ona była w trakcie matur. Pierwsze 2 lata były bez zarzutu, ja miałem do niej pełne zaufanie a ona do mnie (ciężko było to zbudować bo zawsze byłem typem kobieciarza). Niestety czar prysł wystarczyło pare drobnych kłamstw w moją stronę i coś mi się poprzestawiało w głowie zaczęło się od olewania, zdrad, unikania, tratowania tylko jak rzecz jak, dużo kłótni, zakazów (ona wobec mnie też je zaczęła stosować więc robiłem tak samo) właściwie nasz ostatni rok związku opierał się na kłótniach i seksie. Co do mojej byłem kobiety nie mam nic do zarzucenia bardzo bardzo bardzo mnie kochała, czasami aż za bardzo była za mną głupia, groźby że jak ją zostawię to sie zabije itp itd. W okresie luty-kwiecień strasznie dała mi popalić swoim zachowaniem z jej strony dużo alkoholu, papierosy, imprezy (oczywiście mnie kłamała, że siedzi w domu się uczy do matury ja jej wierzyłem bo nigdy nie chodziła na imprezy) widać już było, że ma to wszystko w dupie próbowałem walczyć dostałem jeszcze większego kopa w dupę Oficjalnie to ona ze mną zerwała, coś tam jeszcze było prób z jej strony bo odpuściłem ale po 3 tyg dalszych kłamstw ja powiedziałem dość i zerwałem kontakt 15 maja 2016r, usunąłem ją z wszystkiego co było możliwe byle by nie mieć z nią kontaktu, bawiłem się imprezowałem, nawet poznałem dziewczynę w sierpniu, z którą jestem do dziś. Zakręciła mi w głowie, ale im dłużej z nią jestem tym badziej robię z niej moją ex bo jest do niej bardzo złudnie podobna i z wyglądu i z charakteru... Z racji tego, że była dziewicą nie doszło szybko do seksu. 15 Wrzesień 2015r oczywiście jej urodziny tyle myśli napisać nie napisać, akurat siedziałem z ziomkami mówili olej, nie posłuchałem napisałem 4 dni później była już u mnie po długich namowach na początku spokojnie później trochę zaczęliśmy się przytulać aż wybuchło cała ta tęsknota złość najlepszy seks w moim życiu, w późniejszych dniach przespaliśmy się ze sobą 3-4 razy aż w grudniu stwierdziłem, że to jednak nie może tak trwać (pojawiająca się chora zazdrość i spiny z jej strony) ostatecznie zerwałem z nią ponownie kontakty po to by skupić się na obecnej dziewczynie. Powtórka z rozrywki obecna dziewczyna również mnie kłamała więc i mi odbiło, ostatnie miesiące są dla mnie jak jakaś kara tak strasznie tęsknie za moją byłą, śni mi się, chodzę przybity, masturbuje się oglądając jej zdjęcia wszystko po to by zaspokoić mój popęd, najbadziej w tym wszystkim cierpi moja dziewczyna która 100% zdaję sobie sprawę, że znowu myślę o ex, ale ja już tak dłużej nie potrafie. Powrót nie jest możliwy aktualnie ma chłopaka z którym jest ponad rok i mieszkają razem, nie miałem z nią kontaktu przez ponad 2 lata, nie spotkaliśmy się nawet na ulicy nic dosłownie nic. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim radzić to uczucie to przyszło spowrotem tak nagle. Ja złudnie wszystko co sobie wyobrażam to właśnie z nią, nie mam wgl ochoty na seks bo chce jej. Gubię się w tym wszystkim i jestem nieszczęśliwy. Próbuje odżyć na nowo, wróciłem od miesiąca na siłownie, ograniczyłem wszelakie używki do minimum, a niektóre do zera, próbuje zająć się sobą ale to nie pomaga. Myślałem, żeby udać się do specjalisty który w końcu wpoi mi do głowy, że ona już nigdy nie wróci bo ja jednak mam nadzieje, że ona czasem też o mnie myśli i jak się znowu gdzieś spotkamy bo będzie jedno wielkie bum. Co jeszcze powinienem zrobić, może jest ktoś w stanie tutaj mi doradzić może ktoś ma podobną sytuacje, bo to wszystko nie jest normalne..
  15. Witam W poprzednim wątku na końcu zaznaczyłem, że CDN, toteż wywiązuje się z obietnicy. Kolejne zasady, wskazówki, wnioski jakie powstały w ciągu mego 31 letniego żywota: 11) Nikt nie będzie mi mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze - nie obchodzi mnie co inni robią. Dopóki nie wchodzą mi w drogę wszystko jest ok. Ale pod żadnym pozorem nie pozwalam sobie na rady dotyczące mojego życia czy przyszłości. Chyba, że sam zacznę temat. Najczęściej jednak ten temat dotyczy związków, dzieci itp. Trzeba wiedzieć co można komu powiedzieć. Jednej osobie delikatne: nie znalazłem tej jedynej (z poczuciem humoru lub trochę nawet szyderczo). Innym bardziej stanowczo np. Na pytanie kiedy ślub? - odpowiadam pytaniem - kiedy rozwód? 12) She can make you or break you - inspirująca kobieta naprawdę dodaje skrzydeł. Gdy Cie motywuje możesz wykrzesać z Siebie 150 procent. Ale zła kobieta zniszczy Cię. Niektórzy wygrywają w totka. Szansę są podobne. 13) To co jest prawdziwe, a to co faktycznie jest, nie zawsze jest tym samym - stopień jaki ludzie udają szczęście jest fascynujący. Te słodkie minki na spotkaniach. Całusy. A w domu ciągłe awantury. No i ciągłe udawanie, iż ma się więcej niż w rzeczywistości. Chwilówka by zastawić syto stół. Ja jak nie miałem pieniędzy by zapraszać gościu nie robiłem tego. Goście pojedzą, popiją, wyjdą i zapomną. A dług pozostanie. 14) Jeśli nie dokonujesz wyborów, to stajesz się ofiarą wyboru - to chyba nie wymaga wyjaśnienia. Albo ty dokonujesz wyborów w swoim życiu, albo ktoś wybierze za Ciebie. A kto wie co jest najlepsze dla Ciebie? 15) Jeśli coś wygląda na podstęp to wiedz, że to podstęp - większość sytuacji jest taka jak nam się wydaje na pierwszy rzut oka. Nie trzeba godzinami rozmyślać nad tym. Jeśli ktoś jest chce nam coś dać za darmo, oczywiste jest, że coś jest tu nie tak. Za darmo jest tylko ser w pułapce na myszy. Gdy ktoś proponuję nam umowę, która jest korzystniejsza dla nas od razu kończymy rozmowę. Nikt nie podpisuje z własnej woli niekorzystną dla siebie umowę. A jeśli tak, to naprawdę chcemy wchodzić w biznes z taką osobą? Na razie tyle. Jak wróci wena może wątek będzie kontynuowany.
  16. Słowem wstępu: Z początku myślałem, że audycja będzie o tym co w tytule. Jednak zeszło na nieco poważniejszy temat i dosyć ciekawe zagadnienie. Mianowicie youtuber mówi o tym, że należy łączyć się w pary: samiec alfa + samica beta/ samiec beta + samica alfa. Niby oczywiste a jednak nie. Pewnie wielu z braci ma ten typ ogólnie mówiąc "beta". Co jest naturalnie uwarunkowane i tego nie zmieni się w żaden sposób. Ani pieniędzmi ani pozycją społeczną ani innymi sztuczkami. [Około 16 minuty jest nieco o tym jakie cechy przejawia alfa a jakie beta]. No cóż wychodzi na to, że ze mnie również jest beta. Jednak sam fakt bycia introwertykiem już przesądził o tym dawno temu. Nie interesuje mnie "mierzenie sobie chujków", rywalizacja, walka o władze i agresywne pięcie się do góry w hierarchi społecznej. Jednak do rzeczy: No właśnie co z samicą alfa? Skoro taki typ pasuje do osobowości to jak być w takim związku jeśli mimo wszystko kobieta będzie z natury chciała seksu z alfą. Z własnego doświadczenia moja pierwsza laska zdecydowanie była bardziej dominująca niż ja. Jej poprzedni faceci i jeden po mnie są jeszcze większymi betami ode mnie. Oczywiście nie, przejawiało się to w tym, ze była wulgarna czy coś. Jest niska i drobna o wyglądzie na kilka lat młodszym. Ja też młodo wyglądam ale taki szczegół. Tak teraz układam sobie wspomnienia do kupy i mnie nieco olśniło. Nie starałem się w ogóle, to ona mnie agresywnie podrywała i zaciągła w związek. Byłem wtedy popularny w pewnej społeczności - (tak to śmieszne, nawet taki outsider jak ja) Mimo to udawała nieporadną i taką "zaopiekuj się mną" - sam jej wygląd tak przemawiał. Co do niej samej, faceci lepili się do niej jak rzep do psiego ogona. Ona sama lubiła się z każdym przytulać na powitanie. Wkurzała mnie jej paczka znajomych (kilku facetów - beta, co mnie ździwiło faktycznie była to przyjaźń bez podtekstów). Mniejsza z tym, tak jak mówiłem jedynym jej alfa był pierwszy. Zrobił jej kuku (zdradził). Potem każdy kolejny to typowy beta tak jakby alfy ją nie obchodziły. Byłem chyba 5 lub 6 a miała dopiero 19/20 lat. W łóżku zazwyczaj ona inicjowała seks a ujeżdzała jak szalona. Taka lekka i drobna, wygląd anioła a w środku jakby demon. To były czasy, kiedy byłem nieco bardziej wybrzydzający i rozczeniowy, więc jej robiłem shit-testy. Myślałem, że ma słaby poziom jednak kilka lat później przekonałem się, że ona miała poziom wyjebany w kosmos. A nie zdawałem sobie z tego nawet sprawy. Wtem czas była ode mnie inteligentniejsza, bogatsza i zaradniejsza (wyrobiłem się i moim skromnym zdaniem ją obecnie prześcignąłem). No dobra może dalej jest bogatsza bo o jeden stopień wyższa klasa społeczna od mojej rodziny Miała raz taki dzień, że jak chciałem u niej pozmywać naczynia to się mega wkurwiła. Był kontekst mniej więcej taki, że podobno się na tym nie znam i źle ułożę naczynia. W ten dzień na dupę też był szlaban. Czasem to ona rzeczywiście grała tą słabszą. Co najlepsze kiedy to robiła czułem do niej coś w rodzaju pogardy i nieświadomie to wykorzystywałem. Z drugą laską też kiedy była zbyt nieporadna i zrzucałą odpowiedzialność za coś na mnie to dostawałem szału i odczuwałem taką pogardę i niechęć. Skojarzyła mi się jeszcze jedna rzecz kiedy druga laska miałą do mnie większy dystans i traktowała mnie trochę przedmiotowo (wiadomo było już, że nie będziemy razem) to się w niej zakochałem i to tak ostro. Wcześniej kiedy była mi uległa czułem do niej pogardę (w sensie co za ofiara, mógłbym mieć lepszą). Z pierwszą rozstałem się z oficjalnych powodów, że zbyt bardzo się do niej czepiam i rzekomo potrzebuje matki a nie dziewczyny (lol - ciekawe na jakiej podstawie to stwierdziła). Już widzę jakby powiedzieć do samicy, że potrzebuje ojca a nie męża. Żałuje, że kiedy się z nią rozstawałem to usunąłem całą korespondecję z nadmiaru emocji. Tak to bym miał porównanie jaki kiedyś byłem i jakie miały miejsce wydarzenia w związku. Niestety mam wielką dziurę w pamięci z tamtego okresu i prawie nic nie pamiętam a było to zaledwie kilka lat temu. Być może to przez to, że tak dużo od tego momentu rzeczy się wydarzyło. Bracia jak to oceniacie? Czy rzeczywiście bety powinni szukać samic alfa, czy mimo wszystko beta? Osobiście odpychają mnie chłopczyce i biznes women. W dodatku nie lubię imprezowych dziewczyn co mają dużo znajomych. Seks ma dla mnie drugorzędne znaczenie. Pierwsza laska mi zrobiła ostry mind-fuck, ale namiętnośc była wysoka. Przy drugiej lasce emocjonalnie odżyłem i czułem się stabilnie jednak dopiero jak mnie traktowała lekko z góry to poczułem do niej szacunek.
  17. Co tu dużo gadać. + https://www.google.pl/search?q=żona nicka vujicica&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjWxf_C1-TZAhWsBZoKHc9bC-8Q_AUICigB&biw=1366&bih=651#imgrc=_ Żona nie jest brzydka. W dodatku zadziwiające, że urodziły się zdrowe dzieci. Co o tym sądzicie?
  18. Ostatnio głośniej się o tym mówi i wzbudziła ogromne zamieszanie. Co człowiek to opinia. Temat jest trudny i ciężki. Wiadomo, że dziecko dla większości będzie zawsze najważniejsze. Wiadomo, że kocha się inaczej. Wiadomo również, iż dzieci ma się jedne i na zawsze, a mąż/ żona/ partner dziś jest, jutro może być czyimś mężem/ żoną/ partnerem. Osobiście stawiam partnera wyżej niż dziecko i jestem potępiana za taką wypowiedź. Mąż/ żona/ partner powinien być ten jeden do końca, bo defakto dzieci wychowujemy dla innych. Ciekawi mnie, jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Jaka byłaby Wasza odpowiedź?
  19. Witam Bracia. Tak se rozkminiam, jak bym nagle owdowiał. Co wtedy, zabrakło kobiety, części życia. Co wtedy? Rozbierzmy to racjonalnie. Co zrobić dalej? Wiadomo, żal, żałoba, ale to minie, co potem? Żyć samemu w samotności, lub po mimo wszystko, przygarnąć coś co brzęczy za uchem? W sumie nie wiem co lepsze. Czy samotność czy znowu baba. Uważam że najlepszym rozwiązaniem było by zakochiwać się co dwa lata i żyć cały czas na haju. Będąc świadomym procesów mógłbym cały czas żyć na haju, podobno najlepszym narkotykiem, i co 2 lata wymieniać obiekt uwielbienia. Chciałbym. Pozdro.
  20. Oto analiza Piotra na temat tego dlaczego ludzie zdradzają się mimo szczęścia.
  21. Do napisania tego postu skłoniła mnie wypowiedz kolegi @M.Dabrowski napisana w zupełnie innym wątku, a ponieważ nie chce robić offtopa postanowiłem założyć osobny temat. M.Dabrowski napisał: Panowie, czy będąc już w stanie po wyjściu z tego naszego przysłowiowego "matrixa" , jako już świadomi i pewni siebie faceci byliście w stanie ot tak po prostu się zakochać? Czyli ten cały haj, burza hormonów itp... Ja tak naprawdę boje się tej wizji, świata w którym już najzwyczajniej w świecie nie będę zdolny do zakochania...
  22. No właśnie... Postaram się w miarę krótko opisać w czym rzecz. Otóż z partnerem byłam prawie 4 lata. W marcu rozstaliśmy się. Odeszłam od niego i się wyprowadziłam. Układało nam się różnie, jak to w życiu. A co było powodem rozstania? brak szacunku z jego strony, wyzwiska, obrażanie mnie w złości, w kłótniach. Dużo tego. Szukałam pomocy sama. Poniekąd można to nazwać przemocą emocjonalną. Odeszłam, choć kochałam..heh..kocham nadal, choć minęły ponad 2 ms. Odeszłam, bo już nie widziałam innego wyjścia, rozwiązania, kiedy żadne rozmowy nic nie dawałay. Albo dawały na chwilę. Rok temu też się rozstaliśmy. ALe postanowiliśmy dać sobie drugą szansę. A raczej ja jemu ją dałam. Płakał, mówił że kocha,że żałuje, że tylko ze mną itp. Było cudownie. Zaręczyliśmy się, planowaliśmy założyć rodzinę, kupiliśmy mieszkanie. Bajka. Ale z czasem wróciły stare krzywdzące schematy. Zastał puste mieszkanie. Zabrałam wszystko. Dosłownie wszystko. Wyprowadziłam się jak tego chciał. Na początku był wściekły, miał do mnie żal i pretensje, że odeszłam. Było mi z tym "lepiej", bo utwierdzało słuszność podjętej decyzji. Z czasem pretensje mijały. Zaczął rozumieć gdzie i w czym były błędy. Że dużo po jego stronie. Zaczął mnie przepraszać, zostawiać kwiaty. Starałam się nie wdawać w dyskusje. Uciełam kontakt. Nie odpowiadałam na wiadomosci, nie odbierałam tel, kiedy przyszedł do mnie do pracy wyrzuciałam go. Non stop o tym myslalam i mysle, bo to miał byc "ten". Nawet jesli Was to bawi. Co do terapii, już na poczatku roku prawie mielismy na nią iść, bo uważam że mamy problem z komunikacją. Jednak nie doszło do tego, bo zaczęlo się układać i było ok. Zresztą wtedy On chyba nie za bardzo był do niej przekonany. Dzis jak sam powtarza jest " w czarnej d..." i wie, że jedynie pojscie na terapię może być szansą na bycie razem. Dwoi się i troi, stara się i wiem, że kocha i że mu zalezy na mnie i na nas. I właśnie to, co nas łączy to uczucie, miłość. Ale z mojej strony jest ogromny strach, lęk, brak zaufania, że za x czasu to znów się powtórzy. Że on wybuchnie pod byle pretekstem i ja usłysze epitety w swoim kierunku, bo to "w złosci" lub po alkoholu (okazyjnie). Dużo mnie kosztowało odejscie i jako takie pozbieranie się kolejny raz. Boję się. Zwyczajnie się boję. I pytam Was drodzy Panowie, co jest w męskiej głowie ;)?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.