Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Waginator

Użytkownik
  • Zawartość

    89
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Waginator wygrał w dniu 9 Luty

Waginator posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

95 Świetna

O Waginator

  • Tytuł
    Kot
  • Urodziny

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

310 wyświetleń profilu
  1. Obowiązkowe szczepienie jest bodajże od roku 94', więc starsze osoby (a w zasadzie wszyscy) powinny zrobić sobie badanie krwi za kilkanaście złotych na przeciwciała przeciwko HBV, a jeśli wyjdą poniżej 100 to się zaszczepić. WZW C pomimo, że jest bardziej niebezpieczne niż WZW B to jest mało prawdopodobne, żeby doszło do zakażenia przez kontakt seksualny, w dodatku w dzisiejszych czasach jest wysoka szansa na wyleczenie. HIV niestety jest szansa aczkolwiek mało prawdopodobna w przypadku zabezpieczania się.
  2. Śmieszna sytuacja. Przyjechałem na ferie do domu i w sobotę przyszła do mnie babcia. Zaczęło się pieprzenie o walentynkach, żebym coś wysłał koleżance, zaprosił do kina, kupił coś, blablabla, bo w ten sposób się podtrzymuje znajomości (no w końcu jak nie ma z ciebie pożytku to po co miałaby się kobieta z tobą przyjaźnić) i facet powinien zabiegać o kobietę. Kilka lat temu pewnie bym się nad tym zastanowił, teraz ją tylko wyśmiałem, zbiłem jej wszystkie argumenty i powiedziałem, że to ja robię łaskę koleżance, że się z nią zadaję, a nie ona mi i na jej miejsce są dziesiątki innych, więc to ona powinna o mnie zabiegać i mi coś kupować/wysyłać. Przysiągłbym, że mówiła to na serio i dalej jestem tego pewny. Dzisiaj rano przyszła specjalnie do mnie po to, żeby powiedzieć, że tylko żartowała i żebym przypadkiem nikomu niczego nie wysyłał i że ja wiem najlepiej jak być powinno
  3. Czytając Wasze wypowiedzi przyszedł mi do głowy pewien paradoks. Kobiety bardzo często narzekają, że faceci lecą tylko na ich wygląd, że zależy im tylko na seksie i traktują jako obiekt seksualny. Natomiast facetów często boli fakt, że są traktowani jak bankomaty i kobietom zależy głównie na ich pieniądzach. Pomijając wyraźną analogię pomiędzy tymi dwoma postawami można tu dostrzec pewien paradoks. Mianowicie zarówno kobiety i mężczyźni doskonale wiedzą, że wygląd kobiet jest ich głównym atutem, co zresztą same wykorzystują, a pomimo to narzekają na ten fakt. I w drugą stronę faceci, część świadomie, większość podświadomie wiedzą, że kobiety pragną hajsu, który jest głównym atutem mężczyzn, a pomimo to często uznają to za zjawisko negatywne. Takie zjawisko może tłumaczyć negatywny wpływ niektórych wyrażeń facetów: "Masz piękne oczy/jesteś piękna" to tak jakby kobieta powiedziała "Masz drogie auto". "Podobasz mi się/jesteś dla mnie atrakcyjna" to analogicznie "Podoba mi się, że jesteś bogaty". "Chciałbym uprawiać z tobą seks" -> "Chciałabym, żebyś mi kupił..." Takie zwroty usłyszane przez faceta wywołują poczucie zażenowania i uśmiech politowania (chyba, że wypowiada je kobieta 10/10 to się zasady naginają). Podobnie w przypadku kobiety takie teksty spełniają rolę odwrotną do oczekiwanej (chyba, że ponownie 10/10...). W istocie kobiety potrafią bardzo dobrze maskować swoje zamiary i nieświadomy facet często nie widzi jaką rolę spełnia. W przeciwieństwie do tego u facetów często widać ich zamiary, co może obniżyć w ten sposób ich atrakcyjność. I tak paradoksalnie wartość kobiety, która jawnie mówi, że pociągają ją pieniądze faceta zaczyna spadać tak samo wartość faceta u którego widać, że zależy mu na seksie również zaczyna spadać. Ta alternatywna teoria wyjaśnia dlaczego niezainteresowani danymi kobietami faceci są dla nich bardziej pociągający, a komplementy często wywołują odwrotny skutek do zamierzonego.
  4. Nawet nie trzeba zdobywać bogactwa czy odnieść jakiś spektakularny sukces. Wystarczy nagle stać się lepszym od kogoś. Pamiętam pierwszy semestr moich studiów. Nie potrafiłem wtedy do końca się uczyć, wyniki miałem poniżej przeciętnej, nie szło mi to za bardzo. Ale miałem wtedy jakieś znajomości w obrębie grupy, ludzie zapraszali mnie na imprezy, byłem zwyczajnym gościem. W drugim semestrze stwierdziłem, że ucząc się tak dalej bankowo nie zaliczę tego roku, wziąłem dupę w garść i zacząłem się ostro uczyć. Efekty w nauce było widać, widzieli je też inni. Z przeciętniaka stałem się zagrożeniem. Ludzie zaczęli się odsuwać, wyczuwałem dystans, zapraszanie na imprezy się skończyło, niektórzy wprost mi mówili, że mnie popierdoliło, że się tyle uczę. Jakby to był ich zasrany interes co robię z wolnym czasem. Jakby nie patrzeć to wciąż mentalnie żyjemy w jaskiniach, faceci są nakręceni na rywalizację i osoba, która odnosi sukces staje się dla nich niewygodna.
  5. Taki powód w ogóle nie powinien występować w papierach. Jak można stwierdzić niezgodność charakterów po xx latach związku? Charakter i cele życiowe drugiej osoby widać po kilku spotkaniach, maksymalnie kilku miesiącach. Jakoś samice doskonale potrafią odsiać słabego samca już po kilku minutach rozmowy, a tu nagle po kilku latach uświadomienie, że ten facet to jednak zły charakter miał. Tak naprawdę instytucja małżeństwa będzie się rozpadać, ponieważ nie spełnia już swojej pierwotnej roli: 1. Po pierwsze i najważniejsze, kobieta nie jest już zależna finansowo ani pod względem bezpieczeństwa od faceta, więc nie jest jej potrzebny tak jak kiedyś. 2. Nie żyjemy już w małych kilkuset osobowych wioskach tylko w miastach z dostępem do ogromnej liczby ludzi. Faceci mogą realizować swój biologiczny program zapładniania jak największej ilości kobiet, a kobiety swój program hipergamii. Można teraz przebierać i wybierać. 3. Większe społeczne przyzwolenie na rozwody i puszczanie się po bokach i sama antykoncepcja, która znacząco to ułatwia. 4. Dłuższy wiek życia, biologiczny program kilku lat haju emocjonalnego (żeby zapłodnić) i kilkunastu lat przywiązania (żeby wychować) nie sprawdza się, bo jak kiedyś przypadał na końcówkę życia tak teraz na jego połowę. Pewnie z tego powodu najczęstsze są rozwody właśnie z 5-9 letnim stażem. 5. Coraz większa świadomość facetów, że małżeństwo nie daje im żadnych przywilejów, a tylko je odbiera. To jest jeszcze marginalne, ale za sprawą właśnie takich artykułów na internecie, komentarzy pod nim, tego forum i ogólnego rozpowszechniania wiedzy o działaniu kobiet ten odsetek będzie cały czas rósł. Podsumowując, dawne mechanizmy biologiczne, które mamy zakodowane są nieadekwatne do czasów w których żyjemy, a efekty tego są coraz bardziej widoczne.
  6. To w sumie mógłby być ciekawy pomysł na filmik na yt z kategorii "social experiment" z ukrytą kamerą. A odnośnie tematu. Mam jednego znajomego ruchacza. Jeśli wierzyć jego opowieściom to nie znam nikogo kto miałby chociaż połowę liczby kobiet, które on miał (chociaż ja przebywam raczej w 'poprawnym' środowisku). W żadnym wypadku nie nazwałbym go draniem, badboyem, oschłym itd. Jego osobowość bardziej przejawia cechy bycia osoby towarzyskiej, ekstrawertycznej, pewnej siebie i z poczuciem humoru. W dodatku posiada elementy uwodzicielstwa, umie eskalować dotyk, prawić komplementy i odpowiednio dawkować zainteresowanie. Raz mówił, że na jakiejś imprezie panna powiedziała, że podoba się jej koleżance (jakaś gruba i brzydka), a on stwierdził, żeby sobie nie żartowała, bo on tu przyszedł dla niej. I godzinę później byli w łóżku. Oczywiście, jeśli nie naciągał faktów. No i nie ukrywam też, że o wygląd dba. Według mnie jednak chodzi o to, że ci badboye zwykle mają bardzo wysokie umiejętności społeczne, często są na imprezach, mają okazje, żeby kogoś poznać, nie boją się dotykać panny i pociągnąć tego dalej. A taki przeciętny facet siądzie pół metra od laski, będzie pieprzył o farmazonach i zanudzał. Sama mimika, ekspresja, emocjonalność, taka wewnętrzna energia, którą facet będzie wykazywał już doda mu wiele na plus, zadziałają neurony lustrzane, panna się rozemocjonuje i będzie znacznie bardziej chętna.
  7. @tour de PRO life Generalnie trzeba działać szybko i odważnie. Jak coś się przedłuża to znaczy, że idzie to wszystko w złym kierunku. A poczucie winy, którego doświadczasz to nic innego jak jedna z metod manipulacji, która ma za zadanie skłonić Cię, żebyś dalej adorował. Mnie też tak kiedyś "więcej niż koleżanka" manipulowała, teksty typu "czy nasze koleżeństwo nic dla ciebie nie znaczy?", "ale jak możesz tak po prostu zakończyć, nie możemy się spotykać od czasu do czasu?", "dla ciebie liczy się tylko jedno" itd. Gdy te argumenty nie zadziałały rozpłakała się i powiedziała, że "szkoda kończyć taką wartościową znajomość", "rozmowy z tobą były dla mnie cenne", a na koniec jeszcze posmyrała mnie po ręce i wyszła. Niestety po tych wszystkich metodach uległem i powiedziałem, że możemy jakiś kontakt utrzymywać (chociaż ograniczony). To był początek końca i nic z tego dobrego nie wyszło, a laska jak poczuła, że mnie trzyma za jajca to już wrzuciła wyjebkę na mnie. Tak naprawdę nie można brać na serio żadnego zdania, które kobieta wypowiada podczas kłótni. Wszystko jest doskonale zmontowane w tym kierunku, żebyś przypadkiem nie odszedł, a jak się przekona w końcu, że nie odejdziesz to dalej będzie miała Cię w dupie. Tutaj mogą też się czaić haczyki, jeśli nie ulegniesz i skończysz rozmowy z nią to nie zdziw się jak nagle zacznie być szczególnie miła albo nawet z łaski swojej powie, że pójdzie na tę kawę.
  8. Kalkuluje jej się. A jakby misio zostawił to co wtedy? Trzeba mieć zapasową gałązkę Oczywiście w tym przypadku nie, bo autor LTR'a nie chciał, ale ogólnie to jak najbardziej.
  9. Patrząc w tym kierunku możemy założyć, że jest jakiś rudy gość, który jest bogatym dyrektorem i wzbudza te emocje właśnie swoją pozycją społeczną (podekscytowanie, że interesuje się nią ktoś wysoko postawiony i że można go złapać na haczyk ot chociażby jako przykład emocji). I wtedy kobieta stwierdzi, że jej w zasadzie to rudzi się zawsze podobali. To by nawet było zgodne z teorią dysonansu poznawczego. Kobieta podświadomie poleciała na hajs, ale że nie chce się postrzegać jako materialistka to wmawia sobie, że ten facet rzeczywiście ją kręci. Ja bym nie był przekonany, że kobieta bzyka się z bogatym facetem tylko i wyłącznie mechanicznie. To czy ktoś się nam podoba dzieje się na poziomie psychiki, a tą można bardzo modulować. Nierzadko mi się zdarzało, że jakaś kobieta mi się w ogóle nie podobała z wyglądu, ale odpowiednia sytuacja sprawiła, że stawała się atrakcyjna. I odwrotnie. Jak spojrzę wstecz na lata szkolne jakie mi się kobiety podobały to mógłbym się złapać za głowę. Oczywiście sytuacje w których kobieta tylko poleciała na hajs też się zdarzają. Ale tak naprawdę kobieta tak dobrze poudaje, że nawet nie odkryjesz czy ona faktycznie na Ciebie leci czy ma jakiś ukryty interes.
  10. @Brat Jan Zastanawiałem się długi czas nad tym fenomenem. I kiedyś przypadkiem zobaczyłem jak jedna z jego koleżanek pisze do drugiej "patrz jakiego mam przystojniaka w grupie <jego zdjęcie>" i odpowiedź "noo, rzeczywiście zajebisty". Z charakteru nic nadzwyczajnego, nawet trochę dziewczeński przez co nie wzbudzał zaufania reszty facetów chociaż może wzbudzał dzięki temu zaufanie wśród kobiet. Z wyglądu jak wspomniałem wychudzony, ale tak sobie myślę, że tutaj akurat twarz odgrywa największą rolę. Zresztą jeśli ktoś miał kiedyś bliższe kontakty przyjacielskie z loszkami to doskonale wie, że ekscytują się one maks. 1-2 facetami (najprzystojniejszymi, często sportowcami lub aktorami), a cała reszta jest niewidzialna. NIGDY nie spotkałem się jeszcze z przypadkiem, że któraś się podniecała, że facet ma super charakter czy coś w tym stylu. A odnośnie dyskusji o brzydkim mężczyźnie to skąd w ogóle pomysł, żeby tak faceta nazywać? Przecież jest to kwestia najzupełniej subiektywna, nie ma żadnych obiektywnych wskaźników (co najwyżej symetria ciała, ale ta jest podobna u obu płci), które mogłyby powiedzieć, że facet jest brzydszy od kobiety. Jak dla mnie to jakaś białorycerska pozostałość z zamierzchłych czasów, że kobieta to takie piękne bóstwo co sra tęczą, a facet to jakiś zwykły, brzydki, zapocony robol.
  11. Ja szczerze powiedziawszy znam tylko jednego. Ale efekt był niesamowity. Na 8 facetów w grupie 24 osobowej on jeden stworzył sobie wianuszek około 8 kobiet, które praktycznie tylko z nim gadały. I co lepsze gość z charakteru był całkiem przeciętny, wręcz trochę zniewieściały. A z wyglądu trochę wychudzony. Cała reszta facetów praktycznie nie była brana pod uwagę chociaż reprezentowali wyższy poziom intelektualny czy towarzyski. To nie miało żadnego efektu, zerowe przyciąganie kobiet. I się nie dziwię, że faceci w takim wypadku łaszą się do kobiety, jak sami nie dostają żadnego feedbacku.
  12. @Herbu Mizogin Nie potrafię odpowiedzieć Ci na to pytanie. Z pewnością jest jakieś dobre wytłumaczenie dlaczego niektóre gatunki poświęcają życie dla pojedynczej kopulacji, ale ja go nie znam. Znam za to przykład bodajże konika morskiego, gdzie role się odwracają. U tych gatunków samica się udostępnia, ale to samiec opiekuje się ikrą i potomstwem i to on poświęca więcej na to potomstwo. I w tym wypadku to on przebiera w samicach, nie odwrotnie. Jest jednak pewien szkopuł, który każe sceptycznie porównywać człowieka do innych gatunków. U zwierząt króluje dobór płciowy. Domyślnie samica wybiera najlepszego samca. Dlatego samce w różny sposób "przypodobują się" samicom. Nawet w ten sposób, który zakłóca ich naturalne możliwości przetrwania. Np. wśród jeleni ten będzie miał najwięcej samic, który ma największe poroże, nawet jeśli stanie się ono tak duże, że będzie utrudniało mu poruszanie się i skracało jego długość życia. Paw dzięki swoim ogromnym, kolorowym skrzydłom jest łatwym łupem dla drapieżników, ale to właśnie one są faworyzowane przez samice. No i może ktoś już zauważył, ale człowiek jest chyba jedynym gatunkiem, gdzie to kobiety się upiększają, a nie faceci (chociaż w dzisiejszych czasach...). Więc mamy dwie strategie rozrodu, z jednej strony kobiety pogardzają facetami, dopuszczając do siebie tylko najlepszych, a z drugiej strony same zwiększają swoją wartość. I według mnie ze standardu wśród zwierząt "samiec walczy o samicę" z jakiegoś powodu rozwinęło się "samiec walczy o samicę, samica walczy o najlepszego samca". Ale nawet jeśli jest taka strategia to ona nie tłumaczy tego, że kobieta miałaby coś płacić, bo dla kobiety "najlepszy samiec" oznacza samca, który ma zasoby i będzie się z nią nimi dzielił, a nie odwrotnie. W każdym razie to co chciałem napisać, to że nie tylko faceci " Upadlają się, biją, stroszą piórka, oszukują, odgrywają jakieś teatrzyki, oddają majątki ", a jest to powszechne zjawisko wśród zwierząt. A jeśli coś powstało na drodze ewolucji to musiało to sprzyjać rozpowszechnianiu genów.
  13. Źle podchodzisz do tematu. Porównujesz włożenie penisa na kilkanaście minut do noszenia brzucha przez 9 miesięcy, a później męczenia się z bachorem. Jest taka zasada ewolucjonistyczna, która sprawdza się u wszystkich zwierząt, w tym i u człowieka, że wybrzydza ta płeć, która więcej inwestuje w przypadku seksu. A to kobieta inwestuje 9 miesięcznym brzuchem, dlatego to ona musi wybrzydzać kogo wybrać, bo jak źle wybierze to może nie mieć już okazji, żeby spłodzić kolejne dziecko i jej geny przepadną. Facet może każdego dnia przelecieć kilka kobiet i niewiele na tym ucierpi, jak kobieta się puści ze złym facetem to jej geny przepadną. Dlatego kobiety potrafią lepiej kontrolować pożądanie, a faceci mają większy popęd i nadskakują kobietom, żeby to ich wybrali. Oczywiście nie zmienia to faktu (i rycerze o tym nie wiedzą), że kobieta wybiera, ale nie wybiera wśród pospolitych facetów tylko zaczyna od najwyższej półki, czyli tego mitycznego alfa, który jest atrakcyjny, bogaty albo jest urodzonym liderem. Dopiero jak alfa jest niedostępny to kobieta patrzy na niższy szczebel. Dlatego teoria, że kobieta powinna płacić może się w najlepszym razie sprawdzić tylko dla elity wśród facetów, cała reszta niech się uważa za szczęściarzy, że coś zamoczyła. Bo gdyby nie nasza kultura monogamiczna to wielu z nas, by seksu nie uprawiało. Jakiś profesor antropologii kiedyś pisał, że w przeszłości rozmnożyło się 80% kobiet i tylko 40% mężczyzn. I gdyby nie wpływy kulturowe to byłoby teraz tak samo, najwyżsi w hierarchii faceci mieliby swoje haremy (rekord dzieci u jakiegoś faraona to około 1000), a połowa facetów nigdy by nie dostała żadnej kobiety.
  14. Przesadzacie, ile widzicie na co dzień facetów z takim oczojebnym makijażem na ulicy? Bo ja sobie nie przypominam, żebym kiedykolwiek widział. Mógłbym powiedzieć, że to ewenement, który się zdarza raz na ileś przypadków. Ale to chyba nawet nie o to chodzi. Ten gość po prostu odkrył sposób na życie. Laski kupczą dupą, piosenkarki świecą cycem, sprzedawcy wciskają tandetę za gruby hajs itd. Każdy po prostu chce wycisnąć jak najwięcej pieniędzy jak najmniejszym kosztem. A ten gość po prostu sprzedał swoją godność* za pieniądze. Spojrzałem na jego profil, już ma 80 tysięcy subskrypcji i 12 milionów wyświetleń, a przez tematy takie jak ten i różne wiadomości na portalach liczby będą rosnąć. To jest po prostu jego sposób na robienie hajsu. *A czy aby na pewno? Myślę, że faceci i tak mieli na niego wyjebane ze względu na to, że jest gejem (o ile rzeczywiście nim jest), a rozgłos i popularność zapewni mu całkiem pokaźne grono adoratorek, które będą chciały nawrócić go z homoseksualizmu (myślę, że te łapki w górę są głównie od kobiet i głównie dlatego, że poza makijażem jest po prostu przystojny). Więc samotność w ostracyzmie raczej też go nie czeka. EDIT: Już widzę filmy w stylu "jak wyleczyłem trądzik", "jak schudłem xx kg". To tylko kwestia czasu aż zgada się z jakąś firmą farmaceutyczną i będzie reklamował na swoim profilu jakieś preparaty. Albo kosmetyki. O ile już tego nie robi. Ten człowiek wyciśnie na tych filmach kupę kasy przy niskim nakładzie pracy.
  15. Bo to jest sztuka tak uzależnić drugą osobę od siebie, żeby dając ochłapy dalej mieć nad nią władzę. Jakbyś dostał na obiad paczkę suchego ryżu to byś popatrzył zdziwionymi oczami i powiedział, że takiego gówna jeść nie będziesz, bo jesteś przyzwyczajony do lepszego jedzenia. Jak dziecko z Afryki dostanie miskę ryżu to ma tę osobę za darczyńcę i nie wiadomo kogo. I to jest właśnie najsilniejsza broń kobiet, że potrafią tak zakręcić faceta, że on nawet będąc świadomym tego, że dostaje byle co nadal o to zabiegał. Zresztą to nie jest tylko broń kobiet. Ile to ludzi gra w Lotto, u bukmachera czy w kasynie, gdzie przepieprzyli już gruby hajs i po raz kolejny idą wiedząc, że za chwilę przesrają ostatnie pieniądze, ale liczą na tę nikłą nadzieję, że może jednak tym razem się uda. No właśnie, nadzieja, @Subiektywny o tym pisał bodajże na blogu. To ona napędza to wszystko. Ci faceci często są zarówno szczęśliwi jak i zgnojeni. Kobieta tak ich ustawia, że za danie dupy raz w miesiącu albo nawet za miłe zachowanie faceci czują się szczęśliwi jakby właśnie wygrali na loterii. Bo wygrali, tylko że wygrana jest nieproporcjonalna do włożonej inwestycji. Cała magia polega na tym, żeby dać pożądany bodziec (seks) w sposób losowy, niezależny od działań faceta. Wtedy on nie znając mechanizmu wyzwalającego próbuje wszystkich sposobów i staje się typowym niewolnikiem na każde zawołanie księżniczki, bo może to akurat sprawi, że będzie miał seks. Typowe warunkowanie instrumentalne. Facet też to może zastosować tylko musi mieć jakieś pożądane przez kobietę dobro ($) i rozdawać je w sposób losowy. Wtedy to kobieta będzie się starać cały czas, bo nigdy nie wie jaka reakcja wyzwoli u faceta otwarcie portfela, więc będzie próbowała go cały czas uszczęśliwić.