Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Waginator

Użytkownik
  • Zawartość

    127
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Ostatnia wygrana Waginator w Rankingu w dniu 9 Luty

Waginator posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

133 Świetna

O Waginator

  • Tytuł
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

408 wyświetleń profilu
  1. Ja jestem na medycynie 3. roku. Wprawdzie moja wiedza nt. endokrynologii nie jest zbyt duża jak na razie, to jednak na podstawie tego co wiem moim zdaniem nie widzę tu większego problemu. Przeglądnąłem największe kobyły o chorobach endokrynologicznych i badaniach laboratoryjnych - badania progesteronu u mężczyzn się praktycznie nie wykonuje. Można sobie wyobrazić, że występuje tutaj blok metaboliczny albo przerost nadnerczy, ale wyniki innych badań (kortyzol i testosteron) byłyby zaburzone. Progesteron nie jest też markerem nowotworowym wydzielanym przez ukryte guzy. Wszelkie zaburzenia oparte na blokach i dodatkowym wydzielaniu wyjebałyby wyniki w kosmos, tutaj jest raptem dwukrotnie podwyższone przy dziwnie niskich wartościach referencyjnych. No i @RRRR_WWWW nie pisze nic o żadnych objawach. Jednak dla czystości sumienia i faktu, że był gdzieś wspominany wcześniej problem utraty wagi powinienem spytać czy w badaniach był też wynik ACTH? Czy występują u Ciebie jakieś z tych objawów? https://pl.wikipedia.org/wiki/Zespół_Cushinga#Objawy_i_przebieg Według mnie, jeśli nie masz objawów zespołu Cushinga ani innych o których nie wspominałeś to nie ma się czym martwić. Ale jak będę miał możliwość to podpytam się kogoś bardziej doświadczonego co o tym sądzi.
  2. @GluX Powiedzmy, że jestem niedouczonym lekarzem. Możesz mnie czegoś nauczyć a nuż się czegoś ciekawego dowiem.
  3. Choćby z powodu wykluczenia błędów laboratoryjnych. Wiem, że każde laboratorium ma własne wartości referencyjne oparte na różnych zmiennych, ale te są wyjątkowo niskie. Jeśli spojrzysz po internecie jakie są normy wartości progesteronu u mężczyzn to wyjdzie około 1-3 nmol/l. Tutaj są kilka razy niższe. Stąd polecam powtórzyć wynik w innym laboratorium. Dodatkowym powodem dlaczego nie warto lecieć do lekarza jest to, że badań progesteronu praktycznie się u mężczyzn nie wykonuje. Nie wskazują one na żadną jednostkę chorobową, może poza jakimiś bardzo rzadkimi. Jeśli powiesz lekarzowi, że masz podwyższony progesteron (i to nie jakoś bardzo) bez żadnych innych zmian w wynikach badań ani bez żadnych objawów to Cię na 99% zbyje mówiąc, że po prostu tak masz i nie wiąże się to z żadną patologią. Jeśli to zataisz i zaczniesz wymyślać objawy to będziesz się bawić przez długotrwały proces diagnostyczny, który zapewne nic nie wykaże. A jeśli chcesz tak bardzo USG to wywalisz stówę i powiesz, żeby Ci zrobił.
  4. Polecam przed pójściem do lekarza powtórzyć badanie progesteronu w innym laboratorium.
  5. Uznałbym to za moment, kiedy jedna osoba nie chce żadnych relacji seksualnych, a druga chce na tyle mocno, że ich brak powoduje wyraźny dyskomfort psychiczny np. stany zazdrości, smutek. I pomimo tego faktu taka relacja dalej jest utrzymywana (chociaż w tym momencie nie ma już ona sensu, bo priorytety jednej i drugiej osoby są sprzeczne ze sobą).
  6. Patrząc na to trochę z innej strony to relacje friendzone jakich doświadczyłem w swoim życiu dały mi bardzo dużo. Po pierwsze, każdy taki nieodwzajemniony haj wiązał się z poczuciem, że jestem za słaby, żeby dostąpić zaszczytu bycia z tą kobietą. A, że w takim stanie byłem skłonny zrobić wszystko, aby jednak z nią być, przekładało się to na ogromne pokłady motywacji i energii do zmiany swojego życia. I nie będę ukrywał, że największe zmiany w moim życiu były właśnie tym spowodowane. Obok cierpienia równolegle doświadczałem rozwoju na wszystkich płaszczyznach życia. Haj po jakimś czasie mijał, ale dobre nawyki wykształcone przez ten czas pozostawały. A po drugie, gdyby nie odrzucenia kobiet to nigdy bym się nie zainteresował tematyką relacji damsko-męskich ani nie trafił na to forum, a nawet jakbym trafił to pewnie z braku takich doświadczeń stwierdziłbym, że siedzi tu banda stulejarzy i szkoda czasu. Bo gdybym tak hipotetycznie urodził się jakimś przystojniakiem za którym uganiałoby się stado kobiet to nie przyszłoby mi do głowy, że jest jakieś drugie dno, że kobiety są nieco inne. Stwierdziłbym, że to miłe i czarujące osoby pragnące mojego dobra, a przebudzenie by nastąpiło po ślubie i dziecku tylko wtedy to już trochę za późno A tak patrząc bezpośrednio to uważam tak jak napisał @Mateusz z Jeżyc, friendzone daje korzyści osobie, która friendzonuje, a nie odwrotnie. Nawet będąc w tym nieszczęsnym stanie doskonale zdawałem sobie sprawę, że dostaję jakieś ochłapy, a nie to na co zasługuję. Jestem w stanie podać nieliczne momenty w których taka osoba coś dobrego dla mnie zrobiła. To jest relacja oparta na eksploatacji, a nie na dawaniu. Zresztą sam przez jakiś czas lekko friendzonowałem i wiem, że wcale się nie myśli o dobru tej osoby tylko swoich własnych egoistycznych zachciankach. Z tym poznawaniem znajomych to też różnie, kobieta często wcale nie ma ochoty przedstawiać takiego adoratora znajomym.
  7. Nigdy w życiu więcej tego dziadostwa nie spróbuję. Pamiętam jak kiedyś dawałem około 1/5 łyżeczki na szklankę jakiegoś mocnego w smaku soku, żeby dało się to w ogóle wypić. A sok i tak zmieniał smak na gorzki. Wystarczy rozpuszczenie jednej pełnej łyżeczki w szklance jakiegokolwiek płynu, a odruch wymiotny gwarantowany. @GluX Ale wracając do sedna. Kupiłem sobie dzisiaj sól z dodatkiem potasu i od samego rana się suplementowałem zamiast czystej wody. Ciekawy efekt osiągnąłem już po około godzinie od pierwszej szklanki. Mianowicie od kilku dni miałem mocno wysuszone wargi, że mi schodziła stamtąd skóra. Po wypiciu przeszło mi to całkowicie. W międzyczasie jeszcze kilka szklanek takich wypiłem, ostatnia na 20 minut przed bieganiem. Na sam bieg kupiłem jakiś izotonik Oshee, 0,75l. I generalnie wrażenia są takie, że wydaje mi się iż wolniej mi się mięśnie męczyły i byłem bardziej wydolny. Z drugiej strony odczuwałem ostre bóle w lewej części klatki piersiowej związane pewnie z przepełnieniem żołądka od tych płynów, co zmuszało mnie do zwolnienia biegu, a nawet zatrzymania. Kolejna sprawa to strasznie lał się ze mnie pot. Nie wiem czy to ta woda szukała ujścia czy już się zrobiło tak ciepło, ale dawno się tak nie spociłem. Po powrocie wypiłem jeszcze jedną szklankę wody z solą. Na samym początku powrotu czułem się prawie całkowicie na siłach. Po godzinie zacząłem słabnąć z punktem maksimum po dwóch godzinach, po trzech godzinach wróciło wszystko do normy i czułem się normalnie aż do teraz. Będę jeszcze to sprawdzał w innych okolicznościach chociaż przyznam, że bieganie w dzień jest dla mnie tak czy siak uciążliwe z innych powodów. Może sprawdzę w najbliższym czasie bieganie z rana. Jeszcze jedna sprawa, że strasznie mi się chce pić chociaż dużo dzisiaj wypiłem i zastanawiam się czy nie przesadziłem z tym stężeniem soli. Najchętniej bym kupił PWE z apteki, żeby mieć gotowe proporcje, będę musiał się dowiedzieć czy można to normalnie dostać.
  8. Zjebałem czy nie to kwestia względna, bo 3 tygodnie to nie jest długi okres i zawsze można powtórzyć. Przeczekać tzn. ile? 1-2-3 miesiące, pół roku, rok? I co potem, jakikolwiek orgazm np. podczas seksu oznacza zresetowanie dotychczasowych działań. Czyli albo bezwzględny celibat albo na dłuższą metę to nie ma sensu.
  9. No to jest niestety prawda. Większość ma śladowe ilości minerałów, a te które je posiadają mają mocniejszy smak, który mi nie odpowiada. Na dniach postaram się to sprawdzić.
  10. Nie, nie. Nie mam biegunek, jedyny mój objaw w okresie remisji to krwawienia, ale anemii też nie mam. Skurcze mnie nie łapią. Badam sobie krew regularnie, w zasadzie wszystkie parametry są w normie. Właśnie to nawodnienie mnie zastanawia, bo woda, którą piję jest źródlana, więc w zasadzie nie ma żadnych minerałów. Skoro powstaje to tylko po wysiłku związanym ze znacznym poceniem to możliwe, że jest to związane z utratą elektrolitów. Toteż ciekawi mnie jak powinno wyglądać nawodnienie przy bieganiu, pić podczas treningu, jaką wodę/izotoniki. Zawsze warto się czegoś zaczepić, akurat kwestia nawodnienia wydaje się prosta do sprawdzenia.
  11. @GluX Okej, rozumiem. W każdym razie dzięki. Hormony tarczycy i nadnerczy kiedyś dawno sobie badałem i było ok. @Oddawaj Fartucha W trakcie raczej nie. Zawsze kończę to co sobie zaplanowałem. Czasem dopada mnie lekka słabość na samym początku, ale później to zanika, więc myślę, że to kwestia, że się jeszcze dobrze nie rozgrzałem.
  12. 7-10 km Z przerwami od 2 lat, od października regularnie 2-3 razy w tygodniu. W zasadzie chyba od zawsze. Stąd też od dawna biegam wieczorem. Jak sobie teraz przypominam to gra w piłkę nożną (jako bramkarz) w lecie też potrafiła wywołać podobne stany (chociaż nie wiem czy z podwyższoną temperaturą). Ogólnie gorący klimat mi nie sprzyja i w cieplejsze dni (powyżej 30 stopni) samo wyjście do sklepu potrafi mnie mocno zmęczyć. 22 Wrzodziejące zapalenie jelita grubego, ale żeby obarczyć winą tę chorobę (nie widziałem, żeby ktoś z tą chorobą narzekał na takie objawy) wolałbym wykluczyć jakieś bardziej prozaiczne przyczyny.
  13. Ja może nie do końca w temacie, ale nie znalazłem lepszego. Mianowicie po bieganiu źle się czuję. Bolą mnie wszystkie mięśnie, mam stany podgorączkowe 37,0. Przy życiówkach bywało jeszcze gorzej, dochodził ból głowy, temperatura 37,5. Z tego powodu od dawna biegam na wieczór, żeby ten zły stan przespać i na następny dzień być w formie. Ale czuję, że mnie to ogranicza, dzisiaj biegłem popołudniu i oczywiście przez cały dzień chodzę zmęczony. To raczej nie jest typowe dla biegaczy. Ma ktoś jakiś pomysł co to może być? Czytałem na jakimś forum, że to może być odwodnienie. Ile powinienem wypić wody po godzinnym biegu? I jakiej wody, bo to co piję bardziej podchodzi pod wodę destylowaną. A może powinienem pić wodę podczas biegania? Dodam, że po siłowni nie mam takich efektów i czuję się raczej dobrze.
  14. Ja tylko zacytuję ten post na który oczywiście nie odpowiedziałaś. Nie ma w twoim wątku żadnego pytania ani oczekiwań co do nas. W jakim celu więc ten wątek powstał? Patrząc na rozwinięcie, cel jest taki jak zawsze - atencja, rozpętanie gównoburzy, bicie piany. Schematycznie pojawiają się nowe, nieoczekiwane fakty, na niewygodne pytania nie odpowiadasz i zadajesz ciągle te same, na które odpowiedzi już udzielono. I oczywiście wszyscy się produkują do pisania chociaż autorka wcale nie wydaje się szukać rozwiązania problemu (jaki jest problem?), a szuka sposobu, żeby podkręcić emocje i kontynuować tę jałową dyskusję. W ciągu 24 godzin powstały już o dziwo 3 strony postów, a dyskusja jest w punkcie wyjścia, a nawet gorzej, bo nikt już nic nie wie i dawno się pogubił w tym gąszczu informacji.
  15. Miałem kiedyś takie sytuacje, że kobiety faktycznie mnie zaczepiały same. To było... w gimnazjum. Centralnie pisały do mnie, wtedy na naszej-klasie, że chciałyby mnie poznać. Jedna prawdopodobnie (po lekturze tego forum nigdy nie powiem już na pewno) była nawet we mnie zakochana. Nigdy z nią nie gadałem, dostałem walentynkę z jakimś miłosnym wierszykiem, potem chodziła za mną, mówiła cześć, zagadywała. Mówiła nawet coś, że brałbym ją w kiblu w Maku (to była 1 albo 2 gimnazjum, teraz bym się nie zastanawiał tylko działał...). W czym jest haczyk? W tym, że wtedy moje SMV wynosiło okrągłe 0. Byłem outsiderem, z żenującymi umiejętnościami socjalnymi, siedzący na boku i rozwiązujący krzyżówki. Dodatkowo na bakier z higieną. Wiecie w czym jest paradoks? Że w liceum, kiedy poprawiłem najpierw wygląd, później umiejętności społeczne, a następnie na studiach, gdzie dodatkowo uzyskałem wysoki status społeczny i rozwinąłem się na wielu płaszczyznach już takiego powodzenia nie miałem. Wręcz przeciwnie, im lepszy byłem tym mniej było zainteresowanych kobiet (dopiero ostatnio się to wyrównuje). Skąd więc takie zjawisko? (zaczynam tutaj swoje interpretacje) Według mnie to, że miałem "powodzenie" pomimo tak niskiej wartości bezwzględnej jest związane z tym, że wyróżniałem się w tłumie. Wśród stada rozwrzeszczanych dzieciaków, gdzie wszyscy byli mniej lub bardziej tacy sami ja siedziałem z boku i zajmowałem się sobą mając wyjebane na otoczenie. Gdy popracowałem nieco nad sobą okazało się, że pomimo iż patrząc bezpośrednio moja wartość wzrosła to tak de facto jedyne co zrobiłem to wtopiłem się w tłum przestając być widocznym. Przez to i zainteresowanie spadło. Mam jednego takiego gościa na studiach, na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżnia z tłumu. I pewnie byłby niewidzialny dla kobiet, gdyby nie fakt, że wszyscy wiedzą, że jest mistrzem świata w jakiejś sztuce walki. No i laski piszczą. Jeśli w rozwoju postawisz na ogólne zwiększenie swojej wartości to oczywiście uzyskasz sporo zalet z tym związanych, ale loszek to nie przyciągnie. Jeśli np. odkryjesz w sobie pasję fotografowania, staniesz się w tym naprawdę dobry to wkrótce staniesz się znany z tego, że robisz dobre zdjęcia, fotografujesz imprezy i się znasz na tym. Kobiety zaczną się pojawiać pomimo, że nic niezwykłego nie robisz. Nie musisz być profesorem, cenionym specjalistą, mistrzem świata czy znanym piosenkarzem. Wystarczy, że się wyróżniasz, skupiasz uwagę. Jaki jest wniosek praktyczny? Zajmuj się rozwojem, dla wzrostu samooceny, pewności siebie, lepszego samopoczucia, dobrego, ciekawego życia itd. Ale... uwzględnij w tym rozwoju coś co będzie Cię wyróżniać. Nie musi to być coś niezwykłego na skalę światową, wystarczy, że w danej grupie ludzi będziesz z jakiegoś powodu skupiał na sobie uwagę. Jak się dobrze zastanowić to pewnie się znajdzie coś co można na szybko wprowadzić (ot choćby to fotografowanie) i zająć się ciekawszymi dla siebie rzeczami. No chyba, że taka wyróżniająca się rzecz jest w istocie Twoją pasją no to tylko kwestia czasu aż te kobiety się pojawią