Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Waginator

Użytkownik
  • Zawartość

    140
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Ostatnia wygrana Waginator w Rankingu w dniu 9 Luty

Waginator posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

162 Świetna

O Waginator

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

449 wyświetleń profilu
  1. Odnośnie punktu 3 to: https://kobieta.wp.pl/niewierna-jak-polka-dlaczego-zdradzamy-5982760402862721a Jak widać wyniki zależą od tego jakie źródło się otworzy. Nie jestem w stanie tego teraz znaleźć, ale doskonale pamiętam jak bodajże Lew-Starowicz podawał statystyki o około 25% zdradzających mężczyzn oraz 15% kobiet. Tylko taki mały haczyk, że w tej ankiecie ponad połowa kobiet nie chciała odpowiedzieć na pytanie czy zdradziła partnera
  2. Według mnie najistotniejsze, zwłaszcza w początkowych fazach znajomości z kobietą jest przejście z logicznego przekazywania informacji do rozmowy emocjonalnej. Tę kobietę tak naprawdę gówno obchodzi czy ten nowo poznany koleś interesuje się modelarstwem, zbieraniem znaczków czy historią sztuki. O takich rzeczach można pogadać, gdy już się wzbudzi zainteresowanie swoją osobą, stworzy się tę więź emocjonalną. A żeby tę więź stworzyć trzeba wzbudzić emocje, zaciekawienie, podniecenie. Jakie emocje może wywoływać rozmowa o standardowym hobby? Emocje za to świetnie wzbudza gra słowna, o której pisze @SennaRot. Osoby, które znam i dobrze sobie radzą z kobietami mają świetnie opanowane te aspekty i nie muszą opowiadać o żadnym hobby. Druga sprawa oprócz gry słownej to sposób wypowiedzi. Gdzieś był tutaj temat, że nasze dobre samopoczucie wpływa na nasz lepszy odbiór. Powodem tego jest chociażby to, że nasza mowa jest wtedy bardziej pewna, żywa, szybsza, mowa ciała staje się bardziej ekspresywna. Jeśli rozmawiasz z kobietą monotonnym, jednostajnym głosem niczym podstarzała nauczycielka na jakiejś nudnej lekcji w szkole to spalisz nawet najciekawszy temat. Jeśli będziesz rozmawiał jakbyś dowiedział się przed chwilą, że wygrałeś sporą sumę na loterii to nawet mówienie o tym przysłowiowym wyjściu do sklepu po bułki będzie ciekawe. Wiesz co łączy osoby z manią, po kokainie lub amfetaminie? Świetnie radzą sobie w kontaktach z ludźmi oraz w podrywie i bynajmniej nie z powodu rozmawiania o polityce/hobby/pracy etc, a z powodu przejawiania ww. cech.
  3. Może ja mam jakieś złe podejście, ale dla mnie klub i samotne gibanie się kompletnie nie kojarzą mi się z dobrą zabawą. Kluby są po to, żeby poznać (często dogłębnie) osobników płci przeciwnej. Jak już się tam wybieram to nie po to, żeby poznać przyjaciół, prowadzić dyskusje przy stoliku, relaksować się czy słuchać muzyki. Ani też nie po to, żeby samodzielnie tańczyć po nocach w dusznym pomieszczeniu, ścisku i przy muzyce o głośności uszkadzającej słuch. Mogę to zrobić w domu przy o wiele lepszych warunkach. Idę tam po to, żeby spełnić przynajmniej program minimum i zatańczyć z jakimiś kobietami. Więc pytanie autora jest jak najbardziej zasadne, bo opiera się o zwiększenie szansy na spełnienie celu w jakim przyszedł - kontaktu z kobietą. Przy moich obserwacjach mogę potwierdzić to co napisał @GluX, albo się podobasz i laska będzie chętna do tańca albo się nie podobasz i w ogóle się nie zgodzi albo z łaski swojej zatańczy jedną piosenkę i sobie pójdzie. Wynika z tego prosty, statystyczny wniosek - im więcej będziesz miał podejść tym większa będzie szansa powodzenie. A te, które tańczyć nie chciały trzeba po prostu olać i nie tracić więcej czasu, ostatecznie kobiet jest na tyle dużo, że nawet przy samych odmowach nie zdążysz wszystkich obejść
  4. To taka ciekawa sprawa, bo zauważyłem, że większość kobiet (w przeciwieństwie do facetów) ma lekkiego fioła na punkcie jedzenia. Nie trzeba długo szukać, bo już na profilach na fejsie można spotkać takie ciekawe opisy jak: "Zainteresowania - jedzenie" "Jeśli myślisz, że możesz mnie zdobyć jedzeniem, to masz rację" "Pizzzzaaa <serduszko>" itd. W rozmowach też przejawiają nadzwyczajne zainteresowanie sprawami żywieniowymi i stawianie ich niemal za cel życia. Myślę, że to jakieś zaszłości ewolucyjne, żeby utuczyć siebie i wszystkich dookoła.
  5. Jest nawet taki paradoks psychologiczny związany z dysonansem poznawczym, że często w momencie, kiedy otrzymujemy nagrody (np. pieniądze) za coś co lubimy to przestajemy to lubić. Ujmując to inaczej, gdy robimy coś za darmo i wkładamy w to wysiłek lubimy to bardziej, bardziej to cenimy i uważamy to za ważne, ponieważ racjonalizujemy to sobie, że gdybyśmy tego nie lubili i nie byłoby to ważne to byśmy nie poświęcali na to czasu. Natomiast w momencie, gdy dostajemy za to pieniądze racjonalizujemy sobie, że robimy to dlatego, bo dostajemy za to hajs. I w zasadzie przestaje się to różnić czymkolwiek od zwykłej pracy. Tak więc szukanie sobie pracy pod pasję może nie być do końca dobrym rozwiązaniem.
  6. To niewątpliwie jest jeden z czynników, ale uważam, że ważne jest też poczucie własnej skuteczności. Ono decyduje czy podchodzimy do czegoś na luzie, z przyjemnością i bawimy się tym czy też się spinamy. Jeśli kolejna kobieta z rzędu nas kopnie w tyłek to to poczucie tracimy. Możemy być człowiekiem zdającym sobie sprawę z własnej wartości i np. wziąć udział w grze w której nam kompletnie nie wychodzi. 1, 2, 10 raz. W końcu odczuwamy zniechęcenie i są 3 wyjścia: 1) Zaczynamy unikać tej gry 2) Bierzemy udział, ale z niepewnością i swego rodzaju spiną 3) Nadrabiamy nasze umiejętności, żeby dobrze nam szło i na spokojnie do tego podchodzimy po raz kolejny Uważam, że aby móc bez spiny podchodzić do kobiet trzeba właśnie wyrobić sobie umiejętności obcowania z nią, aby poczuć, że swoją osobą zainteresowało się tę kobietę, a nie być j.w. przedstawiłeś natrętnym akwizytorem. I uważam, że prowadzenie ciekawej rozmowy jest jednym z fundamentów skuteczności (poza statusem i wyglądem). Trochę tak, trochę nie. Wiedza z pewnością może pomóc w rozmowie, ale nie jest niezbędna. Znam ludzi, którzy mają bardzo szeroką wiedzę, a nie potrafią jej sprzedać oraz takich jak jeden z moich znajomych, który siedział prawie codziennie od rana do wieczora w łóżku z telefonem w ręku i przeglądał fejsa oraz różne memy. A gadkę miał naprawdę niezłą. Idąc dalej tym tropem jest cała masa ludzi, którzy skończyli zgłębianie wiedzy na poziomie liceum (albo dużo wcześniej) i bynajmniej nie są skazani na społeczną izolację. Wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że radzą sobie w relacjach społecznych często dużo lepiej. Tutaj istotna jest też kwestia wieku. Zauważyłem, że gdzieś od 25-30 roku życia ludziom zmienia się charakter prowadzenia rozmowy. Wtedy bardziej się skupia właśnie na przekazywaniu wiedzy, dołączają się dyskusje na tematy polityczne i światopoglądowe. W mojej grupie wiekowej (22 lata) czegoś takiego kompletnie nie ma. Wszystko skupia się na doczesności, płytkich, przyziemnych tematach, żarcikach, docinkach. Kiedyś biegałem razem z koleżanką, rozmawialiśmy na różne tematy i w którymś momencie opowiadałem jej o tym, że są różne rodzaje biegania (interwały, przebieżki itp.), a ona do mnie po chwili, że jest zaskoczona tą rozmową i że normalni (to chyba nawiązanie do naszych studiów jakimi to niby jesteśmy nerdami) ludzie na takie ambitne tematy nie rozmawiają! Jak to był ambitny temat to już sobie wyobrażam o czym powinienem rozmawiać ze studentami humanistyki. Jak czasami słucham ludzi to jestem zaskoczony ile to im się potrafi rzeczy przytrafić w drodze do sklepu. Myślę, że to jest kwestia tego, że niektórzy po zobaczeniu byle pierdoły mogą się nią emocjonować i o niej opowiadać. Inni z kolei (głównie faceci) mają nałożony filtr na takie rzeczy i kompletnie ich nie zauważają przez co wyjście do sklepu jest zawsze takie same, czyt. nic ciekawego się nie stało. Dopiero jak się naprawdę coś niecodziennego zdarzy (a z definicji się nie zdarza) to to zarejestrują i są skłonni się tym podzielić. W bardzo dużej mierze jest to kwestia charakteru i początkowego okresu wychowania.
  7. @Leonard Jednak w pociągu jest już nieco łatwiej o kontekst niż w takim standardowym wyjściu na ulicy. W pociągu i tak się siedzi i jest się skazanym na czekanie, można zaczepić o cel podróży, o to co czyta podczas jazdy itd. Kwestia ambitnych tematów też jest zależna od wielu czynników, wieku dziewczyny, kontekstu rozmowy i celu relacji. Osobiście nie wyobrażam sobie uwodzić 20-latki rozmową o dziełach Puszkina. Ogólnie z doświadczenia mam poczucie, że takie tematy wywołują raczej reakcję "jak tu uciec" niż rzeczywiste zainteresowanie. Ale może to też kwestia jak się o nich mówi.
  8. A w sumie to o czym chciałbyś rozmawiać z kobietą dopiero co poznaną na ulicy? Ambitne tematy czy z podtekstem seksualnym raczej nie pasują w tym kontekście. Chociaż ogólnie zagadywanie na ulicy jakoś nie kojarzy mi się z pasjonującą rozmową chociażby z powodu braku wspólnego punktu zaczepienia. Taka rozmowa jest w dużej mierze skazana na ciągnięcie na siłę. W mojej opinii to czego przede wszystkim należy się nauczyć to: 1) Umiejętność podejścia do kobiety, która nas interesuje (w dowolnych okolicznościach) bez jakiejś spiny i zbierania się w sobie przez 20 minut - wystarczy ogarnięcie kilku uniwersalnych otwarć i trochę praktyki, to akurat na takim kursie mogą nauczyć, ale żeby rzeczywiście móc podejść bez spiny potrzeba mieć poczucie, że się nie zrobi z siebie debila i nie zanudzi kobiety, czyli trzeba spełnić drugi punkt 2) Umiejętność prowadzenia ciekawej rozmowy - jak tego się nie ogarnie to w zasadzie facet jest w dupie i musi bardzo nadrabiać innymi aspektami, tego moim zdaniem na tych kursach nie nauczą, bo wymaga to długotrwałej praktyki i ćwiczeń, wyrobienia sobie poczucia humoru, przestawienia się z "logicznej" rozmowy jak facet z facetem na rozmowę na poziomie emocjonalnym, umiejętność pierdolenia o niczym, zahaczanie o tematy wzbudzające emocje, intymne, z kontekstem seksualnym Poza tymi dwoma istotnymi punktami jest oczywiście masa kwestii logistycznych, ale to jak wspominał @Jorund jest kwestią przeczytania kilku książek. Zwiększa to szansę powodzenia, ale jeśli nie ma ww. podstaw to szału nie będzie.
  9. W pewnym sensie mają rację. Ile osób umiera rocznie w UK/Francji z powodu ataków terrorystycznych? 100-200? Jak to się ma np. do 3000 zgonów z powodu wypadków drogowych w Polsce. Masz 20 razy większe szanse, że wjedzie w Ciebie jakiś pijany śmieć albo seba co jedzie 120 po mieście. A jednak zapewne nie boisz się jeździć autem i nie myślisz o opancerzonym pojeździe. Takie zamachy wywołują dużo emocji, sieją panikę, ale tak naprawdę szansa śmierci w takim zdarzeniu jest bardzo niska.
  10. Miałem długie do początku liceum, ale zasłaniały mi oczy podczas polowań na mamuty, więc ściąłem ;> A tak na serio to chyba jak wspomniał @Bojkot, że do pewnego wieku faceci mają to w dupie. Ja sam miałem to gdzieś, długie włosy, dziewiczy wąsik i bródkę, a teraz jak patrzę na zdjęcia z tamtego okresu to wyglądałem jak pół dupy zza krzaka Później następuje przebudzenie, że ani to szczególnie atrakcyjne ani wygodne w utrzymaniu, a i człowiekowi jakoś bardziej w lecie gorąco.
  11. Skąd założenie, że przechorowanie daje trwałą odporność? Na grypę, przeziębienie, zatrucie pokarmowe też jesteś już odporny? Część szczepionek daje długotrwałą odporność po zastosowaniu, część nie, zależy to od specyfiki patogenu. Zapewne zbadano poziom przeciwciał po szczepieniu MMR i po wielu latach nadal pozostawał wysoki, stąd wnioski, że daje prawdopodobnie odporność na całe życie. Uczepiłeś się szczepionki na tężca, ale nie jest jakąś tajemnicą, że jej czas działania wynosi jakieś 5 lat. Zauważ, że okres do 25 r.ż. jest czasem największego ryzyka zachorowań ze względu na to, że okres dziecięcy wiąże się dużo większym ryzykiem zranień i kontaktu z ziemią. Osoby zaszczepione są zabezpieczone, ale jest sporo osób, które nie mają odporności: a) małe dzieci jeszcze nieszczepione b ) osoby w immunosupresji i obniżonej odporności - choroby przewlekłe, nowotwory, przeszczepy, osoby starsze Im większy jest odsetek ludzi, którzy się nie szczepią tym mniejsza jest odporność zbiorowa i większa szansa, że zachorują osoby, które z różnych powodów odporności wobec tych chorób nie mają. Różyczka - zachorowanie przez kobietę w ciągu pierwszych 8 tygodni ciąży daje 85% ryzyko ciężkich wad wrodzonych płodu (triada Gregga), w kolejnych tygodniach się zmniejsza, ale też występuje Odra - 0,1% ryzyka powikłania w postaci zapalenia mózgu o ciężkim przebiegu i dużej śmiertelności, w bonusie zapalenie płuc z niewydolnością oddechową, owrzodzenie rogówki ze ślepotą, ciężkie powikłania neurologiczne Świnka - faktycznie tutaj choroba zwykle nie jest ciężka, nie zmienia to jednak faktu, który napisałem wyżej i tyczy się wszystkich zakaźnych patogenów - osoby w immunosupresji mogą cierpieć na ciężki przebieg choroby z dużą śmiertelnością, a skoro istnieje skuteczna szczepionka to można ją zastosować
  12. @GluX Ależ nie widzę w tym nic złego. Po prostu z Twojego postu (przynajmniej dla mnie) można odczytać, że upatrujesz źródeł jej zmiany zachowania w silnym i pewnym charakterze. Moim zdaniem z kolei wszystko się kręci wokół sposobów, żeby zmusić Cię do większego zaangażowania się, bo jesteś dla niej dobrą opcją, a jak sam piszesz nie jesteś zaangażowany i nie inwestujesz w nią jakoś znacząco. A sam pomysł mojego postu oparłem na podobnym doświadczeniu w przeszłości. Kiedyś też jednej dziewczynie uchylałem część wiedzy z forum i spotykałem się z niesamowitą aprobatą. Przyznała nawet, że pieniądze faceta grają dla kobiety istotną rolę. Dopiero jak haj mi trochę opadł to spojrzałem trzeźwo i zauważyłem, że w zasadzie to zgadzała się ze mną we wszystkim i poruszała takie tematy, które mnie interesują. Mało tego, robiła tak z każdym facetem, możliwe, że to dlatego miała duże branie. Dlatego ja takie bezpośrednie przyznanie się, że "miłość ssie, ja lubię skurwysynów" traktuję z dystansem. Początkowe fazy relacji i związku są oparte na iluzji, każda z płci przedstawia siebie w jak najlepszym, często fałszywym świetle. Faceci chwalą się tym (albo udają), że są rozrywkowi, towarzyscy, majętni, mają osiągnięcia. Kobiety prawią komplementy, dostosowują się do rozmówcy, udają grzeczne i poukładane, a także miłość i zaangażowanie (faceci w sumie też to udają). Po co to wszystko? Facet robi to po to, żeby kobieta rozchyliła nogi, kobieta robi to po to, żeby facet zaczął w nią inwestować. I według mnie jest to jedna z manipulacji, żeby Cię złowić. Ona nie wie, że czytasz forum i nie dasz się tak łatwo złapać. Tak więc baw się dobrze, ale miej na uwadze, że to wszystko może być iluzją, a pewnego dnia spotkasz ją z rurkowatym kolegą i się dowiesz, że "to nie było to".
  13. A mi się wydaje, że ona powiedziała po prostu to co chciałeś usłyszeć chociaż wcale nie musi tak myśleć, czyli opisywany już tutaj syndrom kameleona. Znacie się już pewnie trochę i myślę, że ona już dobrze kojarzy Twój światopogląd i wizję relacji damsko-męskich, więc bez problemu mogła powiedzieć, że woli silnych, pewnych siebie facetów i jak słusznie zauważyłeś w ostatniej wypowiedzi połechtać Twoje ego tym, że jesteś takim właśnie silnym facetem. Czyli jeden ze sposobów, żebyś bardziej się zaangażował - dobry seks i komplementy. Kawałek wcześniej widać inny ze sposobów - wzbudzanie zazdrości, jednakże zauważyła, że nie zadziałał, więc przeszła do innych środków. A dlaczego jej tak zależy? Jesteś od niej starszy, zarabiasz hajs, masz pasje, wysportowane ciało i masz umiejętności kontaktu z kobietami. Masz całą paletę cech, której nie da jej praktycznie żaden rówieśnik na ten moment.
  14. Ja jestem na medycynie 3. roku. Wprawdzie moja wiedza nt. endokrynologii nie jest zbyt duża jak na razie, to jednak na podstawie tego co wiem moim zdaniem nie widzę tu większego problemu. Przeglądnąłem największe kobyły o chorobach endokrynologicznych i badaniach laboratoryjnych - badania progesteronu u mężczyzn się praktycznie nie wykonuje. Można sobie wyobrazić, że występuje tutaj blok metaboliczny albo przerost nadnerczy, ale wyniki innych badań (kortyzol i testosteron) byłyby zaburzone. Progesteron nie jest też markerem nowotworowym wydzielanym przez ukryte guzy. Wszelkie zaburzenia oparte na blokach i dodatkowym wydzielaniu wyjebałyby wyniki w kosmos, tutaj jest raptem dwukrotnie podwyższone przy dziwnie niskich wartościach referencyjnych. No i @RRRR_WWWW nie pisze nic o żadnych objawach. Jednak dla czystości sumienia i faktu, że był gdzieś wspominany wcześniej problem utraty wagi powinienem spytać czy w badaniach był też wynik ACTH? Czy występują u Ciebie jakieś z tych objawów? https://pl.wikipedia.org/wiki/Zespół_Cushinga#Objawy_i_przebieg Według mnie, jeśli nie masz objawów zespołu Cushinga ani innych o których nie wspominałeś to nie ma się czym martwić. Ale jak będę miał możliwość to podpytam się kogoś bardziej doświadczonego co o tym sądzi.
  15. @GluX Powiedzmy, że jestem niedouczonym lekarzem. Możesz mnie czegoś nauczyć a nuż się czegoś ciekawego dowiem.