Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rnext

Starszy Moderator
  • Zawartość

    2195
  • Donations

    30,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    31

Zawartość dodana przez Rnext

  1. @Selqet uściślając, chodzi tak naprawdę o teorię chaosu/zachowania układów chaotycznych (Ed Lorenz), czyli takich, w których niewielka zmiana stanu początkowego (początek jest umowny i właściwie każdy kolejny zmieniony stan układu jest początkiem następnego stanu) powoduje rosnące wykładniczo zmiany dalszych zachowań układu w czasie, czyli jego nieprzewidywalność. Tzn. konsekwencje zmiany są określone, jak mówisz, ale nie do przewidzenia, tylko do biernej obserwacji skutków.
  2. Ulokowanie 50000PLN

    Ta może warta nawet jakiejś spekulacji, hint - ogniwa paliwowe. Zwłaszcza że blisko 15 letnich minimów.
  3. Dzwonić, nie dzwonić, odczekać trzy dni, podchody, dylematy, rozterki, co myśli, co może pomyśleć... Dżizsss, jak dobrze, że tak daleko od tego jestem. Po prostu robię to co chcę robić a nie robię tego, na co nie mam ochoty. Poza tym kobiety chyba nie są wstanie przeskoczyć swojego "babstwa", czyli wiecznego tornado pod fryzurą. Taka refleksja po przeczytaniu tego wątku.
  4. Ulokowanie 50000PLN

    Dokładnie i nie inaczej. Ale ja mam pewnie zboczenie genetyczne. Moi przodkowie mieli w swoich czasach dla każdego członka rodziny takie zabezpieczenie ewakuacyjne w postaci jak to nazywali "pasów Krugerów". Monety były wszyte w specjalnie spreparowane paski do spodni. Głową rodziny był wówczas bankier (nie bankowiec). Czaicie? Koleś od papierowych pieniędzy i ani trochę w nie nie wierzył. Krugery się jednak wyczerpały, przez to, co zrobiła z nim komuna. Skończył jako nocny stróż. Ale się przydały. Nie przydały się za to ani obligacje ani akcje a $ zdelegalizowali, więc "zarekwirowali". In Gold We Trust.
  5. Czy lubicie w pupcię?

    @Brat Jan weeeeź, przed obiadem jestem
  6. Nowy portal samczych newsów samiecweb.pl

    Czy Wam się po otwarciu źródła arta też kręci na środku bez przerwy "klepsydra" z kółek?
  7. Pamiątki po swoich ex

    Mam chyba podobnie jak @XYZ - nie ruszają mnie emocjonalnie. Mam nawet jeszcze listy (papierowe) pisane odręcznie przez jedną. Od sentymentów i ciepłych wspomnień mam inne pamiątki. A to ciupaga góralska z pierwszego, (całe 6 latek miałem) wypadu do Zakopca z rodzicami (panie w jadłopodajni w "hotelu" robiły fenomenalne omlety! ;)), czy aparat foto od ojca, gramofon który sobie kupiłem na 18tkę... Tego typu rzeczy rzeczy. W końcu partnerki to rzecz nabyta i obce białko a nie rodzina Może i lekka psychopatia, ale dobrze mi z nią.
  8. Czy lubicie w pupcię?

    W sumie co kto lubi. Mnie akurat to organicznie odrzuca. No i w zasadzie po co wówczas kobieta, wystarczy kolega
  9. Nie locha, tylko Pani - bardzo o to proszę.

    @wrotycz nie załapałeś przewrotności mojej propozycji a/o
  10. Nie śledzę ostatnio życia społ-polit i wczoraj (upsss) dowiedziałem się o proteście lekarzy rezydentów. Oblookałem ich żądania i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że większość postulatów służy wyłącznie zamaskowaniu pod pozorami zatroskania kondycją służby zdrowia i pacjentów, wyłącznie własnych oczekiwań płacowych. Trochę w myśl zasady - chcesz ukryć liść to posadź las. Gdzieś tam Biedroń utyskiwał że oferuje na pediatrę 12k miesięcznie i żadnego nie może znaleźć, to gdzie indziej jakiś dyrektor szpitala że za jeden dyżur płaci ponad 2k a lekarz może takich wziąć 4-6 w miesiącu i też chętnych brak. O co tu do wafla chodzi? Pooglądałem więc parę rzeczy i średnio mi się spodobało. Np. wyniki egzaminów LEP. Na maksymalne 200 pkt niektóre asiory wyciągały 43. Średnia 135 pkt. minimum do zdania 112 pkt. (WTF???) a najlepszy wynik 176 pkt. No szału nie ma. To że jadą egzaminy na amfie jest tajemnicą poliszynela. A potem we łbie pustka. Do tego znalazłem tabelkę ministra Radziwiłła z pulą rezydentur w różnych dziedzinach medycyny dla jednego województwa. Na 75 dziedzin w 18tu przyznano jakiekolwiek rezydentury! W tym na takie "michałki" jak med. rodzinna czy rehabilitacja albo pediatria (czyli tam gdzie nie da się trzepać kasy po bokach i dobrze okopane leśne dziadki mogą sobie "prywatnie" funkcjonować). Czy to nie wygląda jak ochrona własnego rzemiosła przed konkurencją? Coś jak kontrola dostępu do zawodu jak np. notariusze? Bardzo ciekawe było NIEPRZYDZIELENIE żadnej rezydentury w specjalizacjach stomatologicznych. Zresztą wkleję Wam: ZERO endokrynologów na przykład??? W kraju opętanym niemal epidemią endykronologiczną? Teraz już wiem dlaczego Blondi musiała iść prywatnie za 200 PLN wizyta + USG tarczycy za 300 PLN. Bo doCHtóry bardzo chronią swój rynek pracy i dbają o "hodowlę jedwabnika". Może mi ktoś to wszystko (no dobra, nie musi być wszystko) wyjaśnić?
  11. Przyznam się bez bicia - zdarza się nam wyrzucać jedzenie. Jak sobie pomyślę, że ktoś mógłby z tych nadmiarów jeszcze się najeść, to czuję się w dodatkowy sposób winny. Czasem jest to jakaś zapomniana zaległość z zamrażarki, czasem kawałek chleba który zdążył uschnąć czy coś kupione testowo a nam niesmaczne. Niekiedy zmarnują się jakieś warzywa i owoce. Wprawdzie o ile kiedyś skala marnotrawstwa była większa i została w miarę zredukowana, jednak nie jesteśmy w stanie przeskoczyć pewnego minimum marnotrawstwa. Trochę ono wynika również z tego, że plan (za dużo powiedziane - raczej szkic planu) posiłków na parę dni wymyka się spod kontroli poprzez zachcianki typu "ej, misia, mam ochotę na pizzę dzisiaj a nie na kurczaka, pichcimy?". I plan robi to co sprośni dorośli w "kinie wiadomych akcji" No i tknęło mnie ostatnio w sklepie, że markety przerzucają konieczność wyrzucania przez siebie żywności, na swoich klientów. Wziąłem z półki paczkę dwóch kolb kukurydzianych, bo czasem dajemy je naszym pupilom jako urozmaicenie diety. Pani na kasie do mnie - ale jak weźmie pan dwie paczki to druga jest gratis. Nie wiedziałem o tym, bo nie czytam tabliczek ani z cenami ani z opisami promocji (antyteza kobiecego zbieractwa? Potrzebuję mamuta a nie kolejnych liści bananowca). Więc w chwili olśnienia zapytałem panią - ale co ja z tym zrobię? Potrzebuję na tydzień tylko dwie, niech skorzysta ktoś kto potrzebuje. Kasjerka nie mogła zrozumieć że nie poszedłem po darmową paczkę. Podobny wyraz zdziwienia miała w oczach pani stojąca w kolejce za mną. Sporo oszczędności w marnowaniu dało wspólne z Blondi konto w Wunderlist (apka) gdzie planujemy listy zakupów. Każde z nas, odhacza produkty które kupiło i drugie wie na bieżąco czego brakuje, bo często kupujemy w różnych sklepach. Bardzo pomocne przy trzymaniu się planu i redukowaniu nadmiarów. Jak to wygląda u Was? Przywiązujecie do takich rzeczy wagę? Jak to organizujecie?
  12. Monitor

    @Drizzt no właśnie Człek się szybko przyzwyczaja do dobrego
  13. Monitor

    Dlatego mówię, że użytkowanie bardzo przyjemne Zresztą tak mnie rozbestwił, że już nic poniżej przekątnej 27" bym nie był w stanie używać chyba. Jak do tego dorzucisz naturalną w OSX możliwość użytkowania wielu wirtualnych biurek (BTW - czy Win10 już to ma?) a na każdym możesz mieć inne programy, układy okien i się między nimi przełączać w razie potrzeby, to po prostu pełen komfort i bananas na mordzie.
  14. Monitor

    @zuckerfrei używam 27" od lat i bardzo sobie chwalę. Nie gram w gry, więc o przydatności do tych celów się nie wypowiem. Czytanie, pisanie, kodowanie, przeglądanie, nawet fotografia/digital darkroom + jakiś PhotoShop - wszystko mega przyjemnie dla oka. We własnych celach amatorskich, bez kalibracji odebrane z druku cyfrowego foty wykazują jak dla mnie akceptowalne różnice. Kalibrować nawet nie zamierzam. Wcześniej, w czasach PC Win używałem wprawdzie NEC Spectraview ale stwierdziłem że aż tyle nie potrzebuję.
  15. Moje obrazy

    @HORACIOU5 - da się. Szkoda że trzeba
  16. Moje obrazy

    @HORACIOU5 gówniarz byłem, wiele nie kumałem. Ale widziałem jak różni kolesie tracą dla niej głowę, rozwodzą się, błagają o kontakt, chcą się zabić itp dramy. I jak ją to jara pod pozorami śmieszności i obojętności, jak próbuje mnie do zazdrości sprowokować i przez to większego zaangażowania a najlepiej oddania jej kontroli. Wówczas się jej bałem, bo nie docierało że bać to się powinienem siebie. Ale nie dawałem sobie przyzwolenia na coś więcej, widząc tych biedaków w konkurach (ciężka sprawa, myślę że jak narkoman na odwyku na widok strzykawki kipiącej herą) i z czystym sumieniem mówię w paru tu miejscach, że da się to kontrolować. Tylko trzeba wymienić czasem hamulce na ceramiczne Inaczej zakochiwał bym się parę razy w roku Tak że, wolę chyba malarię od malarek
  17. Moje obrazy

    Dwie znałem. Pierwszą poznałem w III LO, była starsza ze 3-4 lata ode mnie. W przypływie "miłości" do mnie namalowała swój akt (mnie się podobał) w takiej zielonkawej monochromii i mi go sprezentowała. Trzeba było widzieć miny moich rodziców jak sobie powiesiłem ten obraz w pokoju. Przecież to tylko sztuka! Była przeciętna seksualnie, ani byle jaka ani wybitnie ognista. Uwielbiała się za to wtulać. Jak już przestała się wtulać, to zażądała żebym ten akt już jej oddał, bo przecież mi go tylko pożyczyła, hahaha. Ze zwieszoną głową oddałem. Przebije mnie ktoś w pojedynku na kopie? Druga - chyba najniebezpieczniejsza kobieta jaką znałem. Petarda erotyczna i optyczna. Z pędzlem mogła się nie rozstawać. Tylko że lubiła używać różnych, tak jak mówisz
  18. Dla większości niewiast całe środowisko jest jednym wielkim portalem randkowym. Czy to będzie ulica, sklep impreza dla singli , cokolwiek i gdziekolwiek. Formalny portal randkowy to mały, dodatkowy lufcik na niewielką część tego świata. Niby wiele rejestracja konta nie zmienia w ciągłym rozglądaniu i ślinieniu się na widok (lub samą tylko nadzieję/wyobrażenie) lepszej partii, jednak sygnał jest jasny - pani nie ma motywacji ani zamiaru kontrolować swojej hipergamii. Więc tak czy siak, facet zawsze musi kontrolować swoje zaangażowanie, które w takim przypadku powinno lądować na dnie Rowu Mariańskiego, sprowadzając "partnerkę" co najwyżej do roli masturbatora.
  19. Sumplementy = sterydy?

    @bolek2006 jesteś świeżak na forum, więc szybko wyedytuj swojego posta, popraw interpunkcję i ogarnij błędy.
  20. Watek z obrazami Anny posprzątany i przeniesiony tutaj:
  21. Lubie focić. Raczej w myśl zasady "śpiewać każdy może" ale naprawdę lubię. Daje mi to mnóstwo przyjemności i przenosi w jakieś takie nieokreślone stany. Jeszcze to wyczekiwanie pomiędzy naciśnięciem migawki a obejrzeniem efektu i konfrontacja tego co widziałem a co widzę. Uwielbiam nawet samo to czekanie, dlatego zdarza się, że focę na tzw. "kliszach", bo celebrowanie rozpuszczania proszku wywoływacza, mieszania utrwalacza, termometry, koreks, nawijanie na szpule są jak "msza" i rozciągnięta w czasie przyjemność zakończona pozytywną (nomen omen) niespodzianką. A nawet jak nie focę, to lubię pogłaskać mojego "małego Szweda 6x6" ;). Wyjąć z torby, obejrzeć przez kominek na matówce na to i owo. Gdy wezmę do ręki swoją "nowoczesną cyfrówkę" to już nie to samo. Uczucia zdają się spłaszczać i stawać jakieś "syntetyczne", szybkie, kasowalne. Najstarsze światło które złapałem w 1/125 sekundy jest już co najmniej 30 lat świetlnych od Ziemi (najbliższa Proxima Centauri jest zaledwie nieco ponad 4 lata św. od nas ;)). No właśnie, skąd ten nagły temat? Otóż nigdy nie wciągał mnie reportaż ale od jakiegoś czasu zaczyna mnie fascynować "opowiadanie historii" serią fotografii. Nie żeby pojedyncze fotografie spadły w rankingu, ale czuję i wpatruję się w prace np. p. Tomaszewskiego zupełnie inaczej niż do niedawna. Nie mam potrzeby "zaistnienia" w tej materii ani tym bardziej przeformatowania hobby w biznes. Po prostu czysty zachwyt i emocje w sumie sięgające czasów dzieciństwa i mojej pierwszej Smieny 8M, którą dostałem w prezencie od ojca. I to wspólne spędzanie czasu w ciemni pod powiększalnikiem z zagospodarowanej na chwilę łazienki wypełnionej zapachami chemikaliów z wiodącą nutą R09 Agfy (który wówczas pachniał dodatkowo niedostępnym i magicznym "zachodem"). Jeśli więc ktoś ma pomysły i inspiracje oraz propozycje tematów reportażowych albo jakieś refleksje i przemyślenia, to zapraszam do dyskusji.
  22. @Drizzt dzięki za ciekawy link (chyba warto wgryźć się głębiej w ten serwis). Czyli de facto postulat protestujących sprowadza się do apelu o zmniejszenie % PKB na służbę zdrowia. Rzeczywistość bywa przewrotna. W kwestii informatyzacji też czarno to widzę, bo ani kompetencji ani kolejek nie rozwiąże "komputer" tylko większa ilość sprzętu i specjalistów na których "produkcję" nakłada się jakieś dziwaczne ograniczenia. @Barhar takie są skutki zacietrzewienia i poczucia zagrożenia wynikającego z obnażenia (zagrożenia?) własnych bądź powiązanych interesów, jeśli się spróbuje spojrzeć na to z dystansu i na trzeźwo. Wydaje mi się, że można by zasypać kasą służbę zdrowia a jej jakość i wydolność pewnie by nie drgnęła, ponieważ to wszystko systemowo leży, kwiczy i jest przeżarte korupcją (tak polityczną jak i ekonomiczną). Dla jasności - oczywiście że będąc rezydentem protestowałbym wniebogłosy. Słyszelibyście mnie najgłośniej. To całkowicie zrozumiała strategia - duża grupa nacisku i sporo może zyskać przy zerowym ryzyku, co więcej biorąc pacjentów jako zakładników.
  23. @Mariuszsoq przez grzeczność wrodzoną, temat łapówkarstwa i prezencików przemilczałem Bez wątpienia służba zdrowia w PL to szeroko pojęta pa-to-log-ia.
×