Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Mr.Meursault

Użytkownik
  • Zawartość

    219
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

294 Świetna

O Mr.Meursault

  • Tytuł
    Starszy Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

1628 wyświetleń profilu
  1. A pewnego dnia pozostawiony na drzwiach lodówki list głosi: Powinniśmy się rozejść, czuję się przez ciebie pochłonięta, zabierasz mi przestrzeń, przytłaczasz pozytywnymi emocjami. A życie to też trudne tematy, trudne emocje; czego w swoim naiwnym, niedojrzałym optymizmie wydajesz się nie dostrzegać. Związek to zrozumienie, ale też pozostawienie miejsca na intymną, prywatną przestrzeń dla każdej ze stron. Póki co wszystko rozbijało się o ciebie, czas abym to zmieniła. Muszę odnaleźć samą siebie póki nie jest za późno. Jesteś wspaniałym facetem, pewnego dnia z pewnością ktoś cię pokocha tak, jak na to zasługujesz. Żegnaj.
  2. A w jaki sposób obsługa kiosku zweryfikuje tożsamość płciową klienta? Pogrubione najważniejsze. Magazyn toczy walkę o pozostanie na rynku, podobnie jak cała reszta prasy. Akcja zapewne ma narobić wokół niego nieco szumu i reklamy. I na tym można zakończyć cały wywód. Ale żeby jeszcze odrobinkę pospekulować, to nie sądzę by ten ruch miał jakikolwiek potencjał komercyjny oprócz wspomnianego reklamowego. Ci którzy są ideologicznie po stronie równouprawnienia i chcą to zamanifestować, pewnie kupią z radością, ale nie sądzę by było ich wielu, bo mało lubi manifestować swoje przekonania pieniędzmi. Inni z kolei jak zobaczą, że cena skoczyła o prawie 2 dolary, to kiwną ręką i nie kupią. Jeszcze inni postawią ultimatum pt. "Poproszę egzemplarz dla kobiet albo wcale" i podejrzewam, że kioskarz bez problemu sprzeda byle tylko mieć utarg, bo w tych czasach to czytelnik robi łaskę prasie swoim zainteresowaniem.
  3. Wegetarianizm

    Mnie przekonuje, nie widzę w tej logice jakichś drastycznych luk. Tak samo jak przekonuje mnie ktoś, kto nie chce kupować kradzionego/szabrowanego, bo tym samym skorzystałby na cierpieniu kogoś innego; albo rezygnuje ze wspierania przemysłu opartego na wyzysku, pracy niewolniczej. Inna sprawa, że gdyby ludzie jedli więcej warzyw i owoców, zamiast najgorszej jakości taniego mięsa, poziom zdrowia też by się podniósł. Jeśli dietetycy o coś apelują, to zwłaszcza o zwiększenie ilości spożywanej zieleniny i zmniejszenie ilości spożywanego spożycia mięsa, nie na odwrót.
  4. Nie jestem w stanie ręczyć za wszystkich autorów na rynku, ale idę o zakład, że w większości przypadków kobiety zostają w literaturze sensacyjnej ofiarami przemocy z tego samego powodu co dzieci oraz ludzie starsi: autor chce czytelnika zszokować i wywołać reakcję emocjonalną. Śmierć mężczyzny: żołnierza, policjanta, agenta takiego wrażenia nie sprawia, jesteśmy do niej przyzwyczajeni. Natomiast przemoc wobec bezbronnych wywołuje poczucie oporu, włącza w odbiorcy instynkt obronny i potępienie wobec sprawcy. Bo jeśli chcesz stworzyć postać złoczyńcy, który będzie budził grozę, obrzydzenie, którego schwytaniu będziesz kibicował, to jakie nadasz mu cechy? Rabuś banków? Przestępca gospodarczy? Nie, zrobisz psychopatę, który za ofiary obiera osoby słabsze, niewinne. W ten sposób akcja nabierze dramaturgii, a czytelnik kibicować będzie detektywowi. A mnie się zdawało, że książek afirmujących przemoc zawsze było relatywnie niewiele, a większość czytelników tak czy siak potrafiła odróżnić fikcję od rzeczywistości. Przecież ofiara ma to do siebie, że w sposób instynktowny budzi współczucie. Natomiast oprawca ma to do siebie, że budzi niechęć. Więc jeśli komuś przesycone przemocą wobec kobiet książki miałyby zaszkodzić, to najprędzej facetom, prezentując ich jako zwyrodnialców i sadystów. Nie ma problemu z napisaniem takiej książki. Najmniejszego. Klasyczne kryminały angielskie takie były. Literatura militarna taka jest, marynistyczna również. Stare amerykańskie kryminały zawierały popularny motyw Femme Fatal, która nie dość, że sterowała całą intrygą, to jeszcze manipulowała głównym bohaterem,detektywem. Rzadko co prawda wygrywała, ale w bilansie szeroko pojętej zastosowanej przemocy górowała nad nim. Tylko czy o promocję takich postaw chodzi? Jeśli ta inicjatywa ma się przeciwstawiać przemocy wobec kobiet, to czy nie powinna raczej polegać na wyrazistym przedstawieniu tejże przemocy jako zła, które należy potępić i z którym należy walczyć, niżeli na przemilczeniu go? Walka ze zjawiskiem poprzez jego pominięcie? To tak, jakby ogłosić konkurs na powieść przeciw rasizmowi w której miałoby w ogóle nie być kolorowych bohaterów.
  5. Rola przypadku w naszym życiu

    To co przynosi nam satysfakcję, to ostatecznie taki sam wzorzec jak wszystko pozostałe, tyle że skomplikowany i trudniejszy do przestudiowania niż konwenanse codziennego życia. Przykład: po długich poszukiwaniach odnajduję swoją pasję w grze w szachy. Dlaczego? Raz dlatego, że mam logiczny umysł, który domaga się tego typu stymulacji, dwa dlatego, że szachy to rozpowszechniona i ciesząca się uznaniem gra logiczna. Gdybym urodził się z tym samym umysłem w innych czasach i innej rodzinie, być może po długich poszukiwaniach zostałbym strategiem militarnym i realizował się planując ruchy wojsk na sztabówkach. Przypadek. A przecież nie mam wpływu nawet na najbardziej podstawową kwestię, czyli jak jest zbudowany mój mózg i czego się domaga, podążam tylko za intuicją.
  6. Rola przypadku w naszym życiu

    Tyle że problem w tym, że to "twoje, którego chcesz dopiąć", to też w ogromnej mierze dzieło przypadku. Zainteresowań, sympatii i antypatii nabytych w domu rodzinnym. Przekonań o tym co wartościowe, a co nie przekazanych ci w danej epoce przez otaczającą kulturę, uwarunkowanych poprzez pozytywne/negatywne doświadczenia. Marzenia i cele to pokłosie otaczającego cię świata, bez niego nie miałyby szans zaistnieć. Chcesz zostać oficerem, bo twój ojciec był wojskowym i przysposobił cię do takiego a nie innego powołania. Poczucie sukcesu i spełnienia też zostało ci sprzedane wraz z całą resztą innych przekonań i później tylko dążysz do ich realizacji z przeświadczeniem, że to istotne i twoje własne, bo bez tego przeświadczenia wszystko się zawali i zatriumfuje nihilizm. Od determinizmu nie ma ucieczki, dobrze natomiast gdy czujesz się dobrze z tym losem, jaki ci akurat przypadł w udziale.
  7. Feminizm w Izraelu itp.

    Trzeba obejrzeć ten dokument. I posłuchać, co mają do powiedzenia o tamtejszych kobietach i tamtejszym feminizmie izraelscy mężczyźni. A mają wiele, choćby to, że zazdroszczą Palestyńczykom manifestowania własnej męskości...
  8. Rola przypadku w naszym życiu

    Uważam, że człowiek z odpowiednimi genami/odziedziczonym majątkiem/środowiskiem zawsze będzie miał przewagę nad kimś startującym w życie ze społecznych nizin, obciążonym negatywnymi wzorcami, długiem i chorobami. Wszyscy uwielbiamy historie w których dotknięty traumami biedak dorabia się majątku, wpływów i kaloryfera na brzuchu dzięki sile woli i kultywowaniu pozytywnego myślenia, ale ze statystycznego punktu widzenia takie historie to marginalne przypadki. Z jednej strony inspirujące, z drugiej zaś służące do wywoływania poczucia winy. Bo jeśli nie jesteś innowatorem pokroju Billa Gatesa, to wina leży po twojej stronie. Jakbyś się przyłożył, to byś został, bo mamy kapitalizm, a kapitalizm to fabryka milionerów, geniuszy i innowatorów. Tymczasem korporacje rozrastają się po całym świecie jak tkanka rakowa, monopolizując wszystko na swojej drodze i bezwzględnie wygryzając mniejszą konkurencję. Życzę powodzenia w rywalizowaniu z nimi. A potomstwu tuz wielkiego biznesu i finansjery gratuluję gładkiego startu w życie i dobrych perspektyw na przyszłość. Ideologia indywidualizmu i rzekomych równych szans to idealne narzędzie do dzielenia ludzi, bo ludźmi podzielonymi, pozbawionymi poczucia wspólnej tożsamości i interesów łatwiej się steruje. A przypadek? Przypadek ma w tym wszystkim ogromną rolę. Jedno co możemy, to próbować jakoś nawigować jego rolą w naszym życiu, tak jak żeglarz usiłuje wykorzystywać wiatr do żeglugi.
  9. Pożyczanie pieniędzy a wpojone Nam wzorce z dzieciństwa.

    Oczywiście, że lepiej. Dlatego: Dlatego to niebezpieczny grunt, który potrafi zweryfikować ile warta jest dana relacja. Zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Pożyczenie więcej niż raz osobie, która nie zwróciła dotychczasowego długu mija się z celem. Natomiast ktoś, kto w sposób zdyscyplinowany zwraca długi, zasługuje na szacunek i zaufanie. Tak twierdzą nawet banki. Z drugiej strony, jeśli kogoś nie lubisz, często dobrą metodą pozbycia się tej osoby może być pożyczenie mu drobnej kwoty. Odtąd będzie cię unikał Zresztą każda relacja międzyludzka jest transakcyjna, a im głębsze zaangażowanie, na tym większe straty może cię potencjalnie narazić. Niespełniona miłość zniszczyła więcej osób niż pożyczki. To też zmienia postać rzeczy. Nie wyobrażam sobie pożyczania dużych kwot poza rodziną albo naprawdę, naprawdę sprawdzonymi przyjaźniami, w dodatku na cele inne niż naprawdę istotne, typu leczenie. Całą resztę równie dobrze można załatwić w banku.
  10. Dlaczego więc autor tych słów nie osiągnął najwyższej męskiej doskonałości, którą postulował, a popełnił samobójstwo w wieku 23 lat? Nie mam zaufania do ludzi, którzy głoszą afirmacyjne filozofie chwilę przed założeniem sobie stryczka na szyję. Historia medycyny to w ogromnej mierze historia mężczyzn. Dobry lekarz natomiast musi wyrobić w sobie do pewnego stopnia odporność psychiczną na to co się dzieje z pacjentami, bo inaczej nie byłby profesjonalistą. A to akurat prawda.
  11. Przyszłość zapowiada się skrajnie nieciekawie...

    Ze względu na pogorszenie ekonomiczne czy społeczne?
  12. Przyszłość zapowiada się skrajnie nieciekawie...

    Uważam, że grubo przeceniasz wpływ emigrantów muzułmańskich na kulturę Europy, nie mówiąc już o świecie. W krajach islamu demografia też zwalnia. To prawda, póki co rosną w stosunku do populacji światowej, ale wkrótce też wyhamują. Nigdy w historii ludzkości nie zdarzyło się tak, aby jakaś grupa społeczna/religijna/etniczna zdominowała cały świat. Muzułmanie będą w przyszłości liczącą się globalną grupą wpływu, ale chrześcijaństwu też słupki rosną. Dlatego nie wierzę w islamizację Europy, nie mówiąc już o całej kuli ziemskiej. Najwyżej niektóre regiony się zbałkanizują, czyli staną tyglem różnych kultur. Na to aby islamizować całe kraje muzułmanie nie mają i nie będą mieli ani siły demograficznej ani wpływów politycznych. Nikt też nie bierze pod uwagę czynnika jakim jest sekularyzacja, każdy pokazuje tylko palcem grupki tych najbardziej fanatycznych i rozciąga wniosek na całą populację. Czy znaczący napływ Polaków do UK i ich niezła dzietność tam wiąże się z jakimiś istotnymi procesami chrystianizacyjnymi dla tego regionu, zwiększył w znaczący sposób wpływy kościoła, zagroził dziedzictwu anglikanizmu?
  13. Pożyczanie pieniędzy a wpojone Nam wzorce z dzieciństwa.

    Prawdziwy mężczyzna robi co uważa za słuszne, polega zwłaszcza na własnych doświadczeniach i instynktach oraz nie ogląda się specjalnie na regułki innych. Ważne tylko, aby brał odpowiedzialność za konsekwencje własnych czynów. Z pożyczaniem pieniędzy jest jak z każdym innym rodzajem grzeczności jaki możesz wyświadczyć bliźniemu. Nie każdy na to zasługuje, na niektórych można się przejechać, ale to jeszcze żaden argument by potępiać samo pożyczanie. Jak w każdej innej dziedzinie życia potrzebne jest rozeznanie. Czym innym jest postawienie koleżance drinka z intencją że kiedyś zrewanżuje się tym samym, a czym innym pożyczka siostrze na leki ratujące życie. Czym innym datek dla kogoś kogo słabo znasz, a czym innym dla wieloletniego przyjaciela w potrzebie. Równie dobrze można powiedzieć, że swoim samochodem nikogo nie podwiozę, bo raz autostopowicz mi się w nim zrzygał. I nie ma znaczenia czy teraz matka chce żebym ją podwiózł do kościoła, ojciec do przychodni czy brat do dziewczyny. Nie podwożę nikogo, bo prawdziwy samiec nie podwozi, zrównując tym samym wszystkich wedle najgorszego wzorca.
  14. Przyszłość zapowiada się skrajnie nieciekawie...

    Przecież sprowadzanie imigrantów to reakcja na upadek o charakterze nieuchronnym. Albo przemiana demograficzna albo upadek gospodarczy. Niemcy nie otwierają się na Afrykę bo chcą upaść, robią to aby się ratować. Można tego nie pochwalać, ale najwidoczniej alternatywa by zostawić to wszystko jak jest wydała się komuś w Berlinie jeszcze gorsza. Scenariusz pt. "A jakoś to będzie" przerobimy my. Za kilka dekad okaże się kto miał rację, póki co możemy tylko gdybać. Można emigrować. I z upływem czasu coraz więcej osób wybierze tę możliwość. Walczyć? A o co chciałbyś walczyć? O kolejki w służbie zdrowia, o sądownictwo z którym zawsze przegrasz sprawę rozwodową i opiekę nad dzieckiem; o pensję za najniższą krajową z nadgodzinami, o rozrastającą się biurokrację, o względy Polek? Teraz jeszcze jest znośnie, a i tak przedstawiciele zawodów o których mówisz emigrują na potęgę i nikt nie ma o to pretensji. A gdy sytuacja naraz dojrzeje do konfliktu zbrojnego, myślisz, że oni wszyscy wiedzeni nagłym impulsem patriotycznym względem kraju, który obciążył ich przenoszonym z pokolenia na pokolenie długiem zostaną na miejscu? Jak ktoś jest świadomy, to nie wiąże swojej przyszłości z tym krajem. Nie zacznie się ogromna panika, ponieważ proces starzenia się/wymierania społeczeństwa będzie stopniowy. Dla następnego pokolenia życie w społeczeństwie staruszków i wszystkie związane z tym konsekwencje będą normą, codziennością. By zaczęła się panika taka sytuacja musiałaby mieć miejsce nagle. Nie wierzę w islamizację Polski. Żeby to nastąpiło musielibyśmy być atrakcyjnym kierunkiem emigracyjnym, a z wielu względów nie jesteśmy. Bardziej doniosłym procesem będzie wymieranie całych miast i wiosek, niż to że paru Arabów pozakłada tu sobie rodziny albo zamieszka we własnych dzielnicach.
  15. Przedawkowanie/Nihilizm

    Akurat filozof na ogół ma poważniejsze argumenty by twierdzić, że świat zmierza ku upadkowi, niż to, że nie ma panienki Platon żonę miał, ale wolał wypić cykutę i przejść do historii jako męczennik, niż pójść na wygnanie. Z kolei Kant żony nie miał, ale żył sobie całkiem stabilnie, dostatnio, a nawet opracował własny idealizm. Natomiast taki de Sade uchodzi za myśliciela nihilistycznego, ale na brak seksu nigdy nie narzekał, a wręcz jego nadmiar popychał go do tworzenia kolejnych dzieł. Ilu ludzi, tyle historii.
×