Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Mapogo

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    257
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

697 Świetna

About Mapogo

  • Rank
    Starszy Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

1744 profile views
  1. Te dramy dzisiejszych nastolatków. Będąc w okolicy waszego wieku myślało się o zdaniu matury lub o zdobyciu taniego żarcia na studiach, a wy tylko o tym kto kogo przelizał.
  2. Co Ty pierdolisz? O czym Ty do mnie piszesz? Nic nie rozumiesz? Przestań się tłumaczyć, przestań pisać elaboraty, w których uzewnętrzniasz się niczym Werter. Nie ważne jak piszą, ważne, że piszą. Robię Ci robotę, nie rozumiesz tego? Ile jest nicków na forum? Ile się zauważa? Przestań grać tę rolę, zmień scenariusz, nie tłumacz się i porzuć ten sztuczny dystans, bo czuć w nim nienaturalność. Kto to jest ten @deomi? Razem w szachy gracie?
  3. Tak! Chciałem o tym wspomnieć, ale mi uleciało w trakcie pisania. Mam wrażenie, że mój lider podąża tą drogą. Podobne kreacje.
  4. Widzę, że większość Panów (to z szacunku) przeniosło się na forum dla pań (specjalnie małą), a przecież większość z Was nie traci czasu na głupoty, dodatkowo już wszystko wiecie o kobietach, więc musi to mieć swój ukryty cel. Nie chce mi się zagłębiać w te jałowe dyskusje z panienkami i szukać faworytów do wyrwania forumowego lachona, ale przeglądając "po łebkach" poszczególne tematy mam kilku faworytów do zaczerpnięcia wody ze źródełka. Jeżeli macie swoje typy to podzielcie się nimi ze mną, a może zanurkuję w stronę rezerwatu i zagłębie się w jakże ekscytujące wywody naszych Braci poszukujących uwagi ze strony forumowych kóz, tylko mam problem z przetrawieniem tych banialuków wychodzących spod babskich klawiatur, więc chętnie bym pominął ten etap. Miejsce 3 - @leto Oj, śliski podryw, śliski typ. Gra luzaka, z jednej strony podchodząc do tematu z dystansem, ale z drugiej kreuje się na inteligenta, co podkreśla przywoływanymi argumentami w postaci odniesień do różnych stron, badań czy analiz. Śliski, ponieważ często przyjmuje służalczy, miły ton, poparty masą komplementów w kierunku płci - rzekomo - piknej, co dla mnie jest ukierunkowane na szybkie zaliczenie i mocno nieszczere. Miejsce 2 - @SzatanKrieger Mój faworyt w wyścigu o koronę, królestwo i cnotę księżniczki. Niestety, przegrywa, ponieważ ktoś wykazał się większym sprytem, trafniej obraną taktyką i lepszym piórem. Wyobrażam Go sobie jako cherubinka z pucułowatymi policzkami, kręcony włosami, chłopięcą sylwetką, nieśmiałym spojrzeniem, modnymi okularami zawieszonymi na nosie i silnym pragnieniem poznania tej jedynej. Popełnia błąd, ponieważ zbytnio udziela się wśród forumowych dżesik, a przez to można wyczuć w nim problem. Jest wręcz nadgorliwy w skupianiu na sobie uwagi przez zakładanie kolejnych wątków w miejscu do tego nieprzeznaczonym, ale go rozumiem, ponieważ już dawno nie zaznał kobiecego ciepła i związana z tym desperacja zmusza go do poszukiwania uwagi w rezerwacie. Błąd polega na tym, że te istoty mają wypracowany ewolucyjnie mechanizm, który doskonale wyłapuje desperatów. Wicelider zapewne zagaduje w prywatnych wiadomościach odnosząc się bezpośrednio do wymiany zdań w forumowych tematach, jednak jego słabo ukrytą intencją jest poznanie kobiety, tak, tutaj, na forum. Żal mi Brata, ale widać w nim wolę walki. Mam nadzieję, że się uda! Miejsce 1- @Obliteraror Werble, trąbki, waltornie, dudy! On, mój faworyt, wiele osobowości w jednym, forumowym, wirtualnym ciele. Kaszpirowski, Lem i Clooney w jednym. Jak on czaruje, jak układa zdania, jak się kreuje. Wszystko jest idealnie przemyślane, zdania wielokrotnie złożone, historie dopięte na ostatni guzik, osoby wykreowane w sposób nieszablonowy. Firma, garniak, wystąpienia, mimowolne podrywy, sikor na ręce, but wyglancowany, dłonie zadbane. Idealny umysł, życie wśród elit, intelektualna szkoła wyższa. Sukcesy na uczelni, sukcesy w pracy, sukcesy wśród kobiet. Żona, która nie odchodzi mimo że wie, iż puknął na boku. Taka to silna osobowość, tak wartościowa, że one pozwalają na skok w bok, bo nie opłaca im się odchodzić. Na sam widok nadciągającego nicku poziom wilgoci wśród forumowych stworzeń przekracza dopuszczalne normy. Jeszcze trochę i sam na niego polecę. A Wy macie swoich faworytów? Po co siedzicie w rezerwacie? Czy można zlikwidować ten dział forum?
  5. Babskie pierdololo. Chcesz tego z gościem, który cię kręci, a nie z przeciętniakiem, bo na takich nawet nie spojrzysz. Te wszystkie teksty, że laski lubią mężczyzn, chcą być podrywane, lubią flirtować, rozmawiać, śmiać się są złudne, bo większość z nas tego nie doświadczyła. Wy podświadomie przywołujecie obraz atrakcyjnego dla was faceta, a nie przeciętniaków, których jest najwięcej. Chuja warte są takie wywody.
  6. @Eloquence Walą forumowe chłopy do ciebie na priva głaszcząc po główce i pocieszając, że jeszcze spotkasz tego wyśnionego, upragnionego, może nawet i tutaj na forum (w domyśle są to oni, piszący, patrz @SzatanKrieger?), a ten gość był po prostu dupkiem, który nie zasługuje na twoje pełne ciepła i miłości serduszko? Ech, smutna panna i od razu zjawia się połowa forum, by pomóc w 'trudnych" chwilach. Tyyyyleee atencji, tyyyyyyyyyleeeeee. @Eloquence w ramach wdzięczności powinnaś któremuś dać potrzymać za pierś. Tylko tyle i aż tyle.
  7. Czy ktoś z Was ma przykład, jak powinna wyglądać prawidłowo przeprowadzona rozmowa na aplikacji randkowej? Tylko bez żarcików, podśmiechujek itp., po prostu zdjęcie, skan, kopia rozmowy, gdy dwie osoby się dobrze rozumieją, nadają na podobnych falach i mężczyzna wie, w jakie tony uderzać, by zainteresować pannę swoją osobą. Pytam, bo nie ogarniam tematu, a chętnie bym się czegoś nauczył, bo sam zmieniam często tematy, nie potrafię się prawidłowo komunikować i przy tym one się męczą ze mną, co jeszcze nie jest takim problemem, ale przede wszystkim ja tracę czas i energię, a to już mnie zaczyna boleć. I jeszcze do wrażliwców - polecam czasami opierdolić jakąś gwiazdeczkę, gdy ta bawi się z Wami lub zlewa ostentacyjnie. Wyjdzie z Was prostak, ale spadnie też ciśnienie i zobaczycie, że nic złego Wam się nie stanie, będziecie trzymać ramę i panienki przestaną być świętymi w Waszych oczach.
  8. @SzatanKrieger Możesz, nie zabraniam, ale żal aż bije z Twoich postów. Wijesz się, jak piskorz, szukasz kontaktu, a te lambadziary się nad Tobą nie pochylą, ponieważ czują Twoją słabość. Poświęcą Ci chwilę, jak zagadasz, ale same nie przeleją swojego zainteresowania na Twoją osobę, zapomnij. Możesz się łudzić, ale to szkoda czasu. Wina po stronie kobiet leży tylko dlatego, że nie rozumieją tych zależności. Niech uczą dzieciaka manier, grzeczności, wrażliwości, ale pewność siebie leży po stronie ojca. Jak on tego nie wyrobi w swoim synu to dzieciak będzie miał utrudniony start w wielu kwestiach, począwszy od relacji z rówieśnikami, przez naukę i sport, a skończywszy w pracy.
  9. Wybacz, popierdoliło mi się z @SzatanKrieger.
  10. Według mnie, co zresztą nie jest żadnym odkryciem Ameryki, kreacja młodego człowieka odbywa się poprzez genetykę i wychowanie w domu, ale nie skupiałbym się tutaj na braku czułości, ale właśnie na braku męskości, czyli silnej ręki. Problem nie leży w kobietach, ale - moim zdaniem - w naszych ojcach. Chciałem na ten temat popełnić wątek, ale ostatnio mam problem, by się ogarnąć i głębiej skupić na problemie, jednak patrząc na problemy polskich mężczyzn, także forumowych, i relacje z ojcami jestem w stanie zaryzykować hipo/tezę, że chujnia wychodzi od naszych ojców, a nie matek. Matka ma swoją wizję dziecka, ale ona nie wie, jak wychowywać syna, bo niby gdzie ma się tego nauczyć? Nigdy nie była w ciele mężczyzny, żyje swoimi przekonaniami, ale często postępuje inaczej niż deklaruje, głosząc, że pożądani są spokojni, uczynni, grzeczni, pracowici, a opierdalając gałę niepokornemu, charyzmatycznemu Romanowi. To ojciec musi wziąć się za dzieciaka, gdy ten zaczyna rozumieć otaczający go świat i relacje międzyludzkie. Jak nie ma ojca to później na forach np. braciasamcy pojawiają się osobnicy zakładający tematy w rezerwacie szukając reakcji z kobiecej strony, by w ten sposób wzbudzić zainteresowanie i zagadać na privi, bo na nuż wyjdzie i zaliczy (patrz @self-aware). Z jednej strony odpycha, z drugiej bawi, a z trzeciej czuję współczucie, bo to poszukiwanie uwagi i odrobiny czułości skończy się źle, bo tacy osobnicy są za "miętcy" i zawsze przegrają, ale szukają w ten sposób, ponieważ inaczej nie potrafią. Nie zostali tego nauczeni. Też taki byłem. A co do kobiet i ich potrzeb. Przyzwyczajcie się. Albo zabawa albo związek. Do zabawy mają przystojniaków, bananowych chłopców i erazmusów. Wy, co najwyżej, będziecie potrzebni do dostarczenia dóbr, by wychować potomka. One mają swoje korpo "kariery", podróże, egzotycznych bolców, więc nie potrzebują kartoflanych, polskich gęb do towarzystwa. Im szybciej uzmysłowicie sobie, że nie jest im z Wami po drodze tym łatwiej będzie Wam obrać jakąś taktykę na poradzenie sobie ze swoją samotnością. Często tutaj promowana jest wizja, w której kobieta 30-40 letnia więdnie, ponieważ zaczyna brakować jej reakcji ze strony mężczyzn, a przez to zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że jej czas minął. A może chodzi o atencję ze strony przystojniaków i uzmysłowienie sobie, że nie będzie się miało księcia na wyłączność, a my-przeciętniacy jesteśmy tylko czymś pośrednim między samotnością, a dopuszczalną relacją, która nie obniża poziomu kobiety, ale też znacząco go nie podwyższa, ot, jest po prostu możliwością BEZPIECZNEGO (kapitał, opieka, bezpieczeństwo ze strony betabankomatu - nas przeciętniaków) spełnienia się jako matka. Większość z nas jest niczym/nikim dla kobiety. Pogódźcie się z tym.
  11. Jaki jest Wasz stosunek do osób, które nie odpowiadają na uprzejmości lub pozdrowienia w stylu "dzień dobry", "cześć", "do widzenia"? Wchodzicie do pomieszczenia i się witacie, ale nie słyszycie odpowiedzi lub idziecie ulicą i mówicie "dzień dobry" do sąsiada, a on udaje, że nie widzi albo odwraca głowę. Dajecie im jeszcze kilka szans, czekacie aż następnym razem oni pierwsi się przywitają czy też jej nie dajecie i później Wy udajecie, że nie słyszycie?
  12. @bassfreak Pytasz mnie o zdanie, więc odpowiem, ale weź pod uwagę, że sam nie poradziłem sobie ze swoimi problemami, więc nie wiem czy jestem odpowiednią osobą, która powinna udzielać rad w podobnym temacie. Będąc na Twoim miejscu najpierw ogarnąłbym kwestie zdrowotne, bo bez tego nie będziesz się cieszył swoimi sukcesami. Dyskomfort przyćmi Twoje osiągnięcia. Druga sprawa to praca. Siedzenie w domu zniszczy Cię mentalnie. Sam zaczniesz sobie obrzydzać siebie samego. Robić coś, co ma sens i pozwoli Ci się ogarnąć, czy to finansowo, czy fizycznie, czy intelektualnie. Trzecia kwestia to kobiety. Nie nakręcaj się, ale bywaj, rozmawiaj i doświadczaj. Mając problemy ze zdrowiem, pracą, energią, pozytywnym myśleniem w ogóle nie zabierałbym się za temat randek, flirtu i seksu, ponieważ one z góry wyczują Twoją słabość, wytkną Ci błędy, przez danie kosza, a Ty przez to jeszcze bardziej skoncentrujesz się na swoich słabościach. Przepracuj dzieciństwo i swoje wychowanie. Jakie masz/miałeś relacje z ojcem? Pomyśl skąd się wzięły Twoje kompleksy, gdzie jest ich źródło? Zdobywałeś doświadczenie mając naście lat czy odstawałeś od rówieśników? Skąd ten spadek energii i pozytywnego myślenia? Co jest ważne dla Ciebie, jako mężczyzny? Praca, rodzina, sport, seks...? Jakie jest Twój typ osobowości? Badałeś poziom hormonów? Czego się boisz? Walczyłeś z tym próbując przełamać swoje strachy? Jak wyglądają Twoje relacje z ludźmi? Jesteś/byłeś przebojowy, otwarty czy raczej zamknięty w sobie? Lubisz ludzi? Jesteś przystosowany, nauczony do bycia w ich towarzystwie? Jak wyglądały spotkania towarzyskie w Twoim rodzinnym domu? Itp., itd...
  13. Nie sądzę żebym sobie poradził ze wszystkimi opisanymi powyżej problemami, ale myślę, iż mógłbym pokonać część z nich i żyć zgodnie z własnymi założeniami. Problem polega na tym, że do tej pory mi się to nie udawało, zarówno przez genetykę, jak i wychowanie, a skończywszy na negatywnych doświadczeniach, które utwierdziły mnie w swojej beznadziejności. Zresztą nie ukrywa, że byłem w takim stanie, iż wręcz pielęgnowałem własne porażki, dbałem o swój dekadentyzm, rozczulałem się nad sobą, co wpędzało mnie w jeszcze większy stan przygnębienia. Budząc się na drugi dzień po takiej "kuracji" czułem się oczyszczony, czułem się lepiej niż w dniu poprzednim, bo przecież nie można już upaść niżej. Mam wrażenie, że we mnie działa automatyzm, moje ciało nie odpowiada na logiczne argumenty, a kieruje się tym, co ma zaprogramowane, odruch, który mną steruje, jakaś wyższa siła, która jest silniejsza ode mnie. Przykład z ostatniego tygodnia. Siedzę sobie w pracy, przy swoim biurku, zajęty swoimi sprawami, miejsce znane i bezpieczne, a nagle do biura wchodzi jakaś dzierlatka z jedzeniem, a ja momentalnie się w sobie spinam, zapadam, kurczę, opuszczam głowę, czuję wewnętrzne napięcie i zakłopotanie, które nie dopuszcza mnie do szczerej analizy i odrzucenie negatywnych emocji, bo przecież nic złego się nie dzieje. Oprzytomnieję po kilku sekundach, ale nawet przeciętna zawodniczka od razu wyczuje moje zapadnięcie się w sobie, kompleksy aż biją z mojej mowy ciała, a wystarczy bym się odezwał, a wydam na siebie wyrok. A panna, nawet nie zwróciła na mnie uwagi, nie rozmawiała ze mną. I ja wiem, że powinienem mieć to w dupie, a moje ciało reaguje inaczej. Cóż, lata doświadczeń, a raczej ich brak i utwierdzanie samego siebie w swojej przegranej doprowadziły do tego, że moje ciało zaczęło w to wierzyć. Kobiety --> automatyczny stres i napięcie wewnętrzne Grupa --> automatyczny stres i napięcie wewnętrzne Wyzwanie --> automatyczny stres i napięcie wewnętrzne Strach mnie paraliżuje i ogranicza bardziej koncentrując się na sobie i swoich kompleksach, niż na sytuacji bądź rozwiązaniu, które mogłoby być dla mnie korzystne. Każdy normalny mężczyzna widząc kobietę, która mu się podoba starałby się przekonać ją do tego, że warto się poznać, a ja z góry wiem, że to nie ma sensu, ponieważ jestem do niczego i ona na pewno mnie nie polubi. Skutek? No kurwa jakie zaskoczenie, oczywiście nie polubiła, bo niby za co? Ja sam siebie sabotuję. Myślę, że proszki mogłyby mi pomóc ale z drugiej strony po co się otumaniać? Może lepiej świadomie rozkładać to na czynniki pierwsze, analizować, wysnuwać wnioski i walczyć? Z drugiej strony nie chciałbym mieć żony, oglądać jej dzień w dzień, słuchać jej pierdolenia i być uzależnionym od nie i jej rodziny, więc może moje ciało mnie w ten sposób ostrzega? Nie rób tego, bo przegrasz! Ale chciałbym mieć syna i robić z nim wszystko to, czego nie robił ze mną mój ojciec. Tutaj z kolei potrzebna jest kobieta, a ja nie wytrzymam z drugą osobą, dzień w dzień, rozmowa za rozmowę, jestem zbyt mocno introwertyczny, przyzwyczajony do samotności, druga strona by tego nie zniosła. Ale ten syn?! Chociaż znając moje szczęście zapewne urodziłaby mi się córka i to nie w pełni sprawna. Widzisz, znowu sabotuję. Według mnie nie ma się co porywać z motyką na słońce, a clou programu jest przepracowanie swoich doświadczeń, a przede wszystkim ich braku z dzieciństwa. Najpierw zastanowić się skąd się wzięła negatywna ocena własnej osoby (na bank genetyka, wychowanie, a raczej jego brak, negatywne doświadczenia, myślozbrodnia na własnej osobie, czyli obniżanie swojej wartości). Walczyć z negatywnymi przeświadczeniami. Walczyć ze swoimi słabościami. Walczyć ze swoimi kompleksami. Boisz się ---> walczy, by się nie bać np. jazda na łyżwach, naucz się jeździć. Doświadczać tego, czego się boimy. Mógłbym pisać tak w nieskończoność, ale wchodzi właśnie drugi porter bałtycki i robię się rozmemłany, więc na razie odpuszczę.
  14. Se myślę, że po ślubie przychodzi czas na zabawę i kolorowego bolca, a tu proszę... Mąż Nowy zaganiacz Ciekawe jakby to wyglądało u nas, gdyby było więcej egzotyków. Pracujący Karolek, specjalista IT, jako mąż i dostarczyciel zasobów, a na boku lub po ślubie alimenty i dziki kochanek z Afryki lub ichniejszej Hiszpanii. :)
  15. Gratuluję Ci, osiągnąłeś stan zjebania w poziomie mistrzowskim, ale ciągle Ci do mnie sporo brakuje. Możemy się licytować? Zresztą po cholerę pytam, mam ochotę to piszę. W Twoim wieku: - zero kobiet, zero koleżanek, zero związków, relacji, imprez z kobietami, zero tańca, rozmów, znajomości z przedstawicielkami "pięknej" płci, - fobia społeczna, - nerwica natręctw, - chłopięcy wygląd, szczupła budowa ciała, okulary, jedna panienka określiła mnie jako ciotę z wyglądu - brak pewności siebie, - nieumiejętność nawiązywania znajomości, - pogarda w stosunku do siebie samego, - nieśmiałość, - samotność, - panienki się ze mnie śmiały, a ich koledzy pogardzali, - nikt nie traktował mnie poważnie, - też fapowałem, ale 2 razy na dzień to był maks i rzadko to się zdarzało, - brak odwagi, by cokolwiek ze sobą zrobić, - ciągłe rozmyślanie o swoich słabościach, niszczenie siebie, punktowanie na każdym kroku, rozkładanie każdej sytuacji na czynniki pierwsze, - zero umiejętności - nic nie umiałem, skończyłem studia, ale gówno umiałem, byłem życiowo nieporadny, - uważałem, że jestem gorszy od kolegów z osiedla, którzy pili, bzykali na wiejskich dyskotekach i wąchali klej, - itp., itd. Także, jak widzisz może być gorzej. Ja przegrałem, jestem już stary, nie poradziłem sobie, ale dla Ciebie jest jeszcze nadzieja. ###Pomyśl o terapii i wizycie u specjalisty. Według mnie fapowanie nie jest tutaj wielkim problemem, chociaż to też zależy od osoby i jej stanu psychicznego. Na Twoim miejscu przekułbym to w zaletę. Też bawiłem się w przeciąganie, będąc na skraju odpuszczałem, czekałem i jechałem dalej. ###Poćwicz trochę Kegla, przedłużaj masturbację, ucz się swojego ciała. Ręka to nie cipka, ale jak już będziesz się zabawiał w autoerotyzm to rób to żeby coś zyskać, a umiejętność samokontroli będzie Twoją wielką zaletą. W czasie swojego pierwszego razu i kilku późniejszych razów mogłem dłużej i to był zaskoczenie dla drugiej strony (chyba jedyny mój plus). Prawdziwym problemem jest brak pewności siebie, bo od tego wszystko wychodzi. Pociąga to za sobą kłopoty w relacjach z ludźmi, a to odbija się negatywnie na życiu towarzyskim, seksualnym, edukacji, w pracy. Ludzie wyczuwają dziwolągów, a kobiety takimi pogardzają, wciągają nosami, przeżuwają i wypluwają bez wyrzutów sumienia. Żeby z tego wyjść musisz poradzić sobie z fobią społeczną i to jest główną przyczyną Twojej obecnej, słabej sytuacji. ###Musisz walczyć z fobią - wychodzić, zmuszać się do podjęcia interakcji z ludźmi, może nawet z kobietami (żart), ale nie rozmyślać i nie punktować siebie w momencie poniesienia porażki. Każde kulturalne wyjście z inicjatywą jest już Twoim sukcesem. Robisz to dla siebie, jebać tych, którzy nieprzychylnie zareagują. - Jeżeli boisz się rozmawiać przez telefon to masz dzwonić i gadać. Ryzykować przez opowiedzenie żartu, przez telefon nikt Cię nie zje. - Jeżeli stresuje Cię jedzenie w miejscu publicznym to wybierz sobie knajpę, zobacz jaka panuje tam atmosfera, jakie zwyczaje i po prostu zmuś się do odbycia całego spektaklu, a nawet jak popełnisz błąd to się za to nie obwiniać tylko idź tam kolejny raz i zjedz to, co lubisz. - Nie lubisz tłumów? Idź, stań w kolejce i głośno mów czego chcesz od ekspedientki w sklepie. Ci z tyłu mają grzecznie stać i czekać na swoją kolej, a pani przy kasie ma Ci służyć za Twoje pieniądze. - Zbliżasz się do punktu, który Cię stresuje, pojawia się wewnętrzne napięcie, oblewa Cię pot, czujesz w środku ogromny niepokój - każ mu spierdalać, w myślach przekonuj siebie, że ten fobiczny ktoś nie istnieje albo przeszkadza i jest niepotrzebny. - Nie lubisz small talków to rozmawiaj o pogodzie z ludźmi, którzy są najmniej inwazyjni, czyli staruszkami albo nastoletnimi chłopakami. - Jak tylko pojawi się myśl "oni o mnie rozmawiają/śmieją się ze mnie/na pewno mnie nie polubią" to odpychaj je z całych sił albo po prostu przyjmij do wiadomości, że tak jest. Ok, nie lubią, ich sprawa, nie muszą mnie lubić. - Nie wolno Ci myśleć, że czegoś nie umiesz, nie potrafisz, jesteś pizda. Nie umiesz, ale się nauczysz. CHCESZ się nauczyć, ZROBIĘ to dla siebie. ###Nie bzykałeś, potrzebujesz kobiety, więc zapewne je idealizujesz, żyjesz z zaprogramowaną hipo/tezą "jest kobieta, jest super". To prawda, kobiety podnoszą pewność siebie mężczyzn. Tak jesteśmy skonstruowani, ale też jest w seksie coś przyjemnego, bezpiecznego, uspokajającego, kojącego, bliskiego. Jakby się trafiła to korzystaj, daj sobie szansę, jednak nie rób sobie nadziei. Wybacz, ale jeszcze daleka droga przed Tobą, na razie będąc na Twoim miejscu wyrzuciłbym z głowy kobiecy wątek, przynajmniej na pół roku, może rok, a może i dwa. Koncentrując się na nich i nie osiągając sukcesów będziesz pielęgnował swoją mierność, rozczulał się nad sobą, niszczył pewność siebie, którą zaczynasz odbudowywać. Niech sobie są, bywaj, rozmawiaj, odważ się, ale niech związek/seks nie będzie nadrzędnym celem w tej przygodzie (kurwa, brzmię jak jakiś zjebany kołcz :)). U mnie było krótko, ona uciekła, a ja przez dwa lata nie mogłem się pozbierać, ale ja jestem wrażliwcem nie potrafiącym nawiązywać znajomości, więc nie miałem alternatywy. Nie sądzę żebyś po kilku numerkach odkrył w sobie ducha podrywacza i jebaki, więc na razie się na tym nie koncentruj. ###Zbadaj poziom hormonów - testosteron, prolaktyna, estrogen, obowiązkowo serotonina i kortyzol. Bierz witaminy, poczytaj trochę na ten temat. ###Ćwicz swoje ciało, poprawi Ci się samopoczucie, podniesie poziom testosteronu, dostaniesz zastrzyk endorfin, będziesz zdrowszy. Ktoś wyżej wspominał o bieganiu. Otóż bieganie obniża poziom testosteronu i jeżeli nie są to interwały to zbytnio się nimi nie obciążaj. FBW na początek to fajny wybór. ###Rób to co Cię stresuje. Rób to, co zawsze chciałeś robić, ale się tego bałeś. Przeraża Cię woda = idź na basen i naucz się pływać. Nie lubisz wysokości = wejdź na Rysy. Chciałeś nauczyć się tańczyć, ale zawsze Cię to stresowało = życie boli, marsz na kurs tańca, a po kilku sesjach będzie lepiej, ciekawiej, weselej. Masz się HARTOWAĆ, walczyć, próbować, boksować z życiem. ###Pozwalaj sobie popełniać błędy, wygłaszaj swoje racje i ich broń, nie wszyscy muszą Cię lubić, szanuj siebie. Większość tych rzeczy wprowadziłem w życie, pokonuje swoje słabości i czuję się z tym coraz lepiej. Ja już siebie nie zmienię np. dzisiaj zawstydziłem się w czasie rozmowy z panną w banku, u mnie działa to jak automat, popełniam błędy, potykam się, ale mówi się trudno. Fakty są takie, że bywa pięknie, rzadko, ale bywa i dlatego warto walczyć ze swoją genetyką i brakiem wychowania przez rodziców. A, właśnie, gdzie był tatuś, bo na bank go nie było przy Tobie?!
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.