Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Mapogo

Użytkownik
  • Content Count

    231
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

618 Świetna

About Mapogo

  • Rank
    Starszy Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

1426 profile views
  1. Oczywiście, ale co drugi wątek na forum jest o cipach, więc i tak wszystko kręci się wokół tego. Kobiety i szacunek dla Polaków. Daj Pan spokój. Nic nie działa tak orzeźwiająco na kobietę, jak pogarda w czynie, słowie czy geście skierowana w jej stronę. Miód dla oczu.
  2. @Analconda przecież oni potwierdzają Twoje teorie, czego Ty jeszcze chcesz? W pełni się zgadzam z tym, co napisałeś. Albo jesteś Chadem i bzykasz ile wlezie, albo od czasu do czasu coś ci spadnie z pańskiego stołu, albo jesteś przeźroczysty dla kobiet. Trzeba uświadamiać chłopaków, by się nie łudzili, nie żyli płonnymi nadziejami, tak popularnym w naszych kręgach kulturalnych romantyzmem. Nie będą popularni, nie będą ruchać, nie zbudują na tym poczucia własnej wartości. I właśnie tutaj jest problem. Za dużo o cipach, za dużo koncentrowania się na tym co powie koleżanka ze szkoły, ze studiów, z pracy. Chuj z nimi. Gardzić, tak samo, jak one gardzą nami. Do wątku dodałbym jeszcze motyw narodowościowy. Polki gardzą Polakami.
  3. Odpowiem z perspektywy życiowego przegrywa, samotnika niepotrafiącego nawiązywać relacji, słabej, niemającej energii i chęci do zmian, gardzącej sobą osoby, która ma mniej kontaktu z kobietami w życiu od przeciętnego osiemnastolatka. Jedno jest pewne - seks jest jedną z najważniejszych rzeczy w życiu mężczyzny. Ci goście, którzy piszą, iż nie ma ona znaczenia, jest przereklamowany mają branie i sekszą się z pannami. Możliwe, że czują przesyt, ale syty głodnego nie zrozumie. Oni nie byliby tymi osobami, którymi są obecnie bez kontaktu z kobietami. Byliby zupełnie inni, słabsi, zakompleksieni, nieśmiali. W kulturze przyjęło się, że opinia kobiet jest bardzo ważna dla mężczyzny, zaczynając od matek i babć, a kończąc na kochankach i żonach. Społeczeństwo ocenia nas na podstawie seksualności, gdyż bez niej by nas nie było i jej obecność wpływa pozytywnie na nasze ciało oraz umysł. Dodatkowo jest to bardzo przyjemna czynność i już nie chodzi o satysfakcję zaliczenia, włożenia i wyłożenia i całej fizyczności związanej z uskutecznianiem zwierzęcych ruchów posuwisto-zwrotnych. Jesteś świadomy, że masz koło siebie osobę bliską, która cię lubi i oddała za to siebie. Jest bezpiecznie, beztrosko, spokojnie. Gdy osoba nie jest bliska to chociaż dochodzi świadomość, iż zaufała na tyle, że poszła na całość akurat z tobą. To dowartościowuje, a dlaczego? Natura, normy społeczne, hormony. Chcecie to zmienić? Walczcie z systemem, ale z góry jesteście skazani na pożarcie. Czasami znajdują się osoby, które stawiają na rozwój i to jest dobra droga, ale zawsze powtarzałem, by nie odstawiać kobiet na bok. Przebywać z nimi, ćwiczyć sztukę prowadzenia rozmowy, flirtować, być złośliwym, a czasami uczynnym i wszystko po to, by badać zachowania drugiej strony. To też jest nauka, a nie klepaniem banałów w stylu "zrezygnuj z panienek", co tak naprawdę jest poddaniem się lub wynika ze strachu. Maslow umieścił seks na najniższym stopniu potrzeb, a bez osiągnięcia niższych potrzeb trudniej jest przejść do tych na wyższym szczeblu. Jak wy chcecie rozmawiać z klientami i sprzedać swój produkt, gdy czerwienicie się na widok kobiet, a w środku wasze ciało jest napięte, jak struna od gitary. Nikt wam nie zaufa. Pomijam już kwestię atmosfery w pracy, prowadzenia dyskusji, przebywania z kimś na co dzień. No chyba, że siedzicie w swoich piwnicach i jest wam fajnie, to róbcie tak dalej, ale w końcu będziecie musieli wyjść np. na wesele kuzyna i tam ktoś zasugeruje wam w towarzystwie, że wypadałoby zatańczyć albo wprost ośmieszy, mówiąc, że nigdy nie widzieli was w tańcu z kobietą. Odpowiecie? Chuja, jakbyście byli wyszczekani to nie mielibyście problemu z kobietami. Spuścicie łby, wrócicie do domu i będziecie pluli sobie w twarz, że się nie odezwaliście, że rzeczywiście nie potraficie tańczyć i boicie się kobiet, a na końcu dojdziecie do wniosku, że jesteście zjebani i nie zasługujecie na uwagę. Znam to z autopsji, wielokrotnie siebie za to niszczyłem, a teraz leżę i kwiczę. Aura unosi się w powietrzu, to CZUĆ. Inni będą wiedzieć, że macie problem z kobietami po rozmowie z wami, a laski wyczują to na wstępie. Jedni i drudzy będą to wykorzystywać, jedni ostentacyjnie wami pogardzając, inni wyśmiewając na plecami, a kobiety będą was wykorzystywać, ponieważ będziecie za słabi, by odmówić, a wręcz z nadzieją na szacunek wykonacie wszystkie polecenia pańci, po czym ona kopnie was w dupę. KOBIETY SĄ WAŻNE W ŻYCIU MĘŻCZYZNY, W KSZTAŁTOWANIU PSYCHIKI MŁODEGO CZŁOWIEKA, WIĘC NALEŻY SIĘ UMIEJĘTNIE Z NIMI OBCHODZIĆ. Uczcie się Panowie obcowania z kobietami, czas zapierdala i nie ma litości, a jak przegapicie swój to później będziecie cierpieć. One też nie mają litości i jak wyczują waszą słabość to was wykorzystają, ale na pewno nie seksualnie. Jestem przegrywem na tym polu, ale bardzo dobrym obserwatorem, któremu brakuje jaj, by wprowadzić pewne elementy w życie lub po prostu znerwicowanym społecznym fobikiem, który w darze od losu dostał fobię i nerwicę w okresie, gdy młody organizm był najbardziej plastyczny i chłonny, ale przegapił swoją szansę na prawidłowe ukształtowanie i teraz się męczy swoim jestestwem. Jestem przegrywem, ale mam kilka rad, a jak z nich nie skorzystacie to i tak mam to w dupie: - obrzydźcie sobie kobiety - jestem na tym etapie i przegrywam, ponieważ mam wczytany program w głowie, który mówi, że kobiety to ważny element naszego życia, ale jak ktoś potrafi je całkowicie odrzucić i znaleźć swoją pasję gdzieś indziej to jest to idealne wyjście, tylko czy rezygnacja z seksu i bliskości jest dobrym krokiem? - związek z nieatrakcyjną koleżanką - tak, tak, dobrze czytacie. Licealiści, studenci - jeżeli tutaj jesteście -, którzy nie mają mają brania wejść w związek z panienką, która nie do końca jest ich ideałem. Kurwa, jak czytam te wywody gości (@Ksanti pozdrawiam), którzy wybrzydzają, piszą o swoich ideałach, a którym pocą się ręce podczas rozmowy z ekspedientką w czasie kupowania sera i podwawelskiej to zbiera mi się na śmiech. Luz, też tak miałem, ale nie idealizowałem, ponieważ chciałem mieć kogoś, ale że sobą gardziłem to miałem tylko swoją rękę i kompleksy. Trzymam kciuki żebyście nie skończyli podobnie. Wejść w związek z laską, która nie jest waszym ideałem. Bzykać, bywać, zdobywać doświadczenie. Moja nie była ideałem, ale się wkręciłem. Była zadbana, czuła, wrażliwa, ciepła, interesowała ją moja osoba (dla mnie dziwne, ale jednak), inteligentna, zaradna, ale nie była moim ideałem, jednak wystarczyło, bym wychodził z tej relacji kilka lat i by ciągle tkwiła w moim umyśle. A nawet jak wam nie wyjdzie to laska zaciągnie was na imprezę, pójdziecie na kurs tańca, powie wam, że chce wyjechać na ferie, więc zabierzecie ją w góry i pokochacie np. Sudety, co stanie się waszą pasją albo motocykle/scrabble/planszówki/szachy/pływanie...Do tego będziecie wiedzieli, jak zachować się w towarzystwie, co przynieść na spotkanie z "teściami", jak się ubrać, jak uczesać i im szybciej nauczycie się tych rzeczy, tym w dorosłym życiu będzie wam lżej i będziecie postrzegani, jako pewne siebie, zaradne jednostki, a to będzie prowadziło do tego, że ludzie będą chcieli z wami rozmawiać, robić interesy, przebywać z wami, słychać waszych porad. Ja pierdole, to jest tak oczywiste, że jedno wynika z drugiego, że żal mi dupę ściska, iż nigdy - z własnej winy - nie potrafiłem tego wprowadzić w życie, bo brakowało mi odwagi. - pokonywanie własnych trudności - kolejny banał, ale to prawda. Jak macie wczytany program np. przez mamusię, która powtarzała wam, że należy bać się wody to zapiszcie się na kurs pływania. Jeżeli tatuś podpowiadał wam, że jesteście słabymi kierowcami to zróbcie prawko, od razu także na A, a później weźcie go na przejażdżkę. Jak boicie się wysokości i przestrzeni to sprawdźcie się idąc na Rysy. Ja to robię i pomaga, ale przegapiłem moment nauki w życiu i nie potrafię nawiązywać relacji, dlatego przegrałem. Powiem wam szczerze, że usycham. Jestem kurewsko zmęczony sobą, swoją biernością, nieporadnością, nieumiejętnością zrobienia czegokolwiek. Z góry zakładam, że nie potrafię, a to wynika z nastoletnich założeń, których nie przepracowałem, a jednym z głównych - jeżeli nie najważniejszym - jest kwestia nieradzenia sobie z ludźmi, także z kobietami (hahaha). Powodzenia. Ruchajcie! @Messer Prowadź Wodzu. Prośba o radę. Zakładam, że powinienem mówić, to co chcę, nie powinienem się na siłę, w sztuczny sposób przymilać, a i tak to robię w towarzystwie, ponieważ uważam to za wygodne i bezkonfliktowe. Jak z tego wyjść i mieć wyjebane na opinię innych osób? Może nie nadążam intelektualnie, jestem po prostu za głupi na prowadzenie dyskusji i dlatego lepiej odpuścić? Jak zgnieść swoje lękliwe ja i zahartować na tyle, by żyć w zgodzie ze sobą?
  4. Znam przypadek małżeństwa, do którego doszło przez "wychodzenie miłości". Gość się mocno wkręcił, nawet dochodziło do tego, że przychodził do jej rodziny po pijaku i próbował ich przekonać do swojej wizji. Jak już wspomniałem odniósł "sukces", ponieważ finalnie doszło do ślubu i para tworzy szczęśliwy związek. W tym czasie, jak gość starał się o jej uwagę, ona bzykała się z typem, który jest całkowitym przeciwieństwem męża pod względem wizualnym. Dodatkowo wiem od niego, że ona NIGDY nie inicjowała kontaktu seksualnego, nigdy się nie lepiła i wszystko musi zawsze wychodzić od niego. Poza tym, typ jest świadomy tego, że jej nie zaspakaja seksualnie. Ma bardzo atrakcyjną żonę (8+/10) i widzę dumę w jego oczach, gdy mu o tym wspominam, jednocześnie nie jest do końca spełniony, jako samiec. A ona? Może mieć każdego, ale wybrała jego, a rodzina pomogła jej w podjęciu wyboru. Pani aktualnie ma włączony tryb - dziecko najważniejsze, reszta schodzi na drugi plan. Życzę im wszystkiego najlepszego, ale mam przeczucie, iż pani zmieni zdanie, gdy tylko odchowają dzieciaka i wróci do swojego typu seksualnego za kilka/naście lat. Zawsze starajcie się dowiedzieć czegoś o byłych partnerach seksualnych swoich przyszłych/obecnych kobiet. Broszka nie będzie wilgotna w sytuacji, gdy jesteście z wyglądu zupełnie innym typem mężczyzny (wyjątek - egzotyki), niż jej byli. Wezmą Was, ale z innych - niż seksualne - powodów np. dobrze zarabiacie, macie pozycje, dajecie gwarancję wychowania potomka.
  5. Wiem, że mógłbym zadzwonić do schroniska i zapytać, ale podejrzewam, że moje wątpliwości są banalne i nie chciałbym zawracać im tam głowy i może więcej dowiem się z Waszych własnych doświadczeń niż w czasie krótkiej rozmowy telefonicznej. Planuję zrobić sobie wycieczkę po polskich Tatrach, od strony Zachodniej w kierunku Wysokich i najbardziej odpowiadałaby mi wędrówka połączona ze spaniem w schroniskach. Należy wcześniej zadzwonić i zarezerwować sobie miejsce czy można iść w ciemno? Zdaję sobie sprawę, że pokoje są zaklepane z góry na dłuższy okres, ale gdy ma się karimatę to chyba nie odmówią spania na ziemi, więc można spróbować bez wcześniejszego powiadamiania? Czy oni mogą odmówić zakwaterowania? Czy tam są szafki, w których można zostawić swoje rzeczy? Jak wygląda kwestia dbania o własne rzeczy? Można zostawić swój ekwipunek w bezpiecznym miejscu? W schroniskach są prysznice, z których można swobodnie korzystać czy są one przeznaczone tylko dla ratowników/obsługi/pracowników? Schroniska tatrzańskie są otwarte całodobowo? Proszę o informację od Braci, którzy mieli okazję korzystać z dobrodziejstw schronisk i często bywają w górach. Dzięki.
  6. Myślałem, że sezon na obcokrajowca już dawno się skończył, znudził i przepadł wśród zainteresowań polskich kobiet, jednak zauważam coraz więcej mieszanych par tego typu i to nie tylko Polka-Zachodniaczek, ale także pojawiają się panowie z bliższego i dalszego Wschodu, którzy dumnie kroczą z polskimi białogłowymi po naszych krzywych chodnikach. Dodatkowo na tinderze widzę bardzo dużo opisów w języku angielskim, sporo Polek wyjeżdża i przywozi gachów z zagranicy. Czy któryś z Was miał okazję "walczyć" o kobietę z obcokrajowcem? Czy któryś z Was odbił kobietę obcokrajowcowi? Jeżeli Wam się nie zdarzyło, to czy byliście świadkami takiej sytuacji, gdy Polak jest wyżej ceniony przez rodaczkę niż obcokrajowiec? Najbardziej interesuje mnie podejście rodaczek i czy w ogóle jest możliwość przebicia przybysza w zalotach czy po prostu w założeniu Polek oni są po prostu od nas atrakcyjniejsi (mimo, że np. niżsi, głupsi...)?
  7. Jakiś czas temu usunąłem tindera, ale ponownie do niego wróciłem i już żałuję, chociaż w kilku kwestiach otworzyły mi się oczy. Mam niewielkie branie, około 5 par na dzień, kobiety w większości 5-6, ale trafiają się też 7, od święta 8, ale myślę, że te ostatnie są fejkowymi profilami mającymi za cel wypromowanie siebie lub samej aplikacji. Im mam większe branie tym bardziej wybrzydzam, więc zaczynam rozumieć postępowanie kobiet. Mają wzięcie, działa to pozytywnie na ich ego, chcą więcej i lepiej. Mnie wystarczyłaby jedna, zadbana przeciętniara, bo nie przepadam za tłumem, ale postępowanie babeczek jest dla mnie coraz bardziej zrozumiałe. Ustawiłem sobie w profilu, że szukam mężczyzn i tak jechałem po kolei wszystkich odrzucając (jednemu przez przypadek dałem superlajka ) chcąc sprawdzić co się dzieje po męskiej stronie. Dramat, ręce opadają. Należy wziąć poprawkę, że spory procent tych goście to geje i biseksualiści, ale ich profile są TAKIE SAME jak profile kobiet. Wymuskani, z profesjonalnymi zdjęciami, boczne fryzury, obcisłe gatki, odsłonięte brzuchy, dziubki przed lustrami, zdjęcia w windach, mnóstwo samojebek, wszyscy, jak jeden mąż - PODRÓŻNICY, i co najbardziej zniesmaczające - około 30% ma konta na instagramie. WTF? A gdzie normalni kolesie chodzący po górach, grzebiący w samochodach, jeżdżący na motorach, z piwem w łapskach i pizzą w ustach. Jedno trzeba przyznać, naprawdę przystojni faceci, ale zniewieścienie aż bije z ich twarzy. Nie mamy szans z muzułmanami.
  8. @leto Co to znaczy "tracić fason"? I jak wyglądała kwestia z naszymi przodkami? Ci przedwojenni mężczyźni byli tymi prawdziwymi, a teraźniejsi to tylko wydmuszki? A skąd one wiedzą, jak powinien zachowywać się prawdziwy mężczyzna? Panny żyją złudzeniami, oczekiwaniami niemożliwymi do spełnienia,a tłumaczą to sobie na swój babski sposób. To tak samo, jak ja wymyśliłbym sobie, że jestem wyjątkowy i zasługuję na wyjątkową osobę. Mogę głosić wyszukane tezy, ale jedyne co by mnie spotkało, to kpiny, zażenowanie lub litość postronnych.
  9. I mamy wierzyć na słowo, że to jest prawdziwy powód? To tak samo, jak kobiety głoszące, że kręci je umysł/inteligencja. Naprawdę? I ci najbardziej lotni intelektualnie mają najwięcej adoratorek? No chyba nie - na pewno nie! Wiemy co je kręci. Może po prostu ona to sobie tak tłumaczy, a sama nie rozumie, że jest (strzelam) np. łatwa, zwariowana, zadziera nosa albo mierzy wyżej niż znajduje się jej poziom. Przecież nie stanie przed lustrem i nie powie sobie wprost: pierś mała, skóra pomarszczona, coraz więcej zmarszczek, tłuszcz po bokach się wylewa, hmmm, jestem 4/10, ale zawsze zaliczę, ponieważ mam kuciapkę między nogami. Albo bierze faceta do łoża, a po wszystkim oni uciekają lub też to borderka. Inny przykład to wykształciuch, który uwierzył, że zasługuje tylko na prezesa banku albo wybitnego sportowca. To, że kobieta coś mówi, nie oznacza, że tak jest. Może jej się po prostu wydawać. Kurwa, no bądźmy poważni. Przecież one lepiej sobie radzą od nas na rynku matrymonialnym, są bardziej otwarte w relacjach towarzyskich i chyba aktywniejsze uczuciowo. więc występuje u nich silne pragnienie zaspokojenia uczuć. Rotacja w poznawaniu ludzi też jest nieporównywalna do statystyk przeciętnego polskiego kartoflarza-Mariana. I co mam o tym sądzić? Miliony ludzi w tym kraju wiąże się w pary - fajne i mniej fajne Dźesiki, a także przeciętne Mariany, a nawet Ukraińcy, Gruzini czy Pakistańczycy, którzy u siebie dostaliby żony za dwie krowy, a ona nie może znaleźć wybranka, chociaż kręci się koło niej w cholerę facetów? Laska ma coś z głową. Może to typ mega ambitnej korpo sztuki, która lubi rywalizację także po pracy? Który facet by się na to pisał? Większość odejdzie, ponieważ chce w domu odpocząć, naładować baterię, zjeść, pobzykać, porozmawiać, a nie przeciągać linę, sprawdzać się w orężu, jak na polu bitwy. A w jej głowie zapaliła się lampka - to dlatego, że jestem silną, niezależną, inteligentną, przebojową, atrakcyjną kobietą, a faceci to zwykłe wypłosze. Musi sobie to tak tłumaczyć, bo przecież nie dojdzie sama do wniosku, że ma coś z głową, a jej problemy biorą się z (strzelam) np. niedowartościowania przez rodziców. Łatwiej uznać, że wina leży po drugiej stronie niż stwierdzić, że jest się borderką/wariatką/korposzczurem... No chyba, że tym wątkiem tylko chciałeś się pochwalić, iż lecą na Ciebie Dźesiki fajne z tyłka?
  10. Jakakolwiek dyskusja z pannami na ten temat będzie się sprowadzała do pojawiania się podobnych wypowiedzi, jak powyższy cytat z Leto. Słodko pierdzące, zaczepne posty, podtrzymujące kobiety na duchu, zaprzeczające głównej tezie, poklepujące po plecach te smutne istoty. Laski nie mają litości, a Wy zaraz będziecie się tłumaczyć. Hanka, my się cenimy, znamy swoją wartość i byle kogo nie bierzemy. Znasz to? Wielokrotnie takimi tekstami obdarowywałaś facetów, a teraz - za Paczesiem - do bigosu.
  11. Wrzuciłem dwa zdjęcia, na których były symetryczne twarze dwóch osobników. Oto wyniki: - Kacper Ruciński 71% - Brad Pitt 70% Tyle to jest warte.
  12. Zaczynam rozumieć dlaczego większość z Was nie może znaleźć kobiety.
  13. Coraz mocniej zagłębiam się w temat i na razie czekam, ponieważ widzę, że złoto i srebro idą w dół, ale za chwilę zainwestuję w srebrnych filharmoników i w związku z tym mam kilka pytań. 1. Srebro w bulionach w porównaniu do złota ma dużo większą różnicę od kursu spot obu surowców (srebro ok. 30%, złoto 5-7%). Czy to jest związane z VAT-em, który występuje w przypadku srebra? 2. Zamawiam monety z czasem odbioru sięgającym 45 dni. Płacę po kursie, który obowiązuje w trakcie składania zamówienia czy podczas odbioru? 3. Rozumiem, że zamówienia dokonuje się anonimowo i zawsze można się wycofać, bez ponoszenia konsekwencji? 3. Monety składować lepiej w tubach czy pojedynczo umieszczać je w kapslach? 4. Gdzie dostanę linijkę Fisha w rozsądnej cenie? Płacenie kilkuset złotych za kawałek drewienka to lekka przesada. 5. Czy wypada pracownikowi mennicy zadawać pytania dotyczące certyfikatów LBMA i certipack? Czy w ogóle wypada pytać o podstawy czy też lepiej nie dać poznać po sobie, że się dopiero zaczyna i w wielu kwestiach jest się ignorantem?
  14. Po prostu pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. W pewnym wieku należy zacząć raczkować, później nauczyć się mówić, czytać, pisać, liczyć. Następnie, gdy jest się sprawnym intelektualnie, skorym do nauki i ma się w sobie chęci do poprawy własnego bytu należy iść na studia, zdobyć doświadczenie, pierwszą pracę, podnosić kwalifikacje oraz działać na wielu frontach. Także towarzyskim, dlatego wielokrotnie podkreślałem żeby nie odkładać tej sfery w kąt, bo będziecie tego żałować. To jest po prostu oczywiste, że kobieta jako istota społeczna, towarzyska, wygadana, łatwiej i szybciej nawiązująca kontakty, z wgranym programem, który podpowiada jej, że mężczyzna przebojowy jest więcej warty niż introwertyk będzie się zwilżać na widok tego pierwszego, a drugi będzie atrakcyjny tylko pod warunkiem, gdy jego inne zalety będą w stanie przykryć jego towarzyską indolencję. To się po prostu czuje. Jak można będąc nieśmiałym startować do obeznanej w temacie, pewnej siebie kobiety i liczyć na to, że nie skończy się to katastrofą? W zdecydowanej większości przypadków się po prostu nie da. Że niby jak? Lubią pewnych siebie, dobrze zbudowanych, przebojowych i nagle zjawia się introwertyk "15k zł/miesiąc" i będzie z tego wielka miłość? Po co to temu intro? Zwilży? Nie zwilży, gdyż jej program podpowiada co innego. Czy to nie jest frajerstwo, iż liczy się na to, że zdobędzie się kogoś swoim statusem? Można, ale gdy znikną pieniądze ulotni się także kobieta. Przecież to jest okropna świadomość dla takich wrażliwców, że tak naprawdę nie chodzi o ich charakter tylko kapitał, który pozwoli wybić się pańci z szarej masy przeciętności. Myślicie, że podstarzali Niemcy czy Anglicy nie są świadomi tego, że młode Tajki są z nimi, ponieważ imponuje im ich status i liczą na to, że będą mogły korzystać (oraz ich biedne rodziny) z pieniędzy tych europejskich mężczyzn? Doskonale zdają sobie z tego sprawę, ale to jest układ, który im odpowiada i wchodzą w niego w ciemno. Wymiana dóbr. Potraficie tak na chłodno moi drodzy nieśmiali, romantyczni, zamknięci w sobie, naiwni introwertycy? Z drugiej strony "nasze", polskie pańcie moczą się na widok śniadych lub smoluchów i to jest prawdziwy wyznacznik atrakcyjności, to jest ten charakter, który kręci. Potraficie tak? Pytanie retoryczne. Ja bym poszedł dalej i stwierdził, że część z Was nie będzie miała kobiety albo w pewnym wieku - zrezygnowani - po prostu zwiążecie się z każdą chętną - nawet największą osiedlową dajką -, która się nawinie, a nie będzie ich dużo, palce jednej ręki to wszystko na co będzie Was stać. Nie czarujmy się, nie kupujcie tych opowiadań niektórych forumowiczów. Niejaki @HodowcaKrokodyli chwali się podbojami, ale on należy do małego procenta męskiej społeczności, który w odpowiednim wieku zdobył pewne doświadczenie, nauczył się zasad i wie na czym polega cała gra. Wy przespaliście ten moment i teraz musielibyście zacząć układać sobie życie na nowo. Chcecie mieć atrakcyjną kobietę to zadbajcie o sferę towarzyską, ale wtedy zaniedbacie inne aspekty. Poza tym, czy sytuacja nie staje się komiczna, gdy stary, niedoświadczony facet bierze się za podryw? Oburzenie na RedPill często ma miejsce ze strony mężczyzn, którzy po prostu nie rozumieją położenia tych sfrustrowanych, nieśmiałych gości. @Messer sam przyznawał, że ma ładną miskę, a kobiety lubią z takiej jeść, chociaż ludzie głoszą, że z takiej się nie najesz. Najedzą, lubią, korzystają, na zdrowie. To jest tak, jakby synek bogatego tatusia pouczał biedaków, że wystarczy wziąć się do pracy, by stać się milionerem, to przecież takie proste. Mały @Messer był klepany po tyłku przez panienki, więc siłą rzeczy, z automatu nauczył się gry, uświadomił sobie, że może korzystać z tego bogactwa, którym został obdarowany przez naturę, to przecież takie proste. Jeżeli zrozumiemy, że kobiety to jeden z najważniejszych elementów oddziałujących na męską psychikę, budujących naszą pewność siebie, zmuszająca do działania to dojdziemy do wniosku, że tacy, jak On nie mogli lepiej trafić, gdyż na pewność siebie będzie miała odzwierciedlenie w kontaktach z innymi osobnikami np. taki @Messer może nakazać panience obciągnąć niejakiemu @HodowcaKrokodyli i ona zrobi to z uśmiechem na twarzy, a @HodowcaKrokodyli jeszcze zaprosi go na wódkę, zrobią wspólny interes i staną się milionerami (czego szczerze życzę). Introwertyk nie będzie miał okazji tego przeżyć, ale też może być szczęśliwy, ale ma alternatywę w postaci nihilizmu towarzyskiego, a dokładniej skierowanego w stronę kobiet. "Porzućcie wszelką nadzieję, którzy tu wchodzicie." Polecam znienawidzić kobiety, Zapomnijcie o związku, miłości, czułości. Dajcie sobie spokój, nie macie możliwości, nie nauczyliście się pewnych rzeczy, nie poradzicie sobie, przegracie tę batalię. Jak znienawidzicie to będzie Wam łatwiej zapomnieć. <BYŁO PITE>
  15. Po pierwsze - specjalista. Zapisz się na wizytę, nie trać czasu, pomóż sobie. Poczytaj o serotoninie. Po drugie - byłem w podobnej sytuacji. Nie znosiłem siebie, swojego wyglądu, zachowania, ćwiczyłem przed lustrem, jak się uśmiechać, by nie pokazywać swoich krzywych zębów. Uważałem, że jestem gorszy od osiedlowych, jeszcze nastoletnich kolegów, którzy wciągali klej, pili wódę i bzykali jakieś dyskotekowe wywłoki. Zazdrościłem im, że byli towarzyscy, wyluzowani, otwarci, weseli w głupkowaty, prostacki sposób. Całe dnie spędzałem w domu użalając się nad sobą, pogrążony w fobii społecznej i osaczony przez nerwicę natręctw. Potrafiłem rozkładać na czynniki pierwsze sytuację, w której ktoś obcy głośno się zaśmiał, a ja akurat obok przechodziłem wyrzucając sobie, że to zapewne z mojego powodu. Uważałem, że nie zasługuję na to, by dziewczyny ze mną rozmawiały, a gdy do tego dochodziło to paliłem się w blokach, wrzałem wewnętrznie, ciągły stan napięcia nie pozwalał mi skupić się na rozmowie, skupiałem się na tym, by wyrzucić sobie jak najwięcej wad, oskarżyć samego siebie, jak wielkim jestem zerem i w związku z tym rozmowa za chwilę się zakończy. Miałem racje. Potrafiłem latami nie rozmawiać z kobietami w czasie liceum lub studiów. Było mi żal moich rodziców, którzy zapewne spodziewali się po mnie czegoś więcej. Zdarzało mi się udawać, jak lubię towarzystwo i zabawę, najczęściej kończąc zestresowany, samotny, jeszcze bardziej zdołowany w wynajętym pokoju. I to ciągłe rozmyślanie! Analiza każdego szczegółu - a to brzydki, a to małomówny, a to nieśmiały, a to biedny, a to głupi, a to nie potrafiący tańczyć, rozmawiać, bawić się... Patologicznie punktowałem siebie na każdym kroku, pływałem w tym ścieku własnej pogardy, pławiłem się we własnej dekadencji. Już nawet nie chodzi o to, że nie nauczyłem się sztuki flirtu, podrywania, prowadzenia rozmowy, bycia towarzyskim, baa, ja nie umiem nawiązywać znajomości na poziomie podstawowym. Nawet nie wspominam o pielęgnowaniu, dbaniu o znajomych, nie potrafię poznawać, wzmacniać więzi, przyjaźnić się. Nie wiem, jak wygląda ten proces, nie potrafię go wizualizować, nigdy nie będę w tym nawet przeciętny. Mam wczytany program, w którym znaczną rolę pełnią fobia społeczna i nerwica natręctw, a raczej ich pozostałości, które odcisnęły piętno na mojej psychice. Dodatkowo jestem nimi obciążony genetycznie, co wpływa na mój negatywny stosunek do posiadania własnych dzieci. Nie mogę znieść wizji tego, że moje dzieci mogłyby myśleć o sobie w taki sam sposób, w jaki ja widziałem siebie. Nienawidziłem siebie. Po trzecie - pojawiła się Ona. Sama chciała pomóc sobie, ponieważ była samotna, a przy okazji pomogła mnie. Na końcu dostałem po dupie, ale było warto. Później odkryłem, że "JEJ" substytutem mogą być inne sytuacje, miejsca, działania. Będzie banalnie, ale jest dużo prawdy w tym, że należy się odblokować, poznać siebie, wyjść ze swojej strefy komfortu, robić rzeczy, które nas blokują. Najlepiej zmienić myślenie, a najszybciej dojdzie do tego w czasie działania. Musisz sam sobie pokazać, że możesz. To będzie długa droga, zapewne nie zakończy się tak, jakbyś tego chciał, ale warto się trochę ponapierdalać z życiem, własną genetyką, losem, bo wtedy zobaczysz na co Cię stać, dostrzeżesz siłę, poznasz siebie, nauczysz się tego, co sprawi Ci przyjemność, a z biegiem czasu - nawet dosyć szybko - pojawią się przyjemne odczucia. Jestem introwertykiem i nie stanę się ekstrawertykiem. Nie będę jebaką, baa, może już nigdy nie będę z kobietą. Nie stanę się królem parkietu, bożyszczem tłumów, mistrzem ceremonii. Nie będę bogaty, nie będę miał wypasionej fury, nie będą patrzeć na mnie z podziwem. Przyzwyczaiłem się do łatki dziwaka. Przespałem sporo czasu, nie nauczyłem się wielu rzeczy, jestem chodzącą wadą. Trudno. Wszystko robię sam. Robię rzeczy, których zawsze się bałem i bywa pięknie. Warto. I nigdy nie myślałem o samobójstwie. Nie śpiesz się tak, jeszcze zdążysz umrzeć.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.