Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
xhamster

Czy twoje dziecko bierze narkotyki?

Recommended Posts

Witam, pewnie wiele osób z Was ma dzieci, chciałbym się z wami podzielić  paroma poradami, które na pewno się wam przydadzą. Sam jestem młody i niestety mam do czynienia z narkotykami wiem jak niektóre są niebezpieczne. Pamiętajcie nadal można zamówić narkotyki przez internet do domu, paczka przyjdzie po dwóch dniach, więc tym bardziej powinniśmy być uważni.

 

                                                                                                    Bliżej siebie - dalej od narkotyków

                                                                                                            Poradnik dla rodziców

                                                                                                             (wybrane fragmenty)

Być rodzicami nastolatka nie jest łatwo. Jeżeli jednak rozumie się i pamięta, że okres dorastania jest tak samo trudny dla rodziców, jak i dla dziecka - to połowa sukcesu.

Większość rodziców najbardziej boi sie okresu, kiedy dziecko zaczyna dorastać. Zaczyna wtedy wymykać sie spod kontroli, buntuje się, poszukuje nowych doświadczeń, a rodzice czują się bezradni, w dodatku mniej ważni dla dziecka niż jego rówieśnicy.

Wszyscy chcemy być dobrymi rodzicami i na ogół nie szczędzimy wysiłku, aby nasze dzieci były szczęśliwe. Staramy się, chcemy dla dziecka jak najlepiej, a mimo to zdarza się, że spotykają nas rozczarowania, a dziecko sprawia kłopoty.

Ten krótki poradnik jest adresowany do wszystkich rodziców. Być może porady tu zawarte dla wielu osób są oczywiste, ale być może dla niektórych okażą się pomocne i zwrócą ich uwagę, że rodzice mają decydujący wpływ na to, czy dziecko sięgnie po narkotyki.

Nie ma prostych i skutecznych recept na to, jak całkowicie uchronić dziecko przed narkotykami, ale jedno jest pewne: im lepszy mamy kontakt z dzieckiem, tym łatwiej ustrzeżemy je przed narkotykami.

Rozmowa jest podstawą dobrych kontaktów z dzieckiem, bo pozwala lepiej poznać jego świat, oczekiwania, marzenia, ale też różnorodne problemy. Nie bójmy się rozmawiać także na trudne tematy. Wiedza o narkotykach pomaga przełamać opory przed rozmową z dzieckiem na ten trudny temat. Im więcej wiemy na temat narkotyków, tym łatwiej przekonamy dziecko o ich szkodliwości. Używajmy rzeczowych argumentów.

(...)

Co warto wiedzieć i robić, aby chronić dziecko przed narkotykami

► znać prawa rządzące rozwojem dziecka

► wiedzieć jak budować dobry kontakt z dzieckiem

► znać powody, dla których młodzi sięgają po narkotyki

► być konsekwentnym w przestrzeganiu zasad

► mieć rzetelną wiedzę na temat narkotyków

(...)

Czego dorastające dzieci potrzebują od rodziców

Dorastające dzieci potrzebują naszej dyskretnej obecności, dostępności i gotowości do udzielenia im pomocy. Wierzą, że w porę zareagujemy, gdy dzieje się coś niedobrego i znajdziemy sposób, aby rozwiązać problem. Chcą widzieć w nas swoich sojuszników, na których mogą liczyć w trudnych momentach.

 

Czego więc potrzebują od nas nasze dzieci:

► Poczucia więzi i przynależności do rodziny. Chcą czuć, że są kochane, rozumiane i mogą liczyć na wsparcie rodziców. Potrzebują naszego szacunku, przyjaznej atmosfery w domu - poczucia bezpieczeństwa.

► Poczucia własnej wartości. Chcą, aby doceniać ich wysiłki w osiąganiu sukcesów oraz chcą mieć pewność, że nie zostaną przez nas skrytykowane i odrzucone, gdy coś się nie uda.

► Wiarygodności. Chcą mieć pewność, że zachowujemy się tak jak mówiły, ale także, że potrafimy przyznać się do własnych słabości, niewiedzy i błędów.

► Sprawiedliwego traktowania. Przekonania, że rodzice w niejasnej sytuacji zareagują w oparciu o wnikliwe rozpatrzenie sprawy.

► Stanowczości w ważnych sprawach. Potrzebują jasno określonych reguł i konsekwencji w ich przestrzeganiu.

► Poszanowania intymności i dyskrecji. Chcą mieć pewność, że granice ich prywatności są przez nas respektowane.

(...)

Warto też pamiętać o kilku ważnych sprawach:

► Bądź przykładem. Postępuj tak, by być wiarygodnym. Dzieci są dobrymi obserwatorami i łatwo zauważają, gdy nie robisz tak, jak mówisz.

► Wymagaj, ale stawiaj dziecku warunki możliwe do spełnienia.

► Bądź konsekwentny, aby dziecko liczyło się z tobą i wiedziało, że ustalone przez ciebie normy w ważnych sprawach muszą być respektowane.

► Poznaj przyjaciół i znajomych dziecka. Pamiętaj, że w tym wieku koledzy odgrywają dużą rolę i często mają duży wpływ.

► Szanuj prawo dziecka do własnych wyborów, opinii, dysponowania swoim wolnym czasem. Doradzaj, ale nie narzucaj swojej woli.

► Nie bądź nadmiernie opiekuńczy. Pozwól dziecku zdobywać doświadczenia: ono uczy się życia przede wszystkim robiąc nowe rzeczy, sprawdzając. Czasem popełnia przy tym błędy, bądź zatem czujny i w porę reaguj.

► Określ jasno zasady dotyczące zakazu stosowania środków odurzających i innych używek, ale sam też unikaj nadużywania leków, papierosów i alkoholu.

► Ucz jak przezwyciężać trudności i radzić sobie w trudnych sytuacjach. Dotyczy to także sytuacji, gdy ktoś proponuje narkotyki.

(...)

Jeżeli jakieś zachowanie twojego dziecka jest dla ciebie nie do przyjęcia, spróbuj to zmienić. Powiedz mu:

► o jakie konkretnie zachowanie ci chodzi

► jakie uczucia przeżywasz, gdy ono zachowuje się w ten nieakceptowany przez ciebie sposób

► dlaczego to zachowanie jest twoim zdaniem niewłaściwe

► jakie konsekwencje dla ciebie lub innych ma to jego zachowanie

► jakiej zmiany oczekujesz

Jeśli chcesz przeprowadzić z dzieckiem poważną rozmowę po to, by wprowadzić zmiany w waszej rodzinie, to:

► znajdź na nią jakiś spokojny moment

► zajmuj się tylko tą konkretną sprawą

► mów o tym, co w związku z konkretnym zdarzeniem czujesz

► słuchaj uważnie, co dziecko ma ci do powiedzenia

► zadbaj o to, by każdy mógł przedstawić swoj punkt widzenia i wyrazić własną opinię

► zakładaj możliwość zmiany swojego zdania

► bądź gotowy do kompromisów

► koncentruj się na rozwiązaniu problemu, a nie na tym kto wygra.

(...)

 

Poszerz swoją wiedzę na temat narkotyków. Łatwiej przekonasz dziecko o ich szkodliwości używając rzeczowych argumentów.

Powinieneś także:

► nauczyć się rozpoznawać sygnały ostrzegawcze wskazujące na zażywanie, by w porę zareagować

► wiedzieć, gdzie znaleźć pomoc dla siebie i dla dziecka, kiedy pojawi się problem

Co warto przeczytać

► Ralph I. Lopez "Twój nastolatek - zdrowie i dobre samopoczucie"

► Ruth Maxwell "Dzieci, Alkohol, Narkotyki"

► T. Dimoff, S. Carper "Jak rozpoznać czy dziecko sięga po narkotyki"

► Melanie McFadyen "Narkotyki wiedzieć więcej"

► Informacje w internecie na stronie: www.narkomania.org.pl

(...)

Sygnały, które powinny nas zaniepokoić

(...)

Są jednak sytuacje, których nie wolno bagatelizować. Masz prawo sądzić, że z dzieckiem dzieje się coś niedobrego, gdy zauważysz kilka z wymienionych niżej objawów równocześnie:

► oddala się od ciebie, staje się obce, mimo, że wcześniej byliście blisko

► wyraża niechęć do rozmów, unika kontaktu, kręci w rozmowie, kłamie

► ma kłopoty z nauką, choć wcześniej dobrze sobie radziło, wagaruje

► jest niecierpliwe, rozdrażnione

► jest na zmianę pobudzone lub ospałe, sypia o dziwnych porach

► znika często w ciągu dnia z domu pod dowolnym pretekste i stara sie unikać kontaktu po powrocie

► wraca bardzo późno lub bez uzgodnienia nocuje poza domem

► ma nowych znajomych, których nie chce zapraszać do domu

► kwestionuje szkodliwość narkotyków, uważa, że powinny być zalegalizowane

► ma nadmierny apetyt lub nie ma apetytu

► ma przekrwione oczy, zwężone lub rozszerzone źrenice, przewlekły katar

► w jego pokoju dziwnie pachnie, miewa fifki i fajki różnych kształtów, bibułki do skrętów, biały proszek, pastylki nieznanego pochodzenia, opalone folie aluminiowe, leki bez recept, nieznane chemikalia

► z domu znikają pieniądze i wartościowe przedmioty

 

Co robić, gdy okaże się, że chodzi o narkotyki

Gdy masz pewność, że chodzi o narkotyki - zacznij działać, bo problem sam się nie rozwiąże. Nie działaj jednak pod wpływem emocji, nie rozpoczynaj rozmowy, gdy dziecko jest odurzone. Przygotuj się do rozmowy, zadbaj o to, by każde z was mialo czas na tę rozmowę.

Wysłuchaj co ma do powiedzenia na swoją obronę, ale nie daj się zwieść łatwym tłumaczeniom. Nie ufaj zapewnieniom, że znaleziony w jego pokoju narkotyk należy do kolegi. Nie daj się przekonać, że teraz taka moda i wszyscy biorą narkotyki. Nie uważaj za mniejsze zło, jeżeli mówi, że to "tylko trawka". Nie obwiniaj się, kiedy mówi, że bierze z powodu kłopotów rodzinnych.

Jeżeli zbadasz, że był to incydent - daj mu szansę, nie traktuj jak narkomana. Porozmawiaj o konsekwencjach i zagrożeniach z powodu narkotyków, a także na temat presji i manipulacji ze strony grupy biorącej narkotyki. Powiedz, że złamało zasady, zawiodło twoje zaufanie i jak źle się z tym czujesz. Ustalcie nowe reguły i stosuj zasadę "ograniczonego zaufania" dopóki nie upewnisz się, że wszystko jest w porządku.

Jeżeli stwierdzisz, że dziecko ma już problem z powodu narkotyków, skorzystaj z pomocy specjalistów. Zdobądź adresy poradni lub specjalistów w zakresie uzależnień, którzy pomogą robie i dziecku poradzić sobie z problemem. Wspólnie z terapeutą i dzieckiem ustalcie reguły postępowania i konsekwentnie ich przestrzegaj.

Nie chroń dziecka przed konsekwencjami złych zachowań. Jeżeli się nie uczyło, może nawet nie zdać. To konieczny element dochodzenia do zdrowia. Nie usprawiedliwiaj nieobecności, nie tłumacz dziecka przed nauczycielem, znajomymi i rodziną. Nie wstydź się i nie ukrywaj za wszelką cenę tego problemu - to przecież może się zdarzyć w każdej rodzinie.

Jeśli dziecko podejmie terapię, będzie potrzebowało od was duzo cierpliwości, zrozumienia i wsparcia.

Testy do wykrywania narkotyków w moczu

Jeżeli podejrzewasz, że dziecko zażywa narkotyki a wyczerpałeś już inne sposoby, by zdiagnozować sytuację - możesz sprawdzić to za pomocą testu. W wielu aptekach dostępne są testy, które wykrywają narkotyki w moczu na obecność m.in. amfetaminy, kokainy, morfiny, THC (marihuany, haszyszu).

 

Zanim kupisz i zrobisz test powinieneś wiedzieć:

► ile czasu upłyneło od ewentualnego zażycia narkotyku

► czy to na pewno mocz osoby badanej

► dobrze także wiedzieć, jaki narkotyk może wchodzić w grę

Kiedy test może być przydatny?

► gdy dziecko zaprzecza, a masz podstawy sądzić, że jednak zażywa narkotyki

► gdy dziecko przestało używać narkotyków - dla kontroli utrzymania abstynencji

Na jakie pytania odpowie test?

► czy dziecko zażyło dany narkotyk

Na jakie pytania nie odpowie test?

► czy ktoś jest uzależniony

► jak często bierze

► jak dużo zażył

(...)

 

Przytoczone niżej słowa nie są moimi, dlatego proponuję również użytkownikom ustosunkowanie się do nich i ewentualne korygowanie. Pochodzą one z broszury którą można otrzymać m.in. w placówce Monar, więc są ogólnodostępne.

Tak jak wcześniej pisałem mam do czynienia z różnymi substancjami psychoaktywnymi, więc myślę, że na ten temat mam sporą wiedze, jeśli ktoś ma jakieś pytanie proszę śmiało pisać :)

 

 

 

Edited by xhamster
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@xhamster Skoro masz do czynienia z narkotykami to czy te rady dla rodziców są faktycznie pomocne według ciebie czy to typowa sucha wiedza która nie sprawdza się w praktyce? Masz 20 lat to czy twoi rodzice nie stosowali się do tych zaleceń jeśli dalej zażywasz? Sam też mam trochę doświadczenia w tej kwestii dlatego pytam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@bożek.egipski Jestem tego pewien, że gdyby moi rodzice zastosowali się chociaż do połowy z tych porad, to moje życie potoczyło by się zupełnie inaczej, myślę, że te rady są jak najbardziej przydatne i nie tylko dla rodziców, ale także dla współmałżonków, sam mam paru znajomych którzy mają żony i dzieci, gdyby rodzina umiałaby zdiagnozować pierwsze objawy to na pewno by to pomogło. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znam jednego gościa co rok temu popełnił samobójstwo. Brał koks, jakieś tabsy. Chłopak z bogatego domu. Niby niczego nie brakowało. Widać, jak żyjesz na maksa i masz słabsze chwile, to może to być gwóźdź do trumny. Nie warto próbować, bo potem może być z tego tragedia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@doler No trzeba wiedzieć też jak brać narkotyki, każdy reaguję inaczej na daną substancje, niektórzy ze słabszą psychiką mogą po prostu nie wytrzymać podczas zjazdu który jest nieunikniony. Szkoda takich ludzi...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By FranciscoFranco
      Czołem.

      W zasadzie wątek jest trochę chyba nietypowy, ale zobaczymy czy trefna uwaga/rada tutaj siądzie w gronie.
      Historia prosta - ogólnie troszkę przejebane dzieciństwo, pogłębianie ścieku, próba samobójcza, a potem wychodzenie na prostą, własna firma, studia, ostatecznie wyjście z depresji ok 3 lata temu, potem leczenie różnych fobii.
      Ostatecznie wszystko fajnie, nie mam oporów, żeby poznawać kobiety, umówić tylko właśnie... Kiedy zaczyna robić bardziej intymnie uruchamia mi się całkowity blok i tryb ucieczki. Ostatecznie doprowadza to do rozwalania się całości, bo no cóż... wiadomo.
      Normalnie przez 25 lat miałem wszystko uśpione (zero libido) i w sumie dobrze mi z tym było, a potem wszystko wywaliło i obecnie z roku na rok, coraz bardziej sfrustrowany chodzę.
      Miał ktoś taką sytuację i poradził sobie z nią?
    • By Sile76
      Witajcie Bracia! 
       
      Przejdę odrazu in medias res - wygląda na to, że zamiast "spokojnego" rozstania krok po kroku, na które liczyłem, lub które przygotowywałem, lada moment zacznie się batalia rozwodowa. Krótko o "nas" : ja 43 lata, ona 45, 14 lat związku, 9 lat małżeństwa, zero dzieci. Aktualna jeszcze żona zarabia dużo więcej niż ja -pozycję tą osiągnęła przede wszystkim dzięki mojej pomocy.
       
      Przyszła eks-żona jest pochodzenia tureckiego, żyjemy w Niemczech. Ma siostrę bliźniaczkę, z którą tworzą, te dwie raszple, kółko wzajemnej adoracji - szans na samorozwój, prób choćby korekty własnych błędów przez to właśnie nigdy nie zauważyły. Moim jedynym aktualnym przyjacielem jest mąż tej siostry - wpakowaliśmy my się w to samo gówno mniej więcej w tym samym czasie, nie znając się przedtem. On doczekał się się w swoim małżeństwie dziecka, za cenę tutaj ciągle opisywaną. Liczy lata by mała podrosła, aby się wtedy wynieść. Zdaję sobie sprawę, że on aktualnie ma więcej do stracenia niż ja, dlatego od pewnego czasu nie mówię mu wszystkiego - raczej nie sądzę, by mógł coś zaszkodzić, ale wolę być ostrożny. 
       
      Problemy istniały od początku, niestety nie znałem wtedy tego forum, byłem białorycerzem pełną gębą - co ciekawe, w wcześniejszych związkach byłem dominujący, pewny siebie itd. Moja żona pokazywała szczególnie na początku związku zachowanie w stylu borderline. Straciłem na to wszystko mnóstwo czasu, ale z biegiem lat sytuacja polepszała się. Wiążę to z coraz niższym poziem hormonów. Na ślub zgodziłem się z klasycznych powodów - chciałem dzieci, rodziny. Wierzyłem, że sobie z nią poradzę -  lepiej, że tego nie dane mi było sprawdzić. Żona zwlekała z tematem dziecka, jak tylko się dało. Na nic były moje prośby i ostrzeżenia - mówiłem, że cele zawodowo-karierowe będzie mogła osiągnąć później, a na dziecko może być po prostu za późno... To zwlekanie zostało osiągnięte także przy pomocy kłamstw i manipulacji. Chodzi mi o to, że nie postawiła sprawy jasno, nie powiedziała: "Sile, ja wiem że ty pragniesz dzieci, ja się w tej roli nie widzę, wolę robić karierę i resztę energii zużywać na moich rodziców."
       
      Przez moje naleganie podjęliśmy dwie próby in-vitro - niestety jest po prostu za późno. Alternatywą była by obca komórka jajowa - ale w tym punkcie ja straciłem całkowicie ochotę. Żona nigdy nie podejmowała żadnych działań w tym kierunku sama z siebie - w momencie, kiedy ja się wycofałem, temat umarł. Byłem gotowy na życie z całym tym spierdoleniem, które z moją żoną ma się inklusive , gdybym wiedział, po co się męczę. Moje rozumowanie było takie: inne baby też są, jakie są, moją przynajmniej już znam, dziecko byłoby dla mnie tym powodem, by zostać z nią. 
       
      Stanęliśmy teraz na rozdrożu - ona ma tutaj bardzo dobrą pracę (nauczycielka), swoich rodziców, dla których jest niewolnicą, swoją turecką społeczność i zero powodów by zmieniać coś w tej sytuacji. Ja natomiast mógłbym także pracować w szkole, ale rozkręcam własny biznes i usiłuję dostać znowu pracę na uczelni. Około rok temu dowiedziałem się o możliwości wyjazdu do USA. Odczekałem nasze próby z in-vitro, gdyby się powiodły, zrezygnowałbym z moich marzeń i poszedł do szkoły aby zarabiać ok. 4k EUR netto miesięcznie. Ponieważ nie  mam szans na dzieci i rodzinę z moją żoną, zdecydowałem się przygotować mój wyjazd tam. Ja w Niemczech mam niestety tylko Mamę i mojego szwagra (męża bliźniaczki), nie mamy niestety kontaktu od lat z moją siostrą, która żyje także w Niemczech. Z rodziną w PL kontakt niestety w ostatnich latach się urwał. Mama jako rencistka mogłaby bez problemu w USA przebywać dłużej. Mam na myśli, że nie trzyma mnie tu aż tak dużo, kto zna Niemców, ten wie jak tu miło być potrafi... Żyję tu 30 lat- bylem nastolatkiem jak przyjechaliśmy tutaj i niestety, mimo to korzeni nie zapuściłem. 
       
      Problemy zaczęły się tydzień temu... Musiałem mojej żonie powiedzieć, że w przyszłym miesiącu polecę na tydzień do USA - muszę spotkać się tam z pewnymi ludźmi z uczelni. Co za tym idzie, musiałem wyjawić część moich planów - podkreślałem co prawda, że jeszcze nic nie wiadomo i jeśli w ogóle, to będzie to równo za rok (wszystko prawda) - ale moja żona doznała szoku. Powiedziała że "mam jej błogosławieństwo" na ten krok, ale że boi się co stanie się z nami. Prawda jest taka, że nasze małżeństwo od lat jest farsą, lub systemem, który zapewnia mojej żonie, to czego chce: fasada na zewnątrz, opieka, wsparcie, pomoc itd. plus pełna wolność jeśli chodzi o jej rodziców - bywa tam pomimo pracy 3 razy w tygodniu, w okresie zimowym - latem teściowie siedzą w Turcji. Nasze życie seksualne nie istnieje od lat.
      Wczoraj powiedziałem jej także, że za tydzień polecę do PL - muszę tam spotkać się z kimś z uczelni - i że może będę pracować w PL na uczelni w czasie semestru letniego (od kwietnia). Dziś moja żona rozmawiała z swoją bliźniaczką... po tej rozmowie odpaliła atomówkę, z błahego powodu, wyglądało to, że chciała wywołać awanturę. Zarzuciła mi, że planuję podróże wokół świata, że chce ją wymienić i założyć rodzinę w USA - prorok jaki, czy co?! 😁Oraz, że nasze wspólne życie nie istnieje - zgodzę się, to właśnie jest dla mnie powodem do rozwodu - ona zawsze podejmowała swoje decyzje, bez względu na straty. Potrafi czasem zrobić coś "dobrego", ale to nigdy nie jest czymś, co przychodziło by jej trudno, wymagało poświęcenia itd, jest "hojna" w tym, co i tak chętnie robi. 
       
       
      Szczerze mówiąc miałem / mam nadzieję na powolny i spokojny rozwód - w sensie, za rok polecę tam, co jakiś czas odwiedzę ją tutaj, a potem nagle się okaże, że on ma  innego. W jej życiu na mnie i tak nie ma miejsca - szczególnie gdy jej rodzice są tutaj. Muszę dodać, że teściowie są w pełni sprawni. Nie potrzebują żadnej pomocy. Niestety wygląda mi na to, że mojej żonie wybiło korki i wszelkie racjonalne rozmowy, decyzji nie wchodzą w grę. Na 100 procent dodała do tego stanu jej siostra - może z dystansu więcej zrozumiała. 
       
      Następne kroki mam raczej przygotowane - wedle różnych wariantów - jeśli będzie źle, mogę zwinąć manatki w 24h - niestety nie krócej, ale najważniejsze rzeczy są już zabezpieczone, następne w kolejności wywiozę jutro (jej nie będzie). 
       
      Czego oczekuję od Was, bracia? Przede wszystkim wsparcia moralnego... Boję się, że dam się "biednej dziewczynce" omotać, ale także, ostrych akcji z strony żony. Liczę na Was bardzo - gdyby nie forum, nigdy bym się nie obudził.... 
       
      Teraz moje pytanie - w przeszłości dawało się czasami normalnie pogadać z siostrą bliźniaczką żony - jak myślicie, kiedy powiedzieć jej, żeby powstrzymała moją żonę przed dzikimi aktami zemsty? Mam jak brać odwet, ale wolałbym rozstać się pokojowo...  
       
       
       
       
       
       
        
    • By Bruxa
      Jakie macie odczucia? Bo ja uważam, że w ogólnym rozrachunku bardziej zaszkodziły. Ja się odcinam, chciałam już sprzedać smartfona, ale będzie mi potrzebny do pracy, inaczej już by leciał do kosza albo na allegro.  Z kompa właśnie wywalam prawie wszystko. Po odpoczęciu od tego wszystkiego zaadoptuję tylko to co niezbędne do przeżycia i utrzymania kontaktów z innymi.

      Według mnie następujące rzeczy: telewizja, potem gry komputerowe, potem internet, a za nim youtube, dorzuciłabym też pornosy i na koniec smartfony to był straszny cios dla ludzkości.  Ja dopiero teraz będę ograniczać to co oglądam i czytam, wcześniej chłonęłam wszystko jak leci - to był błąd, no ale na błędach się uczymy.
       
      Ostatnio wolałam sobie poczytać książkę niż znowu wgapiać w ekran smartfona. Serio ekrany źle na nas oddziałują, co zaczęłam dopiero ostatnio odczuwać (starość nie radość, ale też daje wyczulenie na to co złe), uzależnienie od łatwo dostępnych bodźców za pomocą internetu to drugie co nam szkodzi, trzy newsy o całym świecie też nie wpływają na nas dobrze, cztery popier.. historie ludzi traumatyzują tak samo jak newsy . Nawet jak ja się odetnę od większości rzeczy, to ludzie wokół mnie są przyklejeni do smartfonów, uzależnieni, więc i tak nie da się już całkowicie odciąć od różnych głupot.
       
      Jakie macie zdanie w tym temacie?
    • By roman912
      Witam, na wstępie chciałbym od razu zaznaczyć, iż to nie jest jakiś troll. Przed założeniem konta i tematu, przeglądnąłem z grubsza forum i zauważyłem panujących tutaj samozwańczych "pragmatyków", którzy zdawkowo odpowiadają na pytania, aby tylko coś napisać, a tego chciałbym uniknąć. Dziękuje za wyrozumiałość. 

      Sprawa wygląda tak, że znamy się z moją dziewczyna 2 lata jesteśmy razem od 11 miesięcy. Ja mam 23lata, ona 21, pochodzi z katolickiej rodziny, ale nie róbmy z nie  dziewicy Orleańskiej, sex jest, wszystko na miejscu. Ma nadopiekuńcza matkę, może nie tyle nadopiekuńcza, co bojącą się, że córusia zajdzie w ciąże jako panna ( jaka była by to hańba dla niej), nawet poruszając ten temat, że nie ma takiej możliwości, bo robimy to wszystko z głową i się zabezpieczamy jest równoznaczne z wpier*oleniem kija w mrowisko.
      Myślę, iż ta informacja przyda się do głównego wątku. 

      Otóż od lutego planowaliśmy wspólne wakacje, padło na góry, ja w kwietniu wszystko pozałatwiałem, zająłem się lokacją, domkiem (5 osobowy), zapłaciłem zaliczkę mamy termin zaklepany w połowie lipca (7dni), jedziemy z druga para, z moim kuzynem i jego dziewczyną (są ze sobą 2 lata). I wczoraj leżymy sobie wieczorem, atmosfera wspaniała, po udanym seksie, rozmawiamy, weszliśmy na temat wakacji a ta mi wyskakuje  "co by było, jak by dostała ultimatum, ze jej brat musi z nami jechać?" Znam ją już na tyle, że wiem, że taka rozmowa musiała gdzieś mimochodem przeprowadzona przez jej mamusi, inaczej by nie zapytała.  I to był dla mnie jak taki strzał z partyzanta w potylice, cały humor opadł (sama  zauważyła,
      mój niesmak) i pytam się, jak sobie to wyobraża, planowaliśmy te wakacje wspólnie na dwie pary, żeby spędzić fajnie razem czas, jeszcze mowie, ze nie będzie miał gdzie się wcisnąć/spać (Ona nie wie ze domek jest 5 osobowy, myśli ze 4), no ogólnie ze mi to nie pasuje, nie tak miało być.  I co mnie najbardziej zaskoczyło, dostałem odpowiedz której się całkowicie nie spodziewałem, opowiedziała coś w stylu " A co Ci on tak przeszkadza, znajdzie sobie gdzieś miejsce i nie będzie nam przeszkadzał " tak jak by nie wiem, próbowała mnie urobić na ten pomysł...
      Już szło do bardzo poważnej kłótni, ale szczęście w nieszczęściu przerwał nam telefon od mojego ojca ze akumulator mu padł i mam podjechać mu pomóc. To i dobrze, bo mam okazje zasięgnąć jakiejś porady od was doświadczonych braci. Dzisiaj będę na ten temat z nią jeszcze rozmawiał i proszę was o jakieś sensowna podpowiedź jak ja postawić dobitnie przed faktem dokonanym ze ja tego nie widzie, takiego wyjazdu ( oczywiście dla niej taka  forma wyjazdu to nie problem). 
      Powiem wam, że taki wyjazd byłby dla mnie całkowitą klapą, nie trawie tego gościa, jest w moim wieku, nie pracuje, nie studiuje, siedzi na garnuszku u rodziców, jest strasznie ciekawski, musi wszystko wiedzieć, zawsze ma racje,nawet na początku naszej znajomości z Moją pisał do mnie na WhatsApp, podając się za jakaś laskę, tak jak by chciał sprawdzić moja "wierność" no jakiś poje*any typ, na dokładkę ma jeszcze jakieś tiki nerwowe ze cały czas mruga i delikatnie szarpie łbem. Ta całość razem połączona wprawia mnie w irytacje na sam jego widok.  
      Proszę was bracia doradźcie, co mam w tej sytuacji zrobić jak to dobrze rozegrać. Dziękuje za wszystkie rady i na prawdę prosił bym bez śmieszków i uszczypliwości. 
    • By kiepura
      Witam,
       
      Znam, forum od około dwóch lat. W międzyczasie przeżyłem rozwód, bez jakiś dużych obrażeń. Zainspirowany forum zacząłem wracać do dawnych męskich nawyków, które  programował mi matrix.
       
      Biorąc pod uwagę obecne trendy, uważam że powinniśmy się bardziej zorganizować, aby szkodliwym trendom aktywnie przeciwdziałać.
      Jest do tego potrzebna struktura w postaci fundacji, dzięki które będziemy mogli korzystać z tych samych instrumentów z który korzystają nasi przeciwnicy:
       
      Są to :
       
      1. Granty samorządowe (kapslowe),
      2. Granty ministerialne,
      3. Dotacje i Granty Europejskie,
      4. Zbiórki publiczne,
      5. OPP 1% po 2 latach działania,
      6. Darowizny,
      7. Rabaty na wynajem lokali w samorządach.
       
      Dodatkowo fundacja i jej wolontariusze czyli MY mogą dostać ultra tani dostęp do legalnego oprogramowania i sprzętu z
      {link reklamowy usunięty} Rx
       
      Wyobrażam sobie strukturę operacyjną w następujący sposób :
       
      Centrala - Siedziba Prezesa
      16 Wojewódzki Oddziałów Terenowych
      Filie Oddziałów Terenowy tam gdzie będą chętni do działania.
       
      Obszarem działania była by :
       
      1. Pomoc psychologiczna i psychiatryczna dla facetów
      2. Azyl/Schronisko dla facetów wyrzuconych z własnych domów.
      3. Pomoc prawna
      4. Działania edukacyjne dla dzieci i młodzieży prezentujące prawidłowe wzory męskości.
      5. Monitoring mediów i aktywne przeciwdziałanie dyskryminacji mężczyzn
      6. Stworzenie męskiej społeczności, która wspólnie będzie się samodoskonalić na zasadach symetrycznych do środowiska Open Source
      7. Aktywnie działanie w celu obsadzenia stanowisk ławników w sądach rodzinnych przez członków naszej społeczności lub osób sympatyzujących z naszymi ideami.
      8. Stworzenie "Szkoły Dobrej Żony" - kursy, wykłady, wyciąganie z matrixa dla Pań.
      9. Stworzenie portalu randkowego przeciwdziałającego Hipergami.
      10. Wspieranie powstanie opracowań naukowych, które będą wspierać popularyzacje naszej wiedzy.
      11. Instytucjonalne podważanie i piętnowanie nieprawdziwych informacji, pojawiających się w mediach na temat polskich mężczyzn.
       
      Ze swojej strony deklaruje że jako praktyk z zakresu działania NGOsów, przekaże potrzebne informację i wzory dokumentów, jeżeli zapadnie decyzja
      o wdrożeniu do realizacji powyższego pomysłu.
       
      Pozdrawiam
       
      ps. Jeżeli temat umieściłem w niewłaściwej kategorii to z góry przepraszam i proszę o przeniesienie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.