Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Tony Rocky Horror

Użytkownik
  • Zawartość

    59
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

44 Świetna

O Tony Rocky Horror

  • Tytuł
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

243 wyświetleń profilu
  1. To mnie irytuje sytuacja odwrotna - gdy Pani najpierw pakuje wszystko pół godziny, podczas gdy ekspedientka czeka (i cała kolejka też), a dopiero potem łaskawie szuka pieniędzy. Ogólnie, odchodząc trochę od tematu zakupów, mam wrażenie, że kobiety są zwykle mniej życzliwe i kulturalne w różnych sytuacjach. Rzadziej przepuszczają na pasach, rzadziej ustępują na drodze, do szału doprowadza mnie brak kierunkowskazu przy zjeżdżaniu z ronda, ale to akurat panowie też robią. No i jeszcze jedna obserwacja: na siłowni panie znacznie rzadziej się witają. Większość facetów albo poda rękę, albo chociaż jakieś cześć. Kobiety? Rzadko.
  2. @GluX Jasne, nie chodziło o robienie nie wiadomo jakiej masy, tylko wydaje mi się, że do tej "schludnej, lekko wyrzeźbionej sylwetki", o której piszesz, trochę mi ciągle brakuje i nie pogardziłbym jeszcze paroma kilogramami mięśni. Ale z drugiej strony jako dzieciak miałem kompleksy na punkcie swojej sylwetki, więc może jestem dla siebie trochę zbyt krytyczny. Boks akurat trenuje amatorsko, bardziej bym to nazwał zabawą, czy taką trochę ogólnorozwojówką, także o kwestii masy w tym kontekście na pewno nie myślę. Reasumując, z tego co piszesz, wnioskuję, że mój obecny plan jest w gruncie rzeczy ok - ćwiczę regularnie, nie opieprzam się ale też staram się robić to z głową, zwracam uwagę na to co jem, czuję się fizycznie dobrze, kondycha ok, nie ma co głupieć. Dzięki tak czy inaczej.
  3. Całe szczęście, od samego początku miałem obok siebie dobrych doradców i nigdy się specjalnie do maszyn nie przywiązywałem. Swoją drogą, to jest chyba dobry moment na małe podsumowanie. Jakieś pół rok temu, radziłem się w temacie kreatyny (chyba nawet Ciebie, @GluX), planując zapisanie się na boks. Tak też zrobiłem. Mniej więcej od października trenuję systemem 2 razy siłownia, 2 razy boks w tygodniu. W międzyczasie przerzuciłem się z treningu dzielonego na trening wszystkich partii mięśni. Dodam, że jestem ektomorfikiem, zawsze miałem olbrzymie problemy z nabieraniem masy (aktualnie 188 cm, ok. 80 kg. Zanim zacząłem przygodę z siłownią, ważyłem 65kg przy takim samym wzroście. Maks, jaki osiągnałem, to 86, ale już wtedy pojawiła się wyraźna oponka). Jeśli chodzi o dietę, to trzymam się pewnej wypracowanej rutyny, która mi odpowiada, przyznam jednak, że nie przeliczałem sobie tego dokładnie, więc jest tu pewnie spore pole do poprawy (ogólnie 4-5 posiłków dziennie, unikanie przetworzonego żarcia, gówna typu słodycze czy fast food sporadycznie, alkohol w niewielkich ilościach). Co zaobserwowałem przez pół roku takich treningów: - waga praktycznie bez zmian, niewielki spadek (w ostatnich tygodniach poleciałem trochę w dół, ale tu raczej przyczynił się stres - dużo spraw na głowie). Uważam to za nieznaczny plus, bo bałem się, że przy takiej intensywności będę szybko tracił na wadze. - co ciekawe, wyraźnie zmniejszył mi się obwód w pasie (niedługo trzeba będzie dorabiać dziurki do pasków hehe). - obciążenia na siłowni bardzo powoli i nieznacznie, ale jednak poszły w górę, od kiedy zacząłem robić treningi wszystkich partii. - wizualnie bez większych zmian, poza tym, że nieśmiało pojawiają się żyłki na mych wątłych bicepsach. - największa różnica to kondycja. Wydolnościowo czuję się najlepiej od lat, zawsze byłem odporny ale w tym roku nie złapało mnie choćby drobne przeziębienie, nic. W majówkę wyskoczyłem w góry na dość lekką trasę, która rok temu nieźle mnie wymęczyła, tym razem pokonałem ją na luzie. Różnica jest naprawdę spora. Teraz jestem trochę na rozdrożu. Z jednej strony, za chudy jestem, żeby bawić się w jakąś rzeźbę. Z drugiej, nie wiem czy przy obecnym zestawie treningowym jestem w stanie jeść tyle, by przypakować, no i boję się, że brzuch znów urośnie. Także trochę utknąłem i tak sobie po prostu ćwiczę bez celu.
  4. Panowie, jestem po 12 godzinach jazd i mogę powiedzieć, że postęp jest wyraźny, ale chyba doszedłem do ściany. Ostatnio ćwiczyłem jazdę na stojąco na podnóżkach i różne wygibasy z tym związane (dociążanie podnóżków, puszczanie nogi, zawracanie itp.). Jakoś to poszło, choć z problemami. W kolejce jednak mam jazdę na stojąco na podnóżkach bez trzymania kierownicy oraz jazdę kucając/stojąc na siedzeniu. Na ten moment nie bardzo sobie wyobrażam, abym był w stanie się przełamać i choćby spróbować. Za duży poziom lęku.
  5. Dzięki. Właśnie też nigdy nie lubiłem jeść rano i nadal się nie opycham, ale skromna jajówa fajnie stawia mnie na nogi. Żadnych maszyn, Trenerze. Tylko wolne ciężary, tudzież drążki i poręcze.
  6. @GluX jak to w końcu jest z tym jedzeniem węgli przed snem? Całe lata byłem katowany poradami, że przed spaniem posiłek białkowo-tłuszczowy, a rano węgle. Osobiście od dłuższego czasu zaczynam dzień od śniadania białkowo-tłuszczowego (zazwyczaj jajecznica) i czuję się dużo lepiej, mam więcej energii, nie potrzebuję kawy itp. Jednak w kwestii ostatniego posiłku nadal mam trochę dylemat, tym bardziej, że ćwiczę zwykle wieczorami.
  7. To mnie trochę podniosłeś na duchu. Czyli może nie jestem taki nieogar Tylko problemy na początku są w miarę normalne. Zdziwiłem się trochę, że tak szybko dostałem mocniejszą maszynę. Myślałem, że najpierw poduczę się podstaw na słabszym motocyklu. No nic, powodzenia dalej.
  8. @Pozytywny I jak Ci idzie? Skończyłeś już kurs? Ja dopiero zacząłem - jestem po czterech godzinach i muszę powiedzieć, że na razie idzie ciężko. Cały jestem pospinany i po pół godzinie wszystko mnie boli, hehe. Poza tym, jak kilka razy z rzędu coś mi nie wyjdzie, to zaczynam się wkurzać i jeszcze bardziej mnie to blokuje. W dodatku już na drugich jazdach dostałem czterysetkę - myślałem, że dłużej pojeżdżę na mniejszej maszynie. Na razie jestem na etapie zatrzymywania i ruszania bez opuszczenia nóg. Problem jest ze skoordynowaniem wszystkich ruchów, poza tym wydaje mi się, że blokuje mnie trochę mniej lub bardziej uświadomiony strach przed glebą. No ale nie zniechęcam się. Podobno na początku sporo kursantów ma takie problemy, w pewnym momencie jednak załapują i dalej idzie lepiej. Całe szczęście, wykupiłem sobie od razu 25 godzin.
  9. To i tak fajnie, że przeczytałeś obie naraz dopiero rano. Bardziej byś się wkurwiał, gdybyś w nocy przeczytał pierwszą, a po dwóch godzinach nerwów tę drugą.
  10. Sam miałem zawsze problem z jedzeniem rano, próbowałem przez jakiś czas owsianki, ale nie czułem się po tym dobrze. W końcu przerzuciłem się na jajecznicę (bez opychania się, trzy jajeczka na maśle) i różnica w samopoczuciu zdecydowanie na plus. Zaczynam w ten sposób każdy dzień gdzieś tak od pół roku, jak nie dłużej i do tej pory mi się nie znudziło. Co ciekawe, mam też więcej energii - nie muszę pić kawy, żeby się dodatkowo pobudzać. Na temat samego odchudzania się nie wypowiadam, bo jestem ekto i jak latem zacząłem biegać dwa razy w tygodniu, to straciłem z 2 cm w łapie.
  11. Osobiście zwykle spierdalam z kuchni jak najszybciej, bo tego ich biadolenia nie idzie znieść. Tak. Nie myj naczyń wspólną gąbką, bo nigdy nie wiesz, czy jakiś obleśny babon nie czyścił nią sobie stóp.
  12. Oczywiście! Odkurzyłem, dałem kwiatki i zwierzyłem się ze swoich słabości. Następnie dostałem namiętny seks we wszystkie dziurki i lodzika z połykiem. Po czym zapłaciłem umówione 200 zł i wróciłem do domu.
  13. Też mam złe doświadczenie z polonezem. Dawno temu pijany kierowca śmiertelnie potrącił bardzo bliską mi osobą (jadącą właśnie na rowerze), po czym zwiał z miejsca wypadku. Dostał szóstkę w zawiasach czy coś takiego.
  14. Może im brakowało treści, a zostało miejsce na ulotce.
  15. Ta, od razu da się poznać gościa z tej sekty, jak walą wyuczonymi regułkami o celach, konsekwencji itp. Mnie niedawno kumpel z pracy chciał w coś podobnego wkręcić, chodziło o ubezpieczenia. Od początku wiedziałem czym to śmierdzi, widać było, że chłopaka mocno wkręcili, bo napalony na dużą i łatwą kasę. Nic, spotkałem się z nim i wysłuchałem, bo nie dawał spokoju. Na spotkaniu robił mi jakąś analizę finansową, oczywiście teksty, że on to robi dla mnie, że chce mi tylko pomóc, a na koniec że skoro to dla mnie zrobił, to chciałby prosić mnie o 10 numerów telefonów do moich znajomych. Naturalnie nie dałem, tłumacząc, że muszę to najpierw skonsultować z samymi zainteresowanymi. Od tej pory cisza, obstawiam, że gość się zderzył z ponurą rzeczywistością i dał sobie spokój.