Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Z ostatniej godziny
  2. Szwecja

    Ostatnio premier Szwecji Morgan Johansson wywodzący się z lewicowej partii Szwedzkiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej stwierdził, że Marsz Niepodległości to "Duża skrajno-prawicowa demonstracja w Polsce z mocnymi elementami nazistowskimi oraz antysemickimi. To należy zwalczyć!" http://niezalezna.pl/208502-skandaliczny-wpis-szwedzkiego-ministra-chce-zwalczyc-marsz-niepodleglosci
  3. Alimenty "gwiazd"

    John Cleese po ostatnim rozwodzie z właściwym sobie poczuciem humoru skomentował, że ostatni płatny sex kosztował go 20 mln $. Co do posiadania dzieci, wydaje mi się, że jest to głównie presja ze strony kobiety, podszyta cichym ultimatum - nie z tobą to z innym, tak czy siak urodzę. A skoro już coś robić, to tak, żeby osiągnąć z tego tytułu maksimum korzyści. I w ten sposób rodzą się poliso-lokaty.
  4. I zaś to stare, uparcie uskuteczniane usprawiedliwianie kobiet, czasem mam wrażenie, że to forum jest tak samo zatrute tym podejściem, jak inne społeczności. Kobieta może nieść z sobą błędy wychowawcze, traumy, może być rozpuszczoną, roszczeniową szmatą, może być zwyczajnie psychopatką, ale to wina faceta, że ona taka jest. Można powiedzieć - po części winą właściciela jest, że pies sra gdzie popadnie, albo hałasuje, bo pies sam z siebie nie wie, że w świecie ludzi tak nie wolno. Ale od ludzkiej kobiety oczekuje się raczej trochę więcej rozumu i samodzielności, a nie, że trzeba wiecznie brać za nią odpowiedzialność, to nie jest pierdolone zwierzę! Ja chyba też obalam tezę naukową, bo poglądów nie zmieniłem od bardzo młodego wieku - te same pasje, to samo nastawienie do zakładania rodziny (żadnych dzieci - i to ma akurat podstawę w bardzo solidnych przemyśleniach), podobne zapatrywania na świat, jedynie wiedzy więcej, co właściwie tylko ugruntowuje te poglądy. Więc kolejny punkt dla opozycji. Oczywiście nieraz słyszałem, że zmienię zdanie - głównie od kobiet, haha !
  5. Starszyzno doradź

    "Depresyjno - atencyjna" dziewczyna... To mi wystarczyło, by stwierdzić, że spieprzałbym od niej jak najdalej. To chyba najgorszy typ laski jaka może się trafić. Pretensjonalna, kłótliwa, chaotyczna, zakompleksiona... Chłopie, wrzuć na luz i daj sobie spokój.
  6. Dziwna relacja z moim kołem ratunkowym

    To jest wierzchołek góry lodowej. Znalazła sobie kogoś na chwilę, by pokazać Ci, że ona też jest atrakcyjna i nie ma problemu ze znalezieniem faceta. Może także w ten sposób próbować wywołać u Ciebie poczucie zazdrości o tego faceta. Kobiety są zdolne do wszystkiego. Jeśli tego nie wiesz, to znaczy, że masz małe doświadczenia z nimi związane. Twój przypadek to jedna z delikatniejszych wersji kobiecych zagrywek. Dziwie Ci się, że bawisz się w ten związek. Ja rozumiem, że przywiązałeś się do tej kobiety, bo okres 10 lat to na prawdę sporo, ale na chwilę obecną, przynajmniej z tego, co opisujesz, to nie masz u mniej szacunku. Jesteś bo jesteś, ale jak się pojawi lepsza opcja, to bez wahania Cię zostawi. Przemyśl sobie swoje aktualne położenie, i oceń, czy warto tracić czas na kogoś, kto tego czasu nie szanuje.
  7. Dzisiaj
  8. Tekstylno - graficzna pasja Voqulskiego :>

    @Rnext muzę widzę dziś 1 raz , przed drzemką dostaje inspiracji
  9. Siema Bracia Postanowiłem założyć wątek z wypowiedziami Krzysztofa Karonia, które można znaleźć na Youtube. Możecie je tu wklejać Zmotywował mnie do tego fakt tego, że pan Krzysztof bezlitośnie miażdży feminizm
  10. Jeśli zgodzimy się z twierdzeniem "Jesteś tym co jesz" to czy aby być człowiekiem należy zostać kanibalem i zjadać innych ludzi? Zapraszam do porannej dyskusji
  11. Coś optymistycznego - pozytywne newsy

    Aż się dziwię, że Vice pisze o takich tematach. Polska odsłona tego portalu jest mocno liberalno-lewicowa i sfeminizowana.
  12. Coż, moge sie podbtym podpisac bo jestem prawie ze w identycznej sytuacji, ta roznica ze dom jest przepisany na moja zone. Jest to pomad 400 metrowa rudera do remontu. Tez uslyszalem ze skoro tu mieszkam, to moim obowiazkiem jest o niego dbać i remontowac. Tesciowa co chwile wypomina ze iddala wszystko co miala, ze oddala nam caly zajebisty dom,co jakis czas grozi ze cofnie postępowanie spadkowe, cos truje o alimentach dla niej, zada polowy kasy ze sprzedazy, gdyby doszlo do sprzedazy domu, a moja zona niby jej przeciwna udaje ze to nic takiego, ze to byl kiedys jej dom, itp,a mnie wciska w ziemie ze nic nie robie, z niczym sie nie dokladam itp. W remont tego domu poszla cala kasa ze sprzedazy naszej wspolnej dzialki kupionej po slubie. Dodam ze tesciowa w zamian za przepisanie domu otrzymale przytulne miaszkanko pi remoncie kapitalnym wykonanym na nasz koszt. Do tego mlodsza siostra zony tez biadoli i pieprzy jakie to my mamy szczescie, mamusia oddala zajebisty dom, i ze w sumie zostala wyrolowana. Wiec klapki mi opadly pare miesiecy temu, wsadzilem w ten dom dobre kilkadziesiat tysiecy i uslyszalem tylko ze to moj obowiazek przy nim robic i ze w sumie to prawie nic tu nie zainwestowalem(: na poczatku wkurw, ale pozniej stwierdzilem, ze moze (co nie jest pewne) to zostanie dla dzieciakow, a ja w sumie niewielkim kosztem (wkalkulowalem koszt ewentualnego wynajmu mieszkania i zamortyzowalem wsadzona kase) zdobylem cenna wiedze i lekcje na temat mojej zony, jej rodziny i funkcjonowania bab. Tak naprawde przygladam.sie z ciekawoscia co dalej moja malzonka zrobi, bo dotychcas wsadzony pieniadz jest niczym w obliczu koniecznosci remontowych tego domu, lekko liczac, trzeba jeszcze wsadzic 300-400 tysiecy (uwzgledniajac srednie ceny materialow i robocizny ktore w przypadku domu przyjmuje sie 2000zl/m2) Moja zona zarabia srednia krajowa, ale pracuje w firmie w ktorej jest mocna restrukturyzacja i masowo wywalaja ludzi, wiec 90% szans ze i ona wyleci, i zobaczymy co dalej (: W tej chwili wstrzymalem dalsze finansowanie i roboty w domu ( bardzo duzo sam robie, bo umiem i wole kase zatrzymac dla siebie) i narazie wszystko stoi bo zoncia nie ma kasy, widze ze zauwazyla ile warta byla moja praca ktora wczesniej oceniala jako nic nie warta. Ps. Przepraszam za ew. bledy gdyz pisze z telefonu.
  13. E-papierosy - temat zbiorczy

    @volcaniusch Dzięki Ty palisz zwykłe prawda?
  14. Seks po rozstaniu

    A teraz wejdź na odpowiednią stronę i zobacz ile zapłaciłbyś Divie za całą noc. Policz ile zaoszczędziłeś Prostytutka nie jest aż taka tania, jedynie łatwa, zamawiasz i masz.
  15. Starszyzno doradź

    Olej ją
  16. Dziwna relacja z moim kołem ratunkowym

    Ona się tak mocno nie postarzała, przynajmniej fizycznie, natomiast jest stara mentalnie, często zrzędzi bez powodu. Finansowo jest niezależna i dobrze zarabia, ale wolałaby rzucić pracę i żebym to ja jej dawał kasę - na co ja się nie chcę zgodzić. Mamy osobne konta i nasz wkład finansowy to po 50%. Mamy wspólny majątek, ale wydawaliśmy na niego pieniądze też po 50%. Mam świadomość , że koła ratunkowego nie miałem, bo zachowałem się w taki sposób, żeby odstraszyć potencjalną panienkę. To był tylko przykład. Takich dziwnych relacji podczas małżeństwa to miałem ponad 10. Zawsze one inicjowały, a jak olewałem. Zdarzyło się, że dwukrotnie inicjowały spotkania mężatki ze "szczęśliwych" domów, co dodatkowo mnie obrzydziło. Na seksie pozamełżeńskim mi nie zależało, bo wiem, że tylko chwilowa przyjemność. Różne reakcje tych olewanych dziewczyn spotkałem. Generalnie najczęściej były zaskoczone i zachowywały się w sposób "ja taka piękna, a on mnie nie chce" i zawsze chciały się mścić emocjonalnie, albo wyjeżdżały gdzieś daleko. Takie badanie terenu przez nie trwało najczęściej około 6 miesięcy i dłużej. Tylko, że mnie to nie ruszało nigdy. Miałem to w dupie, a najczęściej jeszcze gratulowałem fajnego chłopaka. Niektóre do dzisiaj piszą do mnie na fb, bo często i gęsto są zagranicą. Natomiast moje pytanie brzmiało: "Czy któryś z zacnych braci jest w długotrwałym związki ponad 10-letnim, w którym nie występuje znużenie? Ja wśród moich kolegów takich związków nie spotkałem. Moją ideą fix od zawsze był związek partnerski - czyli wkład emocjonalny i finansowy po 50%, bez osoby dominującej. Życie mi pokazało, że to utopia, a jeszcze spowodowało kupę w związku. Więc pytam, jakie zależności panują w szczęśliwych i spełnionych związkach, czy kobieta musi być uzależniona od mężczyzny, proszę o odpowiedzi na bazie własnych doświadczeń.
  17. Ile seksu wg. Ciebie to normalna dawka w zdrowym związku?

    Wolę sobie nie wyobrażać poziomu drenowania psychicznego gdybym to zrobił. Albo jeszcze gorzej - naprawde siedziała by na facebooku w trakcie tego precederu. A potem po wszystkim nastał by czas na zemste. A ona nie należy do osób której słabości innych ludzi umykają. Większość dziewczyn kopuluje z wieloma samcami alfa, a dopiero jak jej się to znudzi to ustatkowywuje się i nagle seks jest dla niej mniej ważny. Niestety - jest coś takiego że młoda kobieta może mieć niemalże każdego faceta i uprawiać tyle seksu ile chce. Jeśli kobieta ma ochotę na seks to jedno wyjście do pubu, baru jest gwarantowane. Dziś w autobusie spojrzałem jednej dziewczynie 7/10 przez ramie i naraz dostawała wiadomości od 4 facetów. A było już późno i większość adoratorów pewnie już była i tak nie w stanie pisać. A teraz jak sam nawet stwierdziłeś w ostatnim zdaniu - mężczyzna przed 35+ ma dużo mniejsze powodzenie u płci przeciwnej niż rówieśniczki. Ilu facetów idzie pare razy w tygodniu do klubu z nastawieniem żeby ,,wyrwać cokolwiek (nieważne czy 1/10 czy 9/10)" i niemalże zawsze wracają sami? Młody mężczyzna jeśli nie ma bogatych rodziców lub nie spędza 5 godzin dziennie na siłowni nigdy nie ma gwarancji seksu, ba nawet usilne i wielokrotne starania zazwyczaj nie spotykają się z żadnym rezultatem poza pogorszeniem nastroju przez olewki (tak, mówcie jak to jesteście na to odporni - każde odrzucenie jest nieprzyjemne i zawsze będzie. Niezależnie czy doznasz tego 10 czy 10 000 razy). Zatem perspektywa kobiety wygląda tak że się wyszaleje a potem będzie miała bezpieczny związek, a perspektywa mężczyzny że najpierw spędzi lata frustracji a potem... będzie od niego wymagane żeby się ,,ustatkował" bo przecież to młodość jest od wyszalenia się... Niby skąd to przeświadczenie że osoba która ma duże potrzeby seksualne (lub normalne - nie wiem już naprawdę czy jestem nimfomanem czy normalnym facetem biorąc pod uwagę co piszesz) jest w związku tylko dla seksu? Może są inne rzeczy które są równie ważne? Ale teraz skoro zalecasz zrezygnowanie z seksu dla tych innych rzeczy to tak samo byłoby według Ciebie ok zrezygnować z któreś z tych innych rzeczy dla seksu? Wydaje mi się że nie. A poza tym... napisałeś że drugi przypadek to zdradzenie jej, ale ,,oczywiście" wcześniej mam z nią zerwać. To chwila - jak się z kimś zerwie (czyli zakończy się związek) to jak można tą osobę zdradzić? WTF??? Poza tym nie umiem zdradzać. Bardzo tego żałuję ale wychowanie głównie przez kobiety + religijne pranie mózgu obarczyłoby mnie niewyobrażalnym poczuciem winy. A na dodatek nie, nie mam dużego dostępu do innych dziewczyn. Za każdym razem kiedy próbuje jakaś poznać dzieje się jedna z dwóch rzeczy 1. Olewa/Spławia mnie w jakiś naprawdę poniżający sposób. Chciałbym abym tu wyolbrzymiał. 2. Dziwny pech - jeśli dziewczyna która mi się podoba też jest zainteresowana zawsze albo zaginie wiadomość od niej i przeczytam rok później, albo stanie się coś co uniemożliwi mi doprowadzenie do seksu z nią. Na początku myślałem że to zwykły pech ale obawiam się że to jest to o czym Marek mówił - osoba z poczuciem winy będzie podświadomie niszczyć swoje szanse na związek z ciepłymi, dbającymi osobami a pchać się będzie w ramiona osób które będą w jakiś sposób karały ją. A teraz wyobraź sobie że seks i dzika kopulacja działa na mnie jak gdybym medytował - dobrze się potem czuję i mam więcej energii na moje pasje czy walkę o zawodowe/naukowe sukcesy. Tak i pragnę wielu kobiet. Niestety obwiniam się również z tego powodu. Bardzo ważny jest też fakt że pomimo że hamuje swoje popędy i pragnienia to i tak się obwiniam, więc nie - trwanie w tej frustracji nie czyni mnie oczyszczonym i niewinnym. A co do tych profesjonalistek dla ,,ponadprogramowego" seksu dla singla to skąd przepraszam ma ten singiel brać ,,programowy" seks? Ponadprogramowo znaczy ,,wykraczający ponad ustalony program" czyli ponad standardowy zakres. To skąd ma niby pochodzić ten podstawowy zakres? Jak można coś nazwać ekstra jeśli nie ma podstawy? Ekstra, ponadprogramowy w stosunku do czego? Powiedziała mi też żebym sobie poszedł do profesjonalistek jak chcę loda do końca (ona mi nie zrobi bo 1.Brzydzi się spermy 2.Jest to jej zdaniem męczące). Problemem jest to że... nie mam innych. Jestem strasznie zajęty w ostatnim czasie i... boje się poświęcać czasu na randki ponownie tylko po to żeby jakaś po 2 - 3 spotkaniach przestała się odzywać czy zniknęła. Kiedyś nawet laska przez 3h mi wypominała że ją próbowałem pocałować na 2 randce. I to była dziewczyna która ciągle mówiła że lubi seks dla sportu. Po prostu mam już dość frustracji a randkowanie zawsze dla mnie było frustrujące. Umawiałem się na randki rezerwując na to czas żęby potem słyszeć 15 minut przed że dziewczyna nie przyjdzie, albo spotkać się z nią i potem słuch o niej zaginął. Albo spotkać się z nią po to aby przekonać się że szuka orbitera i emocjonalnego tamponu (oczywiście wtedy ja uciekałem). Po prostu wszyscy tu opisują uzyskanie seksu z dziewczynami które im się podobają jako proste a niestety dla mnie to wcale tak nie wygląda. Podchodziłem do setek dziewczyn (tylko dziś zagadałem do 7), spotykając się z olewaniem mnie, słuchaniem wymówek, czasami po prostu traktowaniem mnie jak powietrze. Często dziewczyny wkurzają się na mnie kiedy patrze się im w oczy. Mam Tinder-a, Badoo i tak w sumie na 100 moich wyborów zdarzy się jeden, 2 match-e. 2-3 na 10 chcą w ogóle pisać a nie tylko ,,tak, nie, może...". Ale jak chcę się spotkać na seks to zawsze jest tylko obwinianie mnie nawet jeśli mają w profilu napisane że tego szukają. I tak, czytałem książki podrywie i stosowałem techniki z nich. Niepojęte jest dla mnie jak wasi koledzy dają radę poznawać przez portale kobiety chętne na seks. Ja nawet przez kobiety które mi prosto w twarz mówią że uwielbiają uprawiać dużo seksu z różnymi osobami jestem spławiany. I to że wyglądam 7/10, zarabiam ponad 5k po podatku i mieszkam w duzym mieście nic nie zmienia. Mam takie same powodzenie jak miałem wcześniej z tym że duużo mniej czasu na randkowanie. Być może to jest ,,zapach tego że mam mało seksu i że go potrzebuje". Z tym że żeby pozbyć się tego zapachu musiałbym mieć dużo seksu. A żeby mieć dużo seksu musiałbym pozbyć się tego za.... Na chwilę obecną znaleźć nową pracę byłoby mi jakieś 40 razy łatwiej niż nową dziewczynę. I nie myślcie że jestem mega wybredny - jak jestem np. w pubie to na 40 dziewczyn spokojnie 10 - 18 mi się podoba. Zanim nawet poznałem moją obecną byłem 2 lata bez seksu i nie wierzyłem że kiedykolwiek będę jeszcze mógł to robić z atrakcyjną kobietą. W pewnym momencie straciłem cierpliwość i właśnie poszedłem po raz pierwszy w życiu do profesjonalistki. Było super, ciepło i przyjaźnie. Potem poszedłem jeszcze kilka razy do paru innych i czułem ten luz, wiedziałem że kiedy chcę i zaplanuje to finansowo mogę mieć seks z atrakcyjnymi kobietami i to taki jaki chce. Miałem to wtedy pod kontrola i nie było to zależne od łaski dziewczyn które wolały mnie odrzucić. Mogłem wtedy się skupić na swoich pasjach i o dziwo - dziewczyny zaczeły również inaczej się w stosunku do mnie zachowywać. Wtedy poznałem moją obecną. Dokładnie w środku tego kiedy czułem że jak nie ona to i tak dam sobie radę... No i na początku mieliśmy dużo seksu. A potem jak wyżej. Proszę nie myślcie że nie interesuje mnie nic poza seksem. Poruszam to tutaj bo to mój problem a na dodatek lekko pasujący do tematu.
  18. Zmiany wywoluja poczucie winy

    Następnym razem jak zobaczysz fotke byłej z nowym gachem ....... 😉
  19. Rząd PiS przywraca trzeci próg podatkowy

    No własnie tak ! Własnie sami na obcej ziemi ! To gwarantuje, że ta druga połowa społeczeństwa, która nie uwierzyła w zwykły wypadek lotniczy - powie - to wina ruskich bo u ruskich. Technicznie było to banalnie proste do wykonania. Podłożono bombę do Tupolewa na lotnisku w Warszawie. Zapalnik bomby podłączono do obwodu dzwonka telefonu komórkowego. Samolot wystartował. Telefonia komórkowa na wysokości powyżej 150 metrów nad ziemią - zaczyna cienko pierdzieć. Wyżej w zasadzie nie ma juz pokrycia sygnałem - bo i po co skoro w niebie nie ma telefonów. Samolot wzniósł się na odpowiednia wysokosć, a takie samoloty latają na wysokości kilku kilometrów - gdzie z całą pewnością nie ma śladu pokrycia sygnałem GSM. Można sobie to samodzielnie sprawdzić - spróbuj włączyć telefon w samolocie na pułapie większym niż kilometr. I zobacz czy się zaloguje do sieci. Gwarantuję, że nie. I wtedy po prostu wysłano SMS'a na telefon podłaczony do bomby. Z dowolnego miejsca świata. Co się dzieje z wysłanym esemesem na telefon, ktory jest poza zasiegiem ? Ano esemes czeka w systemie tak długo, aż się telefon zaloguje do sieci. Gdzieś na świecie. Samolot podchodził do lądowania. Zniżył więc pułap, znalazł się w zasięgu rosyjskiej sieci, telefon zalogował się do niej i wtedy na telefon przyszedł SMS. Bum. Proste ? Bardzo. Potrzeba współdziałania Rosjan ? Alez skąd Oczywiście równie możliwe jest to, że ktoś przebywał wtedy w Smoleńsku i widzac schodzacy do lądowania samolot - mógł wysłać SMS. Uzyskałby taki sam efekt. Moim zdaniem zdecydowanie łatwiej jest dokonać unicestwienia samolotu tym, ktorzy mają dostęp do niego na ziemi przed startem (a więc Polakom) niż tym, u ktorych ten samolot ma dopiero wylądować. Chodzą co prawda takie słuchy, że Rosjanie mogli podłożyć bombę podczas remontu samolotu w Samarze. Mogli, oczywiście. Z tym, że ma to pewien słaby punkt. Mianowicie - rzeczywiście samolot był remontowany w Samarze. Ale między remontem a wydarzeniem w Smoleńsku - minęło stosunkowo dużo czasu. Co najmniej kilka miesięcy. A w tym okresie latali tym samolotem różni polscy dygnitarze, w tym na przykład ówczesny premier Donald Tusk. Jest skrajnie mało prawdopodobne, że podłożona w rządowym samolocie bomba nie została wykryta przez polskie służby przez tak długi czas. Oczywiście - to wszystko są poszlaki. Podobnie - jak tylko poszlaki istnieją po stronie dowodów na zwyczajny, lotniczy wypadek. Ani jedna strona (zamach) ani druga (zwykły wypadek) nie posiada 100% pewnych dowodów na konkretną wersję. Ciekawe jest jednak to, że strona, ktora mówi o zamachu - nie bada wątku opisanego przeze mnie (WSI) Nie sądzę by prędko prawda wyszła na jaw. 22 listopada 1963 roku w Dallas został zastrzelony ówczesny amerykański prezydent John Fitzgerald Kennedy. Komisa Warrena opublikowała w tej sprawie raport, z którego wynikało, że JFK zabił LH Oswald - strzelając z okna składnicy książek. Wspomniana komisja miała bardzo rozległy materiał badawczy w tej sprawie - bowiem schwytano Oswalda (ktorego niedługo potem zastrzelił Jack Rubby), a poza tym z samego zajścia było mnóstwo materiału filmowego - nie tylko z telewizji ale i z kamer prywatnych, ktore posiadali ludzie przybyli witać prezydenta. Ręczne, przenośne, niewielkie kamery filmowe były w USA w tamtych latach juz w powszechnym uzytku. I pewności stuprocentowej nie ma. Pozostała po tym zdarzeniu taka oto tablica pamiątkowa, wmurowana w fasadę budynku, ktory wówczas był składnica książek. Zwróćcie uwagę na wpis w ostatnim akapicie: "22 listopada 1963 roku budynek uzyskał krajowy rozgłos kiedy to Lee Harvey Oswald rzekomo strzelał i zabił prezydenta JF Kenney'ego z okna na szóstym pietrze kiedy kolumna prezydencka mijała to miejsce" Słowo "allegedly" oznacza właśnie RZEKOMO. Czyli - słowo to wskazuje na poważną watpliwość. Nawet jest to bardziej wątpiace określenie niż "prawdopodobnie" (wtedy napisanoby "probably"). Bo słowo "prawdopodobnie" - oznacza że to co po nim powiemy - jest bardziej na tak niż na nie, choć pewności nie ma. Słowo "rzekomo" - oznacza przeciwnie - że to co po tym słowie padnie - jest bardziej na nie niż na tak. Teksańska komisja historyczna, która tę tablicę powiesiła nie jest instytucją wyrwaną sroce spod ogona. A w dodatku - ktoś jakims ostrym narzedziem podkreślił słowo "allegedly" na tablicy - co wskazuje na to, że nie tylko komisje historyczne, ale i sami Amerykanie mają grube wątpliwosci co do oficjalnej wersji opublikowanej w raporcie komisji Warrena. Skoro Amerykanie od 54 lat nie sa w stanie wyjasnić jak to było z JFK - to tym bardziej Polacy prędko Samolenska nie rozgryzą
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×