Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Adams

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    638
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Adams last won the day on July 1 2018

Adams had the most liked content!

Community Reputation

1410 Świetna

About Adams

  • Rank
    Sierżant

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Z podlinkowanego artykułu: Masturbation doesn’t seem to affect testosterone levels in any significant manner (tłumacz google: Masturbacja nie wpływa w znaczący sposób na poziom testosteronu) co więcej: long-term abstinence of 3 months has been shown to significantly reduce testosterone levels (tłumacz google: wykazano, że długoterminowa abstynencja trwająca 3 miesiące znacznie zmniejsza poziomy testosteronu ) A na temat tego wzrostu o 145%: in a Japanese study – on the 7th day of abstinence – testosterone levels were found to spike up by 145% and then return back closer to the baseline on the following day. (...) Why this happens? Nobody seems to know. (tłumacz google: w japońskim badaniu - w 7. dniu abstynencji - stwierdzono, że poziomy testosteronu wzrosły o 145%, a następnie wróciły do wartości wyjściowej następnego dnia. (...) Dlaczego tak się dzieje? Wydaje się, że nikt nie wie.) Podsumowując - Twój wniosek o wzroście testosteronu od nie-fapania wskazuje na tendencyjną ocenę przedstawionych wyników. Traktujesz niewyjaśnioną i nigdy nie powtórzoną anomalię jako zjawisko potwierdzone naukowo. Każdy może się przekonać - badanie poziomu testosteronu kosztuje 30 złotych. A czy jak ktoś się garbi, to od nie-fapania się wyprostuje? Baaaardzo wątpię. Także punkt 1 uważam za bardzo dyskusyjny. Reszta niczym nie poparta, więc się nie odniosę.
  2. @smerf Z moich doświadczeń wynika coś innego - one wiedzą, że nie zawsze będą ładne i młode, ale wierzą, że są 'inne niż wszystkie' i w ogóle wybitne i dlatego tylu gości do nich zarywa. Serio, one myślą, że jak typ do nich podbija w klubie to dlatego, że są mądre, inteligentne, mają ciekawą osobowość i takie tam pierdy. W związku z czym uważają, że będą miały facetów do wyboru, do koloru aż do grobowej deski. Przez myśl im nie przejdzie, że atrakcyjność fizyczna niweluje ich braki. Opamiętanie przychodzi zwykle za późno i wtedy jest kwik, że faceci to pustaki i tylko na wygląd patrzą. A że same nie mają żadnych zalet to nie dociera. W ich mniemaniu dalej są wyjątkowe, wspaniałe itp., ale faceci to pustaki i patrzą tylko na cycki, które u nich są pomarszczone i obwisłe. Nie spotkałem w życiu żadnej typiary, która by przyznała, że jest trudna do zniesienia z charakteru. Wszystkie są chodzącymi ideałami, tylko mają pecha do facetów.
  3. Z jakiej racji on robi dla Ciebie coś za darmo? Ewidentnie w tej historii czegoś brakuje. Uzupełnij, proszę, brakujące dane.
  4. Taaa... najlepiej pokazuje to tytuł Twojego posta. Zero wrzucania do jednego wora, nic a nic.
  5. Imho po tym co zaszło, taka opcja nie jest dobrym wyborem. A w każdym razie nie bez narobienia pokazowej awantury i dania bratu do zrozumienia, że to daleko idący akt łaski i ma padać na kolana i całować brata @Turop po rękach. Jak brat przekonująco przeprosi to można taką opcję rozważyć, ale na zasadzie 'znaj chamie pana'. Zero pokazywania uległości i ugodowości, bo zostanie to poczytane jako słabość. Niech wypierdala burak jeden, a jak chce zostać, to niech płaci po wygórowanej stawce. Za drogo? Wypierdalać!
  6. Wypierdol brata z mieszkania natychmiast. Jako demonstrację siły. Silnego raczej się szanuje, słabego nigdy. Jeżeli teraz nie pokażesz, że nie można z Tobą lecieć w chuja, to będziesz jebany do końca życia i zawsze będziesz ostatnim chujem. Co?! Nie przepiszesz mieszkania na brata?! Ty chuju!!! On ma przecież DZIECKO!!! Natychmiast wypierdol brata z mieszkania, bez żadnego 'daj mi parę dni na znalezienie czegoś itp'. Wchodzisz, zmieniasz zamki, a ich rzeczy w workach na śmieci wystawiasz przed chałupę. Dać chamowi palec i wiesz co dalej. W razie W przychodzisz w towarzystwie ochroniarzy, każda agencja zapewni Ci taką usługę. Po takiej akcji będziesz tym, któremu należy się szacunek. Bo teraz jesteś frajerem, po którym można bezkarnie jechać.
  7. No niekoniecznie. Pi razy oko 63% gruntów ornych UE produkuje pasze itp. Tak twierdzi Greenpeace w raporcie 'Tuczenie problemu'. Organizacji tej nie nazwałbym wiarygodną, niemniej do czasu znalezienia wiarygodnego źródła podważającego te dane, można przyjąć, że trzymają się kupy. Tylko ten mit właściwie nikomu nie jest na rękę. Zmniejszenie produkcji zwierzęcej nie jest na rękę rolnikom, którzy tłuką na tym niezły hajs. Produkcja pasz to też ogromny biznes i producentom tychże wcale nie zależy, żeby im się rynek zbytu zmniejszył. Producenci pasz to spory rynek zbytu dla firm chemicznych, produkujących nawozy i opryski. Widzę dwie możliwe przyczyny promowania takiego 'mitu': - przestawienie produkcji ze zwierzęcej na roślinną wiąże się z całościowym wzrostem biznesu nasiennego i chemicznego, kontrolowanego przez międzynarodowych gigantów (widział ktoś sensowną kalkulację?) - jakaś grupa interesu próbuje podesrać inną grupę, żeby zdobyć przewagę, może jakieś wrogie przejęcie uskutecznić (jacyś Rothschieldowie podsrywają Rockefellerów) - tego nie da się ustalić A może być jak z papierosami - przez wiele lat podważano ich szkodliwość. Mało tego, dalej słychać, że to nie jest takie oczywiste, bo rak płuc...itp, itd. Tak jakby szlugi powodowały tylko raka płuc. Także być może to nie jest mit.
  8. Wg mnie wykazałeś zbyt mało zdecydowania na spotkaniu. Laska chciała się z Tobą puścić, a Ty jej patrzyłeś w oczy. Teraz jesteś dla niej ciepłym kluchem, miękką fają i/lub pedałem. Na moje oko szkoda czasu, wpadłeś u niej do szufladki aseksualnej. Trudno, tak czasem bywa. Poszukaj sobie innej, tylko weź się ogarnij, jak laska sama się do Ciebie klei, to nie po to, żebyś jej w oczy patrzył.
  9. Również mam kilkanaście lat doświadczenia w międzynarodowych korpo i potwierdzam, że bywają przypadki depresji, wrzodów, alkoholizmu itp. Samobójstwa akurat nie widziałem, ale że kolegę z pracy zabrała karetka to jak najbardziej. Niemniej to jest jedna strona medalu. Są stanowiska, na których stres jest permanentny i łatwo się wypalić. Są to przede wszystkim stanowiska sprzedażowe, gdzie trzeba często odbijać się od ściany, a cele sprzedażowe są wygórowane. Niejednokrotnie widziałem sytuacje, gdzie przez kilka miesięcy nikt z zespołu kilku osób nie zrealizował tzw. targetu. Jak do tego dojdzie jeszcze szef-menda to naprawdę o deprechę nietrudno. Podobnie bywa w tzw. obsłudze klienta (w korpo zwykle jest to Customer Service - bo tak brzmi bardziej światowo). Tam dla odmiany trzeba załatwiać reklamacje, co zwykle oznacza słuchanie bluzgów pod adresem swoim, firmy i niekiedy całego kraju (coś jak niektórzy tutaj na forum - że wszyscy mają na wszystkich wyjebane, że w tym kraju każdy próbuje drugiego wydymać, nikt nie robi nic porządnie itp wysrywy). Po całym dniu słuchania, że jest się debilem, Janusz Was znajdzie i dojedzie, a ten kraj to gówno i Wy nie lepsi, można się naprawdę poczuć wyczerpanym. I tak dzień w dzień. Widziałem ludzi, którzy w takiej robocie wypalali się w kilka miesięcy. Tu jest przykład czego wysłuchuje CS: Z drugiej strony są stanowiska, na których odpowiedzialność jest żadna i czynników stresogennych jest niewiele. Do tej grupy zaliczyłbym wszelkie stanowiska analityczne. Tacy ludzie dostarczają zarządowi informacji o tym, jak interes się kręci. Ponieważ nie mają wpływu na business, nie mają presji na wykonanie 'targetu'. Zarząd zwykle oczekuje cyklicznego dostarczania tych samych danych za kolejne okresy, więc taką robotę łatwo zautomatyzować. Z jednej strony robota nudnawa, ale z drugiej nieźle płatna (w Wawie byle analityk to 5-8 tysi brutto, tacy ze znajomością zaawansowanych narzędzi do12 tysi, czasem nawet 15 jak w grę wchodzi SAS, R czy Python). Kolejny ciepły kurwidołek to dział marketingu. Czasem tam też bywa jakiś stres, typu drukarnia naprodukowała 100 tysięcy ulotek niezgodnie ze specyfikacją i co teraz? Ale takie 'fakapy' da się ograniczyć. Natomiast warto się zastanowić, co jest zadaniem działu marketingu? Budowa świadomości marki, edukowanie klientów bla, bla, bla. Wszystko to się sprowadza do wydania budżetu marketingowego. Praca polegająca na wydawaniu pieniędzy to zwykle fajna praca. Efekty pracy marketingu są trudno mierzalne i jak interes słabo się kręci, to zwala się winę na sprzedaż. Że się nie przyłożyli, że nie postępowali tak, jak marketing zalecał itd. W życiu nie widziałem, żeby za klapę jakiegoś przedsięwzięcia oberwał marketing. Do tego często ludziki z marketingu biorą udział w różnych targach, kongresach itp, na których można otrzaskać się w branży, porobić znajomości, a niejeden taką drogą wyrwał lepszą robotę. Gdzieś pomięty tymi skrajnościami są takie funkcje jak IT czy finanse/księgowość. Pamiętać też należy, że najfajniejszą robotę może obrzydzić szef idiota. Także takie stwierdzenia typu: w korpo jest stres mają zwykle dużo wspólnego z prawdą, jednak nie wyczerpują tematu i wymagają doprecyzowania, o jaką robotę w korpo chodzi. A co do juniora w IT - moja poprzednia korpo zatrudniała juniorów na śmieciówki po 18zł/h brutto. Po roku takiego juniorowania można było liczyć na 2 zeta podwyżki. Warszawa, Mordor.
  10. Imho postąpiłeś prawidłowo. Publiczne wylanie gościa to niepotrzebne robienie dramy. A tak na spokojnie, albo dojdziecie do porozumienia, albo się rozstaniecie bez zbędnych scen.
  11. Czyli nie poszło o pierścionek, tylko o Twoją odpowiedź. Jak już tu wcześniej zauważono, faceci mają alergię na gadanie o byłych. Nie rób tego, najlepiej nigdy i w żadnym kontekście. Nie mów ani dobrze, ani źle. Tak jest bezpieczniej. Ale to nie koniec. Wszystko, co jest powiedziane przed słowem "ale", nie ma znaczenia, a wręcz słowo 'ale' temu zaprzecza. Czyli na pytanie, "czy tęsknisz za byłym?" odpowiedziałaś bez namysłu: tęsknię, czasem go wspominam jak każdą osobę, z ktorą kiedyś się tam spotykałam Parę postów dalej sama to potwierdzasz: Sprawa się usrała, bo nie jesteś gotowa na nowy związek, a nie dlatego, że miałaś na palcu pierścionek. Pierścionek jedynie jest jednym z indykatorów braku tej gotowości i nie ponosi żadnej odpowiedzialności za sytuację.
  12. Powiedz nam lepiej, co odpowiedziałaś na pytanie o to, czy tęsknisz za byłym? I jak to powiedziałaś? Szybko i zdecydowanie, czy niepewnie i po namyśle? Tu wyczuwam ważniejsze czynniki niż jakiś niepozorny pierścionek.
  13. @Helena K.W skrócie: mieszasz pojęcie nadwagi z otyłością. overweight to nadwaga obesity to otyłość Kulturyści mają nadwagę, ale nie są otyli. Oczywiście nie każdy z nadwagą to kulturysta, ale facet o wzroście 180 cm i masie ciała 82kg ma nadwagę, więc jasno widać, że nadwaga to jeszcze nie dramat. Z twojego artykułu dowiadujemy się, że 1/3 Bhutańczyków (czy jak ich zwą?) ma nadwagę (overweight <obesity). W tym samym czasie jakieś 2/3 obywateli Kuwejtu i Kataru jest otyłych (obesity>owerweight). Tymczasem Ty twierdzisz, że: Trochę popłynęłaś. Właściwie to bardzo, a nie trochę.
  14. I jak Ci poszły poszukiwania? Przyznam, że trochę szukałem o tym Bhutanie i znalazłem takie coś: Oprócz Amerykanów do najbardziej otyłych narodów należą Rosjanie, Egipcjanie, Meksykanie i Niemcy. Najszczuplejsi, według wyliczeń profesora Robertsa są mieszkańcy Timoru Wschodniego, Bhutanu, Wysp Świętego Tomasza i Erytrei. I to się trzyma kupy - jest bida, ni ma co żryć to i BMI niskie. Ale to są badania sprzed 7 czy 8 lat, do tej pory mogło się pozmieniać w tak małym państewku, choć wątpię, czy da się w 8 lat zmienić 700 tysięcy statystycznie najszczuplejszych ludzi w najbardziej otyłych.
  15. Bardzo wątpię, ale skoro tak, to gorąco zachęcam - jest taka zasada: jeżeli coś robisz dobrze, to nie rób tego za darmo. Także śmiało, idź być lekkim piórem gdzie indziej, oczywiście za grube hajsy. No, daje się zauważyć. To się nazywa grafomania. A jakie to powody poza tym, że nikt nie chce publikować Twoich wypocin, a sam nie masz zdolności opublikować ich na tyle skutecznie, by ktokolwiek je przeczytał? Anyway - prosta sprawa, jak Ci się podoba, to idź na ten swój blog, czy gdziekolwiek indziej, a nie bóldupisz, że forum Marka ma chujowe zasady. Marka forum, Marka zasady, kumasz? Nie podoba Ci się to załóż własne forum i miej własne zasady.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.