Jump to content

Piter_1982

Starszy Użytkownik
  • Posts

    4,475
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2
  • Donations

    0.00 PLN 

Piter_1982 last won the day on July 27 2025

Piter_1982 had the most liked content!

1 Follower

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

17,054 profile views

Piter_1982's Achievements

Major

Major (16/23)

5.7k

Reputation

  1. Faktura dla osoby fizycznej nie prowadzącej działalności gospodarczej. Jeszcze lepsze jaja były z rewolwerami Zoraki. Pod ustawę nie podpadało to jako broń, ale Laboratorium Policji wydało opinię, że to jednak broń. Zaczęli ludzi ścigać. Sądy różnie orzekały. W końcu posłowie żeby "uporządkować" prawo uchwalili, że to jednak będzie traktowane jako broń, ale uwaga, bez żadnych wakacji legislacyjnych. W chwili uchwalenia ustawy, posiadacze stali się przestępcami. Żadnego tydzień/miesiąc na zwrot do najbliższej komendy. Jesteś przestępca i tyle.
  2. Wydaje mi się, że to może wynikać jeszcze z jednej rzeczy. Młodzi, nawet jak nie umieją czegoś to myślą, że wszystko nadrobi się entuzjazmem. Więc pchają się w miejsca gdzie nie mają kwalifikacji. I tu się kłania zapomniał wół jak cielęciem był. Pamiętam niektóre swoje wybryki. Tak to już jest. Jednak nikt nie będzie jak osioł przez 20 lat aplikował na najniższe stanowisko by przekonać się za każdym razem, że to nie dla niego. Po prostu wielu młodych szuka swojej drogi, a koszty ponoszą pracodawcy i oni sami.
  3. Ja korzystam ze strzelse.pl Odpowiedź na większość pytań, które zadajesz brzmi to zależy. Rozejrzyj się za strzelnicą w twojej okolicy gdzie ludzie spotykają się, żeby trenować. Wbrew pozorom sporo osób strzela z wiatrówek, są nawet amatorskie ligi pneumatyczne. Strzelectwo to nie piłka nożna, raczej się nie utrzymasz z samego sportu, więc czołowi zawodnicy często pracują jako instruktorzy, zdarza się więc, że możesz na luzie pogadać z ludźmi naprawdę z top i mają dla ciebie czas. Jeśli chodzi o apokalipsę zombie, najlepiej kupić wiatrówkę z zestawem do przerobienia na większą moc. Oczywiście takiej zmiany powinien dokonać rusznikarz i ze względu na moc, powinno się ją niezwłocznie zarejestrować. Są nawet takie, że za granicą używa się ich do polowań i to nie tylko na wróbelki i wiewiórki. Samodzielna przeróbka choć prosta jest nielegalna w świetle prawa. Wybór przyrządów celowniczych to mocno indywidualna sprawa. Polecam postrzelać z różnych, ale na końcu okazuje się, że regularny trening jest podstawą.
  4. Zależy co znaczy 2x lepiej. Jak ktoś zarabia 5-6tys. to wskoczenie na 12 jest możliwe. Najłatwiejsza praca, którą można robić po godzinach na początek, to sprzedaż prowizyjna, to naprawdę można zrobić, ale jest bardzo ciężkie psychicznie jeśli, ktoś wcześniej tego nie robił. Po prostu najgorsze jest znoszenie odmów i znudzenia ludzi. O zmianie mentalnej świetnie mówi Miłosz Brzeziński. Taka rada zupełnie na marginesie, mówi o niej często właśnie Miłosz, warto oglądać filmy z ludźmi, którzy robią to co chcemy robić. Jak się uważa, nasz charakter to wypadkowa 5 osób, z którymi przebywamy najczęściej. Więc jeśli oglądamy filmy z ludźmi, którzy dbają o zdrowie i finanse, zaczynamy sami mieć dobre nawyki.
  5. Sam napisałeś o elektryku. Tych co znam nie narzekają. Ludzie budują się i remontują. Zawsze coś trzeba zrobić, a to przestawić pralkę, a to nowy bojler podpiąć itd. Jest głód bo jednak robota odpowiedzialna. Poza tym masz tu kilka ścieżek, zobaczysz co lokalnie u Ciebie żre. W coraz bardziej zbiurokratyzowanym świecie nie powinno być problemów z robotą. Jak chcesz wymienić pstryczek albo oprawę w firmie to powinna zrobić to osoba z uprawnieniami (nie żarówkę, bo to źródło światła, ale gniazdko już tak). Gazownik co do mnie przychodzi na przegląd też nie narzeka, no ale to jeden gość i widzę go raz na rok, jak wszystko działa ok, więc to niereprezentatywne. Nie wiem na ile czujesz się w takiej pracy, moim zdaniem można się szybko wdrożyć, szczególnie pod okiem kogoś doświadczonego. Mechanikiem szybko nie zostaniesz, elektryk to co innego. Oczywiście na początek jest bariera, trzeba przysiąść fałdów, być odpowiedzialnym i rzetelnym. Jak będziesz robił dobrze to ludzie będą sobie Ciebie polecali. Jednak nie każdemu to pasuje. To często praca pod presją, jednak fizyczna, w różnych warunkach, bo to nie jest tak, że kładziesz sobie w suchym kabelki, trzeba też sporo nosić. Najłatwiej jakbyś się u kogoś najął na jakiś czas. Zorientuje się jak u Ciebie w okolicy z awaryjnym otwieraniem drzwi i szeroko pojętymi usługami ślusarskimi (dorabianie kluczy samo w sobie to taki sobie biznes, ale jak dołożysz otwieranie robi się ciekawie). Znam jedną osobę i ma coraz więcej pracy, bo ludzie się wykruszają, a nowych nie ma. Zdobycie uprawnień to kilka lat i jest średnio miłe, bo jak chcesz np. programować alarmy w kantorze albo banku, to musisz mieć "certyfikat bezpieczeństwa". Wiąże się to z małym prześwietleniem życia. I znowu nie chodzi tylko o umiejętności, ale w dużej mierze o papierek. Jeśli pojawią się inżynierowie i lekarze, w większej ilości (już w piątek wchodzi pakt migracyjny) może się okazać, że praca jest bardzo przyszłościowa. Jeśli oczekujesz konkretnej rady to sprecyzuj. Piszesz, że nie oczekujesz, że od razu zaczniesz zarabiać. Dla jednego to będzie oznaczało, że możesz 2 miesiące poświęcić na nie zarabianie, dla drugiego dwa lata, a dla kogoś innego pięć. Nie piszesz też jaki poziom zarobków uważasz za satysfakcjonujący. Jeśli jesteś zdecydowany na zmianę miejsca zamieszkania ja bym pomyślał o Łodzi. Wiem mało intuicyjny to wybór się wydaje i liczba ludności tam spada, ale: 1. to jednak centrum Polski, 2. leży pomiędzy Poznaniem, Warszawą, Wrocławiem i jest z nimi dobrze skomunikowana (z resztą Polski nie koniecznie), 3. jak CPK wypali będzie tylko lepiej, To byłby mój typ, jeśli myślisz o "nowym życiu", a nie koniecznie stać Cię na największe ośrodki. Chociaż tu więcej zależy od osobistego charakteru i oczekiwań od życia, a nie perspektyw pracy. Nie wiem co jest twoim priorytetem, jeśli nie tylko zmiana pracy, ale i życia, to pomyśl raczej gdzie chciałbyś mieszkać i jak żyć i dopiero pod to szukaj pracy. Oczywiście chcieć to nie zawsze móc, ale może się okazać, że mózg podpowie ci rozwiązanie. Nie robiłbym jakiś wielkich symulacji, ale mnie przy kilku życiowych decyzjach sprawdziła się metoda SWOT i mogę ją polecić z czystym sumieniem. Szczerze gdybym miał dać jedną radę, to zastanów się co chcesz od życia i usiądź szczerze do SWOT.
  6. Michał Szafrański - (Finansowy Ninja, to podstawy, ale książka sporo w głowie układa, Po prostu kupuj - książka, innego autora, ale Michał dał tyle przypisów, że to zupełnie nowa pozycja, tę polecam zdecydowanie) Marcin Iwuć - Finansowa forteca Obaj są aktywni na YT. Do tego dodałbym Pankracego. Daj sobie spokój z Inteligentnym Inwestorem XXI wieku. To zbiór teoretycznych definicji i praktycznie zero odniesienia do rzeczywistych polskich realiów (Jeśli ktoś jest chętny odsprzedam, za 1/2 ceny okładkowej. Raz przeczytane, grube okładki, ładnie wygląda na półce). Warto przeczytać jedną dwie książki motywujące. Klasyka to Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec. Jest tego sporo, albo wypożycz albo kup w antykwariacie bo nie warte ceny okładkowej. Raczej chodzi o nabranie przekonania, że warto się pieniędzmi zająć niż gotowe porady. Moim faworytem jest Twoje pierwsze 100 milionów - Dan Peña - książka za 500 zł, a po angielsku dostępna bezpłatnie ;). Krótko: Finansowa forteca, Po prostu kupuj - moim zdaniem w takiej kolejności. Jak chcesz poświęcić czas na podstawy to dodałbym Finansowego Ninje. Szerzej i dalej: Nauczysz się przez praktykę i raczej nie patrz na rady innych osób. W konkretnych przypadkach można doradzić, ale jeśli szukasz długoterminowej perspektywy musi być zgodna z twoją psychiką. Co z tego, że ktoś napisze ci algorytm jak inwestować na giełdzie, jak 10% spadek cen akcji doprowadzi cię do zawału. Podobnie jeśli co dzień będziesz sprawdzał wartość monet. Na początek jeśli nie robisz, zrób dokładne notatki przez jakiś czas. Zapisuj wydatki. Zobaczysz czy wydajesz pieniądze tak jak myślisz, albo się zdziwisz i wtedy możesz wprowadzić korekty. Moim zdaniem nie zależnie od tego co chcesz robić, 3 miesiące warto zanotować KAŻDY wydatek, lepiej oczywiście dłużej. Dwa możesz sobie wrzucać po 200 - 300 zł w różne instrumenty, o których myślisz. Czy to kantor internetowy, czy może obligacje. Zobaczysz z czym to się je. Nie musisz od razu inwestować wszystkiego. Przeczytaj książki, one mówią jak zacząć. Iwuć i Pankracy na pewno mają filmiki w stylu jak inwestować małe kwoty, w co inwestowałbym 100 zł miesięcznie itd. Na nieruchomościach też można stracić i to całkiem sporo i szybko. Np. kupujesz działkę budowlaną, po czym ktoś się dopatruje we gminie, że decyzja pozwalająca na zabudowę była błędnie wydana. Zostajesz z niewiele wartym gruntem. Zrezygnowany odsprzedajesz ją jedynej chętnej osobie jaka się przytrafiła. Okazuje się, że to przyszły szwagier wójta. Po roku decyzja o zabudowie zostaje wydana ponownie (teraz już poprawnie). Może się pojawić, ktoś z roszczeniami, Tusk odwiedzi twój region i się wścieknie po wizycie i akurat niefartownie nowe rozporządzenie obejmie akurat twoją działkę, chociaż nic wcześniej na to nie wskazywało albo wiele innych rzeczy. W skali kraju to super mało prawdopodobne, ale dla kogoś kto wrzucił wszystko w "interes życia" to tragedia. Do tego często przy nieruchomościach ludzie wspomagają się kredytem i masz komplet. Im większe przebicie i bardziej atrakcyjna działka, tym problem może być większy. Nieruchomości to biznes jak każdy inny i brak finansowania to nie jest jedyne wyzwanie, chociaż może wydawać się największe.
  7. Rynek super ciężki, musisz mieć jakaś przewagę technologiczną - gorącą linię, do zarządcy żłobu. Nie ważne już czy państwowy, samorządowy, unijny, społeczny, ważne, żeby żłób był pełny.
  8. Chyba grog, to trunek dla marynarzy, żeby uczynić rum znośnym do picia. Znam teorie, że 100g czystego spirytusu dziennie leczy raka, ale chyba nie chcemy, żeby forum promowało takie postawy. No chyba, że grok to coś innego, to proszę oświeć mnie.
  9. @Roman Ungern von Sternberg, @Rnext to wcale nie jest głupie. Wykreują zagrożenie i już owca wskoczy na stołek, byleby nie incele, co będą zabierać dzieci parom LGBT+ i batożyć gejów.
  10. Ciekawe, kto wygra drugą turę. Jakby na fali zmian, wszedł Grzegorz Braun... ech byłoby na pewno ciekawie.
  11. Na początek działalność nierejestrowana w zupełności wystarczy. Potem można myśleć, zależnie od sytuacji. Nie polecam kombinować, życzliwych nie brakuje. Godziny różnie, jedni dają po 45 minut inni po 1h. Ja zwykle robiłem 1,5h przy regularnych. Godzina to trochę za mało jednak. Cenę podawałem za 1,5 ale to było tak dawno, że nie ma żadnego odniesienia do dzisiejszych cen.
  12. Jak ktoś nie chce to mu nie pomagaj na siłę. Osobiście uważam, że mamy ograniczony wpływ nawet na własne dziecko, a co dopiero na inne dorosłe osoby. Niestety często terapeuci robią sobie skarbonkę z klienta. Podobnie fizjoterapeuci. Znam sytuację gdzie kobieta (lekarz) przez 1,5 roku przygotowywała się do egzaminu na prawo jazdy, co tydzień brała dwie godziny, żeby się poczuć pewnie. Instruktor był jakoś tam na obrzeżach mojego kręgu towarzyskiego, nabijał się z niej okrutnie. Była po prostu niepewna, a on ją trzymał w niepewności, że jakby jeszcze trochę poćwiczyła, to będzie lepiej. Z drugiej strony, jak mój znajomy leczył się z alkoholizmu to kilka razy w tygodniu miał spotkania i do tego ostro pracował robiąc ćwiczenia i czytając o chorobie. Na terapii masz przez 6 tygodni co dziennie spotkania, a prócz tego praca poza grupą, w Monarze rok! Trudno wyrokować jak nie siedzisz im w głowie. Jeśli dla nich każda interakcja jest wyzwaniem i normalne funkcjonowanie każdego dnia przynosi problemy to mają co przepracowywać na bieżąco.
  13. Jeśli chodzi o korepetycje, cena to wypadkowa marki i skuteczności. Prawdopodobnie dużo więcej zgarnie taki sobie nauczyciel akademicki niż nawet super absolwent liceum. Oczywiście po latach budujesz markę własną na zasadzie u tego to się zdaje. Warto mieć tego świadomość. Pytanie czy masz znajomych co dają korepetycje. To zwykle najlepsze źródło. Ja już nie mogę, ale mój kolega weźmie. Podobnie nauczyciele nawet innych przedmiotów. Bo kogo pytasz jak szukasz korepetytora dla dziecka znajomego nauczyciela, nawet jeśli to żona kolegi z pracy, którego ledwo znasz. Moim osobistym patentem na łapanie maturzystów było rozwieszanie ogłoszeń w pobliżu miejsc gdzie L - na prawo jazdy dokonywały zmiany. U mnie to były dwa parkingi w mieście. Nie wiem jak czujesz się z maturami, ale poprawkowicze, to zawsze jest dobra kasa i można szybko zbudować markę jeśli się przyłożysz. Podobnie wrześniowe terminy na studiach, no ale tu trzeba po prostu ogarniać aparat matematyczny. Możesz mieć na początek jednego/dwóch uczniów. Moim zdaniem nie zapełniaj sobie kalendarza pod korek, jeśli nie masz noża na gardle to branie pełnych godzin od września to strzelanie sobie w kolano. Weź dwóch trzech uczniów, daj z siebie wszystko, zobaczysz jak ci to idzie, co musisz poprawić, a potem uderz z większą stawką na nowych, nawet po prostu od drugiego semestru. Postaw też na specjalizację. Rynek jest duży. Jak masz w pobliżu jakaś szkołę to bierz uczniów z niej. Po roku powinieneś zapełnić tydzień jak będziesz uczciwie podchodził do tematu. To przełoży się też na jakość prowadzonych korepetycji, bo będziesz wiedział co wymaga X, a co Y. Ja na studiach miałem zapełniony kalendarz ludźmi co mieli problemy z fizyką u jednego, dosłownie jednego wykładowcy z Polibudy. Gość był specyficzny, ale uczciwy. Było wiadomo czego wymaga, robił ustny i potrafił uwalić 200 z 300 osób, które podchodziły w pierwszym terminie. Właściwie korepetycje polegały na wspólnym przerabianiu jego skryptu ;). Do dziś uważam, że były to jedne z najłatwiej zarabianych pieniędzy w moim życiu. Moim zdaniem idź w fizykę dla maturzystów, nawet stopniowo docelowo od przyszłego roku, a najbliższy traktuj jako rozbiegówkę. Ze mną kontaktują się moi uczniowie sprzed 20 lat, gdy szukają kogoś dla dziecka, więc głód jest okrutny. ps. jeśli nie masz żadnego wykształcenia kierunkowego, ani marki to moim zdaniem zgłoś się do matury w przyszłym roku. Nawet jak zdawałeś starą to z tego co się orientuje, możesz od 2023 przystąpić do matury z wybranych przedmiotów. Jak za rok dasz ogłoszenie, że zdałeś rozszerzenia i ogólną na poziomie powyżej 90% to zwróci ci się z nawiązką i nie będziesz potrzebował, żadnej reklamy dodatkowej. Im cięższe czasy będą tym rodzice więcej wyrzygają, żeby kupić lepszą przyszłość dla swoich pociech. Fizyka jest o tyle dobra, że wysoki wynik egzaminu jest najtrudniejszym elementem równania, ale daje ogromną przewagę przy rekrutacji na medycynę.
  14. Nie to kobieta 60+. Tak jak piszę to była anomalia dosłownie przez dwa lata. No, ale nie wychwycili tego, a teraz nie ma jak zabrać. Po prostu średnia spodziewana długość życia była bardzo kiepska, rok i dwa po Covidzie. Nikt nie wziął pod uwagę, że 200 k! ludzi zmarło nadmiarowo.
  15. Gwiazdowski, kiedyś zaproponował emeryturę obywatelską. Osoba przechodziłaby, na nią 7 lat przed spodziewaną śmiercią z podziałem na płeć. Mało go nie zaje...., pomimo, że proponował też bonus w postaci 5 lat wcześniej za urodzenie każdego dziecka. Jak dla mnie mogą doliczyć za każde dziecko po 3 lata okresu składkowego, bo teraz to rzeczywiście może być patologia. Tak jak dolicza się za studia. Składkę jaką by wyliczali musiałaby jakoś odnosić się do tego co pani nazbierała, żeby z jednej strony nie promować patologii, a z drugiej rekompensować rzeczywiście niższe skłądki. No i mam nadzieję, że na forum wszyscy wiedzą, że kobiety mają niskie emerytury dlatego, że mniej składek odprowadzają, a nie że żyją dłużej. Długość życia bierze się dla rocznika, bez podziału na płcie! Najśmieszniejsze jest to, że w Covidzi nie wzięli poprawki więc niczym dziwnym nie są emerytury pań nauczycielek 6,7k!
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.