Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Wypas

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    686
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

817 Świetna

About Wypas

  • Rank
    Sierżant

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

1029 profile views
  1. Często można, nigdy nie warto. A precyzyjnie rzecz biorac nie miłość, tylko "związek" można sobie wychodzić, by potem wyjść na tym jak Zabłocki na mydle. Rozmawiałem niedawno ze znajomą, z którą mam dobry kontakt. Oceniam ją jako kobietę, u której mechanizmy racjonalizacji i samookłamywania siebie są bardzo ładnie wyciszone. Mówiąc krótko, osoba ta nie uważa się za chodzący ideał, nie twierdzi, że pójdzie do Nieba, ma krytyczny wgląd w siebie i niezły dar obserwacji. Zeszło na tematy związkowe. Stwierdziła, że u mężczyzn sprawa jest prosta. Albo kobieta się podoba, albo nie i nie ma tu praktycznie pola do negocjacji. Potwierdziłem, bo dokładnie tak jest w moim przypadku. Natomiast kobietę - tłumaczyła dalej - można do siebie w jakiś sposób przekonać. Tłumaczyła, że nieustępliwość mężczyzny imponuje kobiecie (znaczy ja myślę, że przyjemnie pompuje jej ego) i różne tam takie. Już miałem się pytać, czy z perspektywy mężczyzny taka gra jest jej zdaniem warta świeczki, czy on w wyniku tych zabiegów dostanie to, na czym mu naprawdę zależy, ale mnie uprzedziła, dodając że zjadliwym uśmieszkiem: "ale taki mężczyzna będzie biedny". Również tu nie mam powodu wątpić w szczerość tych deklaracji, biorąc pod uwagę, jak wyraża się o swoim mężu, który rok za nią chodził i był przedstawiany jako "brat", "kolega", dopóki nie wykruszyli się potencjalni absztyfikanci.
  2. No a jeśli mężczyzna się średnio podoba, to czyja to wina. Samca! No przecież nie można wymagać od kobiety, która jest z facetem, który jej się nie podoba, żeby z nim zerwała i poszukała sobie takiego, który jej się spodoba. Tacy są zwykle poza zasięgiem kobiety i cóż, pozostaje z niesmakiem robić loda temu nieudacznikowi, chamowi, który akurat się nawinął. Ech, ciężki jest los kobiety. Ja oczywiście rozumiem, że wypowiedź @Androgeniczna miała być prowokacją i szpilą wbitą jednemu z braci, zabawne że przy okazji narobiła do swojego własnego ogródka, nic tylko przyklasnąć takiemu samozaoraniu. To zachowanie opisane powyżej, to kwintesencja braku charakteru, skoro nawet taka decyzja o zerwaniu z osobą, która się nie podoba, przerasta część kobiet. Na takie zachowanie było jakieś takie celne dosadne określenie, nie mogę sobie przypomnieć. Patriarchat? Nie, nie do końca. Mobbing? Nie, chyba też nie to. Petting? Średnio pasuje, w szczególności gdy z przymusu. To słowo to na "k" było, ale jak to szło.... Mam! Konformizm. 😉
  3. Wg mnie to jest trochę powiązane. Gdyby kobiety nie były hipergamiczne mężczyźni nie musieliby by być az tak hipogamiczni. Gra się tak jak przeciwnik pozwala. Wiązanie się przez mężczyzn z partnerkami o niższym statusie (w powiedzonku ludowym chyba raczej chodzi o związek) jest wynikiem konieczności, a nie upodobania mężczyzn. Gdyby facet "5" miał swobodny dostęp do kobiet "7" wzwyż, szansę kobiet "3" i niżej byłyby gorsze.
  4. Koniecznie podchodzić do kobiety pod kątem ok 60 stopni i dobre openery ogarnąć. Wszystko pójdzie jak po maśle.
  5. Zauważmy, jak precyzyjnie to przysłowie jest sformułowane - każda potwora, tak, znajdzie, ale czy to działa w drugą stronę? Niby takie wieśniaki- ciemniaki- cebulaki, a zasadę hipergamii kobiet czy tam hipogamii mężczyzn znali. @leto akurat ten kit o nieliczeniu się wyglądu to ja słucham jak zdartej płyty od większości nowopoznanych z którymi ten temat poruszę. Prawdę trzeba z nich wyciągać jak psu smakowity kawałek wołowiny z pyska, nie tylko zresztą w tej kwestii.
  6. Toż to sam Alf we własnej osobie, a gdzie jego samiec? Wg mnie dopiero @deomi dała w miarę wyczerpującą odpowiedź. Rzadko się zgadzamy, więc warto odnotować. Delikatność i uczuciowość do wewnątrz może być. Na zewnątrz - siłą zaradność itp. Tego ostatniego mi trochę brakowało w wypowiedziach innych Pań. Poza tym, to myślę, że tak: Samiec Zeta- ma co najmniej jednego zeta w kieszeni. Laski na to nie wyrwie, ale jakiś tam szacunek społeczny ma, czegoś się w końcu dorobił. Niewiele bo niewiele, ale coś tam sobą reprezentuje, jakąś wartość ma. Samiec Daj Zeta - z pozoru sytuuje się niżej w hierarchii od Samca Zeta, gdyż wyjściowo nie posiada nawet jednego zeta, jednak dzięki wypracowanym trikom psychologicznym (Kierowniku, daj na bułkę/Za kim jesteś?/A chcesz w mordę?/Zbieram na autobus do domu) i umiejętnemu wykorzystaniu przewagi własnego terenu (obskurna brama lub słabo oświetlony park, stacje benzynowe, skwery, wszelkie zaułki) jest w stanie pokonać niesprawiedliwości społeczne i awansować na Samca Zeta. Z uwagi na fakt, iż Samiec Daj Zeta jest przekornym indywidualistą, nigdy nie wydaje zebranych pieniędzy na deklarowany cel, a zawsze na alkohol lub papierosy. Skonsumowawszy owoce sukcesu, powtarza proceder. Samiec Bez Zeta - najgorszy rodzaj męskiej kreatury. Nie ma ani zeta, ani woli mocy zdobycia zeta. Nie zasługuje na ludzki szacunek, a tym bardziej ochronę prawną. I jeszcze seksów mu się chce, niedojrzałemu egoiscie jednemu. Często jest to Samiec Zeta tuż po wieczornej przechadzce po parku lub nieopatrznym wejściu do bramy. Taki osobnik nie ma szans na poznanie partnerki, gdyż nie wzbudza zaufania niezbędnego do nawiązania więzi emocjonalno-erotycznej. Jak ustalili amerykańscy naukowcy, odpowiada za to specyficzne usytuowanie barków względem lewego kolana, co jasno komunikuje partnerce, że: "piniendzy mi ma i nie będzie".
  7. @CrazyWitch na Twoim miejscu bym w to nie brnął, a już na pewno nie z taką motywacją, żeby udowodnić całemu światu, że on się w Tobie zakocha. Najzdrowiej odpuścić, żyć własnym życiem. Szkoda czasu na tego typu pierdoły moim zdaniem.
  8. Zawracanie głowy. Btw, jak widać, kobiety na push też nie są takie odporne i mają niezłe rozkminy.
  9. Dodałbym: 1. Mówić jak najmniej o sobie, lub zmyślić jakąś niezbyt interesującą historyjkę. To zresztą tyczy się wszystkich w pracy, też mężczyzn. 2. Pilnować granic, nie dać sobie wejść na głowę. Kobiety, z którymi współpracuję, mają naturalną tendencję do przerzucania roboty na facetów. Pilnuj swoich obowiązków i stawiaj granice, kiedy chcą czegoś extra. Oczywiście to nie znaczy, że masz być wałem, który nigdy nikomu nie pomoże, ale moim zdaniem trzeba dać to odczuć, że robisz coś extra no i badać, czy jest zachowana zasada wzajemności. 3. Poza tym jesteś w pracy normalny, kulturalny, od czasu do czasu warto zagadać na jakiś neutralny i pozytywny temat. Nie żalić się, nie skarżyć, masz się kojarzyć z konkretem i delikatnie pozytywnymi emocjami. 4. No i oczywiście żadnych romansów w pracy. W ostatnim czasie dochodzę, że również żadnych przyjaźni. W pracy buduje się poprawne relacje towarzyskie. A chyba przepis na w miarę spokojne życie z kobietami w pracy brzmi: nie uruchamiaj w nich zbyt silnych emocji, negatywnych czy pozytywnych. Tak bym to mniej więcej widział. Powodzenia.
  10. To jest w pewnym sensie "normalny" stan ludzkiego umysłu. Każdy człowiek boryka się z problemem swojej przemijalności i ma potrzebę zrozumienia sensu tego wszystkiego. Religie, systemy społeczne, wszystko to wychodzi naprzeciw tym potrzebom. Religia (czy tam inną filozofia) ma udzielić człowiekowi odpowiedzi na pytanie o sens życia, a system społeczny ma nam zorganizować czas. Żebyśmy za dużo nie myśleli. Kiedyś słuchając jak sąsiad boruje u mnie w bloku ściany (a boruje od lat jak potargany), zrozumiałem, że nie o borowanie tu chodzi (już z pięć chałup by zdążył wyremontować), tylko o zabicie czasu, zajęcie czymś myśli. Że to jest taka sama głupia reakcja ucieczkowa, jak robienie kariery, zaliczanie panien czy zapijanie się na śmierć. Albo posiadanie pasji. W pewnym sensie nie ma różnicy. Zachęcam do posłuchania tekstu, bardzo w temacie. U mnie jedynym rozwiązaniem Twojego dylematu okazała się wiara. Może i to też tylko reakcja obronna mózgu, w każdym razie poczucie bezsensu i osamotnienia zniknęło i jest to stan w miarę trwały.
  11. Tak jak Bracia piszą, czas, zero kontaktu, zajęcie głowy czymś innym. Snami się nie przejmuj, wydaje mi się, że zbyt mocno to analizujesz. Mózg co jakiś czas wyrzuca pewne sprawy, to normalne odreagowywanie. Mnie się np co jakiś czas śni, że nie mam zaliczonych jakichś zajęć na studiach lub (w innej wersji) w liceum. Mimo że edukację skończyłem lata temu, a o studiach na co dzień nie myślę i wspominam całkiem miło. Sny się śnią i tyle. To nie musi nic znaczyć. Proponuję tego nie rozgrzebywać. Liczy się nie to, o czym myślisz, marzysz, co Ci się roi w głowie, tylko to co świadomie wybierasz.
  12. Długimi fragmentami wątek ciekawy, ale z tym kelnerem to mi zajechało hipokryzją. Startowaliście do niej obaj, wygrałeś, gratulacje, ale to wszystko. Rozumiem, że wątek pisany pod Panie, ale przemyslałbym ten brak symetrii w podejściu do płci. Z jednej strony pijani faceci zaczepiający mężatki to "mendy" a kobiety które temu ulegają przedstawiane są jako ofiary manipulacji, które oddają się tym mendom właściwie wbrew swojej woli. Oczywiście całą odpowiedzialność znów na mężczyznach. Wąż mnie zwiódł i zjadłam. Do tego to poczucie osaczenia, jakie budujesz, stado pijanych sępów czyha na biedną nieświadomą kobietę, typowo kobieca optyka. A po co ta kobieta tam przychodzi, pozwala sobie stawiać drinki, rozmawia z tym gościem? Myślisz, że one nie wiedzą, co jest pięć? Już pomijam, że bywając na tego typu imprezach, nie widziałem żeby zachowania, które opisujesz, były powszechne. Natręci zdarzają się wszędzie, ale to raczej margines. Podobno Panie w Polsce narzekają na mężczyzn, że za mało inicjatywy przejawiają, a u Ciebie w poście jakieś stada podstępnych sępów krążą. W większości te podpite "mendy" to zwyczajni goście, którzy przyszli coś złowić na imprezę i tyle. A przypisywanie im wszystkim zdolności do zgwałcenia kobiety czy tam wrzucenia pigułki gwałtu to już ewidentne przekłamanie. Nie wiem, czemu miał służyć ten post, autopromocji, czy wzbudzeniu u kobiet powszechnego lęku przed męzczyzną, bez sensu moim zdaniem. Zachowania, które opisujesz, to totalne dno, ale to margines a nie jakaś powszechność. Przynajmniej z moich doświadczeń.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.