Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Wypas

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    647
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

755 Świetna

About Wypas

  • Rank
    Sierżant

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

896 profile views
  1. Wypas

    Jak ją odblokować?

    Jak ją odblokować? Umów ją z jakimś facetem. Sama się wtedy odblokuje, i po problemie.
  2. Dziń dybry, jestem zaintyrysywany yzyterycznom koncycpjom kysymygonii wszychśfiata. Pydaj swyjego mejla i swyje trzy lysowe cyfry urydzenia, a także pyłny numer rachunku bankowego oraz kod pin do bankowości smyrtfonowej, a powiem ci jaki masz kolur oczuf i że kochasz cygana, a z twyjego kąta w spysup magiczny znikną całe ilości pieniącuf. Na tym pylyga prafdzifa ezytyryka. Pyzdrawiam.
  3. To mi wytłumacz dlaczego ci tropiciele prawdy nie protestują, kiedy cały świat posługuje się kłamliwym stwierdzeniem "polskie obozy koncentracyjne", co jest obrzydliwą manipulacją, kpiną z ofiar, właściwie tu nalezałoby się doszukiwać antysemityzmu. Problem w tym, że niepokalani poszukiwacze prawdy szukają jej wybiórczo, przedstawiając tylko fragmenty rzeczywistości, wyrywając je z kontekstu i przedstawiając jako zasadę wyjątki. Prawda częściowa, szczególnie w przypadku zjawisk społecznych, jest perfidnym i trudnym do obalenia kłamstwem. Nie wiem z jakich motywacji Tokarczuk mówi to co mówi, ciekawsze jest to czego i dlaczego ona i jej podobni nie mówią. Dlaczego powyższe stwierdzenie o obozach nie wywołało masowego sprzeciwu środowisk artystycznych i innych poszukiwaczy prawdy. W istocie ich postawa jest zaprzeczeniem postawy, jaką opisałeś. Oni właśnie poszukują tylko tych elementów prawdy, która jest dla nich wygodna, zgodna z ich światopoglądem. Swiatopogladem dużej części elit, w szczególności artystycznych, jest natomiast pomieszanie snobizmu, kosmopolityzmu, ojkofobii i konformizmu. Dobrym przykładem jest tu Stuhr młodszy, który w poszukiwaniu rzekomo niewygodnej prawdy zapędził się tak daleko, że pomylił Cedynię z Głogowem i Niemców z Polakami. Z jakichś powodów wyrażanie pogardy do własnego narodu jest dobrze widziane na salonach i opłacalne. Wypowiedzi Stuhra i jemu podobnych to bardziej efekt mody intelektualnej i zwykłego wygodnictwa niż niezłomnego poszukiwania prawdy. Szukanie nonkonformisty w środowisku artystycznym to w ogóle odważna próba, wymagająca dużej dozy optymizmu poznawczego. Wiele bowiem wskazuje na to, że środowiska te są strasznie podatne na wpływy. Artyści zawsze zależeli od różnego rodzaju mecenatów, moze stąd ich duża spolegliwość wobec dominujących nurtów myślowych. Praktycznie wszyscy polscy literaci pokłonili się w taki czy inny sposób komunie. Wspaniałym papierkiem lakmusowym odporności środowisk artystycznych na niewygodną dla nich prawdę była ich reakcja na powieść Tyrmanda "Życie towarzyskie i uczuciowe", gdzie - z odniesieniami do konkretnych osób- autor opisał to bagienko moralne, tworzone przez ówczesny warszawski salonik literacki. Autor podawał później, że reakcja kolegów po fachu na książkę przyczyniła się do jego emigracji. Podobny ostracyzm spotkał ostatnio Jarka Jachimowicza, gdy ten ośmielił się wziąć w obronę Klepacką, która skrytykowała LQBT coś tam. Chłop stracił kontrakt na udział w jakimś serialu, aktorzy nie chcą brać z nim udziału w akcjach charytatywnych, szantażują organizatorów, że jeśli Jachimowicz tam będzie, to oni rezygnują. Mam nadzieję, że z powyższych przykładów widać jasno, gdzie tak naprawdę jest barykada, jaka jest rzeczywista hierarchia wartości, na którym jej szczebelku są prawda, wolność poglądów i dobro dzieci (ta akcja charytatywna). Swego czasu modne było pojęcie "autorytetu moralnego", czyli kogoś, komu sprzeciwić się nie wypadało z uwagi na przymioty charakteru i umysłu autorytetu. W końcu ktoś złośliwy nie wytrzymał i wprowadził pojęcie "autorytetu oralnego", co, mam wrażenie, znacznie lepiej oddaje istotę rzeczy.
  4. Ja nie widzę specjalnej różnicy. I tu i tam jest jakiś akt międzynarodowy. Chciałem przekazać tylko tyle, że polityka i historia roi się od przykładów złamanych traktatów, że obietnice i sentymenty nie mają żadnego znaczenia. Oczywiście, że Niemcy będą podnosić ten argument. Tylko, czy gdyby Polska nie zrzekła się reparacji, opór Niemiec byłby mniejszy? Przecież tu nie chodzi o żadne zasady prawne, żadną słuszność tym bardziej, tylko o grubą kasę. Wg mnie trudność tkwi w braku odpowiedniej koniunktury międzynarodowej, fakt, że podpisanie tego zrzeczenia sprawę dodatkowo komplikuje, ale nie to stanowi tu główny problem. Politycy to bandyci wysokiej klasy. Na całym świecie. Wszyscy wokół nas kradną, oszukują, dbają o swój interes i ubierają to w dobrze brzmiący frazes. Na tym tle niepokoi mnie nadmierna uczciwość i honorowość Polaków. Myślenie - skoro coś podpisaliśmy, to pozamiatane. To trochę myślenie JKM, który polskie powdtania uznaje za nielegalne, bo powstańcy przysięgali wierność carowi. Jestem ciekaw jak JKM wyobraża sobie legalną rewoltę niepodległościową, tak btw. Nie znam się na prawie międzynarodowym, ale zastanawia jeden fakt. Jaki wpływ na skuteczność tego zrzeczenia się ma fakt, że komunisci doszli do władzy w Polsce nielegalnie. Przecież pierwsze wybory wygrał PSL Mikołajczyka. Komuniści wybory sfałszowali i w ten sposób się tu zainstalowali. Zrzeczenia się na oczy nie widziałem, na prawie międzynarodowym się nie znam, a jakiś tam pomysł mi do głowy przyszedł. Że niemieccy eksperci od prawa międzynarodowego nie widzą możliwości podważenia traktatu, to mnie wcale nie dziwi. Bardzo niepokoi mnie fakt, że polscy eksperci tak ochoczo i kategorycznie zgadzają się w tej kwestii ze swoimi niemieckimi kolegami.
  5. Faktem, który można zignorować, zreinterpretować, zakłamać, tak samo jak inne fakty historyczne, kiedy zajdzie taka potrzeba ( a właściwie kiedy pojawi się taka możliwość ). Faktem jest, że obozy koncentracyjne były niemieckie. To taki sam fakt, jak to, że jakiś komuch podpisał jakiś papierek. A cały świat uczy się o polskich obozach koncentracyjnych. Ukraina miała jakieś gwarancje nienaruszalności swojego terytorium w zamian za rezygnację z posiadania broni atomowej. Ukraina broni się pozbyła. Pytam się gdzie sobie Ukraińcy mogą obecnie wsadzić rzeczone gwarancje, które są faktem historycznym, a może nawet aktem prawnym.
  6. To prawda, natomiast pamiętajmy, że w polityce międzynarodowej to co kto obiecał i czego się zrzekł nie ma najmniejszego znaczenia. Liczy się tylko brutalna siła. Gdyby jakimś cudem (marzenia, wiem) Polska dysponowała realną siłą polityczną, to kwestia reparacji byłaby sprawą otwartą i nie zmieniłoby tego siedem solennych zrzeczeń. Niemcy wywołały II WŚ i dokonały wielu zbrodni. Ktoś by pomyślał, koniec, kropka. A guzik prawda, cały świat uczy się o beznarodowych nazistach i polskich obozach koncentracyjnych. Naszym przyjaciołom znad Odry fakty, jak widać, kompletnie nie przeszkadzają w uprawianiu polityki, my się mamy jakimś zrzeczeniem przejmować.
  7. Ja mam całe 17, w liceum bez żadnego przygotowania (tylko pompki w domu) dźwignąłem z zapasem wszystkie krążki na ławeczce. (bodajże 105 ) Chłopy z łapami jak moje łydki wysiadały przy 60 kg. Innym razem sobie piłką lekarską rzucaliśmy na ocenę, stukilowy kloc rzucił 9 m, ja mniej więcej w tych okolicach (78 kilo wtedy). A trzy dni później przyszedł konus, 1,70 w kapeluszu, no z 55 kilo żywej wagi, tyle że wysportowany, no i pieprznął 13.
  8. Otworzyłem linka i oczom mym ukazały się normalne ręce. Coś sobie urąbałeś w głowie w tym temacie.
  9. Nie. Do dnia urodzin, w którym kończyła 31 lat włącznie jak najbardziej miała, a po północy - nie, już nie. Kareta zamieniła się w dynię, rumaki w świnie, księciunia nie budiet.
  10. Strasznie trudny temat. Ja podtrzymuję swoje stanowisko sprzed lat - problem eutanazji dotyczy tylko osób, które np z powodu paraliżu nie mogą się same życia pozbawić. Jeśli ktoś jest jeszcze jako tako sprawny, to sorry Gregory, musi umieć wykonać ten krok samodzielnie. Jeśli tego nie robi, to znaczy, że wola życia jeszcze nie została złamana. Może to brzmi okrutnie, ale bardzo trudno jest wyczuć granicę, w jedną i drugą stronę. Jeżeli nie dopuścimy eutanazji, to skazujemy na cierpienie wielu ludzi. Jeżeli ją dopuścimy w zbyt szerokim zakresie, zabijemy jakąś część ludzi, która w innych wypadkach by żyła.
  11. Do podstawowej dolicz ok 1/3 na normalne funkcjonowanie. To będzie jakieś 2600, pi razy oko. Jesz 1600 czyli ok 1000 kcal dziennie na minusie. Jeden kg tłuszczu to 7000 kcal. Kilo na tydzień. Się zgadza mniej więcej. I tu jest podobno błąd. Ten wysiłek jest zbyt krótki i zbyt intensywny być może (to drugie zależy od Twojej kondycji). Znacznie lepsze efekty osiągniesz próbując długotrwałego umiarkowanego wysiłku. Najefektywniejsze spalanie tkanki tłuszczowej jest bodajże pomiędzy 50-60 proc tętna maksymalnego. Jak chcesz chudnąć szybciej, albo tyle samo, jedząc więcej, polecam spróbować zamienić to bieganie na 2 godzinny spacer/marsz trzy razy w tygodniu. Różnica w spalaniu kcal między chodzeniem a bieganiem nie jest jakaś dramatyczna (chyba ok 30 proc na korzyść biegania), a o ile dłużej możesz chodzić niż biegać. A w ogóle podobno najskuteczniejszy na sadło jest interwał, ale tego nie próbowałem. Tu podobno należy jeść mało a często ale w moim przypadku to niewykonalne, też jem rzadko, i leci. Wg mnie to bajdurzenie. Jeżeli jesteś na ujemnym bilansie energetycznym, musisz tracić na wadze. Organizm z powietrza energii nie weźmie. Co najwyżej istnieje ryzyko że zaczniesz palić mięśnie zamiast tkanki tłuszczowej. Co do spowolnienia wydatkowania energii, to ja się z tym problemem nie zetknąłem. Oczywiście, w miarę utraty potrzebujesz trochę mniej energii (mniej dźwigasz), ale zasadniczo to powinno iść w dół. Jeżeli spotkasz się z tym problemem, możesz spróbować tego, o czym piszę powyżej. Zwiększyć podaż do powiedzmy 2200-2500 kcal i jechać w dół z czystej aktywności fizycznej. https://www.drlifestyle.pl/dietetyka/odchudzanie/tetno-a-efektywne-spalanie-tluszczu-spala-sie-tluszcz/
  12. Gdzieś przeczytałem, że dobre postanowienie dotyczy zawsze środków, nie celów. Np będę trzy razy w tygodniu po 1 h ćwiczył na siłowni przez następny rok. Ale założenie - za rok będę miał tyle a tyle w bicepsie. Bez sensu jak dla mnie. Bo albo będę miał, albo nie, i moje "postanowienie" nic tu do rzeczy nie ma.
  13. Zdjęcie nr 3 najbardziej widać, że coś nie tak. Ogólnie jednak nieźle się gość zamaskował.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.