Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Wypas

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    465
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

547 Świetna

About Wypas

  • Rank
    Starszy Kapral

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

705 profile views
  1. Mój rekord to 7 lat. Motyw: chęć wyłudzenia przysługi, cytuję: "po starej znajomości". Wartość rynkowa usługi : jakieś 100-150 zł. Usługa potrzebna dla niej i około 10-15 koleżanek, będących w takiej samej sytuacji. Zrzuta po 10 zł załatwiła by sprawę. Po 10 zł zadzwoniła. Moja reakcja: obrzydzenie, blokada numeru telefonu.
  2. Współczesna logika. Urodzić dziecko tylko żeby je jak najszybciej gdzieś podrzucić. No już, wracaj, do pracy, awansuj, rób karierę. Po cholerę w ogóle była ta ciąża. Traktujesz jako dopust Boży, coś, co jest kwintesencją życia. Tak, tak. Niech każdy robi co innego, niż to co należy do jego obowiązków. Matka do pracy, opiekunka do dziecka. Tylko się potem nie zdziw, jak dziecko będzie miało więcej uczuć do opiekunki niż do Ciebie. No nie, jak oddasz opiekunce to nie porzucisz. Kobieca logika To takie straszne? Takie zachowanie nie jest tu negowane. Pasożytami nazywamy tu kobiety, które wyłudzają szeroko pojęte zasoby od mężczyzny nie dając nic wartościowego w zamian. Twoja sytuacja jest inna. Masz szansę zrobić coś bardzo wartościowego, czyli właściwie ukształtować młodego człowieka. Powinnaś być z tego dumna. Zamiast tego się wstydzisz, a w gruncie rzeczy racjonalizujesz sobie swoją potrzebę robienia kariery. Niewątpliwie tam jest przyjemniej , można poczuć się ważnym, docenionym, mieć z tego dziengi. A dziecko, wiadomo, głupiutkie. Upokarzająca rola. Z perspektywy człowieka, który jakąś tam karierę zrobił, jakieś sukcesy zawodowe odnotował, stwierdzam, że największym moim osiągnięciem jest nieprzecenianie roli sukcesu zawodowego w życiu. Zawsze do rozpuku śmieszyły mnie korporacyjne opowieści o misji i wizji firmy. Piosenki na cześć firmy. Bycie dobrym, sumiennym pracownikiem. Opowieści dziwnej treści. Mają na celu tylko i wyłącznie zwiększenie wydajności debila, na którym kto inny, leżący do góry brzuchem, zarobi. Debil też zarobi, żeby nie było. Ale jest różnica między debilem, który po prostu zarabia, a debilem, który wierzy w te wszystkie opowieści. Lubię swoją pracę. Mimo wszystko, gdybym mógł nic nie robić i dostawać za to kasę, zostałbym w domu. Bo, gdy pominąć kwestię kasy, wolę się wylegiwać niż zachrzaniać na pożytek korporacji lub swój własny. Ty masz właśnie szansę na coś takiego. Zostać w domu, wychować dziecko. WSTYDZISZ się tego. Zamiast się cieszyć. W więziennej nomenklaturze to się chyba nazywa przecwelenie.
  3. Czy narzekania na rodziców nasilają się, kiedy jej coś w życiu nie wychodzi? Z tego co piszesz, nieMyszka nie radzi sobie ze stresem. Najprawdopodobniej za dużo presji, powinna wyrabiać w sobie nawyk wrzucania na luz. Ta nadmierna presja wyniku może wynikać z braku poczucia własnej wartości, czyli ten dom rodzinny. @Jaśnie Wielmożny pamiętaj Waść i o tym, że kobiety zawsze trochę histeryzują i dramatyzują. Pamiętam że swoich studiów - wchodzimy dwójkami na egzamin, dziewczyna płacze pół godziny przed drzwiami, że nic nie umie i nie zda, ja wychodzę z 3+, ona 5.
  4. Zwracam tylko nieśmiało uwagę, że za tekst: - zarzut rasizmu nie padł 😉 Natomiast tu: - już tak😉 Niby nic, klasyka gatunku, a jednak cieszy.
  5. Napisz, że pieniądze ze sprzedaży robota przeznaczasz na prezent dla swojej matki, z okazji dnia matki. Ponieważ trud matki włożony w wychowanie Ciebie uznajesz za bezcenny, cena robota wzrasta do 1500 zł. Ponieważ matka jest tylko jedna, a jedynie dzieci wszystkie nasze są
  6. Pewnie nasłuchał się tego: Co do pozostałych przypadków, trudno coś wyrokować.
  7. Bo to nie jest do końca matrix. To zwykłe ogłupienie dopaminą i innymi takimi. Racjonalizacja własnego chciejstwa, naturalny mechanizm. Dlatego ja uważam, że najrozsądniej świadomie zawsze w tych sytuacjach robić korektę w dół. Z tego co piszesz, nie jest Tobą zainteresowana. Może i ugrasz swoje tym chłodnikiem, może być i tak, że umówi się z Tobą (jeśli w ogóle) z nudów, dla pokazania, że jej na wierzchu. Na Twoim miejscu skoncentrował bym się na utrzymaniu chłodnej głowy, a z laską będzie, co ma być.
  8. Tak, ale sens porad jest wg mnie taki, że gość słucha, robi po swojemu, potem znowu czyta i dzięki temu szybciej łapie, że to nie żaden pech, zła kobieta, tylko reguła. Inaczej łatwo mógłby sobie zracjonalizować. A tak połączenie praktyki z teorią, to daje do myślenia.
  9. Za dużo roboty. Też miewam okresy "zamuły" po intensywnym wysiłku w robocie, a jestem młodszy.
  10. One to sobie wytłumaczą tak, że jak zabroniono czynów seksistowskich, to już mężczyźni nie mają po co utrzymywać kontaktów z kobietami. Czyli - miały rację. A jeszcze ciekawiej by było gdyby nie wpłynęło to negatywnie na te wyniki albo gdyby zyski były wyższe 🙂
  11. Dobrze gada. Wewnątrzsterowność jest kluczem. I zgadzam się, że to można wytrenować i statystyczny facet to ma w genach.
  12. O to, to. Dlatego od pewnego momentu konsekwentnie staram się trzymać zasady, że w swoich sprawach wiem lepiej od innych. Nie dlatego, żebym był taki mądry. Po prostu każdy zainteresowany wie zwykle bardzo dobrze co się dzieje w jego życiu. Chociażby dlatego, że ma dostęp do masy informacji, które nieświadomie przetwarza i których nie da się werbalnie przekazać. No i okazało się że rzekomo chory pacjent wie lepiej od zdrowego i bardzo mądrego pana psychologa. Kontynuując, jestem zdania że znakomita większość ludzi jest zdrowa emocjonalnie. Ich emocje są adekwatne do sytuacji w której ci ludzie tkwią. A co robi psycholog, kiedy przychodzi do niego taki pacjent? Zaczyna mu "grzebać" w emocjach. Próbuje się pacjentowi zmieniać emocje, zamiast zmienić sytuację, która mu te emocje wyprodukowała. Jeśli ktoś tkwi w toksycznym związku to po prostu co jakiś czas będzie miał kijowe emocje, bo jest to sytuacja obiektywna. Druga sprawa - ludzie przychodzą do psychologa z bieżącymi problemami. Cierpiących na jakąś traumę z przeszłości która stanowi problem sam w sobie jest chyba niewielu. Nawet jeżeli wydarzenia z przeszłości rzutują na obecną sytuację, to ludzie oczekują rozwiązania problemu tu i teraz. I jeżeli uda się go rozwiązać - trauma w sposób cudowny znika. A psycholog zaczyna grzebać w przeszłości. No i nawet jeżeli poprawnie uda się ustalić "winnego" , zwykle w postaci rodzica, to dalej wcale nie przynosi to ulgi, bo problem jest dzisiaj. Czyli ludzie kładą się na kozetkę w nadziei na rozwiązanie swoich realnych i bieżących problemów, a psycholog zaczyna analizować emocje, często przeszłe. Dlatego dla mnie całkiem racjonalne jest oczekiwanie przez pacjenta konkretnych rozwiazań. Jeżeli idę do lekarza to nie po to żeby poznać nazwę i historię swojej choroby, tylko żeby ją wyleczyć. Gdybym się wybierał do psychologa, też oczekiwałbym konkretnych porad. Np chcę zmienić pracę, jakie techniki terapeutyczne ma Pan/Pani do zaoferowania, żeby zmniejszyć stres z tym związany. Jak często je wykonywać, itp. Jakieś namacalne konkrety, żeby ten człowiek wiedział, co ma robić. W przypadku @iry psycholog zachował się dokładnie na odwrót. Narzuca określone rozwiązanie (naprawa relacji z matką), ale jak to osiągnąć, ani widu, ani słychu. Dodatkowo autor nasłuchał się różnych groźnie brzmiących nazw kryzys tożsamości itp, w wyniku czego czuje się jeszcze gorzej niż przed terapią. Do wczoraj po prostu czuł się kijowo, a od dzisiaj cierpi na kryzys tożsamości. A to już poważna sprawa. Mogę powiedzieć jak to wygląda z mojej perspektywy na podstawie tych strzępków informacji. @iry masz problem z akceptacją. Swojej orientacji nie akceptujesz ani Ty sam, ani Twoja matka. Czyli dwie najważniejsze osoby w Twoim życiu jakoś tam Cię odrzucają. Akceptacja to jest taki zwierz, co go trzeba przynajmniej trochę dostać od innych osób. Dlatego uważam, że powinieneś poszukać życzliwych Ci osób, które zaakceptują Cię takiego, jakim jesteś. Jak to dostaniesz, z dużym prawdopodobieństwem poczujesz się znacznie lepiej. Potem, albo i równocześnie, trudniejszy etap, zaakceptowanie samego siebie. Dopiero jak się z tym pogodzisz, będziesz sobie na spokojnie podejmował decyzję czy i co z tym robisz. Dopiero jak już nie będziesz potrzebował tego od swojej matki, będziesz miał szansę to od niej dostać. Paranoja, ale często tak to właśnie działa. Psycholog średnio nadaje się do dostarczenia pacjentowi magicznego towaru pt. zwykła ludzka życzliwość. Ponieważ zaangażowanie psychologa nie jest do końca autentyczne. Nie jest to wina psychologa. Po prostu przy tym przerobie ludzkich problemów psycholog musi się od nich w jakiś sposób dystansować. Poza tym, psycholog bierze za swoją pracę pieniądze. Psychoterapia to trochę taka proteza przyjaźni i serdeczności, a to się chcąc nie chcąc wyczuwa. Wiara w to, że dzięki samemu kontaktowi z psychologiem rozwiążesz swoje problemy, wydaje mi się bardzo naiwna. Proteza nie zastąpi oryginału. Pewne rzeczy muszą się w życiu człowieka realnie wydarzyć, nie wystarczy gadanie o nich. Co do naprawy relacji z matką, problem jest i w tym, że "do tanga trzeba dwojga". Bez woli matki nie zmienisz jej reakcji i jej postrzegania Ciebie. Możesz zmienić swoje reakcje, ale tu znów, potrzeba porównania z reakcjami na Ciebie innych ludzi. Jeszcze nikt nigdy nikogo do miłości i właściwego odczuwania nie zmusił ani nie przekonał. Być może stąd brak konkretnych porad pani psycholog. Nie namawiam do rezygnacji z terapii. Namawiam do wyzbycia się nadmiernej wiary w psychologię. Nie ma ta nauka żadnej nadprzyrodzonej mocy. Nie znam żadnych technik, które sprawią, że rzeczy obiektywnie nieprzyjemne staną się przyjemne. Psycholog może być pomocny, ale i tak całą robotę musi wykonać pacjent. Odnośnie psychotropów, to byłbym ostrożny. Co najmniej dwóch niezależnych psychiatrów. To oczywiście tylko moje zdanie, mam nadzieję że coś z tego okaże się przydatne.
  13. Dopuszcza się wypuszczenie losowo wybranego mężczyzny z Rezerwatu wyłącznie jezeli zachodzi pilna potrzeba zrobienia czegokolwiek sensownego i racjonalnego. Proponuję zawczasu dobrze obmyślić regulamin, jeśli ta inicjatywa ma przetrwać więcej niż tydzień. 😋
  14. Ojej, a to nie liczy się towarzyskość, osobowość, poczucie humoru i dobre serduszko? Przecież Ty piszesz wprost o SMV. Forum o tym mówi. Ale to przecież są jacyś frustraci. Zwariowani wariaci normalnie jacyś.
  15. I jak to by się udało przeprowadzić, będzie można wiarygodnie naświetlić inne aspekty, procentowy udział, udział w tym wszystkich homoseksualistów. Teraz to do ludzi nie dotrze, nawet jeśli to najszczersza prawda, bo wygląda na kolejne zamulanie tematu i odwracanie kota ogonem, którym bez podjęcia realnych działań rzeczywiście jest. Zamiatając pod dywan KK de facto działa przeciwko konserwatywnym normom obyczajowym, których oficjalnie broni. Nie da się wiarygodnie krytykować np małżeństw homoseksualnych jeśli się samemu toleruje i kryje najbardziej obrzydliwe z odchyłów. Czyli chowając głowę w piasek KK staje się de facto piątą kolumną rewolucji obyczajowej. Wytrąci wszystkim konserwatystom poważny argument przeciwko takiej rewolucji. Bo na razie to WYGLĄDA tak, że w twierdzy konserwatyzmu obyczajowego jest gorzej niż gdziekolwiek indziej. Każdy kto będzie się sprzeciwiał np małżenstwom homoseksualnym usłyszy żeby wyluzował, przecież ostatnie wydarzenia jak na dłoni pokazały, do czego prowadzi nadmierny rygoryzm moralny. Będzie to argument za rozluźnieniem norm kulturowych, skoro rygoryzm w tym zakresie doprowadził do tak katastrofalnych skutków. Dlatego też KK musi się oczyścić, również ze względów "taktycznych". I żeby nie było, nie mam większych złudzeń, nasza cywilizacja dobiega kresu, ale może niech chociaż KK się tak beznadziejnie nie podkłada i trochę im stanie okoniem. Politykę zawsze umieli robić, dwa tysiąclecia przetrwali, no ja bym na ich miejscu chłodno kalkulował w tę stronę.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.