Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Feniks77

Użytkownik
  • Content Count

    171
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

218 Świetna

3 Followers

About Feniks77

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

241 profile views
  1. Czytam ten post co kilka dni i utwierdzam się w przekonaniu, że jest to jedna z najmądrzejszych wypowiedzi na BS.
  2. Zajmij się odbudową życia, z ktorego zrezygnowałeś, i edukacją. Inwestuj siebie - ale chyba to umiesz. O tamtej nie myśl, a jak cię najdzie to pracuj nad koncentracją na teraźniejszości i może spróbuj regularnej prostej medytacji, doskonale wycisza emocje. Gniew wyżyj w jakimś sporcie (poza szachami). Z upływem czasu zobojętniejesz i w dalszej perspektywie jej wybaczysz, bo to nie jej wina że taka jest. Ale nie w twojej mocy walczyć z jej demonami. Każde z was ma swoje życie i tylko za nie jedno jest odpowiedzialne. I nigdy nie powinieneś podejmować z nią kontaktu (żeby ci za rok nie przyszło do głowy napisać jej że nie masz żalu itp.). Masz jeszcze mnostwo życia przed sobą, nie spierdol tego 👍
  3. Może wpadnie w namiętne ręce borderki (szukającej spokoju, którego nie ma w sobie), wtedy przeżyje coś, co będzie wspominał do końca życia. Ja swoich doświadczeń nie żałuję, bo mimo bólu, który przyniosły, były to najpiękniejsze chwile mojego erotycznego życia. A tak poważniej @amber99, przyjrzyj się temu tekstowi: https://bladymamut.wordpress.com/2014/04/05/krol-wojownik-czarodziej-i-kochanek-kwck/ . Ja zrozumiałem z niego m.in. to, że będąc danym typem osobowości należy rozwinąć w sobie cechy przeciwległego typu, np. ja jestem Kochankiem/Poetą, naprzeciwko jest Wojownik (z kolei naprzeciwko Króla leży Czarodziej). Dopiero wtedy uzyskasz w miarę funkcjonującą pełnię, ja to nazwam swoją "męską nogą" . Ja swoją wrażliwość uzupełniam pracą nad dyscypliną, samoświadomością, i odwagą (generalnie pewnością siebie) oraz formą fizyczną. Inaczej będziesz wzdychał do przeciwległego typu (jak ja do Wojowniczek). Natomiast wypracowanie sobie choćby częściowo cech z naprzeciwka pozwala na w miarę zwrównoważony rozwój i daje nadzieję na w miarę stabilny związek, w przeciwnym razie kobieta zacznie dominować (przynajmniej w tym układzie który ja przerabiałem jako Poeta z Wojowniczkami). To długa robota, ale opłacalna, uwierz mi. Nie dla baby, tylko dla siebie. Bo inaczej będziesz szukał kobiety jako nośnika cech, których nie masz, a to prosta droga do zjebania sobie życia.
  4. No dobra, po 10 dniach ochłonąłem i dojrzałem, żeby się pochwalić. Otóż moja trasa po córkę wiedzie przez rejon zamieszkania mojej ostatniej exgf. Było kwiestią czasu, kiedy przejeżdżając tamtędy ją zobaczę, no i zobaczyłem na spacerze z pieskiem i aktualnym bolcem. I emocje wzięły górę, a przede mną pusta dwupasmówka, żywej duszy, no co pocisnąłem. Za górką chłopcy, suszarka, 102 km/h, i w ten sposób pozbyłem się prawka na 3 miechy. W tym na wakacje. Jak juz wyszedłem z szoku (dobę trwało), to po przemyśleniu uznałem jednak, że dobrze się stało, bo: - dostałem pstryczek od Losu, a mogłem oberwać naprawdę z piąchy (gdybym narobił nieszczęścia); - także od Lou mam w łopatologicznym przekazie przesłanie: patrz przed siebie, nie oglądaj się na przeszłość; - zrozumiałem w końcu, że moja exgf miała sferę osobowości, o której wiedziałem, ale do której nigdy nie miałem nie miałem klucza i nigdy bym bo nie miał, bo musiałbym stać się kimś kompletnie innym - tak diametralnie odmienny ode mnie był ten jej bolec (typ moto-rockmana z jakimi spędziła 18 lat, cały w tatuażach, wizualnie klon frontmana jej ukochanej kapeli). Ona w moim świecie była tylko na gościnnym występie, może z sentymentu, a na pewno na przeczekanie, a teraz po prostu wróciła w swoje rodzime kręgi, w których czuje się jak ryba w wodzie (a ja z kolei zupełnie tam się nie nadawałem - totalnie nie moje klimaty). Mój świat był jej obcy, bo bardzo się różniliśmy pod niemal wszystkimi względami. I nie było w mojej mocy dac jej to, czego potrzebuje na stałe. Co tylko mogliśmy sobie dać nawzajem, to daliśmy przez rok. i skarbiec się wyczerpał. Ja i tak bardzo dużo dzięki niej wygrałem, a ona mi też trochę zawdzięcza. I tyle, koniec, kropka. Tak więc nie ma tego złego, ale za swoje roztrząsanie przeszłości mam teraz solidną pokutę. Podziałało jak baaaardzo zimny prysznic. I w sumie było mi go trzeba.
  5. Jasne. Dzisiaj dałem dupy, cis zagadnąłem dziewczynę na grupowej wycieczce rowerowej, ale szło mi jak krew z nosa, kompletnie bez wiary, zresztą z adekwatnym odzewem. Dziewczę ładne, ale "zabiła" mnie obecność trzech rosłych samców, którzy pannę też zagadywali w innym czasie wczesniej (i później też), barczyste byki półtora łba wyższe ode mnie (i od niej też). Poza tym mam katar sienny i nie w formie jestem 😉
  6. Nie hop-siup, dla mnie też to za każdym razem niełatwe, ale myśl "nic od tego nie zależy" i piosenka "Nie mamy nic do stracenia" daje wyjebanie. Ale oczywiście nie zawsze kiedy mam okazję, ogarniam się na tyle żeby wystartować z rozmową. Jednak nigdy nie podchodzę z premedytacją w PUAsowskim stylu, zawsze działam sytuacyjnie jak się taka sytuacja trafi. Parcia na bzykanie jakiegoś wielkiego nie mam (styczeń-marzec to był dramat, bo po roku z borderką miałem libido wywalone w kosmos i jaja jak u słonia, ale teraz już luz w gaciach), a na LTR już całkiem żadne - polubiłem bycie samemu. Młody wygląd sobie chwalę, bo we mnie kobieta po 35 r.ż. budzi uczucia synowskie a nie męskie, a to co powyżej tego wieku na Tinderze widzę i na Badoo to czasem gabinet figur woskowych. Nie wiem jakim cudem ta moja ex mając 37 wyglądała na 25 i była diabelnie seksowna (mój typ urody - niemal klon Natalie Portman). W większości kobiety w tym wieku działają na mnie niestety odstręczająco.
  7. Mnie więcej tak było. Kocham tą książkę, w kilku jej bohaterach odnajdywałem się - i nadal odnajduję - na różnych etapach życia. A że smutna? Ale życiowa. I dlatego Augustus jest tak bardzo większy niż życie. Sam podebrałem sporo jego tekstów do codziennego użytku, mądre są. Znam ją na wylot. I bardzo się cieszę, że po wielu latach trafiła znowu na rynek. Miałem przyjemność maczać w tym palce. Ale więcej nie mogę powiedzieć w trosce o swoje personalia
  8. Feniks77

    Medytacja

    Ja medytuję od 3 miesięcy, nie jakąś wyszukana techniką, ale w ciszy albo przy ambiencie (Brian Eno) wsłuchuję się w oddech, na nim się skupiam, wdechem "akceptuję" teraźniejszość, wydechem "odpuszczam" przeszłość. Pojawiające myśli układam na półki - mam taką wizualizację że siedzę przed jaskinią, to jest mój mózg, ja jako świadomość siedzę w wejściu do niej, ale na zewnątrz. Pojawiające się myśli odkładam na półki w jej wnętrzu, dzięki czemu są poza mną. I wracam do swojego "ja", do koncentracji na oddechu. Tak mi się to samo wyobraziło któregoś razu i takie coś dobrze mi pracuje. Siedzę po turecku na kanapie, z wygodnym podparciem pleców i głowy w pozycji wyprostowanej-lekko odchylonej do tyłu, ok. 20 minut prawie codziennie.
  9. Stresu się nie zwalcza, tylko akceptuje jego obecność. Wiem, bo w ten sposób ujarzmiłem w życiu swoją kolosalną nieśmiałość. Akceputujesz że jest, mówisz "Let it be" i działasz. Mnie się krótką akcją w pubie wyciągnąc wczoraj nr telefonu od fajnej laski. Ciekaw tylko jestem czy nie jest ode mnie wyższa - nie wiem bo tylko na siedząco gadaliśmy, a ja mam 168 cm wzrostu <DYGRESJA ON>Zresztą jak kiedyś inna zapytała ile mam tego wzrostu to walnąłem "186 ze wzwodem, a teraz kombinuj" <DYGRESJA OFF> . ta sytuacja wczoraj wyglądała tak, że zaczęliśmy od gadki o jakichś pierdołach, fajkach, tzn ja sie włączyłem w dyskusję dziewczyn (było ich trzy), i w sumie wciągnąłem tą jedną w jakieś przekomarzanie, a tamte zajęły się sobą. Pełny luz, mindset "nic od tego nie zależy", byłem przy drugim piwku i to na pewno pomogło. Aż w końcu wyskoczylem że chcę z nią na kawę pójść pogadać na zajęciach indywidualnych, na co ona że ma chlopaka. No to mówię "Nie myśl za bardzo do przodu, bo nie mówiłem że chcę cię od razu przelecieć, tylko proponuję wyjście na kawę" - i wklepałem jej imię w swój telefon, położyłem przed nią i mowię - "Możesz wpisać numer i się spotkamy, możesz nie wpisywać i się nie spotkamy. Twój ruch". Myśli, myśli, w koncu uśmiechnęła się i wpisała. I to nawet prawdziwy Bzykania z tego pewnie nie będzie - żaden dramat - ale trening interpersonalny zaliczony. Zadzwonię za jakieś półtora tygodnia (najbliższy weekend mam zajęty, zresztą nie ma się co spieszyć) i zobaczymy. Dziewczyna ładna, pogadać też będzie fajnie. Pół roku po rozstaniu powoli trzeba wracać do życia towarzyskiego. BTW z psychotestów (dwóch odmiennych) wyszedł mi wiek mentalny 23 lata - przy 43 latach z metryki. Sam nie wiem, cieszyć się czy martwić? Przynajmniej wyglądam na 35-37, tyle dobrze.
  10. Augustus McCrae z "Na południe od Brazos" - chciałbym mieć tak wyjebane na kobiety i na życie w ogóle tak bardzo na luzie jak on. W ogole polecam was tą powieść, nie znam lepszej. Też pod kątem relacji d-m, choć to western. Za to jedyny w swoim rodzaju, wybitny.
  11. Kurde też się na tym bardzo przejechałem. A tak słodko mówiła że jesteśmy partnerami, co cię gryzie misiu, nie chcesz to nie mów (foszek) - a jak się wywnętrzyłem z tego co mnie boli, to potem już tylko równia pochyła oddalenia, miesiąc i sayonara, zero sentymentów. Nigdy nie pokazywać słabości, od gadamia o problemach są przyjaciele.
  12. Powoli kończę "No more mr Nice Guy". Powiem krotko: przeczytałem juz wiele książek i artykułów o swoich problemach, ale żadna, powtarzam żadna publikacja nie była tak bardzo i do spodu, do bólu o mnie. Chwilami odkładałem na bok do rana, bo Glover trafiał tak bardzo w sedno, w moje najwstydliwsze emocje i wszystkie wewnętrzne klęski, nagłębsze i najstarsze dziecięce przeżycia, jakby siedział w mojej głowie, do tego stopnia celnie opisane że nie mogłem opanować bardzo silnych, oczyszczających emocji. Książka-masakra, pozycja-drogowskaz. Dawno nic mnie tak nie przeorało, może nawet nigdy. Jak tylko skończę robię powtórkę, tym razem z praktyką zadań. Obok programu "30 challenges" i programu pytań Brandena (oba w toku) to będzie moja główna nitka autoterapii (plus nakur...m treningi domowe i bieganie, plus regularne medytacie). Ave, Glover.
  13. Ja na przykład kocham drobne brunetki w typie Natalie Portman albo Teresy Tuszyńskiej (pozdro dla czających). Moja borderka to był taki właśnie prawie-sobowtór Portman - ideał, którego bezskutecznie szukałem w wielu innych kobietach. Nawet mając 37 lat zachowała dziecięcą buzię, a ścięta na pazia zwalała mnie urodą z nóg. Za bardzo, jak pokazał czas. Z kolei swoją exżonę mógłbym polecić bratu @bassfreak, ale że dobrze mu życzę więc nie polecam 😉
  14. MK ćwiczy się NIE podczas oddawania moczu. Zatrzymanie moczu służy tylko do uświadomienia sobie, który to mięsień. Ale trenuje się w innych sytuacjach, w zasadzie dowolnych i w dowolnej pozycji. I naprawdę pomagają w kontroli wytrysku, ale jak słusznie naprowadza @mph25, równie ważne co skurcz MK, jest jego rozkurczenie. Tak czy owak mając świadomość hydrauliki łatwiej się to kontroluje i dochodzi bez wytrysku, za to kilka razy.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.