Jump to content

deleteduser165

Użytkownik
  • Posts

    785
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1
  • Donations

    0.00 PLN 

deleteduser165 last won the day on July 2 2023

deleteduser165 had the most liked content!

5 Followers

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

9,045 profile views

deleteduser165's Achievements

Młodszy chorąży

Młodszy chorąży (9/23)

1.8k

Reputation

  1. Ja dostałem ostatnio bana na miesiąc okraszonego słowami moderatora: "W związku z licznymi zgłoszeniami Twoich wpisów w tym wątku, które nie po raz pierwszy zresztą próbują wznienić burzę na forum, a także stawiającymi forum w złym świetle, kpiącymi z innych użytkowników, obrażaniem innych forumowiczów, otrzymujesz odpoczynek od forum na miesiąc.". A w regulaminie stoi, że dyskusja z decyzjami moderacji też jest zabroniona, więc Roma locuta, causa finita. W ogóle do mnie nie przemawia zasada, iż wolno pisać rzeczy, które wzniecają burzę na forum. Tym sposobem robi się miejsce zrzeszające ludzi wyznających jedną nieobalalną doktrynę. A ja doktrynerstwa nie lubię - tym bardziej, jeśli ta doktryna jest mi zupełnie zbędna i orientuję się, że jestem w jednym wirtualnym pokoju z ludźmi, z którymi mi nie jest po drodze. Wiec skoro ci zmultiplikowani obrażeni ("liczni") tak się martwią o to, co tu się pisze, to pisać się nie będzie, z wzajemną korzyścią, które to credo moderacja raz po raz powtarza. Można by szumnie mówić, że postęp i rozwój (ktoś coś wspominał o samorozwoju?) się dokonuje przez ścieranie się poglądów i wymianę idei, a nie Gleichschaltung, ale nie to zniechęca - bo to nie moje forum i nic mnie nie obchodzi, czy i jak jest ono odbierane. Ja się po prostu rozejrzałem i zobaczyłem, że jestem wśród wielu ludzi młodszych ode mnie, z dziwnym życiorysem, wyśmiewanych i gnębionych do tego stopnia, że są już nienaprawialnie skrzywieni, inceli, ludzi bez dokonań, którzy nie dają mi inspiracji i żyją według zasad, które są mi zupełnie obce i do niczego nie prowadzą. Kiedy się zorientowałem, że po raz n-ty nascrollowałem się za dużo tej samej zbędnej mi mamałygi, napis nad drzwiami do wyjścia zajaśniał nader wyraziście. Tak, tak, wiem, że nie tylko są tu tacy, etc., ale proporcja jest taka, że nie widzę potrzeby znalezienia jakiegoś procenta przydatnej lub po prostu czytalnej dla mnie rzeczy wśród znakomitej większości kontentu dla mnie nawet nie tyle bezwartościowego, ile negatywnego, na który szkoda nieodzyskiwalnego życia i czasu. Ludzi i treści, które są mi zbędne przybywa, a ludzi, których chciało mi się czytać ubywa, co wskazuje jasno na potrzebę zastosowania się do rady Toma.
  2. Po pierwsze, jak Ci się nie podoba, to - co tu często powtarza moderacja (vide: wpis moderatora po ostatnim poście Messera) możesz sobie nie wchodzić i nie pisać. Ja dałem się wreszcie uwieść tej retoryce. Parafrazując słowa M. Petrejusza z posiedzenia w senacie przy głosowaniu nad ustawą agrarną J.Cezara w 59 r. p.n.e. wolę być tam, gdzie ci, co już tu się nie udzielają niż na forum (oryg. M. Petrejusz do Cezara "Wolę być w więzieniu z Katonem niż tutaj z tobą".). Żeby nie było zbyt patetycznie, to nie mam już tutaj po co wchodzić w większości. Ludzie dający wartościowy (dla mnie) kontent odeszli albo przestali pisać i brak ten nie jest w żaden sposób kompensowany napływem nowej porównywalnej jakości. Ostatnio w ramach poświęceniu się pewnej aktywności przez dwa tygodnie nie korzystałem z internetu w celach luddycznych. Zajrzałem potem na forum i nie znalazłem nic, co wniosłoby jakąś wartość dodaną dla mnie. Nic tu nie zaistniało dla mnie, czego bym potrzebował lub uznał za przydatne, za to zobaczyłem szereg postaw, z którymi w ogóle mi nie po drodze.
  3. Tu jest wszystko. Muzyka, tekst i video. Stylówa mojej klasy maturalnej- duże spodnie i małe topy. Zgrabne brzuszki dopełniają całości. Ruch sceniczny bandu, pozy. Wedlug mnie najbardziej zgrabny byłby flam w 9 takcie, ale coverują go jak szesnastki. Edit: ale i tak jest to nic w porównaniu z doznaniami plynącymi z równocześnie dodanego, widniejącego powyżej pięciominutowego filmiku z kolesiem pierdzącym na przechodniów w Central Parku.
  4. Czytam to po kilka frazy i nie w ząb nie mogę dojść, o co Ty pytasz. Ja mam oceniać dla kogo jest lepsza mężatka? A niech sobie będzie dla tego, komu pasuje i komu ona pasuje. Jak kawalerom pasuje, to niech sobie biorą - i jak ona chce kawalera, to i kawaler się znajdzie, dziękuję bardzo, całuję rączki, oczywiście proszę pana. Nie będę tu nikomu pisał co i jak ma robić. Pisałem tylko to, co pisałem - że jak jesteś w małżeństwie i chcesz mieć kochankę, to wybór mężatki jako kochanki jest wyborem idealnym. Nawiasem mówiąc, @icman już dobrze napisał - zrobiłeś po prostu to, co uważałeś dla siebie za stosowne. Więc tekst zupełnie do mnie akurat nie przemawia, bo nie wiadomo, jakimi kategoriami to mierzysz. To jest jakaś abstrakcja a ja mam ogólnie trochę awersję do filozofowania. Ale jeśli już tak rozważać, to romans uratował niejedno pewnie małżeństwo i wiele rodzin. Więc może niedoszła kochanka jest bardziej sfrustrowaną kobietą, rozkojarzoną pracownicą, niecierpliwą i irytującą się matką, niechlujną gospodynią - niżby była, gdyby była szczęśliwa w romansie. Nie da się zatem stwierdzić, że świat bez romansu jest lepszym niżby był, gdyby do romansu doszło. Ale dość gdybań, jak pisałem, nie przepadam za takimi. Sam wiem tylko po sobie, co ja robiłem, z jakimi kobietami się spotykałem i co mi oraz im służyło. Miałem romanse ze wspaniałymi zamężnymi kobietami, które podobnie jak ja siedziały w skopanych małżeństwach. z różnych względów rozwodzenie się nie było praktyczne, więc tkwiliśmy w tych związkach ale szukaliśmy też partnerów do satysfakcjonującego życia erotyczno-emocjonalnego. Przeżyliśmy mnóstwo wspaniałych chwil - a ja dotrwałem do momentu, gdy mogłem już spokojnie przeprowadzić swój rozwód z absolutnie minimalnymi, jeśli nie żadnymi, wstrząsami pobocznymi. Ale to efekt poboczny (niezamierzony z góry) w stosunku do tego, ile dobrych momentów mnie spotkało w moich relacjach pozamałżeńskich.
  5. Skoro temat już odkopany: mężatka to idealna kochanka dla żonatego. Tak było ad urbe condita i nie jest to sfromułowanie przypadkowe, jeśli się zna rozkład instytucji małżeństwa (zwłaszcza małżeństwa w formule cum manu) w Rzymie już w I wieku p.n.e. Dlaczego mężatka to idealna kochanka dla żonatego? Bo wie czego chce, wie co może dać i czego otrzymać nie może. Związek i relacja pod względem emocjonalnym i erotycznym idealny, bo jest się z taką dla samego tego, co jest w człowieku: podobamy się sobie, dobrze nam ze sobą w łóżku i poza nim. Poza tym, co nam wspólne - mamy swoje życia, do którego nie ciągniemy tego drugiego. Same pozytywy.
  6. Mea culpa! Na usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że jego poglądy są równie odrażające jak wygląd, więc nie widziałem różnicy, dlaczego jedne miałem przedstawić wcześniej, a drugie później. Żarty żartami, ale oczywiście jego poglądy są dla mnie nieakceptowalne. Kwestie wyglądu to już osobiste preferencje, aczkolwiek i na nie ma wpływ tryb życia. A tryb życia to osobiste przekonania, a zatem i program kandydata, więc jakieś iunctim jest zawsze między życiem kandydata a jego poglądami. Ja akurat bardzo lubię takie podejście. Wygląd jest bezdyskusyjny, nie podlegający polemice. Taka dygresja: na insta np. wyczytałem ciekawą obserwację - że w wieku 40 lat zadbane i silne ciało jest o wiele większym wyznacznikiem statusu niż pieniądze. To trafna obserwacja, bo zdrowia, wyglądu, siły i sprawności nie kupi ci tata, nie da się tego załatwić, wykombinować, a drogi na skróty są nieefektywne i prowadzą donikąd. No i dochodzi efekt aureoli, a ja jestem tylko prostym zwierzakiem. Lubię ludzi ładnych i rzeczy ładne. Jest tyle rzeczy smutnych, przykrych i brzydkich, że nie widzę powodu, żeby światu jeszcze dokładać. A jeśli chodzi o polityka dobrze wyglądającego - widzę to też po części tak, że temu człowiekowi się szczęściło w życiu. Przyszedł do życia publicznego niesfrustrowany, ma szczęśliwe życie i szczęśliwą rękę - a fart jest ważniejszy niż wiele twardych cech i faktów. To przekłada się na jego decyzje. Lubię ludzi z pazurem, chęcią życia, bonvivantów, np. takiego Berlusconiego - garnitury, jak na Włocha przystało dobre, bunga-bunga lubi, pieniądze zarobić umie. Kennedy też (powiedzmy, że do Dallas ) miał fart, wyglądał dobrze, jaką chciał, taką brał. Po prostu lubię polityków takich, jakich chciałbym mieć kumpli. Nie wariatów, nie geeków, nie ideologicznych zaczadzieńców. Ja mam od lat inny pomysł - zerwać z zasadą równości wyborów. Każdy wyborca powinien mieć domyślnie na starcie jeden głos, ale za każdy x dochodu więcej kolejny, za każdy stopień naukowy kolejny itp. Tym sposobem o wiele więcej zależałoby od tych, którzy więcej wpływają na sytuację kraju i więcej mogą stracić w razie kiepskiego sterowania nawą państwową. Nie porównuję programów, tylko cechy i styl partii oraz ruchu. Porównanie do NSDAP nie jest dla mnie żadnym odium stygmatyzującym w znaczeniu programowym - porównuję tylko ogólne mechanizmy środowiska kandydatów i elektorów. Na zakończenie, a propos ruchu - nawet Albert Forster, gauleiter gdańska, zauważył, że gdyby wyglądał jak Himmler, nie powiedziałby ani słowa o rasie. Duce ha sempre ragione. Jednak pomyliłeś fakty - to nazizm taki był.. Przecież faszyści włoscy właśnie wycofali państwo ze wszystkich w zasadzie dziedzin i sprywatyzowali większość gospodarki.
  7. Konfederacja to ruch, który bardzo przypomina NSDAP: - program przede wszystkim ideologiczny, oparty na przekonaniach a nie realiach, - zrzeszający ludzi, którym nie wyszło i chcą rewanżu, - adresowany do ludzi, którym nie wyszło i chcą rewanżu, - porządkujący świat na dualizm: nas i ich; wreszcie wiadomo, kto jest wrogiem (lewactwo, Unia), w dodatku wrogiem, z którym dyskusji lub porozumienia nie ma i być nie może, - ruch (o ironio, nazywający się wolnościowym) chcący porządkować, zmuszać, przymuszać, - ruch ludzi strachliwych, ludzi bojących się skutków wolnych wyborów,- zatem chcących te wybory odebrać (zwłaszcza kobietom). Nawet trudno się im dziwić. Jak się jest takim Sośnierzem, który wygląda jak wyliniały metalowiec, jest skinny-fat (mocno nie polecam materiałów z happeningu na temat zwierząt) mieszka się w bloku, gdzie się robi syf na klatce, ma się poglądy oparte na braku jakiejkolwiek wiedzy czy empatii - to zostaje tylko droga nakazów lub zakazów, żeby innego człowieka zmusić do życia z kimś takim. To jest bardzo widoczne w przekroju elektoratu Konfederacji - najczęściej chcą na nich głosować młodzi kolesie, którzy są sfrustrowani własną marginalizacją na każdym rynku (zwłaszcza seksualnym), zacietrzewieni ideologicznie, szukający prostych rozwiązań i klarownych wytłumaczeń na doraźne zaspokojenie swoich braków. Najmniej na Konfę chcą głosować młode, atrakcyjne kobiety - które są otwarte na świat, chcą i mogą z niego korzystać i nie potrzebują ochrony ani uciekania się do żadnego przymusu, żeby zaspokoić swoje potrzeby. Moim ideałem jest polityk z klasą, wykształceniem, prezencją. obyciem i uznaniem w świecie, godnością osobistą i właściwym PRem. Taki są Radosław Sikorski, Rafał Trzaskowski, więc mój głos zawsze ciąży w kierunku liberalnych wykształciuchów a z dala od smutnych dziwaków i frustratów.
  8. Czy ja dobrze zrozumiałem? Wyjeżdżasz na kurs gdzie poznajesz kilka: zupełnie ci obcych kobiet, które widzisz po raz pierwszy w życiu i po tygodniu obcowania z tymi kobietami na stopie współkursanta z: a) braku reakcji na twój rubaszny humor, flirt lub droczenie ewentualnie braku prezentowania takich postaw przez te kobiety, b) braku tematów damsko-męskich, c) sposobie tańczenia - wywodzisz twierdzenie o stanie ich libido?
  9. Na marginesie tego wątku taka uwaga natury ogólnej: pora pisania posta za dnia mówi coś o podmiocie lirycznym. Kto wali posty nocą - wykluczając somnambulików i użytkowników nadających z innych a odległych stref czasowych - nie śpi. A skoro nie śpi, to zaburza sobie rytm dobowy, powoduje między innymi wyrzut kortyzolu, upośledzenie wydzielania testosteronu, by nie wspomnieć o wpływie bezsenności na funkcje poznawcze, regenerację, motorykę, pogorszony nastrój, poziom greliny (stąd mają ludzie i większą skłonność do podjadania w przypadkach braku właściwej ilości snu). W skrócie zatem nocny pisacz jest już słabym, kapryszącym, tłustym lub otłuszczającym się plotkarzem, albo jest na najlepszej drodze, by takim się stać. Wyrazem miłości własnej i dla innych (np. dzieci) oraz szacunku dla siebie i najbliższych jest dokonywanie wyborów korzystnych dla siebie, tak by być lepszym, silniejszym, mądrzejszym, sprawniejszym. Jeśli wybieramy zamiast regeneracji - degenerację, zamiast siły własnej - słabość własną, zamiast kontroli - płynięcie na fali zachcianek wywołanych zaburzonym wydzielanym wewnętrznym, dajemy wyraz braku miłości własnej, troski o siebie i o swoje interesy. Pokazujemy też lekceważenie dla spraw tych, którzy są od nas zależni (np. dzieci) lub którzy coś nam powierzyli i od naszego zachowania zależy bieg ich spraw (np. kontrahenci, klienci). Pytaniem retorycznym niech zostanie: czy faktycznie pisanie postów w środku nocy (pomijam tymczasowo tematykę, ale do tego wrócę) jest ważniejsze niż przygotowanie się na kolejny dzień czy dni (bo niewyspanie ma skutki wykraczające poza okres doby)? Czy dokonuje się tutaj wyboru i jak przedstawia się hierarchia ważności: co będzie miało większy i bardziej istotny pozytywny wpływ na moje życie: napisanie posta/założenie tematu/ciągnięcie sporu/wykładanie poglądu czy też odejście od ekranu i położenie się spać? Skoro mężczyzna robi się mniej męski, to niechybnie siłą rzeczy staje się bardziej kobiecy. Wysoki poziom kortyzolu i zaburzenia poziomu leptyny i greliny powodują otłuszczanie, zarazem niski poziom testosteronu i hormonu wzrostu (dla wydzielania którego konieczny jest sen) powoduje spadek masy mięśniowej. Tkanka mięśniowa jest tkanką konsumującą o wiele więcej energii i tlenu niż tkanka tłuszczowa - stąd na przykład osoby umięśnione mogą przyjmować więcej energii bez otłuszczania się, podczas gdy osoba otyła od nadwyżek kalorycznych zazwyczaj tylko tyje. Przewrotnie zapytam, czy zatem tę wspomnianą przemianę mężczyzny w kobietę nie dane nam jest zaobserwować na przykładzie nocnych marków (no pun inteded) którzy drążą, przekrzykują się plotkami lub licytują sofizmatami?
  10. Takodzież można spotkać się z określeniami synonimicznymi, takimi jak "pierdolenie".
  11. Oj, Makron i Kaligula chyba się teraz ciut uśmiechają...
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.