Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Imbryk

Użytkownik
  • Zawartość

    125
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

60 Świetna

O Imbryk

  • Tytuł
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość:
    Europa

Ostatnie wizyty

215 wyświetleń profilu
  1. Mam nadzieję, że już Ci przeszło. Las to dobre miejsce na oderwanie się od nurtu życia i spojrzenie z boku. Niepokoi mnie, że z taką pewnością to stwierdzasz, że była pod wrażeniem. Może sprawiała takie pozory tylko. Jesteś pewien że nie wyczuła jakichś Twoich mikroemocji, mikro mowy ciała i nie zaczęła dopasowywać gadkę i czyny "pod napalonego Ciebie" i chwilowe podbudowanie Twojego ego? Jesteś pewien że masz dobrze skalibrowany radar - wykrywacz mikro manipulacji. Nie mówię o paranoi tylko o subtelnej obserwacji pani i samego siebie w danej interakcji. Ja się na flirtach hooya znam, ale z Twojej opowieści mam wrażenie, że się Tobą bawiła.
  2. Nie musi 24/7, moze tylko 18/5 ale trzeba bardzo obserwować kogo wybierasz. Zerknij na moją historię w Świeżakowni ku przestrodze bo też idealizowałem panie i się nieźle wpakowałem. Tak, 24/7 mam docinki "ukochanej", ba ONA SAMA mi mowi abym się pilnował co myślę, mówię, robię w każdej minucie życia. Uważaj, to nie jest zdrowy objaw. Proponowałbym jednak zwrócić się z tym do specjalisty psychologa i powoli, uważnie zaglądnąć do swojej głowy/serca/duszy czy gdzieś tam.
  3. I znowu dziękuję, czytam i ogarniam Wasze pomysły. Przy okazji dwa spostrzeżenia: 1. Karma wraca. Zazwyczaj pomagam ludziom w potrzebie jak tylko mogę, lub oferuję wsparcie "w razie czegi", bo mam świadomość że karma wraca, gdzieś skądś kiedyś. (Nie będę ściemniać, nie wierzę w moją bezinteresowność jako istoty ludzkiej, podświadomość zawsze chce jakiś smakołyk w zamian.) I kurna rzeczywiście - teraz ja jestem w poważnej kropce i otrzymuję pomoc, radę, wsparcie. 2. Dowiedziałem się wczoraj i dziś niezależnie o dwoch osobach chorych na raka: jedna po 70tce, umiera wśród bliskich, wiadomo że to koniec. Druga po 40tce ale stabilna, wygląda na zaleczoną, jako bonus ma stan przedrozwodowy z małymi dziećmi i majątkiem. Kurwa, to są dopiero problemy. Inny level
  4. Jakieś 5% spłacone. Jakbym sam był do tego to wynająłbym zarządcę, opłacił go i by już dawno było gotowe. A tak mój "zarządca" nie tylko mnie "kocha", zna się lepiej od prawdziwego zarządcy, jest "gratis", to zarządza również moimi emocjami i samooceną. Wszystkie faktury płacę ja przelewami. Na 99% pani nie defrauduje nic. Powoli styka Jal napisałem wcześniej: nieśmiałek, być może emocjonalny nastolatek w skórze 40tki, zbyt wycofany, zbyt ufny. Będę dalej szperał w głowie. Poza związkiem prawie nic nie ma. Jest super praca, w której odpoczywam ale moja wydajność ucierpiała. Przyjaciele są, mogę rzec z pewnością że kochają mnie po przyjacielsku. Związek absorbuje moją energię od lat: najpierw "co ze mną nie tak?", potem "chcę być lepszy", potem "co się dzieje?" a teraz "otwarcie oczu i mozolna, potajemna ewakuacja". Jak w kawale: - zlota rybka: "dziewczynko przemyśl dobrze, masz tylko trzy życzenia" - dziewczynka: "chcę jeża!.... eee do dupy z takim jeżem!... aua, wyciągnijcie mi tego jeża!"
  5. Właśnie! Pozbądź się zdjęć czym prędzej, bo ona już dawno jest ex, rozdział jest zamknięty, a lekcja wyciągnięta.
  6. Czy samiec beta powinien wiązać się z samicą alfa?

    @Ksanti, w końcu opisałem moją historię pod linkiem ponizej, daj znać co o tym myślisz:
  7. Kitram się na telefonie i ciężko jest cytaty wstawiać, wiec krótko: Dziękuję Wam bardzo za wszystkie komentarze, już bardzo dużo do przemyślenia i działania. Czuję Wasze wsparcie i nie czuję się tak bardzo osaczony. Żeby była jasność: wiem że sam, na własne życzenie krok po kroku się w to wplątywałem. Odpowiedzialności za działanie szukam tylko w sobie, jeśli zauważycie że używam wymówek lub szukam winnych proszę o reprymendę! Moim celem jest w długim terminie chirurgicznie wykonana ewakuacja, zamknięcie rozdziału, odżycie i życie dalej z ulgą. Żadnej zemsty - to nie mój styl i szkoda mi na to energii. Każdy może iść własną drogą. Tu moja pułapka myślowa wynikajaca z wrodzonej ugodowości: przy rozstaniu chcę przyszłej byłej zapewnić byt na rozruch, żeby mnie nie nękała. Widzę ją jeszcze jako bezrobotną ofiarę z przerwaną karierą. (Choć na własne życzenie się tu przeprowadziła, to mówi ze z miłości do mnie :-/ ) Co we mnie w środku: możliwe że dalej jestem nieasertywnym nastolatkiem potrzebującym prowadzenia, w skórze prawie 40-tki. W życiu zawodowym też to być może widać, choć karierę sam sobie wypracowałem całkiem niezłą. W ostateczności może mnie stać na osobne lokum, jej na pewno nie. Odwiedzam co pare tygodni remontowane mieszkanie, widzę stan i postępy. Sąsiedzi mnie kojarzą.
  8. Bracia, bardzo dziękuję za Wasz odzew, pierwsze rady i słowa otuchy! Czuję że nie jestem sam. Do wszystkich pytań się odniosę jak najszybciej, teraz odpowiadam tak na szybko bo poniedziałek - staram się skupić na robocie. A mnie z tym było wygodnie, tak: moja psycha do przemeblowania. Jeszcze update: Wyrzucę z siebie ostatnią sytuację, bo nareszcie dostrzegam powtórzony schemat ogniska! Obiecuję że więcej już was nie będę tym g...nem zalewał, bo to schematy. Wczoraj byłem już zajęty damą, sprzątnąłem dom i odebrałem ją z lotniska wieczorem. Przez tydzień jej nie było - pisała, dzwoniła ze tęskni i kocha, więc myślałem "spoko, normuje się". Jak się spotkaliśmy, to po 10 minutach uśmiech znikł, była moim zachowaniem zirytowana, potem wkurwiona, potem wybuchła, musiała wysiąść z auta. Znalazła co chwilę moje nowe zaniedbania (nie przytulilem odpowiednio na powitanie, jej obcy znajomy lepiej docenia jej ciepło i dobroć niż ja, "powiedział, że jesteś szczęściarzem że mnie masz", pomyliłem trasę na gps). Potem że niedomyłem łazienki jak trza (resztę domu zrobiłem), nie takie ręczniki rozwiesiłem - to oznacza moją postawę: to jest jej dom, jakbym kochał i dbał to bym posprzątał żeby ona w syfie nie musiała żyć, a tak jutro zmęczona musi sprzątać... ...i jebała mnie jak matka nastolatka przez 3 godziny, całą drogę od lotniska do domu i wieczór aż do zaśnięcia, gdzie zwieńczeniem było: - "codziennie daję ci szansę, a ty się nie edukujesz (artykuły psychologiczne), nic nie zmieniasz, dalej zachowujesz się jak 15-latek i wszystko pierdolisz", - "nie mam do ciebie szacunku", -"jesteś pomyłką", - "w związku masz sprawić by człowiek stawał się lepszy, a ja przy tobie stałam się gorsza, do tego stopnia ze zaczęłam cię bić", - a jak zacząłem dyskutować, w odpowiedzi "bedziesz mnie dalej prowokować?" i plaskacz ostrzegawczy. Rano zaspany aniołek, pyta z troską czy jadłem śniadanko, czy mam kanapki, czy kawke piłem, czy nie wstać i zrobić (bo robi codziennie, przyznaję jej to). Ja zdałem raport, dałem jej białorycerski buziaczek i pobiegłem do pracy. Powyższy schemat manipulacji jest w coraz krótszych odstępach czasu. Było co miesiąc teraz co dwa tyg i doszły spontaniczne plaskacze Pewności z kobietą to ja nigdy nie mam. Oceniam na 99% że nie. Czuję się sparaliżowany współwłasnością, kredytem na 30 lat, groźbami prawnymi a przede wszystkim wiem, że Przyjaciele wiedzą, mam jednego który wie wszystko. Moi rodzice wiedzą trochę, nie chcę ich zamęczać, jej rodzice wiedzą sporo, próbowali z nią rozmawiać ale ona płacze matce że jestem pasywnym niedojrzałym przemocowcem, więc "jesteście dorośli to się dogadajcie". Ma 50% współwłasności w księdze wieczystej, tak akt notarialny podpisaliśmy razem. To na razie jest ruina. Przebywa pare dni na czas zarządzania remontem. Docelowo ma mieszkać ze mną za granicą, to w Polsce miało iść na wynajem. Chyba ze mnie rzuci, co zapowiada "jeśli się nie zmienię" od prawie roku.
  9. Lista kanałów MGTOW

    MGTOW Money https://www.youtube.com/channel/UC4l_02h-34rlgyUhBaUgcfQ
  10. Bracia, oto moja historia, zbierałem się pół roku aby ją opisać. Proszę Was o Wasze obiektywne i subiektywne spojrzenie i rady, bo ja już dawno mam zakrzywiony obraz. UWAGA: Historia jest długa, jeśli nie macie czasu czytać całości, przeczytajcie tylko tytuły akapitów (one naświetlają główne punkty historii) i moje pytania na końcu. Dzięki! Miś spod klosza i myszka doświadczona, po 30-tce, na odległość. Miś i myszka, oboje po 30-tce, on troszkę starszy, wykształceni, poznają się. Miś jest z domu spokojnego, spod klosza, myszka z domu gdzie się krzyczało, biło i dzieci nie wiedziały czy dożyją do soboty. Misia za to długo utrzymywali rodzice, studiował sobie spokojnie a myszka uciekła z domu i sama zarabiała na wielu etatach i zdobywała w krwi i pocie wykształcenie. Wycofany, usłużny miś spotkał „silną kobietę”, która "wie czego chce i wie dlaczego". Miś był za granicą, więc myszka do niego latała. Postawiła pierwszy shit-testo-warunek związku "jeśli chcesz ze mną być, będziesz płacił za loty bo mnie nie stać". Miś płacił. W międzyczasie myszki działalność magicznie z miesiąca na miesiąc traciła płynność finansową. Miś był zakochany, zarabiał, płacił za różne wycieczki. Miś nigdy z kobietą nie mieszkał, więc bardzo tego pragnął. Mówił o tym nieśmiało, ale nigdy nie nalegał. Sam mówił, że może rozważa powrót do Polski aby tylko być z nią. Ona zawsze wtedy mówiła, że mam siedzieć za granicą, do PL nie wracać bo przecież zarobki i kariera. Pewnego dnia po 4 latach myszka powiedziała, że się do misia przeprowadza. Miś był pozytywnie zaskoczony. Nieruchomość pod wynajem na kredyt – współwłasność 50/50 – miś płaci, myszka dogląda remontu W międzyczasie kupili mieszkanie do remontu na wynajem, jako „wspólny biznes” w Polsce w mieście myszki. Oboje figurują na umowie kredytowej na 30 lat. Nieruchomość na współwłasność 50/50. Tylko miś płaci bo myszka jest niewypłacalna. 100% zdolności kredytowej pochodzi od misia. Wspólne finanse to zaufanie i miłość, więc myszka pełnomocnik Po około roku związku po wieelu dyskusjach zgodziłem się, żeby nasze finanse były wspólne, założyliśmy wspólne konta, dałem jej pełnomocnictwa do moich kont, ona założyła polisę na którą oszczędzam miesięczną składkę, będąc tylko uposażonym. Moja wypłata stała się naszą wypłatą, moje służbowe auto stało się naszym służbowym autem. Wahałem się i opierałem kilka miesięcy, ale po którymś argumencie TO NIE JEST PRAWDZIWY ZWIĄZEK jak NIE TRAKTUJESZ TWOJEJ KASY JAK WSPÓLNEJ, oraz że ona nie ma problemu oddawać wszystko co zarabia oraz że kiedyś nie miała problemu i utrzymywała swojego chłopaka. Ale odkąd się poznaliśmy prawie nic nie zarabia. Aha, ona lepiej zarządza kasą ode mnie bo ja kiedyś straciłem na giełdzie. Pracowita myszka – dogląda remontu 3 lata, miś idiota bo się nie zna Po ponad roku ona często jeździ doglądać remontu, który trwa prawie 3 lata. Kiedy przychodzi do wybierania np. kafelków lub gazrurek, wylewek, szpachli, średnicy kabli. Cokolwiek wybiorę to jej się nie podoba lub twierdzi że jest bezguście. Więc odpuściłem, nie wybieram projektu, wyposażenia, jak pójdzie instalacja - przecież jestem idiotą. Siedzę cicho, nie chcę być wiecznie określany jako idiota, tylko zarabiam i płacę 100%. Mam niepisany zakaz kontaktu z wykonawcami. I co wtedy słyszę - ZOSTAWIŁEŚ MNIE Z TYM WSZYSTKIM SAMĄ. Z całym remontem, już nie mogę. Ale kiedy cokolwiek chcę się przyczynić do remontu: CO TO ZA IDIOTYCZNY POMYSŁ, POMYŚL 2 RAZY ZANIM COŚ POWIESZ ALBO SIĘ ZAMKNIJ. To się zamykam, bo nigdy nie wiem czy mój pomysł jest idiotyczny. (logiczny, mam wyższe techniczne plus doświadczenie życiowe, ja się nie znam, ale znajomi i eksperci się znają, więc ich pytam, ale oni przecież gówno wiedzą zdaniem myszki). Więc się zamykam i płacę 100%. A więc znowu zostawiam ją z tym samą. Kurwa nie mogę :/ Myszka co dzień zła, miś przeprasza i spotyka stado terapeutów Myszka jednak od początku się często złościła. Złościła się na misia, że nie jest dość uważny, nie obdarza atencją, nie słucha. Kobiety należy uważnie słuchać, zapamiętywać, miś nie słucha. Nie jest słuchaczem. Miś czuł się winny, dużo czytał o słuchaniu kobiet, chodził na terapię. Oczywiście to nie pomagało. Ja nie potrafię słuchać tak jak ona chce. Przyjaciele od lat mówią mi jaki jestem empatyczny. Ona natomiast uważa mnie za nieempatycznego już od samego początku. Miałem się uczyć empatii. Wyszukała i poleciła mi 100 artykułów psychologicznych i 20 książek do przeczytania na początek związku, żeby w ogóle być zdolnym do związku. Od tego momentu, już parę lat właściwie codziennie dostaję jeden do kilkunastu linków do fejsików "psychoterapia na co dzień", artykułów "8 cech udanego związku" i blogerów "będę dojrzałym mężczyzną, oprzyj ją o ten pieprzony blat". Mam czytać codziennie, mamy prenumeratę pism psychologicznych. Ja opłaciłem. Sama chodziła na terapię, ja też mam chodzić, aby pozbyć się „pojebanej więzi z matką i ojcem, która niszczy nasz związek”. To chodzę, już z dziesięciu terapeutów, zmieniam ich bo żaden nie zaobserwował tego „gówna, które w sobie mam”. Ruchando najpierw słabe, teraz całkiem spoko Seks na początku był problemem, bo miałem stosunkowo (hehe) małe doświadczenie w porównaniu do niej i niepewność siebie. Na początku sfrustrowana porównywała mnie do swoich niezliczonych bolców, działało mi na psychę. Po paru latach już się wyluzowałem i poćwiczyłem technik, jest naprawdę dobrze. Jedziemy bez gumy, ona się bardzo pilnuje bo nie chce mieć dzieci never ever. Ewolucja kłótni – od „jestem zła” do plaskaczy w ryj Pierwsze kłótnie były o tym, że zapominałem coś z jej słowotoku i na następny dzień ona była na mnie zła że nie słucham, olewam, mam w dupie. Następne, że nie jestem empatyczny, bo jak byłem tamponem emocjonalnym, to nie potrafiłem odpowiednio dobrać odpowiedzi i ją to wkurwiało ("nie chcę twoich rad"). Kiedy próbowałem się bronić, prostować, dyskutować, mówiła "idź do swoich pojebanych matki i ojca i wyżywaj się na nich." Kolejne kłótnie były w stylu "skoro taki jesteś pojebany to ja nie chcę z tobą być, wypierdalaj!". To ja pakuję graty, daję torbę do przedpokoju, idę po ostatnią rzecz. A ona wtedy bierze moje graty, ciska je na środek mieszkania i mówi, nie wyjdziesz stąd dopóki się nie dogadamy. I tak wiele lat, aż do dzisiaj. Tylko że doszło bicie, plaskacze na twarz. Jak czasem czytam "bądź wobec niej stanowczy" - to jestem stanowczy, stawiam granice i właśnie wtedy dostanę z całej siły w ryj. Jak idziemy spać wieczorem i ona stwierdzi że jestem pizdą (bo nie wyznałem jej miłości po grób), to mam wypierdalać do drugiego pokoju, co czynię z radością (ukrywaną). Po kilku minutach przychodzi do pokoju, ściąga mi kołdrę i zaczyna dyskutować czy się zmienię, czy wreszcie będę empatyczny. I tak np. do 3 w nocy kiedy ona padnie z wyczerpania, a rano idę do pracy. Inne sytuacje: gdy jesteśmy w rozjazdach, wg niej coś zrobię źle, każe mi spierdalać i się rozłącza. To ja myślę "skoro mam spierdalać, to spierdalam, rozłączyła się, to niech zadzwoni jak będzie chciała, i niech wreszcie znajdzie kogoś dojrzałego". Mnie to boli, przestaję się odzywać na dzień, dwa, tydzień. A przecież w DOJRZAŁYM ZWIĄZKU NA DOBRE I NA ZŁE należy pierwszemu wyciągnąć rękę. Tą ciszę z mojej strony ona uznaje za PASYWNĄ AGRESJĘ i ZNĘCANIE SIĘ PSYCHICZNE, a więc MOJĄ PRZEMOC wobec niej. Więc ma argument, że od 4 lat stosuję na niej przemoc i agresję. Kiedyś napisała mi mejla z chyba 30 stronicami analizy mojej przemocy pasywnej, z odnośnikami i kopiami artykułów i zaznaczonymi fragmentami co mnie szczególnie dotyczy. Przykłady psychomanipulacji od „mój grubasku” do „zniszczę ci życie, będziesz cierpiał” Codzienną, stosowaną wielokrotnie jej psychomanipulacją jest "zostawiasz mnie samą?". Rano jak idę do pracy zostawiam ją samą. Jak wracam późno z pracy bo długo pracuję plus korki - zostawiam ją samą. Gdy nie dzwonię, nie poślę serduszka co parę godzin to ją olewam i zostawiam ją samą. Inną codzienną manipulacją jest mówienie: „grubasku” bo mi urósł bebech, przy czym schudłem 10 kg i ważę poniżej 70kg. Straciłem białko, zyskałem tłuszcz. Oraz „staruchu” bo byłem po 30-tce a teraz dobiegam 40-tki. Co-dzien-nie po kilkanaście razy. Gdy nie życzę sobie tego – mówi mi żebym wyciągnął kija z dupy bo nie mam dystansu. "Oddaję ci przemoc, którą mi zrobiłeś" - wg niej: przez cztery lata zawiniłem pasywną agresją, okłamałem ją że kocham, oświadczyłem się a nie dałem pierścionka, znęcałem się nad nią ekonomicznie, itd... a więc ona ma święte prawo stosować każdą przemoc "tak jak ja to robiłem", ale również na swój sposób: włączając krzyki i bicie przez "kolejne 5 lat albo dłużej, bo zasłużyłem na to, bo musi mi oddać ten ból, który jej sprawiłem." „Zabiję się”. Śledzę Forum od prawie roku i miałem świadomość, że laska może zagrozić samobójstwem. Z moją nie było tak źle, bo tego nie robiła. Aż do pewnej rozmowy tel, gdzie znowu "zraniona przeze mnie niedojrzałego" mówiła że właśnie wchodzi na balustradę balkonu na 20 piętrze i zaraz wyskoczy. Cóż, świadomy manipulacji (dziękuję Bracia Samcy!) powiedziałem aby tego nie robiła, następnie przeczekałem w ciszy aż skoczy. Następnie kontynuowaliśmy rozmowę. Groźby - jak była w apogeum złości, groziła że zrobi mi z życia piekło, że mnie zniszczy, że dopilnuje żebym cierpiał. Ponieważ mamy razem kredyt i jest współwłaścicielką mieszkania, powiedziała raz że ma całą moją finansową przyszłość w garści i żebym się dobrze zastanowił. Albo że idziemy do notariusza abym podpisał weksel by płacić jej alimenty za stracone lata kariery. Lub "tak łatwo się mnie nie pozbędziesz" - i w to jej wierzę najbardziej. Ona chce żebym asertywnie WYZNACZAŁ JEJ GRANICE, ale kiedy wyznaczam – mówi żebym spierdalał i nie mówił jej co ma robić. Mówię "nie nazywaj mnie idiotą, bo mnie to boli", ona: "ale ty jesteś idiotą". Największa jazda do tej pory, miś nagrywał – wyszło na jaw Od roku nagrywam jej krzyki. Kiedyś miała takiego focha-maxi, byliśmy u znajomych w połowie trasy. Przy wyjeździe siadła na fotelu kierowcy (moje służbowe, ale zawsze prowadzimy na zmianę) i powiedziała że nie ruszymy w trasę dopóki nie oddam jej portfela i telefonu. Bo ona ma już dość mojej kontroli, mam oddać kontrolę. Ja mówię: nie oddam MOICH PRYWATNYCH rzeczy. Siedziała tak do 3 w nocy, aż nie wezwałem policji i przesiadła się tylko wtedy, gdy zagrozili że oboje nas zabierają na dołek. Nagrywałem jej zachowania, ona mówi że one są odpowiedzą na moje zachowania. W toku dyskusji oddałem jej telefon, zobaczyła nagrania. Podałem jej hasła do moich kont mailowych, aby upewnić się że nie mam kopii. Przestała mi ufać. Jedno z nagrań i zrzut ekranu jej wiadomości z mojego telefonu przesłałem do przyjaciela (byłem nieźle wystraszony, nie miałem pojęcia co robić). Jak to zobaczyła, powiedziała że mnie oskarży o zniesławienie i przekazywanie prywatnej korespondencji. Kiedy ona na mnie z łapami, łapię za nadgarstki – natychmiast mi je pokazuje mówiąc: zaatakowałeś mnie, patrz będę miała siniaki. Wtedy zaczynam się bać. Nocne rozmowy o dozgonnej miłości, miś nie wie co czuje więc dostaje w ryj aż poczuje miłość A więc złamałem się i zacząłem kłamać wprost. Ona: "Czy widzisz mnie ze sobą za 40 lat?" Ja: "Nie widzę" Ona: „Widzisz się z inną kobietą?” Ja: „Nie, chcę być sam” Ona: (jebie mnie w ryj kilka razy) Ona: "Nie wkurwiaj mnie, nie dawaj ponieść się emocjom. Każdy człowiek potrzebuje być w związku, taka jest Twoja natura" Ja: „Ale ja…” Ona: jebie mnie w ryj i mówi: „Dobrze się zastanów zanim cokolwiek powiesz, waż słowa” Ja: przebłysk rezygnacji, w końcu mówię:"Tak widzę, widzę nas jak się starzejemy razem" Ona: „Naprawdę tak myślisz czy tylko bo cię uderzyłam i się znowu mnie boisz?” Ja: „Naprawdę tak myślę” Ona: uspokaja się i mówi "Mam dosyć tych kłótni, jestem zmęczona. Nie możesz od razu po prostu powiedzieć, słuchaj kocham cię i chcę spędzić z tobą życie - czy to tak trudne?" Teraz wyjechała na tydzień, jest wesoła, wyznaje mi miłość. Ja - czuję, że muszę być dwulicowy, obiecywać jej co ona chce usłyszeć, bo inaczej będę dostawał po ryju, nie będzie pozwalała mi spać w nocy przed pracą, będą wielogodzinne nocne awantury z gnojeniem mnie aż nie przyznam że kocham i chcę spędzić z nią życia, szczerze. A jak się rozstaniemy do dopilnuje aby mnie zniszczyć prawnie. Z obserwacji wnioskuję że ona jest mi wierna, zapierdala z remontem, dogląda, planuje, wybiera, pracuje nad czymś tam zawodowo. Od roku co ok. dwa tygodnie jednak wykrzykuje mi, że mam się zmienić bo ona chce mnie rzucić. Mój wniosek: to JA jestem chujowy i nie spełniam jej potrzeb. Jak mówię, to idź wolna – to ona że jest ode mnie zależna finansowo i mieszkaniowo, że zrezygnowała z życia, że nie będzie łatwo wrócić do jej kariery, zarobków itd. Poza tym że bardzo mnie kocha, nad życie i że nasz związek przetrwa, bo to zalezy ode mnie, tylko muszę odpowiednio mocno pracować W KAŻDEJ MINUCIE. Psychicznie czuję presję. Już nawet wewnętrzną, do kłamania, mówienia że naprawdę chcę spędzić z nią życie. 2 lata temu naprawdę chciałem. Jaka ona jest naprawdę? W przerwach między tymi jazdami jest (bez ironii!) przykładną kochającą, gospodarną, rozsądną, oczytaną, inteligentną kobietą, robiącą pyszne i wartościowe śniadania, obiadki, kolacje, pierze, gotuje, sprząta, pracuje ile może na odległość, dogląda domu, dogląda remontu w Polsce. Jeśli o to chodzi, jest wspaniała i pracowita. Chce abym rozwijał moje pasje, abym robił karierę. Mówi, że jakbym nie był taką pizdą to ona by była taka zawsze. Objawy NIE wskazują na zaburzenie osobowości borderline. Nie wykluczam też że ze mną jest coś nie tak skoro z nią tyle jestem, jednakże wiem że przeszedłem pranie mózgu. Pytania: 1. Co naprawdę mi grozi ze strony prawnej, jeśli powiem że odchodzę - mamy tu za granicą związek partnerski, mieszkamy razem (w Polsce nieuznawany, prawda?) - o co może mnie faktycznie oskarżyć i posądzić, jakich dowodów potrzebuje - w jaki spoób konkretnie może mnie "zniszczyć" lub "zgotować piekło"? - czy ona może się tam w Polsce zameldować i do śmierci jej nie wyrzucę? W Polsce mamy: - mieszkanie współwłasność 50/50, wartość kilkaset tys. - kredyt hipoteczny na lokum i remont, kilka umów pożyczek bo nie starczyło kredytu, wszystkie brane wspólnie - pełnomocnictwa notarialne nawzajem dot. mieszkania i zawierania umów z lokatorami, firmami remontowymi, kontaktów z urzędami, odbierania korespondencji poleconej 2. Jakie są najgorsze scenariusze? Np. nie spłacam rat, komornik przychodzi i licytuje nieruchomość, co może zabrać? Np. jedziemy bez gumy oskarża mnie o gwałt, policja i ja do pierdla Jakie jeszcze? (mam pustkę w głowie) Rozstanie i osobne mieszkanie tu za granicą jest trudne – musiałbym się wyprowadzić i ZNOWU PŁACIĆ kolejne lokum, nie stać mnie, jestem co miesiąc spłukany ratami za kredyt i remont i kosztami życia. Jeśli ja ją wyrzucę z meblami, roślinami i zwierzętami, to ona w odwecie może mnie jakoś zniszczyć. Musiałbym ją przeprowadzić do Polski z powrotem i zapewnić utrzymanie. Tak to widzę. 3. Jak sobie psychicznie radzić z tym, że nie kocham jej, że nie wierzę już w miłość, chcę się pozbyć tej kobiety i żyć już sam, robić karierę, cieszyć się życiem, odzyskać radość życia którą zawsze miałem zanim ją poznałem - ale jednocześnie boję się że ona coś mi zrobi póki żyjemy razem, więc obiecuję jej życie do grobowej deski - i się zapętlam sam. Jak być jak James Bond? Bracia, jak odzyskać jaja? To że jestem niehonorową, niezdecydowaną pizdą to już wiem. Nie żałujcie opinii i rad.
  11. Zdrowy związek?

    @brat mniejszy a nie boisz się jakiejś niebieskiej karty, oskarżeń że jesteś krzykacz? Moja wrzeszczy na mnie, ale jak ja odszczeknę to mam nie podnosić na nią nigdy głosu (bo nie zasłużyła na takie traktowanie), bo sąsiedzi słyszą. I w sumie racja, przynajmniej nie psuję sobie opinii u sąsiadów, natomiast jej głos już dobrze znają. Oczywiście w jej opinii i tak jestem już pizdeuszem i gównem, więc mi nie zależy.
  12. @Kajko, ja jestem bardzo spokojnym gościem z wysokim progiem wkurwu, ale ostatni rok z powodu niektórych sytuacji z kobietą, gdy tak jak Ty mam ochotę jej coś zrobić, wentylem jest siedzenie w samochodzie i wrzask tam. Bluzgam jak szalony, wymyślam przekleństwa, wrzeszczę, czasem staję i płaczę. Sam, w moim aucie, izolowany dźwiękowo i wizualnie od ludzi. Bezpieczna, znajoma, przyjazna przestrzeń. Po iluśtam bluzgach i życzeniach śmierci w fikuśnych męczarniach zaczynam się śmiać z mojej kreatywności oraz z tego, że ten wkurw jest śmieszny - po prostu nic nie wnosi. Jest ważnym wentylem emocjonalnym, ale po 5 minutach zaczyna być śmieszny i zbędny.
  13. Wspaniale, że się zakończyła. Masz nowe życie, ciesz się! Kasę straciłeś i to i tak tania lekcja, nawet jesli spłacasz przez to jakiś kredyt. Rozumiem, że nie masz z nią dzieci, kredytów, współwłasności. Ciesz się, jesteś wolnym mężczyzną. Nie masz nawet 30-tki! Bosko! Jedyne co Cię teraz ogranicza lub smuci to Twoje podejście, które przepracujesz. Też Ci życzę dużo dobrego i gratuluję tej wolności. Kontynuuj samopoznanie i samorozwój na wielu płaszczyznach. Wszystko przed Tobą!
×