Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

salt0

Użytkownik
  • Content Count

    7
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

5 Neutralna

About salt0

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Zgadzam się w 100%. Drugą stroną medalu natomiast jest potencjalna pułapka skromności. My (szczególnie my Polacy) jesteśmy wychowywani w dużej części na skromnych, a samo to słowo jest nacechowane bardzo pozytywnie w naszej kulturze. Tymczasem odsyłam do definicji: skromny 1. powściągliwy w stosunku do osób odmiennej płci ; 2. niedbający o rozgłos, niemający wygórowanego mniemania o sobie; 3. odznaczający się prostotą, np. skromny posiłek; 4. niemający dużych dochodów, nieprzynoszący dużych zysków, np. skromny urzędnik; 5. niewielki, niepokaźny (Źródło SJP.PL) Definicja angielskojęzycznego humble jest jeszcze bardziej dosadna Haj hormonalny trwa krócej. Zdrowa relacja trwała praktycznie przez 7 lat, dopiero ostatnie 2 lata to równia pochyła, o której pisałem w pierwszym poście. W tym wypadku widzę dwa realne wyjścia: 1) koniec związku, 2) unicorn. Albo jedziemy w totalną szczerość i świadomość własnej zwierzęcej natury albo dziękujemy sobie nawzajem. Czytając forum widzę, że część braci w podobnych sytuacjach (często w wieloletnich małżeństwach z dziećmi) rozpoczyna szeroko rozumiane przeramowywanie bez uświadamiania kobiety, co rozumiem ale czego nie chcę praktykować w tym konkretnym związku. Żadna inna kobieta nie zostanie uświadomiona przeze mnie. Nie wiemy tego tak na prawdę Ale tak jak już pisałem, nie musi to być jednoznaczne z trwaniem razem przez wieczność, można takie połączenie rozumieć na wiele sposobów. Temat rzeka. Teraz z perspektywy czasu widzę, że centrum ciężkości mojej egzystencji z czasem przesuwało się coraz bardziej w jej stronę. Małymi kroczkami na początku działo się to niezauważalnie, z moją wielką ochotą. Dzisiaj widzę, że to był duży błąd, aby ustępować kobiecie kosztem kumpli i pasji. Do ostatnich dni trwania związku nie widziałem tego, że jestem emocjonalnie tresowany jak pies a mój wybieg ograniczany. Jak znaleźć zdrowy balans w tym wszystkim? Całe życie myślałem na odwrót, kurwwaaaa Czy one nie mają nic w środku? To jest jakiś pierdolony matrix z ciporobotami? Prawdopodobnie na naszych oczach wybrzmiewa kolejne "Another one Myszka bites the dust". Najtrudniejsze chyba w tym wszystkim jest to, że człowiek po prostu chciałby żyć w pięknej bajce, a nie w dżungli czy jakiejś tam jaskini. Mózg mi nadal skwierczy, ale już jakby trochę mniej. Intensywny wysiłek fizyczny pomaga niezmiernie, wyrzut chemii szczęścia po treningu balansuje głowę. Ćpajcie sport chłopy, żadnego alkoholu czy innych gówien w takim stanie. Jeszcze się odezwę, peace out.
  2. @KomtiRama dawno w strzępach, nigdzie nie napisałem, że jestem alfa, nie rozegrała tego na chłodno. Finansowo i mieszkaniowo jesteśmy obydwoje niezależni. Na pewno ciężko wywnioskować szczegóły związku z forumowego posta. Ale taki szeroki punkt widzenia ma też plusy, bo Wasza perspektywa naprowadziła mnie w na zupełnie nową ścieżkę myślenia. @KespertNa prawdę dzięki za ten post. Im bardziej emocje opadają tym dokładniej widzę, o czym mówisz.
  3. Wszystko inne będzie dla mnie zaskoczeniem, ale zostawiam na to miejsce. Taa, nauczka na całe życie. Mój syn będzie już to wiedział
  4. Wkleiłem jej linki do kilku artykułów z krótkim komentarzem, nie tłumaczyłem się z niczego. Nie zamierzam nic więcej pisać. Jej reakcja da mi moim zdaniem odpowiedź czy unicorn czy nie. Nigdy w życiu nie dam się drugi raz tak podejść, podstawy świadomości sytuacyjnej ogarnięte. Nie wprowadza się w najbliższym czasie na pewno, jeśli w ogóle tak to będzie to wymagało sporo pracy z jej strony. Imbryk - czy one na prawdę WSZYSTKIE świadomie wiedzą, co robią? Zrewidowałeś już swój pogląd czy dalej tak uważasz? Cały światopogląd rewiduję ostatnimi dniami Myślę, że to może być to, ale nie jest to równoznaczne z wiecznym trwaniem razem z jednym partnerem czy odgrywaniem historyjek z Disneya. W tych sprawach ciężko cokolwiek dowieść, ale są ludzie, którzy mieli okazję doświadczyć duchowości w namacalny sposób. Z pewnością jednak stwierdzę, że bóg jest mięsożerny. Trafiłeś w sedno. Wracam do pasji, na realizację których było stopniowo coraz mniej czasu... Przypominam, że zakończyłem 😃. Chciałbym wrócić do wspaniałej relacji, która trwała tak długo, to oczywiste. Ale widzę już, że praktycznie żadna jest na to szansa. Mam spory dysonans poznawczy, ale zdaję sobie sprawę z jego mechanizmów. Mózg mi skwierczy, te czerwone pigułki są gorzkie w chuj. Albo unicorn albo nie ma mowy o czymkolwiek. Ochłonę i zrobię, świetna sugestia.
  5. Nie jestem klasycznym beta, mam sporo też cech alpha i gamma. Bardzo logicznie rozumuję, nauczyłem się być asertywny i nieustępliwy, dominujący jeśli sytuacja tego wymaga. Jestem sprawny fizycznie i wyćwiczony w walce wręcz, jestem też wychowanym na grzecznego rycerzem, ale szarym. Fascynuje mnie od wielu lat rozwój osobisty, psychologia, a za młodu wyszedłem z ciała i prostym eksperymentem potwierdziłem realność lokalizacji swojej świadomości poza ciałem (piszę o tym, bo takie doświadczenia kształtują pogląd człowieka i kierunkują rozwój na całe życie). Poznawałem różne kobiety, ale z jedną złapałem szczere połączenie dusz. Coś kliknęło tak mocno i tak głęboko, że wiedziałem, że chcę spędzić z nią resztę życia. To się różniło od haju z wcześniejszych związków. Głęboka relacja, szczerość, niesamowita bliskość na każdej płaszczyźnie, konstruktywne rozwiązywanie sporów, wspólny rozwój, rozmowy, miłość fizyczna i platoniczna, przyjaźń, wspólne pasje, radość z każdej chwili. Nasza relacja to coś na skalę światową. 9 lat razem, bez dzieci i bez formalizacji związku, ona nigdy na to nie naciskała. Lecz niestety żaba za późno zorientowała się, że woda się gotuje. Z czasem, w późniejszym etapie związku, nasilały się kłótnie o kontrolę i ogólnie wymuszanie emocjonalne coraz to większych ograniczeń dla mojej osoby, bezpodstawne oskarżanie(o czym dokładniej dalej), coraz częstsze napięcia. Były też bodajże 3 kłótnie na przestrzeni tych lat, gdzie "wypraszałem" ją z mojego domu na parę dni, ale zawsze później odbudowywaliśmy i wzmacnialiśmy naszą relację. Najpierw z inicjatywa wychodziła od niej, później ode mnie. Przez ostatnie 2 lata, kiedy się zorientowałem, że to jest walka o dominację nad terytorium, zacząłem stawiać wyraźniejsze granice i odbudowywać swój obszar. Znajomi odzyskani, ograniczenia zdjęte. Osiągnęliśmy kompromis, ale nasilał się jeden konkretny problem. Jej nieustanne oskarżanie mnie o rzeczy, które mógłbym zrobić (np. potencjalnie uzależnić się od gier komputerowych), pomyśleć (o niej źle), poczuć (pożądanie do innej) itp itd zaczęło już mnie doprowadzać do furii. Niby nic, ale znacie ten wątek. Nie siła, a mnogość powtórzeń jest istotna. Bezsens logiczny i bezpodstawność tych oskarżeń wywoływała we mnie coraz większą złość. Nie byłem świadomy przeprowadzania przez nią testów. Próbowałem się opanować, nie krzyczeć i nie ubliżać w odwecie, ale absurdalność oskarżeń wytrącała mnie z równowagi za każdym razem. O wspólnym pożądaniu nie wspominam z grzeczności. //Czy był to kontratak za odbudowywanie mojego terenu? W tym roku nawałnica bezpodstawnych oskarżeń przeszła 3 razy w równych odstępach dwumiesięcznych, z czego ostatni raz tydzień temu, kiedy to miarka się przebrała, i będąc pod wpływem silnych emocji "wyprosiłem" ją i powiedziałem, że to koniec. Kilka dni temu, zgodnie z moją sugestią, wzięła swoje rzeczy pod moją nieobecność i zwróciła klucze. Mam myśli ambiwalentne. Siedzę w domu i jestem osłupiony patrząc w otchłań na świeżo po przeczytaniu Kobietologii. Jednocześnie wiem, że ludzie (i zwierzęta) są czymś więcej niż biologicznymi automatami do reprodukcji. Zawsze graliśmy z partnerką w otwarte karty, potrafiła przyznać się do błędu jeśli trzeba było. Napisałem jej kilka SMSów objaśniających co się działo z perspektywy gry płci, odnośniki do artykułów i czekam, czy będzie jakaś reakcja. Pamiętajmy, że z drugiego punktu widzenia ta historia opowiedziana by została z pewnością zupełnie inaczej, nie da się być w takiej sytuacji obiektywnym, dlatego z wielką chęcią zapoznam się z Waszymi komentarzami, poradami, sugestiami i spojrzeniem na sytuację z innej perspektywy.
  6. Cześć wszystkim! Czytam forum od wczoraj. Im bardziej ego broni się przed zaakceptowaniem faktu nieistnienia bajki, tym jaśniejszy dla mnie jest to dowód na skalę i rozmach tej iluzji. Ta surowa rzeczywistość jest nieubłagana, chowanie głowy w piach to jedynie tchórzliwa ucieczka w nieświadomość. Trochę jak z geopolityką - każde państwo w niej uczestniczy, ale nie każde zdaje sobie z tego sprawę. Trochę też jak w czasach przed Newtonem - brak rozumienia grawitacji nie powoduje, że przestaje ona istnieć i oddziaływać na nas wszystkich. Czuję się jak Neo w scenie, kiedy budzi się z Matrixa po raz pierwszy i zdaje sobie sprawę, ze swojego prawdziwego położenia i świata wokół. Kiedy mnie najdzie natchnienie to opiszę swoją historię w odpowiednim dziale. Tymczasem na razie spędzam dużo czasu w ruchu (piłka nożna + sporty walki) oraz zgłębiając bazę wiedzy, jaką jest to forum. Pozdrawiam i dzięki za otwarcie oczu. Będę drążył.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.