Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Hatmehit

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    762
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

595 Świetna

5 Followers

About Hatmehit

  • Rank
    Starszy Sierżant

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Interests
    egiptologia, literatura XIX wieku, języki antyczne

Recent Profile Visitors

2207 profile views
  1. @nosferatu aka @archkolego, znowu straszliwie Ci się ostatnio nudzi z tymi multikontami. Może książkę poczytaj, kup sobie rybki do podglądania, pójdź na panie lekkich obyczajów? A co do wątku. Pomysł z ultrarezerwatem nie wypalił mimo prób, więc bez sensu. Czasem można by po prostu poprosić pewnych panów o zaprzestanie rzucania wciąż tych samych argumentów, lecz ograniczanie ich? Zawsze można zaprzestać dyskusji, wygaśnia sama z siebie. Ja tam Rezerwacik lubię No dobra, tu pełna zgoda, nie sądziłam, że przyznam rację rentierowi. Czasem zjechanie zachowania (jednak bez jawnego obrażania) odnosi dobry skutek i uważam, że i nam Paniom potrafi pomóc brutalna prawda.
  2. Ekhem. Ciężki temat, ale istotny, wiele racji ogólnie. Silne więzy rodzinne są wartościowe, lecz w niektórych kwestiach też bez przesady. Dobrze jest dawać takiej młodej córce poczucie, że w razie czego zostanie 'obroniona', ale czasem przeradza się to w skrajną nadopiekuńczość, brak możliwości odebrania własnych konsekwencji i wprowadzanie w poczucie winy. Sporo niestety o tym wiem, i o ile doskonale rozumiem troskę, tak moja wieczna obawa przed swoimi decyzjami z zakresu relacji jest dość obezwładniająca, wprowadzająca stres w sytuację kiedy serdecznie chciałabym poinformować "poznałam kogoś, cieszę się". Dobrze jest mieć oparcie w rodzinie, ale również pole zaufania w stylu "rób swoje, to Twoje życie i odpowiedzialność". Odnalezienie równowagi chyba proste nie jest.
  3. @DuchAnalityk dobrze, że ogarniasz swoje życie, oby tak dalej. Widzisz, ja wychodzę z założenia, że jednostka nigdy nie zrozumie innej jednostki. Bez względu na płeć, pochodzenie, każdy ma zupełnie inne doświadczenia, zupełnie inny charakter, a język jako umowa społeczna realnie blokuje możliwość zrozumienia abstrakcji jakimi są myśli, popędy. Możemy rozumieć mechanizmy ewolucyjne kierujące życiem, lecz nigdy nie będziemy w stanie dogłębnie dotrzeć do indywiduum. Samego siebie, a tym bardziej innej osoby o innej płci, poglądach, motywacjach, już nie mówiąc o danej grupie z gatunku homo sapiens. Moje zdanie to może babska sztuczka, ale wiesz co mi to daje? Pokorę, świadomość, iż nie mam monopolu na prawdę generalną. A to, że nie obrażasz kobiet i ogólnie ludzi, to znakomicie, choć nigdzie Ci tego nie zarzuciłam
  4. @DuchAnalityk niedawno szukano następcy Analcondy, może jeszcze kilka dni treningu blackpillowego i podejmiesz się wyzwania? Piszesz pierdoły, sorry. Mam wrażenie, że w Twoim wydaniu pigułki są jak femininizm po WWII- odrealniona wizja świata, której twórcy chcieli dobrze, ale nie wyszło. I dla społeczności ogólnej i dla samych 'wyznawców'. Nie wejdziesz do mózgów kobiet tak jak my nie wejdziemy do męskich i nigdy się dogłębnie nie zrozumiemy. Ale nie mysimy, możemy egzystować ze świadomość pewnych czynników naturalnych i społecznych, lecz nie taplać się w nich. Co do mojego typy męskiej urody. Jako, że jestem popsuta z seksualnym postrzeganiem samczego ciała i podnieca mnie coś zupełnie innego, to tak trochę nie mam głosu. Ale Memmaatre Seti to mój crush, mogłabym być jego nałożnicą jakby był jeszcze w żywej formie, bo teraz to trochę nekrofilia. Skorpiony są specyficzne seksualnie, ale nie aż tak. https://zapodaj.net/c7beb596a3318.jpg.html
  5. Tak tak, ja wiem. Dopisałam, iż każdy ma swoja drogę i oby na niej był szczęśliwy. Zastosowane słowa to lekkie rozbawienie kosmogramami, ale w sumie każdy ma swoje zajawki i nimi może się w życiu kierować- spoko. Ja życzę cholernie dużo powodzenia i ogólnie super, że odnalazłaś czego chcesz. Mi też się udało, aczkolwiek pewnie nigdy do końca nie przestanę szukać Tak, to głupiutkie postępowanie, wieczne poszukiwanie aprobaty oraz nowych emocji, zwykle wywoływanych sztucznie. Hedonizm i myślenie kolektywne. Choć nie podoba mi się trend twierdzenia, iż jak kobieta chciałaby stałego związku i dzieci to od razu podążająca za tłumem owieczka. Jasne, to jest totalnie sterowane biologią, ale z nią można 'podyskutować', dostosować.
  6. Człowiek, (a nawet kobieta! szok!) najlepiej rozwija się będąc samemu. Brak tej drugiej osoby ma plusy, ale po co się ograniczać kiedy można na etapie coraz lepszego poznania siebie wejść w relację z odpowiednim mężczyną? Po cholerę kobiety wchodzą w związki z mężczyznami, którzy ich nie interesują? Powód jest oczywisty, ale nie trzeba też dorabiać wzniosłej idei do rezygnacji ze stałej relacji, niekoniecznie małżeńskiej. Aczkolwiek piękne jest to, że dziś każdy ma wybór i oby każdy był na swej ścieżce szczęśliwy. Bądź taka i dąż do jeszcze wiekszego zadowolenia!
  7. Przede wszystkim prowokuje się rozpad związku. On widocznie zbyt bliski nie jest skoro pojawia się regularna zdrada, ale jednak tylko pogarsza sprawę. Mam najprostszą formę niechęci do takich zachowań. To może i kultorowo narzucona moralność, ale zwyczajnie mnie coś takiego brzydzi. Może i racjonalnie Ci argumentów nie podam, ale to po prostu krzywdzenie innych, ale jeszcze gorsze jest tutaj moim zdaniem brak jakiegoś poczucia wstydu za to co robisz. Jasne, to on powinien, bo kuźwa zdradza żonę, a nie rozwiązuje problem w związku, ale Ty na to bez problemu pozawalasz. No i seks z byłym, po co, jara Cię to, że naiwna żonka nie wie? Godność jest subiektywna, acz ja wspieranie wierności uważam za jakiś honor. Może i źle, ale tak mam.
  8. Nijak to moim zdaniem nie tłumaczy czynu jakim jest seks z żonatym facetem. To on jest głównym winowają, ale Ty na to otwarcie pozwalasz i w ogóle Cię to nie gorszy. Ja mam to (może głupie i nieżyciowe) podejście, iż wszelkie sprawy ze zdradą związane mnie zwyczajnie brzydzą. Lecz jak wspomniałam- każdy ma inny system wartości.
  9. @JudgeMe Kurcze, niedość, że wchodzenie w relację z byłym jest specyficzne, to tym bardziej seksualną kiedy ten ma już partnerkę. Trochę to zakrawa o jakieś tracenie damskiej godności, ale w sumie każdy ma inny system wartości. Dobrze przynajmniej wiedzieć, iż czynienie tego nie jest 'dobre'. Zupełnie nie chodzi o solidarność jajników, ale wręcz szacunek do siebie i tego faceta, ktorego zachowanie jest obrzydliwe, lecz prowokowane. Aczkoleiek chyba nie nam oceniać, ale na pewno nie jest to powód do dumy.
  10. Opcja numer dwa zabiłaby mnie emocjonalnie (no a jakżeby inaczej) oraz chyba nie miałabym cierpliwości do wiecznych zmian i tego oddawania się co chwilę komu innemu, marostrastwo czasu, ciała i uczuć. Pierwsza jest wybitnie wyidealizowana, ale całkiem miła, o ile możliwa w warunkach świata ludzi. Spokojnie bym wytrzymała tylko przy jednym mężczyźnie jakby wszystko perfekcyjnie grało. No i ślub to też niezbyt konieczność. A ogólnie to nie wiem, dobrze jest też samemu. Choć drugi człowiek też spoko.
  11. Hahahah, piękno jest kompletnie obiektywne i jednowymiarowe! Nawet widząc zatłuszczone Gracje Rubensa lub szczuplutko-umięśnione Afrodyty z marmuru
  12. Raczej niekoniecznie, biorąc pod uwagę bardzo szczupłą talię. Wiele zależy od genów, wydaje mi się, iż kobietom jej pochodzenia (nie mam pojęcia o tej etniczności) prościej jest osiągnąć klepsydrę niż Europejkom. Ciut inaczaj nam się ten tłuszcz rozkłada, a często jakoś samoistnie zanika. W USA panuje kult karykaturalnie dużych tyłków, co mi się wydaje dość wulgarne, a nie klasyczne, ale w sumie co kto lubi. No i nie uwierzę, iż to tak zupełnie bez operacji. Sama wyrabiam sylwetkę codziennym ćwiczeniem oraz odpowiednią dietą bogatą w tłuszcze, planuję zakupić gorset wiktoriański, lecz sądzę, iż naturalnie kobiecie nic nie da tak specyficznie rozłożonych tkanek miękkich. Ale w sumie co za różnica, dopasowujmy się do swojej wizji, a nie popkultury, która zmienia się co dekadę. Zaraz takie kształty pójdą w odstawkę i biedne panie z implantami modne już nie będą, smuteczek. Doskonale tę zmienność ukazują lata 1830-1930, dosłownie co chwilę nowy idealny rodzaj sylwetki, za którymi często ślepo podążano.
  13. Zawsze można jednak odsunąć duchowe kwestie jak przeróżne zasilania, ying yangi czy telegonie i po prostu stwierdzić, iż rozwiązłość do niczego nie prowadzi Stateczność uczuć, umiejętnośc refleksji nad sobą, chwilowe samotnictwo zamiast wiecznego poszukiwania nowego obiektu westchnień oraz orgazmów, daje sporo, rozwija, uczy. Nie szłabym w skrajności 'zakonnica vs latawica', gdyż obie są szkodliwe, ale zwyczajnie dbała o szacunek do swojego czasu oraz emocji, a także drugiego człowieka.
  14. Oczywiście, ja to w pełni rozumiem, gdyż poczucie bycia atrakcyjną i pożądaną jest wspaniałe, dodaje cholernie dużo energii do innych sfer życia. Wiem, że dużo robiła, aby to osiągnąć, ale albo się nie udało albo już stwierdziła, że wymieka lub odnalazła znacznie ważniejsze priorytety jak zarobki czy własny rozwój w innych dziedzinach. Ostatnia opcja jest zdecydowanie najlepsza. Jednak no, narzekanie, że czegoś ktoś oczekuje uważam za bezsensowne, lecz dobra, nie chcę o innej użytkoniczce opowiadać za plecami, bo mogę się w pełni mylić, a wiem, że to temat drażliwy. Ja mam podejście, że albo idę za ciosem i osiągam cel (w kwestii typowo wizualnej u mnie była to talia, mimo że wcześniej sobie mówiłam, że się nie da) albo ignoruję to i spełniam w czym innym. To może nie takie proste, ale w sumie banalne. Zasługa pracowania nad samooceną. TAK!
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.