Jump to content

Hatmehit

Starszy Użytkownik
  • Posts

    2,658
  • Joined

  • Last visited

  • Donations

    0.00 PLN 

9 Followers

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Interests

Recent Profile Visitors

11,852 profile views

Hatmehit's Achievements

Starszy chorąży sztabowy

Starszy chorąży sztabowy (12/23)

2.1k

Reputation

  1. Sporo ludzi bierze różne substancje, nie robi to już na mnie wrażenia i płeć już nie ma żadnego znaczenia niestety. Ja sama alko nie piję, z tytoniu nie korzystam, ale średnio raz na 3 miesiące zioło zapalę. Raz zdarzyło mi się wziąć grzyby, niby fajnie, ale bez szału. Kwasu, piguł i twardych dragów nie planuję, bo ryzyko za duże i w sumie zabawa krótka. Ludzie na MDMA mnie irytują, z innymi tym bardziej staram się nie mieć styczności.
  2. Nie zamierzam tego tematu roztrząsać, w każdym razie nawet wyjście do żabki potrafiło być powodem podejrzeń Nigdy żaden facet się wobec mnie tak obsesyjnie i kontrolująco nie zachowywał, to zdecydowanie nie była norma i coś wywołanego przeze mnie. Po prostu redpill w połączeniu ze złymi doświadczeniami i DDA potrafią zryć banię. Ja wtedy też miałam swoje problemy i się wzajemnie w nich napędzaliśmy. Należytego szacunku mu nie okazywałam, co przyznaję, ale tak jak kobieta musi zasłużyć na uczucia mężczyzny, tak i mężczyzna na szacunek. To po prostu nie mogło się udać, ale i ja temu nie pomogłam.
  3. Wydaje mi się, że to też zależy od tego jaki facet się przyznaje i co chce z tym zrobić. Bo tak jak pisałam - kontrolujący i zazdrosny raczej nie wzbudzi szacunku, a raczej litość i zniechęci kobietę, ona i tak mu nie uwierzy, że chce coś w sobie przepracować. Kiedy między ludźmi jest chemia i mężczyźnie naturalnie przychodzi pewna dominacja i budzenie szacunku (z racji wieku, charakteru, doświadczeń), to i prościej kobiecie zaakceptować chwilową słabość. Plus znacznie łatwiej się ją akceptuje u przystojnego, wygadanego samca, który wie jak trafić do kobiety i z którym chcemy bobaska niż wiecznego marudy z powertripem. Proste mechanizmy, już przestałam im tak zaprzeczać XD
  4. Jeśli nie chcesz ich ogarnąć i tylko w nich toniesz, to rzeczywiście może utrudnić. Jednak mnie cieszy, jak facet otwarcie powie, że ma gorszy czas, chce się spotkać z terapeutą i nie musi trzymać wiecznie gardy. Takie napinanie się i ukrywanie do niczego nie prowadzi.
  5. @Obliteraror Chodzi mi tylko o to, aby nie wpadać w schemat „grzeczny, miły i spokojny, więc perfekcyjny mąż”, bo niekoniecznie taki będzie. Podobnie jak ekstrawertyk niekoniecznie będzie okropnym partnerem, bo to też stereotyp. Oczywistości.
  6. Nie wiem czego ogólnie potrzebują kobiety. Ja owszem, potrzebuję czuć się kochana, akceptowana i pożądana. Jak jestem zdenerwowana czy smutna, to najbardziej mnie ukoi czułość, racjonalne rozwiązanie problemu może nastąpić dopiero po takim uspokojeniu - przytuleniu, miłych słowach.
  7. To jest temat na inną dyskusję. Jasno wskazałam, że czerwoną flagą jest to, że facet nie chce dostrzegać w sobie samym problemów i się z własnej motywacji zmieniać. Powiem na przykładzie swoich - mój jeden ex usilnie bronił się przed świadomością, że jest bardzo kontrolujący i zazdrosny, przedawkował redpilla, ale nic z tym nie robił, więc się rozstaliśmy. Ja wtedy też nie byłam w najlepszej kondycji psychicznej, również i ja zepsułam tę relację, ale bardzo dużo ogarnęłam terapeutycznie i nie popełniłam później tych samych błędów. Facet, z którym teraz jestem, ma wysoki poziom testosteronu i w związku z tym bywa nerwowy, jednak jest tego mocno świadomy i próbuje nad tym pracować, zawsze mnie ostrzega jak ma gorszy nastrój albo przeprosi jak niefajnie zachowa. To jest git. Ja mu nie truję dupy, a on chce się zmieniać pod tym względem. Gdybym mu psioczyła, to mógłby nie mieć motywacji, a ja nie narzekam, bo widzę jego starania. Takie zamknięte koło. Fajnie jest zdawać sobie sprawę z własnych trudności. Absolutnie każdy je ma i każdy bywa czasem za przeproszeniem zjebany. Dobrze to zauważyć i chociaż spróbować ogarnąć dla swojego i otoczenia dobra.
  8. No i tu jest właśnie szkopuł. Nie mnie oceniać kondycję psychiczną partnera, choć jako osoba bliska powinnam być czujna na negatywne zmiany i proponować ewentualną pomoc. Moim zdaniem kluczem jest znajomość siebie, świadomość gdy problem zaczyna przekraczać pewne granice. Fajnie jest jak partner/partnerka przyzna, że ostatnio coś się dzieje i musi to w sobie ogarnąć, aby nie pogorszyć swojej sytuacji czy związku. Taka zwyczajna czujność i chęć pracy nad sobą.
  9. Bardzo fajny temat. Moim zdaniem najwięcej się tutaj sprowadza do wzajemnego szacunku oraz atrakcyjności. Wybierając partnera przede wszystkim warto wiedzieć jaki mamy cel, bo czasem po prostu chce się czegoś na chwilę, co i tak nie przetrwa próby czasu, ale wyjściowe i tak „powinno” być znalezienie przyszłego męża i ojca dzieci. I tych dwóch kategorii lepiej sobie nie pomieszać. Co do czerwonych flag - dla mnie ogromną jest niechęć do pracy nad swoją psychiką i unikanie pomocy (np. psychoterapeutycznej) gdy jest konieczna. Takie kwestie jak nałogi, poważne problemy finansowe, brak komunikacji potrzeb to oczywistości. Dodać od siebie mogę, że nie zawsze wybór grzecznego chłopca będzie dobry. Męskiego, ogarniętego faceta ze swoim zdaniem też można przedstawić zadowolonym rodzicom
  10. Poniekąd to znam, przechodziłam przez takie postrzeganie relacji międzyludzkich. To jednak miało silny związek z moim osobistym niskim poczuciem wartości i brakiem radości z życia, choć Tobie tego nie sugeruję. Mi bardzo pomogło po prostu filtrowanie towarzystwa, regularny kontakt utrzymuję tylko z bliską rodziną, facetem i kilkoma najbliższymi przyjaciółmi, z którymi rozmowa jest dla mnie relaksem i ożywieniem, uwielbiamy pogadać zarówno o swoich małych problemach, jak i ostro dyskutować na bardziej abstrakcyjne tematy. Tu jednak trzeba czuć wspólny vibe. Z innymi jestem po prostu uprzejma i w miarę otwarta, nie przejmuję się tym, że za dużo z siebie daję, bo to zwykle tylko smalltalk i drobne przysługi, które sprawiają mi przyjemność, lubię sobie popaplać. Natomiast rodzinę partnera traktuję jako potencjalnie przyszłą swoją - lubię ich, oni mnie raczej też, ale na tym etapie jeszcze jest naturalny dystans. Znajomych polubiłam, wręcz czuję, że stali się też moimi, a nie tylko „znajomymi faceta”, ale też nie potrafię się kompletnie wyluzować i spoufalać. Nie męczą mnie, choć też nie jest to taki idealny komfort. Najlepiej czuję się w swoim towarzystwie, ludzie potrafią mnie przebodźcować. Imo relacje międzyludzkie są zwyczajnie wymianą, ale to nic złego o ile wszystkie strony mają czyste intencje.
  11. @JudgeMe Takie rzeczy jak rozbicie łuku brwiowego to poważna sprawa i trzeba się tym przejmować, ale czy totalny brak zaufania do otoczenia nie doprowadzi do nadopiekuńczości? O malucha to wiadomo, że należy bardzo dbać, ale oby nie rozwinęło się w to obsesję i kontrolę jak będzie starszy.
  12. Owszem, działam w polskim systemie prawnym, w tym prawie rodzinnym, w praktyce. I w praktyce średnie alimenty są śmiesznie niskie - 600zł na dziecko, jak dobrze pójdzie około 1000. Ojcowie, którym zasadzane są horrendalnie wysokie i niespółmierne kwoty to wyjątki od reguły.
  13. Imo bardzo ważne, a o tym wiele osób zapomina. Kwota alimentów musi być usprawiedliwiona potrzebami, ale przy tym wynosić połowę łącznych kosztów utrzymania. Pomijam patologie systemu zasądzania ich, jednak samo sprzeciwianie się idei jest durne.
  14. Stosowanie nieusprawiedliwionej niczym alienacji rodzicielskiej jak najbardziej do zajechania. Natomiast wymaganie środków na usprawiedliwione potrzeby dziecka (przy jednoczesnym zaspokajaniu ich za te pieniądze) nie wiem dlaczego budzi Twój sprzeciw. Oczywiście najlepiej by było gdyby wszystkie dzieci były chciane, a ludzie się nie rozstawali lub chociaż polubownie dogadywali co do kosztów utrzymania małoletnich, ale nie żyjemy w idealnym świecie i osoba, gdzie dziecko ma stałe miejsce zamieszkania musi mieć finanse na to wszystko. Zwykle kobieta sama nie jest w stanie utrzymać rodziny, a na ojcu także spoczywa odpowiedzialność (wraz z prawami). Jak najbardziej. Składając pozew o zasądzenie/podwyższenie alimentów załącza się dowody tychże potrzeb dziecka. Płacący je powinien mieć pewien bieżący wgląd w to, na co idą środki przez niego przeznaczane na purchlątko.
  15. Niepłacenie na swoje dzieci jest żałosne i jebać alimenciarzy, change my mind. Aczkolwiek w Dzień Ojca można by opublikować wiele pozytywnych artykułów, jednak tego bym od mediów nie oczekiwała.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.