Jump to content

Nie zachowałem się właściwie przy rozstaniu


Recommended Posts

Cześć Wszystkim. Mija dokładnie miesiąc odkąd rozstałem się z dziewczyną. Nie chcę wnikać co i jak, z jej odejściem się pogodziłem. Chcę opisać sam moment rozstania, ponieważ nie zachowałem się tak jak chciałem. 

Ogólnie rzecz biorąc wielokrotnie moja intuicja mówiła mi, że ten związek się zakończy (praktycznie od początku) a ja po jego rozpadzie będę mocno przeżywał. Nie lekceważcie intuicji. Nie wiedziałem tylko, że to stanie się tak szybko. Planowałem jak się wtedy zachowam, odejdę milcząc. Mam 24 lata i jeszcze mało wiem o życiu. To był roczny związek, miałem plany, chciałem żeby to poważnie trwało dalej. Opiszę wam to ostatnie spotkanie. 

Jest dzień po poważnej kłótni.  Od rana przeczuwałem, że mimo tego, że nie było to w planach (po kłótniach był ograniczony kontakt), że dziś ona przyjedzie do mnie. Doskonale wiedziałem po co. Zajmowałem się swoimi sprawami i dostaję w godzinach wieczornych telefon - ona, krótko prosi żebym wyszedł przed chałupę. Wiedziałem co chce mi zakomunikować, nie powiedziałem jednak żeby to ona weszła do mnie. Jednak wtedy byłem niepoczytalny. Nie zastanawiałem się nad moimi czynnościami, ubrałem się, zamknąłem drzwi i wyszedłem.

Wcześniej wykonałem telefon do najlepszego kumpla. Mówię mu, że ona przyjechała tu zerwać. On zapytał: co czujesz? Odpowiedziałem: że muszę spróbować. Kocham ją. On: To wiesz co masz robić i nawet jak powiem Ci co innego to zrobisz jak czujesz. Rozłączył się. 

Pokłóciliśmy się dzień wcześniej o spotkanie rodzinne. Jej rodzice byli zaproszeni na wesele chrześnicy i ona też - nikogo tam nie znała (tylko jej starsi), wcześniej nie bardzo chciała iść ale jako że termin się zbliżał i trzeba było dać znać kto idzie, to dostałem de facto ultimatum, które się takim nie wydawało - nie myślałem, że ze mną zerwie przez to. To, że bardzo chciała nagle iść było dziwne, pewnie mama jej to podpowiedziała. Ja nie do końca chciałem z nią chodzić na spotkania rodzinne, gdyż zawsze po nich byłem przez nią oceniany, mówiła, że jestem za mało towarzyski, ze nie pasuję do jej rodziny, która jest taka wyluzowana. Naprawdę się starałem tam, robiłem co mogłem. Niestety miałem wrażenie, że oni tak średnio mnie lubią, nie zagadywali sami za bardzo do mnie, to widać. Ponadto narzeczona kuzyna (moja ex ją uwielbiała, mnie od początku nie lubiła - od razu wyczułem) powiedziała, że między nami jest chłód. Wiadomo, zdanie rodziny najważniejsze, tak zawsze dla niej było, jak to na terenach wiejskich. Wiecie, picie alko, dużo jedzenia, wszyscy byczki, siedzenie przy stole długie godziny i gadanie. Kiedy jest się u całkowicie obcych jest to trudne dla mnie ale było coraz lepiej. Myślałem, że to wesele to będzie ostateczny etap rekrutacji, jak będzie według niej moje zachowanie  jej odpowiadało to ciągniemy dalej a jak nie to wypad. Kolejny powód dlaczego nie chciałem na nie iść. Na koniec powiedziałem, że pójdę, ale ona powiedziała, że za późno. 

Zabrakło zatrzymania się, policzenia do 10, trzeźwego myślenia. Wyszedłem przed dom i ona wyłoniła się. Wyglądała jak zwykle, specjalnie przyjechała. Jednak miała dziwną minę.

Ja: Zanim zaczniesz, wysłuchaj mnie, przecież pójdę z Tobą na to spotkanie. Przemyślałem to. 
Ona: Nie, teraz to ty mnie posłuchasz. 

 

No i się zaczęło. Powiedziała:

-że ona to przemyślała wszystko i że, nigdy mnie nie kochała, tylko na początku coś może czuła. Dlatego mi nigdy nie powiedziała tych dwóch słów. 
-że nie nadaję się na jej męża bo ze mną są problemy na wszystkich imprezach, że jestem nietowarzyski, że nie chcę na nie chodzić
-że to koniec i nie ma już nas, wcześniej to były śmieszki ale teraz to na serio i to koniec, od dziś jestem sama, wolna.
-że nie masz o mnie walczyć, bo to są twoje cechy charakteru, ty się nie zmienisz
-że nie będzie traciła czasu na taką relację
-że jak mi powiedziała, że jestem tym to była pijana (wcześniej twierdziła, że jak się jest pijanym to szczerym)
-przypomniała największe hity moje, które wykonywałem

Zamiast zrobić tak jak myślałem, straciłem kontrolę nad sobą. Poszliśmy na spacer, nie było tak, że mówiłem jej poczekaj czy coś tylko to tak naturalnie wyszło. Ona chciała rozmawiać. Próbowałem przekonać, że się zmienię, że ją kocham, że nie może mnie zostawić i wiele innych. Nie pamiętam co mówiłem. Działałem w afekcie. Głos mi się łamał, jej też. Ocierała ręką łzy. Mówiła, że płakała rano i w biurze. Pytałem czy ktoś widział łzy. Pytałem co teraz, a ona że chce być sama i beze mnie będzie pusto. Trzymałem ją za rękę, chodziliśmy nie wiadomo gdzie. Starałem się ją przekonać. Bezskutecznie. Gadałem jakieś irracjonalne rzeczy, typu nie mów nikomu o tym, jeszcze nic nie wiadomo. Mówiłem coś, że jej urodziny niedługo, że wyślę jej prezent, że ona mi go odeśle. Że mam dać jej spokój, odejść, zrozumieć jej decyzję, że nie pasujemy do siebie. Chciałem ją odprowadzić do domu, prosiłem i błagałem. Szukaliśmy ławki, ona mówiła, że nie przy ludziach, nie pod balkonami, że ławka nie ta. Usiedliśmy na ławce, czekaliśmy na jej autobus, Pytałem co by się stało jakbym do niej nie wyszedł, powiedziała że zerwała by przez telefon czy coś. Coś tam mówiłem, ona mnie wyzwała niecenzuralnie. Wtedy zrozumiałem, że to koniec. Była zła, nigdy nie widziałem jej tak złej. Powiedziała na koniec tylko, dziękuję Ci za rok związku, zasługujesz na kogoś lepszego i ja też. Powiedziałem cześć i odszedłem, nie oglądałem się. 


Bracia, drodzy. Żałuję tego jak się zachowałem. Tym bardziej, że wiedziałem jak powinien. Kochałem ją i lubiłem, wydawało mi się, że to ta. Wiem, że gdybym miał 100 takich sytuacji to w 99 przypadkach zachowałbym się tak samo. Jakaś mała cząstka mnie wierzyła, że to się da uratować, że zmieni zdanie. Cieszę się z dwóch rzeczy, że się nie poryczałem przy niej i że natychmiast zerwałem kontakt. Miała urodziny, ważny egzamin i była pewna, że się odezwę chociaż zapytać, ale nie zrobiłem tego. Nie odezwę się już, ona też się nie odzywa. Żałuję, że nie zrobiłem tego krótko i nie odszedłem. Wracam myślami do tej sytuacji i wiem, że mogłem to zrobić inaczej, ale nie zrobiłem. Mogłem to rozegrać na tyle innych sposobów ale przeszłości już nie zmienię. Czemu tak się zachowałem? EMOCJE.

Czuję się ok, spotykam się z nową koleżanką, nawet to rokuje. Jest fajnie, skupiam się na sobie i cieszę się z bycia singlem. Staram się dawać radę, powoli zapominam. 




 

Link to post
Share on other sites

Bracie @Ludoman, emocje są ważne - i dobrze, że je zauważasz. Dlatego jesteś człowiekiem. Bo masz emocje. To, że ona wypunktowała Ci jakieś stare tematy, to to jest standardowe zagranie. Ona musiała sobie podbić ego i zracjonalizować fakt, że od Ciebie odchodzi. Oczywiście, o problemach w związku pewnie nie rozmawialiście - że coś jest nie tak, albo ona po prostu jak to szare myszki, nie dała Ci znać, że coś jest nie tak - tylko solidnie zwróciła Ci to wszystko podczas rozstania.

 

Brak logiki, jest u kobiet po prostu standardem, one działają emocjami. Poważne kłótnie zdarzają się w "zdrowych" związkach, ale wtedy o nich się rozmawia - wyciąga wnioski. Standardowy brak komunikacji. Jeżeli pochodzisz z rodziny dysfunkcyjnej, polecam terapię. Jeżeli ona pochodzi z takiej rodziny, przegapiłeś jakieś shit testy, po prostu "zmiękłeś", to jest już jej problem, a nie twój.

 

Jakbyś zrobił tak - powiedział "dzięki i cześć", po czym odszedł bez słowa w swoją stronę, spaliłbyś jej styki w głowie. "Ekologiczne" rozstanie to mniej więcej 50% comebacku.

 

To, że chciałeś "ratować" to jest to bardzo często naturalne zachowanie - miałeś w głowie wyidealizowane obrazy z waszego związku. Dobre chwile, piękne wspomnienia.

 

Jedyne co możesz w tej chwili zrobić, to pracować nad sobą, swoimi zasobami, granicami, i dojrzałością emocjonalną. Ona podczas rozstania, dała Ci cenny dar - WOLNOŚĆ! Wolność od niej, od jej problemów, od jej nielogicznego postępowania, od jej odwracania kota ogonem, od jej wywoływania poczucia winy w Tobie. 

 

Teraz już nic nie musisz - możesz tylko chcieć.

 

Wiem bracie co przeżywasz - bo sam przez to przechodzę. Ale pracuj nad swoimi 50% z tego związku. Cała reszta wyjebane, nie jesteś nikomu nic dłużny. Nikomu nic nie zawdzięczasz.

 

Dzisiaj miałem pod kapslem Tymbarka - "Uwierz ;)". Jeszcze dwa tygodnie temu byłem z myszką... dzisiaj jechałem nowym autem, wzdłuż jeziora, w stronę zachodzącego słońca. 

 

Wiesz co sobie powiedziałem?

 

"Dla takich chwil warto żyć, warto było wstać rano."

 

Jak myślisz, ile razy powiedziałem to sobie będąc w związku? Odpowiedz sobie sam. :) 

  • Like 7
Link to post
Share on other sites

Bracie, długa nauka przed tobą, dobrze że tu trafiłeś. Do przepracowania sporo spraw. Trzymanie ramy, kontrolowanie emocji, nie szukanie szczęścia w innych ludziach tylko w sobie, nie wynoszenie pań na piedestał. No długo by wymieniać. Weź jakąś książkę red pillową, na początek może być nawet klasyczna No more Mr Nice Guy.

 

Jesteś introwertykiem i nie lubisz spędów rodzinnych? Pierdol to i nie chodź. Ja nigdy nie chodziłem. Jak kobieta cię szanuje i pożąda, to nie będzie ci ultimatum stawiała. Poza tym żadna nie jest wyjątkowa, wszystkie mają ten sam firmware w głowie i te same cele biologiczne. Po prostu nie byłeś dla niej alfą, a nie rokowałeś też na dobrego beciaka. Prędzej czy później by cię zostawiła, sam zresztą mówisz, że to przeczuwałeś. Trzeba słuchać swojej intuicji. Nie to wesele, to tydzień później by się znalazł jakiś powód. Ona to rozstanie planowała już długo. Kobiety, jakkolwiek z natury są emocjonalne, to nigdy nie podejmują decyzji o czymś takim w afekcie. To zawsze jest wynik większych przemyśleń. 

Edited by SamiecGamma
  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Musisz zapamiętać, że ponad wszystko kobieta gardzi słabością mężczyzny.

 

Jeżeli przy niej płaczesz, prosisz się, błagasz - to jej szacunek do Ciebie topnieje w każdej sekundzie. Zobacz, na koniec tego show nawet Cię wyzywać zaczeła.

 

To dlatego, że miała Cię już za kompletne zero.

 

Ale skoro spotykasz się z inną, do tamtej nie piszesz, to jest OK. Większość z nas przy pierwszym rozstaniu zrobiła z siebie szmatę.

 

Nie przejmuj się i głowa do góry. Tylko niech Ci do głowy nie przyjdzie do tamtej "wracać".

  • Like 5
  • Thanks 1
  • Sad 1
Link to post
Share on other sites

Dokładnie to. Kobiety gardzą słabymi samcami. Tak im podpowiada gadzi mózg. To się zawsze sprawdza, dlatego należy się rozstawać ekologicznie, na chłodno. Wtedy im gadzi mózg zwiera styki :D

 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

Kolego twój związek już dawno się skończył tylko Ty bojąc się rozstania go reanimowales dodatkowo kobieta trochę się zbierała by w ogóle go zakończyć. Czasem kobiety same są nieznośne by swoim negatywnym zachowaniem wymusić na mężczyźnie szybsze podjęcie decyzji. Gdy wcześniej miałeś już jakieś sygnały lub zapalały się lampki ostrzegawcze to był właściwy moment do zakończenia relacji. Czasem warto samemu zerwać pierwszy bo pokazujesz kobiecie, że masz inne opcje a ona nie jest ta femme fatale. Pamiętaj, że przy rozstaniu zawsze trzeba zachować się godnie, nie skamlec, nie płakać, nie prosić się, nie tłumaczyć tylko z uśmiechem nawet takim ironicznym życzyć wszystkiego najlepszego po czym powiedzieć to cześć, nara odwrócić się na piecie i oddalić. 

Prawdopodobnie pokazałeś słabość więc kobieta zaczęła tobą gardzić. Niestety kobiety kochają siłę. Na drugi raz szybciej reaguj i działaj robiąc ruch wyprzedzający. Nigdy nie przywiązuj się do kobiety, istoty, dla której jesteś zasobem do zaspokajania jej potrzeb. Kobieta nigdy nie jest twoja tylko twoja jest akurat kolej. Ucz się na błędach, wyciągnij wnioski na przyszłość a przede wszystkim nie upokarzaj się przed kobietą. 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites
W dniu 18.07.2021 o 18:47, Ludoman napisał:

Nie lekceważcie intuicji.

The more you trust your intuition, the more empowered you become.

 

W dniu 18.07.2021 o 18:47, Ludoman napisał:

Mam 24 lata i jeszcze mało wiem o życiu.

Nie mów tak, też mam tyle samo i uważam, że troszkę wiem. Wiesz coś, to nie jest mało. W wieku 15 lat wiesz mało o życiu, teraz już masz pierwsze szlify podoficerskie, że tak powiem :D

W dniu 18.07.2021 o 18:47, Ludoman napisał:

Ja nie do końca chciałem z nią chodzić na spotkania rodzinne, gdyż zawsze po nich byłem przez nią oceniany, mówiła, że jestem za mało towarzyski, ze nie pasuję do jej rodziny, która jest taka wyluzowana.

Kurwa po takim czymś ona ma jakieś szanse u Ciebie ? Szacunku do siebie, do ku**y nędzy :D To jest red alert finito.

W dniu 18.07.2021 o 18:47, Ludoman napisał:

Mówiła, że płakała rano i w biurze.

Srata tata, manipulacja. Kto mówi takie okropieństwa wcześniej nie płacze- może płakać, ale nie ze względu na uczucia do Ciebie.

W dniu 18.07.2021 o 18:47, Ludoman napisał:

Bracia, drodzy. Żałuję tego jak się zachowałem. Tym bardziej, że wiedziałem jak powinien. Kochałem ją i lubiłem, wydawało mi się, że to ta. Wiem, że gdybym miał 100 takich sytuacji to w 99 przypadkach zachowałbym się tak samo. Jakaś mała cząstka mnie wierzyła, że to się da uratować, że zmieni zdanie. Cieszę się z dwóch rzeczy, że się nie poryczałem przy niej i że natychmiast zerwałem kontakt. Miała urodziny, ważny egzamin i była pewna, że się odezwę chociaż zapytać, ale nie zrobiłem tego. Nie odezwę się już, ona też się nie odzywa. Żałuję, że nie zrobiłem tego krótko i nie odszedłem. Wracam myślami do tej sytuacji i wiem, że mogłem to zrobić inaczej, ale nie zrobiłem. Mogłem to rozegrać na tyle innych sposobów ale przeszłości już nie zmienię. Czemu tak się zachowałem? EMOCJE.

Widać niedoświadczenie z laskami. 

Ja zrywam przez telefon, chamskie, ale nie mam czasu na pierdoły.

W dniu 18.07.2021 o 18:47, Ludoman napisał:

Czuję się ok, spotykam się z nową koleżanką, nawet to rokuje. Jest fajnie, skupiam się na sobie i cieszę się z bycia singlem. Staram się dawać radę, powoli zapominam. 

No i guut nowa gałąź, widzę, że się nauczyłeś czegoś od naszych kochanych pań :D

Mógłbyś  odpowiedzieć  Ludoman chłopakom za wsparcie, które otrzymałeś, tak wymaga kultura i szacunek do forum.

Link to post
Share on other sites
W dniu 19.07.2021 o 14:26, SamiecGamma napisał:

Dokładnie to. Kobiety gardzą słabymi samcami. Tak im podpowiada gadzi mózg. To się zawsze sprawdza, dlatego należy się rozstawać ekologicznie, na chłodno. Wtedy im gadzi mózg zwiera styki :D

 

Nie ma reguły rozstałem się ekologicznie bez emocji bez słowa , i się nie odezwala a minęły już 2 lata 😃

Link to post
Share on other sites

Przede wszystkim uświadom sobie jedno - to nie jest tak, że jakbyś inaczej to rozegrał to byłoby lepiej. Może na tydzień/dwa urobiłbyś ją innymi słowami, po prostu wasze różnice PRZEWAŻYŁY o związku. 

 

O co chodzi? Ty wydajesz się być bardziej typem introwertyka, kiedy to ona lubi towarzystwo i zabawę (rodzinne imprezy, wesela itd). Widocznie dziewczyna wcześniej przygryzała język ale w końcu zrobiła sobie za i przeciw, no i ten przeciw był dla niej ważniejszy. 

 

Z jednej strony nie rozumiem czemu nie chciałeś czuć się częścią tej rodziny a z drugiej to dobrze, że się rozstaliście. Pierwsze wrażenie robi się tylko RAZ i działa to w dwie strony. Zakodowałeś sobie ze z jej rodzina nie będziecie funflami, chociaż dla niej to było ważne.

 

Zapamiętaj. NIE JESTEŚ MAŁPĄ W CYRKU, skoro ich nie lubiłeś i źle się czułeś w towarzystwie tych ludzi to nic by się nie zmieniło. Gdybys na siłę uszczęśliwiał swoją dziewczynę, byłbyś taką "Małpka kochana małpka chce banana". 

 

Musisz zrozumieć, że nie ma idealnych związków a w nich często są kompromisy. Jeśli w tym przypadku były one nie do zrealizowania, to znaczy, że ten związek na dłuższą metę nie miał sensu. Masz kolejne doświadczenia nie oglądaj się wstecz i Idź dalej. 

Edited by Zgredek
  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 22.07.2021 o 03:57, Zgredek napisał:

 

Musisz zrozumieć, że nie ma idealnych związków a w nich często są kompromisy. Jeśli w tym przypadku były one nie do zrealizowania, to znaczy, że ten związek na dłuższą metę nie miał sensu. 

Złoto. Wydrukować i oprawić w ramkę. 
 

Ile byłoby mniej dramatów opisywanych w Świeżakowni gdyby młodzi padawani zawczasu przyswoili sobie prawdy zawarte w tych dwóch zdaniach.

Link to post
Share on other sites

Spadaj z tego związku. Na przyszłość będzie Ci wiadome, że kobieta szczęścia dać Ci nie może. W związku nie zawsze będzie kolorowo bo kłótnie się zdarzyć mogą. Najważniejsze, że do przodu teraz ruszasz. 

Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.