Jump to content

Recommended Posts

Jak w stałym związku robić jej rollercoastera emocjonalnego? Bracia możecie poradzić, gdyż zastanawia mnie jak po za odpowiednimi tematami rozmów gdzie mówi się o rzeczach wzbudzajacych jej lęk lub podobne emocje, można wywołać tą sinusoide bo chyba o to tu chodzi? Nie chodzi mi też o te teksty typu mam Ci coś do wyznania i mówienie o pierdołach potem bo to banały. Chodzi po głowie czy można zrobić coś bardziej złożonego co da długo trwały efekt i by można do tego wracać coś typu incepcji lub może dla kogoś to źle zabrzmi ale programowania?

Link to post
Share on other sites

To tak długo już jesteś w związku, że potrzebujesz tego? Haj opadł?

 

Zrób jej awanturę jednego dnia a drugiego bądź miły jakby nigdy nic. Nie przepraszaj. Będzie miała mind fuck. 

Wyjdź z domu, przenocuj u kolegi i też jej się nie tłumacz. 

Zepsuj Wasze wspólne plany a potem się pokłóćcie. Oczywiście potem w trakcie awantury rób tak żeby wyjść na alfę.

Zaaranżuj napad na Was. Wynajmij dwóch dresików którzy się specjalnie podłoża a Ty ich na oczach panny pobijesz xd Założę się że Superman to zawsze moczył po takich akcjach.

Albo najlepiej to się rozpij tak żeby się stała współuzależniona. Wtedy na pewno nie odejdzie.

Nie zwierzaj się jej. Stań się tajemniczy. 

Matko  tyle starań dla kawałka mięska xd 

Powodzenia! 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Artem napisał:

To tak długo już jesteś w związku, że potrzebujesz tego? Haj opadł?

 

Zrób jej awanturę jednego dnia a drugiego bądź miły jakby nigdy nic. Nie przepraszaj. Będzie miała mind fuck. 

 

 

Dokładnie, odkąd opierdalam kobity w pracy/rodzinie to jeszcze nigdy na tym źle nie wyszedłem. To jest zawsze dobra inwestycja w kontaktach z samiczkami. Treść nie ma znaczenia. Znaczenie ma to że opierdalasz z pozycji siły a nie na przykład jako uskarżający się skrzywdzony nieudacznik.  I reakcja jest jak zwykle schematyczna, gorzej jak w pobliżu są biali rycerze i się wpieprzają między wódę a zakąskę bo się robią kwasy z facetami a tego nie chcę.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Rollercoaster emocjonalny? cokolwiek zrobisz i tak z biegiem czasu będziesz wrakiem :)

Ciągłe zapewnianie swojej kobiecie emocji oddziaływuje na Twoją psychikę, czy tego chcesz czy nie, w związku z tym i tak Ona na tym lepiej wychodzi :) Jak jesteś z natury spokojna osoba, to tym gorzej dla Ciebie, bo wtedy u takiej osoby taki rollercoaster jest wymuszony, grany, nie czujesz tego, więc de facto siła oddziaływania negatywnego jest jeszcze silniejsza, no chyba że jesteś psychopatą to wtedy zapewnianie emocji przychodzi Ci jakby naturalnie, pomyśl o tym...Potrzebne Tobie skoki nastroju? zapewnianie emocji, a co z Toba? jak na tym wyjdziesz? warto się w to bawić dla głupiej cipki? 

No ale jeśli już, to możesz zrobić awanturę z dupy, jebnąć drzwiami, nie pokazywać się z miesiąc, pokazać się w towarzystwie fajnej dupy, albo wrzucić kolegę do bagażnika i zabrać swoja lubą na romantyczną kolacje, sposobów jest mnóstwo..

Kiedyś wracałem z dyskoteki z dziewczyną, typowe wypizdowo, śnieg padał, zakopałem się autem, po 10 minutach kopania na mrozie i wietrze, patrzę się na nią a Ona siedzi od strony pasażera i pstryka coś w telefonie uśmiechnięta, wkurwiłem się niemiłosiernie podszedłem do jej drzwi, otworzyłem i skwitowałem tekstem ''Jak masz siedzieć i pisać z kimś to albo wychodzisz i mi pomagasz, albo wypierdalaj z tego auta i idziesz na piechte'' warto dodać że to były godziny poranne...

Oczywiście pomogła mi, i udało się wyjechać :) 

Edited by Assasyn
  • Like 11
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Artem napisał:

Zaaranżuj napad na Was. Wynajmij dwóch dresików którzy się specjalnie podłoża a Ty ich na oczach panny pobijesz xd Założę się że Superman to zawsze moczył po takich akcjach.

Film był kompletnie pojebany (o stukaniu), w którym laska miała fantazje, że jest napadana. W końcu facet wynajął dwóch śmierdzieli i prawie mu się udało. Ale go laska gdzieś-tam pchnęła na jakiś słup (parking podziemny)  no i szpital, amnezja i takie-tam. Śmieszny był. On w kołnierzu na łóżku szpitalnym po kroplówkami się jej pyta "powiedz - udało się? Zgwałciłem Cie?" a ona z taką kwaśną miną ładnie bez przekonania kłamała "Oczywiście kochanie." :D

 

http://www.filmweb.pl/film/To+właśnie+seks-2014-694348#

 

 

Link to post
Share on other sites

Ten tak zwany szczaniec alfa to w związku ma raczej wyjebane na loszkę i to ona wokół niego skacze. Ale na to sobie "zapracował" postawą, zachowaniem, słowami. Strzel swoją w pysk a jak zapyta za co powiedz "za jajco" :D 

@jaro670 białych rycerzy też trzeba opierdzielać, żeby się nie wpieprzali. Jezu idioci myślą że jak ją obronią to ona im da :lol: Się ubawiłem :D 

@Assasyn no właśnie chciałem dodać, że kobiety są do tych emocji PRZYSTOSOWANE. Mężczyźni zazwyczaj wolą spokój a jak zaczną loszce takie emocje sprawiać SPECJALNIE, żeby i ona je poczuła to sam chłop zwariuje. Boże... ja nie nadaję się do związków...

 

I tym ostatnim zdaniem podsumuję swój 500ny post na tymże forum! Pora się nayebać :D Hip hip hurra! :D 

Link to post
Share on other sites

Chyba dobre byłoby zamieszkanie przy wesołym miasteczku i regularne jeżdżenie na właśnie taki rollercoaster. Albo zabieranie ją na skoki na bungee. Zabieranie do kina na horrory. Generalnie emocje muszą być cały czas.

 

 

Znam przykład jednej pary. Ona sprawia wrażenie typowej księżniczki, a facet niczym się nie wyróżnia w tłumie. Jednak często widzę, że jeżdżą po świecie, co parę miesięcy jakiś zagraniczny wypad. To jest tajemnica jego sukcesu, że laska jest w niego wpatrzona jak w obrazek, bo ma emocje związane z poznawaniem nowych krajów i kultur.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
9 minut temu, verde napisał:

To jest tajemnica jego sukcesu, że laska jest w niego wpatrzona jak w obrazek, bo ma emocje związane z poznawaniem nowych krajów i kultur.

 

Chyba kurwa z posiadania bankomatu...

  • Like 7
Link to post
Share on other sites
6 minut temu, radeq napisał:

 

Chyba kurwa z posiadania bankomatu...

Właśnie nie. Koleś nie jest nie wiadomo jak bogaty. Te wypady wyglądają na skromne, bez przesytu. Zwykłe zwiedzanie. Zawsze lepsze to dla laski niż siedzenie w domu. Myślę, że np. pojechanie do Rzymu i zwiedzanie tego miasta może być dla niej emocjonalnym przeżyciem.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

To wszystko trzeba czuć. Można się tego nauczyć poprzeć ćwiczenia na kobietach. Nie ma gotowego schematu, z resztą i tak wszystko dzieje się szybko, więc nawet znając schematy, człowiek nie byłby w stanie wychwycić tego, o co chodzi i jak należy się zachować.

 

Od jakiegoś czasu testuje granie na emocjach. Raz jestem dla nich miły, a za chwilę zmieniam się o 180stopni. Same nie wiedzą, co się dzieje :)

Czasami rzucam jakiś temat i wychodzę - niech sobie gadają i domyslają, o co mi chodzi.

Innym razem zaczynam z nimi rozmowę, ale nie kończę. Po prostu mówię "powiem ci później" i wychodzę albo zajmuję się swoimi sprawami.

Takich rzeczy jest naprawdę bardzo dużo. Wszystko zależy od sytuacji. Jak człowiek ogarnia temat, to wszystko przychodzi automatycznie. Można sterować emocjami kobiet tak, jak się chce. One robią to, czego ja oczekuję myśląc, że same tego chcą :) Są grzeczne i nie lekceważą mnie tak, jak pozostałych.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Teazah napisał:

Jak w stałym związku robić jej rollercoastera emocjonalnego?

 

Nie rozumiem po co Ci rollercoaster emocjonalny w związku ? 

 

Moim zdaniem w związku powinna panować harmonia i stabilizacja, bo jeśli będziesz swojej pannie co rusz fundował miks emocji, to albo dziewczyna nabawi się choroby psychicznej, albo podwinie kiecę i ucieknie czym prędzej.

 

Takie zagrania są dobre, ale tylko wtedy, gdy nie myślisz poważnie o danej kobiecie, a chcesz tylko i wyłącznie podupczyć.

Link to post
Share on other sites

@Przemek1991 - Harmonia w związku z kobietą? Przecież to jest niemożliwe! :D

 

Wiadomo, że wielu mężczyzn marzy o tym, aby żyć sobie spokojnie z kobietą: po pracy zjeść razem obiad, obejrzeć film, wyjść na spacer, porozmawiać.

Ale to nie jest możliwe z kobietą. One się tym nudzą bardzo szybko. Dlatego im odwala. Chcą emocji, czyli rollercoaster musi być.

Teraz tylko pytanie: Czy ktoś chce się w to bawić całe życie? No ja nie chcę :) Ciągła kontrola kobiety, zapewnianie jej emocji, atrakcji... To jest bardzo męczące. Można, ale w sumie po co się męczyć? Na dłuższą metę to wykańcza człowieka. Lepiej spożytkować tę energię na coś pożytecznego.

 

Wszystko to kwestia wyboru.

  • Like 5
Link to post
Share on other sites
14 minut temu, Przemek1991 napisał:

 

Nie rozumiem po co Ci rollercoaster emocjonalny w związku ? 

 

Moim zdaniem w związku powinna panować harmonia i stabilizacja, bo jeśli będziesz swojej pannie co rusz fundował miks emocji, to albo dziewczyna nabawi się choroby psychicznej, albo podwinie kiecę i ucieknie czym prędzej.

 

Takie zagrania są dobre, ale tylko wtedy, gdy nie myślisz poważnie o danej kobiecie, a chcesz tylko i wyłącznie podupczyć.

Jemu nie jest potrzebny rollercoaster, tylko jego dupie, żeby ja utrzymać przy sobie. 

 

Takie gadanie z harmonią to taka legendarna utopia, bo nawet jak klocki pasują do siebie to na dluzsza mete i tak wygra biologia czyli kobiece emocje.

 

Dochodzimy do granic absurdu kiedy chcemy miec babę,  a przy tym katujemy się psychicznie lapiac się za głowę, co jej da emocje , a finalnie i tak nigdy nie będziemy usatysfakcjonowani tylko wyjebani psychicznie. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Zgadzam się w pełni z @Dobi. Tak się nie da w harmonii z kobietą. Owszem one będą mówić co innego, że tak kochanie będziemy sobie żyli po partnersku w harmonii bez ślubu i dzieci tylko my. Ale natura i tak swoje zrobi prędzej czy później. Jeśli ktoś chce żyć w harmonii to niech żyje w harmonii z samym sobą. Nigdy nie dostanie się harmonii i spokoju od kobiety bo to żeński pierwiastek symbolizujący chaos i anarchię. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje.

 

Ja wytrzymałem z ex. pół roku. Mija już 5 miesięcy od porzucenia mnie przez loszkę. Dopiero teraz powoli dochodzę do siebie. Bez antydepresantów się nie  obyło. Tak się kończy ten rollercoaster emocjonalny i uczuciowy. A mogłem skończyć znacznie gorzej. Krótki lecz intensywny związek dwóch pasujących do siebie prawie pod każdym względem osób. Tym bardziej znudzenie się moją osobą mnie zabolało. Z dnia na dzień ten rollercoaster się skończył bo ex się znudziło.

 

Powtarzam jeszcze raz. Jeśli komuś życie nie miło to proszę bardzo niech wchodzi w tą zabawę z góry skazaną na porażkę. Jeśli ktoś chce sobie rozjebać zdrowie psychiczne a w konsekwencji fizyczne ( tarczyca, nadnercza, nadciśnienie) to proszę bardzo, ale robi to na własną odpowiedzialność. Żeby potem nie było płaczu i lamentu, że - uzależniłem się od niej o ona mnie rzuciła bo się mną znudziła i teraz cierpię. To tak się zazwyczaj kończy. Nigdy nie dogodzisz kobiecie. Chcesz emocji to sobie sam pojedź autostopem przez cały świat albo skocz na bungee lub poleć paralotnią dookoła miasta. Ale nigdy nie z kobietą.

 

1 godzinę temu, michalsky napisał:

Takie gadanie z harmonią to taka legendarna utopia, bo nawet jak klocki pasują do siebie to na dluzsza mete i tak wygra biologia czyli kobiece emocje.

 

Zgadzam się. Harmonia, równowaga i partnerstwo w relacji z kobietą to mit i bardzo niebezpieczna utopia, która prowadzi do anihilacji strefy psyche u mężczyzny. Po co marnować sobie zdrowie na tą huśtawkę. Stawiasz warunki na początku i albo kobieta to akceptuje i wtedy trzymasz ramę albo do widzenia. Nie jestem kurwa bateryjką emocjonalną aby dziecku dostarczać ciągle zabawy bo nie jestem robotem. Nawet najlepszy kozak wymięknie.

 

2 godziny temu, Przemek1991 napisał:

Moim zdaniem w związku powinna panować harmonia i stabilizacja, bo jeśli będziesz swojej pannie co rusz fundował miks emocji, to albo dziewczyna nabawi się choroby psychicznej, albo podwinie kiecę i ucieknie czym prędzej.

Nie @Przemek1991. To ty nabawisz się choroby psychicznej a nie ona. Ona będzie doskonale udawać i grać a ty natomiast rozwalisz sobie psychikę. Ona dojdzie do siebie po trzech dniach po rozstaniu. Natomiast ty po trzech dniach dopiero zaczniesz rozpaczać. Dlatego porzućmy głos sumienia i przy ewentualnym odejściu po prostu bez słowa lub wyjaśnienia kończmy związek bez poczucia winy. One dla nas nie mają ani litości ani wyrozumiałości. Dlaczego my mamy mieć ? One jak mają okres to trzeba znosić ich humorki i płacz. Dlaczego kobiety nie chcą nawet słyszeć, że mamy jakieś problemy?

Edited by Geralt
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

A ja to widzę tak ten cały rola-coaster na pewno działa ale tak naprawdę to na dłuższa metę nie dał bym rady no i nie ma sensu dla kogoś krzywdzić siebie.

Mam taki sposób lekka niedostępność, tajemniczość i bycie wyzwaniem tj mieć własne  życie znać swoja wartość korzyści:

- czas dla siebie 

-  wzbudzanie emocji w kobiecie 

wierze w to ze gdy kobieta za tobą podażą to jak ma cie odrzucać? 

Wiadoma to podstawy

dla tych co nie mieszkaja razem ale działa

Link to post
Share on other sites

To wszystko działa, tylko na dłuższą metę nie ma najmniejszego sensu. Człowiek nie jest w stanie ciągle kontrolować sytuacji, trzymać ramy, reagować na shit-testy. Nie da się, po prostu się nie da. Gdyby człowiek nie miał nic innego do roboty oprócz ustawiania swojej kobiety, to miałby szansę ciągnąć to przez wiele lat. W normalnej sytuacji jest to niemożliwe. Każdy chce mieć przede wszystkim spokój. Przyjść z pracy, odpocząć w miłej atmosferze, zjeść obiadek, zrobić coś dla siebie. Nie każdemu chce się uganiać z babą. Ja na przykład nie mam na to najmniejszej ochoty. Nie wiadomo, kiedy jej odwali, kiedy zacznie testować. Jak się nudzą, to potrafią robić problemy z byle czego, byle by coś się działo.
Jak człowiek zaczyna poznawać ten świat bliżej, to naprawdę zaczyna myśleć, że to jest jakaś chora akcja i tylko człowiek niespełna rozumu wiąże się na stałe z kobietą ;) O ślubie nie wspominając, bo dla mężczyzny jest to realne samobójstwo.

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

To nie jest do końca tak. Zapomniałeś dodać jedno słówko. Jest bardzo ważne i brzmi: dzisiaj.

 

Kiedyś kobieta znała swoje miejsce. Od małego była uczona, że ma słuchać męża i zajmować się domem. Kurestwo było społecznie piętnowane, religia i generalnie cała kultura, czyli wszystko to co dzisiaj nazywamy matrixem, działało na korzyść rodziny i długotrwałego związku.

 

Wtedy facet miał silniejszą pozycję i w naturalny sposób sam z siebie zachowywał się jak trzeba: miał bardziej wyjebane, nie dopuszczał baby do ważniejszych spraw, jak mu się coś nie podobało to robił awanturę, czasem przypierdolił (ostatniego nie pochwalam) - i tak zapewniał samiczce zdrową dawkę emocji. Hipergamia samic była w dużej mierze zaspokojona, bo kiedyś każdy facet miał więcej praw i był w oczach społeczeństwa kimś ważniejszym od samicy. Kobieta samotna nie znaczyła nic. Stara panna po 30 była w opinii ludzkiej takim przegrywem jak dzisiaj 40-letni prawiczek. To jeszcze po części działało w pokoleniu naszych rodziców.

 

Dzisiaj wiadomo: mózg mamy rozjebany lewacką popkulturą, samice jeszcze bardziej, i zamiast z samą babską naturą musimy jeszcze się szarpać z chorymi wzorcami z mediów.

 

Dlatego żeby stworzyć normalny związek trzeba kombinować, aktorzyć i się wysilać tak jak Bracia piszą.

 

Zauważcie: żeby robić lasce ten cały roller coaster emocjonalny to facet musi być zmienny, wymyślać problemy z dupy, mnożyć sprzeczności i znaki zapytania, działać nielogicznie. Słowem: zachowywać się jak kobieta! To dla nas nienaturalne...

 

Na dłuższą metę normalnemu chłopu siądzie psycha. Czy warto tak się poświęcać dla dobra swoich dzieci? Sami se odpowiedzcie.

 

To pojebane czasy i tylko pojeby przetrwają. ;)

Edited by Ziomisław
  • Like 12
Link to post
Share on other sites
14 minut temu, Ziomisław napisał:

To pojebane czasy i tylko pojeby przetrwają. ;)

 

 

Ooo tak, to jest jedna wielka gra, i wygrają Ci, którzy dobrze opanowali jej zasady.

 

Popierdoliło się tak dlatego, że dziś, kobiety mają równe prawa z facetami. Mogą dymać, chlać, i ćpać co tylko im się podoba, i co gorsza jest na to przyzwolenie. To już nie jest kurwa, lecz świadoma siebie i wolna kobieta. Czasami żałuję, że żyję w takich porąbanych czasach, ale nie mnie było wybierać okres, w jakim przyszło mi żyć :D

 

17 minut temu, Ziomisław napisał:

Zauważcie: żeby robić lasce ten cały roller coaster emocjonalny to facet musi być zmienny, wymyślać problemy z dupy, mnożyć sprzeczności i znaki zapytania, działać nielogicznie. Słowem: zachowywać się jak kobieta! To dla nas nienaturalne...

 

Mądre słowa, dodam tylko, że nie wytrzyma czegoś takiego prawdziwy samiec, a takich jest niestety co raz mniej. Faceci stają się co raz bardziej pizdowaci i nie boje się o tym pisać wprost. Facet z krwi i kości nigdy nie dopuści do siebie takiego zachowania, tylko jeżeli coś przestanie być zgodne z jego przekonaniami to przestaje za tym podążać.

 

Ja właśnie uczę się takiego stylu życia, ale wyjść z tak ogromnego matrixa w jakim żyłem, to będzie droga wybrukowana wieloma przeszkodami i pokusami, ale nic za darmo nie ma.

 

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@Przemek1991 dzisiaj zachowujemy się jak pizdy bo nie mamy luzu. Spinamy się o wszystko, bo propaganda tzw. równouprawnienia i feminizmu, cała kultura i prawo działa na niekorzyść białego heterosexualnego mężczyzny. Kurestwo i zdrada kiedyś było dla kobiety wstydem, dzisiaj są wilnością.

 

Dzisiaj się facet boi "stracić" resztki tego co ma, a ma tylko łaskawy dostęp do cipy i więcej żadnych praw. Dlatego się boimy traktować kobiety z pozycji dominującej. I musimy się tego uczyć. To co dawniej było naturalne dzisiaj przychodzi nam z najwyższym trudem.

 

Nie znamy już zasad gry. Nie mamy właściwej samooceny ani podejścia do kobiet, wszystko musimy świadomie poznać i w sobie wyrobić.

 

@Brat JanTo znam z doświadczenia u siebie w rodzinie. Ojciec tak sobie radzi z matką i rzeczywiście wkurwiało mnie to nieraz kiedy byłem młodym, białym i zielonym w sprawach damsko-męskich rycerzem.

 

Czasami nawet ojciec tłumaczył że tak trzeba, bo kobiety lubią się kłócić dla sportu. Ja wtedy nie rozumiałem i mu nie wierzyłem. Dopiero jak zacząłem czytać o uwo, a dużo później posłuchałem Marka i trafiłem na forum, to zacząłem jarzyć. Myślałem że jest dziwny, a jest po prostu mądry.

 

Nie mówię tu oczywiście o awanturach w stylu darcie ryja, bluzganie, bicie i rzucanie meblami. Żadnej patologii i przemocy. Wszystko wśród kulturalnych, wykształconych ludzi. A co właściwie?

 

Ot - droczenie się, przedrzeźnianie, celne riposty w stylu "sąsiad ma ładny samochód? - to idź do sąsiada" ;) , dziecinne zaczepki jak w podstawówce, czasem jakieś fochy z jego strony, "obrażanie się" z byle powodu. W cięższych przypadkach wyjście bez słowa na cały dzień (hobby). Oto arsenał środków, z którego można korzystać. 

 

Oczywiście dzieciom to trochę mąci w głowie, ale jak widać rodzina istnieje, jest po swojemu szczęśliwa na ile to możliwe, nikt nie ma z nikim kosy, wszyscy jesteśmy normalni. Na pewno lepsze to niż rozwód, zdrada albo alkoholizm.

 

No ale rzecz dotyczy pokolenia rodziców, i ja nie gearantuje że takie niewinne sposoby dadzą dzisiaj efekt. Na pewno nie na zjebane księżniczki i nie na laski o smv większym lyb równym naszemu ;)

Edited by Ziomisław
  • Like 5
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.