Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

SzejkNaftowy

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    609
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

SzejkNaftowy last won the day on November 6 2018

SzejkNaftowy had the most liked content!

Community Reputation

1295 Świetna

About SzejkNaftowy

  • Rank
    Sierżant
  • Birthday 08/01/1990

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    pewnie Dubaj
  • Interests
    Za dużo by wymieniać

Recent Profile Visitors

1295 profile views
  1. Wydaje mi się, że obszedłem system, choć zadanie miałem uproszczone bo moja kobieta jest dobrze wychowana - trochę staroświecka, mało rozwydrzona, mocno konserwatywna (może poza sypialnią, ale to moja zasługa). Do rzeczy: gdy ją poznałem miałem już w głowie końską dawkę wiedzy od naszego Marka. Stare, "białorycerskie" wzorce odpuszczały więc łatwiej było określić granice i zasady. Początkowo byłem dość hojny ale bez przesady. Zwyczajnie spełniałem te potrzeby, których mogła oczekiwać wyłącznie od partnera (dużo fikuśnej rozrywki, potem dużo seksu, dużo rozrywki, drobna pomoc w codziennych czynnościach itd.). Naftowa to doceniała i czasem podkreślała, że jest bardzo zadowolona z mojego zaangażowania. Wtedy powtarzałem, że mamy "udaną transakcję" albo "wymianę" itd. Początkowo była trochę oburzona - bo "przecież w nie można drugiemu człowiekowi tak wszystkiego liczyć". Więc ja kontrowałem tekstami w stylu "oddaję ci wartość którą od ciebie dostaję. To samo tylko w formie dostosowanej do twoich potrzeb. Tak funkcjonuje udana relacja. Obie strony zadowolone". Tyle razy jej to powtórzyłem w ciągu paru lat, w tej czy innej formie, że zrozumiała i myślę, że podoba jej się przejrzystość układu. Ona wie, że ja wiem, że to nie gra w jakieś bezwarunkowe, wszystko znoszące ckliwe pierdoły typu bezgraniczne poświęcenie. Ja cenię swoją ofertę i jej ofertę. Ona tak samo. Gdy jest posucha zwalniam tempo, idę w stronę hobby, pracy, spotkań ze znajomymi. I za jakiś niedługi czas Naftowa wraca zaspokoić moje potrzeby, bo sama chce zaspokoić swoje. Jest jedno "ale" - wydaje mi się, że trzeba to wcielić na samym początku, bo gdy już pannę nauczyliście pasożytować do końca będzie tak robić. Co do kasy - nie bawię się w procentowe podziały. Jeśli ją gdzieś zapraszam to znaczy, że mnie stać i pokryłem koszty. W drugą stronę identycznie. Zapraszasz mnie? To płacisz, ewentualnie możemy się jakoś dogadać jeśli nam obu zależy. I nie mieszkamy razem co finansowo (i nie tylko) ułatwia sprawę.
  2. Nowy filmik, jak dla mnie dość mocny. Część druga najciekawsza, bo jest tam mowa o tzw. "daddy issues", czyli toksycznym, niezbywalnym poczuciu krzywdy wywołanym utratą pierwszego mężczyzny w życiu kobiety, swojego taty. Sporo jest też o samotnych matkach i dorastaniu.
  3. Chciałbym wierzyć, że to prawda. Przepraszam że zepsuję ale zbawca jeszcze się nie narodził (oprócz Ala Bundyego, który ożenił się za nasze grzechy). To fake news, oryginalnie zamieszczony tutaj: https://worldnewsdailyreport.com/man-faked-being-deaf-and-dumb-for-62-years-to-avoid-listening-to-his-wife/ WND to portal satyryczny, na dole macie formułkę: World News Daily Report assumes all responsibility for the satirical nature of its articles and for the fictional nature of their content. All characters appearing in the articles in this website – even those based on real people – are entirely fictional and any resemblance between them and any person, living, dead or undead, is purely a miracle. Na pocieszenie, inne newsy też mają ciekawe : Kolorado: myśliwy twierdzi, że wydymał go sasquatch https://worldnewsdailyreport.com/colorado-hunter-claims-he-was-sexually-assaulted-by-a-sasquatch/
  4. Jesteś mężczyzną póki masz inne opcje, potem jesteś śmieciem. Wielu wierzy, że małżeństwo to utrwalacz momentu gdy jest dobrze. Gówno prawda, po ślubie kobieta dostaje taki zastrzyk poczucia bezpieczeństwa i stabilności, że jej odwala z nudów. Nie wiem jak jest za granicą - ale nasze witaminki ściągają maski dopiero jak mają wszystko zabezpieczone. Całe życie grały drugą Maryję Dziewicę ale po ślubie i rozmowach z rozwiedzionymi koleżankami nagle odkrywają, że np. nie czują się pełnowartościowymi kobietami w tym układzie. Więc kończą relację zgarniając fanty. Dopiero wtedy zaczynają się realizować jak nigdy przedtem. Taka przygoda z niebrzydką witaminką co nieśmiała była i porządna jak żadna inna. Ciężko z niej było coś wyciągnąć jak żyje, spędziłem z nią trochę czasu. Skrócę: Dzień 1: - Tyle zdrad dzisiaj. Nie potrafiłabym zdradzić, zadać bólu w ten sposób. Dzień 2: - Nie, nigdy nie miałam szybkich numerków jak ty. Nawet bym nie chciała. Tylko stały związek. Oho... Dzień 2.5: Cała mokra, czerwona, ze ślinotokiem, przekrwionymi oczami i rozmazanym tuszem od ilości wtłoczonej w nią rozkoszy. - Pierdol mnie ostro, chcę być zeszmaconą brudną kurwą! Dzień 8: - Masz rodzinę?! - To trudna sytuacja... Pewnie znacie katolskie domy i kobiety w nich wychowane (w młodości chciały być zakonnicami). Możecie z nimi zagrać w grę jak będziecie sami: poświntuszcie trochę, wcześniej dajcie trochę emocji, podroczcie się, pokażcie, że fajni z was kolesie. Jak atmosfera się zagęści to wam zacznie gadać, że nie może, nie powinna... ale za moment sama na was wskoczy. Kolejna święta dziewica i urodzona matka do czczenia, której jak pokażesz, że może się dyskretnie wybolcować, zrobi to nawet gdy w pokoju obok będą spały jej dzieci. Matki tych dziewczyn, generacja w tył, takie co dzisiaj mają po 50-60 lat też nie lepsze. Wychowałem się wśród nich i widziałem co odpierdalały. Mają swoich mężusiów, typowych białorycerzy co to zaruchali najwyżej dwa razy (o ile nie uwierzyli w niepokalane poczęcie albo w "zostało we mnie trochę nasionka z pierwszego dziecka i teraz zatrybiło"). Po którymś dziecku męża nawet nie dotkną bo by zwymiotowały, tak się nim brzydzą. Ale gdy wpadnie jakiś koleś kafelki założyć (nawet nie zadbany ani przystojny) to radośnie świergolą, rumieniec oblewa całą twarz i dekolt a oczy mało nie wyskoczą. Latają za nimi i "w czym pomóc, może herbatkę znowu podać? Nie? To może kompocik? Pan nie lubi, to ja może skoczę do sklepu i przyniosę tą Pepsi". Patrzysz na to i się zastanawiasz jakim cudem ona wszystkich szanuje i kocha. Wszystkich oprócz własnego męża. Można powiedzieć, że wina kobiet ale ja powiem, że wina naiwnych białorycerzy. Tak jak czytają dokumentację w pracy albo poradnik przed wymianą żarówki w swojej Fabii, tak samo powinni edukować się w zakresie kobiet.
  5. Świeżutka kontra w Awięca. Popieram. Bos próbuje uchodzić za kulturalnego, mądrego i postępowego ale tak naprawdę płynie z prądem, byle się nie narazić wyznawcom jedynej słusznej wizji świata (chce sobie "zasłużyć"). Gdy go posłuchałem odniosłem wrażenie, że on wciska nam jak to zachód jest do przodu, och ach, a my Polacy jesteśmy w ciemnej dupie, zacofani, tępi i bez prawa do radości. Jasne, że Niemcy mają przewagę w wielu dziedzinach, tylko że co tu porównywać? Polska, kraj który cudem istnieje, ciągle dostaje po dupie kontra Niemcy, które po II wojnie światowej dostały pomocną rękę od zachodu w przeciwieństwie do nas. I skoro do dzisiaj są pewne różnice na byłych terenach RFN i NRD to między Polską a Niemcami tym bardziej mają prawo być. Gorsi nie jesteśmy, mamy gorsze warunki. Tyle. I tak się świetnie trzymamy mimo wszystko. Mamy całe zastępy utalentowanych ludzi. Oprócz biedy największy problem to właśnie spierdolenie umysłowe podtrzymywane przez ludzi powtarzających "nie wychylaj się polaczku bo Niemiec ma już 100x lepsze". Jest tam wątek np. Wiedźmina 3 i słusznie jest powiedziane, że czemu mamy nie być dumni, że nasi rodacy stworzyli grę uznawaną przez wielu za najlepszą na świecie. A to nie jest jedyny i największy powód do dumy. Wiem, że jakby Polacy mieli takie warunki jak Niemcy to tamci by do nas przyjeżdżali na wakacje kible czyścić a i tak byliby zadowoleni, że mogą popatrzeć. I nikt mi nie będzie pieprzył, że "nie ciesz się bo Niemcy mają lepsze". Mają w wielu dziedzinach, mają też pewnie swojego Awięca, takiego "der Also" (xD) więc może Dominik skończy swoją działalność i usunie się w cień toksycznego wstydu skoro nam próbuje wciskać różne kompleksy.
  6. To prawda. Możesz jej te składki opłacać, ona może się dorobić emerytury a i tak potem powie, że swojej świętej matce jesteś więcej winien bo np. Cię na świat wydała... zawsze może być jej mało i pewnie będzie. A jak nie dostanie tego czego chce będzie np. Cię szantażować, zgrywać ofiarę. Nie dziwię się, że twój ojciec uciekł. Ale zrobił skurwysyństwo bo Cię tam zostawił. Ale teraz masz tego świadomość i możesz coś z tym zrobić. W dzieci się inwestuje choćby po to, żeby na starość ma się w nich oparcie. Ktoś jest dobrym rodzicem/opiekunem, wychowa dziecko na zdrową psychicznie, silną i niezależną osobę - potem może się domagać wsparcia bo dobrze wykonał swoją robotę. Ale... twoja babcia (podobnie jak matka) wysrała się na własny biznes (na Ciebie), nie zadbała o niego więc nie ma prawa odnosić z tego tytułu żadnych korzyści (jeszcze raz odsyłam do sekcji "Alimenty na rodziców – kiedy nie przysługują"). To bardzo wygodne dla niej, że gdy miała zdrowie i władze umysłowe nie wspierała Cię tylko wyżywała się na Tobie, szmaciła Cię bo np. jej to nastrój poprawiało a teraz, gdy śmierć czai się za rogiem ona pokornieje (ojej, nagłe nawrócenie?) a wnusio urabiany i szmacony latami jej wybacza i ********* znowu ma z górki. Nic jej się nie należy. To, że jej wybaczyłeś oznacza co najwyżej, że nie będziesz się mścił. Poza tym jeszcze jedno - możliwe, że twoja mama ma takie problemy przez swoją matkę. Zostałeś przez nie strasznie urobiony, współczuję. Teraz ratuj siebie bo latka lecą, szkoda marnować energii na agresywne pasożyty tylko dlatego, że macie wspólne DNA. Jakbyś myślał o sobie i tak dbał o siebie jak o nich twoja sytuacja była by dziś o wiele lepsza. Terapia i edukacja. Poczytaj sobie to forum (zwłaszcza tematy wyróżnione), poza tym odwiedź psychologa bo będziesz miał prawdopodobnie lata pracy przed sobą. Nim Cię wyprostują nie żeń się, bo o ile kiedyś małżeństwa jeszcze zachowywały jakieś pozory porządności to dzisiaj nie służą mężczyznom, są wylęgarnią ludzkich dramatów. W tym temacie możesz także sobie posłuchać audycji Radia Samiec (głos rozsądku prosto od twórcy tego forum, Marka Kotońskiego, możesz też poczytać jego książki) - to wyprostuje twoje poglądy odnośnie kobiet i na pewno nie pożałujesz. Teraz czytam, że byłeś na terapii - dobry krok. Powinieneś jednak dokończyć i samemu poddać się diagnostyce a potem leczeniu. Po samym twoim podejściu czuć, że to co działo się kiedyś nadal ma na Ciebie wpływ. A z tą boreliozą nie ma żartów, mam nadzieję, że coś z tym robisz. Sam jest polakiem . Od tego nie ucieknie w "postęp". Ale jedno mu trzeba przyznać - dobrze zrobił, że uciekł z tego kurwidołka. Powinieneś wziąć z niego przykład pod tym względem. Ratuj się człowieku... nie wstydź się prosić o pomoc dla siebie, także od organów państwa.
  7. Ale heca... Wiśniewski się niczego nie nauczył przez lata. Pięć małżeństw, zaraz będzie szóste z kolesiówą co penetrowała Rafonixa... Przebiegła jest ale i naiwna. Z tego pudelkowego artykułu wynika, że skasowała/zdezaktywowała konta w mediach społecznościowych żeby Wiśniewski nie skojarzył faktów. Byle do ślubu... i dildoszka go tam jakoś sprawnie pozbawi majątku. A jak jest bankrutem to skończy jak Marcinkiewicz i wyjdzie o nim seria książek i artykułów "Jak się żyje z brutalem Wiśniewskim. Mroczne sekrety" (albo kolejny film, z dildem - tym razem w Michale). Dobrze kombinuje psychopatka jedna. Fajnym językiem piszą na pudelku. Taka babska logika :
  8. Kłania się badanie i leczenie przymusowe. https://www.spes.org.pl/twoje-prawa/ubezwlasnowolnienie-i-przymusowe-leczenie/badanie-i-leczenie-przymusowe https://www.i-kancelaria.pl/publikacje/przyjecie-do-szpitala-psychiatrycznego-bez-zgody-osoby-chorej-psychicznie/ Tutaj jesteś po środku... teoretycznie nie zagraża fizycznie. Ale psychicznie jak najbardziej - groźby, manipulacje. Ma te swoje urojenia, kompletnie oderwane od rzeczywistości. Prawdopodobnie ich powagę można zwiększyć przez twoją interpretację sytuacji, tj. że czujesz niepokój, że ona Ci zagraża i podejrzewa Cię bezpodstawnie o jakieś voodoo, że masz już tego dość, że obawiasz się tego co może zrobić jak sobie coś ubzdura. A co jeśli pewnego dnia zobaczy purpurowego diabła i postanowi podpalić dom? - takiej narracji używaj. Poza tym liczy się dobro chorego - szpital, diagnostyka i leczenie mogłoby poprawić jej sytuację a jego brak pogorszy jej stan. https://www.infor.pl/prawo/malzenstwo/prawa-i-obowiazki-malzonkow/250335,Przymusowe-leczenie-psychiatryczne.html https://pl.wikipedia.org/wiki/Splątanie Może trochę przesadzam ale to kobieta więc może nie rozumieć twojego położenia. Jeśli sama jest matką to nie chce by jej własne dzieci zostawiły ją na starość i może po prostu tak gada w myśl zasady "nie czyń drugiemu (drugiej matce) co tobie nie miłe". Może lepiej odwiedzić mężczyznę, jakiegoś specjalistę od spraw rodzinnych a nie prawniczkę, która doradzając Ci może kierować się własnymi zasadami moralnymi ("szanuj matkę, matka to świętość") a nie Twoim dobrem. Masz brata - jak on reaguje na tą sytuację i jakie jest jego położenie?
  9. Dałoby się pewnie podczas jej odpałów wezwać karetkę. Wcześniej do prawnika, ustalić jakąś wersję żeby tą karetkę przysłali, zabrali matkę i nie mogli się wykręcić. I najlepiej do psychiatryka bo tam mogą diagnozować. Na pewno da się coś zrobić powiadamiając opiekę społeczną (MOPS, OIK, jak wyżej) o jej sytuacji - że jest niedołężna, nie funkcjonuje w społeczeństwie. Oni od tego są. No i jest napisane ale powtórzę: nagrywaj wszystko bo mama jeszcze zagra kartą "zły, niewdzięczny syn chce dobrą, schorowaną matkę zniszczyć. Znęca się nade mną". Być może da się to wykorzystać gdyby w przyszłości założyła Ci sprawę o alimenty. Tu masz info odnośnie sytuacji (sekcja "Alimenty na rodziców – kiedy nie przysługują"): https://maszprawo.org.pl/2016/01/1082/ Jeśli była kiepską matką, nie dbała o Ciebie, nie dostałeś niezbędnego minimum by wyrosnąć na normalnego człowieka to nie ma co marnować na nią czasu i pieniędzy. Z tego co piszesz ona nie ma kontaktu z rzeczywistością, więc ten jej pomysł "będziesz mnie utrzymywał" nic dobrego nie oznacza. Dajesz jej rozwiązanie, ona nie chce iść na kompromis to trzeba działać radykalnie. Może da się też coś pokombinować z ojcem? Jeśli dalej formalnie są małżeństwem to twój ojciec ma prawny obowiązek się nią zająć...
  10. A leczenie? Bo to jest choroba psychiczna albo co najmniej jakieś poważne zaburzenia, tego nie można zostawić samemu sobie. Twoja mama ma coś zdiagnozowane? Może dzięki diagnozie mogła by dostać jakąś rentę albo zapomogę.
  11. Bardzo przykre, mamy do czynienia z ofiarą matriarchatu. Zapewne od małego matka, ciotka, nauczycielka i koleżanka programowały gościa "bądź miły, wrażliwy, dobry, czuły... szanuj, całuj czule w dupę nawet jak obsrana (+50% do punktów uznania )" i mamy coś takiego. Gdyby to był film śmiałbym się ale kurde to się chyba dzieje w realu. Jedyna nadzieja, że TVN wszystko ustawił bo typ wygrał mistrzostwa świata w białorycerstwie wyczynowym. Jakbym nadzorował produkcję to bym go nigdy nie dopuścił do programu (na szczęście ktoś inny to zrobił i mamy świetny eksperyment społeczny ). A księżna wypatrująca konkretnego czarnego rycerza wcale nie pierwszej piękności (proporcje twarzy... rzut okiem na panią prowadzącą i wybierającą gdy są w jednym kadrze), choć jest świetnie ucharakteryzowana, młoda, stylowa i zadbana, więc sądzi, że może zdobyć porządny kąsek (tak bogaty i męski jak ona odpicowana). Bezpośrednia ale za to można być jej wdzięcznym bo każdy białorycerz może sobie zobaczyć na jakich zasadach gra się w tą grę.
  12. Brat @tips6 bardzo dobrze to wyjaśnił, ja podrzucam wersję łopatologiczną. W mózgu masz coś takiego jak układ nagrody (o ile dobrze pamiętam). Normalnie działa to tak, że stajesz przed wyzwaniem, więc stresujesz się bo dostajesz hormony mobilizujące cię do działania, walki albo ucieczki. Wykonasz zadanie jak dzielny samiec i dostajesz w nagrodę hormony przyjemności które mówią Ci "dobra robota, rób tak dalej". Tak działa zdrowy samiec. Czasem jednak dochodzi do wybicia z rytmu, jakiegoś okresu słabości i zaczynasz sobie walić by poprawić nastrój. I wtedy to działa tak: dostajesz hormony mobilizujące ale jesteś w kiepskiej sytuacji więc chcesz się natychmiast poczuć dobrze. Wolisz to bo zabranie się do akcji jest wyjątkowo nieprzyjemne (znam ten ból...). I wtedy na moment wszystko co złe odchodzi bo oszukujesz mózg ręką. On myśli, że właśnie zdobyłeś świetną kobietę więc Ci odpuszcza jeszcze bardziej. Efekt jest taki jak piszesz - brak motywacji, brak sił, senność, pewna błogość... możesz się tak czuć po dobrze wykonanej robocie ale tak samo możesz się tak czuć jak sobie zwalisz. Różnica jest taka, że przy masturbacji twoje problemy nie znikają, tylko się piętrzą i możesz tak wpaść w błędne koło. Najlepsza metoda by to przerwać (u mnie zawsze działało) to zrobić coś czego się najbardziej obawiasz. Wtedy dostajesz mnóstwo hormonów mobilizujących, czujesz się źle... ale robisz co masz zrobić a po wykonanym zadaniu dostajesz swoją hormonalną nagrodę - w tym wypadku uczciwie zdobytą. I chęć zwalenia odchodzi jak ręką odjął, wręcz masz ochotę na więcej wyzwań bo czujesz dumę i swoją siłę - idź za ciosem. Przez zadanie/wyzwanie/robotę nie mam na myśli zdobywania jakiejś wielkiej góry czy napierdalanie się gołymi rękami z krokodylem tylko np. rzuć się na coś co odwlekasz, staw czoło konsekwencjom, swoim wrogom, może boisz się iść do dentysty, może nie chcesz się konfrontować z sąsiadem, który zaśmieca ci chodnik... niby pierdoły ale trzeba to robić aby normalnie funkcjonować, nie warto od tego uciekać. Tego nie polecam, bo to też masturbacja, tyle, że mentalna, kolejny sposób na ucieczkę. To działa czasem tak: masz coś do zrobienia ale obejrzysz sobie filmik i możesz sobie wkręcić "przecież przez godzinę nabywałem wiedzę, robię coś ze swoim życiem, jakoś to będzie". A prawda jest taka, że podstawa leży w działaniu, w tym co dzisiaj zrobiłeś dla siebie by żyć lepiej, zdrowiej, pełniej. To jest tylko dodatek, bezwartościowy jeśli nie dążysz do swojego celu. Grzesiak Ci nie powie, że np. masz pomalować płot żeby zarobić 300 zł bo to ty już najlepiej wiesz jak to zrobić ale nie robisz bo uciekasz od codziennych wyzwań. Nie powie Ci też, że jeśli nie osiągniesz pewnego poziomu (status, zarobki, zdrowie, możliwości) obowiązki i codzienność będą bardzo często szare, nudne i nieprzyjemne. Jak to mówią: no pain, no gain. Powodzenia Bracie!
  13. Właśnie odegrałeś taki friendzonowy standardzik. Popatrz na to tak: wiesz dlaczego tak popularny jest film i książka 50 twarzy Greya? Bo to jest coś czego pragną kobiety. Więc popatrz na film a potem popatrz na siebie. Pewnie jest spora różnica... Jak to naprawić? W stosunku do kobiet bądź takim drugim Greyem - bądź wyzwaniem, przygodą, zaszczytem. Wymagaj, dawaj emocje, czasem przypraw to trochę bólem (oczywiście takim legalnym, takim jak w filmie) i dramatem, zadbaj o wyższą pozycję itd. Nie wiem ile masz lat ale jak zaczniesz nad sobą pracować to w rok, dwa możesz sporo zdziałać. I nie traktuj tego serio tylko zabawiaj się sytuacją. Na czym polegał twój błąd? Że od razu oddałeś się za darmo, nic ją to nie kosztowało. Do tego zapewne szybko odsłoniłeś swoje karty, zwłaszcza te słabe, których się nie pokazuje (że masz małe doświadczenie). I dalej, robicie w jednej firmie więc prawdopodobnie wiele można się o tobie w moment dowiedzieć, co oznacza, że nie byłeś dla niej żadną zagadką ani tajemnicą. Możliwe, że za dużo czasu jej poświęcałeś i byłeś na każde zawołanie - też błąd bo ona tego nie odbiera "jest dla mnie dobry, będziemy fajną zgraną parą" tylko "frajer nie ma żadnych zajęć bo cały bezcenny czas marnuje na mnie mimo, że nie ma z tego żadnych korzyści". To teraz jeszcze recepta: - wałkuj to forum od deski do deski, czytaj zwłaszcza wyróżnione posty (to skarbnica najcenniejszej wiedzy!) a jak chcesz coś ekstra, dobrze ułożone i zredagowane to kup książki od naszego Marka - słuchaj darmowych audycji Radia Samiec. Możesz powiedzieć, że przydługie i że trwają po godzinie ale jest w tym pewien trik - gdy umysł świadomy straci czujność, wtedy budzi się podświadomość i to ona jest odbiorcą treści. Wtedy wiedza i nastawienie tam zawarte wypiera stare, białorycerskie wzorce. Poza RS masz np. kanały takie jak Ocal Siebie, Coach Red Pill (polecam!) czy MGTOW Polska - nie siedź na dupie tylko rozwijaj się, działaj (rozkręcaj się stopniowo) - wyłącznie dla siebie, bo właśnie się przekonałeś jak to jest gdy postawisz wszystko na drugiego człowieka, w dodatku płci pięknej - doceń siebie i to co zostało Ci dane A teraz dawaj to Królestwo .
  14. Wszystkie nowe Gwiezdne Wojny to już nie sci-fi a płeć-fi . Bo tam kobiety są wyłącznie mądre i waleczne a mężczyźni to tchórze i partacze (nawet słynny Luke Skywalker dupy nie ruszył z tej swojej pustelni, pewnie jakaś fobia społeczna plus incelstwo xD). A do tego np. taki Ocean's Eight, który działa na zasadzie "ej, teraz dajcie się dziewczynkom pobawić. Dajcie ten sam scenariusz żeby było sprawiedliwie". Ciekawe jak się czują normalne, zwykłe kobiety oglądając takie filmy . Jaki to musi być dysonans gdy taka Marzenka, która rano nie potrafiła otworzyć słoika, wybrać materiału do kafelków i wymienić pieniędzy w kantorze bo nigdy tam nie była (partner wyręczył) ogląda śmiałe babska ze spluwami, które nie mają mentliku w głowie, zawsze wiedzą gdzie chcą spędzić wieczór i nawet nie tyle same sobie radzą co wręcz świat ratują . Na pewno obejrzę ten film żeby się pośmiać.
  15. Myślałem, że Adamowicz będzie pierwszy ( ͡° ͜ʖ ͡°).
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.