Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Xellos

Użytkownik
  • Content Count

    215
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

215 Świetna

About Xellos

  • Rank
    Starszy Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Tak lepiej. Rozwiązanie jest proste - zdecyduj się na coś. Samodzielnie. Rodzinie każ się odwalić. Nie ich związek, nie ich interes.
  2. Widzę w tytule wątku dramatyczne obwieszczenie - katastrofa! Myślę sobie, oho, nie jest dobrze. Wykorzystał i porzucił? Umarł ze starości? Zaglądam do wpisu otwierającego i czuję się jak Różewicz czytający Augustyna. Okazuje się, że wspomniana katastrofa polega na tym, że: Ach! Mama i tata nie lubią mojego chłopaka! Myślałam, że może nie zauważą, że jestem w związku. Ach! Ja sama już nie wiem, czy go kocham, czy nie! Bez porównania również może się taki wydawać. Uff! Bogu niech będą dzięki. Chyba nie dam rady udzielić jakiejś porady. Było jedno czasopismo, do którego zawsze można się było zwrócić z tego rodzaju problemami, ale niestety zamknęli je w 2017.
  3. Dłuższy komentarz specjalizującego się w tematyce wojskowej youtubera. Trochę informacji na temat samego samolotu, trochę na temat perspektyw jego implementacji do systemu polskich sił zbrojnych.
  4. To dwie różne rzeczy. Twój błąd polega na niepotrzebnym łączeniu ich ze sobą. Liczy się tylko to ostatnie. Chodzi o to, żeby pragnąć bez pragnienia. Milioner nie pragnie mieć prywatnego odrzutowca i rezydencji pełnej służących, po prostu je ma. Jeżeli wizualizujesz coś przez pół godziny a przez resztę dnia myślisz: ale fajnie by było mieć to, co se wizualizowałam...efekty będą raczej marne. Dlatego lepiej zwizualizować i zapomnieć. Cały sekret prawa przyciągania to zamiana ,,chcę mieć'' na ,,mam''. Marzenia się nie spełniają, jak słusznie zauważył Vadim Zeland (napisał kilka książek na te tematy, dosyć ciekawe ujęcie problemu, polecam).
  5. Czyli mówisz, że działający Gripen jest lepszy niż nie działający F35? Z tak postawioną tezą nie ośmielę się polemizować.
  6. Mówimy o wojnie obronnej, rozgrywanej na naszym terytorium. Jeżeli mamy robić coś więcej, niż reagować na działania przeciwnika - jakoś przedrzeć się przez jego linie i coś tam istotnego mu rozpiździć...to myślę, że łatwiej nam będzie dolecieć na miejsce akcji samolotem z technologią stealth niż dojść piechotą/dojechać transporterem.
  7. No tak...na tym polega problem z pacyfizmem. Działa tylko wtedy, gdy obejmuje 100% ludzkości. Wystarczy, że jedna jednostka się wyłamie i całą idyllę kończy... Nawet Rosjanie nie pozwoliliby sobie na takie barbarzyństwo. Jestem pewien, że ewentualna inwazja nastąpi w poniedziałek, we wczesnych godzinach porannych.
  8. Można odwrócić to pytanie - co będzie w stanie go skutecznie zachęcić? Myślę, że gdybym miał atakować Szwajcarię, to znając ich podejście do obronności, na wszelki wypadek kazałbym swoim żołnierzom od razu strzelać do wszystkich sprawnych mężczyzn, bez względu na to, czy akurat byliby uzbrojeni, czy też nie. Jest faktem, że gdyby wszyscy ludzie na planecie solidarnie odmówili służby wojskowej, to żadnych wojen już by nie było. Ze względu na pewną ułomność ludzkiej natury jest to raczej niemożliwe, ale to nie znaczy, że pacyfizm jest niesłuszny. Mogę powiedzieć, że jest...trochę niepraktyczny. Przypomina mi się takie opowiadanie science fiction, które kiedyś przeczytałem. Niektóre zwierzęta mają pewien mechanizm przeciwdziałający zabijaniu osobników własnego gatunku - gdy dwa wilki walczą o pozycję samca alfa, jeden może się poddać (przewrócić się na plecy, demonstrując tym swoją bezbronność) i zostanie oszczędzony. Główny bohater opowiadania był naukowcem, który postanowił wprowadzić taki mechanizm w gatunku ludzkim poprzez dodanie jakichś chemikaliów do wody pitnej. W scenie finałowej do jego laboratorium wpada jakiś generał, ale okazuje się, że jest już za późno - naukowiec wykonuje odpowiedni gest i wychodzi. To jest całkiem ciekawa koncepcja. No ale dopóki jej nie wprowadzono, uważam, że powinniśmy (jako państwo) posiadać jakieś instrumenty do zabijania bliźnich. Powinniśmy posiadać armię, chyba nawet trochę bardziej liczną i trochę lepiej finansowaną, niż obecnie. Po prostu nie wydaje mi się słusznym i potrzebnym uczynienie całego narodu jej częścią.
  9. Jest, jest. Najtrudniejsza praca na świecie. Pewnie wszyscy to już widzieli, ale na wszelki wypadek wrzucę.
  10. Zgadza się. Właśnie dlatego istnieją różne rodzaje systemów rakietowych, przystosowane do niszczenia różnego rodzaju celów. Wielkie i drogie, jak Iskander, ale i mniejsze i tańsze, jak TOS-1. Nikt nie będzie strzelał z armaty do wróbla. Uważam się za osobę obdarzoną poczuciem humoru...ale chyba jednak nie jestem w stanie prowadzić obszernej dyskusji na temat wyższości kontenera AK47 nad dywizjonem F35. Wybacz. No ale przecież my już nie mamy cywili, rozdaliśmy wszystkim kałachy...wróć! Zostali jeszcze starcy, kobiety i dzieci...mamy ich wykorzystać jako żywe tarcze? Kurde balans, ta koncepcja z każdą chwilą robi się coraz bardziej makabryczna. Widzę, że z tym Khornem chyba trafiłem w dziesiątkę.
  11. Tutaj wracamy do przykładu szwajcarskiego. Ich doktryna obronna zakłada w pierwszej kolejności przeniesienie się w góry. To nie jest tak, że oni mają zamiar z tymi swoimi karabinami biegać po ulicach. Wiedzą, jak coś takiego by się skończyło. W temacie wyższości ochotników z kałachami nad F35 powiem tyle - jest to niewątpliwie prawda. W Afganistanie. Cóż za przerażająca wizja! Abstrahując od pytania o prawdopodobieństwo jej ziszczenia, chciałbym zwrócić uwagę na pewną wewnętrzną niekonsekwencję - oto nasze lotniska (i inne strategicznie ważne obiekty prawdopodobnie też), zostaną w kilka minut zmiecione ruskimi rakietami...a następnie pojawi się nasza ,,obrona terytorialna 2.0'' i będzie sobie spokojnie hasać po polu bitwy, zupełnie nie niepokojona przez te zabójczo skuteczne rakiety i inne środki masowego rażenia. Skąd pomysł, że pozbawiona wsparcia lotniczego piechota miałaby być jakoś immunizowana na ataki bronią dalekiego zasięgu? Jeżeli to wszystko tak by się potoczyło, to najbardziej logicznym wykorzystaniem przydziałowego kałacha byłoby strzelenie sobie w łeb.
  12. Odwołując się do Powstania Warszawskiego chciałem jedynie zwrócić uwagę na jego przebieg i skutki, wolałbym nie zaczynać od nowa tej niekończącej się dyskusji o tym, czy decyzja o jego rozpoczęciu była słuszna, czy niesłuszna. To tylko jedna (i najmniej ważna) z zalet takiego terenu. Znacznie istotniejsze strategiczne atuty gór to uniemożliwianie operowania ciężkim sprzętem (czołgi, wozy bojowe) i znaczące ograniczanie skuteczności ostrzału rakietowego/bombardowań. Piechota, żeby móc utrzymać dany teren, musi spełniać jeden podstawowy warunek - musi być żywa. Jak już wszystkich wystrzelasz, to możesz wchodzić jak do siebie. Jak Niemiec w 1944. Krew dla Krwawego Boga! Tak coś czułem, że osoby, które forsują takie koncepcje, to ukryci wyznawcy Khorna... Mówiąc poważnie...z punktu widzenia psychologii biorącej udział w konflikcie zbrojnym jednostki, takie podejście ma pewien sens. Jednakowoż...skoro rozmawiamy o strategicznych decyzjach państwa polskiego (kupować samoloty czy kałachy), to powinniśmy patrzeć na problem z punktu widzenia państwa jako całości, a przy przyjęciu takiej perspektywy okazuje się, że śmierć z bronią w ręku i śmierć bez broni w ręku...tak naprawdę niczym się od siebie nie różnią. Jedno i drugie oznacza utratę siły żywej narodu.
  13. Przepis na nowe Powstanie Warszawskie, tym razem w skali całego kraju. Można się bawić w takie rzeczy, jeżeli się żyje w Afganistanie. Również we wspomnianej Szwajcarii, w 70% procentach składającej się z gór, a więc stanowiącej coś w rodzaju wielkiego, naturalnego bunkra (w sumie nie tylko naturalnego, Szwajcarzy dobudowali sobie trochę sztucznych), taka strategia ma rację bytu. W warunkach polskich wygląda to trochę inaczej. Można tak robić...jeżeli ma się ochotę umrzeć.
  14. To skutek, a nie przyczyna. No, chyba że faktycznie dopiero po siedmiu latach zauważyłaś, że związałaś się z alkoholikiem.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.