Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

UncleSam

Użytkownik
  • Content Count

    134
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

85 Świetna

About UncleSam

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    UK

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. @DanielS Chyba już dojrzałem do tej decyzji Zwyczajnie marnuję swój potencjał, a w życiu trochę do osiągnięcia jest.
  2. Od dwóch tygodni zacząłem piwkować po pracy (2-3 piwa), więc zdecydowanie za dużo. Miałem dłuższą chwilę rozpusty, ale teraz spinam dupsko i biorę się z powrotem do roboty.
  3. Witajcie bracia. Przyszedł jednak ten dzień, w którym żegnam się z alkoholem na dużo dłuższy okres czasu. Pora wziąć się za siebie i znaleźć sobie w życiu rozrywki na odpowiedniejszym dla mnie poziomie. Start 22.04.2019 Mój cel to nie pić aż do wyjazdu na wakacje, który będzie nie wiem kiedy, bo jeszcze go nie zaplanowałem. Prawdopodobnie pod koniec lata. Alkohol stał się wymówką, oraz niepotrzebnym pseudo ubarwiaczem, na który w dodatku marnuję pieniądze zamiast kupić sobie coś użytecznego. Zobowiązuję dodawać update co jakiś czas, jednak nie zbyt często, bo nie chce mi się przypominać o tym że nie piję i traktować to jako wyzwanie.
  4. Dokładnie na to pytanie poszukuję odpowiedzi. Właśnie dokładnie o to chodzi o czym piszesz. Zaspokoilem podstawowe potrzeby i teraz mi czegoś brakuje bo już niema że muszę, tylko że mogę. Dokładnie! 100%! U mnie to uczucie o którym mówisz występuje kiedy dążę z prędkością światła do osiągnięcia kolejnego celu. Niestety ostatnio kwestionuję wiele rzeczy i zastanawiam się nad ich sensem. Stąd poczucie marazmu. Szukam sensu życia, swojej misji, ale nie w skali mikro tylko makro. Szukam celu całego życia, a jest to dla mnie tym bardziej przytłaczające bo nie potrafię się pogodzić z faktem że kiedyś moje życie się skończy. 100%! 0. Za młody na dzieci jestem ale wiem co masz na myśli. MEGA DZIĘKI za odpowiedzi. Właśnie takich potrzebuję! Nie spodziewałem się że przeczytam cokolwiek wartościowego w tym wątku po tej małej wojence która miała miejsce...
  5. Ale mi rozjebaliscie temat profesjonalnie :)
  6. W sporty ekstremalne raczej też nie. Ja podejmuję tylko skalkulowane ryzyko bo zwyczajnie chce żyć jak najdłużej Z 7 lat temu miałem kilku tygodniowy epizod z footballem amerykańskim. Bardzo mi się podobało, ale gówniarz byłem i nie miałem kasy na sprzęt, ani możliwości dojazdu. Zakończyłem przygodę po tym jak pękł mi palec. Jeszcze wcześniej miałem parę tygodni przygody z kickboxingiem, ale też jako gówniarz odpuściłem. Ostatnio od dwóch miesięcy boksowałem na siłowni i mnie to wciągało całkiem, natomiast problemem jest czas. Mam dwa, czasami trzy dni wolnego w tygodniu a tak to pracuję po 12-15h, czasem od święta zdąży się 8. Ogromne wyzwanie stanowi zrobienie więcej niż jednego treningu, bo po robocie niemam siły ani czasu. W zimie jeżdżę na nartach i desce, ale to nie jest hobby wokół którego kręciło by się moje życie. Zdecydowanie kręci mnie motoryzacja i jak najbardziej mógłbym się ścigać (co w przyszłości na pewno się stanie), ale na razie brak funduszy, bo to bardzo bardzo drogi sport. Ze znajomymi słabo. Z natury jestem samotnikiem bo mi z tym wygodnie. Natomiast mam jednego dobrego znajomego, natomiast z racji zawodu jaki wykonujemy widzimy się raz na parę miesięcy. To nie jest tak, że mieszkam w jaskini. Ja jestem bardzo kontaktową osoba i bez problemu otwieram/zagaduje ludzi. Ale nie inwestuję w relacje bo stanowią dla mnie obciążenie. Nie wiem, jakoś tak mam
  7. Kolega jeszcze nie naruchał ile potrzebuje żeby zrozumieć pewne sprawy odpuść. Seks to tylko seks. Kiedy zrozumiesz że wcale nie jest trudno go dostać, gra traci urok. Ileż można wałkować te same schematy. W życiu chodzi o coś więcej, i ja tego sensu poszukuję. Bo mam wszystko, a tak naprawdę niemam nic. Dzięki ciężkiej pracy i cierpliwości, nie muszę się martwić o pieniądze ( na punkcie których mam i miałem obsesję, bo dla mnie to mierzalny wskaźnik ile się osiągnęło w życiu) na codzienne życie. Ale życiu brakuje smaku. Ostatnio dużo rozmyślam o sensie życia i o śmierci. Całe życie zapieprzamy a na końcu ktoś i tak wciśnie klawisz delete. Mamy jedno życie i chciałbym się nauczyć je smakować, przeżyć jakoś fajnie. Póki co moje nudniejsze dni ubarwia alkohol, bo poza pieniędzmi naprawdę nie mam żadnych zainteresowań. To jest strasznie, ale zafiksowalem się na osiąganiu cyferek. W domu mam dobrze. Kochającą kobietę i poukładaną sytuację. Jak kolega wyżej napisał. Problemy pierwszego świata. Skończyła się walka o przetrwanie, zaczęła o wynik. Tyle że to gra długoterminowa, a ja w międzyczasie oszaleję jeśli nie odnajdę jakiegoś sensu dnia codziennego. Chciałem pieniędzy i zmiany pracy, wiem że jest mi bardzo potrzeba żeby przejść do kolejnego kroku, kiedy będę miał już i dużo pieniędzy i dużo czasu.
  8. Ok zdecydowanie tak. Zamierzam zrobić sobie prawko na motocykl w wakacje.
  9. Mieszkam z kobietą od 3 lat. Wędkarstwo jest sportem który mnie usypia haha. I kojarzy mi się głównie z męskim wypadem na chlanie, żeby uciec jak najdalej od żony.
  10. Witajcie bracia. Ten rok jest dla mnie wyjątkowo dobry. Mieszkam w UK od 3 lat. Miesiąc temu zmieniłem pracę i w końcu zacząłem zarabiać przyzwoite pieniądze. Nie mam za to już czasu żeby chodzić na siłownię(raz w tygodniu to jest to co udaje mi się zrobić). Ostatnio znowu zacząłem pić trochę więcej, bo zwyczajnie dopada mnie nuda. Zacząłem zarabiać naprawdę dobre pieniądze, ale za to pracuję ok. 50-55 godzin tygodniowo. Dzisiaj jest dzień w którym zakończyłem wszystkie sprawy które miałem ogarnąć, a które mnie stresowały i jednocześnie motywowały do działania. Jako że pracuję przez weekendy, to mój weekend zaczyna się dopiero w poniedziałek, a kończy we wtorek lub w środę. Problem jest w tym że zwyczajnie mi się nudzi. Osiągnąłem krótkoterminowe cele. Długoterminowe... realizują się same w długim terminie, siłą rzeczy. Z racji tego że dużo pracuje, w tygodniu nie mam czasu chodzić na siłownię(gdzie wcześniej chodziłem regularnie), a moje dni wolne, pozwalają mi na jeden trening w tygodniu. Mam fajny komputer, ale już mnie nie ciągnie do grania. Zwyczajnie nie chce mi się siedzieć przed komputerem. Mam netflixa, którego nie oglądam, bo nie chcę marnować czasu (SIC!) . W efekcie skroluje interenty w poszukiwaniu rzeczy które mógłbym kupić... i tak mi się nudzi. Zanim zmieniłem pracę, chodziłem na siłownie i uczyłem się angielskiego. W tym momencie praca nie pozwoli mi wpaść w żaden rytm ani rutynę, więc zaprzestałem. Poza tym angielski jest już na poziomie B2/C1, więc też wieje stagnacją... Miał ktoś z was już tak? Zniknęły wyzwania i popadam w marazm. Nie chcę wpaść w błędne koło, w które wielu ludzi wpada i chodzić do pracy po to żeby rozpierdalać pieniądze na głupoty. W prawdzie wiem jakie będą następne kroki w rozwoju mojej kariery i statusu finansowego, ale to już nie stanie się w tym roku. Nie mam hobby. A moje zainteresowania kończą się na zarabianiu pieniędzy. Taka prawda.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.