Jump to content

Recommended Posts

Chce od dziś zacząć medytować. Chce trochę sobie dzięki temu pomóc. Wiem, że to pomaga oraz otrzymałem taką radę od któregoś z braci. Wybrałem muzykę do medytacji, lecz niewiem czy jest ona odpowiednia. 

 

1

2

Czasami to odpalam, jestem fanem takich melodyjek. Pozatym chce tego słuchać na słuchawkach, gdyż za ścianą matula ciągle ogląda te głupie pudło, a że jest głucha to musi mieć głośność podkręconą wyżej ;) 

Proszę o jakieś dodatkowe rady od was (trochę już o tym czytałem w innych tematach, być może za mało info). 

Link to post
Share on other sites

Nie polecam muzyki na początku. Lepiej skup się na sobie, w maksymalnej ciszy. Wsłuchaj się we własne ciało. 

 

Wybierz też stałe miejsce do medytacji. Bardzo się sprawdza. Najlepiej trochę nietypowe. Koniec łóżka, środek łóżka, specyficzne miejsce na podłodze, nawet ściana w korytarzu i zostawiaj tam energię medytacyjną. Później zauważysz, że szybciej wejdziesz w wymagany stan. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Medytacja to obserwacja... tak w wielkim skrócie... A zatem...

 

Telewizor matuli nie powinien Ci przeszkadzać @avceutyhh14

 

Wsłuchaj się w siebie i zobaczysz jak będziesz reagował. Zapisuj sobie na początku swoje reakcje. Staraj się nie oceniać tylko obserwować swoje emocje, odczucia, wrażenia no i myśli... niezależnie jakie by nie były.

 

Nawet jeśli zauważysz, że matula i jej tv Cię wkurwiają na maksa to sobie to zapisz a później się zastanów dlaczego tak jest.

 

Następnie spróbuj zaobserwować więcej myśli... i w trakcie wybierz sobie jedną, którą będziesz chciał przeanalizować.

 

Bo zanim dojdziesz do stanu 'bez myśli' to trochę to potrwa... o ile w ogóle kiedykolwiek do tego dojdziesz.

 

Bodźce zewnętrzne tak naprawdę nie są przeszkodą w medytacji. Nie potrzeba do tego cichego i ciemnego pokoju. Mi się zdarzało medytować w tramwaju. :)

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Medytacja ma docelowo prowadzić do oświecenia.

Jeżeli chcesz tylko bardziej kontrolować myśli i emocje to niekoniecznie się sprawdzi, bo po kilku latach przekonasz się, że twoje myśli są jeszcze bardziej zagmatwane, tylko wtedy będziesz rozważał sprawy duchowe.

Do takich celów polecam nagrania holosync. Nie wymagają za dużo pracy, tylko godzinkę wolnego czasu dziennie i trochę chęci.

Natomiast jeżeli chcesz doznać oświecenia to medytować możesz tylko dla przyjemności a i tak nie ma żadnej gwarancji że Ci się to przytrafi. Po drodze czeka wiele pułapek umysłu i może się skończyć po prostu frustracją.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Mnie muzyka rozprasza podczas medytacji. Wolę ciszę. Jak już koledzy pisali wyżej dążę do stanu w głowie żeby było bez myśli. Można na to mówić medytacja, niektórzy mówią na to uważność. Na początku jest trudno zatrzymać tą paplaninę w głowie.  Ale wiadomo, że to kwestia treningu. Teraz jestem tak wprawiony, że siadam wieczorem i praktycznie od razu mogę zatrzymać myśli w głowie i nasłuchiwać otoczenie przez kilka sekund. Kilka sekund bez myśli w głowie wystarczyć aby tak po prostu humor się polepszył. Dodatkowo odchodzą problemy z zasypianie po takiej medytacji. 

Link to post
Share on other sites

Trochę, nawet bardzo trochę, górnolotnie to opisujecie a podstawowa medytacja to skupienie się na jednej (!!!) czynności. Jednej.

Dlatego najlepsza na początek to skupienie się na, i obserwacja oddechu. Jeśli nie potrafisz wyciszyć myśli, co będzie notoryczne na początku, mów w myślach "wdech" na wdechu i "wydech" na wydechu i tyle. Nic więcej. Ważne jest też żeby mieć, zwłaszcza na początku odpowiednią postawę, dlatego siedzenie po turecku z wyprostowanym kręgosłupem i oddychanie przez nos są obowiązkowe. Nie należy leżeć, bo to się kojarzy ze snem i relaksem, a medytacja to nie relaks tylko skupienie - lepiej zadbać od początku o właściwe nawyki niż je potem eliminować. Pięć minut na początek, i jeśli ci się uda to wydłużasz za każdym następnym razem o minutę, aż do 15 minut. To powinno wystarczyć na trochę.

Tylko tyle i aż tyle. Nic trudnego, tylko trzeba regularnie ćwiczyć, Jak do tego dojdziesz to zdaj raport.

Link to post
Share on other sites
  • 1 month later...

Uprawiałem medytację prawie codziennie przez rok i mogę z całą mocą ją wszystkim polecić. Kwestia techniki to już na ogół sprawa drugorzędna, ja akurat najczęściej stosowałem technikę Transcendentalnej Medytacji w pozycji siedzącej na krześle bez oparcia przez 30 minut. Ważniejsza jest systematyczność i przeznaczenie tych minimum 10-15 minut dziennie na totalne odprężenie i poświęcenie 100% uwagi swojemu życiu wewnętrznemu. Z długotrwałych pozytywnych rezultatów jakie zaobserwowałem to większy spokój, większa wrażliwość na bodźce, większa wnikliwość merytoryczna, podkręcona inteligencja. Jest to naprawdę bardzo przyjemna i rozwijająca praktyka, polecam!

Link to post
Share on other sites
  • 10 months later...
W dniu 25.06.2019 o 21:27, avceutyhh14 napisał:

Chce od dziś zacząć medytować. Chce trochę sobie dzięki temu pomóc. Wiem, że to pomaga oraz otrzymałem taką radę od któregoś z braci. Wybrałem muzykę do medytacji, lecz niewiem czy jest ona odpowiednia. 

 

1

2

Czasami to odpalam, jestem fanem takich melodyjek. Pozatym chce tego słuchać na słuchawkach, gdyż za ścianą matula ciągle ogląda te głupie pudło, a że jest głucha to musi mieć głośność podkręconą wyżej ;) 

Proszę o jakieś dodatkowe rady od was (trochę już o tym czytałem w innych tematach, być może za mało info). 

Jeśli chcesz medytować i poznawac sb najlepsza metodą jest medytacha bez byślli. I nie chodzi mi tu o to żebyś stal sie amebą i zmuszał swój mózg do myslenia o niczym.Tylko stał sie obserwatorem,czystą świadomoscia .Wtedy poznasz kim naprawdę jesteś czyli duchem ,który ma dostęp do Boga (absolotu). Polecam https://sahajayoga.pl/obudzenie-kundalini/doswiadczenie-samorealizacji-obudzenia-kundalini/

Link to post
Share on other sites

Ja medytuję od 3 miesięcy, nie jakąś wyszukana techniką, ale w ciszy albo przy ambiencie (Brian Eno) wsłuchuję się w oddech, na nim się skupiam, wdechem "akceptuję" teraźniejszość, wydechem "odpuszczam" przeszłość. Pojawiające myśli układam na półki - mam taką wizualizację że siedzę przed jaskinią, to jest mój mózg, ja jako świadomość siedzę w wejściu do niej, ale na zewnątrz. Pojawiające się myśli odkładam na półki w jej wnętrzu, dzięki czemu są poza mną. I wracam do swojego "ja", do koncentracji na oddechu. Tak mi się to samo wyobraziło któregoś razu i takie coś dobrze mi pracuje. Siedzę po turecku na kanapie, z wygodnym podparciem pleców i głowy w pozycji wyprostowanej-lekko odchylonej do tyłu, ok. 20 minut prawie codziennie. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.