Jump to content

Depresja - apel do braci


damyrade

Recommended Posts

Bracia,

 

Piszę ku pokrzepieniu serc, żebyście nigdy się nie poddawali.

Miałem w życiu już trzeci epizod depresyjny i za każdym razem nie wierzyłem, że kiedykolwiek wyjdę na prostą.

Chciałbym tu uświadomić wszystkich, że depresja to choroba i trzeba ją leczyć u lekarza tak samo jak grypę czy ból kolana.

Jak inaczej sobie wytłumaczyć stan, gdy mimo tego, że jesz zdrowo, ćwiczysz, masz kontakty jakieś ze znajomymi i rodziną, a czujesz cały czas, że chciałbyś nie istnieć?

Ja też myślałem, że jak się gorzej czuję, to muszę więcej trenować, medytować etc. Ale zdarza się, że to po prostu nie zadziała, bo chemia w mózgu się mocno rozjeżdża i jedyną opcją są leki przeciwdepresyjne.

Jeśli boicie się o libido, to znaczy, że jeszcze za mocno Was nie przeczołgała deprecha.

Leki działają po kilku (często 2) tyg. więc trzeba się uzbroić w cierpliwość, co przy tym zaburzeniu nie jest łatwe.

Czasem też się nie trafi z pierwszym lekiem, ale większość pacjentów dobrze reaguje na leki wbrew temu, co się często słyszy.

Do tego jak już stan się poprawi, to ważne jest szerokopojete dbanie o siebie i warto też rozważyć terapię, żeby zmienić schematy myślowe, które wpędzają w chorobę.

Niestety, depresja ma tendencję do nawracania, ale można minimalizować ryzyko nawrotów poprzez odpowiednio długie przyjmowanie leków oraz dbanie o swój dobrostan psychiczny.

 

Ja dzisiaj pierwszy raz od miesięcy doświadczyłem stanu względnie normalnego samopoczucia. Objawy jeszcze całkiem nie zniknęły, ale pojawiła się iskierka nadziei na powrót do zdrowia. Nawet nie wiecie, jak taki "normalny stan" mnie ucieszył.

Chciałbym, żeby to gówno nigdy już nie wróciło, ale wiem, że może jeszcze się przytrafić. Na pewno nie będę rezygnować z leczenia za szybko.

 

Jeśli zauważacie u siebie objawy depresji, proszę Was, nie zwlekajcie z wizytą u specjalisty. Wielu pewnie jeszcze się kojarzy to ze wstydem, ale stan w którym nie odczuwasz żadnych emocji i nie umiesz przeczytać kilku zdań ze zrozumieniem, nie jest normalny i nie przejdzie jak katar.

 

Trzymajcie kciuki, żeby czarna odchłań już nigdy mnie nie pochłonęła i żeby życie do mnie wróciło!

  • Like 15
  • Thanks 3
Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

why-do-they-hate-therapy-so-much-v0-m0pe

W dniu 23.10.2023 o 22:31, damyrade napisał(a):

Niestety, depresja ma tendencję do nawracania,

Z depresją trzeba nauczyć się żyć, zaakceptować to co jest, to co masz, zacząć od akceptacji życia, zacząć od siebie, wówczas trzeba myśleć, szukać rozwiązania, żeby nie stać w jednym miejscu, studia, samorozwój, sport etc..

 

 

Z każdej g&&nianej sytuacji zawsze jest jakieś wyjście z dołka i pójście w życiu do przodu.

 

Człowiek będący w dołku często wraca do przeszłości, ma ból, dlaczego wychowywałem się w biedzie ? Dlaczego mnie to spotkało ? Dlaczego ta dziewczyna na której mi zależało zlała mnie ? Dlaczego nie mam kontaktu z dziećmi, wiedząc, że wyrok sądowy nakazuje widywanie minimum raz w tygodniu, albo był gnojony latami w szkole i odbiło się na jego psychice, nie mówiąc o wychowywaniu się w dysfunkcyjnej rodzinie czy środowisku. Koledzy mieli dużo więcej, ty nie miałeś, bo np. nie miałeś rodziców, albo ciebie olewali, albo nie było ich stać na zakup np. PS1 albo zestawu klocków LEGO

 

 

 

  • Like 1
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

A ja od siebie dodam: najgorsza depresja jest w momencie jak nie jesteście w stanie się podnieść z łóżka. U mnie nie było tak źle, bo potrafiłem pójść do toalety, a nawet czasem coś zjeść. Ludzie w najgłębszej depresji nie jedzą, i robią pod siebie. Co mi pomogło z tego wyjść? Chyba jakaś wewnętrzna świadomość że to nie jest stan permanentny, i że można to zmienić. Ale uwierzcie, nie chcecie wiedzieć jak to jest, to jest dosłownie stan który ciężko sobie wyobrazić “Nie czuję szczęścia, i nie wiem czy kiedykolwiek to poczuje” przynajmniej tak było w moim przypadku. Coś okropnego, i jedna z najgorszych rzeczy rzeczy jaka może człowieka spotkać, podejrzewam że kiedyś człowiek z tym stanem po prostu umierał. Człowiek w takim stanie nie może zrobić praktycznie nic, każda aktywność, nawet najmniejsza brzmi jak przebiegnięcie 1000 kilometrów. Nawet najmniejsza aktywność to ogromne wyzwanie, a najgorsze jest to, że człowiek chce przed innymi udawać, że wszystko jest ok ( przynajmniej tak było w moim przypadku ).

  • Like 1
  • Sad 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 22.11.2023 o 21:34, Wojownik Krwawy Orzeł napisał(a):

Człowiek w takim stanie nie może zrobić praktycznie nic, każda aktywność, nawet najmniejsza brzmi jak przebiegnięcie 1000 kilometrów. Nawet najmniejsza aktywność to ogromne wyzwanie

100% racji, dla zobrazowania tych warunków podam konkretny przykład najgorszego stanu depresyjnego jaki doświadczyłem (październik-listopad 2021). Pierwsze symptomy to gwałtowny spadek odporności psychicznej nawet na drobniejsze wyzwania i niepowodzenia, z których każde zaczęło przypominać uderzenie kijem w głowę. Następnie moja zdolność do działania szybko zleciała prawie do zera, a jej resztki używałem tylko do tego, żeby sprawiać wrażenie robienia czegokolwiek w pracy zdalnej (w obecnej firmie to by nie przeszło).

 

Przez kilka następnych tygodni prawie nie wychodziłem z łóżka - tylko po to żeby się wypróżnić, czasami na pobieżną higienę osobistą, a gdy kończyło mi się jedzenie to wlokłem się do Lidla oddalonego 30m od bloku. Nie byłem w stanie gotować, więc po prostu kupowałem gotowe produkty lub półprodukty możliwe do zjedzenia prosto z opakowania, z na tyle wysoką apetycznością by możliwe było ich przełknięcie (więc również śmieciowe żarcie). Potrafiłem przez tydzień pić z jednego kubka, nie mając woli go umyć lub wybrać inny. A piłem zwykłą wodę z kranu, bo nawet zrobienie kawy było podświadomie odpychające. Brakowało mi zdolności wykonawczej nawet do tego, by przyjąć dzienną porcję suplementów która teoretycznie mogłaby trochę pomóc (m.in. wspomnianej wyżej witaminy D). Przestało mi zależeć na czymkolwiek i zobojętniałem całkowicie, w pewnym momencie nawet mój ówczesny stan przestał mnie martwić. Czas spędzałem w Internecie, ale konsumując najprostsze treści w kółko - bo nawet odpalenie gierki czy rozpoczęcie nowego serialu, nie mówiac o fapowaniu, było poza moim zasięgiem.

 

Nie jestem do końca pewien, w jaki sposób z tego wyszedłem. Podejrzewam, że ten epizod depresyjny był skutkiem kilku poprzednich miesięcy, gdzie miałem na głowie mnóstwo poważnych rzeczy życiowych. Ich waga, ilość oraz intensywność obiektywnie byłyby bardzo dużym obciążeniem psychicznym dla każdego, a przy moich warunkach (nieszczęśliwy przegryw) okazały się przytłaczające. Dowiozłem tę kumulację może nie z rewelacyjnym rezultatem, ale "good enough" - jednak kosztem działania przez kilka miesięcy w trybie zużywania mentalnej energii na kredyt. Przypuszczam, że mój organizm i psychika dla spłaty długu i odbudowy deficytu zareagowały epizodem, a po takim wymuszonym "odpoczynku" wznowiły funkcjonowanie same z siebie.

Edited by Foxtrot
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Przerabialem temat w rodzinie, widzialem osobę która nie wstawala z łóżka i była taka wiotka, bezsilna, leciała przez ręce.

Myślę że każdy z nas miewa większą lub mniejszą deprechę, niektórzy tylko sezonowo np. jesienią. 

Ja sam mam zrywy kiedy jestem produktywny i chce coś robić i czasy bardziej płaskie kiedy się bezczelnie opierdzielam skrolując jakiś shit na telefonie.

 

Problem z depresją jest taki, że to jest samonakręcająca się spirala, 

Zle samopoczucie powoduje brak energii,

brak energii sprawia że śpisz cały dzień,

jesteś po tym ospały więc dalej bez energii,

nie chce się gotować, więc jesz byle co, pogłębiając ten stan,

jak nie śpisz to gapisz sie w telefon/seriale/tv wyczerpując swoją dopaminę/serotoninę powodując złe samopoczucie.

I wracamy do początku.

 

Leki czasem są niezbędne, ale w wielu przypadkach trzeba po prostu wykorzystywać te chwile lepszego samopoczucia żeby w tym czasie zrobić dla samego siebie jak najwięcej. Dobry obiad, porządek wokół siebie, mały trening. Każdy mały sukces daje niewielkiego kopa do dalszego działania. 

 

Trzymajcie się tam panowie...

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

10 godzin temu, thyr napisał(a):

A jak u ciebie z witamina D3 ? Slyszalem ze nie stwierdzono nigdy depresji u ludzi z poziomem powyzej 100 ng/ml . 

Akurat tego nie badałem, bo resztę badań z krwi (testosteron, cholesterol, podstawowe) to mam w porządku. Witaminę D3 ładowałem w kroplach po 2 tys. jednostek (kilka kropel), więc raczej to niee to. Ale dzięki!

3 godziny temu, Foxtrot napisał(a):

100% racji, dla zobrazowania tych warunków podam konkretny przykład najgorszego stanu depresyjnego jaki doświadczyłem (październik-listopad 2021). Pierwsze symptomy to gwałtowny spadek odporności psychicznej nawet na drobniejsze wyzwania i niepowodzenia, z których każde zaczęło przypominać uderzenie kijem w głowę. Następnie moja zdolność do działania szybko zleciała prawie do zera, a jej resztki używałem tylko do tego, żeby sprawiać wrażenie robienia czegokolwiek w pracy zdalnej (w obecnej firmie to by nie przeszło).

 

Przez kilka następnych tygodni prawie nie wychodziłem z łóżka - tylko po to żeby się wypróżnić, czasami na pobieżną higienę osobistą, a gdy kończyło mi się jedzenie to wlokłem się do Lidla oddalonego 30m od bloku. Nie byłem w stanie gotować, więc po prostu kupowałem gotowe produkty lub półprodukty możliwe do zjedzenia prosto z opakowania, z na tyle wysoką apetycznością by możliwe było ich przełknięcie (więc również śmieciowe żarcie). Potrafiłem przez tydzień pić z jednego kubka, nie mając woli go umyć lub wybrać inny. A piłem zwykłą wodę z kranu, bo nawet zrobienie kawy było podświadomie odpychające. Brakowało mi zdolności wykonawczej nawet do tego, by przyjąć dzienną porcję suplementów która teoretycznie mogłaby trochę pomóc (m.in. wspomnianej wyżej witaminy D). Przestało mi zależeć na czymkolwiek i zobojętniałem całkowicie, w pewnym momencie nawet mój ówczesny stan przestał mnie martwić. Czas spędzałem w Internecie, ale konsumując najprostsze treści w kółko - bo nawet odpalenie gierki czy rozpoczęcie nowego serialu, nie mówiac o fapowaniu, było poza moim zasięgiem.

 

Nie jestem do końca pewien, w jaki sposób z tego wyszedłem. Podejrzewam, że ten epizod depresyjny był skutkiem kilku poprzednich miesięcy, gdzie miałem na głowie mnóstwo poważnych rzeczy życiowych. Ich waga, ilość oraz intensywność obiektywnie byłyby bardzo dużym obciążeniem psychicznym dla każdego, a przy moich warunkach (nieszczęśliwy przegryw) okazały się przytłaczające. Dowiozłem tę kumulację może nie z rewelacyjnym rezultatem, ale "good enough" - jednak kosztem działania przez kilka miesięcy w trybie zużywania mentalnej energii na kredyt. Przypuszczam, że mój organizm i psychika dla spłaty długu i odbudowy deficytu zareagowały epizodem, a po takim wymuszonym "odpoczynku" wznowiły funkcjonowanie same z siebie.

Dzięki za podzielenie się. U mnie było tak, że gdy jeszcze czułem się dobrze, to poznałem dziewczynę i przyjeżdżała do mnie na weekendy. Jak się poznawaliśmy, to byłem energiczny, zabawny, towarzyski.. nawet nie wiem, w którym momencie depresja zaczęła mi zabierać dobry nastrój, a później możliwość koncentracji i siły na cokolwiek. Jak nie było dziewczyny, to ledwo wychodziłem z łóżka i potrafiłem spać 10h. Najgorsze było udawanie, ze jest wszystko dobrze. Jak gotowaliśmy razem, to musiałem sprawdzać przepis 5 razy, bo nie mogłem zapamiętać dwóch kroków np. co trzeba po sobie pokroić. Na filmach śmiałem się tylko jak ona się śmiała, bo w ogóle nie kumałem fabuły.

Teraz jak jest lepiej, to ciężko mi uwierzyć, że aż tak źle może być. Ale niestety to już na zawsze naznacza, także trzeba się pogodzić i walczyć.

Stay strong bro

Link to comment
Share on other sites

6 godzin temu, damyrade napisał(a):

Akurat tego nie badałem, bo resztę badań z krwi (testosteron, cholesterol, podstawowe) to mam w porządku. Witaminę D3 ładowałem w kroplach po 2 tys. jednostek (kilka kropel), więc raczej to niee to. Ale dzięki!

 

Sprawdz sobie stezenie we krwi bo to czy ladowales a przyswoilles to 2 rozne rzeczy . Ma byc powyzej 100 , najlepiej 150 .

Link to comment
Share on other sites

Takie dawki witaminy D3 są toksyczne i mogą prowadzić do powstawania kamieni w nerkach i ogólnie chorób nerek włącznie z niewydolnością i żadna witamina k2 w tym nie pomoże, duża podaż witaminy D3 jest równie kancerogenna jak niedobór witaminy D3 i są na to badania, w tym jedno badania kohortowe.  Najlepiej dziennie nie przekraczać 2000 jednostek dla zdrowej dorosłej osoby, każdy dorosły jest wstanie uzupełnić niedobór taką dawką, jeżeli mu się to nie udaje oznacza to że ma zaburzony mikrobiom jelitowy oraz słabo wrażliwe receptory VDR które można pobudzić i aktywować codziennym wysiłkiem fizycznym, najlepiej połączonym ze światłem słonecznym padającym na ciało, niestety jest teraz już na to za późno.  No i oczywiście witaminę D3 należy przyjmować wraz z tłustym posiłkiem i stosować do niej magnez. 

Warto dodać probiotyki które stymulują pracę receptora VDR który odpowiada za przyswajalnie witaminy D3, są to głównie bakterie z rodziny Lactobacillus, w tym L.Plantarum, L. Acidophilus L. Helveticus L. Paracasei   nie trzeba stosować wszystkich.    The Health Effects of Vitamin D and Probiotic Co-Supplementation: A Systematic Review of Randomized Controlled Trials - PMC (nih.gov)

Edited by Lamar
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

Problemy z depresją są bardzo łatwe w teorii do rozwiązania, jednak w praktyce to jest jakaś mega ujnia. Ludzie coraz częściej bojkotują zdobycza nauki, ale Maslow już dawno temu opracował stan naturalnego funkcjonowania człowieka. Przedstawiam o to mam nadzieję dobrze znaną wszystkim piramidę Maslowa. 
PL-piramida1-1024x493.jpg
Zasada pierwsza, żeby wgl być dorosłym zdrowo funkcjonującym człowiekiem na starcie potrzebujesz spełnienia podstawowych potrzeb ludzkich: jedzenie. sen, schronienie, powietrze i seks. No i teraz już na starcie masz tak: powietrze (ale zanieczyszczone), jedzenie ( ale napakowane chemią), sen ( nie którzy podobno mają, ale i tak się nie wysypiają z powodu przebodźcowania, przeproacowania), schronienie ( przeważnie u mamy i taty, albo w wynajętym mieszkaniu z którego szybko mogą Cię wyjebać), seks ( no.... dla wybranych powiedzmy). Dalej nawet nie będę drążył. Piramida została stworzona i opracowana nie przypadkowo i ma bardzo wiele sensu, jak się ktoś nad tym głęboko zastanowi.


PS: Tak szczerze nie znam osobiście człowieka chorującego na depresje, który dotarł przynajmniej do połowy idąc oczywiście od podstawy. Bo tych idących od czubka trochę poznałem i jak sami mówią coś jest nie tak... Tak to wygląda pamiętajmy, że ostatecznie jesteśmy zwierzętami z zaawansowaną funkcją analityczno mózgową. 

PS2: Teraz spróbujcie znaleźć statystki krajów w których depresja występuję najrzadziej. Połączcie kropki i bardzo proszę o wnioski. 

Edited by Luckyloki
Link to comment
Share on other sites

3 minuty temu, Luckyloki napisał(a):

Problemy z depresją są bardzo łatwe w teorii do rozwiązania, jednak w praktyce to jest jakaś mega ujnia. Ludzie coraz częściej bojkotują zdobycza nauki, ale Maslow już dawno temu opracował stan naturalnego funkcjonowania człowieka. Przedstawiam o to mam nadzieję dobrze znaną wszystkim piramidę Maslowa. 
PL-piramida1-1024x493.jpg

Problem w tym że ta piramida nijak ma się do rzeczywistości w której potrzeby z góry bywają realizowany przy jednoczesnym braku realizacji tych z dołu. 

 

Czyli zwyczajnie możesz być zdołowanym incelem z pobudkami altruistycznymi.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

23 minuty temu, Libertyn napisał(a):

Problem w tym że ta piramida nijak ma się do rzeczywistości w której potrzeby z góry bywają realizowany przy jednoczesnym braku realizacji tych z dołu. 

 

Czyli zwyczajnie możesz być zdołowanym incelem z pobudkami altruistycznymi.

Bierzesz pod uwagę obecne czasy, ewolucja ludzka oparta jest o wieki ludzkiego funkcjonowania, przyzwyczajeń i programów. Ludzkie organizmy nie dostosowały się do bardzo szybkiego rozwoju i zmian. Polecam pooglądać sobie choćby na discovery różne ludy afrykańskie, tam nikt nie choruje na depresje :P

Pramida potrzeb maslowa jest rozwiązaniem na problemy z psychiką, oczywiście możecie się z tym nie zgodzić i ja świetnie sobie zdaje sprawę, że łatwość tego brzmi tylko w teorii. 

Przykre jest to, że potrzeby z dołu są zdecydowanie trudniejsze do realizacji niż te z góry, które swoją drogą dla organizmu ludzkiego są mniej znaczące. Aktualnie w mojej perspektywie to jest kwestia obserwacji, która płeć lepiej przystosuje się do zachodzących zmian. Patrząc na liczbę samobójstw, na razie my faceci dostajemy po tyłku. 

 

Jeśli jest ktoś kto dotarł przynajmniej do połowy piramidy Maslowa z ręką na sercu i ma depresję, to jestem gotowy z chęcią odwiedzić tego kogoś i przekonać się na własne oczy. Jak nie zobaczę to nie uwierzę.

PS: Wgl nie wiem czy zauważyliście, ale świat staną do góry nogami co mam na myśli.  Od cholery teraz ludzi z kategorii piramidy "transcendencja" , którzy starają się pomóc w samorealizacji innym, Od cholery jest ludzi z kategorii rozwoju... Nie zauważacie tego ??????? 

Edited by Luckyloki
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

27 minut temu, Luckyloki napisał(a):

Jeśli jest ktoś kto dotarł przynajmniej do połowy piramidy Maslowa z ręką na sercu i ma depresję, to jestem gotowy z chęcią odwiedzić tego kogoś i przekonać się na własne oczy. Jak nie zobaczę to nie uwierzę.

Ale schodząc z góry czy idąc pod górę?

Link to comment
Share on other sites

W naszym swiecie na szczycie tej piramidy sa gady pokroju sorosa/ gatesa .Wybitnie “rozwiniete “ jednostki ktore juz tylko zadowala  altruizm 😂

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu, thyr napisał(a):

W naszym swiecie na szczycie tej piramidy sa gady pokroju sorosa/ gatesa .Wybitnie “rozwiniete “ jednostki ktore juz tylko zadowala  altruizm 😂

Szczerze to nie chcę nawet zgadywać w jaki sposób realizują swoje niższe potrzeby, bo coś czuje żebyśmy się wszyscy tutaj nieźle zdziwili. Ale patrząc na to zgromadzenie, to być może i nie :P

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

53 minuty temu, Luckyloki napisał(a):

podstawowych potrzeb ludzkich: jedzenie. sen, schronienie, powietrze i seks

Polemizował bym z tym, że keks zalicza się do podstawowych potrzeb.

Jak ktoś ma ogarniętą samoocenę to raczej niewielkie prawdopodobieństwo zachorowania na depresję.

Link to comment
Share on other sites

26 minut temu, Kiroviets napisał(a):

Polemizował bym z tym, że keks zalicza się do podstawowych potrzeb.

Jak ktoś ma ogarniętą samoocenę to raczej niewielkie prawdopodobieństwo zachorowania na depresję.

Istnieje zbyt duża korelacja pomiędzy dostępnością do seksu, a depresją i z tego względu będę poddawał to wątpliwości. 

Link to comment
Share on other sites

23 minuty temu, Luckyloki napisał(a):

zbyt duża korelacja pomiędzy dostępnością do seksu, a depresją

Jest to podparte jakimiś badaniami?

 

 

A z tą samooceną, to chodziło mi , że to jest w połowie gdzieś piramidy potrzeb Maslova, uściślając.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

19 minut temu, Kiroviets napisał(a):

Jest to podparte jakimiś badaniami?

 

 

A z tą samooceną, to chodziło mi , że to jest w połowie gdzieś piramidy potrzeb Maslova, uściślając.

"W przypadku pacjentów z depresją około 40 proc. osób ma obniżone libido, a 20 proc. ma problem z różnymi fazami reakcji seksualnej. Pacjenci często skarżą się na osłabienie fizjologicznych oznak podniecenia, na trudności z osiągnięciem orgazmu lub na jego brak." no tego jest dużo można nawet za pośrednictwem excella trochę się pobawić z badaniami z GUS. Trochę trzeba pobawić się w interpretacje, bo moim osobistym zdaniem dosyć często te badania są źle robione i interpretowane.

Ja nie chcę się za bardzo pchać w udowadnianie swojej racji, bo jestem pewny że połknie to dużo mojego czasu i opinie będą różne, raczej zależy mi na polemice i osobistych opiniach użytkowników tego forum. 

Edited by Luckyloki
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.