Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles
Długowłosy

PMS, okres i foch – czyli mogę wszystko, a Ty masz to akceptować!

35 postów w tym temacie

TL;DR: Krótki tekst o jednej z najpotężniejszych manipulacji kobiecych czyli PMSie, okresie oraz wszystkich fochach i cyrkach jakie się z tym wiążą. Pierwsze „złe dni” jakie przeżyjesz ze „swoją” kobietą, to jeden z największych shit-testów, który „ustawi” Waszą relację na przyszłości.

 

Prolog

 

- Czemu kupiłeś nie takie pomidory?

- O co Ci chodzi?

- Mówiłam Ci jakie mają być (ujadanie)

- ……….. (cisza)

- I mleko nie takie!

- ……….. (cisza)

- (koncert ujadania na wszelkie możliwe tematy)

- ……….. (cisza)

- Wiesz, że mam okres, czemu się mną nie zaopiekujesz, dlaczego nie rozumiesz, że ja się źle czuję, nie pójdziemy gdzieś żebym o tym nie myślała bla bla bla (ujadanie)

- Ok powiem Ci czemu...

 

Ta chwila musiała nadejść…

 

Kobieta nie myśli, kobieta czuje. Walczy z emocjami jakie rozsadzają jej mózg, nie może sobie poradzić z burzą hormonów jaka zalewa ją od czasu do czasu, a do tego… nie jest w stanie zdefiniować siebie wobec otaczającego ją świata, szuka opoki, osobnika prowadzącego, kogoś kto de facto „przeżyje za nią życie”. Z tej niepewności wynikają, w większości nieświadome, działania zwane shit – testami (wszystko o shit testach znajdziesz pod tym linkiem) czyli próby jak mocno prowadzisz, czy odpowiadasz wyobrażeniom na temat związku oraz… jak bardzo daleko Ci do jej ideału.

 

Zatrzymajmy się chwilę na tym punkcie drodzy Panowie – chciałbym żebyście zdali sobie sprawę, iż najprawdopodobniej nie jesteście „pierwszym wyborem” Waszej partnerki. Nie chodzi tu nawet o to, że nie macie 185 cm wzrostu, wyraźnie zarysowanej szczęki ani milionów na koncie. Ideał faceta współczesnej kobiety… nie istnieje. Został on stworzony i wbity do głów samicom przez speców od inżynierii społecznej oraz reklamy. Samiec ma być więc – brutalny i czuły, dominujący i uległy, zaradny ale rozrzutny, przystojny ale nie na tyle aby koleżanki się za nim oglądały itp. itd.

Piszę Ci to ponieważ nie chcę abyś wpadł w pułapkę myślenia, które kiedyś zaprowadziło mnie na manowce – będę miał więcej kasy, lepiej wyglądał – będę miał mniej shit testów. Bzdura. One zawsze będą istnieć, ponieważ wynikają z natury kobiety oraz… propagandy jaką się jej serwuje.

 

Jeśli nie akceptujesz mnie gdy jestem najgorsza nie zasługujesz na mnie gdy jestem najlepsza!

 

Już z pewnością znasz ten durny slogan. Kobiety powtarzają go z lubością ponieważ oznacza on usprawiedliwienie dla każdej ich manipulacji, podłości, złośliwego zagrania, kupczenia seksem oraz wymuszania tego, co chcą osiągnąć poprzez foszenie.

 

Okres oraz PMS (Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego) to jedno ze standardowych, kobiecych zagrań. Jak ma nim nie być skoro w internecie oraz prasie kobiecej dominują teksty tego typu:

 

Cytat

„1. Warto mówić głośno, że mam PMS, aby ludzie nie musieli się domyślać, skąd negatywne emocje i nakręcać spiralę (powinny być koszuki PMS, majtki PMS :-)
2. Traktować się jak pacjenta, bo przecież objawy przypominają chorobę, więc niezbędna jest taryfa ulgowa i plan awaryjny
3. Nie planować na ten czas podejmowania ważnych decyzji, spotkań strategicznych, wysokoenergetycznych przedsięwzięć, silnie emocjonalnych doznań (jeśli nie są to wydarzenia losowe)
4. Mieć na ten czas zarezerwowany pakiet przyjemności PMS (np. zawsze w pierwszy dzień kupuję sobie ulubioną kawę w Starbucks lub lody Hagen Dazs, słucham ulubionej płyty, oglądam głupi relaksujący film- wszystko, co mnie odstresowuje)”

 

Co więcej, „dobrzy ludzie” (pod których nickami kryją się zazwyczaj „psycholoszki”) dobrze doradzają wtedy facetom:

 

Cytat

 

Czyli najpierw zaspokajamy pierwotne potrzeby (jedzenie, sen itd), potem dajemy jej poczucie bezpieczeństwa, a w następnych etapach potrzeby przynależności, aby następnie pojawił się szacunek i uznanie – i by na końcu mogła zrealizować potrzeby samorealizacji… skomplikowane?  Tak myślałem. Dlatego przygotowałem wam piramidę Drwala. Prawie idealną i działa prawie zawsze, prawie… bo Alicja to bardzo nieprzewidywalna Kobieta, więc czasami muszę być przygotowany na specjalne niespodzianki.

 

Daj jej jeść

 

I nie chodzi o kiełki, dietetyczne pieczywo i pomidorki. Zrób jej steka – krwistego albo dobrego podwójnego hamburgera. Kobieta w tym czasie jest jak wygłodniały wojownik. Szuka zaczepki…a zaczepek dużo trudniej szuka się z pełnym brzuchem.

Alicja podobno nie przepadała za mięsem, ale przy mnie, gdy bywamy gdzieś razem, potrafi zjeść mi całego mojego steka, zostawiając mi w nagrodę swoją nietkniętą sałatkę szpinakową z ziarenkami słonecznika… ona jest potem spokojna,  a ja głodny… i potem to niby ja mam PMS?! ;)

Daj jej poczucie bezpieczeństwa…

 

Ale ostrożnie, najlepiej, przynieś jej kocyk, herbatę lub kawę, może jakieś owoce lub ciasteczko. Możesz pomyśleć o kwiatkach (Kwiatki dają +10% do przeżycia…) – trudno się złościć na kogoś kto daje kwiatki – prawda Alicjo?

A na koniec, gdy mimo wszystko nadal czujesz się w jej towarzystwie… lekko niepożądany, włącz jej spokojną muzykę, powiedz co do niej czujesz (nie jaka jest dla Ciebie teraz) i rzuć w nią czekoladą, najlepiej gorzką i najlepiej z jagodami. A potem szybko zamknij drzwi i idź poczytać, albo może pozmywać? ;)

 

Zabierz ją na zakupy

 

Gdy Twoja Pani wyjdzie ze swojej norki – i gdy jest najedzona, zaproponuj jej zakupy. Mogą być nawet zakupy znaczków na poczcie, ważne aby w okolicy był sklep z sukienkami, butami, fajnymi kosmetykami, a może nawet biżuterią. Lubię chodzić z Alicją na zakupy. Tzn nie lubię chodzić na zakupy, ale lubię z nią… jak ma PMS to zachowuje się trochę jak ja. Jest konkretna, wie czego chce, wie gdzie to znajdzie, na szczęście przy kasie jej się zazwyczaj nic nie podoba… wtedy mam jeden tajny trik – kupuję jej po kryjomu jakiś drobiazg, przy którym zatrzymała się trochę dłużej. Czasami jest to jakiś pluszak, czasami jakiś drobiazg na biurko… a czasami nawet zwykły krem… jednak ten drobiazg warto potraktować jako broń ostateczną, gdy już nic innego nie działa ;

 

Pogadaj z nią…

 

Tak zwyczajnie, gdy już wrócicie z zakupów, zbliża się wieczór, spróbuj znaleźć moment, aby przysiąść się i popytać, co ją tak smuci. Możesz zupełnie przypadkiem mieć przy sobie wino lub inny wspomagający zwierzenia napój. Usiądź obok, nie staraj się jej obejmować, na to może przyjdzie czas, zwyczajnie bądź przyjacielem. Posłuchaj, bądź poważny i wyrozumiały i za żadne skarby nie możesz się roześmiać, gdy zacznie Ci mówić co tak naprawdę ją smuci…  Zdradzę wam mała tajemnicę – są takie dni i wcale nie chodzi o PMS, tzn nazywamy to PMSem, ale oboje wiemy, że chodzi o pogadanie… gdy siadamy obok siebie, otwieramy wino, nie przejmujemy się kieliszkami, pijemy je z butelki (tak… Alicja potrafi ze mną pić z gwinta… pewnie mnie za to zabije, że zdradzam takie rzeczy) i rozmawiamy. Przejmujemy się dolą ludzi którzy kiedyś żyli, małymi myszkami w norkach – np. czy jest im teraz ciepło, gadamy z robakiem i zastanawiamy się jak uleczyć jego jedną nóżkę bardziej… wbrew pozorom to poważne sprawy, gdy ma się PMS – prawda Alicjo? ;)

 

Kochaj się z nią

 

Gdy wino zaszumi, zacznie się wtulać, ściągnie z kanapy Twój wyciągnięty sweter i przykryje się nim… mówiąc, że jej zimno… Własnie teraz ją przytul. Powoli pogłaskaj, pocałuj w policzek lub czoło… Strasznie trudno złościć się na kogoś kto całuje w czoło – prawda Alicjo? ;) A potem poczekaj, to ona zacznie się wtulać, wtul się w nią mocniej, ona to odwzajemni… a potem pocałuj ją delikatnie. Wszystko rób delikatnie i bardzo opiekuńczo. Niech czuje, że jesteś…  Tak na koniec dnia to Ty jesteś najlepszym lekarstwem na PMS… – jestem Twoim lekarstwem Alicjo?

 

 

 

 

Czy zwróciłeś uwagę na powtarzająca się manipulację - „ona jest usprawiedliwiona, Ty masz jej wszystko wybaczyć”? Popatrz jak sprytnie jest ona przeprowadzona:

 

Fakt - „mam okres, źle się czuję, wszystko mnie boli”

Kłamstwo - „musisz akceptować moje fochy, humory, próby wyżywania się na Tobie – powinieneś próbować mnie uszczęśliwić prezentami, lataniem wokół i jeszcze silniejszym zabieganiem, kiedy ja chcę Cię skrzywdzić”

Manipulacja w celu uzyskania określonego zachowania - „jeśli tego nie robisz, nie zależy Ci na mnie, nie zasługujesz żebym z Tobą była, mogę być jeszcze gorsza”.

 

Czy zdajesz sobie sprawę, iż wpadnięcie w ten schemat ułoży Waszą relację w niewłaściwych torach – samica wszystko będzie tłumaczyć swoimi humorami. Ergo - zacznie się to rozciągać na czas inny niż związany z „tymi dniami”, a Ty wpadniesz w ramę „on i tak wszystko zniesie”.

 

Jak z tym walczyć?

 

Jeżeli zdecydujesz się postawić temu tamę miej świadomość, że:

a) musisz być gotowy, odejść / iż ona odejdzie

b ) idealnie jeśli zdusisz te zachowania w zarodku, kiedy zaczynacie się spotykać, czym później się za to zabierzesz tym mniejsze masz szanse (hamują Cię też wspólne mieszkanie, kredyty, dzieci etc.)

 

Przykładową odpowiedź na kobiece wariactwa znajdziesz poniżej ale aby ona zadziałała powinieneś być najlepszą wersją samego siebie, człowiekiem dbającym o swój wygląd, ducha i finanse, a przede wszystkim wolnym. Wolnym od popędu płciowego oraz konieczności spółkowania właśnie z tą "jedną jedyną". Musisz być po prostu mężczyzną, świadomym siebie, swojej atrakcyjności oraz tego gdzie podąża.

 

Pomyśl o dwóch sytuacjach w których kobieta zaczyna walić focha za fochem, czepiać się Ciebie, pouczać – słowem – dążyć do konfrontacji, a Ty możesz być:

1. „Standardowym, zgnojonym przez społeczeństwo facetem” - boisz się, iż samica odetnie Cię od pozytywnych emocji, seksu, co powie rodzina, znajomi, sąsiedzi kiedy Ty…ośmielisz się bronić (nie atakować, bronić!!!).

2. Mężczyzną – wiedzącym, iż na jej miejsce czeka kolejka chętnych, znającym swoją wartość, cele oraz to gdzie chcesz dojść w życiu.

 

Odpowiedz sam sobie – jak zachowa się facet numer 1? Będzie skamlił, spełni życzenie swej Pani, usprawiedliwi ją „bo ona tak ma i cierpi, to może się na mnie wyżyć”?! Czy naprawdę chcesz dać komukolwiek prawo aby minimum raz w miesiącu wysrywał się w Twój mózg, zabierał Ci energię potrzebną do realizacji Twoich celów i pragnień?

 

A może wolisz...

 

Kości zostały rzucone

 

- Posłuchaj Skarbie co chcę Ci powiedzieć. Nie życzę sobie żebyś tak się zachowywała w stosunku do mnie. Nie tłumaczą Cię żadne PMSy czy inne gówna – czy, kiedy mi coś w życiu nie idzie albo czuje się zmęczony -  odwala mi tak jak Tobie? Czy ja się na Tobie wyżywam? Jeśli coś Cię boli, źle się czujesz, powiedz o tym i idź się połóż, a ja zrobię obiad. Będę Ci pomagał ale nie dlatego, że „muszę Cię zrozumieć” ale dlatego, że każdy może mieć cięższe chwile. Prawda jest natomiast taka, że nic nie tłumaczy Twoich fochów i agresji. Nie mam w życiu czasu na kogoś, kto będzie wampirem energetycznym, psuł mi nastrój tudzież spowalniał moje dążenie do realizacji celów. Jeśli chcesz to robić to ja wysiadam – Twoja decyzja. Obydwoje nie mamy problemu ze znalezieniem następcy drugiej strony więc serio, choć Cię lubię i chcę się z Tobą spotykać, nie zniosę takiego gówna emocjonalnego. Twój wybór – idziesz się położyć, robię Ci ciepłą czekoladę, czekasz na obiad w spokoju albo ujadasz dalej ale do pustego mieszkania, a w niedługiej perspektywie, innego kolesia.

 

To Ty decydujesz bo ona jest bezwolna

 

Dama, z którą się spotykasz, może teraz zareagować w następujący sposób:

1. Agresją – fizyczną / werbalną – wychodzisz i idziesz do siebie / otwierasz drzwi i każesz jej wyjść

2. Płaczem i obwinianiem Ciebie – powtarzasz procedurę z rozmowy i jeśli nie poskutkuje punkt 1

3. Płaczem i przeprosinami – przytulasz, prowadzisz do łóżka, robisz dobre żarcie ale pilnie obserwujesz czy sytuacja się nie powtarza

4. Przeprosinami – jw.

 

Związek z jakąkolwiek kobietą nie może podcinać Ci skrzydeł i wysysać energii. Jeśli tak jest, kończysz go, zanim Twoje życie przemieni się w piekło. Nie patrz na jej ciało – jeśli dbasz o siebie, swoje dochody i pasje, znajdziesz równie atrakcyjne / ładniejsze od niej.

 

Bądź gotów ją stracić, a przybiegnie do Ciebie na kolanach, a wtedy opanujesz kobiece szaleństwo (na tyle na ile to możliwe). Za żadne skarby nie dopuść do sytuacji aby kobieta czuła, iż jest nagradzana za złe zachowanie. Wręcz przeciwnie – musi wiedzieć, iż jej foch spotka się z Twoją stanowczą reakcją, a finalnie, osłabia Twoje zainteresowanie jej osobą. To ona ma bać się Ciebie stracić, nie Ty.

 

Nigdy nie pozwól aby ktokolwiek odebrał Ci radość z życia i umniejszał to, jak wspaniałym i niepowtarzalnym człowiekiem jesteś. Na świecie istnieją 3 miliardy kobiet. Jeśli nie z tą, ułożysz sobie życie z kolejną.

 

Droga do szczęścia w relacjach z kobietami, a co za tym idzie do najfajniejszych sztuk, wiedzie przez całkowite wyzbycie się konieczności ich posiadania.

 

Musisz pamiętać o jednej, podstawowej zasadzie - to Ty zapraszasz kobietę do swojego świata i udzielasz jej gościny, a nie ona Tobie. Skoro wnosisz wartość - a, nie oszukujmy się, to facet więcej wnosi i traci w związku niż samica - masz prawo wymagać. Przynajmniej nie ciągnięcia Cie w dół, a najlepiej wspomagania w Twoich działaniach.

 

A kobieta... To tylko dodatek do Twojego życia... Ono samo w sobie szybko przemija i nie warto abyś tracił jakiekolwiek chwile z kimkolwiek kto Ci je zatruwa.

 

Zresztą - wyjdź w bezchmurną noc na świeże powietrze (za miastem), popatrz na to co nad Twoją głową, włącz poniższy utwór i.... roześmiej się na głos z miałkości PMSów, shit-testów i innego syfu ;)

 

 

 

46 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

I wracamy do tematu który już parę razy na tym forum się pojawiał. Być może kozojebcy mają rację, jak czasem tłuką te swoje baby. Ma rację Marek mówiąc, że dąży do równouprawnienia pomiędzy płciami, ponieważ obecnie kobiety są uprzywilejowane na bardzo wielu płaszczyznach. Oczywiście nie jestem za tym, aby baby tłuc. Ale podczas ostrej sprzeczki z babą czasem mnie korci zapytać, czy jest za równouprawnieniem i jak odpowie że tak, to jej zajebać tak z liścia. Jak równouprawnienie, to równouprawnienie. Konsekwencja w działaniu to podstawa.

 

Równouprawnienie: Jak trzeba wnieść pralkę na 2 piętro to ono się kończy. Z drugiej strony to kobiety są 9 miesięcy w ciąży, rodzą dzieci i potem że tak powiem jak męska szowinistyczna świnia "są ujebane" w pieluchy przez 2-3 lata. Ja bym nie dał rady. A z kolei faceci idą na wojnę, giną, często tracą kończyny. Faceci pracują w kopalniach i hutach. Trudno tutaj znaleźć rozsądek. Kobiet ogólnie na logikę się nie da. Bo toto nie myśli, tylko czuje.

 

Jak to u mnie było. Z pierwszą (EX) to nigdy nie gadałem, bo ona mózgu nie miała. A z drugą: Ja jak już bywałem fest wkurwiony na babę przez jej PMS to wychodziłem z chaty ze słowami, że mam dość, wypierdalam, bo tu się kurwa nie da żyć itp bla bla bla. Baba oczywiście się rzucała na mnie z przeprosinami i mówiła "nie odchodź" - no kurwa kino-oko. :D I się z tego potem śmialiśmy - taki reset.

 

Obecna eM czasem miewa PMS, ale to relacja LAT więc jakoś dajemy radę, chociaż jest skrajnie wredna. Najwredniejsza baba jaką w życiu znałem. Bez względu na to czy ma PMS czy nie ma PMS. Może to mnie kręci. :D Ona intelektualnie rozgarnięta jest, ale jak wspomniał @Rnext swojego babstwa czasem nie przeskoczy.

 

Wg mnie lekarstwo na PMS? Wyjechać na ten czas z kumplami i zostawić babę samą ze sobą. Niech się wyżywa na kimś innym. Jedyne wyjście - zejść z drogi. Na logikę nie da rady.

Edytowane przez Grzenio
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
8 minut temu, Grzenio napisał:

Być może kozojebcy mają rację, jak czasem tłuką te swoje baby

 

 

Nie nie mają.

Kto pierwszy sięga po przemoc w relacjach interpersonalnych okazuje swoją bezsilność i słabość.

Życie z wariatką kończysz prostym - "cześć" + zestawem zachowań (nagrywanie etc.) które omówił @Silny w audycji o borderkach.

Tylko prostak ucieka do bicia słabszego, jeśli nie został zaatakowany.

W przypadku jakichkolwiek problemów z policją / sądem jeśli uderzysz kobietę leżysz i robisz pod siebie.

Myślmy - to my pchamy historię do przodu - i nie dajmy się prowokować ;)

 

5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Długowłosy Nigdy babie nie przyłożyłem. Facetowi też nie. Raczej schodzę z drogi każdemu. Ale jak widzę czasem jak się kobiety potrafią zachowywać i ile w nich jest agresji i podłości to brak słów. A niby słaba płeć. Nikogo nie należy bić - wiadomo.

 

Byłem kiedyś u kosmetyczki. I nałożyli mi jakieś chujstwo na mordę i musiałem leżeć przez 30 minut. Było to tak zorganizowane, że sufit był dużo wyżej niż ściany i było dokładnie słychać o czym rozmawia jakaś kobieta lat tak z 55 z kosmetyczką lat 25 w boksie obok. Ja tego nigdy nie zapomnę, ale poziom tej rozmowy i tematyka - dramat. Uwierz, że poziom rozmów kobiet pomiędzy sobą jak są pewne, że żaden facet ich nie słyszy to poziom wychodka. Widziałem tą babkę lat 55. Elegancka kobieta, ładnie ubrana. :o takie oczy zrobiłem.

 

Masz racje. Przemoc niczego nie załatwia.

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
22 minuty temu, Grzenio napisał:

Masz racje. Przemoc niczego nie załatwia.

 

    A jak teraz odpowiesz na agresję fizyczną kobiety? Nigdy nie uderzyłeś kobiety wcześniej, wychodziłeś z domu, ja też tak postępowałem, później jakieś zjebane telefony, do skutku abym wrócił.

Teraz po lekturze forum od prawie dwóch lat, nigdy więcej już tak bym nie postąpił. Zwrotny liść załatwia sprawę na 100%. Bez większej przemocy. Najpierw zwarcie styków u baby, później refleksja i na końcu.

Misiu kocham Cię, oczywiście bez przeprosin za swoje zachowanie. Zastosowałem to jeden raz i to po uprzednim uprzedzeniu że uderzę ją jak się nie odczepi. Zbawienne dla baby, uwierzcie.

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 godzinę temu, Długowłosy napisał:

Okres oraz PMS (Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego) to jedno ze standardowych, kobiecych zagrań

 

Taa.


A jak Halina spotyka samca alfa, dzianego księcia,  nawet podczas PMS, to wszystkie objawy znikają.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Co do tego tekstu kobiet:

 

jesli_nie_potrafisz_zniesc_kiedy_2015-07

13 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Adolf Teraz jestem w LAT z kobietą, która raczej mnie nie uderzy. A jeśli wyczuję, że to mi grozi, to przestane się z nią spotykać. Poza tym kiedyś pisałem, że moje kryterium fizycznej urody to taka wyciągnięta z doła z Auschwitz. Rozmiarówka ze sklepu 5-10-15. Rozmiar 36. Waga max 48 kg. Przy moim ponad 100kg to mógłbym zabić. :D Po co mi to. Moja 2. EX to taka trochę locha - wg niej samej lachon - nigdy nie wiedziałem ile waży (pewnie z 70kg). Ją trzeba było tłuc. :D:D:D 

 

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 minutę temu, kootas napisał:

A jak Halina spotyka samca alfa, dzianego księcia,  nawet podczas PMS, to wszystkie objawy znikają.

    

   Tak, ale tylko w okresie lofciania, do czasu usidlenia. Później standard. Chyba że Alfie nie zależy, bo i tak znajdzie nową.

 

4 minuty temu, Grzenio napisał:

moje kryterium fizycznej urody to taka wyciągnięta z doła z Auschwitz. Rozmiarówka ze sklepu 5-10-15. Rozmiar 36. Waga max 48 kg.

    Obawiam się że takie suchotyczki mają największy poziom agresji w sobie. Jeszcze jak pracowałem w organach, to tego typu kobiety miały największy poziom agresji w sobie.

Coś jak pchła skacząca po dużym żywicielu.:D

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Cholera i tyle starania się dla chwili seksu... Super tekst, znowu w punkt. Strasznie mnie wkurza to zrzucanie odpowiedzialności z kobiet na cały świat a zwłaszcza na mężczyzn. 

Z kumplem wymyśliliśmy teorię, że kobiety tak naprawdę to nam zazdroszczą i chcą być nami. Frustracja się bierze stąd, że je ogranicza w pewnym sensie biologia więc się potem wyżywają. Ale to tylko teoria.

 

Niezgodzę się tylko do jednego. The XX - Intro działa podobnie w mieście gdy niebo pochmurne :)

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
6 godzin temu, Grzenio napisał:

 

Byłem kiedyś u kosmetyczki. I nałożyli mi jakieś chujstwo na mordę i musiałem leżeć przez 30 minut. Było to tak zorganizowane, że sufit był dużo wyżej niż ściany i było dokładnie słychać o czym rozmawia jakaś kobieta lat tak z 55 z kosmetyczką lat 25 w boksie obok. Ja tego nigdy nie zapomnę, ale poziom tej rozmowy i tematyka - dramat. Uwierz, że poziom rozmów kobiet pomiędzy sobą jak są pewne, że żaden facet ich nie słyszy to poziom wychodka.

 

 

Raz u mojej byłej która mieszkała ze współlokatorko-psiapsiółką trochę się zalałem ale nie tak w opór tylko kontrolnie a że byłem zmęczony  to położyłem się spać. Jakoś nie mogłem zasnąć ale panny myślały że jestem nabity w trzy dupy więc gadały jakbym nie słyszał. Na swoje i mojej byłej szczęście nic złego o sobie nie usłyszałem ale poziom był i tak żenujący. Takiego pierdolenia kotka daaawno nie słyszałem. Zauważyłem że już później jak się tematy konczyły klepały nawet na temat nowo kupionego domestosa i kostki do kibla. Byle tylko nie zamknąć jadaki. Brakowało tylko : rano sobie śpie, śpie -ja też, ja też. Jak rano wstałem po wieczornym pieprzeniu od rzeczy nie było śladu, oba kameleony rozmowne i rezolutne jak po sorbonie. Dziś jedynie żałuję że nie przeleciałem tej współlokatorki bo była na wyciągnięcie ręki. Może dalej jest ale wszystko co związane z byłą omijam.

Edytowane przez jaro670

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
6 godzin temu, Artem napisał:

Z kumplem wymyśliliśmy teorię, że kobiety tak naprawdę to nam zazdroszczą i chcą być nami.

 

Z kumplem Zygmuntem Freudem. ;)

 

6 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kiedyś moja kuzynka w przypływie szczerości, przyznała mi się, że ona perfidnie wykorzystuje PMS. Może się wyżywać na otoczeniu a potem się usprawiedliwiać swoim stanem hormonalnym. Cieszyła ją ta możliwość ewidentnie. 

Zacząłem się wtedy zastanawiać (wątpić), czy im wtedy naprawdę odbija, czy po prostu takie są, gdy dostają do ręki usprawiedliwienie. 

5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Z drugiej strony jakby człowiek przez całe życie odwalał teatr i grał pod publikę byleby się nikt nie obraził to kiedyś zawór musi wywalić. Tylko kto im każe. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@jaro670 kto? Społeczeństwo. A dalej z tym idzie kultura masowa, media, wzorce kulturowe i trendy, które łykają loszki jak młody pelikan. A gdy ten wzór zostanie wprowadzony w życie to wtedy same loszki są dla siebie największymi wrogami. Ciągle w większości czują potrzebę do bycia NAJ co też się wiąże z biologicznymi pragnieniami (bo rywalizacja w stadzie) ale i tym co kultura narzuca. To tak jak faceci z kompleksami, którzy budują swoją wartość bo kupili skodę na przykład :) 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 godzinę temu, Rnext napisał:

Kiedyś moja kuzynka w przypływie szczerości, przyznała mi się, że ona perfidnie wykorzystuje PMS.

 

Trzeba rozróżnić dwie rzeczy:

1. Fizyczny ból (np. piersi) oraz złe samopoczucie - to rzeczywiście może mieć miejsce

2. Wyładowywanie się za to na wszystkich, którzy się napatoczą.

 

Samiec również miewa złe nastroje ale jeśli jest normalny nie wyżywa się na wszystkich naokoło. Samice mają tendencję do takich zachowań, co więcej, świetną podkładkę społeczną "bo mam okres".

 

Uważam, że już na wstępie znajomości należy wytyczyć pewne granice żeby potem nie mieć co miesiąc piekła plus "kup mi / zrób mi / daj mi bo ja się źle czuję" kiedy tylko danej damie przyjdzie na to ochota.

 

Pomoc - jak najbardziej. Dawać się wykorzystywać i szmacić - nigdy.

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
7 godzin temu, Pogromca_wdów_i_sierot napisał:

Z kumplem Zygmuntem Freudem. ;)

 Serio on to napisał? Mam go na liście do nadrobienia :) 

 

EDIT:

@Długowłosy trzeba być naprawdę czujnym, żeby odróżnić kiedy faktycznie tej pomocy potrzebuje a kiedy wykorzystuje. Eks mojego kumpla zaczynał boleć brzuch gdy miała sprzątać w mieszkaniu. No i jak udowodnisz że udaje? To jest moim zdaniem trudne do wykrycia i wymaga sporej czujności. No ale nie niemożliwe. 

Edytowane przez Artem
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
18 godzin temu, Długowłosy napisał:

- Posłuchaj Skarbie co chcę Ci powiedzieć. Nie życzę sobie żebyś tak się zachowywała w stosunku do mnie. Nie tłumaczą Cię żadne PMSy czy inne gówna – czy, kiedy mi coś w życiu nie idzie albo czuje się zmęczony -  odwala mi tak jak Tobie? Czy ja się na Tobie wyżywam? Jeśli coś Cię boli, źle się czujesz, powiedz o tym i idź się połóż, a ja zrobię obiad. Będę Ci pomagał ale nie dlatego, że „muszę Cię zrozumieć” ale dlatego, że każdy może mieć cięższe chwile. Prawda jest natomiast taka, że nic nie tłumaczy Twoich fochów i agresji. Nie mam w życiu czasu na kogoś, kto będzie wampirem energetycznym, psuł mi nastrój tudzież spowalniał moje dążenie do realizacji celów. Jeśli chcesz to robić to ja wysiadam – Twoja decyzja. Obydwoje nie mamy problemu ze znalezieniem następcy drugiej strony więc serio, choć Cię lubię i chcę się z Tobą spotykać, nie zniosę takiego gówna emocjonalnego. Twój wybór – idziesz się położyć, robię Ci ciepłą czekoladę, czekasz na obiad w spokoju albo ujadasz dalej ale do pustego mieszkania, a w niedługiej perspektywie, innego kolesia.

 

W moim mniemaniu to powinno byc tak:

"Robię sobie kawę i masz teraz czas żeby przeszło Ci to idiotyczne zachowanie. Jak jesscze raz zobacze takie jazdy z Twojej strony to wyjdę, pójdę w chuj i wrócę za 3 godziny i gowno mnie to interesuje co bedziesz czuła. "

 

Teraz to mądrości mogę pisać bo pod koniec związku dopiero odzyskiwałem siebie i stać mnie było na takie zachowanie ale powiem tylko tyle ze panna na końcu bała się jakkolwiek mnie zdenerwować bo wiedziała ze granica jest cienka.

 

A zaczęło się gdy byłem z nią w Egipcie i nastało moje przebudzenie. Ona zaczyna jazdy ze jej nie kocham już, ze przez Marka mi odjebalo, ze nie chce zaręczyn a przecież kiedyś chciałem... kładła się na ziemi, rzucała wszystkim, groziła ze cała noc będzie spać na balkonie a mi myśli kłębiły się głowie i nie mówiłem nic bo słowa Marka rozbrzmiewaly coraz bardziej. Wtedy gdy ona rycząc zaczynała mnie szarpać za ubrania ja wstałem mówiąc:

- masz 5 minut żeby ogarnąć to co masz teraz w głowie jak nie to wychodzę i wracam za 3 godziny

Tylko tyle 

nic więcej 

 

 

Tak tez zrobiłem. Wróciłem najebany i zadowolony bo pogadałem sobie z barmanem. 

Po powrocie locha zapłakana bo myślała ze poszedłem bawić się z innymi pizdami. Seks był wtedy niesamowity;] bardzo szybko jej przeszło;) ja zaoszczędziłem czasu nerwów i przy okazji świetnie się bawiłem podczas gdy ona dostawała szału macicy ( dosłownie) ;] 

 

Jaki z tego morał? Jeżeli kobiecie odwala to od razu oznajmiamy jaka będzie kara. Wystarczy ze raz zobaczy ze nie żartujesz i na dłuższy czas macie spokój. Na dłuższy bo ona znowu kiedyś spróbuje ale to będzie się działo coraz rzadziej. 

Proponuje stosować takie kary na każda sytuacje a po czasie nastąpi harmonia i spokój nawet podczas miesiączki. 

Pamietajcie, kobiety to tak na prawdę małe dzieci. Czy jest coś lepszego niż zastosowanie kary gdy dziecko robi coś źle? 

Czy gdy dziecko dostanie raz czy dwa przez tyłek będzie wiedziało ze ma tak nie robić? 

W przypadku kobiet twarda łapa dla faceta to zbawienie. Nie chodzi tu jednak by ją tłuc jak kotleta tylko by być oschłym i nie do ruszenia facetem który egzekwuje zachowanie tego dorosłego dziecka jakim jest kobieta bo wchodząc z nią w związek ON STAJE SIĘ ZA NIĄ ODPOWIEDZIALNY!!!! Właśnie dlatego mówimy na kobiety duże dzieci.

 

Tak się mówi ze trudny związek potrafi rozjebac faceta tak ze nie będzie się potrafił pozbierać... dla mnie to była świetna lekcja od życia i będę dziękować za to mojej byłej do końca swoich dni. Sztuka opanowania i skurwysyństwa najbardziej wchodzi nam w krew w najtrudniejszych warunkach. Mam nadzieje ze tez dojdziecie do takich wniosków

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zbolenie lasek w PMS jest w większości przypadków oczywiście bezdyskusyjne. Ale zupełnie przy okazji spójrzmy jak są przedstawiani medialnie, niedysponowani i zbolali faceci -  jednym słowem: pogarda. Nawet gdzieś mi taka reklama ostatnio mignęła. Niedojda w łóżku z czerwonym nosem i litościwie-heroiczna jego pani, krzywiąca mordę z pobłażaniem, podając mu cośtam do ręki, bo sam nie może sięgnąć. Wyglądał przy tym jak kretyn porozumiewający się z otoczeniem jaskiniowymi monosylabami. No świetnie.

Ale to tak na marginesie.

Edytowane przez Rnext
7 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
9 minut temu, Rnext napisał:

Ale zupełnie przy okazji spójrzmy jak są przedstawiani medialnie, niedysponowani i zbolali faceci -  jednym słowem: pogarda. Nawet gdzieś mi taka reklama ostatnio mignęła. Niedojda w łóżku z czerwonym nosem i litościwie-heroiczna jego pani, krzywiąca mordę z pobłażaniem, podając mu cośtam do ręki, bo sam nie może sięgnąć. Wyglądał przy tym jak kretyn porozumiewający się z otoczeniem jaskiniowymi monosylabami. No świetnie.

Ale to tak na marginesie.

 

Jeśli ktoś skończył już 25 lat (czyli strzał hormonów) doskonale wie, że bywają momenty, kiedy jest zmęczony fizycznie robotą i pochodnymi albo po prostu od stresu psycha siada i wtedy kaplica - nie stanie choćby w łóżku leżała bogini..

Jeśli baba zaczyna pieprzyć jakiekolwiek durne teksty wtedy - szmaty w łapę i do domu (ona albo samiec - w zależności gdzie się akcja dzieje).

Je trzeba od razu oduczać tych debilnych zachowań o których piszesz Bracie - "cosmo" i pochodne robią im kupę w mózgu - facet ma być 24h/365 dni na "stand by".

Jasne - a potem w okolicach 40stki wąchać kwiatki od spodu bo był "skuteczny" zawał.

Nas też może coś boleć, my też mamy "gorsze dni" i chwile słabości i zwątpienia - i świętym obowiązkiem kobiety w związku jest nas wtedy wesprzeć - jeśli tego nie rozumie - niech nie oczekuje jakiegokolwiek współczucia wtedy, kiedy ona jest "w dołku". A pamiętajmy - one mają go dużo częściej niż my.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Długowłosy z drugiej strony teraz mam wrażenie, że jak tylko kobieta zobaczy, że facet ma gorsze dni to zamiast mu pomóc potrafi mu jeszcze dodatkowo dowalać i postrzegać jako słabego. Od jakiegoś czasu wsparcie ze strony loszek staje się czymś mitycznym jak yeti. Niby jest, ale jakoś ciężko je dostrzec. Ewentualnie samica potrafi faceta wesprzeć tylko po to, aby później móc mu to wypominać do usranej śmierci jak to ona mu wtedy pomogła a on jej się powinien za to odwdzięczać przez lata. Naturalnie kiedy to facet ją wspiera to wtedy jakoś dziwnym trafem szybko o tym zapominają ;)

Edytowane przez HORACIOU5
2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
15 minut temu, HORACIOU5 napisał:

Ewentualnie samica potrafi faceta wesprzeć tylko po to, aby później móc mu to wypominać do usranej śmierci jak to ona mu wtedy pomogła a on jej się powinien za to odwdzięczać przez lata. Naturalnie kiedy to facet ją wspiera to wtedy jakoś dziwnym trafem szybko o tym zapominają ;)

 

Haha przypomniała mi się pewna sytuacja z dobrą koleżanką ze studiów, której od początku dużo pomagam - wysłała mi opracowane pytania na egzamin z żartobliwym tekstem "proszę bardzo, to za 4 lata pomagania mi i na kolejne 100 lat". Traf chciał, że były tam drobne błędy, więc poprawiłem je i tego samego dnia, wieczorem, odesłałem pannie z takim samym tekstem "to za kolejne 100 lat pomagania mi w każdej potrzebie". Ta moja koleżanka odpisała mi wtedy "a z tymi 100 latami to przesadziłeś, za to, że dostałeś ODE MNIE te pytania i parę z nich poprawiłeś?" Odpisałem jej, że za to, że przez 4 lata jej cięgle pomagam, to chyba uczciwa oferta. Odpisała oschle "no nie bardzo".

 

Także tego, to tyle w kwestii pomagania samiczkom. Na uczelni kilka razy spotkałem się z "wyliczaniem" pomocy, koleżanka wysłała mi coś kilka dni wcześniej i do mnie z tekstem "wyślesz mi swoje notatki?, przypominam ci, że dostałeś ode mnie pytania, więc wypadałoby się odwdzięczyć". Chuj z tym, że przez kilka lat nieustannie jej we wszystkim pomagam i stosunek mojej pomocy do jej wynosi jakieś 250:1. Najważniejsze, że ona raz mi pomogła, więc muszę za to zapłacić, a ta wcześniejsza moja pomoc się nie liczy.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
27 minut temu, HORACIOU5 napisał:

@Długowłosy z drugiej strony teraz mam wrażenie, że jak tylko kobieta zobaczy, że facet ma gorsze dni to zamiast mu pomóc potrafi mu jeszcze dodatkowo dowalać i postrzegać jako słabego.

 

Nie, jeśli widzi w tym swój interes.

Popatrz na to w ten sposób - kobieta wiąże z Tobą nadzieje na pewien status majątkowy. Jeśli ma choć gram inteligencji - styki zadziałają na zasadzie - ok, przecież jeśli on straci to i ja też.

 

Z trzeciej strony jest tak, że nie dasz rady być 24h / 365 dni w roku maczo / alfą-sralfą etc. dlatego też aby takie zachowania miały miejsce:

1. Musisz być wartościowym facetem z którym opłaca się być (czyli Pani "czuje motylki w brzuszku" a tak naprawdę widzi siebie w lepszym niż inne loszki samochodzie, domu, ciuchach etc.)

2. Musisz zrozumieć, iż kobieta to nie jest coś danego na stałe ale związki mogą w każdej chwili się rozpaść i mieć na to, mówiąc po męsku, wyjebane ;)

 

Po raz kolejny powtórzę aby być dobrze zrozumianym - samica pomoże Ci tylko, jeśli ma w tym interes. Te inteligentniejsze myślą ciut bardziej długofalowo.

 

Oczywistością jest natomiast, iż jeśli Twój "słabszy okres w życiu" potrwa dłużej małpka już zacznie się rozglądać za bardziej stabilną finansowo gałęzią ;)

 

Temat jest jednak o tym, że kobietę, jak dziecko należy nauczyć - nic nie wymusi złym zachowaniem, a za dobre dostanie nagrodę, a za złe karę.

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No to Bracia ja chyba będę tutaj jakimś fenomenem, ale do tej pory każda kobieta, z którą byłem w związku podczas tego słynnego PMS, nie wyżywała się na mnie w żaden sposób. Po prostu byłem informowany, że "ciocia" przyszła i tylko było delikatne jęczenie, że cycki bolą itp. Tak, to była bardzo pozytywna cecha, która dziwnym trafem łączyła wszystkie moje byłe kobiety :D 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To też ma chyba znaczenie w którym stadium związku się jest. U mnie na początku była masa troski z jej strony, jak chorowałem to wprowadziła się do mnie na miesiąc( chciała for ever ale powiedziałem że musimy to przemyśleć :) ) i ogólnie była do cyca przyłożyć. Jeszcze mówiła że lubi mnie chorego bo wtedy jestem uległy, mniej oschły i taki kochany.

Pod koniec znajomości jej reakcja na zapalenie oskrzeli była - takie życie, są lekarze jakbyś nie wiedział helołłłł. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Dodaj nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.