Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Pater Belli

Użytkownik
  • Content Count

    243
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

332 Świetna

1 Follower

About Pater Belli

  • Rank
    Starszy Szeregowiec
  • Birthday 11/11/1979

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    Znad morza
  • Interests
    kurwa zbyt dużo, od obecnie największych: fitness i dietetyka, biochemia, technologia, wycieczki rowerowe, podróże,

Recent Profile Visitors

873 profile views
  1. Dlaczego? Bo brat @Yolo szarpnął niewłaściwą strunę. Nie złamał regulaminu w żaden mi znany sposób, aby dać mu bana. Napisał nieprzyjemny komentarz i powiedział co myśli to go zmuszasz do eksodusu. Nadużywasz pozycji siły i dajesz mu zamiast klapsa, łomot bo kwestionuje rzeczy, o których warto porozmawiać tylko są niewygodne, albo ma inny punkt widzenia na niektóre sprawy. Ps. sam idę ochłonąć na lody z dzieciakami, kiedy różowa sama wyszła (i pewnie jeździ na innym bolcu).
  2. Uważam, że brat @Yolo racjonalnie podchodzi do sprawy. Młodych tutaj jest wielu, a informacji na temat prowadzenia relacji jest albo jak na lekarstwo, albo gdzieś zakopana pod tysiącami odpowiedzi. Jestem za zrobieniem odpowiedniego działu, albo swoistej Wiki. Zaczynając od literatury polskiej i obcojęzycznej na Q&A kończąc. Wątek @ZamaskowanyKarmazyn jak najbardziej się przyda, aby rzucić światło na schematyczne myślenie braci. Narzekamy na schematyczność kobiet, a sami możemy być takim samym przykładem. Chcemy forumuły na udany związek z(x)=a+b*c/d-sqr(tan(16-f). Często jedzie się tu na kobiety i o ile rozumiem to stanowisko skrzywdzonych to poziom w jakim się ten negatywizm do płci przeciwnej pielęgnuje mnie lekko dołuje. Każda kobieta, która w relacji czuje się źle i daje temu upust na swój sposób, wg braci ma bolca na boku. Niektórym czerwona piguła weszła trochę za głęboko i wchodzi dalej póki nie będzie w czarnej d00p#3. Własne braki w umiejętności bycia z partnerem usprawiedliwiamy zrzucają winę na matrix, hipergamie, czy wygórowane oczekiwania. Chcemy aby kobiety brały odpowiedzialność za swoje działania, a sami nie umiemy tego zrobić. Spojrzeć w lustro i powiedzieć: Tak, dałem dupy. Póki będziemy obarczać winą wszystkich dookoła za nasze niepowodzenia, wtedy nie zrozumiemy istoty relacji i nie tylko d/m. Związek to jest wspólna relacja, a z tego co obserwuję to wszystko się je6#e przez braki w komunikacji oczekiwań. Każda ze stron chce, aby związek wygrał. Każda ze stron liczy, że przetrwa. Życie zdarza się po drodze i weryfikuje ideały. Do ch#^& pana, większość tematów tutaj dotyczy relacji, randek, zaliczania i ogólnie przechytrzenia c&pk% jakby życie dookoła niech wirowało. Gdybym całą wiedzę brał stąd to nic dziwnego, że mógłbym się pozbyć nadziei na temat szans zawarcia zdrowej długoterminowej relacji z reprezentantką połowy społeczeństwa. Negatywna narracja, aż się tutaj wylewa. Gdyby balans był trzymany przez modów trochę po drugiej stronie forum byłoby drogowskazem zdrowych relacji zamiast, miejscem użalania się i kultywowania doła. Relacje identyfikujemy jako bazar. Ja daje to, ona tamto. Qui-pro-quo, aby tylko nie dać za dużo, bo ona tego nie doceni. Kobiety nie są podludźmi, a często prowadzona jest tutaj taka narracja. Kierują się instynktami i gadzim mózgiem. Prawie bezrefleksyjnie. Owszem żywią się uwagą i emocjami, ale nie zwalajmy całej winy na nie. Nie bronię troli w spódnicach, o ile takowe noszą w rzeczywistości, tak samo nie bronię tych co posiadają penisa. Każdy z nich chce być dokarmiony uwagą. Kobiety mogą być równie złe jak mężczyźni i równie wspaniałe. Tylko trzeba to dotrzeć i umieć wydobyć to co wartościowe. Zaczynając niestety od siebie.
  3. Napisałem to samo ale skasowałem przed wysłaniem. Brzmi tak banalnie i zarazem prawdziwie jak życie. Wszyscy umieramy samotnie. Ważne, aby żałować jak najmniej, a żyć jakby się miało umrzeć już jutro. Kolejne banały. Czasem zastanawiam się co jest po drugiej stronie. Boimy się tego czego nie znamy, to jest w nas utrwalone przez instynkty. Strach nas ogranicza i trzyma w blokach. Wygoda osłabia i sami zakuwamy się w jej łańcuchy. Kto przejmie po nas pałeczkę? Kto będzie przedmiotem następnej symulacji życia. Raczej rozgrzewka. Nie lubię biegać i nigdy nie umiałem. Dlatego to robię.
  4. Póki bilans jest w kierunku optymizmu nie przejmuję się. Subtelnie mówię, fuck jak Manson i robię swoje by zostawić każde miejsce w którym się znalazłem lepsze niż było przede mną. Empiryzm mną zawładnął i nie ma miejsca na kulty inne niż mnie samego. Szkoda, że nie miałem w życiu mentora. Wszystko by szło szybciej i drugi raz bym się urodził prędzej. Mimo, że nie jest łatwo, dostajemy po 4 literach kiedy się da, wpadamy w pułapki zastawione przez innych, lądujemy na pysku ze zmęczenia, to zawsze się warto podnieść. Przede wszystkim, aby skurwysynom nie dać satysfakcji i mentalnie stać się silniejszym. Każde ominięcie kłody lub potknięcie się o nią robi nas silniejszymi. Cierpimy, ale dla innych skopanych i rozjechanych przez walec życia, nasz dyskomfort to tylko monologi waginy w mroku ich doświadczeń. Oni zapieprzają dalej, a niektórzy z uśmiechem na ustach cieszą się tym co mają. "Wszystko co nas nie zabije czyni nas silniejszymi". Tą banalną formułę zna każdy, ale nie tylko nieliczny może ją wykorzystać. Wygodne życie jest łatwe, łatwe czyni nas słabymi. Więcej doświadczysz ponosząc sromotną porażkę niż osiągając łatwe zwycięstwo. Najlepszy swój bieg przegrałem, ale osiągnąłem najlepszy czas w życiu.
  5. Ludzka głupota jest nieskończona. Co chwilę słyszę o nowych akcjach przedstawicieli ludzkości w mediach społecznościowych, że umysłem nie da się tego ogarnąć. Chciałbym tu sparafrazować jakoś Einsteina, ale się nie da lepiej tego powiedzieć. Żyjemy w czasach, kiedy bycie ekstrawertycznym, im więcej tym lepiej, jest nagradzane uwagą. Głupota jest nagradzana, a zewnętrzne mechanizmy zachowania życia działają przeciwko naturze, kiedy jedyną reakcją na taki rozmach „niefrasobliwości ludzkiej” była naturalna eksterminacja osobnika. „Łeb w tył i był.” Im jesteśmy starsi i mądrzejsi tym mniejszą wykazujemy tolerancję na pewne zachowania. Czy drzewiej było lepiej? Śmiem wątpić, po prostu ludzie byli mniej świadomi zakresu debilizmu w społeczeństwie. Jesteśmy odrobinę bardziej zaawansowanymi szympansami, ale w przeciwieństwie do nich o wiele mniej prawdziwi. One przynajmniej porządnie się gównem potrafią obrzucić. "Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim." - Orwell Nie zasługujemy aby istnieć. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Jesteśmy niczym mrówki i póki co nie pojawił się nikt jeszcze ze szkłem powiększającym. Pojawi się, jeżeli sami się nawzajem nie wykończymy. „Ludzie mają wrodzony talent do wybierania tego co jest dla nich najgorsze”. Rośniemy bez kontroli, niszczymy swój dom i generujemy zdecydowanie zbyt dużo hałasu nie mając wiele do przekazania. Nie potrafimy wytrzymać kiedy zapada cisza, bo nam uświadamia, jak bardzo puści jesteśmy w obecności absolutu. Czy jedynie godni Boga jesteśmy w obliczu śmierci? Jaka jest twoja historia? Mijamy ludzi-powłoki. Nie zastaniawamy się. Zapierdalamy z taczką tak szybko, że często zapominamy jej załadować. Żul spod budki z piwem, ma wiecej do powiedzenia niż panna z ajfonem przyklejonym do ręki. On jest przynjmniej autentyczny w życiu. Osobowość i doświadczenie człowieka, rzucona na szalę z jego kwantyfikacją wyrażoną w pieniądzu nic dzisiaj nie znaczy. Ile co dzień tracimy wiedzy, kiedy człowiek umiera śmiercią naturalną? Społeczeństwo traktuje starych ludzi jako kolejne skóry. Dlaczego osoby nie będące w wieku produkcyjnym są traktowane jako nic nieznaczące rzeczy, które nie nadają sie nawet do przesuwania z jednego miejsca na inne? Gdzie się podziało miejsce starszyzny plemiennej? Z drugiej strony czy zgorzkniałość na starośc przychodzi ze świadomością, że sami zbieramy efekty naszych działań? Świat to chore miejsce, życie nie jest łatwe. Kombinacja powyższych gnoi wszystkich jednakowo. Jedyna różnica jest to jak szybko i mocno jesteś w stanie się podnieść. „- Dlaczego upadamy? Aby nauczyć się podnosić.” Czy jest ktoś obok, kto pomoże ci się podnieść, kiedy brakuje sił? Czy pomagasz komuś się nauczyć to robić? W którą stronę przechylę dziś szalę? Czy dziś znowu zamienię swoją energie na miedziaka? Parę moich losowych rozważań z poprzedniego tygodnia wpasowujących się w temat.
  6. Dawać z siebie 100% powinno być fundamentem działania w każdej sytuacji. Bez odpowiedniej dedykacji nie osiągniesz swojego celu na odpowiednim poziomie. Nieważnie czy chodzi o diety, ćwiczenia, rozwój zawodowy osobisty czy pasje. Pasja bez wejścia w nią na 100% taką nie jest. Czy dobry związek może istnieć bez zaangażowania siebie na 100%. Wg mnie, aby cieszyć się z bycia razem w dłuższym okresie czasu należy: Wiedzieć kim się jest i kim się nie jest. Nie tracić energii i czasu by udawać, zamiast być autentycznym i kochanym za to jakim się jest. Pełna akceptacja siebie jakim się jest i partnera. Nie zmieniać nikogo na siłę i nie poddawać się naciskom partnera. Przestać uprzedmiotawiać związek i mieć w nim jakiś cel. Być w związku to proces należy go w pełni zaakceptować i pozbyć się jakichkolwiek myśli czym się może zakończyć. Być sobą, niczego nie ukrywać, mówić całą prawdę. Stać się całkowicie transparentny, nawet w tematach kiedy czujemy się niepewni. Walczyć z niepewnością w związku poprzez konfrontacje z nią wraz z lękami i obawami. Aktywnie podejmować decyzje i być godnym zaufania. Mieć plan na siebie. Mieć jasno określone granice i własną przestrzeń. Mieć pasje i dzielić się nimi z partnerem. Może podchwyci może nie. Nie dawać ich stłamsić. Nie zaspokajać potrzeb partnera ani starać się na siłę uszczęśliwiać. Nie szukać aprobaty. Nie oczekiwać niczego w zamian. Qui-pro-quo to rodzaj manipulacji. Umieć się komunikować (swoje myśli, uczucia). Unikać awantur, ale nie konfliktów. Nie traktować wszystkiego jako adresowane personalnie, wspólnie rozwiązywać problemy w związku. Indywidualnie własne. Takie podejście bardzo szybko zweryfikuje jakość związku na każdym etapie. Druga osoba albo podąży tą drogą z Tobą, albo zerwie relacje (z miliona różnych gównianych powodów). Pytanie, czy chciałbym być z kimś kto nie docenia takiego zaangażowania? Reakcje partnera musisz ocenić w pełni świadomie i nie być naiwnym. Im szybciej się para rozejdzie w przypadku niepewności tym lepiej. Żadnych gier. Dr Glover kiedyś o tym pisał na blogu chyba i nie sposób się z tym nie zgodzić. Przedstawił on parę podstawowych pytań i możliwości przygotowania, które mogą służyć jako podstawa czy warto wejść w LTR czy nie. - Co cię wstrzymuje i jakie masz obawy przed pełnym zaangażowaniem? - Co się stanie w długim okresie ze związkiem gdy oboje będą funkcjonować na pół gwizdka? - Co musiałbyś robić inaczej w związku w przypadku pełengo zaangażowania? - Jakie masz obawy w związku z zaangażowaniem na 100%? - W przypadku pełnego zaangażowania, co może się stać najgorszego i co najlepszego? Szczere odpowiedzi na te pytania dadzą drogowskaz postępowania. Jeżeli po przejściu tego procesu człowiek nie będzie czuł się komfortowo to należy relacje zakończyć IMO. Jeżeli partner podchwyci ten sposób, to jakość relacji może być na zupełnie innym, wyższym poziomie.
  7. Że nie warta faceta jakiego miała. Wiadomo miłość jest ślepa, ale człowiek po czasie odzyskuje wzrok. Wkurwił bym się bardzo i odpowiednio i inteligentnie odwdzięczył. Mam świadomość że samice człowieka potrafią wybrać szybką gratyfikację ponad długofalowy komfort. Jakby jej odwaliło, to ma świadomość co się z tym wiąze. Zawsze może znaleźć inna gałąź, ale nawet biały rycerz się dwa razy zastanowi zanim matkę z dwójką dzieci miałby przygarnąć. Ona jest czlowiekiem i mimo dziury między nogami podejmuje decyzje i ponosi ich konsekwencje. Swoje szczęście od niej nie uzależniam. Ja obecnie znam swoją rosnącą wartość i daje jej do zrozumienia w którym miejscu na wykresie SMV się znajdujemy. Widzę jak z czasem coraz bliżej muru jest chociaż robi wiele, aby opóźnić nieuniknione. Co w związku z tym? Do kaloryfera przyczepisz? Jak jest inteligentna to rozumie ciąg przyczynowo skutkowy. Jak głupia to będzie się głupio tłumaczyc. Wejście całym sobą w związek nie usprawiedliwia głupoty ani naiwności, ani braku granic, ani braku poszanowania. Takie coś weryfikuje wartość partnera. Później napisze co przez to rozumiem.
  8. Mężczyźni często mylą wrażliwość ze słabością. Szczególnie młodsi, ci z kompleksami, niepewni własnych uczuć i wartości. Okazać wrażliwości to zupełni c innego niż okazać słabość. Prawdziwą wrażliwość okaże facet pewny siebie i swojej wartości. Łzy w tym wypadku to pokazanie drugiej osobie, że jest się wartościową osobą, która potrzebuje partnera, aby go w danym momencie chwycił i podciągnął. @ZamaskowanyKarmazyn Nieświadomie zrobiłeś swojej pannie najważniejszy test jaki mogłeś, a ona okazała się wartościową osobą. Gratuluję partnerki, bo ona w pełni zasługuje na to miano. Te łzy potwierdziły twoją autentyczność i w czasach kiedy wszędzie króluje sztuczność, ta cecha jest niedoceniana i jedynie osoby inteligentne potrafią ją docenić. Twoje zachowanie tylko pokazało jej twoje pełne zaangażowanie, to że jesteś tylko i aż człowiekiem. Z kolei bycie słabym oznacza obarczanie swoimi uczuciami innych, użalanie się nad sobą i uzależnienie swojego samopoczucia od tego jak druga osoba się zachowuje. Taka życiowa pizda, która jeszcze płacze jest odpychająca dla każdej normalnej kobiety. W drugą stronę jest podobnie. Nie umiejętność okazywania uczuć, jest jeszcze gorsza bo wiąże się z urazami z przeszłości i nie rozwiązanymi sprawami. Z bagażem, z którym wartościowa kobieta nie chce podróżować. pozdr PB
  9. Cóż mamy się schować pod kamień i czekać na śmierć. jedyny wpływ na kobietę jaki masz to tylko taki jaki masz wpływ na samego siebie. Himalajka dalej jest poszukiwana i nawet ona nie będzie wyjątkowa, bez dwóch zdań. Odnoszę wrażenie, że niektórzy bardzo boją się wejść w związek z kobietą przed strachem, że zostaną zranieni i sami sabotują. Czy można świadomie wejść w udany związek nie wchodząc w niego całym sobą? Śmiem napisać, że nie. Czy, po rozpadzie takiego będziemy się czuli jak łajno? Pewnie. Czy wyniesiemy z tego coś pozytywnego? Tak! W młodszych latach będzie to najważniejszą nauką na przyszłość. Jedyny warunek to trzeba samemu zabezpieczyć rzeczy i uczucia na których ci naprawdę zależy. Nie wolno uzależniać szczęścia swojego od drugiej osoby, bo to za duże obciążenie dla obojga i zawsze się kończy piękną katastrofą. Jeżeli w pełni świadomie będziesz wiedział czego oczekujesz i to komunikował i wg tego postępował to nie wiem jaka starta może nastąpić poza chwilowym emocjonalnym dołem, z którego wyjdzie się mocniejszym.
  10. Tak się zastanawiam ilu z was ma dzieci i na jakiej podstawie wyciągacie takie wnioski. Trochę to wszystko odczłowieczające jest, a piszecie o związkach. Ja rozumiem, własne doświadczenia itp, ale do jednego wora napradę wszystkich kobiet się nie zmieści. Szczególnie takich po przejściach. W opisywanym przypadku mechanizm MOŻE być zgoła inny. Co, jak facet się znęcał nad dzieckiem i kobietą. Co jak czuła wieczne zagrożenie jeżeli chodzi o starszego, że patol coś mu zrobi, dopoki się nie wyprowadziła od alkoholika? To naturalne, że jej umysł inaczej reaguje na starsze dziecko. Niech wypowiedzą się maltretowane DDA. Jak wyglądało ich dzieciństwo. Co do pobudek pani jeżeli chodzi o zwiazek, to najbardziej banalna potrzeba bezpieczeństwa tutaj wygrywa i porządanie nie wchodzi tu raczej w grę, może nawet miłość nie. Szkoda faceta, bo bedzie cierpial przez ten zwiazek. Co do abstrakcyjnego pomysłu pożaru i kuriozalnego wyboru które z dzieci przeżyje, to wiekszość wypowiadających się nie ma ani dzieci ani pojęcia. Matka jak i ojciec poświęcą swoje życie, aby obydwoje z niego wyciągnąć. Żaden Rodzic nie zostawi swojego dziecka, aby zginęło w samotności. Szkoda tego starszego, bo cierpi najbardziej i może kiedyś swoją zazdrość i uczucie niesprawiedliwości pokierować przeciwko bratu. Pierwsze dzieci maja zawsze gorzej, ale tutaj starsze dziecko potrzebuje znacznie więcej uwagi pozytywnego dialogu.
  11. To że większość wegan jakich znam ma syndrom metaboliczny. Nic statystycznie istotnego, ale mnie zdecydowanie przekonuje, dlaczego taki model odżywiania jest niezdrowy. Szczególnie dla młodych kobiet. Każdy ma własny mózg, decyzje sam podejmuje i żyje z ich konsekwencjami.
  12. Nie jest. Korelacja nie jest tożsama z przyczynowością. Badania które wykazują podają oprócz nadmiaru tłuszczu również nadmiar fruktozy. Diety wysokotłuszczowe pomagają w tym zaburzeniu. Zrzucenie parę kg wymaga czasem więcej pracy i wysiłku niż zrzucenie 30. Ketoza nie jest dla każdego, ale wielu z niej może wyciągnąć wiele dobrego. Ci co funkcjonują lepiej na wysokich węglowodanach nie mają problemu z otyłością. Osobiście przerobiłem kilka diet i dopiero keto mi pomogła bez wysiłków zrzucić prawie 25 kg a ŻO to utrzymać. Liczenie kcal tylko mnie frustrowało i ciągle głodny chodziłem. Dodając. Większość wegan jakich znam maja syndrom metaboliczny.
  13. Jakieś badania poproszę, które udowadniają tą tezę. Brat słyszał o NAFLD (niealkoholowe otłuszczenie wątroby) i co jest jego przyczyną? Wie co to jest syndrom metaboliczny, de novo lipogenesis (DNL) i wpływ jaki mają na powyższy węglowodany proste (monosacharydy). Czy wie , że metabolizm fruktozy jest zbliżony do metabolizmu alkoholu? Wie, że syteza trójglicerydów (podstawowy marker stanu zdrowia) zależna jest nie od tłuszczu i to właśnie trójglicerydy stanowią głowny składnik tkanki tłuszczowej. Wie, że tłuszcze nasycone stanowią podstawę do produkcji hormonów? Wie, że oprócz białka, to tłuszcz jest niezbędnym składnikiem niezbędnym do życia, a węglowodany można całkowicie wyeliminować, bo organizm sobie je wytworzy z aminokwasów lub podczas lipolizy i rozbicia trójglicerydów do wolnych kwasów tusczowych i cząsteczki glicerolu. Nadmiar tłuszczu przy niskim poziomie insuliny jest z organizmu wydalany. W ramach doswiadczenia polecam spożyć 100ml oleju kokosowego i obserwować co się będzie działo. Bilans , bilansem, ale... Na deficycie organizm lepiej funkcjonuje, bo musi sie stać efektywny, ale organizm nie jest piecem kalorytmetrycznym. Jak masz spierdzieloną gospodarkę hormonalną to nawet na deficycie tyjesz (np., choroby tarczycy, hashimoto, inne autoimmunologiczne). nawet nie wspominam o mikrobiomie w jelitach. kCal nie jest symbolem energii dla organizmu - ATP jest. Jak koś woli jednak żyć z kalkulatorem kalorii w kieszeni jego sprawa. Ja nie muszę i trzymam się w okolicach 10-12% tkanki tłuszczowej. Kupuję tylko i wyłącznie w oparciu o skład. Kieruję się 2 zasadami: * ma być maksymalnie 2-3 składników na opakowaniu, * ma mieć jak największą zawartość tłuszczu (proces odłuszczania jest szkodliwy i wiążę się z dodawaniem cukrów) Przebywam głównie za granicą, gdzie jakość nabiałyu jest lepsza niż w Kraju, ale zasada dalej działa jak jestem w Polsce. Oprócz serów jest jescze smietana kremówka (bio, organiczna, itp) oraz orzechy i migdały.
  14. Temat się przyjemnie rozwija. Ja rozumiem wszystkich i ich punkt siedzenia to własna sprawa. Mogę pisać tylko i wyłącznie z własnej perspektywy i doświadczenia. Dlaczego polscy mężczyźni są mniej atrakcyjni dla Polek, ma różne podłoże. Każdy może poczytać to na ich forum. Trzeba przyznać, że większość facetów też działa wg schematów. Sam też wg nich lecę. Niektórzy jednak się usprawiedliwiają trochę na siłę. Nie oceniaj książki po okładce, mówią, ale jako facet jestem wzrokowcem w każdym aspekcie życia i lubię otaczać się pięknem. Zaniedbane Polki działają na mnie tak samo, jak każde inne brzydkie kobiety (wg MOICH WŁASNYCH STANDARDÓW). "De gustibus non est disputandum". Ale jak ktoś nie wysila się być schludnym, to wg mnie jest wyższe prawdopodobieństwo, że podobnie traktuje inne aspekty życia. Wszystko co się robi na pół gwizdka zwykle daje zgrzyt w odbiorze. Poza tym, rzadziej spotkać kogoś, kto ubiera się przyzwoicie, by mu z gęby rynsztok leciał. Z drugiej strony autentyczny dresiarz z idealną 'stylówą', nie błyśnie inteligencją tudzież elokwencją. Tak są wyjątki, ale one tylko potwierdzają regułę. Ubieram się atrakcyjnie, bo lubię. Dokarmiam tym małego narcyza, który nie miał szans wyjść z okresu noworodka przez spier%^&ie zaserwowane mi przez rodzicieli. Widzę atrakcyjność w oczach innych i jeszcze bardziej uwydatniam swoje fizyczne zalety, z których jestem dumny bo kosztują sporo wysiłku. Wysiłku dającego zadowolenie. To że się staram, wpływa pozytywnie na moje samopoczucie. Ubieram się jak ubieram tylko i wyłącznie z egoistycznych pobódek. Patrzę na siebie w lustrze i lubię to co widzę. Mój wygląd, moja tożsamość.
  15. Mało błonnika. Zwieksz ilość zieleniny w posiłkach. Zwieksz ilość magnezu. Unikać jak ognia do smażenia. jedyny dobry to oliwa z oliwek na zino do sałatek. O soli pisałem jako o zwiazku sodu (NaCl). Sól to śmierć to tylko wymysł nie podparty badaniami. Nadmiar soli jest wydalana z organizmu. Może jak ktoś ma problemy z układem krązenia (to może warto by było zrobić jakiś risercz). Na ketozie zdecydowanie wiecej soli jest potrzeba niż szczypta na 1,5l. Jak pisałem mi pomagało (szczególnie, że ćwiczyłem) dopiero 5g codziennie rano. Pół szklanki roztworu popite szklanka czystej. Polecam też pić wodę wysokomineralizowaną (unikąc niskosodowych, bo to bubel i bełkot).
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.