Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Pater Belli

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    258
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

381 Świetna

2 Followers

About Pater Belli

  • Rank
    Starszy Szeregowiec
  • Birthday 11/11/1979

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    Znad morza
  • Interests
    kurwa zbyt dużo, od obecnie największych: fitness i dietetyka, biochemia, technologia, wycieczki rowerowe, podróże,

Recent Profile Visitors

1120 profile views
  1. Drodzy Bracia, w rece mi wpad taki artykuł Nesweeka, jak wygląda potencja mężczyzny okiem kobiet. Ręce opaaja jak sie to czyta, szczególnie, że mężczyźni sie nie wypowiedzieli. Dobrze, że prenumerata mi się kończy, bo wymiękam po takich tekstach. Już wolę, aby różowa Cosmo znowu czytała, albo zaprenumeruję jej coś z gatunku BDSM. Chciałby pogrubić ulubione fragmenty, ale musiałbym cały tekst potraktować CTRL+B. 😆. Chyba muszę przebadać prostate, bo chyba troche popuściłem. Ze śmiechu, ale zawsze. Red pill źle, blue pill też niedobrze. Idźcie panie w pizdu. 😉 Jeżeli to nie jest wyssane z palca, to Newsweek osiągnął dno i pięć metrów mułu. Żadnych przytoczonych badań, czy ankiet. Meską stronę widzenia pewnie wycięli. Gdzie informacja o najważniejszej przyczynie problemów z erekcj? Mógłby powstać tak samo długi post rozkładający artykuł na czynniki pierwsze. Wracając do artykułu. Te kobiety nie chcą być łupane przez swoich facetów. One chcą się z nimi kochać raz na tydzień / miesiąc. Kiedy facet odzyskał wigor, nagle to tragedia, prawie gwałt. Tabletki na potencje przeczą przecież dobru kobiety. Są przyczyną zdrady i całego nieszczęścia świata. Zmowa samców. Dżizus, k^%, ja p^&%le. Gdzie takie eksperty kobiecej seksualności uczą? Na pochodach feministycznych? Jak to może byc, że kobieta nie decyduje na temat ich życia seksualnego? Niech same sobie leczą suchość pochwy, bo na suchość mózgu to juz za późno. Zaczynając od pani redaktor. Może ktoś wypowie się kto cierpiał na długotrwałe zaburzenia erekcji i jak podniósł sie osobisty i rodzinny komfort życia? Chyba nie cztałem lepszej reklamy. Skoczę w tygodniu do apteki i sprawdzę w weekend jak zabawię sie w operatora kombajna. Farming Simulator 2019. pozdr PB
  2. Ze względu na rozmiar ekranu skany i pdfy są słabe na czytnikach chyba, że mówimy o 10-12", ale wtedy cena zabija (nawet w porównaniu do ipada). Skany to tylko albo tablet albo monitor w pozycji pionowej. Jeżeli chodzi o ksiązki to nie makulatura tylko biblioteka. Jeżeli chodzi o skanowanie to OCR, ale dobre oprogramowanie jest drogie. @Maninblack Ogólnie polecam pomacanie przed zakupem. Recenzje w necie to jedno, ale wrażenia osobiste to co innego. Recenzje czytników znajdziesz pod linkiem. Mi osobiście Pocketbooki nie leżały w dłoni i wybór okładek gorszy. InkBook jakościowo przyciski słabe i miały dziwny skok. PW4 ma zaletę, że ekran jest na równi z ramką, co mnie osobiscie zmotywowało do wymiany PW2 na Oasisa.
  3. Mam kindle od paru lat. Próbowałem innych, ale zawsze że względu na jakość wracałem do ekosystemu Amazonu. Po pierwsze jakość ekranu i samego czytnika. Do tej pory mój pierwszy kindle 4 dziala super, przyciski boczne rewelacja. Drugi mój czytnik to PW2. Użytkowany przez kobietę działa świetnie. Podświetlenie to fajna sprawa, ale wolę zewnętrzne w postaci ciepłego światła. Ekran dotykowy i słowniki rozbudowuje możliwości nauki języka. Wada dla mnie to brak klawiszy fizycznych, bo wygodniejsze subiektywnie, a i ekran czystszy. Obecnie mam Oasis 2. Trochę dużo kosztuje, ale przeliczyłem to na prognozowane użycie i zakup podczas Black Friday, więc dla mnie było warto. Zakup na co najmniej 3 lata. Dodatkowo wsparcie dla Audible fajne, ale użytkuje albo kiedy telefon ma mało baterii, albo słucham i czytam w tym samym czasie. W sprzęt który używam najczęściej inwestuje. Czytnik zawsze ze mną jest. Wszystkie księgarnie mają wsparcie dla kundelka oraz zarządzam czytnikami przy pomocy Calibre. Co do polskich serwisów to najlepszy jest swiatczytnikow.pl i ma najbardziej obiektywne recenzje. Również cyfranek jest ok. Zakupy e-booków najczęściej robię poprzez upolujebooka.pl Mam i tak sporą kupkę wstydu. Bateria w każdym to 2 tygodnie. K4 zaczynał 8 lat temu z miesięcznym czasem życia. PW2 trzymał 3 a Oasis 2, ale tam Bluetooth jest. Pozdrawiam pB
  4. Ja też nie radzę, aby być kim się nie jest tylko aby wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i być świadomym mężczyzną. Znać swoje braki i nad nimi pracować. Przestać iść na łatwiznę tylko traktować przeszkody jako szanse na nowe doświadczenia i rozwój. To są wg mnie podstawy męskości, których większość naszych ojców nam nie przekazało. Inaczej nie bylibyśmy tutaj. Każdy nosi jakieś spi*******ie w sobie. Owszem mozna chcieć pozostać wygodnym dając się podporządkować i podążać zamiast prowadzić, ale to przeczy z ideą bycia prawdziwym mężczyzną z zasadami , siłą i wizją życia. Chcesz mieć szczęśliwy związek to musisz umieć prowadzić kobietę i poświęcić jemu energię. Nic co łatwo przychodzi nie postrzegamy jako wartościowe. Tego po prostu się nie docenia. Wysiłek buduje satysfakcję. Komfort nas osłabia w każdym aspekcie życia.
  5. Trochę dałeś ciała. Nie powinieneś odpuszczać, co najmniej powiedzieć, że tak zaplanowałeś. Najlepiej mieć opcje, aby skontrować. Jak pisałeś on znowu wskoczyła na fotel dowódcy. Ona to robi odruchowo, wiec w przyszłości musisz to kontrować, póki się podporządkuje, odda świadomie lejce i się podda. Dlatego musisz mieć plan i ona musi rozumieć, że go masz. Póki co musisz starać się być o jeden krok przed nią. Tu nie chodzi o tłamszenie. Tu chodzi, aby znowu się poczuła kobietą i pozbyła się pierwiastka męskiego. Chodzi o decyzje, planowanie i najważniejsze - działanie. Ona będzie próbować decydować, ale póki będzie się ciebie pytać o zdanie wszystko jest na dobrej drodze. Ona się ma się koncentrować na kobiecych sprawach. Niech tam decyduje do woli i te decyzje są dla niej wystarczające. Żadna kobieta nie chce decydować za faceta, a jeżeli to robi to znaczy, że czuje że musi i facet ma tam braki. Przestań być wygodny, twój brak decyzyjności to nic innego jak wygoda. Dla kobiety to brak wsparcia. Pewność siebie nie ma służyć, by pokazać gdzie jej miejsce, ale pokazać, gdzie jest twoje. Na podstawie tego on wejdzie na właściwe. Ty musisz zmienić siebie. Tam gdzie odpuszczasz naturalnie, tam masz największe braki. Jak pisałem, on potrzebuje, że wiesz dokąd prowadzisz. KOBIETA NIE PODĄŻY ZA FACETEM, JEŻELI ON NIE POPROWADZI. Nie kontrolował, nie tłamsił, ale prowadził. Jeżeli poczuje, że jesteś w stanie ogarnąc najmniejsze bzdety wtedy ona poczuje, że wiesz co gdzie i jak. Wtedy się naturalnie podda, a testy biedą coraz rzadsze. @Ace of Spades Nie zgodzę się z Tobą jeżeli chodzi o bad boyów. One w BB widzą szczerość zamiarów. Wszystko jasne, bez ukrytych podtekstów i planów tych miłych, wrażliwych chłopaków. Mili i wrażliwi są często hipokrytami w oczach kobiet i większość z nich uważa, że realizują ukryty plan, by dostać się do majtek. BB są do ruchania, ale żadna nie chce mieć z takimi rodziny. Ideał to facet z ogarnięciem i stabilizacją bety oraz emocjonalny jak bad boy. Jednak taki ideał to dysonans poznawczy, bo nie wierzą w istnienie tego yeti. Podobnie jak facet, chce mieć swoją himalajkę - dziwkę w na żądanie i potulną i oddaną kobietę matkę, strażniczkę domowego ogniska.
  6. Cześć @MrThruster, dzięki za miłe słowa. Łechce to wielce moje ego oraz moją nieskończoną potrzebę atencji. To trochę zabawne, że wspominasz film Finchera, bo chyba on i obejrzenie go po raz kolejny właśnie najbardziej podziałało na mnie. Piszę wyjustowanie, bo film widziałem nie raz ale dopiero jakiś rok temu obejrzałem go tak naprawdę. To w połączeniu z filozofią stoicką naprawdę dało mi zobaczyć szerszą perspektywę życia oraz co jest ważne oraz co nie jest. Jako introwertyk o bogatym życiu wewnętrznym często prowadzę wewnętrzną dysputę kim jestem, kim nie jestem oraz dokąd podążam. Czasu coraz mniej, ale podchodzę do całości z perspektywy "Co najgorszego może się stać"? Uwalniam się z chęci posiadania rzeczy doczesnych i zamieniam to na chęć przeżywania doświadczeń. Relacje stają się coraz bardziej istotne. Wszyscy jesteśmy sterowani przez media. Faceci marzą, aby być tym j****m samcem alfa, gromadzić hajs, władzę itp, kiedy zapominają o podstawowej rzeczy, że to wszystko po ch**j jest. Im bardziej się starasz tym bardziej żenujący w odbiorze jesteś. Należy obrać kierunek, być szczery i prawdziwy, lubić co się robi i dawać 100% to reszta sama się pojawi. W zakłamaniu dookoła człowiek sprawiedliwy, o twardych zasadach błyszczy na kilometr w szarej masie. Im większe przywiązanie do rzeczy materialnych tym większe ograniczenia sobie na umysł nakładamy. Nigdy nie poczujesz się wolny, jeżeli nie jesteś w stanie wszystkiego zostawić za sobą. Może piszę to jako hipokryta, bo stać mnie na wiele, a potrzebuję zaledwie promil. Również nie pędzę za szczęściem. Ono jest nieuchwytne, jest wypadkową radości. Staram się cieszyć każdą chwilą. Radość jest najważniejsza, bo ze szczęściem jak z dobrym, człowiek się szybko przyzwyczaja. Obecnie różowa siedzi sama w domu, bo juniora zabrałem na tygodniowe wakacje. Bawimy się świetnie. Drugi jest u babci. Ona została w domu sama i ma rękę wolną. Pisze i dzwoni że tęskni, że kocha. Ma czas dla siebie. Po pracy robi co chce.
  7. @Johnny Z Wierzę, że ci się uda. Kobiet nie jest tak trudno zrozumieć. Powtórzę, to tak naprawdę duże dzieci, którymi rządzą emocje. Szybko się nudzą jak nastolatki i traktują siebie jak centrum wszechświata. Powoli do celu. Twoja kobieta jeszcze karmi, więc seks to ostatnia rzecz o której myśli. Pamiętam jak moja był zajechana wstawaniem w nocy i karmieniem, produkowaniem pokarmu oraz sprzątaniem gówienek. Owszem wtedy pomagałem jak mogłem, ale również często wyjeżdżałem, więc zdążyła zatęsknić. Przy karmieniu oksytocyna w ciele kobiety ma poziom ekstremalnie wysoki, wiec nie ma takich potrzeb seksualnych jak kiedyś. Ja tak samo jestem typem go-with-the-flow. Dlatego przestawienie na inny tryb trochę kosztowało wysiłku. Jednak to jest istotne ze względu na potomstwo. Dzieci niezależnie od płci potrzebują silnych wzorców, bo wyrosną na bankomaty lub kolejne księżniczki. Szczególnie, że w szkole nauczycielki odpowiednio dzieciaki ustawiają. Kiedy zmierzysz się z lękami i niekomfortowymi sytuacjami zobaczysz, że to wszystko diabeł którego sam stworzyłeś. Z kobietami musisz być bardziej subtelny. Teksty ja tu rządzę tylko wywołują pusty śmiech. Rządzenie pokażesz w czynach nie słowach. Masz być o krok przed nią. Decydujesz, działasz. Ją informujesz co najwyżej o zamierzeniach. Co do listy poniżej to raczej wiele jest następstwem innych rzeczy. Międzyczasie programujesz ją komplementami. Tzn jak zrobi coś dobrego to pochwała. Jak coś źle to krótka nieagresywna reprymenda. Jak w książce. Raz jak przy koleżankach trochę mnie poniosło z "rozszyfrowaniem" to różowa tylko usta rozdziawiła i skwitowała tekstem "Kim ty jesteś?". Skwitowałem krótkim uśmiechem. Więc ostrożnie z tekstami o rozumieniu gadziego mózgu. Szczególnie to ostatnie może się źle skończyć. Trzymam kciuki. Spokojem i opanowaniem opanujesz sytuację. Jako lekturę dodatkową polecam ci poczytać trochę filozofii stoików. Jest coraz więcej pozycji w polskim języku. pozdr PB
  8. @Johnny Z Czuję się wywołany. To co napiszę to tylko z własnego doświadczenia. Żadna kobieta nie lubi prowadzić. Zmiany, które wprowadziłeś to dopiero początek. To jak pójście na odwyk. Wytrwałość do końca. Ona, jak dobrze zrozumiałem, wychowana przez samotną matkę więc wzorca męskiego nie miała, albo miała przelotny. Samotne matki muszą wejść w role męskie, pozbywając się części pierwiastka żeńskiego. Teściowa tym sposobem już trochę skrzywiła twoją partnerkę, ale widać, że jest nadzieja. Ostatnie co możesz chcieć jednak to zatracać się dla dzieci, ale w tym przypadku, wbrew opiniom innych to nie jest temat. Nie napisałeś wiele o sobie. Czy książka Glovera mocno na ciebie zadziałała, czy nie do końca byłeś tym miłym facetem. Jeżeli seks jest dla ciebie ważny z innych powodów niż świetna zabawa to jest na pewno drugie dno i demony z którymi warto się zmierzyć. Jedno przeczytanie, to zaledwie muśnięcie tematu i pozycja powinna być z Tobą wcześniej, aby balansować napór "smerfów". Twoja partnerka ma silny charakter. Jednak tendencje dominujące u kobiet są zaledwie fasadą w porównaniu z możliwościami charakteru mężczyzny. Zasady mężczyzny powinny być twarde jak diament. Rama (jakże tragiczne tłumaczenie) to podstawa. Fundament tym kim jesteś. Kombinacja charakteru i nieprzekraczalnych granic. Nie wiesz dokąd zmierza twój związek, chcesz go postawić na właściwe tory? Zmierzasz się z nim. Jak Glover pisze, 3 miesiące świadomej abstynencji seksualnej zweryfikuje opus magnum kobiety. Oświadcz jej, że celibat ma na celu sprawdzenie dokąd zmierzasz i co jest dla ciebie ważne w życiu. W tym czasie uwagę poświęcasz sobie i jej proponujesz aktywności wspólne. Będzie cię błagać, abyś dał jej possać k***sa. Jednak jak zaczniesz świadomy celibat nie możesz się złamać. 3 miesiące bez aktywności seksualnych. Kropka. Nie wiem jak daleko masz babcie swoich dzieci (aka swoją matkę), ale podrzucasz jej dzieci kiedy możesz i zabierasz żonę z dala od domowego harmidru. Każda matka tęskni do bycia kobietą. Oświadczasz jej na temat wyjścia i jak chce to będzie gotowa na 2h przed. Wszystko jednak sam organizujesz (babci też oświadczasz, że będzie się opiekować dziećmi, jak jej zależy to słowa nie piśnie). O nic się nie pytasz. 90% kobiet się temu podda (pozostałe to mix królowych lodu, psychicznych oraz lesbijek). Im częściej ona się będzie czuć kobietą tym częściej będzie się tak zachowywać. Jej nerwy to frustracja dniem codziennym. Sobie po prostu z tym nie radzi. Kolejny raz Glover oraz część o komunikacji. Wysłuchaj, ale nie radź. Potwierdź jej problem i czekaj. Jednym z lepszych poradników dla mężczyzn o kobietach to "Jak mówić aby dzieci nas słuchały, jak słuchać aby dzieci do nas mówiły". Kobiety to takie duże dzieci jeżeli chodzi o komunikacje. Potwierdź, że rozumiesz jej emocje i z obaczysz co się staje. Żadnych porad, szczególnie takich bazujących na logice. Ona czuję się niedoceniana, albo niezrozumiana. Ci co piszą, że nawet jak ma się dzieci to trzeba się rozwodzić aby dzieci nie żyły w piekle nie ma pojęcia o czym pisze. Pisze teoretycznie z perspektywy takiego dziecka nie widzącego szerszej perspektywy. Te wszystkie awantury, wrzaski, przekleństwa i nerwy w rodzinach to nasza wina. Spokojnie, czytajcie dalej. To moja wina, twoja wina, wina faceta, który nie potrafi prowadzić, bo nie miał właściwego wzorca, albo dał się zmanipulować, bo tak jest lepiej. Kobieta to przecież "szyja" co kręci "głową". Ku**a nie. Chaos w rodzinie, to braki po stronie faceta. Braki jego męskości, stanowczości, pewności siebie, decyzyjności. Rozwód to najłatwiejsza z opcji wyjścia dla każdej z rozwodzących się stron, ale nie dal dzieci. Dzieci przyjmą spier... wzorce z rozbitej rodziny i będą powtarzać schematy. Zadaniem mężczyzny jest wzięcie odpowiedzialności za swoje czyny. Kobiety gadają faceci działają. Ostatnio się dowiedziałem, że mój ś.p. dziadek udawał głuchotę i robił co uważał. Ponad 90 lat na świecie, ponad 70 lat w małżeństwie. MISTRZ. Co do seksu. To nie istnieje coś takiego jak niskie libido. Pokaż mi babę z LL, to znajdę faceta na którego się rzuci. Pożądanie nie jest przedmiotem negocjacji. Każda heteroseksualna kobieta chce się pieprzyć, ale z prawdziwym mężczyzną. Nie potrzebuje w domu jeszcze jednej jęczącej c**y. Chcesz seksu to bierz. Nie pytaj się "Czy dzisiaj mogę włożyć swojego pindolka do twojej szparki?", ani jęcz "Dlaczego od tak dawna się nie kochamy?". Jeżeli będzie nadal oporna to "Nie to nie". Co najwyżej zwal sobie przy niej następnego poranka, ale nie skaml o nic. Zmiany w małżeństwie to zmiana podejścia. Długofalowo. Nam dużo dało, kiedy zacząłem się zachowywać, jakbym sam żył. Nie czekałem na nią z niczym. Ogarniałem swój bajzel w domu. Wyprałem, wyprasowałem swoje ciuchy, sam kupowałem ubrania z doradztwem innej pani. Różowa zobaczyła, że sobie sam świetnie radzę i chyba uświadomiła sobie, że przeszacowała swoją wartość. Żyję tak, że może odejść w każdej chwili. Szkoda by była, bo wiele rzeczy robimy wspólnie, jak i dobrze się nam rozmawia. Oprócz tego ogarnięcie fizyczne, utrata tłuszczu, poprawa sylwetki, wyjścia z kumplami na piwo lub dwa dały mi taki boost w pewności siebie, że sama się wzięła za siebie. Otwarcie przy niej leje z feminizmu (ona to podchwyciła, chociaż to był tylko eksperyment), wprowadzam zasady (np zakaz kupowania P&G), ale i okazuję jej pozytywne emocje kiedy na to zasłuży. Każdy lubi być chwalony niezależnie od płci. Rzadko ją ponosi, ale jak już to sama się reprymenduje, bo ta chwilowa pauza mówi wszystko. Komunikacja to podstawa. Związek to jasno określone oczekiwania i kompromisy. Mężczyzna zawsze powinien dążyć, aby być na tej silniejszej pozycji. Wtedy cała dynamika jest tam gdzie powinna być. Słabsza pozycja w związku wymaga większych kompromisów. Kobiety o tym wiedzą od dawna, mężczyźni się dopiero uczą tych psychologicznych podstaw. Pozdr PB
  9. Kurna, ale zazdroszczę. Listopad mi bardzo nie pasuje, ale fajnie by było z kimś z doświadczeniem się wybrać, bo ja survival zakończyłem ponad 20 lat temu po "przejściu w stan spoczynku" z drużyny harcerskiej. W tym roku uderzam po raz pierwszy na szlak z juniorem tylko. Ma 11 lat i różowa go spaczyła gwiazdkami oraz all-inclusive. Całościowe wycieczki po Tatrach nas czekają z odrobiną niewygody polskiej kolei. Mapy, rozkłady, nawigacja miejska i pozamiejska bez srajfona. Inne pokolenie, bo ja pamiętam komune, kolejki i niedostatek, a oni mają wszystko pod nosem. Czasami myślę, że to my jesteśmy spacer i a oni szczęśliwi. W przyszłym roku jednak się pisze. Do tego czasu będę się szkolić. Mam w planach tygodniową wędrówkę po niemieckich górach zrobić na początku wiosny. Latem z młodym w Bieszczady na tydzień, bo nigdy nie byłem. Już na samą myśl czuje radość.
  10. To ci go zaplanuję. Jak zdążysz kupić jeszcze dziś audiobooka Roberta Glovera (https://tinyurl.com/yy75yash), to jeszcze pięć razy zdążysz go przesłuchać. Od tego dopiero zaczniesz. Podziękujesz w poniedziałek.
  11. "Dziękuję za dobrą radę, z chęcią skorzystam." Jaka była kontreakcja? Pewnie się zamknąłeś i żadna. Myślę, że muszę przyznać racje większości tutaj, a daleki jestem od generalizowania. Nie ma szans na poprawę sytuacji. Ty metalnie nie jesteś w stanie wprowadzć jeszcze tak szybkich zmian. Ona nie widzi w tobie partnera. Jej roszczeniowość będzie sie tylko nasilać, a w chwili zagrożenia może robić naprawdę rzeczy niebezpieczne dla twojej przyszłości. Spakuj ją jak najszybciej i za drzwi. Żadnego seksu z tą namiastką człowieka. Nie ma co bawić się w jakieś naprawy i marnować czas. Starego fiata w porsche nie przerobisz, choćbyś władował tyle samo pieniędzy. Kup jakies tanie torby, nowe wkładki do zamków. Pogadaj z bliskim przyjacielem jak go masz i niech ci pomoże przy "deratyzacji".
  12. Czego ty oczekujesz @yezdziec_apokalipsy? Zmiany z jej strony? Ile jesteś w stanie dać sobie czasu? Jesteś wypisz wymaluj miły facet o niskim poczuciu wartości. Musisz nad sobą popracować. Ona wie jaki jesteś i to wykorzystuje. Nie jesteś w stanie się jej sprzeciwić opierdolić, ani porządnie zerżnąć. Z drugiej strony jęczysz jak cipa. Masz dwie opcje tylko. 1) Przestajesz skomleć i zabierasz się za siebie. 2) Zrywasz z nią i zabierasz się za siebie. W obydwu przypadkach kupujesz czytasz i słuchasz 10x No more Mr Nice Guy Roberta Glovera. Opcja nr 1. wchodzi w rachubę, jeżeli widzisz potencjał na jej zmianę. Znasz jej rodziców i relacje między nimi (stosunek matki do ojca) jest nienaganny. W co mi się nie chce wierzyć. Jednak jeżeli mimo wszystko chcesz to dalej ciągnąć, to musisz zbudować relacje od nowa. 1.1 Przestajesz sprawiać, aby jej było miło. Troszczysz się o swoje i koncentrujesz się na rzeczach, które ci sprawiają radość. Ona ma się o swoje szczęście sama martwić. 1.2 Wprowadzasz dystans. Żadnego tulenia się do niej. Zaczynacie żyć na zasadach sublokatorów. Wyobraź sobie, że mieszkasz z gejem. 1.3 Wprowadzasz całkowity brak seksu. Energię seksualną przenosisz na inne aspekty życia. Oznajmiasz jej o 3 miesiecznym szlabanie. Będzie cie kusić, ale nie możesz sie złamać, bo wyjdziesz na słabego. Będzie cię chciała zmanipulować nie daj się. Tym ograniczeniem odbierzesz jej jeden z najważniejszych argumentów. Żadnych lodzików o poranku. Najlepiej też żadnego walenia konia. 1.4. Nie tolerujesz braku szacunku. Przy następnym wybuchu wysyłasz ją do mamusi i niech wróci jak ochłonie. Nie jęczysz podczas kłótni tylko stanowczo stawiasz na swoim. To co powiesz musisz dotrzymać. Inaczej w ogóle nie będzie co zbierać. 1.5 Masz w dupie jej nastroje. Najważniejszy jest twój własny. Wstajesz z uśmiechem. 1.6. Dusisz w sobie wszystko. Ciezko ci bedzie się z tego wydostać, ale musisz z nią porozmawiać, bo wydaje mi się, że ty oczekujesz od niej czegoś, o czym ona nie ma pojęcia. Komunikacja u was kuleje. 1.7 Jej problemy to jej problemy. Jak sie skarży to wysłuchaj. Nie próbuj doradzać ani ich rozwiązywać. Ona sama powinna rozwiązać. Tym bardziej jeżeli chodzi o jakieś gówienka. Zakończ, że szkoda ci słyszeć, że się tak martwi. I tyle. Ona swoimi problemami chce zwrocic uwage na siebie i tyle. Ty absolutnie nie odwzajemniaj i nie uzewnetrzniaj sie. 1.8 NIech robi lub nie robi. Zacznie robic, jak ty zaczniesz działać. Skup się na swoich sprawach i z przygotowaniem podchodź do wszystkiego. Jak ci się coś nie powiedzie to potraktuj to jako lekcję i podziękuj za naukę. Najlepiej z uśmiechem. 1.9 Jeżeli do tej pory chcesz cos z nia robić, to nie pytasz się jej, tylko oznajmiasz i to robisz. Za pierwszym czy drugim razem nie pójdzie, ale za trzecim, sama się zapyta. Ty jesteś facetem, ty musisz decydować i planować. Robisz to na co tobie sprawia radość. Ona to zobaczy i będzie chciała tego cząstkę. 1.10 Zaczynasz aktywność sportową. Próbujesz różnych rzeczy, ale przede wszystkim zapisujesz się na siłownię i podnosisz żelazo. Żadne maszyny tylko sztanga, hantle i ewentualnie kulowe. Ogarniasz odżywianie na pro zdrowotne. Wpierdalasz z domu wszystko co niezdrowe. Komunikujesz jej, że nie chcesz tego w domu, bo powoduje u ciebie np napady apetytu i później ból brzucha itp. Od dzisiaj odżywiasz się zdrowo. Dajesz jej przykład. 2. Przy następnej kotni i braku szacunku, mówisz aby się pakowała i zapraszasz wypierdalać. Nie martwisz sie o nią, bo kobieta jak kot zawsze na 4 łapy spadnie. Jak jej zagrozisz i tego nie zrobisz, to u niej jestes mniej niz 0. 2.1 Siłownia, czytanie i praca nad sobą. 2.2 Wyzwie cie od najgorszych. 2.2 Ona będzie błagała o szanse. Nie odpuszczasz. Pierwszy przypadek wymaga własnej rekonstrukcji i trwa w czasie bez pewności na poprawę z jej strony, jeżeli pan to przypadek beznadziejny. Jednak obie wersje kończą się optymistycznie. Ty zaczynasz żyć i przestajesz się martwić co myślą inni. PS Kiedy zrobiłeś coś tylko i wyłącznie dla siebie? PS2 Jeżeli do tej pory nie robiłeś, to teraz ty pilnujesz antykoncepcji, szczególnie kiedy się okres szlabanu skończy. PS3 ŚLUB ODWOŁUJESZ JUŻ TERAZ. pozdr PB
  13. Dzięki. Póki nie miałem rodziny demony pozostawały względnie uśpione. Nie myślałem wtedy jak dzieciństwo na mnie wpłynęło, szczególnie ze z rodzicami od 20 roku życia miałem na pieńku. Robiłem odwrotnie jak radzili. Działało to wtedy, ale nie zastanawiałem się ze tuszuje to problem. Nawarstwiało to się do czasu póki stres nie zaczął się uwidaczniac i zacząłem przenosić nerwy i emocje z pracy do domu. Wtedy drzwi się otworzyły i nie mogę ich domknąć do końca. Z drugiej strony powinienem raczej je otworzyć szeroko i potraktować je siekierą. Coraz bardziej uważam, że siekierą tą jest wrażliwość, bo ukrywanie się za pancerzem odporności na zranienie, ktory wytworzyłem będąc dzieckiem tu się nie sprawdza. Nie chcę pozbywać dzieci tego czego sam nie miałem. Dlatego koncentruje się na Więzi. Starszy jest identyczny jak ja i dlatego działamy na siebie jak działamy. Ja chce mu oszczędzić smutków, ale tym najwidoczniej im mu przysparzam. Od dziecka nie mogę wymagać zrozumienia mojego spierdolenia. Sam chyba muszę zmienic biegun mojego magnesu. Dzięki @Jaśnie Wielmożny właśnie zrobiłem dzięki Tobie następny krok. Chyba może tutaj częściej będę jednak zaglądał.
  14. Dzień dobry braciom, Ostatnio mało tu zaglądam, szczególnie kiedy dostałem bana za wypowiedzi, które wg mnie, takiego skutku nie wymagały. Ale jak mówi powiedzenie, nie mój cyrk nie moje małpy. Czas wykorzystałem w inny, bardziej produktywny sposób. Przede wszystkim na dalszą pracę nad sobą i edukację. Postanowiłem zamknąć ten etap podsumowaniem. Przestałem się przejmować co różowa myśli i skończyło się tym, że ona zaczęła zabiegać bardziej o kontakt na każdych płaszczyznach. Ja z kolei straciłem lekko zainteresowanie. Zabawa w kotka i myszkę, łapanie króliczka itp. Im bardziej koncentruje się na sobie, tym mniej potrzebuje od niej uwagi. Nawet w sprawach seksu straciłem potrzeby i nie mam ciśnienia jak kiedyś, bo seks mam kiedy chcę. Nie „p****ę się w tańcu”, że tak powiem i jak nabiera mnie ochota to nabijam ją na siebie, robię co chcę i później słyszę jak jej się podoba taki rodzaj dominacji. Nie, żebym zostawiał ją niezadowolona, ale odkąd przestałem się przejmować czy jest jej dobrze, jej się podoba jak nigdy. Ja sobie seksem rekompensowałem braki w bliskości. Od dawna już tego nie robię, bo kobieta z którą się jest nie zrekompensuje braków z dzieciństwa. To jeżeli chodzi o sprawy łóżkowe. Związkowo jest lepiej, bo każdy ma osobne sprawy. Nikt się do nikogo nie wtrąca, a ja mam wiele pomysłów i zainteresowań. Czuję się zajęty i czasami mnie wkurza, jak mnie różowa od czegoś odciąga. Jak chcę jej dopiec, to parę razy rzucam, że mam lepsze rzeczy do roboty niż netflix. Czasami jednak oglądamy razem, jednak ja wybieram repertuar. Z wiadomych powodów. Jej też się trochę z matrixa też wyszło i sam widzę, że zracjonalizowała podejście i sama chce się dawać prowadzić w różnych aspektach życia. Sama komentuje spierdolenie innych bab i ich roszczeniowość. Jednak przyznaje, że lubi sama poksiężniczyć. Wie, że jej potrzeba uwagi jest silniejsza od niej i lubi jak faceci koło niej latają, mimo że działa to na nią aseksualnie. Jak idziemy, to sama łapie mnie za rękę zamiast trzymając kurczowo dzieci, czeka z decyzjami i konsultuje każde ważniejsze sprawy ze mną. Pyta się o wyjścia i ogólnie zaczęła doceniać moje starania jeżeli chodzi o poziom życia. Ja ze swojej strony staram się być najlepszą gałęzią. Nie dla niej tylko dla siebie. To bardziej satysfakcjonujące. Prawda jest taka, że związek, małżeństwo i rodzina wciska hamulec w życie mężczyzny. Zadaniem jego jest odpowiednie kontrolowanie siły tego nacisku. Kobieta moja stała się partnerką. Nie chcę zapeszać, ale z drugiej strony jak znów jej hedonizm zacznie odbijać to ma drogę wolną. Darzę ja uczuciem, ale płakać nie będę. Stara się jeszcze bardziej utrzymać w kondycji i mimo przeszło 40 lat na karku, wygląda lepiej niż kiedy skoczyła 30. Widziała moje zmiany i podobnie jej się zachciało. Regularnie ćwiczy i dba o odżywianie. Mam autorytet. Nie jest wszystko tak kolorowo i się częściej kłócimy. Ona jest zadowolona, bo ja częściej wychodzę ze swojej skorupy introwertyka z ADHD. Mimo latających epitetów atmosfera się oczyszcza. Ona potrzebuje tego jak powietrza, ja wszystkie problemy rozwiązuje i tak wewnątrz. Jak pisałem wcześniej baba, o ile normalna, jest niczym barometr dla mężczyzny. Jak się zaczyna miotać, wtedy sygnał, że trzeba coś ze sobą zrobić. Bynajmniej dla niej. U nas to następuje, kiedy robię się zbyt wygodny i ona musi wchodzić w moje buty. Oddanie kontroli jest takie wygodne na krótkiej mecie. Podczas maratonu ewidentne jest, że się ta strategia w ogóle nie sprawdza. Święty spokój będę miał pewnie w grobie, albo jak sobie sam pojadę na urlop, co planuję wkrótce zrobić. Chcę ukończyć jedno lub dwu-tygodniowy kurs taktyczny. Taki, który daje w dupę, ale pozostawia uczucie satysfakcji na dłużej. Rozwój fizyczny jest tip-top. Może bardziej tip, ale jest. Regularność podupadła, bo się znudziłem trochę siłownią, ale ostatnio ze zdwojoną siłą eksplodowała, po ponownym odkryciu alpinizmu. Obecnie odpadł jeden trening siłowy kosztem treningu wspinaczkowego. Zwiększam ilość kardio, by kondycyjnie się poprawić i nie odpadać od ściany ze zmęczenia. Muskuły fajnie wyglądają, ale w praktyce są niczym różowa dupa pawiana. Wspinaczka jest fajna, bo wymaga oddania kontroli. Dla kogoś cierpiącego na syndrom miłego gościa to bardzo dobre ćwiczenie. Parafrazując AA, „Once a nice guy, always a nice guy”. Książkę Glovera mam zawsze przy sobie. Gdyby była egzemplarzem fizycznym, już pewnie by się rozpadła, ale opracowałem dzięki niej własny system radzenia sobie ze sperd*****niem w relacjach. Jednak niektóre demony nadal mam w sobie. Materialnie mi nie zależy chyba już na niczym. Z jednej strony stać mnie na wiele, z drugiej zacząłem dostrzegać wartości gdzie indziej. Odwieczne pytanie. Czy pieniądze się ma, bo się na nich nie koncentruje, czy dlatego, że się o finanse nie dba i koncentruje na rozwoju, nie są problemem. Wszystko co potrzebuje już mam, a nawet za dużo. Nadmiar opcji i możliwości powoduje, że do głowy potrafią wpadać głupie pomysły. Upraszczam co się daje i wg zasady pareto skupiam się na tym wszystkim co przyniesie najwięcej korzyści. Eksploruję stoicyzm. Czytam i słucham regularnie. Przestałem się przejmować sprawami na jakie nie mam wpływu. Zmieniam co mi się nie podoba. Walczę z przyzwyczajeniami i chodzeniem na skróty i łatwiznę. Dyskomfort obecnie to mój punkt wyjściowy i coś co pozwala mi się rozwijać w takim tempie jak nigdy. Dzięki niemu podchodzę do wszystkiego bardziej pozytywnie. Każda przeszkoda pozwala mi skakać coraz wyżej. Lubię to. Nie lubię, kiedy stare uzwojenie mózgu czasami staje się aktywne. Wtedy powracają wątpliwości i obawy. Przezwyciężam to angażując uwagę w coś wymagającego wysiłku. Przestałem wierzyć w gówna motywacyjne i poradniki. Nikt nie zmotywuje cię do działania i zmian lepiej niż ty sam i prawdziwe odbicie w lustrze. Co zrobisz kiedy zapadnie cisza? Z największym demonem nadal walczę i czasami przegrywam tę nierówną walkę. Lata spierdolonego wychowania odcisnęły na mnie takie piętno, że czasami przelewam to na swoich chłopaków. Oni są bardzo podobni i jako ojciec chciałbym dla nich jak najlepiej. Jednak najbardziej wkurza mnie moja nieproporcjonalna reakcja na ich zachowanie. Większość ograniczeń ciała pokonuję sam, podobnie zawodowo, ale jak chodzi o dzieci, to zapędzam się sam w kozi róg. Patrzę w lustro w tych momentach i widzę spierdolenie ojca i matki. Nie jestem pewien czy samemu uda mi się rozwiązać to skażenie z przeszłości. Pewnie będę musiał kilka razy z profesjonalista pogadać. Pewnie będę tu sporadycznie zaglądał, jednak nihilizm wypływający z ust poniektórych uświadamia mi, że nie jest to do końca moje miejsce w sieci. Wolę zdecydowanie pozytywny aspekt związków i relacji z ludźmi. Jak mój się wy**ie, to opiszę to ku satysfakcji poniektórych. Możecie mnie wywoływać, postaram się odpowiadać. Na rozwód się nie szykuję. Jak pojawi się problem, wtedy będę się zastanawiał nad rozwiązaniem. Ogarnąłem się teraz, ogarnę się później. Co cię nie zabije to cię wzmocni. Banał tak bardzo prawdziwy. Zacząłem sobie popisywać. Na razie dziennik, może kiedyś założę jakiegoś bloga o którym nikt nie usłyszy w czeluściach Internetów. PS. Chciałem szybko, więc mogło wyjść chaotycznie. Pozdrawiam PB
  15. Dzięki @Jaśnie Wielmożny za wywołanie. Ban mnie obszedł tyle co zeszłoroczny deszcz. Między czasie byłem na lodach z małżonką we Włoszech. Nauczyło mnie to, że bana dostanie , kto nie zgadza się z retoryką tu panującą "Moja droga jest najsłuszniejsza". Dlatego nie wiem czy warto tu nadal pisać i się produkować. Może jakoś podsumuję moje relację z kobietą, może nie. Nikt nie jest alfą i omegą. Nie ma tematów niewartych dyskutowania. Ja lubię poruszać i romawiać na te niewygodne. Akceptuje innych punkt widzenia, chociaz sie z nim nie zgadzam. Styl forum samców jest trochę specyficzny i co dalej podtrzymuję schmatyczny niczym zachowania pań. Panuje również troche zbyt bardzo negatywne nastawienie. Rozumiem, wielu braci sie sparzyło, ale powinno się im pomóc w sposób pozytywny, nie poprzez negację sensu związków damsko/męskich. To nie ostatnia porażka w relacjach z kobietami. Nihilizm nie jest odpowiedzią na skrzywdzenie. Nie zachowujmy się jak dzieci, kiedy koleżanka z piaskownicy opsypie nas piaskiem. Czasam warto zabawkami pobawić się z nastepną. Jak miałem wypadek samochodowy, to wszyscy mówili "Wsiadaj za kółko jak najszybciej" i mieli k^&%a racje. Co mnie nauczyło życie? Zabierać się za sprawy najmniej komfortowe. To robiłem przez ostatni czas. Walczę ze swoimi demonami i wiem, że sie ich do końca nie pozbędę, ze wzgledu na zaniedbania w dziecinstwie (m.in. nieleczone ADHD, które stwierdzono mojemu synowi i po latach także i mi). Nadal przed 40 i wiele rzeczy na horyzoncie, aby się martwić na zapas. Zrewidowałem definicję miłości i przywiązania. Zachowanie kobiety jest naszym odbiciem. One nie są winne całego zła jak co niektórzy je malują. Są złe w takim samym stopniu jak mężczyźni. Na forum trafiają niestety ci poparzeni, którzy malują pejzarz połowy populacji ludzkości niczym diabłów wcielonych. Nie wszystkie są takie same. One tylko ragują tak samo na spierdolenie. Taki osobisty barometr słabości. W większości probemy w związkach są wynikiem braków po stronie mężczyzny. Rozmawiam z wieloma osobami, mlodszymi i starszymi. Lubię postudiować sobie ludzkie zachowania, kiedy zadaje się trudne pytania. Ludzie swietnie reaguja na szczerosc, szczegolnie kobiety i potwierdzają powyższe. Zawodowo i finansowo nie narzekam. W związku dobrze, odkąd nawiguję tam dokąd mam ochotę różowa chce razem. Dobrze jej, że nie musi sama podejmować decyzji. Daje jej wybór chce ze mną to dobrze nie chce też. Im bardziej koncentruję się na sobie, tym jest lepiej. Osobiście jak pisałem staram się rozwijać w każdą strone w myśl zasady robienia tego czego mi się najmniej chce oraz znacznie ograniczam opcje. Wyzwalające podejście, szczególnie w połączeniu z nieprzejmowaniem się co inni myślą. Do definicji @Ważniak dodałbym poniższe. Póki sam siebie nie skreślisz, nic nie przegrałeś. Nikt nie może nas skrzywdzić, oprócz nas samych, a każda porażka to doświadcznie i czyni silniejszym. Niezależnie od kontekstu.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.