Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Yolo

Użytkownik
  • Ilość treści

    222
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

213 Świetna

O Yolo

  • Ranga
    Starszy Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnio na profilu byli

400 wyświetleń profilu
  1. Yolo

    Historia ostatniego związku

    Bo na drobne wydatki jej starczało, wycieczki i wyjścia płaciłeś Ty. Gdyby naprawdę była ambitna, podjęłaby pracę. Miała świetną okazję- mogła spędzać wakacje u Ciebie za free i pracować, zarabiając wyżej niż u siebie. Same plusy.
  2. Yolo

    Historia ostatniego związku

    Ło matko i córko. Dziękuj Bogu na kolanach, że Cię od niej uwolnił.
  3. Yolo

    Historia ostatniego związku

    No to się porobiło.. Stało się i nie odstanie, czasu nie cofniesz ani nie sprawdzisz co by było, gdyby. Teraz musisz zająć się sobą a kontakt z nią będzie Ci to utrudniał, trzeba zerwać. To, że masz jazdy emocjonalne nie znaczy że to ta jedyna, to normalne. Bądź jej wdzięczny za wsparcie, ale to rozdział zamknięty. Jakiekolwiek próby ratowania sytuacji po tym wszystkim to stracony czas. Zresztą, wymieniłeś powody dla których Ona wcale nie musiała być dobrym materiałem na dłuższą relację. Musiałeś to mocno przeczuwać podświadomie, skoro miało odbicie nawet w strachu przed seksem. Trzymaj się!
  4. @Tim2049 Spuść powietrze, najwyraźniej masz gorszy dzień. @Wilczek Czytaj forum, ale nie pozwól by wyrobiło w Tobie złe nastawienie do kobiet. Jest tu mnóstwo przykładów stawiających je w złym świetle, ale to jedna strona monety. Ucz się zasad, będzie Ci łatwiej. Ciesz się procesem poznawania, budowania relacji, intymności. Masz przed sobą mnóstwo rzeczy które będziesz robił pierwszy raz, i nie tylko seks mam na myśli. Zazdroszczę Ci. Traktuj partnerkę z szacunkiem (nie mylić ze stawianiem na piedestale), nie zapomnij o szacunku dla siebie. Rozwijaj się i nie spieprz tego.
  5. Pozwól jej mieć swoje życie, zadbaj żeby Twoje nie kręciło się wyłącznie wokół niej. Czyli, niech sobie idzie. Ale wtedy nie ma prawa mieć pretensji o Twoje wyjścia. Jedyne co możesz zrobić, to wyjaśnić gdzie są granice, ktorych przekroczenia nie akceptujesz. Dać do zrozumienia, że nie będzie się jej opłacał inny wariant. Nie mówiąc tego wprost, a stając się dla niej cenny.
  6. @Wilczek Wyjdziesz na ludzi. Po pierwszym poście nie było to oczywiste;)
  7. Wy, czyli kto? Piszesz o swoim otoczeniu, o ludziach ktorych znasz? Mam inne doświadczenia. Takich z video też można spotkać, ale oni się nie integrują z miejscowymi, więc nie przekazują takiego obrazka. Ludzie tego pokroju pracują u Polaka, zwożą lub zamawiają jedzenie z pl. a wszelakie rozrywki kulturalne zapewnia im cotygodniowy reset systemu. Bywa, że po dziesięciu latach nie umieją poprawnie sklecić zdania w miejscowym języku. Z podanych powodów, podobne konwersacje odbywają się w ich gronie, czyli obraz zostaje między nimi. Ale to tylko część emigracji, słowa z cytatu nie są prawdą.
  8. Dokładnie o to pytałem. Gdybyś sam miał napisać końcówkę, w jakim kierunku byś poszedł? Mnie chodziło o takie zakończenie, by czytelnika wprowadzić w konsternację. By nie był pewien czy to studium szaleństwa, czy trafne przeczucie zagrożenia. A piosenka jak dla mnie, nieźle wpisuje się w obraz jak widzę czytając zakończenie.
  9. @Cortazar Dziękuję za dobre słowo. Opowaiadania, które tu publikuję powstały już jakiś czas temu. To powyżej było jednym z pierwszych, pierwszym w tak długiej formie. Co masz na myśli konkretnie pisząc o zakończeniu? @OdważnyZdobywca, widzę Cię Zalajkowałeś post Cortazara, czyli myślisz podobnie. Masz jakieś uwagi? Wstawiając tutaj swoje teksty, liczyłem na uwagi, krytykę. Coś, co pomoże mi spojrzeć innym okiem na te litery. A tu klops, słaby odbiór;)
  10. Yolo

    Oglądanie TV

    Od kilku lat zerkam na tv jedynie na urlopach w kraju. Kupilem jakis czas temu 'skrzynkę' polsatowską, by dzieci miały styczność z językiem ojczystym. W międzyczasie podpiąłem tv pod internet i w ten sposób dzieciaki miały szansę obejrzeć mnóstwo seriali, którymi człowiek zachwycał się za młodu. Patrząc na współczesny chłam, porównując do produkcji które mimo że kręcone za komuny, widać ogromną różnicę. Kto nie wspomina z rozrzewnieniem Arabelli, Siedmiu życzeń, Pana samochodzika i wielu innych? W ten sposób, po dwóch latach płacenia abonamentu, oddałem polsatowi ich skrzyneczkę w stanie nienaruszonym, nieużywaną. Następny krok to internet. Zostawiłem już wszelakie emisje polityczne. Lewaków nigdy nie oglądałem, a prawa strona niestety nie pokazuje wysokiego poziomu. O ile zgadzam się z założeniami, o tyle prowadzący często robią to w sposób mało profesjonalny, wylewają z siebie frustracje i żółć. Po jakimś czasie to męczy. Właściwie, to tutaj spędzam większość czasu online w ostatnich tygodniach. Ale od jutra odcięcie całkowite, tylko mail. Ps. Czasem spaceruję późnym wieczorem, nocami. Często ludzie nie zamykają okiennic i w wielu domach klasyczny widok to twarze wpatrzone w ekrany. Niebieskie światło drąży mózgi, zabiera każdą wolną myśl.
  11. Stary, wróć na terapię. To sprawa do kontaktu ze specjalistą, nie oczekuj że komuś tutaj tak uda się na Ciebie wpłynąć za pomocą komentarza, byś się wziął skutecznie za siebie. Naucz się cieszyć tym co masz, pokonywaniem trudności. Buduj wdzięczność, zazdrością sam sobie dokładasz. Jeśli masz dobry kontakt i umiesz, pogadaj szczerze z rodzicami, najbliższymi. Z ich pomocą i wsparciem będzie Ci łatwiej. Powodzenia!
  12. Jak i ludzi, którzy się takimi głupotami interesują. Gdyby nie było popytu, nikt by tego nie ruszał. A tymczasem, nawet na tym forum. Jeszcze w dwóch tematach.
  13. Zmrożony i skuty lodem Czas zatrzymał swój bieg Widzimy się mimochodem Dwie kry lodowe tańczące Wśród szalejących, górskich rzek Pierwsze spotkanie to tarcie Krawędzie ostre jak stal Ścieramy się walcząc otwarcie Nie rozumiejąc dlaczego Wciąż obok siebie płyniemy w dal Drugie spotkanie na dłużej, Bliżej, dokładniej i gładko już Znów walka, by być na górze Ukradkiem po cichu zespala nas mróz Nietrwałe to więzy, a łączą. Cóż. Za trzecim, gdyśmy odpadli Ponownie od siebie. I potem, z dystansu patrząc pobladli Bierzemy rozpęd by być znów razem, rzucamy się wiec na siebie I rozpadamy z łoskotem.
  14. To ostatnie opowiadanie w tym cyklu. Następne, jeśli będzie zainteresowanie, opublikuję wiosną, kiedy tu wrócę. Dobrej lektury Akcja ma miejsce w saloniku fryzjerskim, małe miasteczko na północy Francji. Fryzjer, pan grubo po sześćdziesiątce, niziutki i okrągły, wolno i z namaszczeniem doprecyzowuje każdy szczegół fryzury jedynego klienta. Rzecz powoli dobiega końca, strzyżony wstaje ostrożnie i wylewnie dziękuje za efekt końcowy i wspólnie spędzony czas. Coś dużo tych podziękowań, forma mocno wykwintna. Podejrzane. No nic, jebał to pies. Po co o tym myślę? Kolejny raz łapię się na tym, że moje cyniczne "Ja" deprecjonuje czyjąś bezinteresowną uprzejmość. Wciąż do tego nie przywykłem mimo tylu lat spędzonych tutaj. Więcej uśmiechu, człowieku. Świat jest piękny! Siadam na fotel, uprzednio starannie omieciony, wdziewam ochronny fartuch kojarzący się nieodparcie z kaftanem bezpieczeństwa. Całe szczęście że rękawy leżą swobodnie, ręce nie są wiązane na plecach. Znów te myśli.. Wyrywa mnie z nich spokojny głos fryzjera, tłumaczę mu więc, jaki efekt chciałbym zobaczyć na swojej głowie. Żadne cuda, klasyka w swej eleganckiej i nudnej formie. Rozglądam się dyskretnie wokół, zaciekawiony. Jestem tutaj pierwszy raz, przypadkiem w zupełnie obcym mieście. Salonik jest sterylnie czysty, jak gdyby był codziennie dokładnie czyszczony, wszystko ma swoje miejsce, najdrobniejszy nawet szczegół. Fotel stoi w miejscu niewidocznym z ulicy, w dodatku witryna jest weneckim lustrem, nie można zajrzeć do środka. Dziwne to nieco, ale cóż. Każdy ma prawo do swoich dziwactw. Najdziwniejsze jednak, to obrazy wiszące na ścianach. Są lepsze i gorsze, niektóre nawet całkiem udane. Wszystkie chyba tego samego twórcy, wszystkie mają też jedną, wspólną cechę. Jest to dziwny rodzaj niepokoju, mrok. Na pozór niczego takiego nie widać, to się bardziej czuje, dziwną emanację energii, która z przychylnością niewiele ma wspólnego. Chyba powinienem się napić, wyłączyć myślenie. Facet chce się pochwalić swoimi bazgrołkami, a ja dorabiam mu mordę wyznawcy Ctulhu. Okazja jest, w końcu to piąteczek, piątunio. Miliony moich rodaków świętują dziś majówkę obracając karkówkę na ruszcie, otwierając z sykiem pierwsze puszki "made in biedronka". A ja tu ani biedronki, ani ochoty na zakrapianego grilla. Chyba muszę do psychiatry. Przywołałem w myślach poprzedni rok, zadumany nad zmiennymi kolejami losu, zastanawiając się dokąd zmierza obecna sytuacja. Z zadumy ponownie wyrywa mnie głos starszego pana, prowadzącego swój spokojny monolog. Właśnie z żalem podszytym sporą dawką sarkazmu narzeka, że młodzież ma dzisiaj ciężko. Uliczki Paryża w większości pokryte asfaltem, ciężko zdobyć kostkę brukową, potrzebną do prowadzenia walki z policją. A prezydent, ten to ma wszystko gdzieś, jest siedemnaście tysięcy kilometrów stąd, myśli że kilka słów do kamery w zupełności wystarczy. Prezydent.. co za czasy, kiedy oglądamy jego twarz w tych samych czasopismach, gdzie występują też piosenkarze, artyści wszelakiej maści, a nawet zwykli sezonowi celebryci. Kiedyś, to były czasy, urząd to była przede wszystkim godność, szanowana przez wszystkich. Oj dziadku, pomyślałem. Żebyś Ty wiedział, jak od tamtych czasów świat zszedł na psy. A może zresztą był taki sam, ale teraz dobrze to widać, kiedy niemal każdy wrzuca coś do sieci. Nie mówię tego, w zamian przebąkuję coś o urokach obecnych czasów, gdzie drogą do wygranych wyborów czy grubej kasy jest nieodłącznie popularność. Następnie temat schodzi na strajki, stały element tutejszego folkloru. Głos fryzjera robi się coraz bardziej monotonny. Zauważam na stoliku przede mną ustawione brzytwy, wszystkie stare i każda inna. Do tego masywne nożyczki i coś, co chyba jest skalpelem. Ilekroć fryzjer przechodzi obok, delikatnym ruchem, od niechcenia gładzi któreś z tych narzędzi. Od jakiegoś czasu milczy, jakby się nad czymś zastanawiał. Spogląda na mnie przenikliwie, jego ruchy stały się bardziej nerwowe. Znów oblewa mnie fala dziwnych myśli. Kurwa, przestać! Nie mogę tak myśleć, trzeba wierzyć w dobro, w dobre intencje i bezinteresownosć. W to, że człowiek z natury jest ok. Wpędzę się do grobu tym swoim podejściem. Muszę wyjsć do ludzi, uśmiechać się, rozmawiać! Odważnie podnoszę głowę. Brzytwa profiluje brodę na mojej szyi, nadaje jej nieco bardziej cywilizowany kształt. Delikatnie ścina resztki zarostu, pieszczotą ociera się o skórę. Dotyk chłodnego metalu uspokaja, skupia na sobie myśli jak w soczewce. Nie pozwala na bujanie w obłokach. Siedzę wpatrzony w swoje odbicie, zdziwiony nieco przemianą. Niby tylko zrzucenie kilku kosmyków, a twarz jakby inna. Fryzjer pyta, czy jestem zadowolony z efektu i patrzy na mnie uważnie. Odpowiadam że tak, jest naprawdę dobrze, zaczynam wyglądać jak... W tym momencie facet biorąc lekki zamach wbija mi w oczodół stare nożyczki, leżące wcześniej obok brzytew. Podryguję w konwulsjach, słysząc jeszcze w gasnącej świadomości uroczy śmiech sympatycznego staruszka. Otwieram oczy, nie bardzo wiedząc co się stało, gdzie jestem. Przede mną fryzjer opowiada coś cicho, chyba zdrzemnąłem się uśpiony monotonią jego głosu. Powoli docierają do mnie szczegóły snu, oczy rozszerzają się ze zdumienia. Naprawdę potrzebuję pomocy. Starszy pan już prawie kończy, dopieszcza jakieś szczegóły, chyba widoczne tylko dla niego. Opowiada coś o obecnych zamieszkach w Paryżu, młodzieży która z nudów bierze w nich udział, byle coś się działo. Płynnie przechodzi na tematy polityczne, prezydent i tym podobne, by zacząć opowiadać o strajkach. Bierze w ręce brzytwę i powoli zaczyna przeciągać po skórze. Zrywam się z fotela i pędzę w stronę wyjścia. Byle na zewnątrz, tam będę bezpieczny! Biegnę ulicami miasta lawirując między samochodami ogłupiały od klaksonów, którymi kierowcy usiłują mnie przepędzić z jezdni. Długie rękawy fartucha unoszą się na wietrze, niczym ogon smoka w orientalnym latawcu. Peleryna batmana. Jestem superbohaterem! Fryzjer biegnie za mną, śmiesznie podrygując na króciutkich nogach. Ludzie wokół coś krzyczą, machają rękami, stukają się po czołach. Biegnę z całych sił a zachodzące słońce rozjaśnia mi twarz, wykrzywioną bezgłośnym, histerycznym śmiechem. "Iść, ciagle iść w stronę słońca. W stronę słońca, aż po horyzontu kres..."
  15. Daj jej czasem czego chce, po prostu. To też człowiek. Dając, obserwuj czy nie robi się roszczeniowa, czy umie być wdzięczna. To dotyczy też Ciebie.
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.