Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Yolo

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    1189
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Yolo last won the day on March 15

Yolo had the most liked content!

Community Reputation

2424 Świetna

5 Followers

About Yolo

  • Rank
    Chorąży

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. @Messer, Jak zwykle, mądrze. Czy jest to dokładne opisanie tego co się tu stało, nie wiem. Dopuszczam że może tak być, czas pokaże. Na pewno część rzeczy się zgadza, pisałem już że coś mi się odkleiło kiedy zobaczyłem kobietę swego czasu niemiłosiernie drenującą mnie z energii, tutaj brylującą już wtedy w najlepsze. Będę szukał w sobie, liczę na Twoją pomoc. @HodowcaKrokodyli Niezła zemsta. Kiedy sam mi ją zarzucasz. Kiedyś dosadnie skrytykowałem Twój opis 'poprawiania' po koledze mężatki, jak i opisywaną przez Ciebie zmianę mindsetu, by móc uwodzić więcej kobiet- tak jakby to miałoby być naszym celem. Napisanie o kimś że jest obrzydliwy świadczy też o piszącym, wiesz? Zdaję sobie sprawę że narobiłem tu dziadostwa. Nie to było moim celem (przynajmniej nie uświadomionymi, jak chcieliby to widzieć niektórzy), wyszło mega chujowo. Jeśli administracja zdecyduje się zbanować to konto, proszę nie miejcie do nich o to pretensji. Nie zazdroszczę im tej sytuacji. @Marek Kotoński, Przepraszam. @Rnext, Nie tak to miało wyglądać, przebieg tego tematu. Choć gdybym miał odrobinę oleju i nie wszedł z powrotem tak bardzo w tamte emocje, zdałbym sobie sprawę z tego co może się tutaj stać. I że czasem lepiej zamknąć gębę. Przepraszam.
  2. Nie nam nic do gościa, myślałem że to wynika z tekstu. Jest mocno broniony, bo musi pozostać nieskazitelny. Wkurwiłem się w komentarzach widząc jak wykoślawia to co napisałem ale to nie jest chęć dowalenia. Jeśli już, miałem wkurw na na bohaterkę, widząc jej poczynania. Nowe konto, zupełnie inny image niż na starym, wciąż widocznym. I gość, który nie wie o niczym a jego posty pokazują że wpada jak śliwka w kompot. Co byście zrobili w tej sytuacji? Pewnie można było inaczej, zdecydowałem że odkryję niemal wszystko. Żeby to miało wartość i nie było formą zemsty, w tekście skupiam się przede wszystkim na sobie, odkrywam wszystkie słabe punkty. Ale jeśli ktoś chce widzieć tylko atak na osobę trzecią, ok. Zamyka mi się usta na dwa dni, zaraz potem otwiera ponownie temat. Jeden z pierwszych postów to napisanie wprost, że jestem niegodny by tutaj być. Co by się stało gdyby kilku braci to podchwyciło? Obiecałem sobie że w tym temacie już nic nie napiszę, czas się z tego rozliczać. Spadam, trzymajcie się!
  3. Zachęcam do przeczytania moich komentarzy jeszcze raz. Najwyraźniej inaczej rozumiemy słowo 'pyskówka'. Z obietnicą udostępnienia korespondencji dałem dupy, fakt. Co do fotek, powtórzę- doczytaj. Nie obchodzi. To pokazanie mojej perspektywy, ale żeby to zrozumieć trzeba czegoś więcej, niż zapatrzenie się w jeden punkt. Czego Ci życzę. Dobra, tym razem serio; Yo!
  4. Patrzę na ten temat i zastanawiam, co się stało. Oskarżenia o zachowanie motywowane jedynie zemstą na moderatorze forum, kiedy to osoba najmniej istotna w całej opowieści, wychodząca na pierwszy plan dopiero w komentarzach. Mam wrażenie że tekst jest tu jedynie tłem do komentarzy, tam wychodzi prawda o ludziach. Proponuję przeczytać pierwszy post jeszcze raz spokojnie sprawdzając co w nim jest, a czego nie ma. Zestawić go z komentarzami. Ten człowiek nie wie jeszcze w co się pakuje. Prawdopodobnie nie wiedział o moim istnieniu, wyraźnie to napisałem w jednym z pierwszych komentarzy, kiedy nieprzychylne uwagi poszły w tamtą stronę. W kontakcie z osobami zaburzonymi jedynym momentem na skuteczną reakcję jest czas przed wejściem w bliskość. Kiedy już wpadniesz w haj, płacisz. Tyle, że rachunek odroczony. Mnie się udało, więcej szczęścia niż rozumu. Jakieś resztki zdrowego rozsądku powstrzymały mnie przed pochopnymi decyzjami, tylko szczęściu zawdzięczam brak 'namacalnych' pamiątek po tej relacji. Zdaję sobie sprawę, że część z Was mogła poczuć się zniesmaczona. Nie mam stalowych nerwów, kiedy dowiedziałem się o tym co moja eks 'myszka' tutaj odwala, puściły hamulce. Pomyślałem, że odtworzę tę historię, opiszę ją odzwierciedlając tamte emocje. Pokażę faceta, który mimo wiedzy pogubił się jak dziecko- siebie. Wywalę to na stół, pokażę że nie ma mocnych i nie wszystko złoto co się świeci. Że nie chodzi o 'moc cipki', a o wewnętrzne dążenie do wypełnienia się kimś, widoczne na przykładzie każdej z opisanych osób. O łatanie dziur emocjonalnych w najgorszy sposób, czynnikiem z zewnątrz. Sposób, dający na początku prawdziwego 'kopa mocy', by wreszcie sprowadzić do parteru i sponiewierać. Kto przerabiał, ten wie. Napisałem za dużo. Tych, którzy poczuli się zdegustowani taką formą, Przepraszam. Zniosłem kukułcze jajo, jak chcieliby to widzieć niektórzy. Inni dziękują, tutaj i na pv. Gdybym zabierał się za to raz jeszcze, obciąłbym spory fragment, by uniknąć tego festiwalu dopierdalania każdej z opisanych osób. A może nic bym nie napisał. Mam wrażenie że więcej z tego szkody niż pożytku. Mój błąd, biorę na klatę. Ps. Ostatnie wyjaśnienie. Kwestia wejścia w związek mimo tylu sygnałów ostrzegawczych. Pisałem już, świętym nie będę. Kiedy przypomnę sobie co sam odpierdalałem za młodu, mogę jedynie dziękować że jestem tu gdzie jestem. Dlatego nie zgadzam się z tezą o niezmiennej naturze, żabie i skorpionie. Ludzie się zmieniają, ale muszą tego chcieć. Czasem żeby chcieć, trzeba się najpierw zderzyć ze ścianą. Yo!
  5. Ktoś tu ma wygórowane mniemanie o sobie. Poczułem się wywołany, nie ja zacząłem ten offtop. Opisywany temat dotyczy faceta który wtopił jak wielu. Czyli mnie. Mimo sporej teoretycznej wiedzy i doświadczenia. Jest w nim też opis następnego, który wtapia i płynie równo już na starcie (słynny opis wezwania na pojedynek). Jest kobieta, przez kilka ostatnich lat prezentująca toksyczny zespół cech i zachowań, która tworzy tutaj od nowa błyskotliwy wizerunek, wcześniej porzuciwszy ten niewygodny, gdzie za dużo o sobie napisała. To wszystko wciąż tu jest dostępne. I jak przy jego pomocy owija wokół palca następną zdobycz. Zobaczy to każdy, komu emocje i hormony przestaną zakłócać czyste spojrzenie. To jest przestroga, że każdy z nas może się... Rozumiem, że niewygodne informacje o kimś dla nas ważnym mogą być ciężkostrawne, ale nie dorabiajmy dziwnych teorii do banalnych historii, toczących się od zawsze jak świat długi i szeroki. Forma opisywanego postu może nieudolna, ale cóż. Mnie samemu coś się chyba uaktywniło, echo tamtych zajść, na widok, co się tu odpier.. W tym niektórzy mogą mieć rację. Mogłem to opisać inaczej, widać nie umiałem. Inna sprawa, że tylko garstka domyśliłby się o kogo chodzi. Co potwierdziło kilku starszych userów, nie siedzących jednak non stop na forum, dopytując. Nie myślałem że zrobi się z tego taka gównoburza. Widać mało jeszcze wiem, naiwny.
  6. Mądrze, rzeczowo i po męsku;) Nie dziwię się tej postawie, sam jakiś czas olałem wszystko, taki urok tej 'naszej' znajomej. Tyle, że ja tu nie pozuję na twardego zawodnika, który ma w małym palcu RedPil, przeciwnie. Nie zapomnij tu zajrzeć za rok czy dwa, dopisać ciąg dalszy. Jestem ciekaw czy będzie Cię na to stać. Ps. A zdajesz sobie sprawę, że próbując mnie atakować personalnie, udowadniając jaki jestem beznadziejny, jednocześnie umniejszasz swoją wybrankę? Jakby nie patrzeć, chciała wychodzić za màż po trzech dniach. To jak to jest w końcu? Mój szacunek masz, nigdzie Ci tu nie ubliżyłem. Każdy się myli, nie każdy potrafi do tego przyznać, @Rnext
  7. Upoważniam Cię do wstawienia tutaj korespondencji między Tobą a mną. Masz moją zgodę, piszę to oficjalnie. Ciekawe jak to zrobisz zważywszy, że nie pisaliśmy ze sobą. I kto tu manipuluje. Bohaterka odezwała się do mnie po całej burzy, a jakże. Próbując wbić w poczucie winy, wywołać zazdrość, znów wbić w poczucie winy a wreszcie ujawniając informacje o stanie Twojego zdrowia próbując wywołać litość. Mnie, który jestem ostatnią osobą by takie informacje powierzać zważywszy na to, ile tutaj opisałem. Na jej oskarżenie o zemstę odp. że gdybym chciał to zrobić, podesłałbym materiały cięższego kalibru na pv. zarówno jej jak i Tobie. Tak więc okazuje się że nie z Tobą pisałem a ona ze mną, nie było groźby tylko argument, a Twoje mataczenie rzeczywistością jest zabawne. Nie chce mi się do tego wszystkiego odnosić, bo ma podobną wagę do przytoczonego przykładu. Sprawa jest prosta. Nie widziałem czyje to konto, doszło do wymiany zdań. Czternaście wiadomości rozpisanych na dwie osoby, dotyczących tematu z forum. Tak, ujawnię je na mail-a w odpowiedzi na zarzut, że były to moje próby powrotu do eks. Może i złamię tym jakiś przepis, składajcie doniesienia. Nie ma tam nic, co ujawniałaby jakiekolwiek prywatne informacje, a rzecz dotyczy dwóch wirtualnych postaci z czego jedna już nie istnieje. Niech mnie ciągają po konsulatach z tego powodu. Dla Ciebie to elegancko, dla mnie to podgryzanie po kostkach, donoszenie. Napisałem obszerną wiadomość, pokazując przede wszystkim swój upadek, to jak dałem dupy. Traktując się tam bez litości pisząc z perspektywy beznadziejnie zakochanego pajaca. Wudac tak sugestywnie, że niektórzy biorą tamten opis za stan obecny. To, że takie zachowania mogą się przydarzyć każdemu, nawet tym 'oświeconym'. Tylko garstka osób stale śledzących forum domyśliła by się o kogo chodzi. Zwracanie się bezpośrednio w pierwszym poście, tak. Mogłem sobie darować. Najwyrazniej nie umiałem. Może to złośliwość, może coś jeszcze wyszło w trakcie pisania, jakies echo. Nie wiem. Nie traktujcie pierwszego postu jako coś, co w jakikolwiek sposób umniejsza to miejsce. Każdemu zdarzają się pomyłki i o tym jest ten post. Niech ten rzuci pierwszy kamieniem, kto nigdy takiej nie popełnił.
  8. Jak to ktoś pięknie napisał, pycha kroczy przed upadkiem. Nie będę polemizował i wyciągał na światło dzienne rzeczy, które mogłyby, jako fakty, odnieść się do słów powyżej. Wbrew temu co piszesz, zwisa mi to. O pozbawienie Cię jakiejkolwiek funkcji nie apelowałem, przeciwnie. Wystarczy się cofnąć i doczytać. Podobnie kilka innych 'smaczkow'. Moja korespondencja z @Helena K., składająca się z kilku wiadomości, przeciagana przez nią, do wglądu dla każdego chętnego. Piszcie swoje mail- e na pv. Szacunek za zabranie głosu pod własnym nick-iem. Za to co napisałeś, niekoniecznie. Zapraszam ponownie do tematu, za rok czy dwa;) Ps. Co do dziewczyn z rezerwatu, proponuję utworzyć tam wątek. Niech się same wypowiedzą nt. tego, kto je tam próbuje bajerować.
  9. @Wernon To nie jest śmieszne. On jeszcze nie wie w co się pakuje i choćby mu to młotkiem walił do głowy i wszyscy tutejsi mędrcy tłumaczyli, nie przyjmie. Ona, chciałaby inaczej. To, że jest toksyczna nie jest jej winą i to nie jest wyrachowanie. Nie umie inaczej, za dużo chujostwa przyjęła żeby nie odbiło się to na psychice. To nie stary sentyment ani białorycerzenie. Takie zachowania biorą się z krzywdy, która rujnuje osobowość. Chuj, wyszło jak wyszło. Sam czuję kwas w pysku po umieszczeniu tutaj tej historii. Yo!
  10. Paradoks polega na tym, że ta osoba łączy te skrajności. Tak szczerze, wiele pominąłem. Nie opisałem kilku ważnych dla tematu informacji o obojgu, bo bałem się że nie złapię balansu, że to już będzie tylko po to żeby dojebać. Nie jestem w tym obiektywny, jako osoba z centrum wydarzeń, to pewne. Dużo zależy też od czytającego, co dla jednego przekroczeniem, dla innego nie będzie dostateczną informacją żeby coś pokazać. I jeszcze raz szczerze, pewnie element osobisty grał tu rolę. Na ile, nie wiem, próbowałem się przed tym bronić. Mądrej krytyki dobrze posłuchać, przemyślę.
  11. Ktoś, kto tego doświadczył, nie mędrkuje. A Twoją postawę można tak określić. Postawę, a nie to co piszesz, bo to kwestia względna, zależna od wielu rzeczy składających się na subiektywny punkt widzenia. Z mojego, w pewnych kwestiach masz rację, w innych nie. Np. kobieta, wpisująca się idealnie na tamten czas w moje braki, osobiste uwarunkowania itp, będąca na tyle wartościową kobietą dla jednego z najbardziej doświadczonych użytkowników forum, by dla niej zmieniać swoje życie i na tyle pociągającą, że haj jest doskonale widoczny, dla Ciebie może uchodzić za pensjonarkę. Być może ktoś, kto wyda Ci się wartościowy, dla mnie nie będzie wart spojrzenia. Co z tego wynika? Nic. Więc Twoje poczucie wyższości przebijające z tego co piszesz, słabo świadczy o przebytym katharsis. Piszesz, że grzeszę pychą. Zapewne, pierwszy post w temacie, gdzie nie mogłem się bardziej 'poniżyć' w oczach braci, dobitnie o tym świadczy. Mówi się, że dostrzegamy wokół to, co nosimy w sobie. Więc ta uwaga, plus opisana postawa mówią za siebie. Właśnie to stanowi jego największą wartość. Gdyby nie ta informacja, ten post byłby jak wszystkie inne, traktujące o podobnych, anonimowych przypadkach. Macie studium trzech osób, z których każda dała się tutaj poznać, tworząc taki lub inny forumowy wizerunek, które znacie. Jak się to przekłada na rzeczywistość, widać jak na dłoni. Jeśli chodzi o pierwszą dwójkę, każdy kto ma otwarte oczy, widzi o co chodzi. Nie będę się nad tym już pochylał. Skupiłem się najbardziej na sobie, pokazując swoje największe wtopy, kiedy nie powinny już mieć miejsca. Pokazując Wam, jak facet z dobrą wiedzą, niezłym doświadczeniem życiowym i stabilnym pozornym poczuciem wartości mającym odbicie we wcześniejszych decyzjach, dał się omotać. Jak popłynął, z czego to wynikło. Jak próbował sobie z tym radzić, jak myślał że wykorzysta swoją niemałą wiedzę i dotychczasowe doświadczenie, by 'uratować myszkę'. Wreszcie, jak wykorzystałem pozornie głupią sytuację, by przepracować stare, głęboko schowane problemy, które w niej wyszły, a które za cholerę nie ujawniały się wcześniej. Właśnie dlatego to, co dla Was jest prostą, nie znaczącą sytuacją, dla mnie miało wartość. To jest subiektywne i jeśli piszę, że to co dla Was nie ma znaczenia, dla mnie je miało, tak właśnie jest. Być może w analogicznej sytuacji poradzilibyście sobie lepiej, całkiem prawdopodobne że tak. Ale już inna, skrojona 'pod Was' nie byłaby tak łatwa, jak dla innych. To jest wkurwiające, że muszę tłumaczyć takie rzeczy. Jeden lubi rybki, drugi akwarium, czy to powód by sobie zawzięcie tłumaczyć wyższość jednego nad drugim? Nie rozumiem dlaczego co trzeci post jest o tym, jak dałem dupy. Przecież sam to wiem i myślałem że to oczywiste. Z czego wynika pisanie o tym? Jeśli ja doskonale zdaję sobie z tego sprawę, czy nie jest to próba poprawy samopoczucia piszącego? Ja tu nie 'strzelam focha', nie wkładam emocji. Po prostu się dziwię niektórym postawom. @HodowcaKrokodyli No i co ma udowodnić ta przeintelektualizowana forma wypowiedzi? Naprawdę nie widzisz, że to wszystko tu opisałem, celowo punktując sygnały ostrzegawcze które sam olałem? Piszesz często o 'naturalach', przebierających w kobietach jak w ulęgałkach, będących o niebo lepszymi od trenerów uwodzenia. Nie przyszło Ci do głowy, że są takie odpowiedniki wśród kobiet? Ten przypadek to świetnie opisuje. Bohaterka ma fantastyczną zdolność dopasowywania się do osoby, z którą chce mieć interakcję. I najbardziej niebezpieczne jest to, że jest w tym wszystkim autentyczna, to nie jest gra ani wyrachowanie. Zrozumie to tylko ten, kto miał do czynienia z takimi osobami, swobodnie operującymi w skrajnościach, wychwytującymi w lot i dopasowującymi się do potrzeb osoby naprzeciw. Przynajmniej w początkowej fazie relacji. Zestaw, który był perfekcyjnie dopasowany do mnie czy ten dla następcy, dla Ciebie mógłby być zerowej wartości. To o niczym nie świadczy, każdy ma swoje mocne i słabe cechy.
  12. Nic do Ciebie nie dotarło z tego co tu napisałem. Ale okazji do oznajmienia mi, jak bardzo poleciałem schematami i dalem dupy, nie mogłeś sobie odmówić. Tak, jakbym sam o tym nie wiedział co dobitnie wynika z tekstu i kilku powtórzeń, dalej. Ja nie wiem co tu się dzieje. Zamiast próbować wynieść wartość dla siebie z tego, że ktoś bez ściemy, szczerze opisuje historię tego jak się wpierdolił na minę i jak z tym radził by wyjsć mocniejszym, przepracować swoje własne problemy opisane bez żadnego udawania, jakieś krzywe teksty. Gdyby mi zależało na opinii Yolo, nigdy bym tego tekstu tutaj nie umieścił, więc nie ruszają mnie teksty gości, którym się wydaje że wszystko już wiedzą. Też byłem pewien siebie, mój 'następca' jeszcze bardziej. I co z tego? Każdy ma swoje demony a życie stawia przed nami okazję do ich oswojenia. Przejdź jeden z drugim przez swoje katharsis, a potem zgrywaj chojraka na anonimowym forum. Powtarzam ostatni raz; tekst jest napisany tak a nie inaczej, bo opisuję go 'ze środka' wydarzeń, tak by to trafiło do czytelnika z zewnątrz i mu pomogło. Gdybym pisał 'po forumowemu' drąc łacha z kobiety, która w pewnym momencie była dla mnie ważna, używając tutejszych skrótów i nazw zachowań, człowiek z zewnątrz nie zrozumiałby połowy. Więc tak, @Cortazar, odjebalem poemat swojego życia właśnie dlatego, że pojechałem na ostrych dragach. Druga cześć, opisująca kulisy odnosząca się do osób z forum, jest właśnie do Was. Wszystkowiedzacy, nieomylni, udzielający światłych rad, budujący tutaj swój autorytet. Zawsze mający rację i nigdy żadnych słabości. @tytuschrypus, pozdrawiam Łapcie swoje pięć minut, korzystając z okazji do zrobienia komuś szybkiej psychoanalizy, popartej kopniakiem. Do wmawiania komuś, że wiecie lepiej co w nim siedzi. A kiedy życie powie Wam 'sprawdzam', korzystajcie z tej wiedzy. Znamy się tyle, na ile nas sprawdzono. Ps. Bracia, ja w biegu, odpiszę.
  13. Chciałem coś wyjaśnić, odpowiem na poszczególne posty w wolnej chwili, pewnie jutro. Cała akcja zaczęła się w zeszłym roku, byłem tutaj trzy miesiące. Zakończyła się też w zeszłym roku, jakoś na jesień. Napisałem to w trochę dramatycznym tonie, ale o to mi chodziło, wracałem krok po kroku do tamtych przeżyć. Pewnie dlatego część z Was myśli że to świeża sprawa. Musiałem to tak opisać, bo to nie jest kierowane do Was, bracia. Wy to wszystko wiecie. Chodziło mi o dotarcie do nowych. Do takich, którzy właśnie przeżywają swoje dramaty, są w dużych emocjach. Takim ludziom to może pomóc. Gdybym to pisał z dzisiejszej perspektywy, mógłbym się co najwyżej pośmiać z Wami nad własną głupotą. Może to nie wybrzmiało, chodziło mi o pokazanie, że da się podnieść dosyć szybko po niezłej karuzeli, da się z tego nawet wybić szczebel wyżej w drabinie rozwoju. Ja potrzebowałem tej lekcji i ją odrobiłem. Ktoś tu napisał, że powinienem jej podziękować. Jest w tym ziarno prawdy, bo to ona stworzyła warunki do tego, bym mógł się sobie przyjrzeć. Ale całą robotę musiałem wykonać sam. Zamiast mi pomóc, rwała kwiatki na łące, pletąc nowy wianek;) Ps. Brak lajków na dziś. Ps.2 @Morfeusz, ja nie wiem i Ty nie wiesz jak to wyglądało. Nie trzeba pochopnie osądzać. Choć część dziewczyn z rezerwatu miałaby coś ciekawego do dodania;)
  14. To jasne, że chciała mieć fujarkę w garści i gołębia na dachu. Wyjadać rodzynki z sernika. Dwie baterie to zawsze lepiej niż jedna. Braciom, ktorzy wciąż mi udowadniają jak bardzo się poniżyłem, że mam problemy, ponownie dziękuję. Myślałem, że jasno ta świadomość wynika z mojego tekstu, jednak dzięki za przypominanie o tym Całkiem to nie, wtedy zgodziłbym się na wszystko. To był proces. Im więcej inwestowałem, tym bardziej bnąłem. Prawo konsekwencji czy tak jakoś. Znowu nie zrozumiałeś. To ja to sobie zrobiłem. Wyraznie opisuję z czym miałem problem. Jeśli chcesz tam widzieć żale, ok. Ja ich nie mam. Dziwnie brzmią Twoje słowa w kontekście tego, consam pisałeś o swoich związkach. Tutaj cytat brata @ntech, który idealnie opisał jak takie osoby funkcjonują; "Drogi Bracie. Przechodzę właśni to samo. Tzn. rozumiem co tak naprawdę czuję i że mam tylko kaca hormonalnego a nie miłośc ale moja Myszka zrobiła 90 % tych rzeczy.  W pewnym momencie widziałem czerwone flagi ale za spokojen obserwowałem patrząc jak daleko się posunie. Wydawało mi się że kontroluję emocje ale kiedy jej pokazałem że kłamie Myszka zamieniła się w Smoka a ja ... okazało się że cierpie jak młody Werter. Boli jak huj ! Wiem !!! Najlepsze było to że mając dowody że się pruje na boku wypierałem je i tłumaczyłem sam sobie scenariusze. Niestety trzeba to przeboleć. Jedna rada. Porozmawiaj z psychologiem MĘŻCZYZNĄ ! On potrafi ocenić jej zaburzenie (bo to jest na bank zaburzenie) i wytłumaczy Ci mechanizm w jakim się znalazłeś. Dzięki temu poskładasz inne fakty których teraz nie rozumiesz. Nagle zobaczysz układankę z wielkim napisem SZON. Takie kobiety sa zaburzone. W przypoadku mojej Myszki okazało się że była molestowana w dzieciństwie i to są własnie efekty. Kłamstwa , manipulacje, zaprzeczanie, podwójno osobowość, ciało jako brudne narzedzie, infantylna osoboswosc. Jakbys rozmawial z 12 letnia dziewczynką przyłapaną na paleniu papierosów w kiblu. Uwierz przemieliłaby Cie , gdybyś wpadł w dziecko po 5 latach byłbyś alkoholikiem , ale po wyroku za zabójstwo. Nie robi tego specjalnie. Wyobraź sobie że nasz umysł to zestaw soczewek i pryzmatów. Widzimy świat i jego odbicia. A ktoś ma w głowie potłuczone szkło. Obraz który widzi to surrealizm. Nie ma na to wpływu, Ty nie masz na to wpływu. Pierwsza rzeczy, pogódź się z tym że NIC NIE MOZESZ zrobić. Nie uratujesz jej , nie przekonasz nie pokażesz miłości.  Kolejna rzecz. Żaden Alfa !!! One boją się Alf bo Alfy nie daja sie manipulowac. Manipulacja i klamstwo wymaga ofiary. Kazdy kolejny jest ofiara. Jezeli pokaze kly ona ucieka. Być moze wlasnie dlatego ze zaczales sie budzic i zachowywac jak Alfa. Ja wywolalem totalny atak gdy stracilem cierpliowosc i pokazalem ze klamie i zadalem niewygodnie pytanie. Tak wscieklej Myszki nigdy nie widzialem   Zadaj sobie pytanie, jak zachowuje sie dziecko ktore przylapiesz na tym ze kradnie kase z portmonetki ? Albo że klamie ? Zauwazasz analogie ? To NIE TWOJA wina. To skrzywdzony czlowiek. Nie pomozesz, nie uratujesz, nie naprawisz. Jak ktos bez reki albo nogi. Nie pojdziecie sobie na radosne bieganie po lące z kaleką. Jestes normalny, zrobiles wszystko co powienien zrobic mezczyzna z klasa. Trafiles po prostu na bubel. Wybrakowany egzemplarz. Cierp, wyciagaj wnioski. Jest jedna zaleta takie przeorania dupa po betonie. Bedziesz na przyszlosc wyczuwal takie manipulantki, bedziesz potrafil stawiac im opor i chronic siebie. To tylko nieszczesliwe stworzenia sterowane hormonami."
  15. Nie wiem skąd to wrażenie. Nie jestem wściekły na żadne z nich, gdyby tak było mój post wyglądałby zupełnie inaczej. Wiele pominąłem. Nie sądzę, żeby facet wiedział jak wygląda sytuacja. I nie mam mu za złe, wiem jaka ona potrafi być na początku. I wiem też, że wszystko co robi, robi szczerze. A że szybko jej się zmienia, to już inna sprawa;) Bracia, dzięki za dobre słowa, tutaj i na pv. Sytuacja miała miejsce w zeszłym roku i opisuję ją bez emocji. Chciałem pokazać drogę, jaką warto obrać by się nie truć syfem po takich przeżyciach, by wyciągnąć coś dla siebie. Może to opiszę dokładniej w innym wątku, drogę wyjścia która nie zostawia dużych śladów. Wiem, że dałem dupy bardziej niż ladyboy w więzieniu dla czarnych braci i myślałem że to jasne, że posypuję tu głowę popiołem. Tym z Was, ktorzy mi to jednak uświadamiają, dziękuję;) Opisałem to wszystko, mając świadomość że mogę zostać zjechany jak bura suka. Rok pobytu na forum, tysiąc postów i dwa razy tyle reakcji. Wiem jak to wygląda. Nie obnażyłbym się przed Wami bardziej, gdybym tu wkleił zdjęcie swojej fujarki. Ale bardziej niż na wizerunku Yolo, zależy mi żeby to miejsce miało wartość. A przesłanie tego posta jest m.in. takie, że upadki zdarzają się każdemu. To sposób w jaki się podnosimy świadczy o naszej wartości. @Krugerrand, @Still Robię sobie co jakiś czas detoks od forum, żeby złapać dystans. Żeby ogarnąć szerszą perspektywę. Ono mnie wciąga, dużo tu jestem. Czasem za bardzo. Dlatego czasem sie odsuwam sprawdzając, czy nie stało się formą ucieczki. Przejechałem? Nie czytałeś uważnie. Ta sytuacja pozwoliła mi zrobić cholernie dużo roboty z samym sobą i przez to uważam, że była dla mnie bardzo wartościowa. @NoName To ja zgłosiłem Twój post. Nie chcę tego, ten temat nie ma być zemstą. Sorry, bracie. @Chadeusz, rozumiem że chcesz sobie kopnąć za mój żart w Twoim temacie. Ulżyło? Jeśli coś, kogoś pominąłem, przepraszam. Piszę z telefonu, ciężko się połapać. Ps. A co do kobiet, m.in. z rezerwatu, łatwo wieszać psy. Niektóre z nich z całą pewnością mają problemy, no a my nie? Wystarczy spojrzeć na mój pierwszy post w temacie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.