Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Carl93m

Użytkownik
  • Zawartość

    61
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

32 Świetna

O Carl93m

  • Tytuł
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Ambicja to jest to co niszczy ludzi, ale też to co pcha ten świat do przodu. @MoNoImPoSm szlifuj swój wygląd, a może kiedyś zamoczysz Joke.
  2. Ja widzę siebie w lustrze i myślę za zwyczaj: "Kurwa, przynajmniej nie złapiesz hiv, albo nie zaciążysz jakiejś szmaty. Z takim wizerunkiem zapomnij o seksie"
  3. @Jorund wiem, że Tyson dostał od Cusa niemal wszystko. Ale urzekło mnie w Mike'u coś innego, też za dzieciaka byłem śmieciuchem, którego każdy przeganiał i tu się czułem podobnie. Ćwiczę boks tajski i zawsze gdy nie mam już sił przypominam sobie o tym jak mnie ktoś poniżał czy wyganiał z przysłowiowego "placu zabaw", albo wyśmiewał. @GluX uwielbiam film, który mi podesłałeś. Ja nie mogę uwierzyć jakim cudem Breddock się nie powiesił...
  4. Witam, Czytał ktoś z was książkę o jakimś fighterze, który był biedakiem, źle mu się żyło i musiał o wszystko walczyć w mękach i trudnościach? Szukam jakiejś biografii boksera czy kogokolwiek, kto z bagna biedy i depresji wygrzebał się został mistrzem w swoim fachu. Nie musi być koniecznie o sportowcu, może być o kimkolwiek, kto dokonał wielkiej rzeczy, a był "śmieciem". Czytałem:"Mike Tyson. Moja prawda" i jestem pod wrażeniem. Takie książki mnie motywują i dają nadzieję. Muszę dojeżdżać 2h na treningi, a ciągle to robię od pół roku, ale czasem już upadam i po prostu nie daję rady, a jak czytam o kimś kto przezwycięża przeciwności losu to czuję, że też mogę. Pozdrawiam Braci.
  5. Ponad tydzień temu poszedłem do fryzjera, aby ściąć włosy. Od dziesięciu lat nosiłem zawsze dłuższe włosy, przez ostatni rok modnie strzygłem tylko boki, tak że góra zostawała długa. Zapuszczałem sobie lwią grzywę. Trenuję sztuki walki i w trakcie czytania biografii słynnego boksera naszła mnie pokusa, że zetnę się niemal na łyso, tak aby dodać sobie bardziej agresywnego i poważnego wyglądu. Podczas siedzenia na fotelu młodej, atrakcyjnej fryzjerki trochę myślałem o tym jakby to było ją zerżnąć jednak moje odbicie w lustrze mówiło mi natarczywie: „Ale jesteś pasztetem… Ta fryzjerka musi być wkurwiona samym faktem, że strzyże takiego gościa jak ty…”. Było już po wszystkim. Straciłem włosy, które teraz będę musiał pół roku zapuszczać. Wiedziałem, że jak będę niemal łysy to mogę zapomnieć o poszukiwaniu dziewczyny. Zobaczyłem bladego łysola o okrągłej głowie, odstających uszach, krzywym nosie i pizdowatym, rzadkim zaroście. Do tego jak wstałem z fotela znalazłem się obok jakiegoś mężczyzny. Przy nim dodałem sobie do mojego obrazu: jestem niski, chudy i nie zawsze chodzę wyprostowany, a jeśli już to śmierdzi to pozerstwem na kilometr. Jeszcze te moje krzywe zęby. Już dawno dręczyły mnie myśli pod tytułem: „Czy ktoś taki jak ja zasługuje na miłość?”. Nie jestem do dzisiaj pewien czy znajdę kiedykolwiek jakąś kobietę. Może powinienem sobie poszukać brzydkiej dziewczyny, tylko skoro mi się nie będzie podobać to jak ja mam jej mówić komplementy, a po drugie nie chcę być z kobietą, która mi się nie podoba. Niektóre kobiety uważane za brzydkie czasem mi się podobają więc tutaj upatruję nadziei. Na dodatek mam 24 lata, niewielkie doświadczenie w relacjach damsko – męskich i przyszła mnie siostra cioteczna w moim wieku zaprosić na swoje wesele. No spoko… znowu się zacznie: „Chłopaku, może byś sobie w końcu kogoś znalazł? Znajdź dziewczynę, zobacz twoi rówieśnicy się już żenią”. Nie uważam, że to złe gadanie. Myślę, że nie jestem nie szczęśliwym chłopakiem, depresja mi już parę miesięcy temu przeszła, ale wciąż zamartwiam się własnym wyglądem. Oglądam mecz – widzę przystojniaków, oglądam film – widzę przystojniaków, idę ulicą – też widzę same ciacha. Czasem mam dość tego. Nie nawiązuję nowych znajomości z kobietami, bo nie mam za bardzo gdzie tego robić no i jestem ciągle zajęty. Tylko co jakiś czas najdzie mnie taka cholerna potrzeba przytulenia się i pobycia chwilę w bliskości z pachnącą i elegancką kobietką. Hmmm… Nawet nie mam jak się zakochać. Boję się rozmawiać z pięknymi kobietami, bo czuję ciągle, że nie jestem tego godzien, że one zmarnują na mnie czas. Czasem czytam coś na temat męskiego wyglądu i dowiaduję się, że nie ma potrzeby się o aparycję zamartwiać, bo to należy do kobiet, to one powinny się stroić – mężczyzna ma mieć inne cechy… Tylko jak w to uwierzyć skoro kobiety najczęściej tak jak i faceci mówią: „Patrz, ale ciacho!”, „Monia, obczaj tego Hiszpana! Ale dupa” itd. Pocieszam się tym, że facet ma być odważny, silny, stanowczy, decyzyjny, samowystarczalny, dbający o siebie, pewny siebie, ma znać swoją wartość itd. Myślę też ciągle jak dbać o swój wygląd. Mam dobrą garderobę, włosy odrosną i będę wyglądał sensownie (delikatnie mówiąc), pachnę perfumami, zęby staram się myć, choć czasem mówię sobie: „Mam krzywe zęby, już nic nie pogorszy ich stanu..”. Myślę, że potrafię fajnie porozmawiać, umiem gadać emocjonalnie i wrzucać różne żarty, sarkazm, ironia itd. Mam także dystans do siebie. Koniec końców samo się nic nie zmieni. Będę się starał poszukać jakichś rozwiązań, aby zmienić mój stan rzeczy i wyjść być może już z dysmorfofobii. Czas pokaże czy taki ogryzek jak ja znajdzie sobie jakąś kobietę, która mi trochę umili życie.
  6. Na mnie żadna suka nie patrzy tak czy siak, czy mam dobry czy zły humor ;D Ma to plus, pewnie nawet jakbym się zesrał na ulicy to by nie zauważyli xD
  7. @manygguh stoi na półce Potęga Podświadomości. @Gaindalf niestety nie, do tej pory używałem sprzętu tylko Masters i Dragon. Teraz sprawdzę co oferują Tajowie.
  8. @Quo Vadis? ciekawa wypowiedź, ma to sens co napisałeś. Dzięki. @Gaindalf kupiłem Yokkao basic za 200zł.
  9. Nie uściśliłem. Pieniądze mają dla mnie duże znaczenie! I uświadomiłem sobie to właśnie dzisiaj, kiedy pieniądze na jedzenie na najbliższe 2 tygodnie wydałem na nowe rękawice... Ale nie są wartością no.1 , a dla nich są świętym grallem, zbawieniem i nadrzędnym celem. Ach... może masz rację. Czasem zastanawiam się czy może oni nie mają racji. Co jakiś czas nachodzi mnie myśl, że nie potrafię zarabiać pieniędzy i dorobiłem do tego swoją ideologię afirmującą duchowość. Ale to rzadka myśl.
  10. Witam, Właśnie przed chwilą miałem niedzielną pogawędkę z moim bratem na temat "filozofii życia". Krótko: Ja kończę studia, trenuję MT i dużo czytam i rozwijam sferę inteligencji i duchowości. Brat kończy technikum, pluje na szkołę i twierdzi, że jestem śmieszny z tymi swoimi poglądami, on mówi, że pieniądz się liczy i że wyjedzie i zarobi hajs i się będzie śmiał ze mnie, że nawet samochodu nie mam, a on już właśnie sobie kupił choć jest 6 lat młodszy. Bez hejtu na niego. Mówię mu o tym, że chcę udoskonalić się na tyle, aby żyć na świecie szczęśliwie i w miłości, a po śmierci nadal być oświeconą świadomością itd. On na to, że trzeba żyć tu zarabiać i używać. Mówię mu, że z Ciebie to taki hedonista, oczywiście nie wiedział co to takiego. Później tłumaczyłem mu, że bez starożytnych filozofów nie było by Kopernika, potem Galileusza, Newtona, Einsteina, Hawkinga itd. On na to: no i dobrze frajerzy żyli w biedzie (filozofowie) a ja korzystam i kto wygrał życie? Mówię mu, że lepiej skupić się na wiedzy, on na to, że odkryliśmy już wszystko co jest nam potrzebne. Ja mu mówię, że odkryliśmy ledwie ułamek tego co nas otacza, że nawet coś tak pozornie normalnego jak grawitacja nie jest jasne do końca. I potem on się uśmiecha ironicznie i buczy pod nosem, a ja się produkuję. On nie potrafi tego zrozumieć, ale jak do cholery mam mu wytłumaczyć coś do czego doszedłem po przeczytaniu dziesiątek książek o nauce, fizyce kwantowej, rzeczywistości poza cielesnej, innych wymiarach itd. ? No jak... Co gorsze cała moja rodzina ma takie poglądy na rzeczywistość, to prostaccy ludzie. Tak muszę obrazić, bo człowiek prosty (nieobraźliwie) to ktoś, kto nie ma pokończonych fakultetów, ale ma swoją mądrość i szacunek do wiedzy i inteligencji. A moja rodzina niestety non stop obśmiewa delikatnie, nie pokazując tego wprost moje życiowe poglądy... No i ku*wa na moje stwierdzenie: "Pieniądze to nie wszystko..." buchnęli co niektórzy lekkim śmiechem.... no żenada, ja to wiem, pewnie wy Bracia wiecie, ale oni nie. Jak ja mam się czuć? No jak kretyn i szaleniec, któremu udało się wyłamać z takiego prostackiego materializmu. Potem jeszcze dodali: "Jak pieniądze nie są ważne, to po co jesz za pensje ojca?" - ręce opadają. Moje argumenty w ogóle nie trafiają, być może dlatego, że przerastają ich próg umysłowy czy coś takiego. Co Wy bracia na to? Nota bene kończę studia historyczne i zainteresowałem się programowaniem więc może mi się coś uda na tym polu osiągnąć. Mam wrażenie, że konfrontacja wygląda tak, że ja chcę z nimi grać w piłkę nożną, a oni grają w ręczną i chcą się pojedynkować Ani oni do mnie, ani ja do nich nie trafiam. Co gorsze: Oni ciągle chodzą z podniesioną głową i myślą, że jestem srajdkiem, któremu jacyś ludzie nawciskali kitu do głowy. Odpuścić w ogóle rozmowy na ten temat? I znowu zaraz przyjadą wujkowie i będzie: "Marcin to nowy samochód sobie kupił, a stary sprzedał i jeszcze zarobił! Taki zdolniacha, a Karol co tam? Kończy te studia w końcu? haha "
  11. Ogólnie to dać sobie spokój z tematem uwodzenia. Wyjść w ogóle poza postrzeganie płciowe. Mężczyźni żyją tymi pięknymi łaniami i mnie to bardzo mocno boli. Ja jestem wolny od miesiąca od tego i staż jest nieznaczny, jak będzie dalej to się dowiem, ale jestem tak szczęśliwy jak chciałem od dawna, czuję niezachwianą dziecięcą radość i żyję z nurtem życia i tyle. Kobieta do szczęścia ani trochę nie jest potrzebna, a ja szukałem tego szczęścia i spełnienia w nich...
  12. Zacznę od trylogii Roberta Monroe'a. Już całą kupiłem.
  13. Normalne. Zdecydowanie najgorsze pokolenie pod tym względem urodziło się w latach 50. XX wieku, ci którzy potem zostali ofiarami ideologicznymi hipisów, rock'n'rolla, NWO i innych temu podobnych.
  14. A moje zdanie jest takie: Jemy wysoko przetworzoną żywność i jest ona coraz gorszej jakości, ale nigdy nie nazwę "śmieciem" nawet bułki z McDonalda (choć każdy wie jak to śmiesznie wygląda). Mam szacunek do żywności jakiejkolwiek, a nie mam szacunku do pazernego Chuja, który chce się nachapać kosztem zdrowia ludzi. Po trzecie uważam, że jednak te różne nie zdrowe produkty nie szkodzą aż w takim stopniu jak się nam to głosi.
  15. Gdy wychodziłem na zajęcia było 10.000 odtworzeń, teraz jest prawie 14k Cytując klasyka: "Mają rozmach sk*rwy*yny"