Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'manipulacja' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Regulamin i Zasady
    • Regulamin Forum
    • Lektura Obowiązkowa - nie tylko dla nowego użytkownika
    • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje męsko-damskie i nie tylko
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu - podrywanie.
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
    • Polscy youtuberzy
    • Zagraniczni youtuberzy
    • Kanały sportowe
  • Sport i zdrowie
    • Sport
    • Zdrowie fizyczne i psychiczne
  • Polska i świat
    • Co w zagrodzie i za miedzą
  • Motoryzacja i Technologie
    • Wszystko co jeździ, pływa i lata.
    • Komputery
    • Technika i sprzęt
  • Hobby
    • Zainteresowania
    • Hobby i twórczość
  • Duchowość
    • Nie samym ciałem człowiek żyje
  • Rozmowy przy wódce
    • Flakon, kielon i zagrycha
  • Rezerwat dla Kobiet
    • Dlaczego tak?
    • Bara-bara
    • Bóg stworzył kobietę brzydką, więc musi się ona malować.
    • Wokół domowej 'grzędy'
    • Niedojrzali emocjonalnie faceci - ploty - dupoobrabialnia ;)
    • Kobiecy kącik 'kulturalny'
  • IT Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • MacGyver a GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • Samczy Mobil Klub Powitalnia
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • IT Linux
  • IT Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.

Blogi

Brak wyników

Brak wyników


Znaleziono 45 wyników

  1. Panowie, ostatnio mam jakieś słabe samopoczucie, czuję ogólne zmęczenie, problemy z koncentracją i jakby myślenie szło mi nieco wolniej co niestety odbija się na pracy. Zdaję sobie sprawę z faktu, że moja efektywność nieco zeszła z poziomu, do którego przyzwyczaiłem zarówno siebie czy przełożonych a i znajomi z pracy jakby inaczej na mnie patrzą pozwalając sobie na liczne komentarze związane z zaistniałym faktem. Nie zaskoczę Was, że najwięcej do powiedzenia mają stworzenia z cyckami i to one ujadają najgłośniej. To od nich słyszę, że "nic nie robię" albo, że "jeszcze męczę się z jakimś zadaniem" i inne tego typu bla bla bla. W normalnych warunkach opierdoliłbym taką pannę na dzień dobry (choć będąc w dobrej formie nigdy czegoś podobnego nie słyszałem) ale w takiej sytuacji nie chce mi się nawet strzępić gęby. Męska część społeczności albo milczy albo mówi o tym po cichu choć i tutaj coraz częściej da się wyczytać między wierszami podobną postawę. Zastanawiam się czy to pieprzenie jest odzwierciedleniem tego co mówią przełożeni, czy jest to zwyczajne dobijanie leżącego przez stado rozwścieczonych macic. Jeżeli tak miałaby wyglądać relacja w związku z kobietą gdzie to ja naglę mam gorszy okres w życiu a babka wyskakuje mi z takimi tekstami i przypierdala się do mnie o byle gówno to ja pierdolę. Jak na to reagować bo manipulacja jest tutaj ewidentna. Wkurwiać się nie zamierzam, tłumaczyć tym bardziej. Olać temat i robić swoje? Wiem, że podobam się części z nich, tego nie da się ukryć, wiem też, że ostatnio ktoś puścił jakieś śmierdzące wiadomości na mój temat bo zauważyłem zmianę nastawienia większości załogi w tym męskiej jej części (mocno białorycerskiej). Nie wiem czy jest sens rozpoczynać jakąś poważniejszą batalię o... no właśnie o co? O powrót do poprzedniego stanu? Chyba mi się już nie chcę tym bardziej, że nie wiążę planów z firmą na dłużej niż do końca obecnego miesiąca...
  2. Bardzo ciekawy film odkrywający mechanizmy działania feministki, bojowniczki o sprawiedliwość społeczną (czyt. pieniaczki), nikomu nieznanej (wtedy) oszustki Anity Sarkeesian , która podjęła "heroiczną walkę" z uciskiem kobiet w grach komputerowych. Wśród obnażających mechanizmy jej działania i hipokryzję jest, o zgrozo, tyleż kobiet co mężczyzn, natomiast wśród jej popleczników w przemyśle większość to mężczyźni (należało by powiedzieć kapłony bo to osobniki płci męskiej tyle że bez jaj). Najlepsze jest to, że kobiety w tym filmie pokazują nawet więcej mechanizmów jej działania niż mężczyźni co pokazuje, że jeszcze nie wszystko stracone w kwestii walki z tą podłego lotu (acz niezwykle skuteczną, niestety) propagandą. Polecam jako materiał naukowy i edukacyjny - tego typu wyczerpujących, opartych na faktach perełek wciąż jest mało.
  3. Witam w tak piękny sobotni poranek Przy porannej kawie natrafiłam na ten artykuł: http://www.sprzedajacastrona.pl/artykuly/item/22-czy-manipulacja-perswazja-i-wywieranie-wplywu-jest-zle-czy-dobre.html "Manipulacja jest jak nóż... Możesz nim przeciąć bułkę lub ukroić kromkę chleba i zrobić coś pysznego do jedzenia. Możesz go także wbić komuś w plecy (i to nie tylko w przenośni). Manipulacja może zostać użyta w sposób etyczny, kiedy kierujesz się dobrem lub w sposób nieetyczny, kiedy dążysz do osiągnięcia własnych korzyści i działasz egoistycznie. Zapamiętaj tą lekcję, kiedy kolejny raz zechcesz sięgnąć do technik wywierania wpływu, zastanów się, czym się kierujesz..." Żyjąc w społeczeństwie bardzo ważna jest umiejętność rozpoznawania manipulacji, tak aby w porę zareagować: 1) uciekać albo 2) bronić się Niestety wiadomo, że nie wszystko da się w porę zauważyć jeżeli mamy do czynienia z wysokiej klasy manipulantem, ale pomimo tego warto wiedzę zdobywać w tej dziedzinie. Może ona uratować nam dupsko
  4. Historia z typu tych prawdziwych, ale muszę to z siebie wydusić. Byliśmy parą przez 3 lata, bywało gorzej i lepiej jak to w każdym związku, rozstawaliśmy się kilka razy i kilka razy do siebie wracaliśmy. Jak to na studiach seks zaczął się szybko, wiadomo tabletki weszły do jej rutyny więc byliśmy bezpieczni. Jednak nie chcąc dawać ślepemu losowi pola do popisu zawsze latałem w ogumieniu - 1zł więcej, i 5% przyjemności mniej ale za to 100% pewności. Polecam. Byliśmy tak ze sobą 3 lata i zaczęły się przebąkiwania że Miś ma z nią zamieszkać (a nie chciałem bo nie byłem pewny w pewnych aspektach i wiedziałem że to podróż w jedną stronę prowadząca do ślubu). Zaczęła się ostra manipulacja " Nie chcesz ze mną mieszkać to [email protected]#!, z nami koniec". Sprowadziło to związek do bytu w którym ludzie się nienawidzą i są ze sobą z przyzwyczajenia - ostatnie pół roku agonii. W sumie to nie dziwie się tej kobiecie. 25 lat na liczniku, blisko do 30. Zegar biologiczny tyka, a kto będzie chciał używany towar? Zwrot akcji 2.02.2017 Wytoczone zostały główne działa - dobry seks o każdej porze dnia i nocy. Było magiczne "Misiu kończ we mnie przecież biorę tabletki" i mówiłem że ok, udawałem że dochodzę to ona dosiadała mnie jak konia i robiła wszystko żebym się "schlapał". Jednak w głowie w tym momencie miałem słowa Marka i mówiłem że muszę założyć jednak ogumienie Wszystko kończyło się dla mnie dobrze i bezpiecznie, jednak ona widać że była zawiedziona Każdy normalny zdrowy facet chciałby skończyć bez, ale tylko mądry facet będzie miał w głowie całe konsekwencje całego tego "zajścia". Jednak kilka razy zapomniałam tabletek. 8-07.2017 Nastała sytuacja w której "wygadała się' że tydzień wcześniej wypiła dużo alkoholu ( 1.02.2017) i ponadto nie wzięła tabletek na wieczór. Przypadek? Nie sądzę. Po kilku akcjach kiedy nie chciałem kończyć w środku, a mimo to zapewniłem jej zajebisty seks zaczęły się ciche dni, nieodzywanie się itp. Po co chciałaby tego skoro oficjalnie oboje stosowaliśmy antykoncepcję? A no chciała mnie wziąć podstępem i wrobić w rolę ojca. Im większe naciski były tym większy był opór z mojej strony na to wspólne mieszkanie i dzieci, zwłaszcza że nie zarabiamy ponad 5k aby zapewnić im godne życie. Historia kończy się bardzo typowo. Przespała się z kolegą na wyjeździe integracyjnym i to by było na tyle. Koniec związku. Ciężko jest ja oceniać, jest kobietą, rządziły nią hormony i instynkty pierwotne - byliśmy ze sobą kilka lat, nie mam prawa jej szmacić. Podziękowanie dla Marka Kotońskiego Dzięki tym twoim nagraniom umiałem zachować trzeźwość umysłu, przejrzałem ją na wylot i nie dałem wrobić się w ojcostwo, na które były duże szanse - prędzej czy później. Nauczyłem się dużo, nie minęły dwa miesiące i poznałem kilka dużo lepszych dziewczyn. Do tego rozwój, siłownia i dbanie o siebie. Powodzenia chłopaki i uważajcie na kobiece instynkty pierwotne.
  5. http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/1072514,uzywany-test-ciazowy-tanio-sprzedam,id,t.html O tym jeszcze nie słyszałem. Znane mi są operacje przywracania błony dziewiczej ale łapanie kogoś na męża z fałszywym testem ciążowym to dla mnie nowość na tak masową skalę. Jeszcze raz ostrzeżenie żeby na każdym kroku uważać na kobiety. Mieliście z tym już do czynienia?
  6. Wrzucam tutaj link do rozmowy z Anną Szlęzak. http://noizz.pl/big-stories/jak-poznac-zdrade-wyjsc-z-friendzone-i-czy-kobiety-leca-na-kase-ekspertka-odpowiada/ys18w1w?placement=streamPodZobaczTakze&position=9 Nie wiem czy był temat tej rozmowy przerabiany, myślę że nie, ale jeżeli tak to proszę Modów o wybaczenie. @Stulejman Wspaniały wielokrotnie wspominał o tej Pani, jako osobie, która w jest wytworem marketingu, w dodatku sprzedającą nie wiedzę lecz hasła, które ludzie chcą usłyszeć. Co mnie podkusiło żeby to wrzucić tutaj? Abstrahując od szeregu wypaczeń zawartych w tekście, zmusił mnie do tego fakt że dziewczę przedstawia się jako: dziennikarkę, youtuberkę i prawdopodobnie najpopularniejszą w Polsce ekspertką od relacji damsko-męskich. Co za wspaniałe media: dziewczyna, która w życiu nic konkretnego nie zrobiła, nigdy nie dokonała żadnych odkryć, żadnych badań, nie stworzyła żadnego rasowego artykułu mieni się być dziennikarką i ekspertką. W takim razie od dziś uważam, że jestem światowej sławy fachowcem w zakresie szkolenia futbolowego młodzieży i rozwoju sportowo - biznesowego klubów piłkarskich. Mówicie mi Sir Alex Miner. Pozdrawiam
  7. Podstawy socjotechniki

    Dawno niczego nie pisałem na blogu, a tym bardziej nie w temacie manipulacji, więc dziś będzie wpis właśnie na ten temat. Socjotechnika (inżynieria społeczna) – jest to zespół technik służących do manipulacji społeczeństwem. Stosują ją zarówno politycy, służby państwowe, jak i media. Zamiast pisać o prostych technikach socjotechnicznych, jak te które można podciągnąć pod zwykłe techniki manipulacji (reguły Cialdiniego itp., o których już pisałem kilkukrotnie) czy takich jak selekcja faktów, dezinformacja, rzucanie sloganów itd., pozwolę sobie opisać metody od razu „z grubej rury”, stosowane przez „najlepszych z najlepszych”. Dywersja ideologiczna – model KGB Jurij Bezmienow – był agentem KGB, który w 1970 r. zbiegł do Kanady z Indii, gdzie pracował jako oficer prasowy ambasady radzieckiej w New Delhi. Po swojej ucieczce ze Związku Sowieckiego przyjął pseudonim Tomas David Schuman. Przekazał USA wiele cennych informacji na temat działalności Związku Radzieckiego, a następnie Rosji w zakresie dezinformacji, przewrotu ideologicznego oraz technik wykorzystywanych do przejęcia kontroli nad innym państwem, w których to był prawdziwym ekspertem. Znany jest przede wszystkim z omówienia modelu przejmowania kontroli nad społeczeństwem, który omówił w wykładzie pt. „Jak napaść na państwo” (można go znaleźć na YT z napisami PL) złożonego z 4 kolejnych kroków: 1. Demoralizacja 2. Destabilizacja 3. Kryzys 4. Normalizacja Jak podawał Bezmienow tylko 15% działalności KGB stanowiło szpiegostwo, pozostałe 85% obejmowała właśnie praca nad przewrotem ideologicznym w zachodnim świecie. W dodatku ten schemat jest bardzo uniwersalną i powszechnie stosowaną metodą manipulacji społeczeństwem. Przejdźmy zatem do omówienia poszczególnych etapów przewrotu: Ad. 1 W celu demoralizacji należy podkopać obowiązujący i powszechnie poważany system wartości w danym społeczeństwie. Dlatego ważnym elementem jest tu atak na dominującą religię. Trzeba tu dobrze zrozumieć dwie rzeczy: po pierwsze atak na religię nie następuje w celu jakiegoś oświecania społeczeństwa, a jedynie po to aby podkopać obowiązujący system wartości. W zamian nie proponuje się jakiegoś świeckiego kodeksu moralnego, ale jego brak, pełny relatywizm moralny. Stąd charakterystyczny na zachodzie atak na Kościół katolicki, ludzi wierzących i ogólnie chrześcijaństwo ze strony „postępowców” ma charakter mało merytoryczny i konstruktywny, za to mocno emocjonalny, często wręcz obrzydliwy. Po drugie atakuje się religię powszechnie występującą w danym społeczeństwie. W kraju chrześcijańskim atak pójdzie na chrześcijaństwo, w społeczeństwie buddyjskim, atak poszedłby na buddyzm itd. To tłumaczy dlaczego „tolerancyjna” lewica tak mocno napiera na „chrześcijański ciemnogród”, jednocześnie pobłażając znacznie bardziej przemocowemu islamowi, nie wyłączając feministek, którym przeszkadza podejście do kobiet w katolicyzmie, ale już nie tak bardzo w islamie, gdzie pozycja kobiet jest znacznie gorsza. Pozornie wydaje się jakąś nieprawdopodobną hipokryzją, wręcz skrajną głupotą, ale z punktu widzenia przewrotu ideologicznego ma pewien logiczny sens. Oczywiście sens ten znają „architekci” projektu, ludzie którzy naprawdę w takie nielogiczne bzdury wierzą, pełnią tu rolę tzw. „pożytecznych idiotów”. Dodatkowo dominującą religię próbuje się zastąpić różnej maści sektami, ruchami parareligijnymi, w stylu New Age. Kolejnym elementem demoralizacji jest edukacja i wychowanie. Za nie już nie mają odpowiadać rodzice, a już zwłaszcza ojcowie, tylko państwo. Stąd mamy rodziców, którzy muszą dużo pracować (dzięki rosnącym podatkom, długom publicznym i utracie siły nabywczej pieniądza), państwowe szkoły z programem wytyczonym przez MEN, dyskryminację ojców w sądach rodzinnych, zabieranie dzieci rodzicom przez opiekę społeczną itd. Sama edukacja w szkole obniża poziom nauczania, przez „wyrównywania szans” (dostosowanie poziomu do najgorszych uczniów, tworzenie klas mieszanych z imigrantami) i odchodzeniu od przedmiotów ścisłych i praktycznych (matematyka, fizyka, chemia, biologia, muzyka, języki) na rzecz humanistycznych (wiedza o społeczeństwie, spłycona historia, schematyczna nauka literatury z narzuconą interpretacją i kanonem, wyselekcjonowana ekonomia) lub bezużytecznych (europeistyka, bhp, własność intelektualna, edukacja seksualna, warsztaty tolerancji etc). Ostatnio pojawiają się coraz „ciekawsze” pomysły, jak teoria gender. Każde dziecko w szkole musi się dostosować odgórnie narzuconym programom nauczania, wszelki indywidualizm i dociekliwość są niemile widziane. Kolejnym elementem demoralizacji jest promowanie przesadnie konsumpcyjnego, hedonistycznego i irracjonalnego stylu życia: „Sex, Drugs and Rock and Roll”, „róbta co chceta”. Do używek można mieć trzy podejścia: -Bardzo konserwatywne, prohibicyjne, wszystkiego zakazywać – prowadzi do pogłębienia patologii, reglamentowane dobra stają się zakazanym owocem, przez co stają się bardziej pożądane, stają się też drogie, doprowadzając do ruiny osoby uzależnione i ich rodziny, napychając kieszenie mafiom, dilerom, alfonsom itd. -Wolnościowe – oparte na wolnym wyborze i zasadzie „chcącemu nie dzieje się krzywda” – człowiek ma prawo do decydowania o swoim ciele i portfelu, ale jednocześnie bierze za swoje czyny pełną odpowiedzialność. Zaleca się więc zachowanie umiaru i rozwagi. -Lewackie – czyli chlaj, ćpaj i ruchaj wszystko co się rusza bez konsekwencji. W razie czego pomoże państwo, dadzą zasiłek, opiekę zdrowotną na koszt innych. Sam hedonizm jest tu mocno propsowany, jako coś modnego i fajnego. Wszystko także w oderwaniu od wszelkiej moralności. Zdrada? Oj tam, to tylko seks. Młodzież pije i ćpa? Młodzież musi się wyszaleć. Oczywiście przedmiotem przewrotu ideologicznego jest podejście trzecie. Ad. 2 Kiedy społeczeństwo jest już mocno zdemoralizowane, cierpią w nim jakiekolwiek relacje międzyludzkie. Ludzie skaczą sobie do gardeł, nikomu nie można ufać. Pojawia się destabilizacja. Wszelkie konflikty między ludźmi są stale podgrzewane przez odpowiednie organizacje w tym celu wspierane i finansowane (są to tzw. „pożyteczni idioci”). Np. organizacje feministyczne poróżniają kobiety z mężczyznami, związki zawodowe zamiast pomagać pracownikom dążą do maksymalnego konfliktu z pracodawcami nawet jeśli jedyne co on przyniesie to szkody w postaci upadku firmy, fali niekończących się strajków i paraliżu kraju. Wierzący ścierają się z niewierzącymi, biali z czarnymi itd. itd. Konflikt, konfliktem pogania. Ad. 3 Kiedy społeczeństwo jest już na tyle zdestabilizowane, że problematyczne staje się funkcjonalnie jakichkolwiek relacji między ludźmi pojawia się poważny kryzys. Może być to kryzys zarówno gospodarczy, jak i społeczny, często idą one w parze. W każdym razie „źle się dzieje”. W takich warunkach ludzie odczuwają potrzebę znalezienia kogoś, kto to wszystko ogarnie, zaprowadzi zmiany. I tu właśnie wchodzi czwarta, ostatnia faza dywersji ideologicznej czyli normalizacja. Ad. 4 Faza „normalizacji” to ostateczny cel całego przedsięwzięcia. Społeczeństwo samo oddaje władzę w ręce dywersanta, który jawi im się jako mesjasz, ktoś kto naprawi całą sytuację. W sytuacji kryzysowej ludzie kierują się emocjami, więc łatwo postawią na kogoś głoszącego populistyczne hasła, slogany, oferującego proste rozwiązania i radykalne, zdecydowane działanie. Tę fazę charakteryzuje również usunięcie „pożytecznych idiotów”, którzy już spełnili swoją rolę. Dzieje się tak dlatego, że ci, którzy naprawdę wierzyli że robią coś dobrego, widząc swoje dzieło, zaczynają przeglądać na oczy i czuć się oszukani. Są więc idealnymi kandydatami do zostania najbardziej zagorzałymi przeciwnikami nowego porządku. Stąd zostają oni usunięci zanim na dobre urosną w siłę. Jeśli przewrót ideologiczny ma miejsce w państwie totalitarnym dochodzi do brutalnej czystki, łącznie z fizyczną likwidacją. Dlatego właśnie w historii zdarzało się że np. jedni komuniści zabijali innych komunistów, np. Stalin niszczący trockistów. Jeśli rzecz dzieje się w zachodnim, demokratycznym świecie takich ludzi po prostu odsuwa się od stanowisk i pokazuje opinii publicznej w negatywnym świetle. Psychologia tłumu i permanentna rewolucja Kelthuz w piosence „Bloody Dictatorship” Nie podoba nam się obecna sytuacja? To może by tak „wyjść na ulicę” i walczyć o swoje? Z tym jest jednak jeden poważny problem, czyli psychologia tłumu. Jest ona silniejsza niż mogłoby się wydawać. Np. słynna „znieczulica” czyli sytuacja kiedy nikt nie pomógł ofierze wypadku, albo brutalnego napadu pomimo dużej ilości świadków nie wynika jak niektórzy uważają z braku empatii tylko ze społecznego dowodu słuszności. Sytuacja odwraca się kiedy pierwsza osoba z tłumu decyduje się pomóc. Wówczas w ślad za nią zaczyna podążać spora grupa osób. Dokładniej opisuje to Robert Cialdini w książce „Wywieranie wpływy na innych”. Praktycznie wszystkie rewolucje i przewroty nie były spontanicznym buntem oddolnym, a zaplanowanymi akcjami finansowanymi z zewnątrz. I tak np. amerykańscy i zachodnioeuropejscy przemysłowcy i bankierzy, zwłaszcza „wiadomego” pochodzenia finansowali zarówno bolszewików, Hitlera, Mussoliniego, czy Franklina Delano Roosevelta i jego New Deal. Wsparcia udzielają też zagraniczne mocarstwa w swoich rozgrywkach, np. Lenin otrzymywał pieniądze od rządów Japonii i Niemiec, a Mussolini od rządu francuskiego i angielskiego. Nawet jeśli dany ruch, partia, czy stowarzyszenie powstanie spontanicznie do walki o lepsze jutro, może zostać łatwo zinfiltrowany przez wrogów, jak stało się np. z Solidarnością i ogólnie całą opozycją w PRL-u. W dodatku tłumem ludzi można łatwo sterować, wystarczy kilku prowokatorów. Przykładem jest chociażby naprowadzenie zbuntowanych Białorusinów do ataku na budynek rządu, po kolejnych wyborach wygranych przez Łukaszenkę. Wystarczyło kilku prowokatorów, za którymi podążył cały tłum ludzi, a po drugiej stronie drzwi już czekała na nich milicja. Że już nie wspomnę że cała akcja może się okazać zwyczajną operacją false flag. Permanentna rewolucja – w myśl Lwa Trockiego rewolucja socjalistyczna jest okresem permanentnych, wielkich przemian, nie ma w nim okresów stabilizacji i trzeba ją rozlewać poza ZSRR. Krótko mówiąc ogień rewolucji nie może przygasać, trzeba go ciągle podsycać. Zwróćmy uwagę że w taką permanentną rewolucję bawi się obecna „opozycja totalna” z KOD-em na czele. Niestrudzenie dążą do postawienia w Polsce „Majdanu”. A to walka o sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a to prowokacja na pogrzebie Inki, a to Czarny Marsz, a to okupacja Sejmu, a to marsze na ulicach. Póki co wychodzi im jednak tylko „Ciamajdan”.
  8. Dzień dobry w tak piękny, poniedziałkowy poranek:) Pijąc poranną kawkę z imbirem natrafiłam na ten artykuł: http://natemat.pl/193471,bog-nie-lubi-jak-zakladasz-noge-na-noge-parafia-w-bialymstoku-publikuje-liste-zakazow-i-nakazow Czytając go przypomniało mi się jak byłam bardzo wierzącą i praktykującą katoliczką...to były czasy;) - chodziłam co niedzielę do kościoła -1 raz w miesiącu się spowiadałam, pościłam, czytałam Biblie. A co do przykazań : "nie cudzołożysz " traktowałam poważnie tzn. seks do ślubie(no bo sakrament 'NAS" połączy "na dobre i złe" ). Już sam pocałunek był grzeszny;) "przecież aby ubrać białą suknię trzeba mieć do tego prawo-to symbol przecież czystości". Moja matka zawsze mi powtarzała że "ma się szanować i tylko po ślubie, tak jak ona" Pamiętam miałam też pomysł że pójdę do zakonu ..., ale tata mi wybił to z głowy. Co do relacji damsko - męskich - to były czasy: - nowo poznanym mężczyznom, nie od razu ale po kilku randkach ...szczerze mówiłam że "seks tylko po ślubie" i oczekiwałam zrozumienia ...z początku nie rozumiałam dlaczego po tym wyznaniu mężczyzna ulatniał się. Tłumaczyłam to sobie że może i dobrze, widocznie to nie ten jedyny i "Bóg tak chce" Na szczęście wymiksowałam się z tej ideologii, ale wiem jak było ciężko otworzyć się na relację i wykasować z głowy "seks przed ślubem=grzech". Niemniej jednak odkryłam dzięki temu super patent: kiedy miałam adoratora który mi się nie podobał, a chciałam się go pozbyć(a był miły i nie chciałam zranić jego ego), mówiłam że :"seks tylko po ślubie" i było po kłopocie . Wiem że na forum wątek kościoła był poruszony, dodawałam moje doświadczenia z tym związane, teraz mam z nich ubaw ...ale mogło się inaczej skończyć
  9. Witam po dłuższej przerwie Matka mojego najmłodszego dziecka zarzuciła mi, że jestem psychopatą, socjopatą, mętem i najgorszym gnojem itp. Podesłała mi to: http://mirrormirrorlittlestar.blogspot.com.es/2016/09/zyciowy-trojkat-psychopaty.html Ogólnie to ją wyśmiałem. Przyznaję, że z kobietą tą spotykałem się (wg niej "byłem z nią") jakieś 7 lat. Myślała, że się dla niej rozwiodę, ale to była relacja czysto seksualna - bez sensu na dłuższą metę. Miałem dość silną obsesję seksualna na jej punkcje, ale na szczęście dość dawno mi przeszło. Poza tym seksem niewiele było. Przysłowiowe kanapki z ogórkiem. Czy spotkał się ktoś z czymś takim? Czy to normalne u porzuconych kobiet?
  10. Jurij Bezmienow był jednym z najbardziej znanych sowieckich dezerterów, dawnym specem od propagandy i dezinformacji, który zbiegł w 1970 r. z Indii (gdzie pracował jako oficer prasowy radzieckiej ambasady) do Kanady. Przyjął nazwisko Tomas Schuman. Przekazywał USA wiele cennych informacji na temat działalności Związku Radzieckiego, a następnie Rosji w zakresie dezinformacji, przewrotu ideologicznego oraz technik wykorzystywanych do przejęcia kontroli nad innym państwem. Polecam zwłaszcza jego wykład pt. "Jak napaść na państwo" z 1983 r. gdzie opisuje w jaki sposób przejmuje się kontrolę nad innym państwem w 4 krokach: -demoralizacja -destabilizacja -kryzys -"normalizacja" Z małym zastrzeżeniem, tam gdzie mówi o religii, wstawiłbym po prostu słowo "moralność" Poniżej z kolei wywiad z 1985 r. z tym Panem, gdzie opisuje swoją historię oraz jak mocno świat zachodu został urobiony przez sowiecką propagandę, czyli o "pożytecznych idiotach", dziennikarzach, mediach, reżyserach, "inteligencji" etc.: I jeszcze jego słynny tekst, "List miłosny do Ameryki": http://libertarianin.org/list-milosny-do-ameryki-cz-13/
  11. W miniony weekend, zaledwie 3 dni od mojej wprowadzki do swojej ciasnej ale własnej kawalerki postanowiłem zrobić małą parapetówke, zaprosiłem mojego przyjaciela (Zbyszek) wraz z jego nową dziewczyną której jeszcze nie miałem okazji poznać. Ja ze Zbychem nie widzieliśmy się już od jakiś 8mc, a on i jego nowa samicja mają aktualnie ok pół roczny staż w związku. Zbyszek lat 28 gołodupiec, ale dobry chłopaczyna, przyjaźnimy się od 20 lat i zawsze przez ten czas zarówno ja na niego jak i on na mnie mógł polegać. Ona, nazwijmy ją roboczo "Renatka" lat niecałe 19, wychowana w domu dziecka, właśnie zaczyna edukacje w 3kl gimnazjum dla dorosłych - nie oceniam, tylko pisze fakty. Oboje pochodzą i aktualnie mieszkają w moim rodzinnym niedużym miasteczku na kujawach, ja aktualnie mieszkam i pracuje w Trójmieście. To tyle jeśli chodzi o słowo wstępu i zobrazowanie sytuacji. dzień 1) Cała ta "szopka" która odstawiła Renatka zaczyna się w piątkowy wieczór, wtedy gdy mnie poznała. Po jakiś 2-3 godzinach gdy już "pierwsze piwko" mieliśmy dawną za sobą samiczka zaczęła zaczepki, z początku niewinnie, kontakt wzrokowy, następnie już droczenie się i zaczepki fizyczne. No ale jako że oni pociągiem przyjechali dość późno, wypiliśmy po 5-6 piwek i położyliśmy się grzecznie spać, impreza ma potrwać cały weekend więc trzeba siły zachować. dzień 2) Około godz 14.00 zawiozłem szęśliwą parkę do Sopotu, aby samiczka zobaczyła morze no i ogólnie żeby sobie troszkę pourlopowali... Jako że miałem jeszcze jedną sprawe do załatwienia, to wysadziłem ich kawałek przed sopotem, do molo mieli jakieś 2km z buta. Wrócili już sami skmką ok godz 18.00. Samiczka na dzień dobry do mnie wystartowała z łapkami, że gdzie ja ich wysadziłem, teraz ją nogi bolą i że mam jej "nóżki" wymasować... roześmiałem jej się w oczy i powiedziałem że tutaj obok ma swojego chłopaka, prywatnego masażera. Dziewczynka pierwszy raz przeze mnie olana z czasem zaczęła wytaczać coraz cięższe działa, ale o tym za chwile... Niedługo później dobył jeszcze jeden mój ziomek, kumpel z którym kiedyś pracowaliśmy razem, no i zaczeliśmy "domóweczke". Wódeczka się leje, muzyka leci we tle, postanowiliśmy zagrać w karty... Samiczka cały czas jechała po moim przyjacielu jak po burej suce, foch za fochem, ja nie interweniowałem, czekałem na dalszy rozój wydarzeń. Po 2-3 kielichu Renatka przeszła do ofensywy totalnej. Wgapiała się we mnie jak w obrazek - olewałem ją, w końcu to dziewczyna mojego najlepszego kumpla, a ja nierozpierdole 20 letniej przyjaźni dla panienki którą znam od 24h ... Samiczka atakowała dalej, kleiła się do mnie zaczepiała mnie nogami, kuźwa! - przecież Zbychu głupi nie jest, widzi co się dziej, musi wkońcu dać jej w morde - ja nie interweniowałem, czekałem na dalszy rozwój wypadków.Zaloty samicy cały czas nie przynoszą jej efektu, bo ją zlewam... Zaczęła wytaczać już najcięższe działa, przy wszystkich przy stole, zaczęła mi proponować masaż, a godzine później otwarcie zaproponowała sex, mówiła że ze mną to by chętnie poszła do łóżka... - Mój przyjaciel tak zdominowany przez tą samiczke, widzi co się dzieje ale nadal zero reakcji... Godzina 1.00 w nocy zaczęła wypychać z domu Zbycha i mojego drugiego kumpla aby poszli po flache... Zanim jeszcze ktokolwiek poszedł po alkohol, dwa już najebane samce zaczęli się kłócić o jakąś tam duperele sprzed roku, Renatka wyczuła moment i zaczęła jeszcze bardziej foszyć, kręcić gówno afere... W końcu Zbychu nie wytrzymał, natrząsnął porządnie samiczką, wystawił jej rzeczy za drzwi i kazał wypierdalać, o 2 w nocy zrobiła się taka zadyma za klatce, ona na przemian ryczy, wrzeszczy - udaje że "bijom" - czekała na moją reakcje, ale się nie doczekała... Jakimś cudem się pogodzili, samiczka chwilowo spotulniała... dzień 3) Cały dzień we trójke spędziliśmy w domu lecząc wczorajszego kaca... Samiczka niczego się nie nauczyła i dalej podbijała do mnie. - Cały dzień łaziła tylko w gatkach i staniku po domu - Dwuznaczne teksty adresowane do mnie - Nadskakiwała mi, herbatki robiła, mieszkanko sprzątała itp... - Zbychem cały czas dyrygowała, jak coś mu już mówiła to tylko i wyłącznie w trybie rozkazującym - on niby się bronił, ale nieudolnie. - Zachwalała jakie to ja zajebiste śniadanko wczoraj zrobiłem, a to co ugotował zbych wszystko negowała, jechała po nim dalej... Widząc że nadal ją zlewam, oraz poznając mój stosunek do relacji damską męskich jakoś na wieczór chyba dotarło do pustej główki że się jej nie uda nic ze mną ugrać... dzień 4 - czas odjazdu) Tego dnia już sobie całkowicie odpuściła, nawet dla Zbycha zaczęła być w końcu miła... Bo sprawa jest taka że oboje się tułają i nie mają za bardzo gdzie mieszkać, chwilowo pomieszkują u matki Zbyszka... Zapytacie się mnie, czemu wcześniej nie przerwałem tej farsy, ano dlatego że chciałem aby Zbychu to wszystko zobaczył na własne oczy, i jak teraz z nim porozmawiam o tej całej sytuacji to może co nieco zrozumie...
  12. Temat trochę zainspirowany niedawną audycją "Radia Samiec" na temat "Pokłosia" . Powiem tak, film "Pokłosie" to i tak jest jeszcze małe piwo, przynajmniej od początku wiadomo o jakiej jest tematyce, wiadomo do czego zmierza itd. Tymczasem prawdziwym creme la creme manipulacji jest "nasz" oskarowy film o tytule "Ida". Umieszczam go w dziale polityka, bo nazwa działu "filmy które polecacie" nie bardzo tu odpowiada. Film oczywiście zawiera motyw złych Polaków, co Żydów mordowali, co jest rzucone na koniec filmu, jako pewna wisienka na torcie. Nie zabrakło również zdania: "Niemcy nic nie wiedzieli". Czyli wiadomo kto stał za holocaustem . Ale to jeszcze nie wszystko. Nie każdy widz w pierwszej chwili to zrozumie, ale postać cioci Idy, grana przez Agatę Kuleszę czyli "krwawa Wanda" to nikt inny jak Helena Wolińska-Brus, a raczej Fajga Mindla-Danielak. A więc stalinowska prokurator żydowskiego pochodzenia, odpowiedzialna za skazanie 24 żołnierzy AK, w tym wyroki śmierci, m. in. dla jednego z największych bohaterów polskiego podziemia, Augusta Emila Fieldorfa, znanego jako gen. Nil. Kobieta, która za najgorszy dzień życia uznawała dzień śmierci Stalina. Filmowa postać jednak różni się od prawdziwej Wolińskiej. Co prawda jest domniemane, że ma pewne rzeczy na sumieniu, ale jednocześnie jest całkiem sympatyczna, taka spoko babka. W dodatku jest jakaś zagubiona, dużo pije, zapewne ma wyrzuty sumienia, a nawet, przepraszam za SPOJLER, ale muszę to napisać, popełnia na koniec filmu samobójstwo. Tymczasem prawdziwa Wolińska żyła sobie jak pączek w maśle w Wielkiej Brytanii, dożywszy 89 lat, nigdy nie odpowiadając za swoje zbrodnie, ani nie wyrażając żadnej skruchy. Teraz parę słów o reżyserze filmu. Jest nim Paweł Pawlikowski. Po pierwsze jest to autentycznie człowiek żydowskiego pochodzenia, z czym się zresztą nie kryje, jego ojciec był cenionym żydowskim lekarzem: http://www.newsweek.pl/kultura/ida-film-pawla-pawlikowskiego-sylwetak-rezysera-newsweek-pl,artykuly,272387,1,2.html Oczywiście to nic złego mieć żydowskie pochodzenie, ale mówienie o teoriach spiskowych odpada, "Idę" nakręcił Żyd. Po drugie z tym że Wanda Gruz z "Idy" = Helena Wolińska reżyser również się nie kryje. Z panią Wolińską spotkał się osobiście, wręcz zafascynował się jej postacią i "próbował ją zrozumieć". Dlatego postanowił zrobić o niej film. Co ciekawe nad tym tematem swego czasu pochylił się nawet mainstreamowy onet: http://wiadomosci.onet.pl/prasa/oskarzycielka-nie-przyznaje-sie-do-winy/dm72v Mamy zatem piękny film, gdzie żydowska stalinowska prokurator nie była taka całkiem zła, a Polacy niech lepiej pamiętają o swoich grzechach . Taki mniej więcej jest wydźwięk filmu. Więcej na temat "Idy" i wątku Wolińskiej do poczytania: http://nczas.com/publicystyka/ida-czyli-zaklamana-wolinska/ http://bialyrasizm.pl/ida-w-tvp-nazistowski-hejt/
  13. Witam braci, 

Chciałbym w tym wątku obnażyć prawdę silnych, niezależnych kobiet, które często są stawiane za wzór silnej i nieomylnej kobity w polskich mediach.

 Pierwszą na warsztat weźmy Jadwigę Staniszkis wyskakującą z każdego zakamarka publicystycznych i politycznych programów.
 Jadwiga Maria Staniszkis (ur. 26 kwietnia 1942 w Warszawie) – polska socjolog, profesor nauk humanistycznych, od 1992 profesor Uniwersytetu Warszawskiego, laureatka Nagrody Fundacji na rzecz Nauki Polskiej (2004); publicystka.
 A czy rzeczywiście jest to inteligentna, niezależna, silna kobieta, której rady i opinie są warte słuchania? Źródło może nie najlepsze, jednak w dobry sposób opisuje prawdę. http://www.pomponik.pl/plotki/news-jadwiga-staniszkis-przezyla-wiele-upokorzen-byla-bita,nId,2249640
  14. Witam braci Moja aktualna kobieta podrzuciła mi temat na FB. No ubawiłem się. Poczytajcie !!!! co piszą ksieżniczki a co mężczyźni pozdro
  15. TL;DR: Wpis analizuje najczęstsze metody manipulacji stosowane przez samotne matki, omawia trzy przypadki, których doświadczył autor, a także próbuje określić, jakich samców typują tego typu kobiety na "partnerów" czytaj "jelenia" do odchowania "kukułczego" dziecka. Samotne matki to temat, który przewija się na naszym forum co jakiś czas - ostatnio sytuację tego typu opisywał brat @M.Dabrowski. Nad tym zagadnieniem warto jednak pochylić się po raz kolejny, ponieważ jest ono doskonałą ilustracją kobiecych manipulacji i prób wciągnięcia samca w związek, o różnym stopniu sformalizowania w którym przede wszystkim chodzi o akceptację potomstwa oraz, ale nie zawsze, jego utrzymanie. Chciałbym się z braćmi podzielić kilkoma własnymi historiami związanymi z tego typu Paniami, które być może, uchronią co poniektórych z czytających, szczególnie tych młodszych i mających problemy z samooceną (wyjaśnię później dlaczego głównie o nich chodzi), przed życiową wtopą. Geneza zjawiska samotnej matki Brnąc przeciwko poprawności politycznej śmiem twierdzić, iż tzw. "samotne matki" to bardzo często produkt naszych czasów. Paniom wmawia się, że seks mogą uprawiać z każdym i kiedy chcą, bo są "wyzwolone" i "żadnemu mężczyźnie do tego nic, czy przed nim spały z 1 czy 100 facetami". Zazwyczaj samica po prostu bzyka się z kim chce i ile chce, aż prawem serii zachodzi w ciąże z przypadkowym partnerem. Istnieją oczywiście od tej reguły wyjątki ale zazwyczaj sprawy mają się dwutorowo: 1. Samica jest bardzo atrakcyjna i korzystała z tego - ktoś ją puknął, a potem się znudził i zostawił, ewentualnie stosował wobec niej przemoc fizyczną i sama odeszła - nie wierzcie tu nigdy w bajkę, że taka kobieta, z dzieckiem, odchodzi od faceta z własnej woli, nie mając zabezpieczonej gałęzi, jeśli ten jej nie tłucze albo nie jest patologią. 2. Samica ma bardzo niskie SMV i po prostu korzysta z okazji na seks, do którego nie ma dostępu na co dzień - najczęściej chodzi o dyskotekę, domówkę czy wakacje - oczywiście bez gumy i dzieciak gotowy. Facet odchodzi zazwyczaj ze względu na jej "nienarzucającą się urodę". Z moich obserwacji wynika to, iż w grupie samotnych matek występuje nadreprezentacja naprawdę ostrych strzał (8-10/10) jak i totalnych.... jestem gentlemanem.... mniej narzucających się urodą Pań. Oba te zbiory kończą jednak w tej samej sytuacji i dalsze metody ich działania są takie same. Sytuacja samotnej samicy z dzieckiem Jako kobieta samotna matka z dzieckiem spada na dno drabiny społecznej. Koleżanki, babki, ciotki wytykają ją palcami, a rodzice starają się ukryć ten fakt przed sąsiadami. Najgorsza sytuacja jest oczywiście na wsiach, gdzie "wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich" i takowa "dama z bagażem" nie ma szans ukryć swojego singlowania z dzieckiem na karku. Jej położenie jest szczególnie trudne, gdy wczorajsza królowa dyskotek, naprawdę ostra żyleta, staje się nagle "niewidzialna" dla facetów pod kątem związku, a jedyne co mogą od niej chcieć to przygodny seks. Zwróćcie uwagę Panowie na ten dramat - wczoraj królowa, dziś nawet nie kopciuszek - odwrócenie kobiecego marzenia, a jak wiadomo, nasze kochane Pani kochają bajki. Mindset samotnej matki W przypadku kobiety samotnie wychowującej dziecko jego ewolucję doskonale obrazuje ten oto, już trochę starszawy, mem: Kobieta w takiej sytuacji jest w stanie pójść na wiele ustępstw, w stosunku do partnera, tylko po to żeby uznał on jej dzieci i opcjonalnie na nie łożył. Zdejmie to z niej łatkę "puszczalskiej" i "przegranej" ponieważ "będzie miała męża" (czytaj jelenia) tak jak inne. Dlaczego może się zainteresować właśnie Tobą? Jako, iż dane mi było dwukrotnie wpadać w dłuższe ciągi portali randkowych opisywane zjawisko znam dość dobrze, ponieważ to właśnie w randkowaniu online znajdziecie nadreprezentację tego typu Pań. Wynika to z faktu, iż mogą one tam, do pewnego momentu, ukryć fakt posiadania potomstwa, a poza tym, zdesperowany samiec widzący odpowiedź od samicy, po 1000 wiadomości bez reakcji, natychmiast się nią zainteresuje. Na manipulacje samotnych matek szczególnie narażeni są więc Panowie, którzy: 1. Są młodzi i niedoświadczeni w relacjach damsko-męskich 2. Fokusują się na seks, mieli w życiu mało kobiet, mają problemy z relacjami damsko-męskimi 3. Mają niskie poczucie własnej wartości i uważają, że kobieta (a już w szczególności atrakcyjna) u ich boku, doda im statusu społecznego. Wynika to z faktu, iż samotne matki mają czasem urodę, mówiąc brutalnie, kobiet, które w normalnych warunkach nie umówiłyby się z tymi trzema wyżej wymienionymi grupami z racji ich braku w: 1. Doświadczeniu i rozgrywaniu relacji-damsko-męskich 2. Braku naturalnego SMV (niska atrakcyjność fizyczna) 3. Braku nabytego SMV - czyli braku decydującego dla kobiet czynnika - mamony. Jak próbują omotać nieświadomego samca tego typu samice? Zapraszam na trzy mini case-study. Stworzę Ci dom i dam pieniążki Samica z pozoru mało atrakcyjna na zdjęciach. Nieszczególny opis. 30 lat. Krótka piłka - "siema co słychać". "No siema, a siedzę sobie na portalu" (jakże inteligentnie! ). "Chodź na piwo albo kawę, nie lubię tak rozmawiać". "Ok, to dziś o 20 w XXX". 20 - regulaminowe 5 minut spóźnienia, wchodzę. Samica z 6 ze zdjęć urasta luźno do 8/10. Uśmiech, buziaczek na "dzień dobry" i gadka szmatka. Samica ma IPhone'a i kilka innych gadżetów świadczących o statusie społecznym, ciuch, jak na Polskę, prima sort. Randka udana, grzeczny buziaczek na do widzenia, samiec zaczyna tworzyć w swojej głowie wizję dobrze ustawionej kobiety (samica jest właścicielką dość dużego, znanego w regionie biznesu, a siedzenie na portalach uzasadnia brakiem czasu - od biedy trzyma się kupy), kulturalnej i niegłupiej. Randka numer dwa odbywa się w drogiej knajpie, każdy płaci za siebie, jest milutko. Samica jest kulturalna ale zaczyna kręcić wokół tematu jak bardzo chciałaby stworzyć dom, że samiec może się u niej zatrudnić żeby się nie przemęczał. Jest ok, ale zaczyna być odczuwalny smrodek. Randka numer 3 - buziaczki, trzymanie się za rączki itp. itd. W pewnym momencie samiec słyszy hasło - "muszę Ci coś powiedzieć" - krew zmrożona w żyłach. "Ok, o co kaman?" - "jestem rozwódką" - "ok... (pauza), a czy przypadkiem nie masz jakiegoś "bagażu" po małżeństwie". "Tak, mam, 3 dzieci" - tu nastąpił rubaszny rechot Samca, dopicie 2 haustami alkoholu, podniesienie pupki z krzesła, zapłacenie za siebie i wyjście z knajpy. Więcej się już nie widzieliśmy Bzykaj mnie jak chcesz Samica lat 26. Od początku lecąca w seksualność, prowokacyjne zdjęcia na portalu, wypięta pupka i cyc. Gadka znana - "siemka, siemka" i następnego dnia kawka. Jest spoko ale samica leci ostro w seks, sama obłapia itp. Samiec myśli - ok - chcesz się bzykać, to no problem. Szybka zmiana miejscówy na chatę i samica ląduje na pierwszym napotkanym stole, oczywiście już bez dolnej partii odzienia (ale, zauważmy, i tak nie było tego wiele ). Samiec - "moment, tylko gumkę wyciągnę", "nie, nie lubię bez, dojdź we mnie", oczywiście samiec guma na szablę i robi swoje ale samica skwaszona na maksa. No ale cóż.... chciałaś dać, to teraz masz Po seksie - wiesz jestem matką 3 letniego synka. Kulturalne "do widzenia", gacie na dupę i "nara" Jestem ładna i doceń to Lachon lat 22. Tyle można powiedzieć po fotach. Sama pisze pierwsza. Wszystkie dzwonki ostrzegawcze u samca grają na maksa. "O jaki super opis, hi hi hi, jaki Ty mądry, bla bla bla". Pierwsza proponuje kawę. W rubryce "dzieci" nic nie zaznaczone. Spotkanie. Strzała konkretna, faceci naokoło wlepione oczy jak w obrazek. Inteligentna. Po 30 minutach - "mam półroczną córeczkę". Uśmiech ze strony samca, dopicie kawki i w tył zwrot. Podsumowanie, a więc kiedy jesteś idealnym kandydatem na jelenia? W opisanych powyżej przypadkach: 1. Jesteś niedowartościowany i łasy na kobieca powierzchowność - takie samice zwabią Cię nieosiągalnym (lub osiągalnym dla Ciebie z trudem) SMV naturalnym 2. Masz SMV na poziomie 5-7 i cechy bety - idealny kandydat na providera utrzymującego dziecko 3. Masz deficyt "miłości" i "chciałbyś założyć dom" - od razu zostanie Ci to zaoferowane 4. Myślisz tylko o seksie - zostaniesz nakręcony na stosunek bez gumy i leżysz. Sygnały ostrzegawcze, że masz do czynienia z samotną matką Bardzo proste do wychwycenia: 1. Idzie Ci "za dobrze" - samica Ci się podkłada 2. Samica bardzo szybko dąży do seksu 3. Samica prowokacyjnie się ubiera / ma prowokacyjne zdjęcia w necie 4. Samica wyskakuje z wizją domu i szczęśliwej rodziny już na 1-2 spotkaniu Powyższe jest oczywiście typowe nie tylko dla samotnych matek ale także i innych desperatek, jednak w przypadku SM występuje, nagminnie, oferta seksu bez zabezpieczenia. Mam nadzieję, iż powyższe mini-przemyślenia uchronią choć cześć moich Braci przed władowaniem się w totalną porażkę czyli związek z kobietą z dzieckiem. Pamiętajcie - nigdy nie będziecie Ojcami tego młodego człowieka i on w każdej chwili może Wam to wypomnieć. Stać Was na wiele więcej, niż tylko wychowanie nieswojego potomstwa Jak zwykle zapraszam do dyskusji i dzielenia się własnymi uwagami
  16. Witajcie, mam dla was z rana dawkę damskiej hipokryzji. Oczywiście temat ten przewijał się już na forum nie raz, ale tutaj mam również ciekawy przykład. Mianowicie wczoraj koleżanka podlinkowała mi pewne zdjęcie z facebooka, które na fanpage'u, na który zostało wrzucone, jest traktowane prześmiewczo oraz jako zwykły żart. Poniżej owe zdjęcie: Następnie przejrzałem komentarze, w których to wyraźnie swą kobiecą 'odmienność' i bezinteresowność podkreśla jedna z pań, której komentarz cieszy się bardzo dużym poparciem. Ta samica zapewne poczuła spory ból dupki, którego owoc jawi nam się w komentarzach. W sumie jej się nie dziwię, bo co miała powiedzieć - "manipuluję tyłkiem"? Ale tak po prostu, takie sytuacje są zwyczajnie śmieszne, a hipokryzja aż daje po oczach.
  17. Podrzucam rozmowę na portalu S Witaj, nic się nie stało, nawet nie byłam zdziwiona..bo rzadko kto tutaj odpisuje.( nie żebym nagminnie wypisywała do facetów, jeżeli już się odważyłam to i tak zostałam zlana). Nie szukam rozrywki, ale też nikogo na stałe raczej przyjaciela( chociaż to duże słowo) Pozdrawiam! 2016-07-20 - Twoim zdaniem "przyjaciel" taki jaką ma rolę pełnić w Twoim życiu? do czego ci taka osoba potrzebna? Wierzysz w przyjaźń damsko-męską? - Przyjaciel ma mnie czasami wysluchac,moze doradzic jak mam jakies watpliwosci,a sytuacja wymaga decyzji.ktos kto nie bedzie mnie ocenial..kto nie bedzie patrzyl wyglodnialym wzrokiem..chociaz wlasnie nie wiem czy to mozliwe czy zawsze bedzie jakis podtekst. 2016-07-21 I to wszystko? Nie ma przyjaźni damsko/męskiej zawsze są jakieś podteksty i nadzieje. Z tego co piszesz to szukasz faceta zwanego tampon emocjonalny na którego można zrzucić swoje fobie, problemy i demony. Jak chcesz się wygadać - poszukaj sobie swojego faceta dla siebie a nie przyjaciela. Od wysłuchiwania najlepsi są psychologowie albo tzw. coache - oni nawet czasami potrafią pomóc - ale biorą za to ciężkie pieniądze. A takie wysłuchiwanie czyichś płaczy wykańcza emocjonalnie i drenuje energię z osoby wysłuchującej. Mnie nie interesują problemy innych ludzi ani ich życie, odciąłem się od tego jakiś czas temu. Nie wysłuchuję historii życiowych nikogo. Mam swoje życie i swoje sprawy. Nie szukam tutaj przyjaciółki a kobietę z którą będę spędzał dobrze czas, zarówno taki codzienny jak i taki conocny. pozdrawiam Ona na to - Powodzenia zycze! Jak Wam się podoba. Bo dzięki temu forum mogę szerzej spojrzeć na intencję samicy i czego ona naprawdę chce.
  18. Dziś każdy może zostać psychologiem, wystarczy założyć bloga czy kanał na YT i podawać się za eksperta. Co bardziej szokujące, nawet w książkach, czasopismach i szkoleniach powielane są mity psychologiczne, nie mające żadnego potwierdzenia naukowego, a nawet dawno już obalone. Jako że trochę siedzę w tym temacie, pozwolę sobie przedstawić najważniejsze z nich: 1. Reguła 7%-38%-55% - czyli popularne twierdzenie jakoby w komunikacji interpersonalnej było ważne tylko 7% tego co mówimy, 38% miałby stanowić ton głosu, a aż 55% komunikacja niewerbalna, czyli mimika i gesty. Żeby zrozumieć jak wielką jest to głupotą wystarczy włączyć telewizor i wyłączyć dźwięk. Gdyby reguła była prawdziwa, rozumielibyśmy 55% tego co mówią bohaterowie programu, tymczasem okazuje się to jednak znacznie trudniejsze. Gdyby reguła mówiła prawdę, nauka języków obcych byłaby zbędna, skoro słowa stanowiłby tylko 7% komunikatu, rozumielibyśmy każdego cudzoziemca w 93% bez znajomości jego języka. Sam mit wziął się z badania Alberta Mehrabiana, przeprowadzanego w latach 60-tych XX wieku, gdzie badał rozbieżności między komunikacją werbalną i niewerbalną, a nie komunikację w ogóle. W badaniach tych chciał on eksperymentalnie sprawdzić, czemu bardziej zawierzą odbiorcy, gdy zachowanie, mowa ciała i ton głos będą się między sobą różnić. Chodzi tu o sytuacje, gdy np. mówimy miłe rzeczy, choć nasz ton głosu wskazuje na gniew lub gdy uśmiechamy się, a chcemy kogoś zganić. Wyniki badania wykazały, że rozbieżności rozstrzygane są na pierwszym miejscu na korzyść zachowań niewerbalnych (55%), następnie tonu głosu (38%), zaś najmniej ufamy słowom (7%). I tylko tyle, resztę zrodziła nadinterpretacja wyników badania przez osoby trzecie, i powielanie mitu, czym w głuchym telefonie. Podsumowanie mitu Mehrabiana na filmie poniżej: 2. Możliwość rozpoznania kłamstwa po ruchu gałek ocznych - określony ruch gałek ocznych miałby sugerować czy osoba w danej chwili przypomina sobie jakiś obraz, czy też tworzy go w swojej głowie, to samo z dźwiękiem czy doznaniem kinestetycznym, zgodnie z grafiką poniżej: Jak się okazało jest to kompletna bujda, której nikomu nie udało się udowodnić. Mit jest ciągle bardzo rozpowszechniony w środowiskach NLP, jego twórcami byli twórcy NLP Richard Bandler i John Grinder. Mit został także powielony w słynnej książce "Mowa ciała" autorstwa Allana i Barbary Pease. Więcej na temat w linku poniżej: http://www.psychologiawygladu.pl/2015/07/mity-komunikacji-niewerbalnej-kierunek.html 3. Testy projekcyjne - takie jak na przykład test plam atramentowych Rorschacha, test drzewa Kocha czy Test Zdań Niedokończonych. Testy te mają na celu wydobyć rzeczy ukryte w podświadomości, ustalić cechy osobowości, wartości, postawy, cele, mechanizmy obronne, lęki, kompleksy, traumy itp. Problemem jest jednak zbyt duże pole do nadinterpretacji ze strony osoby badającej (psychologa/psychiatry), jak również to, że w dobie Internetu dość łatwo można znaleźć informacje jak prawidłowo przejść przez dane badanie. Co gorsza takie pseudonaukowe metody nadal są używane chociażby w polskich RODK-ach (od tego roku zwane OZSS) i różnych innych instytucjach publicznych. 4. Wyparcie i terapia odzyskiwania wspomnień - w 1988 r. w USA została wydana niezwykle popularna książka "The Courage to Heal" autorstwa Ellen Bass i Laury Davis. Książka opisywała terapię odzyskiwania wypartych wspomnień, głównie dotyczących molestowania seksualnego w dzieciństwie i innych traum. Jak się jednak okazało metody terapeutyczne opisywane w tej książce okazały się niczym innym jak implementacją fałszywych wspomnień. Książka i "metody terapeutyczne" (oparte głównie na hipnozie) stosowane przez terapeutów wierzących w terapię odzyskiwania wspomnień narobili swego czasu niesamowitego zamieszania. Tysiące ludzi uwierzyło w sytuacje, które tak naprawdę nigdy nie miały miejsca. Wielu ludzi fałszywie oskarżono np. o molestowanie seksualne własnych dzieci. Doszło ostatecznie do wprowadzenia do kodeksu karnego nowego przestępstwa, "wszczepianie destrukcyjnych wspomnień". Ofiary tego typu praktyk psychologicznych dostały odkodowania nawet przekraczające milion dolarów. Więcej na temat w materiałach poniżej: 5. Percepcja podprogowa - reklama podprogowa jest w większości państw prawnie zakazana, chociaż nigdy nie udowodniono jej istnienia. Z kolei badanie Jamesa Vickarego, które miało ją odkryć zostało sfałszowane, do czego po latach przyznał się sam autor. Chodzi oczywiście o słynne badanie z 1957 r. gdzie na ułamki sekund pomiędzy klatkami w filmie w kinie wyświetlano napisy "pij colę", "jedz popcorn". Jednak dodam że w 2006 r. trójka holenderskich badaczy: Johan Karremans, Wolfgang Stroebe i Jasper Claus przeprowadziła dość ciekawe badanie w tej sprawie. Zaprojektowali oni eksperyment, w którym podczas wyświetlania filmu puszczany był podprogowo obraz Lipton Ice. Puszczany był on do grupy, która wcześniej została odwodniona oraz grupy kontrolnej, która nie odczuwała pragnienia. Wyniki okazały się dosyć zaskakujące. Eksponowany podprogowo napój okazał się w grupie osób spragnionych dużo bardziej pożądany niż inne napoje. Możliwe zatem, że jeśli przekaz podprogowy jest możliwy to tylko w formie obrazów (nie słów), jako że struktury podświadome i pierwotne ludzkiego mózgu myślą głównie obrazami, a kora nowa (neocortex), odpowiedzialna za zdolności językowe wyewoluowała stosunkowo niedawno i nie jest dobrze połączona z układem limbicznym odpowiedzialnym za emocje. Muszą również zaistnieć określone warunki (mocna frustracja, niezaspokojona potrzeba). Potencjalny efekt przekazu jest krótkotrwały, nie udowodniono jego wpływu na ludzką psychikę, tylko na chwilowe potrzeby.
  19. Nad tematem już jakiś czas myślałem. Wpadłem na niego przy pewnej sytuacji. Trafiłem na małe posiedzisko do znajomej, której dawno nie widziałem. Trochę wypiliśmy, muszę przyznać i obgadaliśmy kilkanaście lat życia. W pewnym momencie ona zmienia wątek i mówi, że nie może wejść do internetu. Pytam, jak to? - złapałem haczyk i wpadłem w pułapkę. A, bo już jakiś czas modem nie działa. Może zerkniesz? Mówiłeś, że pracujesz przed komputerem to na pewno znasz takie rzeczy. Niby banalny problem przy towarzyskiej rozmowie, ale czy na pewno? Tutaj na chwilę się zatrzymam. Proszę zwrócić uwagę, jak fajnie zaczyna grać pod moje ego. Łagodne pytanie „może zerkniesz?” – zamiast płacić w serwisie 50 złotych lub więcej, do tego podbitka, że ja się na pewno znam. Narzuca na mnie stopniowo presję. To po prostu czuć. I po takim pytaniu następują zwyczajowo dwie możliwości. 1. Można pomóc, co prowadzi znowu do dwóch dróg – sukcesu lub porażki. To moim zdaniem nieistotne, co się uzyska, ponieważ ona już wie, że złapała na haczyk – słabość została okazana. Sukces oczywiście jest praktyczny i stawia mnie w „uprzywilejowanej” pozycji „multitoola” (uwielbiam wskazane określenie) Porażka oznacza po prostu wymianę orbitera i ponowne uruchomienie gry pod męskie ego. 2. Można całkowicie odmówić, uciąć natychmiast potencjalnego pasożyta. Tutaj już człowiek naraża się na zły odbiór społeczny oraz właściwie stratę znajomości. Często to istotne konsekwencje, z których kobieta zdaje sobie sprawę, mniej lub bardziej świadomie – tak uważam. Zaproponowałem temat „Łapanie w pułapkę męskiego ego” z prostego powodu. Nawet kobieta, która mówi, abym odkręcił słoik ogórków (a zdarzyło się to w moim życiu wielokrotnie) łapie mnie na haczyk męskiego ego. Oczywiście sama może odkręcić lub podważyć nożem. Małe dziecko to potrafi. Ona jednak daje mężczyźnie satysfakcję udowodnienia potęgi. Zastanówcie się, czy po otwarciu słoika swojej Pani nie poczuliście się lepiej (ta moc, o ja pierdolę)? Jak dla mnie to jest programowanie, wręcz element codziennej manipulacji. Kilka razy da ci słoik otworzyć – wypadasz pozytywnie (oczywiście ten słoik to jeden z wielu przykładów, że zabawny to zabawny, ale lepiej wpada w pamięć, można się z czynnością utożsamić), nie chcesz przecież zawieść swojej księżniczki. Kiedy przydzieli ci inne zadanie lub zasugeruje jakiś problem natury technicznej (osobistej lub innej, nieważne) zaczynasz mieć chęć niesienia pomocy, aby znowu podbić ego (niby robisz dla niej, ale tak naprawdę egoistycznie, bo chcesz wrócić do poczucia potęgi, często się później mówi, a ja tyle jej robiłem rzeczy, a ona mnie w ogóle nie doceniała. A no moim zdaniem nie doceniała z tego powodu, że już od pierwszej zgody na wykonanie zadania okazałeś słabość - kto się przejmuje rybą złapaną na haczyk, wypatroszyć, zjeść i wysrać. Pani sobie od początku myślała, że rozgrywa cię koncertowo, więc gdzie tu ma być wdzięczność). Podejrzewam, że tak właśnie tworzy się mężczyzna od wszystkiego, robotnik. Przydział zadania od pani, satysfakcja z wykonania, sztuczna wdzięczność i powrót do mechanizmu. Często nawet sztuczna wdzięczność i dziękuje nie występuje po pewnym czasie. To już ma być naturalne, że ty robisz i już. Spirala życiowego spierdolenia jednym słowem A co, jeżeli nie zrobisz, nie chcesz robić? - dwie lewe ręce, egoista, dziecko, nieudacznik, gej (no u mnie gej to standard, więc dodaję), oczywiście zagrywka fochem, wyolbrzymianie problemu, skargi w rodzinie i skargi w towarzystwie, np. a wiecie co, mac to nie umie nic zrobić - ponownie atak na ego, no bo jak to, ja nie umiem? Nawet, jak krytykuje to chce złapać na ego Uważam, że przez takie małe, bardzo małe, chociażby wspomniany słoik z ogórkami gierki kobieta doprowadza do absolutnego podporządkowania. Do tego dochodzi emocjonalny sentyment mężczyzny, uroda, białorycerstwo, gdzie negatywne emocje pojawiają się już przy samej CHĘCI odmowy wykonania „drobnej przysługi” kobiecie. Jakie myśli pojawiają się przy chęci odmowy? Dla przykładu, przecież byliśmy umówieni na seks, jak jej komputera nie naprawię to jeszcze skłonna odmówić dania dupy, a ja przecież pornusów już od dwóch tygodni nie oglądam - pewnie u wielu samców znajomy schemat myślowy. A czy nie jest tak, że z maleńkiej pułapki ego robi się coraz większa pułapka? Co myślicie o zagadnieniu? Jak reagujecie na temat niesienia pomocy samicom bliższym i dalszym? Jakimi zasadami się kierujecie?
  20. Matka Psychopatka

    Witam Braci Samców! Założyłem konto na tym forum, żeby podzielić się moja historia. Zaczynamy! Moja historia zaczyna się kiedy miałem 4 lata, a tata wyjechał za granicę w celach zarobkowych. Tata planował wyjazd jeszcze długo przed moim urodzeniem, podczas przerw w pracy uczył się języka. Mama już wtedy motywowała go słowami "po co ci to? I tak nigdy niczego nie osiągniesz". W końcu wyjechał, kiedy nadarzyła się okazja. Chyba nie musze opisywać jak czuje się dziecko, które widzi ojca 2 razy do roku na okres 2-3 tygodni. Po 2 latach pobytu mojego taty za granicą stać było nas na kupno pierwszego samochodu. Samochód został w Polsce, tata wyjechał pracować, a matce… całkowicie odpieprzyło. Zaczęła puszczać się ze współpracownikami. Kiedyś zatelefonowała do taty, że chce ode mnie odpocząć i pojechać sobie nad morze, a od taty chciała na to kasę. Ja zostałem z babcią, a ona pojechała. Pech chciał, że będąc na tych swoich pseudo-wakacjach została nakryta z kochankiem przez znajomego mojego taty, nie nad morzem, ale w sąsiednim mieście, w którym rzeczony kochanek miał mieszkanie. Kolega poinformował tatę o tym incydencie i automatycznie stal się wrogiem numer jeden mojej matki. Wtedy w domu zaczęła się niezła jazda. Kiedy tata zjawiał się w domu, zawsze dochodziło do kłótni, których nie rozumiałem, bo byłem dzieckiem, ale bardzo przez to cierpiałem. Tata nic nie mógł zrobić, nie mogłem pojechać do niego, bo pracował na czarno. Matka powtarzała mu tylko "musisz być twardy, musisz przez to przejeść" mając kompletnie w dupie mnie i jego. Tatę trochę podbudowali koledzy z pracy, zabierali go na popijawy, żeby trochę psychicznie odpoczął. Bardzo za nim tęskniłem, a bywały sytuacja, że chciałem, żeby wracał za granice, bo nie mogłem psychicznie znieść tych kłótni. Raz matka "chciała się zabić" – niezła gra aktorska, bo tata nie chciał dać jej kluczyków do samochodu, żeby jechała do swojego gacha. Ja pod nieobecność taty byłem zabierany do kochanka mojej matki, gdzie robiono mi pranie mózgu. Mówiono mi, że to będzie mój pokój, kot itp. Czasami zamykali się sami w pokoju, a ja musiałem siedzieć pod mieszkaniem, zamykali się w samochodzie, a ja musiałem czekać. Notorycznie zostawałem podrzucany znajomym, zostawianym u babci, a matka cieszyła się wolnością i kasą od taty. Rzeczony kochanek miał wtedy żonę, tata rozmawiał z nią i z jej rodzicami, żeby w jakiś sposób zaradzić tej sytuacji, nie udało się, ich małżeństwo się rozpadło. Moja matka miała to gdzieś. Potem kochanek dostał lepsza posadę w większym mieście i kontakt się urwał. Spokój jednak nie trwał długo, bo w przeciągu roku znalazła sobie drugiego. Pewnego razu tata wrócił zza granicy, ja powiedziałem, że kilka razy zostałem wygoniony z pokoju i przez godzinę matka z kimś rozmawiała. Opierdol miałem wtedy nieziemski, byłem zaszczuty i zniewolony psychicznie. Pamiętam jej słowa z tego dnia "dziękuje ci za zmarnowanie dnia", a chodziło o wyjazd na zakupy do jakiegoś większego miasta. Tata przestał chyba zwracać uwagę na jej puszczalstwo, bo i tak nie miał na to wpływu. Opierdol od matki pod nieobecność taty mogłem dostać dosłownie za wszystko – rozładował mi się telefon i nie mogła się dodzwonić, źle powiesiłem majtki czy ręcznik na kaloryferze, źle postawiłem buty, nie miałem ochoty na jedzenie. Odnośnie samego jedzenia, obiady wyglądały tak, że miałem do wyboru mrożone frytki z piekarnika albo zupkę chińska. Całe życie miałem skrajna niedowagę i wyglądałem jak więzień Auschwitz po wyzwoleniu. Cudem było to, że nie stoczyłem się na dno, nie zacząłem palić i pić, nigdy nie paliłem trawy. Od zawsze wiedziałem co chce robić i się w tym realizowałem. Powoli dorastałem i sam widziałem co się dzieje – np. w każdy wtorek matka przyjeżdżała z pracy, zamykała drzwi do swojego i mojego pokoju, potem szła się myć a potem jechała w siną dal. Dobrze zdałem maturę i prawo jazdy za pierwszym razem, za które oczywiście płacił tata. Przyjechałem do taty i od tej wolności, jaka zaznałem u niego, mało nie posrałem się ze szczęścia – pierwszy raz bez matki. Poszedłem na kurs języka, na naukę od zera do poziomu pozwalającego mi studiować potrzebowałem 9 miesięcy. Wybrałem najtrudniejszy możliwy kierunek na uczelni, nie było łatwo dogadać mi się z ludźmi z roku, nie rozmawiałem z nikim, ale udało mi się zdać wszystko za pierwszym terminem. W międzyczasie na kuchni taty przytyłem 12 kilogramów w ciągu 4 miesięcy, chociaż dalej jestem chudym szczurem jak śpiewają Bracia FF. Życie zaczęło mi się układać… do czasu. Matka została odcięta od pieniędzy, które tata wysyłał jej na mnie – tak na prawdę prawie nic nie kosztowałem rodziców, matka za to kupowała sobie ciuchy za jebitnie wysokie ceny i ma teraz kilka szaf butów i ubrań. Nigdy nie musiała robić opłat za prąd czy wodę, więc wszystko co zarobiła, wydawała na siebie. Babcia zachorowała, już nie wiem o co wtedy dokładnie chodziło, chyba udar, ale matka od razu wymyśliła, żeby tata zaczął jej wysyłać po 500 euro miesięcznie za leczenie babci. Pamiętam jak wtedy pożarliśmy się przez Skype’a. Z planu nic nie wypaliło, ale babcia niestety do tej pory jest chora i nie jest w stanie samodzielnie się poruszać. Matka przyjechała do nas na wakacje, miała 2 tygodnie urlopu. Pojechaliśmy ze znajomymi pochodzić po górach. 2 dnia nie mogła widocznie wytrzymać bez swojego kochanka, bo stwierdziła, że bola ja nogi i wraca do domu. Poszła i pisała na moim komputerze maile do swojego gacha, w których opisywała, co robimy, że tata to alkoholik, i że brakuje jej kontaktu fizycznego z tym gachem – to cytat z maila. Wakacje spieprzone przez humorki mojej matki – nie pierwsze, przez całe życie nie udało się zorganizować wspólnych wakacji bez kłótni. Wróciliśmy do domu, ja zainstalowałem jakiegoś pirackiego keyloggera na komputerze, bo miałem dosyć gierek mojej matki, kiedy zamykała pokrywę laptopa, żebym nie widział co pisze. Oczywiście wszystko wyszło, na hasło do poczty dala sobie jego datę urodzenia, ja skopiowałem wszystkie maile… ale wszystko zostało źle rozegrane przeze mnie i tatę. Tata się wkurwił, wypił i poszedł spać, a ona wpadła do mnie do pokoju w szale bojowym jakiego jeszcze nigdy nie widziałem i zagroziła, że jeśli nie usunę tych maili to rozwali mi laptopa, a ja głupi usunąłem. Kolejnego dnia odstawiliśmy ją do Polski. Poczekaliśmy chyba 3 dni, tata zmiękł, dał się zmanipulować i znowu wróciła do nas. Pozew rozwodowy leżał już na szafce… a razem z nim wolność i spokój ducha na wieczność. Ona wróciła do nas, minęły może 2 dni i zaczęło się przypierdalanie mojej matki o wszystko – np. tata wracając z pracy kupił złą sałatę, a mojej matce nie chciało się jej umyć. Tak to jest wystarczający powód do awantury… W międzyczasie zachorował również dziadek, wiec oboje razem z babcia wymagają stałej opieki. Matka nie chce do nich wracać, bo musiałaby się nimi zając. Ja nie wytrzymuje już psychicznie z ta kobietą, nie mogę spać, nauka idzie mi strasznie ciężko, sam się obwiniam tym, że się lenię i robie za mało rzeczy do szkoły, a po prostu nie mogę się uczyć. Czasami pracuję, jeśli tylko mam możliwość , bo tylko wtedy mogę zapomnieć o wszystkim co się ze mną dzieje. Schemat kłótni z moja matka jest zawsze ten sam, zaczyna się od jakiejś pierdoły, zazwyczaj ona sama prowokuje, na przemian gra poszkodowana, bo źle ja traktujemy, a na przemian jest wściekła jak osa i pozabijałaby najchętniej wszystko co się da. Kłótnia kończy się tym, że tata jest tak zdenerwowany, że wypije sobie 3 piwa i jej mówi, że zawsze ma wolny wybór. Ona z kolei przychodzi zapłakana do mnie i mówi, że tata ja wygania… wtedy, kiedy się kurwa uczę na jakiś ważny egzamin, który miałem zdawać rok temu i przez nerwy nie mogę ani się dalej uczyć, ani zasnąć. Dodam tylko, że tata pracuje całymi dniami od wschodu do zachodu słońca. Do jedzenia matka nigdy nic nie zrobi, zazwyczaj jest to pizza, albo lasagne z zamrażarki. I dalej pisze z tym swoim gachem – kiedy wstaję od biurka, ona momentalnie przestaje pisać i zmienia kartę. Wczoraj próbowałem zainstalować keyloggera na komputerze, z którego korzysta, ale niestety odmawia on współpracy. Chce wiedzieć jakie ma plany, bo ma całkiem dobrze płatną pracę w Polsce, a przebywa teraz na bezpłatnym urlopie i może w każdym momencie wrócić. Córka tego gacha też miała lub nadal ma depresje i chyba nie jest to jakiś zadziwiający przypadek, bo chyba to samo dzieje się w domu i tego gacha. Ja jestem silny psychicznie i tata też, ale dalej tak żyć się nie da. Liczę, że sytuacja rozwiąże się jak najszybciej, bo matka z roku na rok jest coraz gorsza. Dzięki mojemu zjebanemu dzieciństwu moje kontakty z kobietami są ograniczone do zera, a wszelkie próby nawiązania bliższego kontaktu strony żeńskiej ze mną, kończą się moim świadomym lub nieświadomym atakiem wobec nich, wiec kontakt się urywa. Kiedyś sama jedna mnie zagadała, a widziałem, że jej się podobam, ona mi nie bardzo – udałem desperata, zaproponowałem milion rożnych rzeczy naraz i nie była już mną potem zainteresowana. W sumie jest to dobry sposób, żeby szybko się uwolnić. Do dzisiaj tłumiłem swoje emocje w sobie i w końcu je wylałem na forum, które znalazłem jakoś przypadkowo. Dodam, że jest to mój pierwszy wpis w Internecie, a korzystam z niego dobre 10 lat. Mam nadzieje, że opowiadanie – streszczenie mojego życia się podobało. Nie jestem w fazie burzliwych emocji, chciałem tylko opisać do czego zdolni są niektórzy, nawet najbliżsi ludzie i wysłuchać kilku cennych porad. Trzymajcie się
  21. Jako, że podniosłem swą samoocenę i uświadomiłem sobie pewne sprawy czytając forum i słuchając Marka, zacząłem widzieć cały ten syf w którym siedziałem. No i zaczęło się dziać. Samica nadal próbuje swoich sztuczek, a po mnie to spływa. Ona to widzi, ale chyba nie jest jeszcze przekonana do końca, że nic to nie daje. Więc postanowiła w sprawie nie mającej jakiegoś olbrzymiego znaczenia, wytoczyć ciężką artylerię. Jak już wspominałem, umawialiśmy się, że dziecko jest tydzień u mnie, tydzień u niej. No i kobietka sobie wymyśliła, że wszystkie weekendy będzie u mnie, bo ona ma szkołę. Nie zgodziłem się z oczywistych względów. Zobrazuję sytuację: Mówi mi, że musimy porozmawiać (takim słodziutkim głosikiem), przeszliśmy do rzeczy, tłumaczy mi swoje racje, mówię jej, że nie, że jedyna opcja to podzielić się sprawiedliwie wolnymi dniami. Zaraz poszedł argument z jej strony, że ona ma bardzo ważne rzeczy, a ja nic nie robię itp. itd. zripostowałem to logicznie i zostałem wyzwany od najgorszych, więc zakończyłem rozmowę z (delikatnym uśmieszkiem) słowami "dziewczynka się zdenerwowała, więc na tym skończymy rozmowę", zgasiło ją to całkiem. Wieczorem przed snem rzuciła, że teraz będziemy grali na jej warunkach (wyśmiałem ją sugerując między wierszami, że dla mnie to jak groźby małego dziecka). Wiedziałem, że to jeszcze nie koniec. Następnego dnia zadzwoniła i mówi, że chce się dogadać, mówię jej, że ok. Zaczął się ten sam temat, powiedziałem, że też chcę mieć wolne weekendy, zaczęła się spinać, co mną nie wzruszyło, więc niunia mi mówi, że jak tak, to pozwie mnie o alimenty i będę widział dziecko tylko w weekendy. Powiedziałem jej na spokojnie (aczkolwiek srogo), że używa dzieci jako karty przetargowej, że szantażuje i że jest to czyste kurestwo, że dla swoich celów jest w stanie pozbawić dziecka ojca, na koniec rzuciłem "odpierdol się" i się rozłączyłem. Dzwoniła chyba z 10 razy, kilka odebrałem nie dając jej dojść do głosu i mówiąc, że nie mamy o czym rozmawiać. Napisała, że chce się dogadać. Gdy wróciłem do domu, powiedziała, że jestem jej to dłużny, bo nie interesowałem się dzieckiem, jak było małe. Mówię jej, że nie mam żadnego długu, a ona w kółko to samo, że mam. Powiedziałem, że może sobie to tłumaczyć jak chce i że już nie uda jej się wzbudzić we mnie poczucia winy. Potem zaczęła mówić, że sam tego chcę, że chcę iść na noże, że ona chce się dogadać i wszystko zależy ode mnie. Skwitowałem to tak, że ona chce coś wymusić, a ja się nie dam i jak chce wojny to może ją mieć, bo nie odpuszczę. Zaczęło się wyzywanie od frajerów, obwinianie za wszystko itp. itd. ja zero wzruszenia, troszkę jej pojechałem apropos jej zdrad i wychowania dzieci, jak była już wkurzona, nachyliłem się nad nią i z uśmiechem powiedziałem, że niech robi co chce, ja jestem gotów na wszystko, zaczęła mówić żebym nie wchodził w jej prywatną przestrzeń itp. widziałem niepewność w oczach. Po tym się uspokoiła i jak już kładła się spać, to zrobiła się miła i zaczęła mówić, że ma dosyć tych kłótni, że chciała by na spokojnie porozmawiać, dogadać się. Spytałem, o czym chce gadać, a ona mówi, żeby się dogadać (czyli to samo pieprzenie co na początku całej afery), powiedziałem ok, narazie i wyszedłem. Czekam na ciąg dalszy. Jestem nieugięty Btw. laska obwinia mnie nawet za to, że jej dziecko z powszedniego związku przyznano jej mężowi, a nie jej (nie wiem co trzeba mieć pod garem, żeby tak sobie to wszystko wytłumaczyć)
  22. Kiedyś napisałam: Problem jest w tym, że kobiety lecą "jednym' instynktem i nie poszukują świadomie partnera, zadowalają się jedną, dwoma cechami z ich punktu widzenia kluczowymi. Gdyby poszły do szkoły lub poczytały jakie są zasady doboru naturalnego, nie popełniły by wielu głupstw. Byłyby świadome swoich wyborów, a wybory te byłyby optymalne z punktu widzenia ich potrzeb. Nie wycofuje się z tego,. Czytam prawie wszystko co "wleci" na forum i niestety muszę wrzucić swoje pięć groszy...Otóż tak: kobiety , samice w większości nie są świadome swych magiczno- manipulacyjnych poczynań: to biologia, dobór osobniczy i cała te feria hormonów powoduje wiele rzeczy. Chcemy biologicznie, nie z wyrachowania najlepszego samca. Cała ta sytuacja ma odzwierciedlenie w świecie zwierząt, a nawet owadów: weźmy np. taką ważkę i jej dymorfizm płciowy... Mam takie wrażenie, że trafiacie na kobiety zaburzone, niezgodne z przeznaczeniem i ogólnie do niczego. Raczej nie bronie przegranych spraw, ale tu się pochylę : albo wybieracie psychopatki z borderem albo rzeczywiście coś nie halo dziś z paniami. Z szacunkiem, Leb.
  23. Jestem Lebowska, czasem lubię się mądrzyć, uwielbiam okazywać pogardę ... Różne historie ( histerie) w moim życiu się odbywały. W sumie to myślałam, że jestem mądrzejsza od większości kobiet: nie tupię nóżką z byle powodu, nie wydymam usteczek. Seks jest dla mnie argumentem, ale nie używam go dla osiągnięcia celu innego niż przyjemność. Ogarnęłam całą teorie ewolucji, relacje pomiędzy ludźmi miały dla mnie odzwierciedlenie w biologii, kierowałam się w miarę czystym rozumem. Z obrzydzeniem patrzyłam na większość samic ( w kontekście płytkości ich działań), które nic tylko samca uwiązać, dziecko urodzić, potem jakaś tam kariera, może romans, ale najważniejsze, że jakiś tam mąż istnieje. Takie kwoki zaskoczone, że życie się im nie układa. Bez szacunku do mężczyzn i do siebie przede wszystkim. Najgorsze te po 30-ce co już na gwałt męża muszą mieć. Wymagania spadają, ważne by ktoś jak gołębia pocztowego zaobrączkował. W sumie to mi się wydaje, że kobiety dziecinnieją z wiekiem- nagle zaczynają wierzyć w bajkę o Kopciuchu lub w serialowe love. I wtedy nie liczy się, że kandydat nie przyjechał na białym koniu, a najzwyklejszym golfem bez tuningu- o nie to się nie liczy już! Obrączka, ślub- jestem żoną, mam męża! To jest kurwa zadziwiająco najważniejsze, resztę się dorobi, Ona go zmieni ( zniszczy jak się jej uda) i będzie git. I potem nagle się okaże, że Ona go nie zmieni, Ona jest nieszczęśliwa, rozgoryczona, odwraca się od niego- On ma dość i rzuca to w cholerę ( w najlepszym przypadku), Ona szuka samca zastępczego zapylacza, On ma kochankę, Ona koleżankę i zaczyna się piekło na Ziemi. I tak w kółko. A powód jest jeden; Ona chcę meża! Faceci niestety w większości są naiwni i wierzą w to wszystko, za późno przejrzą na oczy. Miałam napisać o czym innym, a wyszło jak zwykle. Nie chce mi się już przerabiać posta. Miałoby coś o tym, że zdarza mi się tupać nóżką, choć to śmieszne. Kiedyś to rozwinę. Leb.
  24. Panowie, sprawa dla mnie myślę że dość ważna, najpierw spójrzcie: http://imgur.com/tIGSNyu Wysłałem do nich ponad miesiąc temu list z potwierdzeniem odbioru, że jest to kłamstwo - i proszę o wymazanie tego napisu który tam wisi. Zero odpowiedzi. Chyba wszyscy wiecie, co na wykopie się działo i co robił Sławek przez ponad dwa lata. Po tym wszystkim, posłużyli się kłamstwem i to ze mnie zrobili winnego oraz hejtera. To jest tak dziwaczne, że aż śmieszne. Nie mają żadnych potwierdzeń że te multikonta są moje - bo nie są. Nie mają żadnych IP, adresów mac itd., co w liście do nich napisałem, licząc że ktoś tam kliknie, sprawdzi i wycofa chociażby ten tekst o mnie. A tak zrobili ze mnie oszusta. Sami chyba rozumiecie, że coś tu mocno nie gra i nie powinno tak być. W związku z tym pytam was, jak to załatwić. Na moje listy i emaile nie reagują, pozostaje droga prawna. Jak to zrobić? Tyle lat pracy, dwa lata znoszenia hejtu Sławka, oczernianie i kłamstwa o mnie dzień w dzień - i zrobili ze mnie oszusta, cwaniaczka. A Sławek dostał oczywiście bana na miesiąc. Tak być nie może. Wytrzymałem ten hejt tylko dlatego, że chciałem ściągnąć na forum jak najwięcej ludzi - żeby forum było bogate w doświadczenia i siłę. Cóż więc czynić? Znacie jakiegoś prawnika uczciwego (są tacy?), co by się tym zajął?
×