Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pozytron

Dziewczyny i chłopaki - sprzeczne cele, mimo wzajemnej potrzeby?

Rekomendowane odpowiedzi

Tekst jest dość długi, więc jak ktoś nie ma czasu lub ochoty go czytać, niech nie czyta poprostu i zignoruje to, co poniżej.

Nie mam też na celu nikogo obrazić.

Mam poprostu problem, z którym sobie nie poradzę, bo nie widzę nadziei na to.

Ale byćmoże o czymś zapomniałem czy coś przeoczyłem, to słowa krytyki lub wskazówki, są najmilej widziane.

 

Nie wiem od czego zacząć, bo temat relacji dziewczyn i chłopaków, to wydaje mi się, temat nieskończony.

Można by dyskutować o nim w nieskończoność, a natura itak zrobi swoje.

Może więc skupię się na sobie i swoich doświadczeniach i teoriach na ten temat, gdyż mam nieodpartą chęć zbadania tego, dlaczego jestem tak wrogo nastawiony do rozmnażania i od ok.2 lat, mój świat realcji damsko-męskich, poprostu legł w gruzach, bez żadnej nadziei na jakiekolwiek wyjście z tej sytuacji.

A więc w życiu miałem 4 stałe partnerki. Pierwsza miłość była dla mnie totalnym szokiem, kiedy nagle odkryłem, że tak bardzo lubię pewną dziewczynę, że nie mogę żyć normalnie bez jej obecności obok mnie.

Kiedy zerwała ze mną, bardzo to przeżyłem, ale po jakimś roku, otrząsnąłem się i mój mózg wrócił do normy. Wtedy już z bagażem miłosnego doświadczenia, poznałem kolejną, w stosunku do której nigdy nie "otworzyłem" się do końca (po poprzednim doświadczeniu) i robiłem wszystko, żeby tylko mieć ją pod kontrolą emocjonalną, a sposoby manipulacji i szantażu emocjonalnego, zapożyczyłem właśnie od mojej byłej.

Zakochała się bardzo. Kiedy nie odbierałem telefonu, potrafiłem na wyświetlaczu zobaczyć nawet 200 nieodebranych połączeń i 50 SMS'ów, a więc cel swój osiągnąłem.

Osiągnąłem tym też ogromny spokój emocjonalny, bo czułem że ktoś mnie bardzo kocha i myśli o mnie.

Niestety na dłuższą metę, taka relacja nie mogła istnieć, gdyż była poprostu destrukcyjna.

Zerwałem ostatecznie, a po ok. 5 miesiącach poznałem kolejną, bardzo atrakcyjną, ułożoną dziewczynę.

Wtedy nie myślałem już za bardzo o manipulowaniu nią, ale mimo tego zauważyłem, że ona jest mi bardzo uległa.

Czułem, że mnie kocha, że nie potrafi ode mnie odejść.

Kolejnym więc razem jakimś sposobem, udało mi się uzyskać to, że dziewczyna bardzo mnie kocha.

Jednak, kiedy się przeprowadziliśmy do mojego nowego domu (zamieszkaliśmy we dwójkę), coś się popsuło.

Miałem pieniądze, bo miałem firmę, ale bardzo się rozleniwiłem, przytyłem. Zaczęły się rozstania, aż któregoś dnia ona odeszła i o dziwo, nie wróciła nagle:)

Znowu przeżyłem to dość mocno i znowu (jak po tej pierwszej) dostałem mocnej depresji.

Potem jakoś się pozbierałem, zacząłem biegać, trenować, itd. Po kilku miesiącach poznałem kolejną, która zamieszkała ze mną bardzo szybko i ona też mnie bardzo pokochała.

Czułem i widziałem, że mam nad nią ogromną kontrolę i że ona nie potrafi mi się sprzeciwić.

Każde moje zerwanie z nią, było dla niej ciosem nie do zniesienia.

Brała tabletki na uspokojenie, chodziła do psychiatry.

W końcu jednak doszło z mojej strony do tego, że ją zdradziłem z młodszą ode mnie o 11 lat, bardzo atrakcyjną dziewczyną.

Mój wrażliwy organizm, jednak tego nie wytrzymał i o wszystkim jej powiedziałem.

Przyjęła to ze spokojem, lecz po ok.2 miesiącach, nagle nie chciała ze mną być i znowu doznałem załamania nerwowego.

Znowu dostałem depresji, nie mogłem spać, ani jeść. Role się odwróciły.

Odeszła, a ja trafiłem do szpitala psychiatrycznego po próbie samobójczej.

Kiedy się trochę otrząsnąłem z tego, zacząłem próbować znowu.

Jednak tym razem, sprawa strasznie mi się skomplikowała, ponieważ dosłownie wszystkie się już porozmnażały:(

Walczyłem ze sobą dosyć długo, aż uległem w końcu i zacząłem spotykać się z dzieciatymi.

Robiłem to w desperacji, a te laski piepszyły tylko o tych swoich bachorach.

Dawałem jakoś radę to wytrzymywać, ale na dłuższą metę, robiło się to nie do zniesienia.

W końcu ja nie potrzebuję poznawać jakichś dzieci.

Ja potrzebuję tylko dziewczyny, jak każdy facet.

Poznałem taką jedną (okazało się, że ma 3 dzieci, jednak byłem już tak zmęczony byciem samemu, że było mi już wszystko jedno).

Zacząłem się z nią spotykać, ale stworzenie z nią stałej telacji, jest niemożliwe.

Ona by chciała, żebym ja mieszkał z nią i jej bachorkami, a te bachorki mnie strasznie drażnią i denerwują.

Nie ma więc ogólnie mowy nawet o tym, żeby laska z dzieckiem, pokochała mnie, bo ona już ma swoje bachory, które kocha i ja na nią nie mam żadnego wpływu.

Mam teraz 35 lat i zero szans na związek, w którym poczuję się kochany przez dziewczynę.

Jedyne co mogę osiągnąć, to wdzięczność dziewczyny, że będę zajmował się jej bachorami, co bardzo mi nie odpowiada, bo ja wręcz dzieci nienawidzę.

Irytują mnie, drą się ciągle, ciągle tylko piepszą o pierdołach czy grach komputerowych, co mnie kompletnie nie interesuje.

Została mi wizja zostania samemu już do końca i zostania alkoholikiem, bo na relację "dziewczyna-chłopak", nie mam już co liczyć.

Edytowane przez Pozytron

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Pozytron napisał:

 

 

Została mi wizja zostania samemu już do końca i zostania alkoholikiem, bo na relację "dziewczyna-chłopak", nie mam już co liczyć.

Czy według ciebie "wizja zostania samemu" naprawdę wiąże się z zostaniem alkoholikiem? Poczytaj trochę forum, felietony Mistrza, kup jego książki i zobaczysz, że sprawa może wyglądać zgoła inaczej. Poza tym piszesz, że masz 35 lat, stabilność finansową - tym bardziej nie widzę problemu. Jest multum lasek, które na pewno by się z tobą wiązały i nie obniżaj standardów do "dzieciatych", stać cię na więcej. 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pozytron.

Weź się za lekturę Marka!

   Dalej nie wiesz jak to wszystko dzieła. Po pierwsze żadna z wymienionych przez Ciebie kobiet Cię nie kochała. Zależało im na czym innym. Na czym?  Odpowiesz sobie na to po poczytaniu forum, lub książek Marka.

Po drugie zacznij od polubienia siebie, w taki sposób uzyskuje się moc. Jak będziesz kochał siebie przestanie Ci zależeć na związku z kobietą.

 Kurwa jak ja chciał bym być w Twoim wieku i to jeszcze sam!

Wtedy nie celował bym w równolatki tylko szukał baby młodszej co najmniej o dekadę.

Wielka przyszłość przed Tobą, tylko najpierw sam się ogarnij!

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Pozytron! Potwierdzam! Masz dużo pracy nad sobą i nie wiesz, jak to wszystko działa. Ja mam 30 lat i nie mam nawet w połowie tego, co Ty. Zostałem zniszczony przez pewną kobietę, ale to właśnie był ten przełom w moim życiu. Jeśli będzie Ci się chciało, to możesz przeczytać mój wątek o tym, jak zostałem zniszczony (wtedy byłem cholernym romantykiem, wierzyłem w miłość i nie miałem pojęcia, jak to wszystko działa - te relacje damsko-męskie). Największe głupoty, które tam popełniłem (a wierz mi, że nie ma większego głupca na tym forum pod tym względem), wyszczególniłem pogrubioną czcionką (jeśli dobrze pamiętam). Czasami myślę, że za bardzo się "odkryłem", ale cóż... niech służy to innym. Tylko nie spadnij z krzesła, jeśli będzie Ci się chciało to czytać.

 

Co do wiedzy takiej czy innej, przeczytaj całą stronę "redpillman.pl". Nie ma tam dużo artykułów, ale na dobry początek rozjaśnią Ci nieco umysł.

 

Z kolei, co do "resztę życia sam" i topieniu smutków w alkoholu, wbij sobie do głowy ten tekst: "Ty się starzejesz, a one są wiecznie młode!". Nie wiem, czy dobrze zacytowałem. To jest tekst z filmu "Uczniowska balanga" ("Dazed and Confused"). Dobry soundtrack jest z tego filmu. Za gówniarza się nim zachwycałem, ale później zacząłem mieć trochę inne zdanie na temat życia przedstawionego w tym filmie (nie, że gorsze, tylko inne).

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Cóż, klasyka praktycznie. Szukasz szczęścia na zewnątrz, w kobietach. Nie masz dopracowanego systemu moralnego - zdrada, świadoma manipulacja. Próba samobójcza i szpital psychiatryczny mówią o dużych problemach emocjonalnych. Brak pracy u podstaw. 

 

Rozwiązanie? Odbudowa moralnego kręgosłupa, przeniesienie poczucia szczęścia z zewnątrz do wewnątrz. Poza tym nigdy nie wiesz, czy ktoś cię kocha. To tylko twoja projekcja, zwykłe zwidy. Przydałby ci się również większy luz. Nie ma sensu walczyć z naturą. 

 

Obowiązkowo Kobietopedia i felietony Mistrza, bo jesteś według mnie w dość czarnej dupie. Potrzeba ci zmiany paradygmatu.

 

Masz zaszczepione złe myśli. Oto one:

 

- bez kobiety jestem nikim,

- kobieta to sens życia,

- ktoś mnie musi koniecznie kochać,

 

Musisz ogarnąć, bo się człowieku zniszczysz. 

Edytowane przez mac
  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Pozytron napisał:

Pierwsza miłość była dla mnie totalnym szokiem, kiedy nagle odkryłem, że tak bardzo lubię pewną dziewczynę, że nie mogę żyć normalnie bez jej obecności obok mnie.

Kiedy zerwała ze mną, bardzo to przeżyłem, ale po jakimś roku, otrząsnąłem się i mój mózg wrócił do normy.

 

Klasyka, z której wyciągnąłeś bardzo wujowe wnioski. Zamiast nauczyć się wzmacniać swoją wartość zaadoptowałeś manipulację. Co spowodowało:

 

Cytat

Wtedy już z bagażem miłosnego doświadczenia, poznałem kolejną, w stosunku do której nigdy nie "otworzyłem" się do końca (po poprzednim doświadczeniu) i robiłem wszystko, żeby tylko mieć ją pod kontrolą emocjonalną, a sposoby manipulacji i szantażu emocjonalnego, zapożyczyłem właśnie od mojej byłej.

Zakochała się bardzo. Kiedy nie odbierałem telefonu, potrafiłem na wyświetlaczu zobaczyć nawet 200 nieodebranych połączeń i 50 SMS'ów, a więc cel swój osiągnąłem.

Osiągnąłem tym też ogromny spokój emocjonalny, bo czułem że ktoś mnie bardzo kocha i myśli o mnie.

Niestety na dłuższą metę, taka relacja nie mogła istnieć, gdyż była poprostu destrukcyjna.

 

Patolę numer 1 - dowartościowywałeś się kosztem tej dziewczyny, karmiłeś ego, zabijałeś strach i kompleksy związane z wrażeniem, że "nikt Cię nie pokocha" oraz, ze jesteś "do niczego".

 

Cytat

Zerwałem ostatecznie, a po ok. 5 miesiącach poznałem kolejną, bardzo atrakcyjną, ułożoną dziewczynę.

Wtedy nie myślałem już za bardzo o manipulowaniu nią, ale mimo tego zauważyłem, że ona jest mi bardzo uległa.

Czułem, że mnie kocha, że nie potrafi ode mnie odejść.

Kolejnym więc razem jakimś sposobem, udało mi się uzyskać to, że dziewczyna bardzo mnie kocha.

Jednak, kiedy się przeprowadziliśmy do mojego nowego domu (zamieszkaliśmy we dwójkę), coś się popsuło.

Miałem pieniądze, bo miałem firmę, ale bardzo się rozleniwiłem, przytyłem. Zaczęły się rozstania, aż któregoś dnia ona odeszła i o dziwo, nie wróciła nagle:)

 

Patolę numer 2 - rozpaczliwą potrzebę "ktoś mnie kocha" - manipulowanie itp. Zupełnie jak baba.

 

Cytat

Znowu przeżyłem to dość mocno i znowu (jak po tej pierwszej) dostałem mocnej depresji.

Potem jakoś się pozbierałem, zacząłem biegać, trenować, itd. Po kilku miesiącach poznałem kolejną, która zamieszkała ze mną bardzo szybko i ona też mnie bardzo pokochała.

Czułem i widziałem, że mam nad nią ogromną kontrolę i że ona nie potrafi mi się sprzeciwić.

Każde moje zerwanie z nią, było dla niej ciosem nie do zniesienia.

Brała tabletki na uspokojenie, chodziła do psychiatry.

W końcu jednak doszło z mojej strony do tego, że ją zdradziłem z młodszą ode mnie o 11 lat, bardzo atrakcyjną dziewczyną.

Mój wrażliwy organizm, jednak tego nie wytrzymał i o wszystkim jej powiedziałem.

Przyjęła to ze spokojem, lecz po ok.2 miesiącach, nagle nie chciała ze mną być i znowu doznałem załamania nerwowego.

Znowu dostałem depresji, nie mogłem spać, ani jeść. Role się odwróciły.

Odeszła, a ja trafiłem do szpitala psychiatrycznego po próbie samobójczej.

 

Patolę numer 3 - bo jesteś cholernie niedowartościowanym człowiekiem, niepewnym i pełnym kompleksów, który staje się wampirem energetycznym wsysając innych w swoją czarną dziurę.

 

Cytat

Została mi wizja zostania samemu już do końca i zostania alkoholikiem, bo na relację "dziewczyna-chłopak", nie mam już co liczyć.

 

Tak, jeśli nie zmienisz swojego postępowania to wykończysz się psychicznie bo nie dajesz nic dobrego, a tylko złe otoczeniu.

 

Masz tego farta, że trafiłeś w dobre miejsce, a więc najpierw:

1. Książki Marka,

2. Uważna lektura forum,

3. Danie sobie na luz z kobietami na jakiś czas,

4. Podniesienie własnej samooceny - poukładanie mindsetu,

5. Tak jak Ci bracia pisali - musisz zrozumieć, że szczęście jest w Tobie, a nie na zewnątrz, i zacznij go szukać tam, a nie poprzez inne osoby, czy też kontrolę (i dowartościowywanie się tym sposobem) nad innymi,

6. Zapoznanie się z regułami Sexual Market Value.

 

 

 

Edytowane przez OnTakiJakis

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Podejrzewam że jesteś z rodziny DDD bądz DDA, Twój głod emocjonalny wynika z tego że nie zostały w Tobie zaspokojone potrzeby miłości, uwagi i zainteresowania istotnych osób w Twoim zyciu...

Potem pod wpływem baśni z gatunku kobiecego przeszedłeś indoktrynacje, która wbiła Ci do głowy przekonanie

Kobieta=Szczęscie

Dlatego szukasz tego czego Ci nie dali w kobiecie i obcowaniu z nią..

Jest bardzo ważna, jedna z najważniejszych rzeczy w takiej sytuacji której ''wygłodniały'' człowiek nie zauważa, otóż; jeśli ktoś da Tobie to czego oczekujesz, to równie dobrze może to zabrać, w związku z tym na tej podstawie widzisz jasno że nie wolno sie przywiązywać...Zaraz zapytasz, ale czemu ma zabrać?

Już tłumacze, jesteś w tym momencie człowiekiem któremu brakuje tej iskry, w momencie w której to dostajesz jesteś jak wampir, chcesz tego coraz więcej i więcej, to jak nałóg...Stosując taka zasadę bądź wymianę  w sytuacji z kobietą ( bo to Ona ma byc według Twojego mniemania tym zapalnikiem) uzyskujesz stosunek odwrotny do zamierzonego, czyli aby dostać więcej tego narkotyku, by zapełnić tą pustkę stosujesz metody które wywierają presje na tej drugiej osobie, czyli stajesz się miły, uczynny, pomocny, zawsze na zawołanie, tylko dlatego aby poczucie tego narkotyku w postaci kobiety nie uciekło, niestety takie zachowania są wbrew naturze kobiet, za które Ona decyduje w 99% postępowania. Co się dzieje? laska widzi że jej sie naprzykrzasz, narzucasz to powoduje że od Ciebie spierdala, wtedy co robisz? tak jak napisałeś ALKOHOLIZM...

I teraz pytanie, czy potraktujesz rady nas poważnie i zaczniesz czytać na ten temat, albo braki emocjonalne są tak silne że olejesz nas i to co Ci napisaliśmy...

Braki emocjonalne u Ciebie sa widoczne gołym okiem( bron Boże nie bierz tego jako atak czy coś w tym stylu) dlatego z czasem może pojawić się desperacja, a wtedy to już nic nie uzyskasz...

 

Rada odemnie, narazie się wycisz, przemyśl sprawe, poczytaj to forum, zostań tu z nami, potrzebujesz troche czasu żeby to przetrawić, ale to jest możliwe...

Powodzonka :)

 

 

 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak szczerze to twoja transformacja potrwa bardzo długo. Musisz poczytać masę artykułów o tym jak działa psychika kobiet - o dominacji samca, o makiawelizmie, o mechanizmie wypierania, o mechanizmie racjonalizacji, o narcyzmie, o walidacji, o globalnej solidarności, o pierwotnym instynkcie, o programowaniu społecznym, o programowaniu religijnym, o manipulacjach, o szantażach emocjonalnych, o hipergamii SMV i rynku seksualnym i masie innych rzeczy. Postanowiłem, że napiszę o tym wszystkim serię felietonów, ale to musi potrwać. Tak szacuję, że pod koniec wakacji wszelkie mechanizmy psychiki kobiet zostaną rozłożone przeze mnie na czynniki pierwsze - musicie do tego czasu wytrzymać i nie obrączkować się.

 

Po sobie i innych zauważyłem kilka faz tej metamorfozy:

  1. Biały rycerz - twoja aktualna faza, nie masz zielonego pojęcia o świecie dziewczyn, czego pragną, jakie naprawdę są itd.
  2. Biały rycerz - frustrat - coś mu nie pykło, został zraniony i zaczyna szukać odpowiedzi, zaczyna dostrzegać na logicznej płaszczyźnie to, że go oszukano co do świata związków damsko-męskich i zaczął szukać odpowiedzi,
  3. Biały rycerz - poszukiwacz - szukasz masy informacji o kobietach, o ich mechanizmach psychiki, świadomości, pierwotnych instynktów itd,
  4. Mizogin - wielu na tym szczeblu pozostaje i szczerze nienawidzi kobiet nawet do końca swojego życia! A to jest ogromny błąd, bo taką postawą ranisz tylko samego siebie - raz, nienawidzisz kobiet - podświadomość sprawia, że nienawidzisz samego siebie, a dwa - przekreślasz sobie dostęp do ciasnych uroczych cipek. W imię czego to robisz? W imię własnego ego, że cie oszukano? Przestrzegam cię - jak już poznasz całą prawdę o kobietach to nie zacznij ich nienawidzić!!! To jest normalne, że po dowiedzeniu się kim naprawdę samice są, przez tydzień, przez dwa będziesz je nienawidził, wyzywał od najgorszych diabłów - ale musisz z tą nienawiścią wygrać i pójść dalej. Nienawidząc je szkodzisz tylko samemu sobie - ich nie zmienisz, a kobiety nic nie obchodzi to że je nienawidzisz. 
  5. Oświecony - np ja, zna całą prawdę o kobietach i je akceptuje i szanuje takimi jakimi są! Nie da się złapać w ich manipulacje, ale korzysta w najlepsze z ich uroków. Wiedza o psychice kobiet pozwoli ci je także uwodzić znacznie skuteczniej.

 

Kobiet nie wolno nienawidzić za to jakie są, to nie ich wina, trzeba je przede wszystkim szanować - bo szanując je nie ucinasz sobie drogi do ich kwiatów kobiecości, a także szanujesz - podświadomość sprawia, że szanujesz samego siebie.

 

Więc przestrzegam cię nim będzie za późno :)

 

Edytowane przez Spira
  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Adolf napisał:

Pozytron.

Weź się za lekturę Marka!

   Dalej nie wiesz jak to wszystko dzieła. Po pierwsze żadna z wymienionych przez Ciebie kobiet Cię nie kochała. Zależało im na czym innym. Na czym?  Odpowiesz sobie na to po poczytaniu forum, lub książek Marka.

Po drugie zacznij od polubienia siebie, w taki sposób uzyskuje się moc. Jak będziesz kochał siebie przestanie Ci zależeć na związku z kobietą.

 Kurwa jak ja chciał bym być w Twoim wieku i to jeszcze sam!

Wtedy nie celował bym w równolatki tylko szukał baby młodszej co najmniej o dekadę.

Wielka przyszłość przed Tobą, tylko najpierw sam się ogarnij!

 

:o Czyli wielkim plusem jest brak w najgorszym wypadku żony i niższy wiek? No mam 21 lat, ale muszę się właśnie sam ogarnąć, kobiety widzę jako pochodną potencjalnego sukcesu. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
16 hours ago, Pozytron said:

 Została mi wizja zostania samemu już do końca i zostania alkoholikiem, bo na relację "dziewczyna-chłopak", nie mam już co liczyć.

 

Resztę już opisali bracia. Ja mam tylko jeszcze jedno pytanie.

 

Naprawdę chcesz świadomie z własnej nie przymuszonej woli zostać alkoholikiem? Twoje życie nie przedstawia dla Ciebie żadnej wartości? Nie masz żadnych innych marzeń czy aspiracji oprócz znalezienia kochającej kobiety? Zastanów się nad tym. Jesteś dojrzałym mężczyzną, właśnie osiągasz maksymalną wartość swojego SMV. I utrzyma się ona przez kolejne 5-7 lat. Jesteś niezależny finansowo. Zapewne nie masz żadnych większych zobowiązań poza pracą.

 

Zrób sobie prezent. Zadbaj o siebie - dla siebie, nie po to aby wyrwać nową dupę, ale po to abyś ty sam poczuł się z sobą dobrze. Zrealizuj marzenia. Wyjedź na drugi koniec świata na miesiąc jeśli chcesz. Ja bym pojechał do Nowej Zelandii - takie mam marzenie. Po co? Nie wiem. Jak kiedyś pojadę to się dowiem. Wystarczy mi, że jest tam pięknie.

Zacznij latać na lotni jeśli chcesz.

 

Doświadczaj życia. Po upadku trzeba wstać a nie kłaść się do trumny. Nawet jeżeli nie jesteś do tego przekonany, zrób coś na co nigdy się nie zdecydowałeś, bo drogo, bo co ludzie powiedzą, bo to dziecinne. Masz jeszcze sporo lat przed sobą. Jak o siebie zadbasz to drugie tyle co już przeżyłeś w dobrym zdrowiu.

 

Świadome niszczenie siebie to droga do nikąd. Sabotowanie siebie doprowadzi Cię do nienawiści do samego siebie. Jeżeli to zrobisz to z 5/10/15 lat obudzisz się pewnego dnia z myślą, że przejebałeś swoje życie i nie będzie już drogi odwrotu, bo alkoholizm bierze wszystko. Zabierze Ci zdrowie, zabierze Ci pieniądze, zabierze Ci relacje z innymi ludźmi, a co najważniejsze zabierze Ci szacunek do samego siebie, poczucie własnej wartości. Tylko skrajny masochista mógłby sobie coś takiego zrobić świadomie.

 

Jak już poukładasz sam siebie.,to wtedy możesz myśleć o poszukiwaniach kobiety. Nie w roli wielkiego pucharu - trofeum zwięczającego Twojego życie, ale w roli ładnej ramki do gablotki, w której będą spoczywać wszystkie Twoje życiowe sukcesy i, zrealizowane marzenia.

 

Tak jeszcze w ramach pocieszenia, mam dobrą koleżankę (25l), jedną z normalniejszych samic jakie znam, niezależną finansowo (pracuje w IT), ładną (nie piękna, ale łądna), wysportowaną (ćwiczy pole dance), z poczuciem humoru, która niedawno związała się z mężczyzną mającym 39 lat.

Jak będziesz miał 55 lat na karku, to wtedy zacząłbym się ewentualnie martwić.

Teraz jest czas dla Ciebie.

Powodzenia.

 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi bracia. Cieszę się, że nie jestem sam w tej walce, bo wszyscy walczymy. Wszystkie wasze odpowiedzi, przeczytałem po kilka razy i chętnie poczytam więcej tekstów na ten temat. Najchętniej zacząłbym od przeczytania tego o czym pisał Oświecony. Oświecony, czy mógłbyś podać mi jakiś link do twojego tematu, o którym pisałeś? Aktualnie dla mnie sprawa wygląda tak, że dziewczyny facetów już nie potrzebują. No bo po co? Oferty sexu i zapłodnienia, mają 100 na minutę, więc są spokojne o rozmnażanie. Ich celem jest tylko rozmnożyć się i kochać same siebie, czyli bachorki które z nich wyjdą i gdyby nie to, że facet ma nasienie, to nie bylibyśmy im już kompletnie do niczego potrzebni, bo mogą teraz narobić sobie dzieci ile chcą, dostaną alimenty i jeszcze 500 zł. Facet nie ma tu już żadnej władzy, ani prawa głosu. Zostaliśmy niestety zepchnięci na margines i ile byśmy nie kombinowali, to czy zatrzymamy ich podstawowy cel? Rozmnożenie, które będzie sobie baba kochała? Nie. Nie możemy zrobić nic. One itak znajdą któregoś z nas frajera, który da im trochę spermy, pod byle powodami.

Edytowane przez Pozytron
  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Pozytron w tym poście przemawia przez ciebie nienawiść do kobiet. Jeszcze nawet nie wyszedłeś z matriksa a już mizoginem zostajesz. Sygnalizuję ci jedynie problem - nie obrażaj się za to. Na start sobie przeczytaj książki Marka: Stosunkowo Dobry i Kobietopedie. Potem analizy kobiecej psychiki. I dopiero potem ewentualnie oceniaj! Ale nie ma czego oceniać. Musisz zaakceptować rzeczywistość taką jaką jest i uwolnić się ze świata własnych myśli. Bo te myśli to tylko projekcje, one nie mają z rzeczywistością wiele wspólnego. 

 

Poza tym dowiedź się dokładnie jak działa podświadomość (książki Marka wystarczą). Tak szczerze to w książkach Marka jest mało o kobietach, te obie książki w 80% są poświęcone podświadomości, może 20% jest o kobietach. Do dokładnego zrozumienia mechanizmów kobiecej psychiki będziesz potrzebował czegoś ekstra. Ale to jak już przeczytasz te książki.

 

Kup je i przeczytaj. Odezwij się gdy już tego dokonasz. 

Edytowane przez Spira

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
23 minuty temu, Pozytron napisał:

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi bracia. Cieszę się, że nie jestem sam w tej walce, bo wszyscy walczymy. Wszystkie wasze odpowiedzi, przeczytałem po kilka razy i chętnie poczytam więcej tekstów na ten temat. Najchętniej zacząłbym od przeczytania tego o czym pisał Oświecony. Oświecony, czy mógłbyś podać mi jakiś link do twojego tematu, o którym pisałeś? Aktualnie dla mnie sprawa wygląda tak, że dziewczyny facetów już nie potrzebują. No bo po co? Oferty sexu i zapłodnienia, mają 100 na minutę, więc są spokojne o rozmnażanie. Ich celem jest tylko rozmnożyć się i kochać same siebie, czyli bachorki które z nich wyjdą i gdyby nie to, że facet ma nasienie, to nie bylibyśmy im już kompletnie do niczego potrzebni, bo mogą teraz narobić sobie dzieci ile chcą, dostaną alimenty i jeszcze 500 zł. Facet nie ma tu już żadnej władzy, ani prawa głosu. Zostaliśmy niestety zepchnięci na margines i ile byśmy nie kombinowali, to czy zatrzymamy ich podstawowy cel? Rozmnożenie, które będzie sobie baba kochała? Nie. Nie możemy zrobić nic. One itak znajdą któregoś z nas frajera, który da im trochę spermy, pod byle powodami.

 

Jesteśmy potrzebni,

państwo z niczego tego +500 nie zrobi, musimy utrzymywać całość systemu, same baby sobie z tym nie poradzą :)

 

Podobno masz firmę, żadna hienka na Ciebie nie poluje ? One lubią "kasiastych".

 

Nie lubisz dzieci, nie lubisz bab... robisz wrażenie cwaniaka, ale jakoś się w tym nie odnajdujesz,

 

 

 

Edytowane przez Brat Jan

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jakiego cwaniaka? Chłop jest świadomy zagrożeń i swojego położenia. Wmawianie mu że nie lubi bab nie wiem co ma na celu...

Wie jaką władze mają kobiety np:

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Faceci są babom potrzebni do ok. 20-go roku życia (matkom), a potem jesteśmy już potrzebni babom do ich dalszego rozmnożenia, robienia na 500+ i alimenty, a teraz czas jeszcze na "bykowe" i jesteśmy udupieni. Niewolnicy babskich zachcianek. Bóg wyposażył nas w silniejsze mięśnie, nie bez powodu. Taka wizja istnienia, poprostu mnie przeraża. Silniejszy fizycznie facet, użył swojej siły w celu zaszufladkowania samego siebie. Naprawdę chwalebne...

Edytowane przez Pozytron

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
27 minut temu, Nieugięty napisał:

Jakiego cwaniaka? Chłop jest świadomy zagrożeń i swojego położenia. Wmawianie mu że nie lubi bab nie wiem co ma na celu...

Wie jaką władze mają kobiety np:

 

Ależ dziewczyny zawsze sypiały "z byle kim". Pierwotne instynkty - już zapomniałeś? Milion lat temu miały takie same instynkty jak dziś. Zarówno dziś jak i milion lat temu kobietę pociągał silny samiec alpha. Korwin w ogóle nie rozumie zagadnienia. Nic się przecież nie zmieniło. Milion lat temu kobieta spała "z byle kim" (czytaj silnym, włochatym, zdrowym samcem), milion lat później (dzisiaj) kobieta nadal śpi z "byle kim" (nadal samcem alpha). Nic się w tej kwestii nie zmieniło. 

 

@Pozytron nadal mowa nienawiści. Co ty pieprzysz? Czy ktoś ci na siłę każe brać małżeństwo i mieć dzieci? Nie musisz mieć żony, nie musisz mieć dzieci, na nikogo nie musisz robić. 

Edytowane przez Spira

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Byle kto to zwykły lumpas, a nie jacyś mityczny samce alfa. Dreski z bmw co zapładniają i zwiewają, a ty łożysz na fundusz alimentacyjny.

Termin samiec alfa jest przereklamowany swoją drogą. Dla każdego będzie to coś innego. Jeśli jesteś w stanie to podaj definicję i przykład jakiegoś znanego faceta tego typu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Nieugięty No bo to są właśnie dzisiejsi samcy alpha!!! Dostarczają kobietom masę skrajnych emocji. Powiedzże mi ile ty tych emocji kobiecie dostarczysz jak jesteś grzeczny, ułożony, nikogo nie uderzysz, nikogo nie wyśmiejesz, boisz się "kurwa" powiedzieć albo zachować się seksualnie przy samicy? ZERO. Jaki niby fundusz wykładam? Powtarzam - czy ktoś ci każe mieć żonę? Czy ktoś ci każe mieć dzieci? Czy aby dla ciebie kobieta=szczęście? A samemu to tylko smutek, łzy i płacz?

 

Jak jesteś samcem betą, czytaj żywicielem to się po prostu nie żeń i nie wchodź w związki. Załatw sobie kobietę na seks bez zobowiązań. Albo zostań samcem alpha - reproduktorem i wtedy będziesz miał tonę kobiet. No może nie tonę, ale 1-2 na miesiąc to takie minimum. Tranformacja beta->alpha jest prosta. Prosta może na papierze, bo wymaga wytrwałości i motywacji, a przede wszystkim czasu - acz jest MOŻLIWA. Po prostu zostań uwodzicielem i się zainteresuj uwodzeniem.

 

Tobie tak źle i tak niedobrze. Księżniczka się znalazła, samemu nic nie zrobi ale z pretensjami i żądaniami pierwsza w kolejce stoi. Tylko narzekać umie :>

Edytowane przez Spira

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wy macie przeprane mózgi. Macie świat czarno biały. Czy ty nigdy nie ślubie nie byłeś. Macie wbite w łeb owłosionego cwaniaka co rzuca wszystkimi po ścianach, i gromadkę facetów bojączków. Wychodzisz z domu w ogóle? Popatrz na pary a zauważysz że swiat nie jest taki czarno biały mister alpha.

 

W Polsce istnieje coś takiego jak

Fundusz Alimentacyjnyfundusz przeznaczony do zabezpieczania wypłacania alimentów, których płatnicy okazali się niewypłacalni lub uchylali się od ich płacenia.

 

Jak myślisz kto się składa na te fundusz, kto tam wkłada pieniądze? Zgadłeś. My wszyscy podatnicy.

 

Cytat

Po prostu zostań uwodzicielem i się zainteresuj uwodzeniem. Albo zostań samcem alpha - reproduktorem i wtedy będziesz miał tonę kobiet.

I już wiem że mam do czynienia z dzieciakiem po PUA i książce Game...

 

Gośc szuka kobiety z którą chciałby po ludzku żyć. I tyle.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Nieugięty ależ energii się uwolniło, poczułeś nagły przypływ emocji i się uniosłeś czyż nie? Zaprzecz jeżeli było inaczej. Mój błąd, pomyliłem się. Ty natomiast mnie pięknie oceniłeś i skategoryzowałeś (mister alpha, dzieciak po PUA, wyprany mózg). Brawo. Nigdy już więcej nie podejmę z tobą jakiejkolwiek dyskusji, bo banalnie dajesz się wyprowadzić z równowagi i łatwo się podniecasz. 

 

Ale ten gość sobie nie znajdzie takiej kobiety tak długo jak nienawidzi całego rodzaju żeńskiego. Czy ty tego nie rozumiesz? Jak on sobie ma znaleźć kobietę skoro nienawidzi wszystkich? 

Edytowane przez Spira

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Po prostu się nie zgadzam z tym co piszesz.

Ja w pełni rozumiem autora tematu i jego spostrzeżeń.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję @Nieugięty. Tu nie trzeba czytać jakichś teorii, żeby znać prawdę. Baby chcą się rozmnożyć i wyżywić parchy, które potrzebują kochać. Rola facetów ma się ograniczyć do zajmowania się jej parchami, a fundusz alimentacyjny to praca całego narodu. Nie ważne czy chcę się przyczynić do zapłodnienia samicy czy nie. Płacę na to pod przymusem. Baby osiągnęły cel i już faceta nie potrzebują. @Brat Jan, faceta a nie jego kasy. Rozróżnij. Baby zrobiły sobie z facetów baranów, którzy mają robić na ich marzenia (rozmnażanie i nie ma nic więcej). Puszczą się teraz jak nie z tobą to...pff...ze śmieciarzem, bo itak kasę dostaną na żarcie dla parcha, którego mają potrzebę mieć, bo nie podnieca ich nic bardziej na świecie, niż rodzenie. A teraz pytanie. Facet-robol co z tego ma? Odpowiem krótko: ma być dumny, że jej pomoże zajmować się jej marzeniami:) Dostaniesz za to jej sex:) Ale kiedy ją głowa nie będzie bolała i kiedy ten bachor będzie  szczęśliwy i nażarty:)

Edytowane przez Pozytron

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja widzę to tak:

po urodzeniu się dziecka/dzieci kobieta mocno przekierowuje swoje uczucia/emocje na dziecko/dzieci. Rolą faceta jest zdobywanie jadła (przynoszenie pieniędzy).

Ale nie zgadzam się z określeniem własnych dzieci 'parchami'. W końcu myśmy też kiedyś byli taki 'parchami'.

 

Tyle że ja mam tendencje prorodzinne, dziecko uznaje za pewną wartość w życiu. Uważam, że życie nie polega żeby tylko brać, trzeba też dać.

Niestety, zdaję sobie sprawę, że mózg kobiet działa nie tak jak bym sobie tego życzył co utrudnia 'komunikacje' z nimi. Dodatkowo media robią wode z mózgu naszym kobietkom, co tylko potęguje nieporozumienia. A jeśli ktoś jest na poziomie że chce się 'naruchać byle czego' to z taką osobą nie znajdę wspólnego języka.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Znając zasady gry, zaakceptuj je i po prostu się baw oraz korzystaj z życia.  

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
      Cześć Bracia. Znalazłem artykuł dotyczący tego dlaczego kobiety kłamią kiedy są pytane o liczbę facetów. Co o tym sądzicie?
      link - https://www.vice.com/pl/article/bn9zzq/dlaczego-dziewczyny-klamia-zapytane-o-liczbe-facetow-z-ktorymi-spaly
      treść:
      Zawsze robisz coś źle. Jeśli z nikim nie sypiasz – jesteś oziębła. Jeśli z kolei uprawiasz seks tylko w związku – to potwornie staroświeckie. Natomiast gdy sypiasz z wieloma facetami – zyskujesz opinię „puszczalskiej”
      Zazwyczaj unikam odpowiedzi na dwa pytania: 1. ile lekcji nauki jazdy wzięłam, zanim zdałam egzamin i 2. z iloma kolesiami spałam. Jeśli chodzi o prawo jazdy, nie jestem dumna z moich powolnych postępów, natomiast gdy rzecz tyczy się mężczyzn, przyznam szczerze, że przestałam liczyć.
       
      Po pierwsze – musicie przyznać, że głupie kłamstwa nie mają sensu. Zawężanie liczby facetów do niewielkiej garstki mogłoby być dla niektórych z nich krzywdzące. Zasługują na strony pełne ich imion, pisanych czcionką w rozmiarze 42, by sprawiedliwie oddać miejsce, które zajmują w moim życiu. Co powinnam zrobić z błędnymi wyborami, o których chciałabym zapomnieć? I co powinnam powiedzieć o Alessandro*? To starszy brat mojej przyjaciółki korespondencyjnej, z którą pisałam w czwartej klasie liceum. Był cudem natury z oczami tak niebieskimi jak wzburzone morza. Pocałowałam go po wspólnej przejażdżce jego skuterem wzdłuż sycylijskiego wybrzeża. Spróbuj sobie wyobrazić wówczas poziom mojego szczęścia. Może i z nim nie spałam, ale nigdy tego nie zapomnę. No cóż, nie liczę go. I nawet jeśli mam niejasną wizję liczby w mojej głowie, zawsze ją zaniżam, kiedy to pytanie zostanie mi zadane. Ponadto niezwłocznie zmieniam temat rozmowy.
       
      Wierzę jednak w sens tego pytania, bo zdaję sobie sprawę, że nie jestem jedyna. Według IFOP (Francuski Instytut Opinii Publicznej), Francuzi deklarują przeciętnie, że spali z 9,9 partnerami seksualnymi (13,1 u mężczyzn, 6,9 u kobiet). Wyniki różnią się, w zależności od klasy społecznej i wieku ankietowanych. Młodzi mieszkańcy miast – tacy jak ty – zawyżają przeciętną. Jednak w każdym przypadku jedno jest niezmienne: mężczyźni deklarują posiadanie większej ilości partnerów seksualnych, niż kobiety.
      Dlaczego? Ponieważ każdy kłamie.
       
      „Tłumaczymy tę różnicę między innymi tym, że kobiety mają tendencję do zaniżania rzeczywistej liczby swoich partnerów seksualnych, w przeciwieństwie do mężczyzn, którzy zawyżają ją", tłumaczy Francois Kraus, piastujący stanowisko „Sex Master" w IFOP. Wie wszystko o seksualności Francuzów, to jego praca. Dlaczego, do cholery, kłamiemy? Nie jestem Julianem Assange seksu, nie chcę zmuszać kobiet do udostępniania swoich list kochanków na Facebooku następnego dnia rano. Mówię „tak" prywatności, „tak" naszym małym sekretom, „tak" tajemnicom. Ale czego wciąż się boimy? „Nawet jeśli czasy ulegają zmianom, to dziś pośród wszystkich klas społecznych nadal pokutuje przekonanie, że mężczyzna mający wiele partnerek seksualnych jest bardziej wartościowy, niż kobieta o podobnym statusie" – odpowiada Sex Master z IFOP.
       
      Nie myliłam się. „Jeśli liczę, naprawdę wychodzi mi ich za dużo. To mnie przeraża. Wiesz, to głupie, ale zawsze wyobrażam sobie, że po studiach spędzę resztę życia z jednym mężczyzną. Nawet jeśli świetnie czułam się z każdym z tych 40 facetów to cóż... smuci mnie to". Czy wstydzi się swojego życia? Czy powinnam powiedzieć jej, że nie może myśleć w ten sposób? Wyobrażam sobie, że gdzieś w głowie Emilie siedzi mała dziewczynka, karmiąca się marzeniami o uroczym księciu i ta mała dziewczynka ma doła.
       
      Ale Louise – trzecia dziewczyna, z którą udało mi się porozmawiać – nie ma oporów, by otwarcie mówić, z iloma facetami uprawiała seks. „Dobre dwadzieścia". Ma 27 lat, długie blond włosy i obiektywnie patrząc, jest atrakcyjna. Kiedy weszła do Chic Cafe, gdzie miałyśmy się spotkać, wszyscy, obok których przechodziła wodzili za nią wzrokiem, ale zdawała się tego nie zauważać. Po latach bycia z jednym mężczyzną, jest teraz w fazie YOLO, co nie wszystkim się podoba. „Zdaję sobie sprawę, że moi przyjaciele mogą nie chcieć słuchać kobiety mówiącej o swoim szczęściu – o tym, jak dużo frajdy daje jej umawianie się z wieloma facetami. Wcześniej, gdy powiedziałam im o wszystkim, próbowali przywołać mnie do porządku ciętymi uwagami. Mówili mi rzeczy w stylu: »kiedy zamierzasz znaleźć sobie chłopaka?« lub »czy nie powinnaś bardziej uważać na swoją reputację?«"
        Zrobiło mi się przykro, słuchając opowieści Louise, że została zmuszona do zaprzestania dzielenia się swoim szczęściem. Musi czuć się czasami strasznie samotna. Według mojej analizy, jej przyjaciół zżera zazdrość. To jest właśnie ten dramat. Nie można pozbyć się kontekstu seksu. Gdy tylko zaczynasz mówić o swoim życiu seksualnym, jedyną rzeczą, o której myślą twoi słuchacze, to ich własne. Ich niepewność, wątpliwości.
       
      Zastanawiałam się, czy istnieje neutralny rozmówca, przed którym kobiety nie będą miały oporów mówić szczerze. Ich ginekolog? Według Emilie na mojej żółtej kanapie – nie bardzo: „Kiedy miałam 17 lat, moja ginekolożka spytała mnie, ilu miałam partnerów. Odparłam, że czterech – wyczułam pogardę. Dostałam swoistą lekcję życia: »Jak myślisz, zasługujesz na szacunek, kiedy nie szanujesz samej siebie?«"
       
      Czy wciąż tkwimy w tym samym schemacie: Don Juan kontra łatwa dziewczyna? Tak.
        Myślę, że jest nawet gorzej. Zawsze robisz coś źle. Jeśli z nikim nie sypiasz – jesteś oziębła, jeśli z kolei uprawiasz seks tylko w związku – to potwornie staroświeckie, natomiast gdy sypiasz z wieloma facetami, zyskujesz opinię kurwy. Jedna z dziewczyn, z którymi rozmawiałam, imieniem Mina, powiedziała mi, że spała „tylko z ośmioma kolesiami", co było powodem jej wstydu. „Czuję presję bycia wyzwoloną, korzystania z życia". Z kolei Emilie stara się nie liczyć. Ma niebywale piękne wielkie, zielone oczy (zupełnie jak Alessandro). Siedząc na mojej żółtej kanapie i mieszając karmelową herbatę, roześmiała się: „Możesz napisać, że było ich dwudziestu, nawet jeśli to wierutne kłamstwo". Nie skupia się na liczeniu. Powiedziała mi, że obawia się fali krytyki i krzywdzących osądów ze strony swoich znajomych. Wierzę jej, ale wyczuwam, że chodzi o coś jeszcze.
       
      Rozmawiałam na ten temat ze swoją ginekolog. Jest okrągła jak muffinka – jej matczyna twarz sprawia wrażenie godnej zaufania. Powiedziałam jej „wiesz, że wszystkie kłamiemy, wszystkie, prawda?" – podczas gdy ona wypisywała moją receptę na pigułki. „Szkoda" – odparła. „Ludzie, którzy wcześnie zaczynają współżycie lub mają wielu partnerów seksualnych, mają większe szanse zarazić się HPV, moglibyśmy odpowiednio ich informować. To tyle" – wytłumaczyła mi z niejakim smutkiem w oczach. „Nasi pacjenci powinni mieć możliwość powiedzenia nam o wszystkim bez obaw" – dodała, wbijając wzrok w podłogę.
        Sprawiła, że przez chwilę zrobiło mi się przykro, że ją okłamywałam. Odparłam, że to skomplikowane: że zawsze czuję się rozdarta między pragnieniem wolności, a potrzebą, by zachowywać się właściwie. „Cóż, ja nikogo nie oceniam" – powiedziała.
       
      Z tego co wiem, to jeśli ktoś zaczyna zdanie od „nikogo nie oceniam", zrobi coś zgoła odmiennego. Po prostu ma nadzieję umyć ręce od przykrej opinii, którą zaraz z siebie wypuści; to tak, jakby użył kilku kropel żelu antybakteryjnego na ukąszenie żmii. „Ja nikogo nie oceniam – kontynuowała – ale panienek takich jak ty widziałam wiele. Mają po 27-28 lat chcą imprezować i być wolne, ale potem kończą z płaczem, że muszą poddać się in vitro w wieku 35 lat i plują sobie w brodę, że nie obudziły się wcześniej. Czas szybko ucieka!". Wzięłam swoją kartę ubezpieczeniową i szybko stamtąd wyszłam.
       
      Mój chłopak jest przekonany, że stan mojej cipki jest opłakany przez liczbę facetów, z którymi spałam
       
       
      Jednak istnieje jeszcze kilka pytań. Dlaczego okłamujemy facetów? Dlaczego jesteśmy okłamywane przez nich? Przede wszystkim mam na myśli naszych facetów.
      Nie miałam zamiaru tracić swojego (i twojego czasu) na przesłuchiwanie wielkich macho, bo nikt nie bierze na poważnie tego, co myślą. Ale oni przyszli do mnie. Antoine to 29-latek z brązowymi włosami, potarganymi we wszystkie strony, pracuje jako „dyrektor kreatywny". Spotkałam go podczas imprezy, kiedy piłam ciepłe różowe wino z plastikowego kubka. Ktoś wspomniał mu o temacie, nad którym wówczas pracowałam. „Powiem ci, co myślę" – zdecydował. Lubi, kiedy dziewczyny nie są „łatwe na wstępie". „Lubię wiedzieć, że dziewczyna daje mi możliwość dostąpienia przywileju, zgadza się spać ze mną – to podnosi moje ego. Kiedy dowiaduję się, że jest naprawdę łatwa, że spała z połową Paryża, czuję się głupio. Zdobycie jej nie daje mi zbyt dobrego obrazu samego siebie, jeśli rozkłada nogi przed każdym. Nie jestem wtedy z tego dumny, rozumiesz?".
        Niestety, takich Antoine'ów jest więcej. Na przykład Valentine, piękna brunetka o zmysłowych, pełnych ustach w karminowym kolorze, spotkała jednego z nich. Zakochała się w przyjacielu przyjaciela. Jednego czwartkowego popołudnia piła ze swoim kumplem i „celem". Rozmawiali o jej życiu. Podczas rozmowy wyszło na jaw, że jest śmiałą dziewczyną. „Cel" natychmiast stracił zainteresowanie Valentine. Jego tłumaczenie: „Nie wie, czy Valentine to poważna dziewczyna, czy chce tylko obciągać na imprezach". Bardzo elegancko. Jakby jedno wykluczało drugie.
       
      Oczywiście, nie każdy facet jest taki sam. Oni także muszą zmagać się ze swoimi wątpliwościami, presją i normami społecznymi. Promienna Mathilda dotarła spóźniona na nasze spotkanie dobre pół godziny. Jest zakochana i właśnie przeprowadziła się tu ze swoim chłopakiem, „więc wiesz, mamy bałagan". Ubrana w świetny sweter z tygrysami. Typowa bonwiwantka. Uwielbia przygody na jedną noc, seks i wierzy, że to jedyny czas, kiedy „nie możemy oszukiwać". „Nawet jeśli facet mówi ci na początku, że kocha wyzwolone kobiety, że to go kręci, i tak w końcu zacznie ci to wypominać", ubolewa.
       
      Mathilda i jej obecny chłopak naprawdę są w sobie zakochani, jednak temat często wraca. On chce wiedzieć z iloma facetami spała. Chce znać prawdziwą liczbę, której Mathilda nie chce podać. „Jest przekonany, że moja cipka ucierpiała przez liczbę facetów, z którymi uprawiałam seks. Wierzy w to głupie przekonanie, że „z im większą liczbą facetów śpi kobieta, tym jej cipka robi się mniej ciasna" (to kompletna bzdura). Mój chłopak nie jest dupkiem, nie znosi tego myślenia, ale to silniejsze od niego. Mathilda uspokaja go tak, jak umie najlepiej. „Myślę, że to idea zakorzeniona głęboko w mężczyznach – raz »użyta«, pewnie była penetrowana przez niezliczoną liczbę innych mężczyzn. Ale gdy temat dotyczy ich samych i ich kutasów, nie myślą już o tym, że nasze cipki »się zużywają«".
        Inni obawiają się, że nie będą w stanie zapewnić przyjemności doświadczonej dziewczynie. Aby jakoś to przeboleć, Benoit znalazł „właściwą technikę". Jest przystojnym barmanem, skrywa swoje świetne tatuaże pod koszulką. Sam wywiera na siebie presję. Gdy tak na niego patrzę, ciężko w to uwierzyć. Stoi za barem (widzę jego duże dłonie, szybkie i pewne ruchy) i jest mistrzem w swoim fachu. „Mówię to bez większego wstydu: zawsze się stresuję, w szczególności za pierwszym razem. »Co jeśli mi nie stanie? Co jeśli jej nie zaspokoję? Co jeśli jednak nie jestem aż tak dobry w te klocki?« – te pytania zawsze pojawiają się w naszych głowach. Jest jeszcze gorzej, kiedy dziewczyna jest bardzo seksualna, kiedy uświadamiam sobie, że jest w tym dobra. To bardzo podniecające i przerażające zarazem. Opracowałem więc strategię. Jestem totalnym profesjonalistą w robieniu minety. Serio, podchodzę do tego bardzo sumiennie. Działam tak długo, jak trzeba. Pytam dziewczyny, co lubią, domagam się wskazówek, chcę, żeby mnie prowadziły. Gdy widzę, że jest jej dobrze – presja znika. Gdy miota się, zwijając prześcieradło, jęczy i trzyma mnie za ręce z całej swojej siły, serio – nie myślę wtedy o innych gościach. Mogła to robić wczoraj z Rocco, nie obchodzi mnie to, czuję się jak król świata".
       
    • Przez SearcherofPerfection
      Witam Bracia,
       
      Od jakiegos czasu, obserwuję siebie I staram sie dostrzec, co sprawia, ze jestem szczesliwy, jak chcialbym zyc, jak chcialbym zeby wygladalo moje zycie I zaobserwowalem, ze mam pelno mysli, a propo mojej przyszlosci, zastanawiam sie, co przyniesie mi dochod, co sprawi, ze bede niezalezny, bede wolny finansowo I personalnie.
       
      Wewnatrz czuje, ze jest we mnie ogromny potencjal, zeby byc kims slawnym I znanym I czuje, ze chcialbym byc taka osoba, ale jednoczesnie, jestem zablokowany, zeby dzialac.
       
      Obecnie dorabiam sobie w gastronomii I wynajmuje maly pokoj, jakos udaje sie wiazac koniec z koncem, dostaje pomoc od rodzicow tez, ale czuje, ze chcialbym zmienic mieszkanie, uniezaleznic sie od rodzicow totalnie, tylko mam blokade przed taka zwykla praca, zle sie czuje jak musze dzien w dzien robic dla kogos I czuje sie jak szarak, wiec nie szukalem stalej pracy, tylko zawsze dorabialem, byle starczylo. 
      Nie wiem, w czym sie chce rozwijac, znajduje zawsze jakies "ale". 
      Zalozylem bloga kulinarnego, mam strone juz zrobiona, ale jestem zablokowany, zeby zaczac nagrywac filmy, wszystko sobie"lewituje", a wystarczy przysiasc, umysl to wie, ale podswiadomosc chyba nie.
       
      Druga sprawa, ostatnio zaczalem wystepowac w serialach I przez lato mialem ich kilka I zastanawiam sie czy by nie isc w aktorstwo( zawsze mnie to rajcowalo, tylko wiem, ze zanim bede w tym zarabial minie troche czasu, a ja bym chcial juz sie uniezaleznic, tylko zeby to zrobic musze zarabiac siano teraz, a z bloga czy aktorstwa, na razie nic nie bedzie mi splywac, bo wiadomo, ze potrzeba czasu, moze dlatego z tym zwlekam.
       
      Kolejna pasja to modeling, mam predyspozycje, wszyscy mi to mowia, robie czasem jakies sesje, mam konta na stronach modelingowych, ale nic nie wpadlo jeszcze, zadna sesja platna.
       
      Mam sporo tych rzeczy, ktore mnie moga potencjalnie interesowac, ale nie jestem do konca ich pewny, boje sie zaryzykowac, ze znowu strace czas, a dalej nic nie zarobie. Czasem mam tak, ze mega wierze w sukces I ze bede kims w tym zyciu, a drugiego dnia te emocje opadaja.
      Chce wynajac to mieszkanie, bo juz czas, a wiem, ze zeby to zrobic potrzebna mi kasa, a zeby ja zarobic musze isc do jakiejs roboty etatowej, bo trzeba przeciez oplacic czynsz, rachunki, miec na swoje sprawy.
       
      Czesto wydaje mi sie, ze za duzo mysle, co by bylo gdyby, szukam drog, analizuje, a nie dzialam, za malo sie rozwijam, trace czas na glupoty.
      Nie wiem, jak sie odblokowac I zaczac brnac do celu, duza blokada jest przed zwykla praca, nie lubie jak ktos mi mowi, co mam robic. Z takich rzeczy co umiem robic, to moglbym byc barmanem, kucharzem lub kierowca, ale nie przez cale zycie tylko tak na ten czas zanim bym sie przelamal z pasjami I zaczal na nich zarabiac, no I po to, zeby dostac kredyt jakis(umowa).
       
      Bracia, jak to u Was wygladalo, wyglada? Co byscie poradzili, zrobic w takiej sytuacji, jakie sa Wasze sugestie?
      Troche sie pogubilem, w tym wszystkim.
      A wewnetrznie czuje, ze mam potencjal I jakbym tylko sie przelamal, odrzucil ten stres, strach przed tym , ze nie wyjdzie, a co jak to, a co jak tamto, to by mi sie udalo, ale jest blokada.
       
      Pozdrawiam
    • Przez MoszeKortuxy
      Radek zamiast remontować łazienkę bzykał jakieś dziewczyny  
       
    • Przez MoszeKortuxy
      Cześć Bracia. Natrafiłem na pewien artykuł w którym wypowiada się były dżihadysta. Co o tym sądzicie? Czy to pokazuje, że najlepszą bronią przeciw radykalnemu Islamowi jest zaspokojenie seksualne potencjalnych terrorystów? Teraz słowa tego uchodźcy sprzed 1,5 roku o "pełnych jądrach" i zamawianiu prostytutek mają zupełnie inne znaczenie.
      link do artykułu: https://www.wprost.pl/swiat/10071122/Byly-dzihadysta-o-terrorystach-Wielu-z-tych-chlopakow-po-prostu-potrzebuje-dziewczyn.html
      treść artykułu: 
      – Widzi się to, gdy chodzi o białych rasistów, dżihadystów czy zwykłych maczo. Tą ideą jest przekonanie, że przemoc czyni cię silnym. A jeszcze ponad tym jest zabijanie w imieniu Allaha – mówił na antenie Fox News Mubin Shaikh, były dżihadysta.
       
      Mężczyzna, który w przeszłości sympatyzował z islamskimi radykałami, tłumaczył, że dyżurnym żartem jest to, że wielu terrorystów „po prostu potrzebuje dziewczyn”. Jego zdaniem tkwi w nim ziarno prawdy. – Nie staram się minimalizować problemu ani wybielać tych ludzi. Ale rzeczywistość jest taka, że u źródeł problemu leży natura i wychowanie. Nienawiść jest czymś wyuczonym, a tego, czego można się nauczyć, można się też oduczyć – przekonywał mężczyzna w ekskluzywnym wywiadzie dla Fox News.
       
      Shaikh został zaproszony do studia w sobotni wieczór, by skomentować czwartkowe zamachy w Katalonii. W stolicy regionu, Barcelonie, w ataku terrorystycznym zginęło 13 osób, a około 100 zostało rannych. Po kilku godzinach w oddalonym o około 100 km nadmorskim Cambrils policjanci zastrzelili 5 terrorystów, którzy chcieli powtórzyć scenariusz z Barcelony. Śmierć poniosła tam także jedna z zaatakowanych osób, kilka zostało rannych. Zdaniem byłego dżihadysty, motywacją sprawców zazwyczaj jest żal. Nienawiść terrorystów do przedstawicieli zachodniej cywilizacji jego zdaniem wzbudza fakt, że czują się oni marginalizowani.
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×