Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Voqlsky

Loszki niszczą mężczyzn jedzeniem!

37 postów w tym temacie

Napisano (edytowane)

Loszki niszczą mężczyzn jedzeniem!

„Świnie przy korycie”

 

        Witam obserwuję od dawna to zjawisko na przykładzie mojej rodziny i znajomych jest to przejadanie, karmienie na siłę dzieci i facetów.

 

Ciotki,babcie,siostry tuczą dzieci które wyglądają jak „maskotka opon Miszelin” ,kiedy dzieci odmawiają dalszego jedzenia ciotka odpala TV i mówi do dzieciaka długo i jednostajnie jakąś historie „hipnoza”

dzieciak na chwile się „zawiesza” i wyłącza mu się wolna wola, może jeść dalej . Pewna dziewczynka została doprowadzona do takiego stanu że wyglądała jak „klon” babki ;) .

 

Dla osób dorosłych jest „poczucie winy” zjedz żeby Babci nie zrobić przykrości , lub Ciocia się tak napracowała przy tych potrawach .

Miśki i biali rycerze ,próbują cię namówić „ Co tak mało? Na takiego chłopa jak ty? … weź więcej ! Halina dołóż mu więcej, jedz nie krepuj się ”

 

Kiedy zwrócisz uwagę siostrze,ciotce że niszczy dzieci to zaczyna się mega ujadanie.

Rozumiem że loszki chcą utuczyć faceta po ślubie ale dlaczego niszczą swoją rodzinę? Dzieci,młodzież?

Czy jest to jakaś szeroko zakrojona akcja niszczenia mężczyzn ? Wiadomo ,że żarcie prowadzi do „otępienia” coś ala narko człowiek nie ma sił żeby czytać, czy rozwijać się. Ukryta Agresja? 

 

Na szczęście Ja i brat cioteczny wyrwaliśmy się z tej patologi .

 

     Macie jakieś doświadczenia?

 

Edytowane przez Voqlsky
14 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

To chyba jest automat chujowych wzorców żywieniowych, najgorsze, że one nie przyswajają nic co się do nich mówi. 

 

Ja od ponad 6-7 lat nie jem śniadań, za każdym razem jak wpadam do mamy (mieszkamy 600 km od siebie) to się pyta co mi kupić na śniadanie. Ogólnie mam wrażenie, że żyje własnym wyimaginowanym wyobrażeniem o mnie, tak jakby płyta CD bez możliwości nagrywania, tylko odtwarzanie :D Czasami w takich momentach + np składanie życzeń mam ochotę powiedzieć: kurwaaa Ty nic o mnie nie wiesz. Za każdym razem jak jestem w domu czuje się jak ziomek z Dnia Świstaka...

 

Ogólnie panuje u nas kult jedzenia i rywalizacji między kobietami, która lepiej i więcej ugotuje. 

Edytowane przez radeq
2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dodam, że "tradycja" wszelkich spotkań rodzinnych i uroczystości sprowadza się do nażarcia się i nachlania.

Te bardziej kameralne to jeszcze kulinarny popis pani domu.

5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No i lubię to wykorzystywać z laskami:

uIshpmbeQUGFNK7GZn1myw.png

akurat tutaj nie wyszło...

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Gdy ktoś z rodziny lub znajomych proponuje mi coś do zjedzenia, to zazwyczaj odpowiadam, że jestem na diecie. Takie odpowiadanie poskutkowało tym, że już nie jestem zamęczany przez wszystkie kobiety, które chciały mnie utuczyć. :P

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem na co wy narzekacie i gdzie znajdujecie takie samice :D Ja to bym chciał, żeby mnie podtuczały same z siebie. I tak wszystko spale więc to żaden problem :)

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To taka ciekawa sprawa, bo zauważyłem, że większość kobiet (w przeciwieństwie do facetów) ma lekkiego fioła na punkcie jedzenia. Nie trzeba długo szukać, bo już na profilach na fejsie można spotkać takie ciekawe opisy jak:

"Zainteresowania - jedzenie"

"Jeśli myślisz, że możesz mnie zdobyć jedzeniem, to masz rację"

"Pizzzzaaa <serduszko>"

itd.

 

W rozmowach też przejawiają nadzwyczajne zainteresowanie sprawami żywieniowymi i stawianie ich niemal za cel życia.

Myślę, że to jakieś zaszłości ewolucyjne, żeby utuczyć siebie i wszystkich dookoła.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No zdarzało się tak w dzieciństwie pamiętam.  Namawianie do jedzenia przez babki to tak powszechne zjawisko, że zrobił się z tego mem vide np. komiks poniżej. :)

 

atak-zupc485.jpg

 

Jeszcze drugi motyw, to wmuszanie jedzenia podczas choroby/przeziębienia "żeby organizm miał siłę", co oczywiście nie pomaga, a wręcz przeciwnie hehe.

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Temat mi znany - nie raz i nie dwa mnie to wkurwiało, bo z natury mało jem, i jakbym zjadł co mi dają, to jestem pewien że skończyłbym w szpitalu. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

35 minut temu, Pozytywny napisał:

Nie wiem na co wy narzekacie i gdzie znajdujecie takie samice :D Ja to bym chciał, żeby mnie podtuczały same z siebie. I tak wszystko spale więc to żaden problem :)

Do trzydziestu paru lat też tak miałem, a potem w szybkim tempie kilku latek spory brzuszek urósł.

 

Gdybym się zaczął kontrolować zaraz po przekroczeniu 30-stki obyłoby się bez sadełka :D

Edytowane przez Brat Jan

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

Żona się natrudziła z obiadem myśli przyjdzie mąż będzie zadowolony Przychodzi mąż żona mówi obiad podany a mąż niee nie jestem głodny A wiadomo co żona se wtedy pomyślała ? Zrobiła obiad w dobrej (wierze) yy intencji a tu mąż odpycha nie chce nie smakuje mu i już zakiełkowało jej w głowie , a wiadomo co kto myśli (kobieta)

Sam mam nieraz takie przypadki Zrobiem tam jakąś prace budowlaną Kobita zadowolona narobiła jedzenia weź kurwa odmów to tak jakbyś jej dał w pysk to się wyczuwa Mało zjem pomyśli nie smakuje a widać że lubi pichcić są nieraz i takie przypadki Nieda się odmówić no nieda

 

Edytowane przez MG-42
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@MG-42 Miałem gorzej, 1 obiad u mamy do której często zajeżdżałem, drugi z żoną.

Przy próbie odmowy jedna lub druga miałyby za złe.

Aż przyszedł czas, że powiedziałem im stop, robię się za gruby, a za tym idzie cukrzyca itp.

Załapały i już mam to co my mężczyźni lubimy najbardziej święty spokój:lol:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Też racja Ale staram się nie myśleć że jedzenie to może być choroba  yyy nie chcę wmawiać że jedzenie to coś złego raczej coś dobrego jedzenie to energia

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Babcie dają jeść i wmuszają, bo kiedyś nie było jedzenia i chodziły głodne(Nie wiem jak u Was, u mnie z jedną babcią tak było). Wojna, te sprawy, później żywność na kartki, bracia, zadziwia mnie odrobina braku myślenia w Waszych wypowiedziach.

 

Co do obecnych kobiet - Istnieje powszechne zjawisko zgarszania mężczyzny(Nie wiem jak to nazwać fachowo, więc przytoczę na zasadzie krótkiej historii)

 

Kiedyś testowałem sobie chodzenie ala Alvaro wszędzie gdzie się pojawiłem(Zamiast rozpiętego jednego guzika w koszuli, rozpinałem dwa). Taki eksperymencik, zresztą z ciekawymi wynikami. Moja dziewczyna wtedy zawsze mnie upominała, żebym zapiął jeden guzik(Nie mówiła dlaczego, ale ja wiem dlaczego i wy też się pewnie domyślacie).

 

Otóż, rozmawiając ze znajomymi, doszliśmy do podobnych wniosków(Nie odnośnie samego eksperymentu, ale pewnego kobiecego zachowania).

 

Kobieta chce najlepszego faceta, by potem stopniowo go zgorszyć i jeśli on się temu podda, ona go zostawi dla lepszego. Jeśli chodzi o zgorszenie to jest to zarówno czynnik jedzenia jakichś śmieci(Ja już nie mogę tych lodów, ale masz miśku dojedz), jak i kwestia sportu czy zdrowych nawyków. Uważajmy na generalizację. Nie mówię, że wszystkie kobiety tak mają, ale zdecydowana większość zachowuje się(Zapewne podświadomie) w taki sposób, aby ich facet nie był atrakcyjny dla innych kobiet, przez co ona sama z czasem traci do niego jakikolwiek pociąg.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

tak taak tu z nas przytoczył każdy inny przykład Ogólnie o jedzeniu ale co innego odmówić obcej osobie a co innego znanej a jeszcze jak jest się u kogoś zaznaczam u kogoś na usłudze . No noo to też jest inne myślenie bo to już wtedy nie chodzi o same jedzenie

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
51 minut temu, Brat Jan napisał:

Do trzydziestu paru lat też tak miałem, a potem w szybkim tempie kilku latek spory brzuszek urósł.

 

Gdybym się zaczął kontrolować zaraz po przekroczeniu 30-stki obyłoby się bez sadełka :D

 

No ja się właśnie kontroluję, jak czuję że brzuszek większy się zrobił i 6pak mniej widoczny :D to koryto wyżej, zero śmieciowego żarcia, więcej ruchu. Nigdy nie rozumiałem żadnych diet.

Żeby samiczka mnie tak chciała podtuczać, :D i tak by się jej nie udało ale spróbować by mogła.

 

3 minuty temu, Leonard napisał:

Babcie dają jeść i wmuszają, bo kiedyś nie było jedzenia i chodziły głodne(Nie wiem jak u Was, u mnie z jedną babcią tak było). Wojna, te sprawy, później żywność na kartki,

 

Coś w tym jest. Ktoś kto cierpiał kiedykolwiek niedostatek jedzenia ma do tego inne podejście.

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

niee u mnie pamiętam babcia nie pozwalała się obżerać nawet jak chciałem więcej to wyczuwałem że jakoś nie dostanę było tyle ile było podane na stole

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie daleko mam dziewczynkę utuczoną głównie chyba przez babcię, okulary grube szkła, cukrzyca, szersza niż wyższa.

Zrobili dziecku duużą krzywdę!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
  • Brat Jan
  • To straszny przypadek Pewnie nie odosobniony
  •  

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Brat Jan o ile to nie jest przemyślana strategia typu : będzie panna wieprzem,nikt jej nie zechce więc zostanie w domu i opieka będzie jak się patrzy.  Mnie matka też futrowała całe dzieciństwo wciąż powtarzając brednie że gdyby mi nie dać jeść to sam bym się nie upomniał. Taaa akurat , dziecko to automat jak pies, koń i samo siebie nie nie zagłodzi . Trzeba tylko nakierować żeby np nie wpieprzało cukierków zamiast jarzyn. Dzisiaj widzę że bardziej chodziło o to żebym nie był chudszy od kolegów , kuzynów bo co matrix powie. Ale .... nikt ich też nie uczył jak być rodzicami ,dali najwięcej ile potrafili i wielka chwała im za to. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

4 godziny temu, Leonard napisał:

Kobieta chce najlepszego faceta, by potem stopniowo go zgorszyć i jeśli on się temu podda, ona go zostawi dla lepszego. Jeśli chodzi o zgorszenie to jest to zarówno czynnik jedzenia jakichś śmieci(Ja już nie mogę tych lodów, ale masz miśku dojedz), jak i kwestia sportu czy zdrowych nawyków. Uważajmy na generalizację. Nie mówię, że wszystkie kobiety tak mają, ale zdecydowana większość zachowuje się(Zapewne podświadomie) w taki sposób, aby ich facet nie był atrakcyjny dla innych kobiet, przez co ona sama z czasem traci do niego jakikolwiek pociąg.

W sumie wszystkie moje diety i treningi szły w pizdu przez ex(rodzinkę jakoś dałem radę przekonać, chociaż ciągle się wtrącają). Nigdy nie miałem takiego brzucha jak teraz... I jeszcze pod koniec wypominanie że się zapuściłem xd

Edytowane przez seven

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Leonard napisał:

Kobieta chce najlepszego faceta, by potem stopniowo go zgorszyć i jeśli on się temu podda, ona go zostawi dla lepszego. Jeśli chodzi o zgorszenie to jest to zarówno czynnik jedzenia jakichś śmieci(Ja już nie mogę tych lodów, ale masz miśku dojedz), jak i kwestia sportu czy zdrowych nawyków. Uważajmy na generalizację. Nie mówię, że wszystkie kobiety tak mają, ale zdecydowana większość zachowuje się(Zapewne podświadomie) w taki sposób, aby ich facet nie był atrakcyjny dla innych kobiet, przez co ona sama z czasem traci do niego jakikolwiek pociąg.

 

Dużo w tym prawdy.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czasem ma wrażenie, że kobiety podświadomie bombardują Nasze ciało żeby nie wyglądało tak fajnie, tylko żeby się upodobniło do ich ...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, Leonard napisał:

Kobieta chce najlepszego faceta, by potem stopniowo go zgorszyć i jeśli on się temu podda, ona go zostawi dla lepszego. Jeśli chodzi o zgorszenie to jest to zarówno czynnik jedzenia jakichś śmieci(Ja już nie mogę tych lodów, ale masz miśku dojedz), jak i kwestia sportu czy zdrowych nawyków. Uważajmy na generalizację. Nie mówię, że wszystkie kobiety tak mają, ale zdecydowana większość zachowuje się(Zapewne podświadomie) w taki sposób, aby ich facet nie był atrakcyjny dla innych kobiet, przez co ona sama z czasem traci do niego jakikolwiek pociąg.

 

Moja teoria jest inna - kobieta chce najlepszego faceta - ale takim właśnie "zjedz jeszcze troszkę" TESTUJE go, czy jest asertywny w tym co robi. Misiaczek jeden raz obleje, drugi raz obleje, tysięczny i nagle jest nadwaga +20kg. Misiaczek przegrał ten codzienny mały konflikt tysiąc razy bo nie zadbał o siebie, nie pozostaje nic innego jak wzgardzić takim samcem, bo co z niego za samiec jak sam nie potrafi siebie kontrolować?

 

Kobieta zawsze chce mieć kierownicę w związku, ale gdy już ją ma to jest nieszczęśliwa - ot loszko-paradox

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Podobna zawartość

    • Przez Artem
      Kiedyś mnie to mocno wkurwiało a teraz się do tego przyzwyczajam powoli. Piszę o niesłowności loszek, co nie raz było tutaj poruszane ale w kwestiach związkowych, małżeńskich i łamania dość poważnych obietnic przez zdradę czy kłamstwa. Natomiast tutaj, chciałbym się skupić na czymś lżejszym, czyli na zwykłych obietnicach, które loszki składają w momencie gdy na coś się umawiamy. Życie wygląda tak, że nie jest łatwo załatwiać sprawy tylko z mężczyznami ( a i nie wszyscy faceci są słowni). Niekoniecznie musi być to randka, może to być... a zresztą podam zaraz przykłady
      Wierzcie mi, jeszcze jakiś czas temu wkurwiało mnie konkretnie takie zlewanie tematu przez loszkę mimo, że wcześniej coś sobie ustaliliśmy. Dzisiaj jestem na trochę innym etapie, który dokładniej zaraz przedstawię. Oto przykładowa sytuacja, która mnie kiedyś spotkała, gdy jeszcze nie przepracowałem w sobie pewnych przekonań. Mam nadzieję, że to Wam szerzej rozjaśni o co mi chodzi w tym wątku:
       
      1. Szukałem partnerki na wesele. Zaproponowałem to znajomej z uczelni. Powiedziała, że pomyśli. Potem napisałem do niej na FB, jak wygląda sytuacja, kiedy wesele itp. itd. Usłyszałem od niej magiczne "dam Ci znać". Mówię: ok, ale chciałbym wiedzieć jak najszybciej więc czekam na odpowiedź tydzień. Napisałem do niej po dwóch tygodniach, bo ona nie odpisała oczywiście. Byłem zły na nią za takie olanie, napisałem, że już za późno skoro mi nie dała znać. Ona odpisała: że zapomniała. Miała wyjebane po całości. A we mnie było sporo złości za takie coś. Moje pytanie w tej sytuacji brzmi: czy tak trudno napisać idę lub nie idę? Czego one się boją? Przecież nie będę krzyczeć jak mi odmówi  
       
      Kolejne sytuacje miały miejsce w trakcie pracy nad sobą i to całkiem niedawno:
       
      2. Zacząłem pisać z pewną starą znajomą. Miałem do niej jakąś sprawę i się zgadaliśmy. Zareagowała radością na moją wiadomość, albo tak też grała. I to ona zaczęła mnie naciskać na spotkanie. Co ciekawe, znam ją na tyle, że już z dystansem podchodziłem do jej obietnic. Popisaliśmy trochę, ona o tym spotkaniu cały czas mi truła, no to mówię: ok, proponuję tego i tego - nawet nie pytałem czy jej pasuje, czysta pozycja. I co? I cisza. Kiedyś wielokrotnie tak ze mną pogrywała a ja się wkurwiałem strasznie i jej robiłem "awantury" na fejsie za to ;D Dziś po prostu chciałem ją przetestować, czy znowu to zrobi i obserwowałem jej zachowanie. Zobaczyłem totalne olanie. Przeczytała moją wiadomość i nic nie odpisała. Więc i ja nic nie odpisałem. Poczułem satysfakcję, że moje przypuszczenia się potwierdziły. Oraz spokój.  Moje pytanie: po co reagowała takim podnieceniem na początku naszej rozmowy, skoro po jakimś czasie i tak mnie olała?
       
      3. Ustawiłem się z jakąś loszką z uczelni, żeby jej teksty na jeden przedmiot sprzedać. Napisałem, żeby mi potwierdziła czy w przyszłym tygodniu (kiedy mieliśmy się spotkać) dalej je będzie chciała i podałem jej numer telefonu do siebie, w sprawie kontaktu. Tu też zrobiłem pewien eksperyment. To ja dałem jej swój numer i poprosiłem ją o zainwestowanie w naszą rozmowę "byznesową". Zaciekawiło mnie czy sama napisze czy jak ta księżniczka będzie leżeć i czekać na swojego rycerzyka. Mija tydzień, panna nic nie napisała oczywiście. Napisałem do niej na fejsie czy chce te teksty czy nie i nie dostałem odpowiedzi. Moje pytanie brzmi: skoro najpierw ma zapotrzebowanie na coś, daje ogłoszenie o tym to potem gdy się już transakcja ma dokonać zaczyna to olewać? Odnoszę wrażenie, że ona liczyła, że będę skakać wokół niej. Dla mnie to trochę nielogiczne, jeśli mi na czymś zależy, żeby od kogoś to odkupić to dążę do tego, umawiam się i finalizuję transakcję. A tutaj? To ja musiałem przejąć inicjatywę i podpytywać jaśnie panią kiedy się możemy ustawić na handel  Wyszło na to, że ja bardziej chciałem te teksty sprzedać niż ona kupić  Genialne manipulantki
       
      4. Ostatnia sytuacja z tego weekendu. Miałem wycieczkę pieszą w ten weekend i zaproponowałem taki wypad jednej mojej znajomej. Zawsze to raźniej gdy kolejna znajoma twarz jest w grupie gdzie większość stanowią nieznane mi osoby. Miała się namyślić i właśnie też "dać znać". Oczywiście cisza. Nic do niej nie pisałem, bo stwierdziłem, że nie będę jej błagać, w końcu ona miała się odezwać. Wycieczka się odbyła, do znajomej jako pierwszy nie napiszę. A gdy już się ona odezwie to zastanawiam się czy nie wrócę do tego jej olania i grzecznie nie zwrócę jej uwagi, że tak nie powinno się robić w relacji ze mną  
       
      Tak to wygląda panowie, mnie zastanawia jak Wy sobie radzicie w podobnych sytuacjach. Jak się zachować w momencie przyłapania loszki na takiej niesłowności? Niby nic a jednak moim zdaniem jest to mało odpowiedzialne zachowanie. I takie nietraktowanie drugiego człowieka na poważnie. A chodzi o kwestie codzienne, normalne, nie żadne zdrady czy małżeństwa. Również jeżeli wyłapaliście jakieś błędy w moim zachowaniu to zachęcam do analizy powyższych sytuacji  
       
      No i pomimo zadania Wam powyższych pytań, mam pewien morał z tej historii, który też może być odpowiedzią na nie, choć chciałbym usłyszeć Wasze uzupełnienie i podpowiedzi. A morał ten brzmi: loszek nie można traktować poważnie. I jest znacznie łatwiej  
    • Przez Stulejman Wspaniały
      Panowie, jako że aspirujemy do miana forum z klasą, myślę że używanie słowa "świnie" odnośnie kobiet jest dla nas po prostu cholernie niekorzystne. To nie nakaz, ale moja sugestia - a ponieważ jest tu sporo inteligentnych ludzi, pragnę was przekonać a zrobicie co chcecie.
       
      Forum się rozwija, jest coraz więcej ludzi. Działamy jak magnes na facetów i kobiety, więc można założyć że najbliższa przyszłość to co najmniej tysiące użytkowników - a moim skromnym zdaniem, jesteśmy najlepszym forum w Polskim necie, tylko jeszcze dorastamy. Nasz target to miliony ludzi, dobrze o tym wiecie - tylko kuleje reklama i marketing, bo zyski z książek nie starczają na porządną reklamę.
       
      A gdy pojawia się sława, rośnie też fala krytyki, zazdrości i pojawiają się hejterzy. Pisanie o "świniach" daje argument hejterom którego nie można w żaden sposób obalić - jest to pisanie nieestetyczne, nieeleganckie, chamskie. Ja sam lubię tak pisać, ale muszę zdawać sobie sprawę z konsekwencji, a te mogą być spore kiedyś. Robimy z siebie chamów w miejscu, gdzie powinniśmy być eleganccy - bądźmy chamami tylko tam, gdzie jest to bezwzględnie konieczne. Wyobraźcie sobie tekst w jakimś szmatławcu, np. w wyborczej gdzie piszą o forum, gdzie kobiety są nazywane świniami. Po co nam to? Przecież od razu nas zaszufladkują.
       
      Ja proponuję pisać o kobietach "Panie" (zawsze z dużej litery), co jest w pewien sposób ironiczne oraz pokazuje nasz dystans żartobliwy do nich - to wkurza je mocniej niż najgorsze nawet bluzgi. Mogą być też Damy, książniczki itd., ale świnie? Suki? Zauważcie jak Panie piszą cynicznie o nas - piszą "Pan", "Panowie" - one tak walczą. Wiadomo że nienawidzą, ale na zewnątrz wszystko ma być cacy - a my się sami podkładamy pod topór jak ostatnie głupki.
       
      Myślę że ludzie z wizją, którzy wiedzą co te forum nam daje i po co jest, rozumieją jakie zrodzi to konsekwencje. Czy nie lepiej być subtelnie eleganckim i czarującym, kiedy wszyscy i tak wiedzą o co chodzi? Dlaczego mamy być zawsze tępakami, którzy nie uczą się od przeciwnika jego sztuczek i podstępów? Nigdy nie będziemy lepsi, jeśli będziemy stereotypowymi grubianinami.
       
      To moja sugestia, zrobicie jak chcecie. Zapraszam jednak do dyskusji kumatych, jak nazywać w naszym slangu Panie? Niech to będzie tylko nasz forumowy język.
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.