Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
cnrdz

Alternatywa dla kredytu na całe życie

Recommended Posts

Jaka jest według Was alternatywa do usamodzielnienia się bez wkopywania się w kredyty?

Moje założenie jest takie, że nie ma opcji żebym mieszkał kiedykolwiek w mieszkaniu, bo czułbym się tam jak w puszce. Obecnie wynajmuje "letniak" zaadaptowany jako mieszkanie na prywatnej działce właścicieli, obok domu w którym oni mieszkają. "Domek" ma około 40m2 i na dobrą sprawę mi wystarcza. Co prawda brakuje mi swobody w postaci własnego garażu, gdzie mógłbym pogrzebać przy samochodzie, stąd naszły mnie te rozmyślania.

Kiedyś Michał Jesionowski (ten z Miłośnicy 4 Kółek) nagrał vloga o niejakich ROD-ach, czyli Rodzinnych Ogródkach Działkowych (lub jak kto woli RODOS - ... Ogrodzone Siatką, ale jak brzmi :) )jako właśnie takiej alternatywy, bo podobno jest to tanie wyjście, jednak z mojego researchu wynika, że nie do końca legalne (są tam niby jakieś luki, ale czy warto się w to pakować?)

Tutaj link do odcinka: >Klik<

Inną sprawą jest, że nie jestem pewien czy chciałbym całe życie mieszkać w jednym miejscu, więc budowanie domu za 200-300tyś zł to raczej nie dla mnie. Z drugiej strony bardzo ciekawa wydaje się propozycja tych od domu za 35tyś zł za 35m2 na zgłoszenie >Klik<

Jakie jest Wasze zdanie? Jak Wy mieszkacie? Dom? Mieszkanie? Własne? Wynajem?

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tu jest o tym caly dział 

https://braciasamcy.pl/index.php?/forum/

 

Tutaj parę propozycji 

 

12 godzin temu, cnrdz napisał:

Jakie jest Wasze zdanie? Jak Wy mieszkacie? Dom? Mieszkanie? Własne? Wynajem?

W opcji idealnej wynajmuję tanie mieszkanie bo wolę podróżować niż w nim siedzieć, i tak po 14 godzin dziennie mnie w nim nie ma.

 

W razie decyzji, po okresie wypowiedzenia, wyprowadzam się i tyle. Nie musze szukać kupca, remontować, o naprawy dba właściciel.

 

Teraz mam taka sytuację. Mieszkanie wynajęte mam duze i drogie bo pani chciała.

 

Rozstajemy się. Przesiadam się do taniego, pani niech robi co chce, ja skończę mój najem i jestem wolny.

 

Natomiast:

Kupione też mam (razem z panią) i z nim tragiczne, rujnujące budżet problemy z powodu własnych zaniedbań i niefachowego zbadania nieruchomości oraz szaloną współwłaścicielką.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By tips6
      Jeśli chodzi o związek to jak wiemy dziewczyny z patologicznych rodzin są raczej be, matki są raczej be i wariatki są raczej be. Ostatnio miałem natomiast rozkminę na temat dziewczyn wychowywanych w domu dziecka.
       
      Przyjmijmy że zaraz po porodzie rodzice umierają, innej rodziny brak, dziecko trafia do ośrodka opiekuńczego i nikt go nie adoptował aż do dorosłości.
       
      Z kogo będzie czerpać wzorce? Z rówieśników, opiekunów, osób odwiedzających ośrodek w celu adopcji? Czy jeżeli opiekun(ka) będzie rządził twardą ręką to dziecko podświadomie też będzie próbować zająć dominującą pozycję jak dorośnie? Mam tutaj na myśli sytuację podobną jak wtedy, gdy w domu rządzi matka, a córka przyswaja to zachowanie i wobec partnerów też jest cięta. Czy dziecko może traktować jakąś dorosłą osobę jak swojego rodzica bo potrzebuje bliskości i uwagi?
       
      Jeżeli dziecko wychowa się w dużej grupie rówieśników, to czy można założyć że będzie miało lepiej rozwinięte umiejętności współpracy i komunikacji?
       
      Czy zła sytuacja finansowa ośrodka wpłynie na zwiększenie chęci rozwoju dziecka? Mam tu na myśli potrzebę zdobycia pozycji społecznej i bogactwa u kobiety która wcześniej jako dziecko nie miała za dużo. Lub odwrotnie, jeżeli ośrodek był dobrze finansowany czy może nam wyrosnąć księżniczka, która będzie oczekiwać że zawsze wszystko dostanie?
       
      Jeżeli dziecko nie będzie mieć do czynienia z typowymi zachowaniami rodziców (między sobą) jak przytulanie, uśmiechy, całusy, to czy może w jakiś sposób "błędnie" interpretować związek? Czy u takiej kobiety program związek zostanie wyłączony/usunięty i skończy na starość z 16 kotami? A może ze względu na niewiedzę jej związki nie przetrwają zbyt długo i skończy jako samotna matka?
       
      Jeżeli będzie mieć dziecko to jak się nim zajmie? O ile wiem starsze kobiety radzą młodym jak dziecko wychować. Oczywiście instynkt macierzyński pewnie zadziała, ale zastanawiam się jak dużo zachowania matki to instynkt, a jak dużo to wyuczone zachowania (których nasza sierota nie mogła się nauczyć bo nie miała matki).

      Oczywiście możliwe, że takie dziecko wyrośnie na zupełnie normalną kobietę (i dopuszczam taką możliwość), ale zastanawiam się czy takie dzieciństwo bez rodziców może na dorosłą kobietę wpłynąć tak lub jeszcze inaczej.  
       
      To są takie moje przemyślenia, niestety więcej pytań niż odpowiedzi, tym niemniej zachęcam do dyskusji.
       
      Temat jest o potencjalnych zaburzeniach psychicznych kobiet, więc mam nadzieję że dodałem go do dobrego działu => pozostałe zaburzenia.
    • By teko
      Witam braci,
       
      Sprawa wygląda następująco. Wraz z bratem i rodzicami posiadamy bardzo duży, 4 poziomowy dom, w dobrej lokalizacji. Miasto +50 tys. mieszkańców, dobrze rozwijające się, w zakładach pracy brakuje ciągle ludzi, pełno tu Ukraińców, Azjatów, Nepalców i innych. Prognozy wskazują na to, że nawet jak Ukraińce by do Niemiec wyjechali, nadal będzie duże zapotrzebowanie na pracowników i będą ich ściągać.
       
      Mankamentem domu jest to, że z dobre 10 lat nie był nawet ogrzewany, wymaga prawie, że kapitalnego remontu. Na tę chwilę jest niesprzedawalny. Raz, może za cenę jaka by nas nie satysfakcjonowala, dwa, jest tak brzydki i duży, że nie kalkuluje się kupno jego plus remont, aby się wprowadzić rodziną. Chyba, że pod wynajem. Właśnie...
       
      Więc już od dłuższego czasu myślę, dlaczego by nie wyremontować go i nie dać pod wynajem dla pracowników? Podjąłem już pewne kroki w tym kierunku. Każdy fachowiec, który był na oględzinach wycenił mi jaką kwotę muszę mieć, aby ruszyć z remontem. Wiadomo, że kwota była w zaokrągleniu więc biorę poprawkę na to i muszę co najmniej te 20% dorzucić.
       
      A więc do sedna. Żeby dom nadawał się do użytku potrzebuje 150 tys. zł. Praktycznie całą kwotę muszę zapozyczyc w banku czyt. pożyczka hipoteczna. Całość do oddania to grubo ponad 200 tys. Rodzice i brat po ciężkich rozmowach w końcu dali mi wolną rękę co do tego domu, więc jeżeli spróbuję zaryzykować to wszystko spoczywać będzie na moich barkach, choć mam slowną deklaracje od ojca, że pomoże ile będzie mógł, ale wiecie jak to jest.
       
      Ostatnio jednak mam pewne wątpliwości i strach zajrzał do dupy. W rodzinie nie mam wsparcia co do tego, są bardzo sceptyczni i też boją się, że nie wypali. Za to u postronnych osób jest niemal zdziwienie, dlaczego już dawno nie poszedłem w tym kierunku.
      Proszę o postawienie się na moim miejscu i dajcie znać jak Wy to widzicie. Na co zwrócić uwagę? Robić to czy nie? Wpierdolic się w kredyt na 25 lat czy nie? A może splace wcześniej i potem sam zysk albo sprzedaż za normalne pieniądze?
      Mówi się, kto nie ryzykuje szampana nie pije. Mam nadzieję, że dużo osób wypowie się w tym temacie.
       
      Dodam na koniec, że mam 24 lata, rok czasu pracuję w jednym z zakładów pracy w moim mieście i mam wrażenie jakbym się zatrzymał w miejscu i gnije tutaj, bez większych perspektyw, w dodatku w wynajmowanym mieszkaniu, gdzie w raz z narzeczoną pchamy kasę obcym ludzią do portfela.
       
    • By Patton
      Drodzy bracia, od kilku tygodni zbierałem fakty dotyczące jednego gościa z mojej pracy, no ale przejdźmy do rzeczy.
       
      Znajomy z pracy lat 38, kilka lat po rozwodzie który dobrze zarabia, płaci alimenty na dwójkę swoich dzieci ponad rok temu poznał rozwódkę w podobnym wieku z dwójka dzieci. Od początku był seks bez kalosza, wyjazdy dwa razy w roku na jego koszt itd.

      Po jakimś czasie dostał pieniądze za swoją połowę domu od byłej zony, a jako że tych pieniedzy jest dość dużo plus ma swoje oszczędności to ma w planach kupić dom i zamieszkać tam z swoją obecną kobietą.
       
      I oczywiście po jakimś czasie jego kobieta powiedziała że chciałaby jeszcze jedno dziecko, na co on odpowiedział że nie chce dziecka bo jeszcze nie kupił domu itd.

      Oczywiście dalej był seks bez kalosza. No i jakiś tydzień temu okazało się że jego kobieta jest w ciąży. No i teraz na szybko chce kupić dom żeby mieli gdzie mieszkać, i co ciekawe w najbliższym czasie planuje jej się oświadczyć, i mysli w jaki oryginalny sposób to zrobić.
       
      I oczywiście powiedział o tym w pracy,
      na co jeden gość który ma już drugą żonę zapytał co zrobi jeśli będzie rozwód na co odpowiedział że zakochanym takie coś się nie zdarza.
       
      Jeśli temat jest w złym dziale to proszę o przeniesienie do odpowiedniego działu.
    • By Perun82
      Nie opłaca się być singlem – i nie chodzi tylko o samotność jako taką. Okazuje się, że osoby bez życiowych partnerów płacą znacznie więcej niż te, które kogoś posiadają. A żaden rząd nie chce dotować tych, którzy (jego zdaniem) są bezproduktywni
       
      https://bezprawnik.pl/ceny-zycia-singla/
       
      Pytanie kiedy wprowadza podatek od kawalerów. Bo "czy" nie jest już aktualne. 
       
      https://bezprawnik.pl/bykowe-podatek-od-bycia-singlem/
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.