Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Mordimer

Prof. Lew-Starowicz odnośnie różnic płci

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Profesor Zbigniew Lew Starowicz na temat biologicznych różnic płci w kontekście indoktrynacji tzw kulturą gender.

 

 

 

Warto obejrzeć, jak naukowiec wypowiada się odnośnie debilizmu gender.

Porusza na końcu kwestie pożądania czyli to o czym wspomina @Stulejman Wspaniały w audycjach i co znamy z forum - "ugłaskanie" faceta przez kobietę  i wpływ atrakcyjności partnera na jakość związku.

Link z wykopu."

Edytowane przez Mordimer
  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Świetna audycja Lwa, tylko takie pauzy są na ułamek sekundy które mnie okropnie irytują. O ośrodkach seksualnych w mózgu u kobiet (większość jest bi) chciałem nagrać audycję już dawno - każda dziewczyna którą znałem, przyznawała mi się do doświadczeń z kobietami. Dobrze że moje spostrzeżenia potwierdzają badania naukowe, bo znowu by było że zmyślam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

  • Podobna zawartość

    • Przez lxdead
      O roli płci, równouprawnieniu w związkach, metodach antykoncepcji, niwelowaniu przemocy seksualnej uczyć się będzie młodzież słupskich szkół – zdecydowali radni.
      Program wspierania edukacji zdrowotnej młodzieży w latach szkolnych 2018-2020 słupscy radni przyjęli w środę bez dyskusji 16 głosami „za”, przy pięciu „przeciw”. Jeden radny wstrzymał się od głosu. Projekt uchwały wniósł klub radnych PO.
        Program ma być uzupełnieniem już działających „Miejskiego programu przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz ochrony ofiar przemocy w rodzinie na lata 2016-2020” i programu „Zdrowie, mama i ja”. Ma dostarczać wiedzy o życiu seksualnym człowieka, zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, wartościach rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji w ramach obowiązującej od 1 września 2017 r. podstawy programowej. Poszerzy ją jednak o treści związane z eliminowaniem przemocy seksualnej, równouprawnieniem w związkach i rolą płci.
      Edukacją w ramach nowego programu mają być objęci od nowego roku szkolnego uczniowie ostatnich klas szkół podstawowych i pierwszych w szkołach średnich. Program mają realizować organizacje pozarządowe i podmioty działające na zasadach organizacji pożytku publicznego i wolontariatu we współpracy z miastem. Prowadzący będą musieli mieć udokumentowane doświadczenie w pracy szkoleniowej w zakresie edukacji seksualnej.
      W styczniu 2018 r. słupscy radni nie przyjęli uchwały, zgodnie z którą prezydent miasta Robert Biedroń we współpracy z organizacjami pozarządowymi miał podjąć działania merytoryczne i organizacyjne w sprawie opracowania zintegrowanego programu edukacji seksualnej.
      Wówczas wnioskodawcą był Biedroń i w uzasadnieniu do uchwały wskazał, że chciałby, aby w programie sprawy roli płci były omawiane w kontekście orientacji seksualnej i transpłciowości, by mowa w nim była o wolności i przyjemności seksualnej. Wtedy 16 radnych zagłosowało „przeciw” takiemu zintegrowanemu programowi edukacji seksualnej.
       
       
      I co bracia na to?
    • Przez MoszeKortuxy
      http://www.rp.pl/Polityka/180329754-Kanada-Urzednicy-maja-nie-mowic-ojciec-i-matka.html
      Kanada chce chyba dogonić, albo nawet przebić Szwecję w wyścigu najbardziej "nowoczesnych" i "postępowych" krajów świata  Co tym sądzicie?  
       
      Urzędnicy kanadyjskiej agencji rządowej Service Canada (instytucji, której zadaniem jest dostosowywanie rządowych programów i usług świadczonych przez państwo do potrzeb Kanadyjczyków) otrzymali polecenie, by w kontaktach z obywatelami używać neutralnego płciowo języka - informuje kanadyjski serwis thestar.com.
       
      Minister ds. polityki rodzinnej Jean-Yves Duclos broniąc dyrektywy skierowanej przez kierownictwo Service Canada do pracowników podkreślił, że jest to kwestia szacunku i próby "zaadaptowania się do warunków rodzin w XXI wieku".
       
      Lider opozycyjnych konserwatystów Andrew Scheer określił te instrukcje mianem "śmiesznych". Z kolei poseł niezależny Rheal Fortin kpił, że "cieszy się, iż w Service Canada nie mają większych problemów".
       
      Duclos broniąc dyrektywy podkreślił, że urzędnicy będą mogli używać określeń "pan" i "pani" jeżeli petent poprosi, aby tak go tytułować.
       
      Inicjatywę chwali Helen Kennedy, dyrektor wykonawcza organizacji broniącej praw przedstawicieli środowisk LGBT - Egale Canada. - Kwestie dotyczące neutralnego płciowo języka są bardzo ważne, mogą wydawać się mało ważne dla opozycji, ale zapewniam, że są ważne dla członków naszej społeczności - stwierdziła dodając, że dyrektywie powinny towarzyszyć szkolenia dotyczące neutralnego płciowo języka. - Niektórzy mogą mieć dobre intencje, ale jednocześnie nie rozumieć, lub nie mieć wiedzy na temat tego jak zadać pytanie w sposób, który nie będzie obraźliwy - dodała Kennedy.
       
       
    • Przez MoszeKortuxy
      https://www.magnapolonia.org/do-ksiegarn-trafila-promujaca-gender-i-feminizm-ksiazka-dla-dzieci-pt-byla-sobie-dziewczynka/
      Dziecięce umysły na celowniku marksistów!
       
      Na portalu wp.pl ukazał się wywiad z autorem promującej gender i feminizm książki dla dzieci pt. ‚Była sobie dziewczynka”. Poniżej prezentujemy cały tekst ku przestrodze oraz by pokazać do czego może doprowadzić skrajna lewicowa ideologia, której celem stają się niestety nasze dzieci.
       
       Łukasz Knap: Coś z tym równouprawnieniem w Polsce musi być nie tak, skoro najbardziej feministyczną książkę dla dzieci napisał mężczyzna…
       
      Piotr Dobry: Niektórym się to zresztą nie podoba. Jeden fanpejdż feministyczny miał trochę pretensji, dlaczego pod książką nie podpisały się kobiety – bo również mój serdeczny kolega ilustrator, Łukasz Majewski, jest mężczyzną, jak same końcówki leksykalne wskazują. Cóż mogę powiedzieć? Już kiedyś półżartem przepraszałem, że nie jestem kobietą, że nie jestem czarny, ale wydaje mi się, że kobiety, jakkolwiek doskonale radzą sobie same, w jakimś stopniu potrzebują sojuszników, tak jak kiedyś Afroamerykanie potrzebowali abolicjonistów. W sumie nie moja wina, że akurat ja wpadłem na pomysł takiej książki, nie uważasz? A feministycznych książek dla dzieci i nie tylko autorstwa kobiet jest całe mnóstwo – sam ostatnio kupowałem córce „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek” tandemu włoskich pisarek, „Dziewczyny mają moc” fotografki Kate Parker, wspaniały album, czy książki podróżnicze Martyny Wojciechowskiej – zatem postrzegam siebie i Łukasza po prostu w charakterze małej grupy wsparcia.
       
      Co to właściwie znaczy dla ciebie – być feministą?
      Wiesz, mam trochę problem z tą etykietką. Nie lubię nią epatować, bo odnoszę wrażenie, że kobiety mogą być wręcz rozdrażnione nagłym przyrostem zadeklarowanych feministów w ostatnich latach. Tak jakby było w tym coś misyjnego – oho, patrzcie na mnie, jaki to jestem wspaniałomyślny, oto dzielny rycerz przybywa kobietom na ratunek. A to nie misja, tylko najnormalniejsza rzecz pod słońcem, zwykła życzliwość, niezgoda na seksizm wokół, odruchowa potrzeba wsparcia. Empatia – po prostu.
       
      Nie wolałbyś korzystać ze swoich przywilejów jako mężczyzna?
      Korzystam z nich całe życie i cieszę się, że mogę być świadkiem, jak ten tradycyjny paradygmat męskości stopniowo kruszeje, a fundamentalna staje się równość i partnerstwo mężczyzn i kobiet. Bynajmniej nie czuję się mniej męsko przez to, że moja żona zyskuje pozycję społeczną i przywileje, które jeszcze dwa-trzy pokolenia wstecz byłyby przypisane tylko mnie. Wręcz przeciwnie, to wielka frajda móc obserwować, jak zmienia się model podziału obowiązków w rodzinie, wychowywania dzieci.
      „Była sobie dziewczynka” opowiada o sytuacji tytułowej bohaterki w różnych krajach na przestrzeni wieków. Polska wypada na tym tle zaskakująco dobrze. Piszesz, że dziewczynka w naszym kraju nie musi chodzić w sukienkach, może głośno wyrażać swoje zdanie i generalnie „może wszystko”.
       
      Czy na pewno? Rzeczywistość większości dziewczynek w Polsce jest chyba zgoła inna.
      Zauważ, że ja tego nie piszę w czasie dokonanym, lecz czysto życzeniowo, zwracając się bezpośrednio do czytelniczki, a pośrednio także do jej rodzica. Tam jest wyraźny kontekst emancypacyjny – właśnie dlatego, że rzeczywistość w wielu domach często wygląda inaczej, stereotypy są umacniane, dziewczynki ganione za „zbyt męskie” zabawy, styl bycia, styl ubierania się. Co prawda poczyniliśmy w ostatnim czasie naprawdę spory progres na rzecz równouprawnienia dziewczynek i chłopców, ale wciąż jest na tym polu wiele do zrobienia, patriarchat wciąż trzyma się mocno i straszy „genderem” niczym onegdaj czarną wołgą.
       
      Przyjdzie gender i nas zje?
      Dokładnie. Inna sprawa, że ja też w tym ostatni rozdziale zwracam się nie tyle do młodych Polek, choć one naturalnie będą głównymi odbiorczyniami książki, ile do uprzywilejowanych dziewczynek z kręgu zachodniego. Rodzice zmuszający nastolatkę do założenia sukienki to okropna sprawa, ale nijak nie da się tego porównać z dorastaniem w okolicznościach wojny, głodu, przymusowego obrzezania.
       
      Wróćmy jeszcze do polskich realiów.
      Zgadzam się, że są dalekie od ideału, ale w książce znajdziesz też rozdział o Staropolsce, gdzie opisuję codzienność dziewczynek, które niedługo po zaplecinach, w wieku 8 lat bywały zaręczane, a jako 13-latki wydawane za mąż. Przez ten kontrast chcę właśnie uzmysłowić współczesnym młodziutkim odbiorczyniom, jak wiele mają dziś możliwości i jak wielką siłą jest teoretycznie pospolite prawo wyboru.
       
      Sam jesteś ojcem. Co jest najtrudniejsze w wychowaniu dziewczynki w naszym kraju? 
      Najtrudniejsze jest chyba ciągłe siłowanie się z niesprzyjającym otoczeniem. To przypomina przeciąganie liny. Idziemy do kina na „Gwiezdne wojny”, a następnego dnia córka słyszy od kolegów, że to nie są filmy dla dziewczyn. Szczęśliwie mam jeszcze u niej jakiś tam autorytet, niemniej ziarno niepewności zostaje zasiane, tym bardziej że ona niedługo skończy 10 lat i powoli wchodzi w wiek, kiedy opinie rówieśników przedkłada się nad zdanie rodziców. Ci ostatni też zresztą bywają omylni, nadopiekuńczy, mogą zaszkodzić w dobrej wierze. Trzeba szukać tego mitycznego złotego środka, a zarazem przygotować się na frustrację, że na poszukiwaniach się zakończy, bo to nie są sytuacje zerojedynkowe.
       
      Czy są jakieś sfery, w których twój syn ma większy fory?
      Jeśli są, to chyba wyłącznie wynikające z racji wieku, nie płci. Od 10-latki można wymagać więcej niż od 5-latka. Ale staramy się też z żoną nie szafować niczym w stylu „młodszym się ustępuje”, bo sami mamy młodsze rodzeństwo i doskonale zdajemy sobie sprawę, jak często zrzucanie odpowiedzialności za jakiś konflikt na starsze dziecko bywa niesprawiedliwe.
       
      Czego nauczyłeś się podczas pisania tej książki?
      Pojąłem skalę kulturowego uprzedmiotowienia kobiet, ustawiania ich od zarania dziejów w roli służebnej. Trudno pojąć, że w XXI wieku wciąż nie przepracowaliśmy tego problemu, a już na pewno nie sposób się na to godzić. Równe traktowanie, równe płace, możliwość decydowania o własnym ciele – to powinny być dziś oczywiste oczywistości, bo tak nakazuje elementarna przyzwoitość, a nie żaden urojony feminazizm. Mam nadzieję, że nasza książka będzie choć jedną z kropli drążących skałę.
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×