Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Blogi

Blogi społeczności

  1. redBlog

    • 1
      wpis
    • 1
      komentarz
    • 1558
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Początek rozwoju prawa rzymskiego datuje się na rok 753 p.n.e. , zgodnie z tradycją jest to również data założenia Rzymu.

    Mimo upadku zachodniej części cesarstwa w roku 476 n.e. spowodowanego najazdem Germanów, historia rozwoju prawa toczy się dalej.

    Datą kończącą wspaniały okres rozwoju prawa rzymskiego jest śmierć panującego w części wschodniej Justyniana (Flavius Petrus Sabbatius Iustinianus) w roku 565 n.e.

    Podczas panowania Justyniana dokonano największej kodyfikacji prawa w okresie antyku, podsumowania całościowego dorobku myśli prawniczej.

    Jak łatwo zauważyć ramy czasowe obejmują trzynaście wieków, samo państwo rzymskie przechodziło w tym czasie znaczące zmiany ustrojowe. Naturalnym procesem jest iż wraz ze zmianą ustroju podąża zmiana w prawie. Kolejne formy ustrojowe to monarchia (do 509 r. p.n.e.), republika (do 27 r. p.n.e.), pryncypat (do 284 r. n.e.), dominat (do 565 r. n.e.).

    Okres prawa archaicznego (753 r. p.n.e. - połowa III w. p.n.e.)

    Był to okres wczesnego rozwoju państwowości, w owym czasie Rzymianie zajmowali się w znacznej mierze uprawą roli oraz pasterstwem. Występowały inne przejawy życia gospodarczego lecz stanowiły one margines działalności ludzkiej. Dominowało prawo kwirytarne (Quirites) opierające się głównie na prawie zwyczajowym. Powolny proces przemian rozpoczął się dzięki działaniom magistratu i zastępowaniu prawa zwyczajowego ustawami.

    Dokonało się przejście formy państwowej z monarchii w republikę, jednakże nie odcisnęło ono silnego piętna w prawie jako takim.

    Druga połowa okresu archaicznego zaowocowała narodzinami ustawy XII tablic (lex duodecim tabularum), której to ustawie poświęcę oddzielny wpis.

    Nasiliła się działalność interpretacyjna uczonych z dziedziny prawa, powoli powstawało to co dziś nazywamy systemem prawa.

    Okres prawa klasycznego (połowa III w. p.n.e. - 235 r. n.e.)

    Zbrojna ekspansja Rzymu oraz zwycięskie wojny zaowocowały napływem bogactw oraz niewolników.

    Napływ kapitału doprowadził do rozwoju zarówno produkcji rolnej jak i przedsiębiorstw przemysłowych, rozwój tych drugich doprowadził do wzrostu produkcji, poszła za tym szeroko pojęta wymiana towarowa również o charakterze międzynarodowym.

    Wykształcił się nowy dział prawa ius gentium czyli prawo narodów - wspólny system prawny dla wszystkich obywateli cesarstwa regulujący relacje prawne z cudzoziemcami.

    Wprowadzono nowości takie jak urząd pretora dla peregrynów i stosowany przezeń proces formułkowy (agere per formulas), który stał się główną formą cywilnego postępowania sądowego w końcowym okresie republiki i przez cały okres pryncypatu. Dawał on możliwość uczestnictwa w procesie osobom nie będącą obywatelami, rozszerzał ochronę praw prywatnych, był mało sformalizowany.

    Z przejściem ustrojowym republiki do pryncypatu wiązało się powstanie nowych czynników prawotwórczych takich jak : cesarz, senat, nauka prawa. Czas przejścia czyli rok 27 p.n.e. jest granicą wyznaczającą podział okresu klasycznego na dwa podokresy.

    Okres prawa przedklasycznego obejmujący ostatnie wieki republiki oraz okres prawa klasycznego obejmujący pierwsze wieki pryncypatu.

    Wszystkie zmiany zachodzące w tych okresach doprowadziły prawo rzymskie do szczytowego rozwoju.

    Okres schyłkowy/ poklasyczny (235 - 565 n.e.)

    Rozkład ustroju niewolniczego doprowadził do upadku gospodarczego Rzymu, efektem tego był kryzys w wielu dziedzinach życia społecznego.

    Spadek wartości pieniądza zaczął cofać obrót gospodarczy do czasów wymiany naturalnej.

    Ciężar wydatków państwowych spoczął na klasie średniej (znacie to z czasów bardziej współczesnych? ;) ) , doprowadziło to zubożenia ludności, mimo usilnych prób zahamowania tego poprzez liczne reformy administracji państwowej (tak dziś też jesteśmy na równi pochyłej tyle że nikt nie stara się nawet nic reformować, wręcz przeciwnie etatyzm pełną gębą). Rok 395 n.e. przyniósł podział państwa na część wschodnią i zachodnią.

    Prawo klasyczne nie było dostosowane dla nowych warunków, wręcz niezrozumiałe dla urzędników państwowych, rozpoczęły się unifikacje prawa.

    Głównym źródłem prawa stały się konstytucje cesarzy, władców absolutnych (dominus).

    Upadły prawie wszystkie czynniki prawotwórcze, paradoksalnie spowodowało to rozwój szkół prawniczych zarówno na wschodzie i zachodzie.

    Ostatnim i największym dziełem prawodawstwa rzymskiego była wspomniana na wstępie kodyfikacja Justyniana.

     

    cdn.

     

    200px-Meister_von_San_Vitale_in_Ravenna.jpg Flavius Petrus Sabbatius Iustinianus

    źródło:

    prawo_rzymskie_zarys_wykladu_wraz_z_wyborem_zrodel_0_b.jpg

  2. blog-0493268001445583731.jpgKsiążka - klejnot, z równie dobrą ekranizacją kinową i chyba jeszcze lepszym serialem telewizyjnym z 1977 roku. Role Kamasa i Pawlika, szczególnie tego ostatniego jako starego Rzeckiego - prawie oskarowe. Wiem, wiem - lektura szkolna a do obowiązkowych lektur każdy w swoim wieku podchodzi tak jak podchodzi. O dziwo, jak na szkolną lekturę - mnie ta książka pochłonęła.

    Bo Stanisław Wokulski, Panowie, to jeden z nas. Cała ksiażka jak i serial pełen jest perełek do wychwycenia, które o ile umykały mi w wieku młodzieńczym tak teraz wręcz rozsadzają tą powieść i nadają jej wyjątkowego kolorytu. Mamy więc wzorcowy przykład rozwoju wewnętrznego. spektakularną przemianę osobowości a całość gra w tonie niewłaściwie ulokowanej fascynacji. Co potrafi zauroczony od stóp do głów mężczyzna (a czego przede wszytkim nie potrafi!) i czym tak naprawdę kieruje się w swych wyborach kobieta rozpuszczona licznymi adoratorami i przyzwyczajona do poklasku oraz atencji. Jest to nic innego jak rzeczy, o których tak często-gęsto piszemy na forum.

    Książkę i serial odkrywam na nowo. Niegdyś, gdy miałem z nimi styczność - byłem chłopcem, większym dzieckiem. Obecnie odkrywam będąc mężczyzną z bagażem pewnych doświadczeń życiowych i związanych z nimi postaw oraz poglądów. Fanstastyczne uczucie a odkrywane na nowo perły życiowej mądrości, padające co pewien czas z ust bohaterów - tylko pogłębiają to doznanie. Bo każdy z nas był, jest lub będzie w którymś etapie swojego życia ... Stanisławem Wokulskim.

    9080f78f4c986e30455c7131c021d510,300,0,0,0.jpg

    https://www.youtube.com/watch?v=5s5efgi1qzA

  3. Paweł z N.

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 6821
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

  4. friendship

    • 3
      wpisy
    • 27
      komentarzy
    • 2504
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    homer
    Ostatni wpis

    Jak to jest do jasnej cholery że jak człowiek chce pomóc drugiemu człowiekowi to zazwyczaj dostaje za to kopa w tyłek i co najgorsze nigdy nie uczy się pod tym względem na swoich błędach. Nie wiem, może to kwestia dobrego serca i faktu że samemu się sporo przeżyło w przeszłości, albo może jestem po prostu naiwny. Ale cięzko mi to ocenić. Ale podając kilka przykładów z życia.

    1.To pierwsze to chyba zdecydowana większość z was przeżyła. Jak człowiek pożycza swojemu koledze/koleżance/kolegom (resztę sami dopiszcie ;) ) pieniądze i później zapomina się o istnieniu takiej osoby która pożyczyła ten przysłowiowy ,,chajs''. Ok, rozumiem, są różne sytuacje w życiu. To fakt. Sam wiem to po sobie. Ale ludzie, litości, ciężko po prostu zadzwonić do takiej osoby i powiedzieć coś w stylu:,,posłuchaj stary, nie mam aż tyle pieniędzy ile myślałem. Nie mógłbym później/część teraz tylko oddać''. Czy to takie trudne!!! Sam mam często bardzo ciężko (to już trzeba moim ukochanym rodzicom za to podziękować :) ) ale staram się na bieżąco swoje długi oddawać. A jak nie jestem w stanie, to robię tak jak powyżej. W ten czas całkiem inaczej wychodzę w oczach swoich znajomych.

    2.Gryzie mnie pewna rzecz. Dlaczego ludzie są tak CHAMSCY, że za to, że pomagałem swojej mamie jak i pewnej dziewczynie, z którą nie byłem-żeby nie było, (nazwijmy ją abc :D ) dostałem od nich tak jakby w ,,pierdol''. Szczególnie moja matka, gdy za jedną kłótnię mnie w domu wyrzuciła. A wyjaśniając, tym dwóm osobom pomagałem bardzo finansowo. Mimo tego, iż mam trzech komorników dzięki właśnie moim rodzicom. Bo nie chciało im się spłacać swoich długów z mieszkaniem, a komornicy nie mieli jak ściągać od nich pieniędzy, to mi siedli na konto w pracy. Czyli dostaję z 1300 zł (fakt, niektórzy jeszcze mniej mają pieniędzy) a mimo tego regularnie dawałem swojej matce po 300 zł na życie, a kolejne 350 nawet to 400 zł (!) dawałem tej abc. Powodem mojej pomocy dla abc była jej beznadziejna sytuacja życiowa. Dziewczyna zaszła w ciążę ze swoim, który długo się nawet nie przyznawał do dzieciaka i ją kompletnie olał i przy tym też w którymś momencie została wygoniona z domu przez swoich rodziców. Podsumuwując, dziewczyna bez pieniędzy, bez mieszkania i będąca w ciąży. Więc postanowiłem jej pomóc. Znalazłem jej coś na wynajem, gdzie zgadałem cenę 300 zł miesięcznie (czyli cholernie mało!). Płaciłem ZA NIĄ te mieszkanie i zazwyczaj dawałem jej dodatkowo 50-100 zł na żywność. Fakt, bardzo niewiele ale patrząc na moją wypłatę... Ale wracając do tematu przy tym jeszcze za swoje pieniądze które mi zostały jeszcze dodatkowo potrafiłem kupować swoim rodzicom jedzenie i dodatkowo coś pożyczyć.Często nic mi już potem nie zostawało i sam czasami głodowałem. Bo miałem dosyć jak słyszałem że w swoim własnym domu (od mojego ojczyma) że jem NIE ZA SWOJE pieniądze.

    3.Jaki z tego morał. A mianowicie taki, że na dłuższą metę nie warto ludziom pomagać. A przynajmniej nie do przesady jak w moim przypadku. Ponieważ za moją udzieloną pomoc dostałem kopa w dupę od swojej matki i musiałem z dnia na dzień szukać mieszkania i się samemu teraz utrrzymywać za 1300 zł (albo i za 0zł, bo to mi niestety grozi ;( ) tylko za jedną poważnieszą kłótnię, gdzie nie tylko ja byłem tam winien. A natomiast w przypadku abc, gdy poprosiłem o głupie 50 zł, usłyszałem że ,,mało'' jej pomagałem, że jak nie chciałem to nie musiałem jej pomagać i krótko dała mi to zrozumienia że na jej pomoc nie mam co liczyć... A tą pomoc dostałem od ludzi, od których nigdy w życiu bym się nie spodziewał. :) Dzięki temu właśnie wywiązała się pewna przyjaźń która trwa to teraz (mimo pewnej poważnej kłótni powinna ona dalej trwać). Zresztą wspominałem o tym już w swoim pierwszym blogu http://braciasamcy.pl/index.php/blog/19/entry-123-hej/

    4.Krótko mówiąc ,,Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie''. I zapewniam was że tutaj w tym przypadku liczy się jakość, nie ilość.

    PS.Ten post nie ma na celu pokazanie siebie samego w świetle ,,jaki to ja nie jestem'', chwalenia ani żalenia się sobą. Nie oczekuję przy tym także pomocy ani zrozumienia. Wyrażam tu tylko swoje poglądy oraz mój punkt widzenia na to wszystko.

  5. W chuj.

    Tyle wysiłku włożyłem, by być gotowym do napisania tego bloga.

    Gotowość w takim sensie - że ten blog - to czyste odzwierciedlenie mnie.

    Zauważcie pewną zależność - czytając jakiekolwiek powieści czy też książki - poznajecie wnętrze autora, i to jak widzi rzeczywistość. Jego esencje.

    A tak bardzo go poznacie - jak bardzo spostrzegawczy jesteście - czyli inteligentni.

    Od czego by tu zacząć? Może od tego - czym jest ta domniemana męskość?

    Myślę, że wieeeelu przyszłych mężczyzn ma z tym problem. Męskość - to brak deliberowania nad pierdołami, nie zawracanie się przy wyzwaniach, w kierunku bezpiecznych przystani, w których można odpocząć. To jest - krótko mówiąc - parcie naprzód, determinacja i rozpierdalanie murów. Totalnym przeciwieństwem męskości - jest ucieczka od konfrontacji z brutalną acz sprawiedliwą rzeczywistością, choćby i do tej "byłej" która was jebła w pizdu. Bo nie mogła już na was patrzeć. Na ten obraz nędzy i rozpaczy.

    No właśnie - obraz. Wartościowa kobieta, czyli taka, która ma pomysł na siebie - swojego faceta podziwiać MUSI. On jest dla niej energią, czymś, co pociąga ją za nim.

    Wchodząc w szczegóły i analizując, kobieta tak naprawdę nie kocha jego smile.png - kocha energię, wewnętrzną siłę, która z tego mężczyzny wypływa.

    Dopiero umysł - generalizując - utożsamia tą energię właśnie z tym mężczyzną. Przez to kobieta zaczyna kochać GO - bo właśnie ten facet ma tą aurę, w której ta kobieta pływać i rozkoszować się chce.

    Aura - męskość - siła - jaja : nazywajcie to jak chcecie, ale jeśli to stracicie, stracicie i kobietę - w sensie: To nie ona będzie wasza, to Wy będziecie jej. A taka sytuacja to pomyłka. Matkę ma się jedną, a wasza kobieta nie jest i nie ma obowiązku być jej zastępczynią. Dobrze czytaliście - WASZA kobieta, bo ona jest wasza i to Wy jesteście do tego, żeby jej zapewnić spokój ducha - w zamian za to da wam wdzięczność i miłość oraz poczucie - że jesteście na tyle dojrzali, że stać was na posiadanie kobiety smile.png

    Wracając - męskich cech nikt nie dostaje za darmo, ani nikt się z nimi nie rodzi. Je się w sobie buduje, a następnie pielęgnuje.

    Należy pamiętać - że tą męskość można stracić w każdym momencie - wystarczy pomyśleć, że ktoś wami się lepiej zaopiekuje niż wy sami sobą.

    Przedstawię kilka cech męskich po krótce:

    - Dbanie o samego siebie - facet, przede wszystkim powinien umieć zadbać o siebie w taki sposób, żeby nie wymagał tej opieki od innych. Dopiero wtedy jest w stanie rozciągnąć swoją opiekę nad SWOJĄ rodzinę. Tenże Mężczyzna - musi umieć sam się wspierać w myślach, zbudować na tyle dobrą relację z samym sobą, by umieć siebie wyciągać z gówna. W przeciwnym wypadku niewiele jest wart i pewnie tęskno mu do matczynego sutka.

    - Gotowość do działania - tu nie chodzi o samo działanie, a o słowo początkowe. W życiu nie raz bywa tak, że tych, co stoją na drodze trzeba zepchnąć, nie oglądając się za siebie. To jest prawo natury, że silniejszy idzie przed siebie, reszta schodzi mu z drogi. A ta siła jest częściej mierzalna determinacją, zamiast fizycznością. Wierzcie lub nie - większość ludzi zejdzie wam z drogi, lub pobuczy zanim to zrobi. Ludzie są z reguły LENIWI.

    Wolą się dostosować zamiast walczyć, ale zanim to zrobią, będą walczyć przed tym, że muszą się znowu dostosować - czyli - wysilić.

    Ogólnie wrażliwcy i "ynteligentni" goście mają z natury swej, krótko mówiąć - przejebane. Odczuwanie przez nich emocji spychanego delikwenta, przerasta ich i zaczynają przepraszać za siebie. Myślą, że nie mają prawa tu żyć - i mają rację : )

    Bo to prawo się wywalcza a nie rości. A ten, kto nie jest w stanie sobie go wywalczyć - przegrywa.

    W życiu się dyma, albo dymać się daje.

    Boska harmonia i pokój to mrzonki idealisto-romantycznych-pizdeczek, którym jeszcze jajka nie obrosły. Spokój to tylko okres przejściowy przed kolejnym wyzwaniem.

    - Błędy - należy niezwłocznie się do nich przyznawać, to nie jest dla Twojego pośmiewiska, to jest dla Twojego wzmocnienia. Im szybciej się tego nauczysz, tym szybciej się uczył i wzrastał będziesz.

    A teraz akapella i jadziem dalej.

    Należy pamiętać, że męskość to kwestia wyboru a nie przeznaczenia. Kwestia otoczenia ma tu swoje piętno, ale skoro światopogląd i - ogólnie rzecz biorąc - łeb, raz się ukształtował, to znaczy, że można ukształtować go jeszcze raz. Kwestia determinacji i chęci - oraz tego jak duże te chęci są.

    Jedna, bardzo ważna sprawa do rozwiązania.

    Strach.

    Tylko wariaci się nie boją.

    Jednym z wielu kierunków, na rozwiązanie tego problemu -> strachu przed życiem - jest uznanie, że już jesteś martwy.

    Dopiero wtedy funkcjonujesz tak, jak powinieneś funkcjonować. Każda sekunda będzie dla Ciebie darem, będziesz wtedy wdzięczny za każdą chwile i zaczniesz żyć tym, co jest właśnie teraz. Nie ujdzie to kobiecej uwadze, oj - nie smile.png

    A ty - będziesz grał kartami jakie rzuca Ci życie i przestaniesz smęcić na ich jakość, a w dodatku - nauczysz się nimi wygrywać.

    Nie będziesz bał się tego, co Ciebie czeka, tylko brał to i tego używał, rzeźbiąc przy tym co zechcesz.

    Wygrana - cudowne uczucie, które każdy mężczyzna myślę zna.

    Kto raz w nim zasmakuje, tęsknić będzie za nim i wciąż je chciał, dopóki je pamięta.

    W każdym z nas drzemie wewnętrzna siła, która chce się uwolnić, chce zostać wykorzystana dla TWOJEGO dobra.

    Ćwiczenie na teraz - wyprostuj się, wciągnij nosem głęboko powietrze tak, by urosła Ci klatka piersiowa, dla zwiększenia efektu zamknij oczy.

    Pooddychaj jeszcze z dwa razy płucami wypinając pierś - tak jakbyś był nad czystym źródłem wody, gdzieś w naturalnym miejscu i chciał wciągnąć magię tego miejsca jednocześnie czując się wolnym.

    Czujesz? To jest właśnie energia która jest dla Ciebie. Jeżeli nauczysz się nią władać, będzie ona z Ciebie wypływać, i dodawać sił w trudnych momentach. Na zawołanie.

    Najtrudniejszą rzeczą jest zrzucenie wewnętrznych blokad, które blokują wykorzystywanie tej wewnętrznej siły. A najważniejsze jest to - że te wszystkie kłódki są zamknięte od wewnątrz, i tylko z tej strony można je otworzyć. Praca indywidualna do wykonania.

    Bierze Ciebie na wspomnienia? Zostaw to na starość - teraz jest czas używalności, masz się zużyć - zużyj się tak, byś przypadkiem potem nie żałował, żeś zardzewiał i zgrzybiał w kurzu wink.png

    Zapomniałem dodać jeszcze ważnej kwestii : Bycie facetem obliguje do tego - by ten wkładał swoje starania również na poprawianie bytu społeczeństwa w którym żyje. To jest jego zasrany obowiązek i zarazem przywilej.

  6. Self Blog

    • 1
      wpis
    • 2
      komentarze
    • 1474
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Witam,w tym wpisie chciałbym podzielić się z wami prostą metodą dzięki której osłabicie swoje ego.Ego o jakie mi chodzi to nawykowe schematy myślenia o sobie oraz otaczającym nas świecie.Przedstawię wam przykład.Nauczyciel wmawia uczniom, że nie potrafią matematyki.Nauczyciel ten nie potrafi przekazać wiedzy więc przerzuca winę na uczniów.Gdy dzieci dostają jedynki obwiniają siebie i w przyszłości z takimi poglądami ciężko będzie im stać się dobrymi z matematyki.Mądrzejsi rodzice zobaczą czy dziecko na prawdę jest słabe z matematyki,czy po prostu zbyt mało ćwiczy lub wiedza jest źle przekazywana.Dziecko da sobie wmówić wiele nieprawdziwych rzeczy.Później rzutuje to na jego całe życie.Religia,stosunki damsko-męskie,kultura to coś co zostało nam zaszczepione bez naszej wiedzy i często boimy się nawet tego badać. Utożsamiamy ten zbiór myśli/przekonań z sobą.Nawet nie wiemy jaką krzywdę sobie robimy,metoda z którą się wami dziele pomoże wam odrzucić te przywiązania.

    Metoda którą proponuje jest formą medytacji,jest ona jednak prostsza od tradycyjnej medytacji.Przedstawię ją w pięciu punktach:

    1.Bądź wypoczęty,połóż się na ziemi(najlepiej na podłodze byle nie było za wygodne)

    2.Weź kilka głębokich wdechów i zaczynaj rozluźniać ciało,skup całą swą uwagę na ciele.

    3.Gdy zaczną przychodzić myśli obserwuj je nie wciągaj się w nie ani nie odganiaj ich ,kieruj uwagę z myśli na ciało.

    4.Naturalnie zwiększy się czas gdy nie będzie myśl a cała uwaga będzie zwrócona na rzeczywistość.

    5.Zacznij badać kim jesteś i czym jest świat,nie wciągaj się w gry umysłu sugerujące proste odpowiedzi .Badaj i odkrywaj.

    Na początek proponuje 10 -15 minut i zwiększanie tego czasu gdy będziemy widzieć postępy.

    Jakich efektów możemy oczekiwać?

    -Nasza uwaga skieruje się na świat dzięki czemu będziemy bardziej doświadczać życia.

    -Wyeliminujemy nasze fałszywe przekonania.

    -Nasze ciało się rozluźni co polepszy nasze samopoczucie.

    -Zrozumiemy że świat nie ma właściwości(dobry zły,piękny,brzydki) a sami mu je nadajemy.

    Podczas praktykowania mogą przyjść odczucia walki ,straty.Nawyki bronią się ,należy je obserwować a po jakimś czasie odejdą.

  7. Dzisiaj będzie troszkę o mocy, momencie i o tym jak jeździmy.

    Przede wszystkim na sam początek trzeba wyróżnić kilka rzeczy, którymi normalny facet-samochodziarz zachwyca się a Panie tego za ząb nie rozumieją. Wszystko staram się wytłumaczyć w jak największym skrócie i jak najprościej. A mianowicie:

    1. Moc- jest podawana w Watach oraz Koniach Mechanicznych (W oraz KM). Określa nam jak "silny" jest silnik samochodu. Odpowiedzialna przede wszystkim za prędkość maksymalną samochodu oraz pośrednio za przyśpieszenie i "elastyczność"

    2. Moment obrotowy- mówi nam jaką realną siłę mamy do wykorzystania na kołach napędzających samochód. Im większy, tym auto płynniej rusza, możemy większy ciężar ładunku przewieźć itd. Podawany jest w Niutonometrach (Nm). Odpowiedzialny (zwłaszcza w samochodach osobowych) za przyspieszenie- im większy moment, tym szybciej rozpędzi się.

    Moc i moment. Któż z nas nie zachwyca się wartościami podawanymi przez koncerny samochodowe. Kto by spodziewał się jeszcze 10 lat temu, że 1,4 litrowy turbo diesel będzie dzisiaj generował ponad 170 KM? Że silnik 1,8 w benzynie napędzi bezproblemowo S-klasę?

    Tak! Każdy z nas chce mieć auto mocniejsze, silniejsze od innych a jak jeszcze stać na większą pojemność to już w ogóle patrzcie jaki jestem zajebisty!

    Patrzcie a co mnie stać i jakie dupy wyrywam! Jak to kiedyś ktoś określił- pod domem X5 a w domu komuna :D

    Jeżdżę na codzień po okolicy domku samochodem o dumnej nazwie Daewoo Tico 0,8 l i całe 47 KM. Auto jest całkowicie mi wystarczające i choć czasem brakuje mi mocy, to jednak nie narzekam. Dlaczego o tym samochodzie nadmieniam? Ano bierze się to z tego (tu zabrzmi mocno zarozumiale), że czasem jeżdżę do Jeleniej Góry i okolic.Dużo inwestuję w swoje umiejętności za kółkiem, bo m.in. z tego żyję i znam możliwości Psikusia. Ostatnio jechałem ze znajomym w dwa samochody i wyśmiewał mnie na autostradzie. Gdy wjechaliśmy w góry, mimo że miał Audii A4, to miał niemałe problemy by nadążyć za mną, mimo że nie przekraczałem 80 km/h.

    Ta przypowiastka ma za zadanie ukazać, że nie potrafimy wykorzystać możliwości, jakie daje nam samochód. Osobiście uznałem, że auto z silnikiem o mocy 150 KM jest granicą dla 95% społeczeństwa. I tak z tych 150 KM wykorzystują jakieś 70% mocy. Brakuje nam umiejętności jazdy, co podkreślam i będę podkreślać. Obowiązujący u nas system nauczania ma za zadanie nauczyć nas zdania egzaminu a nie jeździć.

    Wielu kupuje auta 200; 250 czy 300 konne samochody. I na tym kończy się. Nie, nie jestem przeciwnikiem takich samochodów. Wręcz przeciwnie sam chciałbym mesia 5,5 l AMG 507 KM :D Auta, które kupują są bardzo mocne, wyposażone w systemy wspomagające (całe szczęście!) jazdę, bo mielibyśmy tyle wypadków, że aż głowa mnie boli na samą myśl. Problem polega na tym, że Ci ludzie nie robią nic w kierunku nauczenia się panowania nad takim potworem. Żaden z ludzi nie zapisze się do szkoły jazdy by podszkolić się z umiejętności.

    Sam zrozumiałem swoją pyszałkowatość i zarozumiałość gdy kolega wziął mnie 200 konną (proszę się nie śmiać) hondą civic i puścił mnie na płytę poślizgową. Wtedy okazało się, jak naprawdę mało umiem i polecam Wam szczerze z serca. Wydatek może wydaje się i spory, ale tu chodzi o nasze bezpieczeństwo :P

    A skoro już tyle spiny było z mojej strony, to na koniec coś na rozluźnienie:

    :D

  8. Blogosfera Vincenta

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 18554
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

    • 1
      wpis
    • 2
      komentarze
    • 2568
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Stulejman Wspaniały
    Ostatni wpis

    Spotkaliśmy się na przystanku autobusowym; delikatny wietrzyk szurał pięknymi, jesiennymi liśćmi po chodniku, a ja bezgłośnie się modliłem, by randka w ciemno z tajemniczą nieznajomą, nie okazała się kolejnym policzkiem dla mojego instynktu łowieckiego. Oto nadeszła; spojrzałem jej głęboko w dekolt, i była to miłość od pierwszego wejrzenia.

    Herbata i ciastka z biedronki

    Drogę do mojej kawalerki uprzyjemniałem wykutymi na blachę dowcipami, zajmując myśli niegodnymi gentlemana bezeceństwami.

    Po przyjściu na miejsce kaźni jąder, zrobiłem herbatę i wyciągnąłem ciasteczka z biedronki - spojrzałem na nie bardziej łakomie, niż duży biust Pani. Musiały poczekać, by nie rozsadzić mi już za chwilę skaczącego jak sprężyna tyłka. Bo co to za miłość, gdy walczysz z burczącymi, spuchniętymi od gazów jelitami? Najpierw danie główne, a później deser - jak w prawdziwej, Polskiej rodzinie, co po 40 tce każdy ma cukrzycę, żylaki, nadciśnienie i hemoroidy.

    Prowadziliśmy lekką rozmowę o pogodzie, a ja zbliżyłem się z uśmiechem nr 1, by patrząc jej w oczy delikatnie ją pocałować. Smakowała truskawką, a ja lubię truskawki bo przypominają mi dzieciństwo. Oddała go dysząc ciężko, a ja westchnąłem z ulgą w duchu - no to po grze wstępnej, można przechodzić do zasadniczego celu naszego spotkania. Rozpiąłem jej pachnącą dobrym perfumem bluzeczkę, a mym szeroko otwartym oczom ukazał się koronkowy stanik. Ogarnął mnie zachwyt i pozwoliłem, by stał się widoczny; Życie kobiet to w przerażającej większości bolesne i drogie zabiegi, by podobać się samcom, więc jeśli ta Pani za chwilę mi coś da, ja chciałbym także jej coś dać (bo mam dobre serducho). Pragnąłem zatrzymać te uczucie, które rośnie we mnie gdy widzę piękne, duże piersi w staniku, by się nim rozkoszować - lecz uczucia jak chmury na niebie, szybko mijają - gdy nagle zachwyt stracił swą gorejącą intensywność, przechodząc w żelazną żądzę działania, wyłuskałem skarby z koronkowego więzienia. Złożyłem pełen szacunku pocałunek na jej piersi, by językiem pląsać czule po sutku, który szybko rósł, podobnie jak Taki Jeden. Prawą dłonią trzymałem jej pierś, lewą wsunąłem palcami we włosy, po czym mocno je złapałem i przyciągnąłem do siebie głowę samicy, by posmakować ust które potrafią bezlitośnie karać, ale i dawać niezapomnianą rozkosz. Wzdychaliśmy ciężko, a nasza flora bakteryjna miała okazję do bliższego poznania; nie pierwsze i nie ostatnie tego dnia.

    Marsz zwycięstwa

    Moja ręka powędrowała ku kuszącemu kolanu, by rozpocząć pełną wyzwań podróż ku celowi; gdy zatrzymała się tam, gdzie wilgoć i rozkosz to jedno, jakiś kobiecy głos w mojej głowie wrzasnął: Jesteś pusty i płytki! Uśmiechnąłem się w myślach i odpowiedziałem: Bo żeby mieć przyjemność, nie hajtałem się, nie podpisywałem umowy prawnej która zrobi ze mnie dziada bez mieszkania, jak Pani się odwidzi "wielka miłość"? Bo żeby się poczuć spełnionym i "prawdziwym" mężczyzną, nie muszę kupować browaru by napić się piwa? Żałosny! Emocjonalnie niedorozwinięty gówniarz! Głos krzyczał coraz bardziej. Dołączyły do niego męskie barytony; to brzuchate Ryśki z Klanu w kapciochach, dla których warowanie przy małżonce, proszenie się o seks i harówka za coraz większe pretensje i narzekania, jest życiowym sukcesem i szczęściem; nienawidzą każdego, kto żyje wolny, komu nikt nie dyktuje jak ma żyć. Zamknąłem tę całą menażerię głosów wewnętrznych w kanciapie, by nie przeszkadzały mi w akcie konsumpcji.

    Języku i członku, do dzieła! Krzyknąłem.

    Nie zawiedli mnie, ci moi od serca Przyjaciele.

  9. Silvia

    • 1
      wpis
    • 13
      komentarzy
    • 2514
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Eleanor
    Ostatni wpis

    Siedziała przy stoliku, podszedł do niej... wiedziała że to ON...

    przywitał się, całując jej dłoń....tak sobie wyobrażała, zanim podszedł, ale nie….

    -Witaj rzekł, badawczo się przyglądając..

    Ona wpatrzona w niego...nie mogła ukryć drżenia rąk, była zestresowana, niewiele wiedziała o tym człowieku, którego znała tylko z maili...jednak jej wyobrażenie stało się rzeczywistością, gdy to sobie uświadomiła spłonęła rumieńcem..

    On spokojny, opanowany, pewny siebie, co jeszcze bardziej ja onieśmielało...lecz mimo to ...

    to czego w tym momencie najbardziej pragnęła to żeby podszedł do niej i przytulił....jego zapach...ciepło...

    Czuła że tylko wtedy poczuje się bezpiecznie, spokojnie....

    Patrzył w jej oczy, jakby znając jej myśli podszedł do niej i przytulił, szepnął: chodźmy stąd.....

    i pojechali do jego mieszkania.

    Gdy tylko weszli bezceremonialnie przyparł ją do ściany, czuł że drży, ale nie mógł opanować pożądania jakie nim zawładnęło, gdy poczuł jej twardniejące sutki, wpił się w jej usta, całował ja jak opętany a ona oddawała pocałunki z wielką rozkoszą, jej biodra poruszały się powoli zapraszając ...podniecony zerwał jej spódnice i wsunął palce w mokrą już gorącą cipkę, zadrżała…ich języki spotkały się, nie mógł już dłużej zapanować nad żarem, smakował każdy kawałek jej ciała, czuła jak jej pragnie co jeszcze bardziej pobudzało zmysły.......

    Jego dotyk palił, wyjął palce podniósł ja do góry i opierając o ścianę wszedł w nią…powoli, każdy kawałek jego nabrzmiałego penisa drażnił jej gorącą cipkę.. w pewnej chwili odwrócił ja tyłem, przycisnął do ściany, złapał za włosy i syknął:

    - teraz Cię zerżnę dziwko, wypięła się niczym kotka, a on złapał ją za biodra i nadział na twardego niczym kołek mokrego penisa

    .....poruszał się rytmicznie, każdy ruch sprawiał jej niezaspokojoną rozkosz...jego jęk z każdym pchnięciem, przeszywał ja dreszczem…coraz głębiej się zatracała, każdy dotyk był jak ogień, nie mógł już dłużej wytrzymać, czuł jak żądza wrze…stękał jak oszalały, przyśpieszył i nagle wstrząsnął nim spazm rozkoszy….

    - Bilety do kontroli, proszę pani…

    - co proszę? ah tak bilet ..otrząsnęła się, mając przed oczami ociekającego spermą penisa ..drżącymi dłońmi przeszukiwała torebkę… o jest, proszę…konduktor spojrzał na nią, czy wie? Pomyślała, nie, to niemożliwe…

  10. Bacy

    • 0
      wpisów
    • 16
      komentarzy
    • 776
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 324
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

  11. kootasBlog

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 634
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

  12. nowhereman80

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 653
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

  13. Throat full of glass

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 130
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 159
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

  14. Human Centric Lighting

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 76
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

  15. Bez litosci

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 84
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

×