Jump to content

Ciągła walka z samym sobą


Recommended Posts

Chciałbym podzielić się z Wami moim małym sukcesem.

Zawsze byłem osobą aktywną ( siłownia ) choć w szczytowym momencie ważyłem 108kg przy wzroście 184cm. Oczywiście kompozycja ciała, że pożal się Boże (gruba świnia).

Walka z sadłem zaczęła się kiedy skończyłem 33 lata kiedy to zacząłem biegać i jako tako trzymać dietę, choć wiedzę o odżywianiu miałem mizerną.

Kolana szybko dały znać o sobie więc przerzuciłem się na same treningi siłowe. W wieku 35 lat ważyłem już 85kg ale kompozycja ciała dalej była wielce niezadowalająca.

Zacząłem zdobywać wiedzę na temat żywienia i treningów, rzuciłem definitywnie alkohol i znacząco ograniczyłem węglowodany w swojej najprostszej formie.

W wieku 36lat przeszedłem już na ścisłą dietę ( odstępstwo raz na kilka miesięcy dla zdrowia psychicznego ) i wziąłem się na poważnie za kształtowanie sylwetki.

Obecnie ważę 100kg przy niewielkim udziale smalcu a kratę widać z daleka.

Pracuję 12h dziennie i sam przygotowuję posiłki. Czasami do 11-12 w nocy. Żona przez te kilka lat pomogła mi z posiłkami może 5x. Ogólnie ciągle spotykam się z falą niezrozumienia z Jej strony. Wolałaby jeździć ze mną po lekarzach i leczyć nadciśnienie spowodowane smalcem niż mieć w domu wysportowanego faceta. Pieprzyć to ... Teraz spełniam marzenia. Jestem silny jak argentyński byk rozpłodowy, pracuję na siłowni i przygotowuję się właśnie do debiutów w klasyku.... W wieku 38 lat.

Obiecuje jednocześnie, że tylko poważna kontuzja spowoduje, że zrezygnuję z przygotowań.

 

Edited by Oddawaj Fartucha
  • Like 27
Link to post
Share on other sites

I tak trzymaj! Podziwiam samozaparcie! Twoja zona pewnie czuje sie zagrozona i dlatego tak jej odpierdala. Nie bedzie cie wspierac w twoim sukcesie. Kurwa jakie to jest wrecz powtarzalne, to az smiech ogarnia...

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Najlepiej aby facet w małżeństwie zapieprzał na swoja żonę i spełniaj jej zachcianki. Wszystko dla niej, przepraszam :D "dla Nas", jak to zazwyczaj mówią samiczki. Tak ma to wyglądać a facet ma być niewolnikiem we własnym życiu, pracując i robiąc wszystko dla rodziny. Za co może być od czasu do czasu pochwalony (mechanizm aprobaty i poczucia własnego szczęścia zależny od opinii i zachowania innych - indoktrynowany w dzieciństwie,  szkoła - społeczeństwo i często rodzina) albo dostanie nagrodę w postaci sexu (wtedy już mamy do czynienia z patologią).

 

Każda inna forma aktywności męża, pasja, itp, która nie przynosi zysków (materialnych zazwyczaj) dla żony jest zła i przez nią atakowana. Facet marnuje czas i energie na coś co jej nie przynosi zysków. Stąd takie zachowania i często ataki.

 

Jak facet ulegnie traci wszystko łącznie z szacunkiem i respektem u partnerki (podświadomym czego nie okaże a wręcz pochwali partnera za "słuszną decyzję" bo jak wiadomo są "ważniejsze sprawy niż jego hobby"). Później tylko równia pochyła w dół..... klasyka.....

 

@Oddawaj Fartucha trzymaj się dalej i życzę samych sukcesów.

Edited by SennaRot
  • Like 4
Link to post
Share on other sites

@Oddawaj Fartucha bo żona Cię wyrucha!

 

Ps. Brawo chłopie tak trzymaj! Daj jakąś fote od szyji w dół z zawodów czy cos i udanego debiutu - ja takich ambicji nie mam ale trening ciężki tez zapierdalam.

 

To co napisał @SennaRot  to samo życie z amebą zieloną mimo to robisz to dalej! Tak trzymaj.!

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Wiecie co... zaczęliście gadać coś o seksie.... powiem krótko. Najwięcej tego było wtedy, kiedy byłem wolny. Fakt, kiedyś byłem rycerzykiem....
Wtedy zastanawiało mnie to wszystko i coś mi "nie grało". Teraz wiem, jaki jest mechanizm.


Zacząłem słuchać szefa i teraz wiem, że to ja popełniałem błąd.
Wiem też, jak tego unikać.

 

Link to post
Share on other sites
  • 4 months later...

Bracia.

 

Chciałbym pochwalić się, że udało mi się wystartować w tegorocznych Debiutach. Nie było podium ale ostatecznie zająłem 8 miejsce w swojej kategorii.

Przygotowania były ciężkie ale osiągnąłem to co chciałem 

Mogę śmiało stwierdzić, że jestem spełnionym człowiekiem .

  • Like 7
Link to post
Share on other sites

Przeszedłem pierwszą rundę, brałem udział w półfinale i wychodziłem do porównań do finału. Niestety nie udało się. Byłem zbyt płaski bo zabrakło czasu na doładowanie się żarciem. Jadłem ociekając brązerem i od razu na scenę.

Musiałem kombinować z pozami bo mięsień nie był do końca pełny no i łapały mnie konkretne skurcze w najszerszy ale i tak uważam, że ostatecznie 8 miejsce to bardzo duży sukces. 

Przygotowania to 2 miesiące diety na zero i bardzo ciężki trening + interwały a końcówka to stopniowe cięcie węgli i tłuszczy do zera i odwodnienie. Z końcówki praktycznie nic nie pamiętam ale lekko nie było. Musiałem pracować a mózg nie potrafił przetworzyć podstawowych informacji takich jak liczenie itp 

Link to post
Share on other sites
  • 4 months later...

Gratuluję samozaparcie i dążenia do celu. A żoną po prostu się nie przejmuj, to ona ma problem, a nie ty. Chociaż może rozmowa na ten temat coś da? Może ma jakiś problem z którym sobie nie radzi. Czasami i tak bywa. Myślę, że szczera rozmowa powinna pomóc, rozjaśnić mrok niejasności między wami. Powiedz jej, że nie czujesz jej wsparcia dla twojej pasji i , że cię to boli. Jeśli to nie wyjdzie to będziesz musiał chyba olać jej poglądy w tej kwestii. Pozdro! :P

Link to post
Share on other sites
  • 1 year later...

Panowie. Chciałbym kontunuować rozpoczęty wątek.

Już niecały tydzień pozostał do kolejnego startu. Jak to mój przyjaciel i zarazem trener powiedział:

- Teraz już na spokojnie bo została ostatnia prosta.

Oby przeżyć końcówkę redukcji i uważać na kontuzję a będzie Si :)

 

Lekko nie jest bo głowa pracuje na 60% a ciało na nędzne 40%

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

... no to raportuję.

Zrobiłem życiową formę.

Wyglądałem jak mistrz.

Dociąłem się ile się dało,.

Proporcje były świetne bo poprawiłem praktycznie wszystkie słabe punkty.

 

Niestety to nie wystarczyło bo konkurenci zrobili więcej masy, jakości, gęstości. Wszyscy byli lepsi.

Dałem z siebie wszystko na co było mnie stać a mówię to z czystym sumieniem.

Pomimo tego cieszę się, że wystartowałem bo znowu udowodniłem sobie, że jestem w stanie przebrnąć przez przygotowania i w tym samym czasie pracować i zajmować się rodziną do samego końca.

Bracia, zająłem ostatnią lokatę a i tak nie czuję, że przegrałem :)

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

@Prezes Moje żywienie jest bezpośrednio powiązane z aktualnym cyklem treningowym i na niewiele przyda się osobie ćwiczącej rekreacyjnie. Śmiem twierdzić, że wręcz zaszkodzi.

Są miesiące kiedy ćwiczę 5-6xtydz po 1,5h i wtedy jem około 5500kcal. Taka ilość to naprawdę wyzwanie :)

Redukcję kończyłem na 1300kcal gdzie w tle lecą ciężkie spalacze. Tak niskiej kaloryczności zdecydowanie nie polecam bo traci na tym praca zawodowa i życie rodzinne. Nie masz siły nawet siedzieć a trzeba kręcić cardio jednocześnie walcząc z zawrotami głowy :)

Zdecydowanie pierwszym krokiem w budowaniu sylwetki jest przerzucenie się z żywności przetworzonej na nieprzetworzoną i kręcenie się blisko zera kalorycznego. Ciało samo da znać czy będziesz potrzebował więcej czy też mniej paliwa. Trzeba tylko nauczyć się słuchać :)

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.