Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Blogi

Blogi społeczności

    • 2
      wpisy
    • 3
      komentarze
    • 37087
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Jątrzenie w umyśle.


    Teksty "duchowe", wiedza alternatywna, czakramy, meridiany, aura, krokodyle, pola energetyczne... to wszystko zaczyna mnie już nużyć. Kanały energetyczne - z czego są one zrobione, czy są częścią ciała? Jeśli nie, to jak są z nami połączone i wpływają na to co jest w ciele? Czakramy - podobnie. Czy twórcy tych koncepcji w ogóle próbowali je udowodnić? Jak tu z nimi dyskutować? Jaka byłaby metoda badania tych zjawisk. Ja nie jestem uprzedzony w tym temacie i chciałbym przeprowadzić doświadczenia, jako człowiek, który nie wie; a nie jako racjonalista, które próbuje ludzi poszukujących nowych metod leczenia i wpływania na rzeczywistość poniżyć. Ale czy ludzie w to wierzący rzeczywiście chcą sprawdzić, czy przypadkiem nie dali się wrobić? 


    Pozytywne myślenie, czyszczenie umysłu, kierowanie świadomości na ciało, dążenie do oświecenia, podmienianie myśli, wmawianie sobie tego, co chce się osiągnąć, uspokajanie siebie metodami relaksacyjnymi w chwili, gdy chcę kogoś zniszczyć za to co mi zrobił... To dla mnie jątrzenie w umyśle, które wyczerpuje nerwowo człowieka. Po długim czasie stosowania takich metod można się wymęczyć swój układ nerwowy, że wejdziemy w stany depresyjne. Wstanie z łóżka będzie wyzwaniem, jeśli wyjdziemy z domu będziemy szli bez żadnej motywacji, myśli będą pojawiać się i znikać bardzo powoli. Świetnie, ograniczyłem swój myślotok - niedługo będę oświecony.


    Z tym oświeceniem to też ciekawe sprawa. Rozumiem, że można być mniej lub bardziej świadomym, zależnie od tego co się spożyło, od warunków zewnętrznych. I czym miałoby być to oświecenie  - utrzymaniem maksymalnej świadomości wszystkiego co się postrzega? Jak organizm miałby to wytrzymać? Co to w ogóle znaczy być bardziej świadomym? Przykładowo gdy jestem w parku mogę skupiać się na przyrodzie i zauważać co raz więcej elementów. Ale gdy mówimy, że ktoś został uświadomiony seksualnie, to tak naprawdę zdobył pewną wiedzę, którą może sobie przedstawiać potem w umyśle. Nie jest tego świadomy ciągle.
    Takie nie dające się dowieść teorie i koncepcje mi nie przeszkadzają, dopóki ktoś nie bierze za nie pieniędzy z podatków.


    Zamiast zajmować się oświeceniem, wolę zająć się głównie swoim ciałem. Pod wpływem gwałtownych wydarzeń można wpaść w załamanie i siła oparta na umyśle nie pomoże. Zaś wykształcone ciało przez pewien czas jeszcze będzie można wykorzystać.

  1. Blogosfera Vincenta

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 18384
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

  2. RysiekBlog

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 10774
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

  3. Paweł z N.

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 6585
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

  4. blog-0493268001445583731.jpgKsiążka - klejnot, z równie dobrą ekranizacją kinową i chyba jeszcze lepszym serialem telewizyjnym z 1977 roku. Role Kamasa i Pawlika, szczególnie tego ostatniego jako starego Rzeckiego - prawie oskarowe. Wiem, wiem - lektura szkolna a do obowiązkowych lektur każdy w swoim wieku podchodzi tak jak podchodzi. O dziwo, jak na szkolną lekturę - mnie ta książka pochłonęła.

    Bo Stanisław Wokulski, Panowie, to jeden z nas. Cała ksiażka jak i serial pełen jest perełek do wychwycenia, które o ile umykały mi w wieku młodzieńczym tak teraz wręcz rozsadzają tą powieść i nadają jej wyjątkowego kolorytu. Mamy więc wzorcowy przykład rozwoju wewnętrznego. spektakularną przemianę osobowości a całość gra w tonie niewłaściwie ulokowanej fascynacji. Co potrafi zauroczony od stóp do głów mężczyzna (a czego przede wszytkim nie potrafi!) i czym tak naprawdę kieruje się w swych wyborach kobieta rozpuszczona licznymi adoratorami i przyzwyczajona do poklasku oraz atencji. Jest to nic innego jak rzeczy, o których tak często-gęsto piszemy na forum.

    Książkę i serial odkrywam na nowo. Niegdyś, gdy miałem z nimi styczność - byłem chłopcem, większym dzieckiem. Obecnie odkrywam będąc mężczyzną z bagażem pewnych doświadczeń życiowych i związanych z nimi postaw oraz poglądów. Fanstastyczne uczucie a odkrywane na nowo perły życiowej mądrości, padające co pewien czas z ust bohaterów - tylko pogłębiają to doznanie. Bo każdy z nas był, jest lub będzie w którymś etapie swojego życia ... Stanisławem Wokulskim.

    9080f78f4c986e30455c7131c021d510,300,0,0,0.jpg

    https://www.youtube.com/watch?v=5s5efgi1qzA

  5. Dawno niczego nie pisałem na blogu, a tym bardziej nie w temacie manipulacji, więc dziś będzie wpis właśnie na ten temat. 

     

    Socjotechnika (inżynieria społeczna) – jest to zespół technik służących do manipulacji społeczeństwem. Stosują ją zarówno politycy, służby państwowe, jak i media. 

    Zamiast pisać o prostych technikach socjotechnicznych, jak te które można podciągnąć pod zwykłe techniki manipulacji (reguły Cialdiniego itp., o których już pisałem kilkukrotnie) czy takich jak selekcja faktów, dezinformacja, rzucanie sloganów itd., pozwolę sobie opisać metody od razu „z grubej rury”, stosowane przez „najlepszych z najlepszych”. 

     

     

    Dywersja ideologiczna – model KGB

     

     

    Jurij Bezmienow – był agentem KGB, który w 1970 r. zbiegł do Kanady z Indii, gdzie pracował jako oficer prasowy ambasady radzieckiej w New Delhi. Po swojej ucieczce ze Związku Sowieckiego przyjął pseudonim Tomas David Schuman. Przekazał USA wiele cennych informacji na temat działalności Związku Radzieckiego, a następnie Rosji w zakresie dezinformacji, przewrotu ideologicznego oraz technik wykorzystywanych do przejęcia kontroli nad innym państwem, w których to był prawdziwym ekspertem. 

    Znany jest przede wszystkim z omówienia modelu przejmowania kontroli nad społeczeństwem, który omówił w wykładzie pt. „Jak napaść na państwo” (można go znaleźć na YT z napisami PL) złożonego z 4 kolejnych kroków: 

     

    1.      Demoralizacja

    2.      Destabilizacja

    3.      Kryzys

    4.      Normalizacja 

     

    Jak podawał Bezmienow tylko 15% działalności KGB stanowiło szpiegostwo, pozostałe 85% obejmowała właśnie praca nad przewrotem ideologicznym w zachodnim świecie. W dodatku ten schemat jest bardzo uniwersalną i powszechnie stosowaną metodą manipulacji społeczeństwem. Przejdźmy zatem do omówienia poszczególnych etapów przewrotu:

     

     

    Ad. 1 

    W celu demoralizacji należy podkopać obowiązujący i powszechnie poważany system wartości w danym społeczeństwie. Dlatego ważnym elementem jest tu atak na dominującą religię. Trzeba tu dobrze zrozumieć dwie rzeczy: po pierwsze atak na religię nie następuje w celu jakiegoś oświecania społeczeństwa, a jedynie po to aby podkopać obowiązujący system wartości. W zamian nie proponuje się jakiegoś świeckiego kodeksu moralnego, ale jego brak, pełny relatywizm moralny. Stąd charakterystyczny na zachodzie atak na Kościół katolicki, ludzi wierzących i ogólnie chrześcijaństwo ze strony „postępowców” ma charakter mało merytoryczny i konstruktywny, za to mocno emocjonalny, często wręcz obrzydliwy. Po drugie atakuje się religię powszechnie występującą w danym społeczeństwie. W kraju chrześcijańskim atak pójdzie na chrześcijaństwo, w społeczeństwie buddyjskim, atak poszedłby na buddyzm itd. To tłumaczy dlaczego „tolerancyjna” lewica tak mocno napiera na „chrześcijański ciemnogród”, jednocześnie pobłażając znacznie bardziej przemocowemu islamowi, nie wyłączając feministek, którym przeszkadza podejście do kobiet w katolicyzmie, ale już nie tak bardzo w islamie, gdzie pozycja kobiet jest znacznie gorsza. Pozornie wydaje się jakąś nieprawdopodobną hipokryzją, wręcz skrajną głupotą, ale z punktu widzenia przewrotu ideologicznego ma pewien logiczny sens. Oczywiście sens ten znają „architekci” projektu, ludzie którzy naprawdę w takie nielogiczne bzdury wierzą, pełnią tu rolę tzw. „pożytecznych idiotów”. Dodatkowo dominującą religię próbuje się zastąpić różnej maści sektami, ruchami parareligijnymi, w stylu New Age. 

     

     

    Kolejnym elementem demoralizacji jest edukacja i wychowanie. Za nie już nie mają odpowiadać rodzice, a już zwłaszcza ojcowie, tylko państwo. Stąd mamy rodziców, którzy muszą dużo pracować (dzięki rosnącym podatkom, długom publicznym i utracie siły nabywczej pieniądza), państwowe szkoły z programem wytyczonym przez MEN, dyskryminację ojców w sądach rodzinnych, zabieranie dzieci rodzicom przez opiekę społeczną itd. Sama edukacja w szkole obniża poziom nauczania, przez „wyrównywania szans” (dostosowanie poziomu do najgorszych uczniów, tworzenie klas mieszanych z imigrantami) i odchodzeniu od przedmiotów ścisłych i praktycznych (matematyka, fizyka, chemia, biologia, muzyka, języki) na rzecz humanistycznych (wiedza o społeczeństwie, spłycona historia, schematyczna nauka literatury z narzuconą interpretacją i kanonem, wyselekcjonowana ekonomia) lub bezużytecznych (europeistyka, bhp, własność intelektualna, edukacja seksualna, warsztaty tolerancji etc). Ostatnio pojawiają się coraz „ciekawsze” pomysły, jak teoria gender. Każde dziecko w szkole musi się dostosować odgórnie narzuconym programom nauczania, wszelki indywidualizm i dociekliwość są niemile widziane. 

     

     

    Kolejnym elementem demoralizacji jest promowanie przesadnie konsumpcyjnego, hedonistycznego i irracjonalnego stylu życia: „Sex, Drugs and Rock and Roll”, „róbta co chceta”. Do używek można mieć trzy podejścia:

    -Bardzo konserwatywne, prohibicyjne, wszystkiego zakazywać – prowadzi do pogłębienia patologii, reglamentowane dobra stają się zakazanym owocem, przez co stają się bardziej pożądane, stają się też drogie, doprowadzając do ruiny osoby uzależnione i ich rodziny, napychając kieszenie mafiom, dilerom, alfonsom itd.

    -Wolnościowe – oparte na wolnym wyborze i zasadzie „chcącemu nie dzieje się krzywda” – człowiek ma prawo do decydowania o swoim ciele i portfelu, ale jednocześnie bierze za swoje czyny pełną odpowiedzialność. Zaleca się więc zachowanie umiaru i rozwagi.

    -Lewackie – czyli chlaj, ćpaj i ruchaj wszystko co się rusza bez konsekwencji. W razie czego pomoże państwo, dadzą zasiłek, opiekę zdrowotną na koszt innych. Sam hedonizm jest tu mocno propsowany, jako coś modnego i fajnego. Wszystko także w oderwaniu od wszelkiej moralności. Zdrada? Oj tam, to tylko seks. Młodzież pije i ćpa? Młodzież musi się wyszaleć. 

     

    Oczywiście przedmiotem przewrotu ideologicznego jest podejście trzecie.

     

     

    Ad. 2 

    Kiedy społeczeństwo jest już mocno zdemoralizowane, cierpią w nim jakiekolwiek relacje międzyludzkie. Ludzie skaczą sobie do gardeł, nikomu nie można ufać. Pojawia się destabilizacja. Wszelkie konflikty między ludźmi są stale podgrzewane przez odpowiednie organizacje w tym celu wspierane i finansowane (są to tzw. „pożyteczni idioci”). Np. organizacje feministyczne poróżniają kobiety z mężczyznami, związki zawodowe zamiast pomagać pracownikom dążą do maksymalnego konfliktu z pracodawcami nawet jeśli jedyne co on przyniesie to szkody w postaci upadku firmy, fali niekończących się strajków i paraliżu kraju. Wierzący ścierają się z niewierzącymi, biali z czarnymi itd. itd. Konflikt, konfliktem pogania. 

     

     

    Ad. 3 

    Kiedy społeczeństwo jest już na tyle zdestabilizowane, że problematyczne staje się funkcjonalnie jakichkolwiek relacji między ludźmi pojawia się poważny kryzys. Może być to kryzys zarówno gospodarczy, jak i społeczny, często idą one w parze. W każdym razie „źle się dzieje”. W takich warunkach ludzie odczuwają potrzebę znalezienia kogoś, kto to wszystko ogarnie, zaprowadzi zmiany. I tu właśnie wchodzi czwarta, ostatnia faza dywersji ideologicznej czyli normalizacja.

     

     

    Ad. 4 

    Faza „normalizacji” to ostateczny cel całego przedsięwzięcia. Społeczeństwo samo oddaje władzę w ręce dywersanta, który jawi im się jako mesjasz, ktoś kto naprawi całą sytuację. W sytuacji kryzysowej ludzie kierują się emocjami, więc łatwo postawią na kogoś głoszącego populistyczne hasła, slogany, oferującego proste rozwiązania i radykalne, zdecydowane działanie. 

     

    Tę fazę charakteryzuje również usunięcie „pożytecznych idiotów”, którzy już spełnili swoją rolę. Dzieje się tak dlatego, że ci, którzy naprawdę wierzyli że robią coś dobrego, widząc swoje dzieło, zaczynają przeglądać na oczy i czuć się oszukani. Są więc idealnymi kandydatami do zostania najbardziej zagorzałymi przeciwnikami nowego porządku. Stąd zostają oni usunięci zanim na dobre urosną w siłę. Jeśli przewrót ideologiczny ma miejsce w państwie totalitarnym dochodzi do brutalnej czystki, łącznie z fizyczną likwidacją. Dlatego właśnie w historii zdarzało się że np. jedni komuniści zabijali innych komunistów, np. Stalin niszczący trockistów. Jeśli rzecz dzieje się w zachodnim, demokratycznym świecie takich ludzi po prostu odsuwa się od stanowisk i pokazuje opinii publicznej w negatywnym świetle. 

     

     

     

    Psychologia tłumu i permanentna rewolucja 

     

    Cytuj

     

    Długie lata z pochodnią rozumu,

    Szukamy wolności wśród bezmózgiego tłumu,

    Logika i prawda tak nam oczywiste,

    Wywołują wśród niego reakcje nienawistne. 

    Tłum nie rozumie, tłum się nie interesuje,

    Tłum jedynie podąża, tam gdzie kieruje się orszak

     

    Kelthuz w piosence „Bloody Dictatorship”

     

     

    Nie podoba nam się obecna sytuacja? To może by tak „wyjść na ulicę” i walczyć o swoje? Z tym jest jednak jeden poważny problem, czyli psychologia tłumu. Jest ona silniejsza niż mogłoby się wydawać. Np. słynna „znieczulica” czyli sytuacja kiedy nikt nie pomógł ofierze wypadku, albo brutalnego napadu pomimo dużej ilości świadków nie wynika jak niektórzy uważają z braku empatii tylko ze społecznego dowodu słuszności. Sytuacja odwraca się kiedy pierwsza osoba z tłumu decyduje się pomóc. Wówczas w ślad za nią zaczyna podążać spora grupa osób. Dokładniej opisuje to Robert Cialdini w książce „Wywieranie wpływy na innych”. 

     

    Praktycznie wszystkie rewolucje i przewroty nie były spontanicznym buntem oddolnym, a zaplanowanymi akcjami finansowanymi z zewnątrz. I tak np. amerykańscy i zachodnioeuropejscy przemysłowcy i bankierzy, zwłaszcza „wiadomego” pochodzenia finansowali zarówno bolszewików, Hitlera, Mussoliniego, czy Franklina Delano Roosevelta i jego New Deal. Wsparcia udzielają też zagraniczne mocarstwa w swoich rozgrywkach, np. Lenin otrzymywał pieniądze od rządów Japonii i Niemiec, a Mussolini od rządu francuskiego i angielskiego. 

     

    Nawet jeśli dany ruch, partia, czy stowarzyszenie powstanie spontanicznie do walki o lepsze jutro, może zostać łatwo zinfiltrowany przez wrogów, jak stało się np. z Solidarnością i ogólnie całą opozycją w PRL-u.  

      

    W dodatku tłumem ludzi można łatwo sterować, wystarczy kilku prowokatorów. Przykładem jest chociażby naprowadzenie zbuntowanych Białorusinów do ataku na budynek rządu, po kolejnych wyborach wygranych przez Łukaszenkę. Wystarczyło kilku prowokatorów, za którymi podążył cały tłum ludzi, a po drugiej stronie drzwi już czekała na nich milicja. Że już nie wspomnę że cała akcja może się okazać zwyczajną operacją false flag. 

     

    Permanentna rewolucja – w myśl Lwa Trockiego rewolucja socjalistyczna jest okresem permanentnych, wielkich przemian, nie ma w nim okresów stabilizacji i trzeba ją rozlewać poza ZSRR. Krótko mówiąc ogień rewolucji nie może przygasać, trzeba go ciągle podsycać. Zwróćmy uwagę że w taką permanentną rewolucję bawi się obecna „opozycja totalna” z KOD-em na czele. Niestrudzenie dążą do postawienia w Polsce „Majdanu”. A to walka o sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a to prowokacja na pogrzebie Inki, a to Czarny Marsz, a to okupacja Sejmu, a to marsze na ulicach. Póki co wychodzi im jednak tylko „Ciamajdan”.

  6. Pan Kabat75
    Ostatni wpis

    Andropauza.

    Kłopoty z erekcją.

    Zdradzany.

     

    Takimi słówkami potrafią nas karmić niektóre kobiety (coraz bardziej wierzę, ze któregoś dnia uwierzę w to, że jest mniej niż 50% wśród kobiet). Nazywają się czarownicami.

    Ach, ach!

    Jakbym miał już dość, postąpiłbym po chamsku i spytał "czy to prawda, że czarownice dobrze dają dupy?"

    Ale wolę wybierać lepsze rozwiązania - tak jak teraz skupię się na istocie tego co mam na myśli.

     

    Otóż, Mój Drogi Żołnierzu, jesteś Nieśmiertelny.

    Zadbaj tyko o to.

    Dziwisz się? Nie ma czemu, tylko zauważ Siebie. Dbaj, pieść i dogadzaj Sobie. Wystarczy na wieczność.

     

    Ostatnio mało o siebie dbałem, więc po dzisiejszym podjeździe do cudnie uśmiechającej się blondynki drżały mi dłonie. Numer telefonu dostałem. Wygląda na zajętą... Nie dbam jednak o przyszłość, dbam o Siebie.

    By być Nieśmiertelnym jak my wszyscy, Żołnierze.

     

    Czuj duch!, Zwycięzcy!

  7. W chuj.

    Tyle wysiłku włożyłem, by być gotowym do napisania tego bloga.

    Gotowość w takim sensie - że ten blog - to czyste odzwierciedlenie mnie.

    Zauważcie pewną zależność - czytając jakiekolwiek powieści czy też książki - poznajecie wnętrze autora, i to jak widzi rzeczywistość. Jego esencje.

    A tak bardzo go poznacie - jak bardzo spostrzegawczy jesteście - czyli inteligentni.

    Od czego by tu zacząć? Może od tego - czym jest ta domniemana męskość?

    Myślę, że wieeeelu przyszłych mężczyzn ma z tym problem. Męskość - to brak deliberowania nad pierdołami, nie zawracanie się przy wyzwaniach, w kierunku bezpiecznych przystani, w których można odpocząć. To jest - krótko mówiąc - parcie naprzód, determinacja i rozpierdalanie murów. Totalnym przeciwieństwem męskości - jest ucieczka od konfrontacji z brutalną acz sprawiedliwą rzeczywistością, choćby i do tej "byłej" która was jebła w pizdu. Bo nie mogła już na was patrzeć. Na ten obraz nędzy i rozpaczy.

    No właśnie - obraz. Wartościowa kobieta, czyli taka, która ma pomysł na siebie - swojego faceta podziwiać MUSI. On jest dla niej energią, czymś, co pociąga ją za nim.

    Wchodząc w szczegóły i analizując, kobieta tak naprawdę nie kocha jego smile.png - kocha energię, wewnętrzną siłę, która z tego mężczyzny wypływa.

    Dopiero umysł - generalizując - utożsamia tą energię właśnie z tym mężczyzną. Przez to kobieta zaczyna kochać GO - bo właśnie ten facet ma tą aurę, w której ta kobieta pływać i rozkoszować się chce.

    Aura - męskość - siła - jaja : nazywajcie to jak chcecie, ale jeśli to stracicie, stracicie i kobietę - w sensie: To nie ona będzie wasza, to Wy będziecie jej. A taka sytuacja to pomyłka. Matkę ma się jedną, a wasza kobieta nie jest i nie ma obowiązku być jej zastępczynią. Dobrze czytaliście - WASZA kobieta, bo ona jest wasza i to Wy jesteście do tego, żeby jej zapewnić spokój ducha - w zamian za to da wam wdzięczność i miłość oraz poczucie - że jesteście na tyle dojrzali, że stać was na posiadanie kobiety smile.png

    Wracając - męskich cech nikt nie dostaje za darmo, ani nikt się z nimi nie rodzi. Je się w sobie buduje, a następnie pielęgnuje.

    Należy pamiętać - że tą męskość można stracić w każdym momencie - wystarczy pomyśleć, że ktoś wami się lepiej zaopiekuje niż wy sami sobą.

    Przedstawię kilka cech męskich po krótce:

    - Dbanie o samego siebie - facet, przede wszystkim powinien umieć zadbać o siebie w taki sposób, żeby nie wymagał tej opieki od innych. Dopiero wtedy jest w stanie rozciągnąć swoją opiekę nad SWOJĄ rodzinę. Tenże Mężczyzna - musi umieć sam się wspierać w myślach, zbudować na tyle dobrą relację z samym sobą, by umieć siebie wyciągać z gówna. W przeciwnym wypadku niewiele jest wart i pewnie tęskno mu do matczynego sutka.

    - Gotowość do działania - tu nie chodzi o samo działanie, a o słowo początkowe. W życiu nie raz bywa tak, że tych, co stoją na drodze trzeba zepchnąć, nie oglądając się za siebie. To jest prawo natury, że silniejszy idzie przed siebie, reszta schodzi mu z drogi. A ta siła jest częściej mierzalna determinacją, zamiast fizycznością. Wierzcie lub nie - większość ludzi zejdzie wam z drogi, lub pobuczy zanim to zrobi. Ludzie są z reguły LENIWI.

    Wolą się dostosować zamiast walczyć, ale zanim to zrobią, będą walczyć przed tym, że muszą się znowu dostosować - czyli - wysilić.

    Ogólnie wrażliwcy i "ynteligentni" goście mają z natury swej, krótko mówiąć - przejebane. Odczuwanie przez nich emocji spychanego delikwenta, przerasta ich i zaczynają przepraszać za siebie. Myślą, że nie mają prawa tu żyć - i mają rację : )

    Bo to prawo się wywalcza a nie rości. A ten, kto nie jest w stanie sobie go wywalczyć - przegrywa.

    W życiu się dyma, albo dymać się daje.

    Boska harmonia i pokój to mrzonki idealisto-romantycznych-pizdeczek, którym jeszcze jajka nie obrosły. Spokój to tylko okres przejściowy przed kolejnym wyzwaniem.

    - Błędy - należy niezwłocznie się do nich przyznawać, to nie jest dla Twojego pośmiewiska, to jest dla Twojego wzmocnienia. Im szybciej się tego nauczysz, tym szybciej się uczył i wzrastał będziesz.

    A teraz akapella i jadziem dalej.

    Należy pamiętać, że męskość to kwestia wyboru a nie przeznaczenia. Kwestia otoczenia ma tu swoje piętno, ale skoro światopogląd i - ogólnie rzecz biorąc - łeb, raz się ukształtował, to znaczy, że można ukształtować go jeszcze raz. Kwestia determinacji i chęci - oraz tego jak duże te chęci są.

    Jedna, bardzo ważna sprawa do rozwiązania.

    Strach.

    Tylko wariaci się nie boją.

    Jednym z wielu kierunków, na rozwiązanie tego problemu -> strachu przed życiem - jest uznanie, że już jesteś martwy.

    Dopiero wtedy funkcjonujesz tak, jak powinieneś funkcjonować. Każda sekunda będzie dla Ciebie darem, będziesz wtedy wdzięczny za każdą chwile i zaczniesz żyć tym, co jest właśnie teraz. Nie ujdzie to kobiecej uwadze, oj - nie smile.png

    A ty - będziesz grał kartami jakie rzuca Ci życie i przestaniesz smęcić na ich jakość, a w dodatku - nauczysz się nimi wygrywać.

    Nie będziesz bał się tego, co Ciebie czeka, tylko brał to i tego używał, rzeźbiąc przy tym co zechcesz.

    Wygrana - cudowne uczucie, które każdy mężczyzna myślę zna.

    Kto raz w nim zasmakuje, tęsknić będzie za nim i wciąż je chciał, dopóki je pamięta.

    W każdym z nas drzemie wewnętrzna siła, która chce się uwolnić, chce zostać wykorzystana dla TWOJEGO dobra.

    Ćwiczenie na teraz - wyprostuj się, wciągnij nosem głęboko powietrze tak, by urosła Ci klatka piersiowa, dla zwiększenia efektu zamknij oczy.

    Pooddychaj jeszcze z dwa razy płucami wypinając pierś - tak jakbyś był nad czystym źródłem wody, gdzieś w naturalnym miejscu i chciał wciągnąć magię tego miejsca jednocześnie czując się wolnym.

    Czujesz? To jest właśnie energia która jest dla Ciebie. Jeżeli nauczysz się nią władać, będzie ona z Ciebie wypływać, i dodawać sił w trudnych momentach. Na zawołanie.

    Najtrudniejszą rzeczą jest zrzucenie wewnętrznych blokad, które blokują wykorzystywanie tej wewnętrznej siły. A najważniejsze jest to - że te wszystkie kłódki są zamknięte od wewnątrz, i tylko z tej strony można je otworzyć. Praca indywidualna do wykonania.

    Bierze Ciebie na wspomnienia? Zostaw to na starość - teraz jest czas używalności, masz się zużyć - zużyj się tak, byś przypadkiem potem nie żałował, żeś zardzewiał i zgrzybiał w kurzu wink.png

    Zapomniałem dodać jeszcze ważnej kwestii : Bycie facetem obliguje do tego - by ten wkładał swoje starania również na poprawianie bytu społeczeństwa w którym żyje. To jest jego zasrany obowiązek i zarazem przywilej.

  8. Dzisiaj będzie troszkę o mocy, momencie i o tym jak jeździmy.

    Przede wszystkim na sam początek trzeba wyróżnić kilka rzeczy, którymi normalny facet-samochodziarz zachwyca się a Panie tego za ząb nie rozumieją. Wszystko staram się wytłumaczyć w jak największym skrócie i jak najprościej. A mianowicie:

    1. Moc- jest podawana w Watach oraz Koniach Mechanicznych (W oraz KM). Określa nam jak "silny" jest silnik samochodu. Odpowiedzialna przede wszystkim za prędkość maksymalną samochodu oraz pośrednio za przyśpieszenie i "elastyczność"

    2. Moment obrotowy- mówi nam jaką realną siłę mamy do wykorzystania na kołach napędzających samochód. Im większy, tym auto płynniej rusza, możemy większy ciężar ładunku przewieźć itd. Podawany jest w Niutonometrach (Nm). Odpowiedzialny (zwłaszcza w samochodach osobowych) za przyspieszenie- im większy moment, tym szybciej rozpędzi się.

    Moc i moment. Któż z nas nie zachwyca się wartościami podawanymi przez koncerny samochodowe. Kto by spodziewał się jeszcze 10 lat temu, że 1,4 litrowy turbo diesel będzie dzisiaj generował ponad 170 KM? Że silnik 1,8 w benzynie napędzi bezproblemowo S-klasę?

    Tak! Każdy z nas chce mieć auto mocniejsze, silniejsze od innych a jak jeszcze stać na większą pojemność to już w ogóle patrzcie jaki jestem zajebisty!

    Patrzcie a co mnie stać i jakie dupy wyrywam! Jak to kiedyś ktoś określił- pod domem X5 a w domu komuna :D

    Jeżdżę na codzień po okolicy domku samochodem o dumnej nazwie Daewoo Tico 0,8 l i całe 47 KM. Auto jest całkowicie mi wystarczające i choć czasem brakuje mi mocy, to jednak nie narzekam. Dlaczego o tym samochodzie nadmieniam? Ano bierze się to z tego (tu zabrzmi mocno zarozumiale), że czasem jeżdżę do Jeleniej Góry i okolic.Dużo inwestuję w swoje umiejętności za kółkiem, bo m.in. z tego żyję i znam możliwości Psikusia. Ostatnio jechałem ze znajomym w dwa samochody i wyśmiewał mnie na autostradzie. Gdy wjechaliśmy w góry, mimo że miał Audii A4, to miał niemałe problemy by nadążyć za mną, mimo że nie przekraczałem 80 km/h.

    Ta przypowiastka ma za zadanie ukazać, że nie potrafimy wykorzystać możliwości, jakie daje nam samochód. Osobiście uznałem, że auto z silnikiem o mocy 150 KM jest granicą dla 95% społeczeństwa. I tak z tych 150 KM wykorzystują jakieś 70% mocy. Brakuje nam umiejętności jazdy, co podkreślam i będę podkreślać. Obowiązujący u nas system nauczania ma za zadanie nauczyć nas zdania egzaminu a nie jeździć.

    Wielu kupuje auta 200; 250 czy 300 konne samochody. I na tym kończy się. Nie, nie jestem przeciwnikiem takich samochodów. Wręcz przeciwnie sam chciałbym mesia 5,5 l AMG 507 KM :D Auta, które kupują są bardzo mocne, wyposażone w systemy wspomagające (całe szczęście!) jazdę, bo mielibyśmy tyle wypadków, że aż głowa mnie boli na samą myśl. Problem polega na tym, że Ci ludzie nie robią nic w kierunku nauczenia się panowania nad takim potworem. Żaden z ludzi nie zapisze się do szkoły jazdy by podszkolić się z umiejętności.

    Sam zrozumiałem swoją pyszałkowatość i zarozumiałość gdy kolega wziął mnie 200 konną (proszę się nie śmiać) hondą civic i puścił mnie na płytę poślizgową. Wtedy okazało się, jak naprawdę mało umiem i polecam Wam szczerze z serca. Wydatek może wydaje się i spory, ale tu chodzi o nasze bezpieczeństwo :P

    A skoro już tyle spiny było z mojej strony, to na koniec coś na rozluźnienie:

    :D

  9. Silvia

    • 1
      wpis
    • 13
      komentarzy
    • 2339
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Eleanor
    Ostatni wpis

    Siedziała przy stoliku, podszedł do niej... wiedziała że to ON...

    przywitał się, całując jej dłoń....tak sobie wyobrażała, zanim podszedł, ale nie….

    -Witaj rzekł, badawczo się przyglądając..

    Ona wpatrzona w niego...nie mogła ukryć drżenia rąk, była zestresowana, niewiele wiedziała o tym człowieku, którego znała tylko z maili...jednak jej wyobrażenie stało się rzeczywistością, gdy to sobie uświadomiła spłonęła rumieńcem..

    On spokojny, opanowany, pewny siebie, co jeszcze bardziej ja onieśmielało...lecz mimo to ...

    to czego w tym momencie najbardziej pragnęła to żeby podszedł do niej i przytulił....jego zapach...ciepło...

    Czuła że tylko wtedy poczuje się bezpiecznie, spokojnie....

    Patrzył w jej oczy, jakby znając jej myśli podszedł do niej i przytulił, szepnął: chodźmy stąd.....

    i pojechali do jego mieszkania.

    Gdy tylko weszli bezceremonialnie przyparł ją do ściany, czuł że drży, ale nie mógł opanować pożądania jakie nim zawładnęło, gdy poczuł jej twardniejące sutki, wpił się w jej usta, całował ja jak opętany a ona oddawała pocałunki z wielką rozkoszą, jej biodra poruszały się powoli zapraszając ...podniecony zerwał jej spódnice i wsunął palce w mokrą już gorącą cipkę, zadrżała…ich języki spotkały się, nie mógł już dłużej zapanować nad żarem, smakował każdy kawałek jej ciała, czuła jak jej pragnie co jeszcze bardziej pobudzało zmysły.......

    Jego dotyk palił, wyjął palce podniósł ja do góry i opierając o ścianę wszedł w nią…powoli, każdy kawałek jego nabrzmiałego penisa drażnił jej gorącą cipkę.. w pewnej chwili odwrócił ja tyłem, przycisnął do ściany, złapał za włosy i syknął:

    - teraz Cię zerżnę dziwko, wypięła się niczym kotka, a on złapał ją za biodra i nadział na twardego niczym kołek mokrego penisa

    .....poruszał się rytmicznie, każdy ruch sprawiał jej niezaspokojoną rozkosz...jego jęk z każdym pchnięciem, przeszywał ja dreszczem…coraz głębiej się zatracała, każdy dotyk był jak ogień, nie mógł już dłużej wytrzymać, czuł jak żądza wrze…stękał jak oszalały, przyśpieszył i nagle wstrząsnął nim spazm rozkoszy….

    - Bilety do kontroli, proszę pani…

    - co proszę? ah tak bilet ..otrząsnęła się, mając przed oczami ociekającego spermą penisa ..drżącymi dłońmi przeszukiwała torebkę… o jest, proszę…konduktor spojrzał na nią, czy wie? Pomyślała, nie, to niemożliwe…

    • 1
      wpis
    • 2
      komentarze
    • 2284
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Stulejman Wspaniały
    Ostatni wpis

    Spotkaliśmy się na przystanku autobusowym; delikatny wietrzyk szurał pięknymi, jesiennymi liśćmi po chodniku, a ja bezgłośnie się modliłem, by randka w ciemno z tajemniczą nieznajomą, nie okazała się kolejnym policzkiem dla mojego instynktu łowieckiego. Oto nadeszła; spojrzałem jej głęboko w dekolt, i była to miłość od pierwszego wejrzenia.

    Herbata i ciastka z biedronki

    Drogę do mojej kawalerki uprzyjemniałem wykutymi na blachę dowcipami, zajmując myśli niegodnymi gentlemana bezeceństwami.

    Po przyjściu na miejsce kaźni jąder, zrobiłem herbatę i wyciągnąłem ciasteczka z biedronki - spojrzałem na nie bardziej łakomie, niż duży biust Pani. Musiały poczekać, by nie rozsadzić mi już za chwilę skaczącego jak sprężyna tyłka. Bo co to za miłość, gdy walczysz z burczącymi, spuchniętymi od gazów jelitami? Najpierw danie główne, a później deser - jak w prawdziwej, Polskiej rodzinie, co po 40 tce każdy ma cukrzycę, żylaki, nadciśnienie i hemoroidy.

    Prowadziliśmy lekką rozmowę o pogodzie, a ja zbliżyłem się z uśmiechem nr 1, by patrząc jej w oczy delikatnie ją pocałować. Smakowała truskawką, a ja lubię truskawki bo przypominają mi dzieciństwo. Oddała go dysząc ciężko, a ja westchnąłem z ulgą w duchu - no to po grze wstępnej, można przechodzić do zasadniczego celu naszego spotkania. Rozpiąłem jej pachnącą dobrym perfumem bluzeczkę, a mym szeroko otwartym oczom ukazał się koronkowy stanik. Ogarnął mnie zachwyt i pozwoliłem, by stał się widoczny; Życie kobiet to w przerażającej większości bolesne i drogie zabiegi, by podobać się samcom, więc jeśli ta Pani za chwilę mi coś da, ja chciałbym także jej coś dać (bo mam dobre serducho). Pragnąłem zatrzymać te uczucie, które rośnie we mnie gdy widzę piękne, duże piersi w staniku, by się nim rozkoszować - lecz uczucia jak chmury na niebie, szybko mijają - gdy nagle zachwyt stracił swą gorejącą intensywność, przechodząc w żelazną żądzę działania, wyłuskałem skarby z koronkowego więzienia. Złożyłem pełen szacunku pocałunek na jej piersi, by językiem pląsać czule po sutku, który szybko rósł, podobnie jak Taki Jeden. Prawą dłonią trzymałem jej pierś, lewą wsunąłem palcami we włosy, po czym mocno je złapałem i przyciągnąłem do siebie głowę samicy, by posmakować ust które potrafią bezlitośnie karać, ale i dawać niezapomnianą rozkosz. Wzdychaliśmy ciężko, a nasza flora bakteryjna miała okazję do bliższego poznania; nie pierwsze i nie ostatnie tego dnia.

    Marsz zwycięstwa

    Moja ręka powędrowała ku kuszącemu kolanu, by rozpocząć pełną wyzwań podróż ku celowi; gdy zatrzymała się tam, gdzie wilgoć i rozkosz to jedno, jakiś kobiecy głos w mojej głowie wrzasnął: Jesteś pusty i płytki! Uśmiechnąłem się w myślach i odpowiedziałem: Bo żeby mieć przyjemność, nie hajtałem się, nie podpisywałem umowy prawnej która zrobi ze mnie dziada bez mieszkania, jak Pani się odwidzi "wielka miłość"? Bo żeby się poczuć spełnionym i "prawdziwym" mężczyzną, nie muszę kupować browaru by napić się piwa? Żałosny! Emocjonalnie niedorozwinięty gówniarz! Głos krzyczał coraz bardziej. Dołączyły do niego męskie barytony; to brzuchate Ryśki z Klanu w kapciochach, dla których warowanie przy małżonce, proszenie się o seks i harówka za coraz większe pretensje i narzekania, jest życiowym sukcesem i szczęściem; nienawidzą każdego, kto żyje wolny, komu nikt nie dyktuje jak ma żyć. Zamknąłem tę całą menażerię głosów wewnętrznych w kanciapie, by nie przeszkadzały mi w akcie konsumpcji.

    Języku i członku, do dzieła! Krzyknąłem.

    Nie zawiedli mnie, ci moi od serca Przyjaciele.

  10. friendship

    • 3
      wpisy
    • 27
      komentarzy
    • 2258
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    homer
    Ostatni wpis

    Jak to jest do jasnej cholery że jak człowiek chce pomóc drugiemu człowiekowi to zazwyczaj dostaje za to kopa w tyłek i co najgorsze nigdy nie uczy się pod tym względem na swoich błędach. Nie wiem, może to kwestia dobrego serca i faktu że samemu się sporo przeżyło w przeszłości, albo może jestem po prostu naiwny. Ale cięzko mi to ocenić. Ale podając kilka przykładów z życia.

    1.To pierwsze to chyba zdecydowana większość z was przeżyła. Jak człowiek pożycza swojemu koledze/koleżance/kolegom (resztę sami dopiszcie ;) ) pieniądze i później zapomina się o istnieniu takiej osoby która pożyczyła ten przysłowiowy ,,chajs''. Ok, rozumiem, są różne sytuacje w życiu. To fakt. Sam wiem to po sobie. Ale ludzie, litości, ciężko po prostu zadzwonić do takiej osoby i powiedzieć coś w stylu:,,posłuchaj stary, nie mam aż tyle pieniędzy ile myślałem. Nie mógłbym później/część teraz tylko oddać''. Czy to takie trudne!!! Sam mam często bardzo ciężko (to już trzeba moim ukochanym rodzicom za to podziękować :) ) ale staram się na bieżąco swoje długi oddawać. A jak nie jestem w stanie, to robię tak jak powyżej. W ten czas całkiem inaczej wychodzę w oczach swoich znajomych.

    2.Gryzie mnie pewna rzecz. Dlaczego ludzie są tak CHAMSCY, że za to, że pomagałem swojej mamie jak i pewnej dziewczynie, z którą nie byłem-żeby nie było, (nazwijmy ją abc :D ) dostałem od nich tak jakby w ,,pierdol''. Szczególnie moja matka, gdy za jedną kłótnię mnie w domu wyrzuciła. A wyjaśniając, tym dwóm osobom pomagałem bardzo finansowo. Mimo tego, iż mam trzech komorników dzięki właśnie moim rodzicom. Bo nie chciało im się spłacać swoich długów z mieszkaniem, a komornicy nie mieli jak ściągać od nich pieniędzy, to mi siedli na konto w pracy. Czyli dostaję z 1300 zł (fakt, niektórzy jeszcze mniej mają pieniędzy) a mimo tego regularnie dawałem swojej matce po 300 zł na życie, a kolejne 350 nawet to 400 zł (!) dawałem tej abc. Powodem mojej pomocy dla abc była jej beznadziejna sytuacja życiowa. Dziewczyna zaszła w ciążę ze swoim, który długo się nawet nie przyznawał do dzieciaka i ją kompletnie olał i przy tym też w którymś momencie została wygoniona z domu przez swoich rodziców. Podsumuwując, dziewczyna bez pieniędzy, bez mieszkania i będąca w ciąży. Więc postanowiłem jej pomóc. Znalazłem jej coś na wynajem, gdzie zgadałem cenę 300 zł miesięcznie (czyli cholernie mało!). Płaciłem ZA NIĄ te mieszkanie i zazwyczaj dawałem jej dodatkowo 50-100 zł na żywność. Fakt, bardzo niewiele ale patrząc na moją wypłatę... Ale wracając do tematu przy tym jeszcze za swoje pieniądze które mi zostały jeszcze dodatkowo potrafiłem kupować swoim rodzicom jedzenie i dodatkowo coś pożyczyć.Często nic mi już potem nie zostawało i sam czasami głodowałem. Bo miałem dosyć jak słyszałem że w swoim własnym domu (od mojego ojczyma) że jem NIE ZA SWOJE pieniądze.

    3.Jaki z tego morał. A mianowicie taki, że na dłuższą metę nie warto ludziom pomagać. A przynajmniej nie do przesady jak w moim przypadku. Ponieważ za moją udzieloną pomoc dostałem kopa w dupę od swojej matki i musiałem z dnia na dzień szukać mieszkania i się samemu teraz utrrzymywać za 1300 zł (albo i za 0zł, bo to mi niestety grozi ;( ) tylko za jedną poważnieszą kłótnię, gdzie nie tylko ja byłem tam winien. A natomiast w przypadku abc, gdy poprosiłem o głupie 50 zł, usłyszałem że ,,mało'' jej pomagałem, że jak nie chciałem to nie musiałem jej pomagać i krótko dała mi to zrozumienia że na jej pomoc nie mam co liczyć... A tą pomoc dostałem od ludzi, od których nigdy w życiu bym się nie spodziewał. :) Dzięki temu właśnie wywiązała się pewna przyjaźń która trwa to teraz (mimo pewnej poważnej kłótni powinna ona dalej trwać). Zresztą wspominałem o tym już w swoim pierwszym blogu http://braciasamcy.pl/index.php/blog/19/entry-123-hej/

    4.Krótko mówiąc ,,Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie''. I zapewniam was że tutaj w tym przypadku liczy się jakość, nie ilość.

    PS.Ten post nie ma na celu pokazanie siebie samego w świetle ,,jaki to ja nie jestem'', chwalenia ani żalenia się sobą. Nie oczekuję przy tym także pomocy ani zrozumienia. Wyrażam tu tylko swoje poglądy oraz mój punkt widzenia na to wszystko.

  11. Wieści z kraju i świata:
    - Na fali walki z faszyzmem i zaściankowością Pierwsza Sekretarka postanowiła podjąć uchwałę według której wszelkie spory i debaty publiczne a także procesy i rozprawy sądowe mają się odbywać za pośrednictwem tak zwanych 'randomizatorów mowy'. Mają one za zadanie przekształcać mowę ludzką na losowy i bezsensowny ciąg wyrazów. Jak donoszą eksperci taki zabieg wyrówna szanse na zaistnienie w przestrzeni publicznej słów rzadziej używanych czyli będących w uciskanej mniejszości a także wzbogaci kulturowo język mówiony oraz wykorzeni z mowy zwroty uważane za obraźliwe, które teraz będą pojawiały się zdecydowanie rzadziej jako wyrwane z kontekstu słówka, tak aby nie mogły nikogo skrzywdzić i obrazić.


    - Uwaga obywatelki! Oficjalna nazwa miłościwie nam panującej Partii uległa zmianie. Kierownictwo Partii w asyście zawsze wiernych komsomołców komandosów ANTY-FA uroczyście podpisało dekret o wydłużeniu nazwy Partii o 14 dodatkowych liter oznaczających uciskane przez patriarchat mniejszości. Do Partii dołączyli między innymi Cos-playerzy oraz miłośnicy ASG. Pełna nazwa Partii brzmi zatem: LGBTTIQQ2SAWASIPFNQWSVTSZQCUWGBXSNOCVENJP2IASOCHWDPASDCWWOSWIDJP100%CNDWRGALKALEOSOCHOZICEOEBASYOPEFYASPCNCCCPASG.

     

    Z Pamiętniczka Feministki, czyli "szybkie pytania - szybkie odpowiedzi" radzi: panel ekspertów:
    P: Drogi Pamiętniczku, mam na imię Ola. W tym tygodniu zostałam zgwałcona raptem 3 razy przez co Fundacja w której pracuję obcięła mi o połowę racje żywnościowe. Co mam zrobić? Jestem głodna i zaczynam powoli myśleć o zjedzeniu paska od spodni, ale on jest ze sztucznej skóry (go vege!) więc raczej się nie nada.
    O: Droga Olu! Nie wiem czy wiesz, ale najprostszą metodą na potwierdzenie gwałtu jest zapis miejskiego monitoringu ukazujący kontakt cielesny. Wpadnij 'przypadkiem' na grupkę uchodźców najlepiej gdzieś w centrum miasta. Śmiechu będzie co niemiara, bo to bardzo rozrywkowi ludzie. A że później ich pozwiesz? Cóż, to ich problem!

     

    Księga skarg i zażaleń:
    - Dokonałam zakupu wibratora w waszym sklepie internetowym. Niestety zamiast wybranego modelu w kształcie pocisku ppanc APFSDS-T w skali 1:1 przysłano mi model w kształcie męskiego członka!!! To symbol faszystowskiego patriarchatu! Żądam zadośćuczynienia i odszkodowania! Spotkamy się w sądzie!

     

    Dział naukowy:
    - Trwają badania nad przydatnością nasienia małp człekokształtnych w inseminacji ludzkich komórek jajowych. Celem badania jest wyeliminowanie czynnika męskiego z procesu rozrodu. Niestety na wyniki przyjdzie nam poczekać, ponieważ z nieznanych przyczyn wszystkie biorące udział w badaniu ochotniczki po bezpośrednim zapłodnieniu postanowiły dokonać aborcji, po czym wróciły na koniec kolejki.


    - Rewolucja w poligrafii!!! Zgodnie z najnowszym odkryciem zamiana sposobu cenzurowania tekstów drukowanych ze stosowania czarnego paska na biały przyniosła 98% oszczędności na litrażu tonerów i pigmentów służących do druku. Cenzorki odetchnęły z ulgą - wreszcie nasze ekrany nie są całe czarne, w biurach zrobiło się jaśniej!

     

    Ogłoszenia drobne:
    - W związku ze zbliżającym się zimowym sezonem gwałtów producenci masażerów turystycznych obniżają normy wielkościowe - hasło kampanii to 'Nie czuj się gwałcona'

     

    Kronika kryminalna:
    - 12 listopada br. około godziny 17.30 na skrzyżowaniu ul.Tęczowej Armii i ul.Waginalnej widziano heteroseksualnego białego mężczyznę wiek ok. 40l. Sprawę bada policja.

  12. Self Blog

    • 1
      wpis
    • 2
      komentarze
    • 1303
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Witam,w tym wpisie chciałbym podzielić się z wami prostą metodą dzięki której osłabicie swoje ego.Ego o jakie mi chodzi to nawykowe schematy myślenia o sobie oraz otaczającym nas świecie.Przedstawię wam przykład.Nauczyciel wmawia uczniom, że nie potrafią matematyki.Nauczyciel ten nie potrafi przekazać wiedzy więc przerzuca winę na uczniów.Gdy dzieci dostają jedynki obwiniają siebie i w przyszłości z takimi poglądami ciężko będzie im stać się dobrymi z matematyki.Mądrzejsi rodzice zobaczą czy dziecko na prawdę jest słabe z matematyki,czy po prostu zbyt mało ćwiczy lub wiedza jest źle przekazywana.Dziecko da sobie wmówić wiele nieprawdziwych rzeczy.Później rzutuje to na jego całe życie.Religia,stosunki damsko-męskie,kultura to coś co zostało nam zaszczepione bez naszej wiedzy i często boimy się nawet tego badać. Utożsamiamy ten zbiór myśli/przekonań z sobą.Nawet nie wiemy jaką krzywdę sobie robimy,metoda z którą się wami dziele pomoże wam odrzucić te przywiązania.

    Metoda którą proponuje jest formą medytacji,jest ona jednak prostsza od tradycyjnej medytacji.Przedstawię ją w pięciu punktach:

    1.Bądź wypoczęty,połóż się na ziemi(najlepiej na podłodze byle nie było za wygodne)

    2.Weź kilka głębokich wdechów i zaczynaj rozluźniać ciało,skup całą swą uwagę na ciele.

    3.Gdy zaczną przychodzić myśli obserwuj je nie wciągaj się w nie ani nie odganiaj ich ,kieruj uwagę z myśli na ciało.

    4.Naturalnie zwiększy się czas gdy nie będzie myśl a cała uwaga będzie zwrócona na rzeczywistość.

    5.Zacznij badać kim jesteś i czym jest świat,nie wciągaj się w gry umysłu sugerujące proste odpowiedzi .Badaj i odkrywaj.

    Na początek proponuje 10 -15 minut i zwiększanie tego czasu gdy będziemy widzieć postępy.

    Jakich efektów możemy oczekiwać?

    -Nasza uwaga skieruje się na świat dzięki czemu będziemy bardziej doświadczać życia.

    -Wyeliminujemy nasze fałszywe przekonania.

    -Nasze ciało się rozluźni co polepszy nasze samopoczucie.

    -Zrozumiemy że świat nie ma właściwości(dobry zły,piękny,brzydki) a sami mu je nadajemy.

    Podczas praktykowania mogą przyjść odczucia walki ,straty.Nawyki bronią się ,należy je obserwować a po jakimś czasie odejdą.

  13. GluX
    Ostatni wpis

    Zmiana

     

                    Każdego człowieka dążącego do bycia lepszym sobą będzie ciągle towarzyć wybranka życia – zmiana. Zmiana musi każdorazowo występować u jednostki stale kształcącej się, stale podążającej do swoich wartości, celów i ambicji – ponieważ na świecie nikt nie ma dostępu do jednej, uniwersalnej prawdy, którą można by się poruszać całe życie. A więc poruszanie się jednostki zawsze przypomina błądzenie w ciemnościach, w których pełno pułapek, zasadzek i trudności – tak jest i nic z tym nie zrobimy.

     

                    To co najczęściej może Cię ograniczać to dwie rzeczy – Ty sam oraz środowisko. Jak widzisz, napisałem „oraz”, a nie „lub”. Każdorazowo ogranicza Cię przeszłość, którą splatasz się i mimowolnie wytworzone relacje z otoczeniem. To nic złego, to naturalny proces – tak jak poznawanie się kobiety i mężczyzny, w efekcie stają się kochankami. Czysta chemia, hormony oraz nasze podstawowe dążenia biologiczne jako osobników stadnych. Nikt z nas nie chce być sam, nawet świadome osobniki – ponieważ w głębi każdy z nas jest taki sam.

     

                    Niestety ewolucja to bardzo bolesny proces. Ale im szybciej zrozumiesz, że ból oraz poświęcenie się jest naturalną ceną do zapłaty za rozwój – tym będziesz osiągać więcej w życiu. Mit słów „rób to co kochasz” albo „jeśli robisz to co kochasz to nie przepracujesz ani jednego dnia” wrzucam do śmietnika – są zasady dotyczące niewielkiego promila naszego społeczeństwa. Jeśli komuś się udało robić to co kocha i ma z tego serio dobre pieniądze – czapki z głów i uszanowanko. Niestety w większości przypadków – nas, ludzi – jesteśmy zmuszeni do robienia rzeczy niekoniecznie miłych czy przyjemnych, aby dostawać to co chcemy od życia. Naucz się języka obcego, zdaj studia, ukończ kurs, ćwicz codziennie, nie jedz słodkiego, nie pij alkoholu, czytaj codziennie książki, nie siedź do późna przed ekranem itp. Niestety, do takich rzeczy musimy się zmuszać, ale to właśnie dzięki „muszę”, dobrowolnemu „muszę” stajemy się wolni:

    "musze” ćwiczyć, żeby dobrze wyglądać, a w przyszłości nie mieć problemu ze sprawnością,

    „muszę” wstać o szóstej żeby dzisiaj wszystko zdążyć zrobić, żeby nie cierpieć w sytuacjach kiedy nie mam pieniędzy,

    „muszę” się nauczyć na ten przedmiot, żeby zdać studia

    „musze” usiąść godzinę dziennie, żeby nauczyć się języka – w efekcie zmienić pracę na lepszą.

     

                    Z natury umysłu, zawsze szukamy najłatwiejszych i najlżejszych sposobów na życie – dlatego program 500+ sprawił, że tak dużo osób przestało pracować ;). Łatwo nam się osiada na mieliźnie życia, w jego szarym kącie, z każdym miesiącem stajemy się bardziej misiowaci, bardziej wygodni, wpadający w rutynę życia. Praca-dom-sklep. Podstawowe potrzeby zaspokojone? Tyle wystarczy.

     

                    W tym momencie chcę powiedzieć, że jeśli nie masz ambicji to tutaj przestań czytać.

    Nie interesuje mnie co myślisz, ani kim jesteś – jeśli nie działasz jak człowiek ambitny to nim nie jesteś.

     

                    Ambicja to dziwka, której się płaci w krwi, zepsuciu, pocie, bólu i cierpieniu. Kto nie jest gotów na zepsucie i śmierć, ten nie jest gotów żyć. Kto nie jest gotów umrzeć teraz, nie będzie wolny nigdy. Bo ogranicza go strach, lęk przed tym co życie ma najlepsze – wariacją najróżniejszych doświadczeń – od szczęścia, przyjemności, uśmiechu po strach, smutek oraz ból. Przeciętny zjadacz glutenu woli jednak nie ryzykować, bo „życie jest niebezpiecznie”. Lepiej siedzieć w domu, chodzić przez 30 lat do jednej pracy – niech każdy dzień toczy się bezpiecznie ku…no właśnie? Ku śmierci.

    Chcesz, czy nie – umrzesz. Koniec, kropka – nie dyskutujesz, wiesz o tym.

    Więc czemu nie przeżyć życia jak najlepiej, na własnych warunkach?

     

                    Jako aparat imitacyjno-naśladowczy musisz rozumieć, że z kim przystajesz takim się stajesz. Towarzystwo to środowisko wtórne Twoich myśli, zachowań i słów – będzie Cię korygować, abyś nie odstawał od niego za bardzo – bo naturalnie lubimy podobnych do siebie, a odmieńców nie szanujemy, bo zaburzają nasz spokój, komfort przekonań. Pamiętaj co się stało z Jezusem ;).

     

                    Tak więc jeśli będziesz się otaczać sportowcami to mimowolnie zaczniesz ćwiczyć. Zaczniesz otaczać się przedsiębiorcami to sam zaczniesz myśleć jakby tu zrobić biznes + będziesz mógł się poradzić kogoś, kto jest dalej od Ciebie. Zaczniesz się otaczać imprezowiczami i studentami? Zaczniesz przystawać do nich. Narzędzie wykorzystane w sposób przemyślany, pozwala na ogromny skok w rozwoju jednostki, ale tak jak z ogniem – trzeba uważać, żeby się nie poparzyć.

                    Jeśli zaczniesz przystawać do ludzi smutnych i narzekających – sam zaczniesz to robić. Ludzie mało ambitni, siedzący co wieczór na ławce z piwskiem i szlugami? Niedługo kupisz sobie dresik Adasia oraz czapkę z daszkiem. Jesteś w toksycznym związku z kobietą? Niedługo przytyjesz, przestaniesz dbać o siebie – a po dawnym tygrysie zostanie Kłapouchy.

                    Sam, widzisz – jeśli chodzi o towarzystwo – jest jedna zasada.

    Musi służyć Tobie.

    I nie ma tutaj odpowiedzi „trochę tak, trochę nie” – albo tak albo nie.

    Jeśli towarzystwo źle na Ciebie działa, zmieniasz je. Decyzja nie powinna być negocjowalna z nikim poza Tobą. To Twoje życie i w tym momencie bierzesz odpowiedzialność za siebie – bo musisz, bo nikt tego nie zrobi za Ciebie, bo jesteś świadom konsekwencji odwlekania tej decyzji w czasie, bo marnujesz swój limitowany czas w życiu. Nikt nie powinien móc wpływać negatywnie na Twoje wartości poza Tobą samym.

    Szczerość i pielęgnowanie małżeństwa z samym sobą to największy kapitał, jaki możemy stworzyć – wszystko inne jest pochodną.

     

     

     

    Tak więc podejmując w życiu decyzje o zmianie – musisz być świadom tego, że:

    -Będziesz musiał się zmuszać do rzeczy, których nie lubisz aby uzyskać to co chcesz

    -Towarzystwo z czasem będzie Cię ograniczać, jeśli nie będzie się rozwijać w kierunku co Ty

    -Będziesz musiał podjąć decyzję, żeby opuścić towarzystwo

     

    Cały temat chcę teraz zamknąć w tym, że będziesz musiał opuścić swoje środowisko. Mimo młodego wieku, przechodziłem to kilkanaście razy w życiu, ostatni raz – kiedy jeszcze się przejąłem to było gdy się rozstałem z byłą, którą bardzo kochałem. Dzięki doświadczeniu opiszę tutaj pewien schemat.

     

    Ambicja do dążenia i stawania się bardziej sobą wymaga tego, abyś nie tracił czas na relacje, które utrzymujesz w życiu, a:

    -źle na Ciebie wpływają

    -trzymasz je ze względu na sentyment i przywiązanie

    -trzymasz je ze względu, że nie poznasz nikogo lepszego w swoim mniemaniu

    -nie wnoszą nic do Twojego życia

     

    To jak zareaguje towarzystwo, które opuszczasz świadczy o tym czy zrobiłeś dobry ruch.

    Reakcje osób można zobowiązać do dwóch zachowań:

    1. Powie Ci, że się cieszy, że Cię poznała i miała chwilę spędzone z Tobą. Rozumie Twoje postępowanie i życzy Ci jak najlepiej.

       

      Jeśli ktoś Ci tak podziękuje, zawsze miej namiary na taką osobę do końca życia – to znak, że potrafi ona brać bezosobowo to co przynosi życie, rozumie filozofię zmiany – w efekcie posiada ogromną siłę.

       

    2. Powie, żebyś spierdalał – zdenerwujesz ją i zacznie Cię obrażać.
      „Nie masz jaj, żeby być ze mną po prostu”
      „Jesteś nic nie wart”
      „Zmarnowałam z Tobą czas”

      „Odbiła Ci woda sodowa do głowy”
      „Nie masz w sobie za krzty pokory i szacunku do rodziców”
      „To było na żarty, ja tak nie myślałam”
      Następnie w tym towarzystwie Twoja osoba będzie obrażana oraz dewaluowana.

      To w sumie dobry znak, bo gdybyś nic nie znaczył, to nikt by nie chciał umniejszać Twojej wartości. Nikt nie obgaduje żula i go obraża na forum publicznym, co nie?

      To również znak, że podjąłeś dobrą decyzję – czemu?

      Jednostki skłonne do takich zachowań, mają poczucie, że do nich należysz i jesteś im coś winny.
      Środowisko jest brutalne dla odmieńców. Jeśli lider środowiska Cię skrytykuje, to większość podaży za nim – również ludzie, którym pomagałeś niedawno, byłeś gotów nastawić za nich kark, śmiałeś się z nimi czy po prostu rozmawiałeś i dzieliłeś się doświadczeniami. Oni nie pójdą z Tobą. Nie miej do nich żalu nigdy, wybacz – każdy popełnia swoje błędy – ale nie zapominaj o tym.

       

      Nigdy nie wracaj. Relacji się nie naprawia, a zmienia się je. Jest 7 miliardów ludzi na świecie, nie musisz biedować – na tym świecie jest wystarczają dużo książek, ludzi, pieniędzy abyś miał je dla siebie w takich ilościach i jakościach jakich chcesz.

       

      Świat to nieograniczony zasób. Wyrusz w przygodę, spakuj się, ogol się na łyso, poznawaj dużo osób, śmiej się do późnej nocy, często się kochaj, dużo podróżuj i zwiedzaj - żyj niebezpiecznie, popełniaj błędy, ucz się ciągle.
      To jest Twoje życie, przeżyj je tak jak Ty chcesz. 

     

     

    Winston-Churchill-Inspirational-Quote-To

     

     

    To mój manifest wolności.

    GluX

  14. italy-shipwreck-trial.jpg

     

    Statek na mieliźnie, czyli szalone nawigatorki 

     

    Jadąc wczoraj nie swoim samochodem odpaliłem sobie radio, a że trasa do pokonania względnie krótka to zostawiłem na tzw. Jedynce, czyli Pierwszym Kanale (oceniając po tym co usłyszałem dosłownie) Polskiego Radia, nie chcąc ingerować w preferencje właścicielki. Może miałem to nieszczęście, że akurat trafiłem na audycję "Sterniczki", gdzie już nazwa sama w sobie uderza swoim feminazizmem w jakże propagandowym stylu. Wszakże obsada godna nazwy, kobiety wykształcone i na stanowiskach, prowadzącym był Robert Kowalski (pięknie przytakiwał), a oto lista gości wczorajszej:

     

    Halina Bortnowska - filozofka, teolożka, Fundacja Helsińska;
    dr Kinga Dunin - pisarka, publicystka, Krytyka Polityczna;
    prof. Małgorzata Fuszara - socjolożka, Instytut Stosowanych Nauk Społecznych UW;
    Draginja Nadażdzin - szefowa Amnesty International Polska.

     

    Wszystkie powyższe informacje zaczerpnąłem z internetowej ramówki po powrocie do domu. Audycji słuchałem jakieś 20 minut. Po tym czasie, ze względu na poziom przedstawianych poglądów, który zaczął wywoływać we mnie negatywne odczucia (co odkryłem zauważając, że zaczynam podświadomie mocniej dociskać pedał gazu - sam nie wiem, czy chciałem tą bezmyślność zgasić jak papierosa czy zagazować) postanowiłem rzucając do prowadzącego "kończ waść, wstydu oszczędź" oszczędzić sobie dalszej indoktrynacji.

     

    Pokrótce ww. damy stwierdziły co następuje:

    - że przed przybyciem uchodźców kobiety też nie były bezpieczne i gwałty się zdarzały;
    - że to wina władz, że nie zorganizowały w żaden sposób uchodźcom czasu na sylwestra;
    - że nie można uchodźców winić, bo przecież jakby gdzieś wpuścić pół miliona Polaków, bez pracy 
    i w trudnej sytuacji to pewnie zachowaliby się oni identycznie;
    - nie wiemy czy to byli uchodźcy i jaka cześć z nich (wychodzi na to, że gwałcili Niemcy i teraz chcą zwalić wszystko na biednych imigrantów spod znaku półksiężyca).

     

    Nawet nie chcę wiedzieć, jakie jeszcze bzdury pojawiły się w dalszym przebiegu tej audycji. Mogę jedynie podziękować za krótkie podniesienie mi ciśnienia, takiego skondensowanego uderzenia marksizmu kulturowego się nie spodziewałem. Pewnie gdybym był sporo starszy to zdjęliby mnie zawałem, bo publiczne media omijam z daleka z tą ich kulturalną misją i obiektywnością polityczną. Także pamiętajcie: nagłe włączenie mediów publicznych może zagrażać Waszemu życiu lub zdrowiu.

     

    Paniom dyskutującym w studio proponuję przejechać się do Hamburga i zaspokoić potrzeby tamtejszych młodych i jurnych mężczyzn o śniadej karnacji, którzy swoje kobiety, matki i siostry zostawili na pastwę gwałtów w strefie wojennej. Wszakże najlepszym sposobem zapobiegania przestępstwu jest prewencja. Bardzo chętnie i tym razem wyjątkowo słusznie zarzucały, że nie zadziałała męska w postaci niemieckiej policji. Zatem pora pokazać im jak to się robi - kiecki w górę i do roboty - niech żyje "siostrzeństwo" kobiet całego świata!

     

    http://www.polskieradio.pl/7/4398/Artykul/1567762,Ataki-na-kobiety-w-Kolonii-Dlaczego-do-nich-doszlo

     


     

  15. redBlog

    • 1
      wpis
    • 1
      komentarz
    • 1192
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Początek rozwoju prawa rzymskiego datuje się na rok 753 p.n.e. , zgodnie z tradycją jest to również data założenia Rzymu.

    Mimo upadku zachodniej części cesarstwa w roku 476 n.e. spowodowanego najazdem Germanów, historia rozwoju prawa toczy się dalej.

    Datą kończącą wspaniały okres rozwoju prawa rzymskiego jest śmierć panującego w części wschodniej Justyniana (Flavius Petrus Sabbatius Iustinianus) w roku 565 n.e.

    Podczas panowania Justyniana dokonano największej kodyfikacji prawa w okresie antyku, podsumowania całościowego dorobku myśli prawniczej.

    Jak łatwo zauważyć ramy czasowe obejmują trzynaście wieków, samo państwo rzymskie przechodziło w tym czasie znaczące zmiany ustrojowe. Naturalnym procesem jest iż wraz ze zmianą ustroju podąża zmiana w prawie. Kolejne formy ustrojowe to monarchia (do 509 r. p.n.e.), republika (do 27 r. p.n.e.), pryncypat (do 284 r. n.e.), dominat (do 565 r. n.e.).

    Okres prawa archaicznego (753 r. p.n.e. - połowa III w. p.n.e.)

    Był to okres wczesnego rozwoju państwowości, w owym czasie Rzymianie zajmowali się w znacznej mierze uprawą roli oraz pasterstwem. Występowały inne przejawy życia gospodarczego lecz stanowiły one margines działalności ludzkiej. Dominowało prawo kwirytarne (Quirites) opierające się głównie na prawie zwyczajowym. Powolny proces przemian rozpoczął się dzięki działaniom magistratu i zastępowaniu prawa zwyczajowego ustawami.

    Dokonało się przejście formy państwowej z monarchii w republikę, jednakże nie odcisnęło ono silnego piętna w prawie jako takim.

    Druga połowa okresu archaicznego zaowocowała narodzinami ustawy XII tablic (lex duodecim tabularum), której to ustawie poświęcę oddzielny wpis.

    Nasiliła się działalność interpretacyjna uczonych z dziedziny prawa, powoli powstawało to co dziś nazywamy systemem prawa.

    Okres prawa klasycznego (połowa III w. p.n.e. - 235 r. n.e.)

    Zbrojna ekspansja Rzymu oraz zwycięskie wojny zaowocowały napływem bogactw oraz niewolników.

    Napływ kapitału doprowadził do rozwoju zarówno produkcji rolnej jak i przedsiębiorstw przemysłowych, rozwój tych drugich doprowadził do wzrostu produkcji, poszła za tym szeroko pojęta wymiana towarowa również o charakterze międzynarodowym.

    Wykształcił się nowy dział prawa ius gentium czyli prawo narodów - wspólny system prawny dla wszystkich obywateli cesarstwa regulujący relacje prawne z cudzoziemcami.

    Wprowadzono nowości takie jak urząd pretora dla peregrynów i stosowany przezeń proces formułkowy (agere per formulas), który stał się główną formą cywilnego postępowania sądowego w końcowym okresie republiki i przez cały okres pryncypatu. Dawał on możliwość uczestnictwa w procesie osobom nie będącą obywatelami, rozszerzał ochronę praw prywatnych, był mało sformalizowany.

    Z przejściem ustrojowym republiki do pryncypatu wiązało się powstanie nowych czynników prawotwórczych takich jak : cesarz, senat, nauka prawa. Czas przejścia czyli rok 27 p.n.e. jest granicą wyznaczającą podział okresu klasycznego na dwa podokresy.

    Okres prawa przedklasycznego obejmujący ostatnie wieki republiki oraz okres prawa klasycznego obejmujący pierwsze wieki pryncypatu.

    Wszystkie zmiany zachodzące w tych okresach doprowadziły prawo rzymskie do szczytowego rozwoju.

    Okres schyłkowy/ poklasyczny (235 - 565 n.e.)

    Rozkład ustroju niewolniczego doprowadził do upadku gospodarczego Rzymu, efektem tego był kryzys w wielu dziedzinach życia społecznego.

    Spadek wartości pieniądza zaczął cofać obrót gospodarczy do czasów wymiany naturalnej.

    Ciężar wydatków państwowych spoczął na klasie średniej (znacie to z czasów bardziej współczesnych? ;) ) , doprowadziło to zubożenia ludności, mimo usilnych prób zahamowania tego poprzez liczne reformy administracji państwowej (tak dziś też jesteśmy na równi pochyłej tyle że nikt nie stara się nawet nic reformować, wręcz przeciwnie etatyzm pełną gębą). Rok 395 n.e. przyniósł podział państwa na część wschodnią i zachodnią.

    Prawo klasyczne nie było dostosowane dla nowych warunków, wręcz niezrozumiałe dla urzędników państwowych, rozpoczęły się unifikacje prawa.

    Głównym źródłem prawa stały się konstytucje cesarzy, władców absolutnych (dominus).

    Upadły prawie wszystkie czynniki prawotwórcze, paradoksalnie spowodowało to rozwój szkół prawniczych zarówno na wschodzie i zachodzie.

    Ostatnim i największym dziełem prawodawstwa rzymskiego była wspomniana na wstępie kodyfikacja Justyniana.

     

    cdn.

     

    200px-Meister_von_San_Vitale_in_Ravenna.jpg Flavius Petrus Sabbatius Iustinianus

    źródło:

    prawo_rzymskie_zarys_wykladu_wraz_z_wyborem_zrodel_0_b.jpg

    • 2
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 1079
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 718
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

  16. Bacy

    • 0
      wpisów
    • 16
      komentarzy
    • 628
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

  17. Zapiski Eldritcha

    • 1
      wpis
    • 4
      komentarze
    • 595
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Systematycznie na forum pojawiają się wpisy opisujące relacje z kobietami które mają problemy z software'm (w przybliżeniu można to określić jako problemy z osobowością, schematy postępowania), dalej będę je nazywał kosmitkami. Autorzy prześcigają się w licytowaniu procentu napotkanych kosmitek, tymczasem źródła (Wikipedia) podają znacznie niższy ich udział w populacji. W niniejszym wpisie postaram się wyjaśnić kwestię różnicy między postrzeganą i rzeczywistą częstością występowania kosmitek.

     

    Proszę wyobrazić sobie eksperyment polegający na wystawieniu rano w markecie skrzynki z owocami. Wieczorem w skrzynce pozostaną wymiędlone i w jakiś sposób niepełnowartościowe sztuki. To zjawisko opisywane jest w teorii ekonomii jako przykład działania prawa Kopernika-Greshama: jeśli na rynku występują dwa rodzaje monety o tym samym nominale i różnej zawartości kruszcu, to monety o wyższej zawartości kruszcu będą zatrzymywane (gromadzone, tezauryzowane) zaś w obiegu pozostaną monety o niższej zawartości kruszcu. Przenosząc to na rynek partnerek, jeśli na tym rynku występują kobiety o różnym stopniu "poukładania w głowie", to kobiety które mają lepiej poukładane w głowie prawdopodobnie będą w związkach, zaś kosmitki raczej pozostaną w obiegu (oczywiście przy założeniu ceteris paribus).

     

    Podobny problem opisywany jest jako "market for lemons": wiadomo, że w komisie są dwa rodzaje samochodów - "dobre" (wisienki) i "kiepskie" (cytryny), przy czym nie jest łatwo zweryfikować do której grupy należy dany samochód. Nabywca nie wie jaki jest stan samochodu, i jest gotowy jest zapłacić za średni stan samochodu. Ok, ale osoba która sprzedaje wie do której grupy faktycznie samochód się zalicza, zatem jeśli samochód jest wisienką, to cena za średnią jakość nie jest dla osoby wystawiającej zadowalająca. Powoduje to, że wystawiane są raczej samochody o kiepskiej jakości, co powoduje dalszy spadek przeciętnej jakości oferowanych samochodów, i w ślad za tym, oferowanych cen. Powoduje to dalsze wycofywanie lepszych samochodów z rynku. Przenosząc to na rynek partnerek, wniosek jest taki sam jak w akapicie powyżej, na rynku pozostają raczej kosmitki niż normalne kobiety.

    Właściciele samochodów o lepszej jakości będą starali się samochód komuś kto im ufa, udzielą gwarancji, postarają się o certyfikat jakości. Przenosząc to na rynek partnerek, laski bardziej poukładane wiedzą że są bardziej poukładane i zwiążą się raczej z kimś "kto wie jakie są naprawdę" (w praktyce "z kimś kto ją dobrze zna").

     

    Na koniec jeszcze jedna kwestia: czy jeśli kobieta wychodzi na rynek z facetami to ma miejsce analogiczna prawidłowość? Powyższe przemyślenia mogą wg mnie mieć zastosowanie i wobec facetów. Ale nie należy zapominać, że ww rozumowania to uproszczenie rzeczywistości, które uwzględniają to co uwzględniają i nie uwzględniają całej reszty rzeczywistości. Inaczej zmienia się w czasie wartość kwiatów ciętych, a inaczej wartość wina.

     

    Przy dokonywaniu powyższego wpisu korzystałem z Wikipedii.

  18. TradeMe

    W dziennym handlu trzeba gdzies sobie wystawic limit przy ktorym sie sprzedaje pozycje, bo straty moga isc w nieskonczonosc. To jest podstawa tzw. Money Management (ale o tym innym razem). Gdzie ten "hamulec" postawic? Na to kazdy ma inny sposob. Ja patrze na moje konto, gdyz nie raz mi moj broker konto zamknal z braku pieniedzy.

     

    A wiec dzisiaj pokaze wam, jaka gielda jest bezlitosna i jak mozna szybko spasc na pysk i przypalic sobie dupe

     

    Sytuacja wyjsciowa w DOW:

    2016-01-06_22-20-17.jpg

     

    Moje pozycje sprzedalem przy 16818,67 punktow.

     

    A najnizszy poziom byl.. przy 16815,57 punktach. Gdyz od tego momentu, zaczelo sie "cos takiego":

    2016-01-06_22-29-34.jpg.1cf8bedbcb233846

     

    Co dla mnie oznaczalo by, ze bym wyszedl na 0 (break even). A tak: -2736,98€

    2016-01-06_22-08-01.thumb.jpg.f09a08854e

     

    Boli? Boli. Mysle, ze by mniej bolaly, gdyby DOW nadal spadal, a nie dokladnie 3 punkty po sprzedazy, zaczal wzrastac. 

    Mozna sie tez wkurwic. Ale nie pierwszy raz mi sie to zdazylo, a wiec (staram sie) byc spokojny.

     

    to be continued...

     

    P. S. A-ha, jeszcze jeden komentarz dla "fachowcow": to nie byl tzw. "stopp-loss fishing" od mojego broker-a, bo ja sam "recznie" sprzedalem.

     

  19. kootasBlog

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 540
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

  20. nowhereman80

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 525
      wyświetleń

    Brak wpisów bloga

    • 2
      wpisy
    • 3
      komentarze
    • 505
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Miner
    Ostatni wpis

    Jestem tylko człowiekiem.

    Rozbitkiem, na skali kosmosu. Zbiorem genów, wypadkową losu.

    Nic nie jest moje, nigdy nie było. Nic w nigdy mnie nie dotyczyło.

    Jestem malutkim puchem, nic nie znaczącym statkiem, co przez chwilę krótką, przymknie po ziemi ukradkiem.

    Na nic moje starania, na nic krzyk bezduszny, nic to nie zmieni, tak mówi mój anioł zauszny.

    Nic nie wiem, nic pewnego mnie nie czeka, a przede mną zdarzeń rzeka.

    Nurt wody, w której jestem kroplą, gdzie mój oddech jest chwilą ulotną.

    Dlaczego? Nie wiem.

    Me życie emocji wahadłem, stojąc nad czarną przepaścią jeszcze w nią nie wpadłem.

    Dlaczego? Nie wiem.

    Kamień w górę, rzut w dół, oszczep podniosę, rakiet rój. Nic to. Marność.