Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
thepass

Seks po ślubie, boli głowa - czyli czemu kobiety biorą ślub z nieatrakcyjnymi seksualnie mężczyznami

Rekomendowane odpowiedzi

Drizzt    1387

@żniwiarz

Czyli według Ciebie mężczyzna, który z natury nie jest przystojny nie jest w stanie wywołać "naturalnego" podniecenia u samiczki? Jeśli masz takie przekonanie, to ono bardzo Cię blokuje i nie pozwoli Ci nigdy wyluzować skoro postrzegasz siebie jako nieatrakcyjnego. Widzisz uroda, to coś z czym się rodzisz i nie masz na to wpływu przez całe życie. Nie można z tym walczyć. Akceptacja tego stanu rzeczy to jedyne co można zrobić. Jak możesz nie lubić czegoś, na co nie masz wpływu i nie jest pochodną Twoich działań. Więc to wina Boga? Nie wiem jakie masz podejście do takich rzeczy, ale w tym momencie go obrażasz. Ta Boskość stworzyła wszystko takie jakie ma być i należy to z pokorą przyjąć, zrozumieć, zaakceptować. Bóg nie jest sadystą i na pewno wszystko dzieje się zgodnie z jego planem.

 

 

A co to za różnica w jaki sposób wywołujesz podniecenie u kobiety? Jest ono zawsze takie samo, nie klasyfikuj na lepsze i gorsze.

 

Poza tym, odbiór otoczenia zaczyna się od tego jak sam siebie widzisz. Koledzy dobrze wyjaśnili. Każdy tworzy swój świat i to Ty kierujesz tym jak jesteś przez niego odbierany. Wszyscy ludzie dookoła Ciebie to tylko Twoje wyobreżenie na ich temat. Tak samo Ty dla nich. Dlatego kreuj swój świat tak, żeby Ci się dobrze żyło, a feedback dostaniesz taki sam. Co by się stało gdybyś się zachowywał, tak jakbyś był fizycznie atrakcyjny i podobał się sobie? Zgadnij. Ludzie by myśleli "Kurwa nie wiem co, ale coś w nim jest".

 

25 minut temu, żniwiarz napisał:

Panowie, ja takie rzeczy wiem, a przynajmniej na gruncie świadomym mam je przyswojone. Chodzi po prostu o to, że nie mam pozytywnych doświadczeń w tej materii i z wiekiem mam coraz rzadziej chęci do działania z kobietami, ciężko mi wykrzesać jakąś inwencję.

To daj sobie spokój na jakiś czas. Nic na siłę.

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
żniwiarz    60
7 minut temu, Drizzt napisał:

Czyli według Ciebie mężczyzna, który z natury nie jest przystojny nie jest w stanie wywołać "naturalnego" podniecenia u samiczki?

 

Pisałem wcześniej, że wydaje mi się , że może.

 

16 minut temu, Drizzt napisał:

To daj sobie spokój na jakiś czas. Nic na siłę.

Spokój to ja sobie praktycznie na 2016 cały dałem :D Chwilkę bym jeszcze przetrzymał i byłby to rok bez ruchania.

 

Powiem szczerze, że mój post był trochę na zasadzie wyrzucenia żalu, który mi się zbiera raz na jakiś czas. Mój problem nie polega na tym, że ja nie wiem co robić, tylko na tym, że mi się po prostu nie udaje.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Mayki    403

Kontynuując motyw rozpoczęty przez @Subiektywny chciałbym przypomnieć, że otoczenie swoją opinię o nas czerpie od nas samych. Jeśli ktoś czuje się brzydki i ma przez to kompleksy - jest smutny, przygnębiony, przez co otoczenie faktycznie będzie uznawać go za mało atrakcyjnego. Jeśli jednak ktoś przeciętnie wyglądający jest wesoły, szczęśliwy, tryska pozytywną energią, ma duże poczucie własnej wartości - ludzie będą go odbierać za dużo bardziej atrakcyjnego niż jest w rzeczywistości.

 

Dlatego zamiast zastanawiać się, czy podobasz się innym - przekonaj ich do tego, że tak właśnie jest. Pewni siebie ludzie mający wysokie poczucie własnej wartości mają wyjebane co kto o nich myśli, bo oni sami wiedzą, że są atrakcyjni i tymi pozytywnymi o sobie myślami zarażają innych, przez co ci również zaczynają patrzeć na nich jak na atrakcyjne osoby.

 

A więc znów mylona jest przyczyna ze skutkiem - wiele osób czuje się atrakcyjnych, bo ktoś im powiedział, że są przystojni. A powinno być na odwrót - inni powinni uważać nas za przystojnych, bo przekonaliśmy ich, że tacy właśnie jesteśmy. Zamiast wmawiać i przekonywać innych, że jesteśmy atrakcyjni i wartościowi - oczekujemy, że to ktoś przekona nas, że jesteśmy atrakcyjni. Wszystko jakoś tak na odwrót...

  • Like 8

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
GluX    2985
Napisano (edytowane)
Cytuj

cechy alfa z książki "Gra" Neil'a Strauss'a

 

-uśmiech

-poczucie humoru

-bycie zadbanym

-bycie kontaktowym

-bycie postrzeganym przez innych jako dusza towarzystwa

 

Dodatkowo jeśli nie ma się patologii fizycznej - np choroby oraz zarabia się więcej niż średnia krajowa - można zaczynać zaliczać laski w ilościach satysfakcjonujących ;)

Edytowane przez GluX

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
HORACIOU5    2934

@GluX tylko widzisz, tutaj Bracia udzielają rad polegających na zaakceptowaniu siebie i nie uzależnianiu szczęścia od posiadania loszki czy też pukania ich. Patrząc na to, co pisze @żniwiarz to najpierw dobrze by było, żeby popracował nad ułożeniem sobie wszystkiego na spokojnie w głowie i zrozumienie, że czerpanie radości z życia może wyjść tylko i wyłącznie od niego. Uzależnianie tego od pukania loszek to nic innego jak szukanie go w ilości zaliczonych panienek a te prędzej czy później są w stanie wyczaić tę słabość i zacząć kupczyć tyłkiem. Co następuje potem? Facet zostaje odcięty od cipki oraz cycków i czuje się źle, bo nie puka... a chodzi o to, żeby się właśnie tak nie czuć.

 

Kiedy masz poukładanego samego siebie to wtedy śmiało można iść w LTR, relację FF albo inne ciekawe interakcje z paniami. Wszystko zależy od tego, czy mamy na to ochotę czy też nie. Za to wchodząc w takie relacje po ogarnięciu siebie robimy to znając wtedy swoją wartość, zasady gry, wiemy czego się spodziewać po paniach i jak na to reagować a to wszystko sprawia, że bawiąc się w wymienione przeze mnie interakcje nie robimy sobie niepotrzebnie kuku. Jak Brat Reaperowicz ogarnie swój mindset i zrozumie pewne kwestie to i łatwiej mu będzie prowadzić interakcje z kobietami.

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Assasyn    4366

Nawiązując do tego co napisał @Drizzt , czasami jest tak że stając obok jakiegoś mężczyzny  który ani to posturą ani wyglądem się nie wyróżnia, to jednak masz respekt do niego, mimo że możesz go widzisz pierwszy i ostatni raz, to jednak bałbyś się z nim konfrontacji, niby kurdupel, niby chudy ale jednak coś Cię blokuję, czegoś się boisz...To jest właśnie ta aura, która wywodzi się właśnie ze sposobu myślenia o sobie :)

Praktycznie od razu podświadomie wiesz na ile możesz sobie z kimś pozwolić, to jest automatyczna reakcja...:)

Bóg stwarzając Ciebie nie mógł się pomylić, taki musiałeś być, bo taka istota nie może się mylić w tym co robi, cały ten syf jest po Twojej stronie spotęgowany poprzez media, kulturę, społeczeństwo w którym się wychowałeś, to jest możliwe do zmiany, trzeba chcieć :)

 

I nie szukaj potwierdzenia swojej męskości w kobietach, to podstawowy błąd, kobieta nigdy Ci tego nie da, da Ci trochę przyjemności, dobry seks, trochę ciepła, ale to nie jest to co powinno być, każdy mężczyzna ma w sobie taki silny, męski pierwiastek w sobie, tylko że to przykryte jest solidna warstwą syfu...

To musi wychodzić od Ciebie, nie musi ale powinno, nie uzależniaj swojego poczucia wartości od opinii innych, bo narażasz się na okropne wahania nastroju, stresu wymieszana z przyjemnością...

 

  • Like 8

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Guliver    205
Napisano (edytowane)

@żniwiarz Nie bierz się za laski dopóki, stojąc przed lustrem, nie będziesz się do siebie uśmiechał, nie będziesz sobie mówił miłych rzeczy (i je rzeczywiście czuł), nie będziesz ze sobą żartował, nie będziesz zadowolony ze swojego ciała itd.
Absolutny no-fap i zero porno na początek, po jakimś czasie ci się zachce ćwiczyć, wystarczy posłuchać zewu z wewnątrz, usystematyzować dietę i... po jakimś czasie panny będą na ciebie patrzyły jak zaczarowane - ale wtedy nie będzie ci na tym zależało - ważne dla ciebie będzie to, że się rozwijasz, że codziennie dajesz z siebie wszystko.
Byłem zarówno uczestnikiem jak i obserwatorem niewiarygodnej zmiany zarówno mojej własnej jak i mojego przyjaciela - przez ROK można zrobić ze sobą tyle, że nadal mi ciężko w to uwierzyć. Twarz się zmienia, postura się zmienia, emocje się uspokajają, nabierasz pewności siebie. Wspomniany jegomość dał sobie totalny odpust od dziewuch na teraz. Jego logika - skoro już teraz mogę mieć takie całkiem ok, to co dopiero będzie na koniec następnego roku?
Jest prze-zajebiście. Chce się żyć. Feels good man.
Nie wiem co jeszcze musiałbym napisać żeby ci coś przestawić w umyśle.

Długo próbowałem dotrzeć do tego stanu w którym jestem teraz - jestem prawie pewien, że no-fap jest najważniejszym elementem w moim rozwoju. Bardzo pomaga też integracja swoich cieni, wchodzi się dzięki temu na wyższy poziom świadomości. Kto to przeżył ten wie o co biega - nagle stajesz się tak bardzo wolny jakbyś się zakochał w najpiękniejszej kobiecie świata. Jest tylko jedno ale - nie potrzebujesz tej kobiety - sam w sobie wyzwalasz te emocje.

Planuję zrobić na porządnie temat o odnalezieniu siebie i swojej drogi życiowej - od czego zacząć, jakie systemy warto rozpatrzeć, z jakich źródeł korzystać i tak dalej - wszystko w jednym miejscu.


 

Edytowane przez Guliver
  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
GluX    2985

@HORACIOU5

 

Kompletnie się z Tobą nie zgadzam.

 

Cóż... cały czas wchodzimy w sprawę "poukładaj siebie" "przemyśl to" - ja rozumiem, gdy ma to zastosowanie po mega ciężkich wydarzeniach - np śmierci bliskiej osoby.

Ale w życiu codziennym? DZIAŁAJ! Działaj -> wyciągaj wnioski -> poprawiaj działanie - >DZIAŁAJ ZNOWU :: tak w nieskończoność, aż będziesz uzyskiwać to co chcesz od życia.

To działanie leczy, a nie medytacja.

 

Zaraz pójdzie coś w stylu: jak on śmie! Przecież nasze myśli przekładają się na nasze działania.

To ja zadam Ci pytanie: Czy masz wpływ na myśli? Nie masz. Nawet sama medytacja polega na nabraniu dystansu do myśli, które nie są nasze i na które nie mamy wpływu.

Ale mamy wpływ na nasze działanie. To działanie jest najważniejsze i w miarę podtrzymywania czynności każdy zauważy, że myśli się zmieniają.

Bo całość dąży do homeostazy - to tak jak z politykami, którzy potrafią usprawiedliwić wszystkie świństwa które robią w sposób racjonalny dla SAMEGO SIEBIE.

 

Ja jestem zdania, że faceci mają podrywać kobiety, poznawać, randkować a nie kisić ogóra przed kompem w myśl "przemyśl to sam ze sobą w pokoju".

Myśli są nieważne - działanie jest wszystkim.

 

Kolejna sprawa

54 minuty temu, HORACIOU5 napisał:

@GluX tylko widzisz, tutaj Bracia udzielają rad polegających na zaakceptowaniu siebie i nie uzależnianiu szczęścia od posiadania loszki czy też pukania ich. Patrząc na to, co pisze @żniwiarz to najpierw dobrze by było, żeby popracował nad ułożeniem sobie wszystkiego na spokojnie w głowie i zrozumienie, że czerpanie radości z życia może wyjść tylko i wyłącznie od niego. Uzależnianie tego od pukania loszek to nic innego jak szukanie go w ilości zaliczonych panienek a te prędzej czy później są w stanie wyczaić tę słabość i zacząć kupczyć tyłkiem. Co następuje potem? Facet zostaje odcięty od cipki oraz cycków i czuje się źle, bo nie puka... a chodzi o to, żeby się właśnie tak nie czuć.

 

Cała ta filozofia to w skrócie "usprawiedliwienie siebie gdy się przegrywa życie codziennie".

A przegrywa się życie, kiedy nie żyje się tak jak chce - na własnych warunkach.

Bo wtedy potrzeba całej tej filozofii=usprawiedliwienie itp.

 

Ja jestem zdania - idź na te dziewczyny i ruchaj tak długo aż zrozumiesz, że to nie jest super ważne.

Tak jak dziecko które uwielbia czekoladę - co robi się wtedy?

Daje się mu tylko czekoladę, niech je tylko czekoladę - aż nabierze świadomości, że to tylko czekolada i nie jest dla niego dobra koniec końców.

Bo jak się zabroni - to będzie myśleć "jezu, co ja bym zrobił żeby zjeść kawałek czekolady" - tak nie jest? ;)

 

Niech się sparzy, niech ulegnie swojej pokusie - wtedy nabierze prawdziwej mądrości.

 

To takie chrześcijańskie motto: Bądź skromny, nie chciej za dużo, nie bądź ambitny, nie rozwijaj się - ciesz się z małego pokoju, średniej pracy i wycieczki nad morze 2 razy do roku.

Jak chcesz więcej to jesteś próżny! Uważaj bo Cię piekło pochłonie!

 

Ja mówię - rób co chcesz, szukaj granic w realnym świecie - a nie stawiaj ich sobie w głowie.

Bo te w głowie, często są w niekorzystnym miejscu i zwyczajnie nas blokują - umysł bardziej ogranicza niż pomaga - bo taka jest natura ego.

A gdy realne działanie dasz w świat i dostaniesz feedback - zrozumiesz gdzie jest faktycznie granica - tego bym się trzymał.

 

Tak samo jak pieniądze nie są ważne - to je zdobądź, miej ich dużo i wtedy dopiero możesz cokolwiek stwierdzić na temat tego co masz.

Jeśli robimy inaczej to jest to na zasadzie mówienia przez prawiczka, że seks jest zły i niewarty zachodu - a co on może wiedzieć w tej kwestii czy jest dobry czy zły?

Jak bardzo samo gardzimy księdzem który mówi jak mamy prowadzić rodzinę itp?

 

Kolejna sprawa to uzależnianie swojego stanu do tego czy jestem już gotów coś zrobić czy nie.

Nigdy nie bedziesz gotów na coś w 100%, nawet 90% czy 80% na początku.

Będzie to działanie nawet na oślep ale jak pisałem, na drodze ulepszania czynności w końcu dojdziesz do wprawy.

A gdy będziesz potrafisz wytwarzać kontakty z kobietami w relacji której Ty chcesz - to będziesz mógł zdecydować czy chcesz tego dalej czy rezygnujesz.

Wtedy to ma sens!

 

Więc reasumując:

1)walić to co myślisz, to nie jest realne

2)walić Twoje nieprzygotowanie - nigdy nie będziesz gotowy w 100%

3)zacznij działaj, nie przejmuj się swoimi niepowodzeniami, za każdym razem je usprawniaj swoje działania jeśli coś poszło nie tak - nie uzyskałeś tego co chcesz

4)walić swój obecny stan - oszukuj się w kierunku zmiany

5)o Twojej przeszłości szybko świat zapomni gdy zaczniesz mieć rezultaty

 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
żniwiarz    60

Kurde, widzę że was dosyć mocno pobudziłem do odpowiedzi. Tak jak pisałem we wcześniejszym poście - u mnie po prostu raz na jakiś czas zbiera się żal, pojawia się uczucie straty związane z nieudaną przeszłością i umysł wraca na stare koleiny. A efekt był w pierwszym poście :D Myślę, że zabrakło wprowadzenia mojego kontekstu życiowego, z czego to wynika, jaką drogę już przeszedłem, ale nie czułem się na siłach pisać takiego elaboratu. Z resztą nie wiem czy miałoby to sens.

 

Nie będę się odnosił do każdej wypowiedzi z osobna, ale większość rzeczy, które napisaliście znam, zgadzam się z nimi i praktykuję. Tylko jak wspomniałem jest to na gruncie świadomym, a zmiany w podświadomości jest żmudną pracą i nie idzie to tak łatwo. Po prostu umysł i ciało ma swoje automatyzmy i czasami trudno jest utrzymać ten prawidłowy mindset i wraca się do spierdolenia myślowego, trzepania gruchy itd. W przeszłości długo też walczyłem z nerwicą w destruktywny sposób, czyli bezpośrednio, zmuszając się do różnych rzeczy, zamiast pracując nad przekonaniami, swoją samooceną.

 

Co do tematu kobiet to nie jest też tak, że zawsze była totalna lipa. Były okresy, że właśnie roztaczałem tą aurę jak piszecie wokół siebie i zwracały na mnie uwagę na prawdę dobre sztuki, tylko w tamtym okresie nie potrafiłem lub nie chciałem podjąć tematu, albo jak już się z jakąś umówiłem to paliłem się w blokach. Podchodziłem też do dziewczyn, zdarzało mi się namówić przez telefon znajome innych osób, które próbowały je wyciągnąć bezskutecznie z domu. Można powiedzieć, że "bajerka" to była w pewnym okresie moja mocna strona i byłem przez otoczenie tak oceniany, że to potrafię. Jednak ostatecznie z tych wszystkich akcji, w których już się z gąską witałem nigdy nic nie wynikło. I od czasu tych niepowodzeń ta umiejętność stopniowo pogarszała się. Pod koniec 2015 miałem jeszcze historie z kobietami, które można uznać za połowiczne sukcesy, w stosunku do przeszłości, ale i tak nie było tego "czegoś", choć miałem wtedy przebłyski dawnej formy.

 

Żeby nie wiało tak do końca pesymizmem, to powiem, że nie licząc problemów z dupami, to od ok roku mam najlepszy okres pod względem stabilności emocjonalnej, samooceny i lubienia samego siebie. Co nie zmienia faktu, że jednak bez mokrej cipki bywa smutno i czasem jest to punkt wyjścia do zrobienia rozpierdolu w głowie. Tyle, że teraz trwa on np. 1 dzień, a dawniej bywało tygodniami.

 

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
HORACIOU5    2934

@GluX zupełnie nie rozumiem Twojego wybuchu w moim kierunku i sugestii, że moje podejście to usprawiedliwianie bycia przegrywem i sugerowanie, że promuje bierność. Przedstawiłem koledze @żniwiarz alternatywę do Twojej rady a Ty naskoczyłeś na mnie, jakby tylko i wyłącznie Twoja ścieżka była prawdziwa. Przecież to całkiem jasne, że są osoby, które muszą się przejechać aby się czegoś nauczyć, ale nie każdy zalicza się do tej grupy. Są również ludzie, którzy potrafią uczyć się na cudzych błędach dzięki czemu sami nie muszą ich doświadczać.


Z góry zakładasz, że ktoś sam musi się wpakować na minę żeby się czegokolwiek nauczyć. A właśnie po to jest owe forum i zawarte tutaj wpisy oraz rady Braci, żeby ktoś się w to gówno nie wpakował po same jaja. Poza tym sorry, ale jeżeli rozwijasz się po to, aby pukać panienki, to tak naprawdę stoisz w miejscu, bo nie robisz tego dla siebie, tylko dla cipki. Przedstawię Ci o na dość oczywistym przykładzie. Jest sobie ziomuś A. Pan A idzie na siłownię rzeźbić klatę. Całemu światu oznajmia, że robi to dla siebie a tak naprawdę robi to, aby ruchać. Czyli tak naprawdę siedzi w matrixie, bo jego życie i cel który sobie postawił kręci się wokół cipki.

 

A teraz mamy sobie pana C. Mocium pan C idzie na siłownię i robi rzeźbę dla samego siebie. Widzi efekty, czuje się zajebiście i mordka mu się uśmiecha z tego powodu. Skąd się bierze motywacja? Z zewnątrz. Czuj się zajebiście sam ze sobą. Czy żyje bez loszek? A ktoś mu każe żyć bez nich? Ma wolną wolę. Jeżeli chce to jest sam, jeżeli nie to nie. W jego przypadku, kiedy jest skoncentrowany na własnym rozwoju i stopniowo staje się coraz lepszy, loszki same zaczynają do niego lgnąć. A jak to się ma w przypadku Pana A? Loszki owszem, mogą się pojawiać, ale z czasem wyczuwają, że jego celem jest ich wagina i... wykorzystują jego słabość. Czy to ich wina? Nie. To wina Pana A, który zamiast uwolnić się od bycia niewolnikiem cycków i cipki tak naprawdę nadal nim pozostał, tylko na trochę innych zasadach ;)

 

Hmm... Jak tak jeszcze czytam sobie Twoją wypowiedź to zastanawia mnie parę kwestii:

01. Dlaczego nie potrafisz uszanować tego, że ktoś może kroczyć przez życie inaczej niż Ty?

02. Dlaczego kiedy ktoś ma inne poglądy na pewne kwestie to od razu uważasz to za bycie gorszym (przegrywem) nie mając w ogóle pojęcia o życiu tej osoby?

03. Skąd u Ciebie taka agresja w momencie kiedy ktoś prezentuje inny sposób myślenia niż Ty?

04. Dlaczego zakładasz, że praca nad soba, rozwijanie siebie, dojście do czegoś a potem dopiero wchodzenie w relacje z loszkami na swoich zasadach i z poukładanym wewnętrznym ja = usprawiedliwianie bycia przegrywem?

05. Dlaczego nie dopuszczasz myśli, że można żyć inaczej niż Ty?

  • Like 8

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
GluX    2985

@HORACIOU5

 

Jak ktoś mówi co innego niż Ty - to nie znaczy że naskakuje na Ciebie.

Opisałem bardzo szczegółowo jak działa psychika u człowieka i co faktycznie się liczy przy zmianie - nie jakieś wmawianie sobie, próba kontroli myśli itp

 

4 minuty temu, HORACIOU5 napisał:

Z góry zakładasz, że ktoś sam musi się wpakować na minę żeby się czegokolwiek nauczyć. A właśnie po to jest owe forum i zawarte tutaj wpisy oraz rady Braci, żeby ktoś się w to gówno nie wpakował po same jaja. Poza tym sorry, ale jeżeli rozwijasz się po to, aby pukać panienki, to tak naprawdę stoisz w miejscu, bo nie robisz tego dla siebie, tylko dla cipki. Przedstawię Ci o na dość oczywistym przykładzie. Jest sobie ziomuś A. Pan A idzie na siłownię rzeźbić klatę. Całemu światu oznajmia, że robi to dla siebie a tak naprawdę robi to, aby ruchać. Czyli tak naprawdę siedzi w matrixie, bo jego życie i cel który sobie postawił kręci się wokół cipki.

 

A teraz mamy sobie pana C. Mocium pan C idzie na siłownię i robi rzeźbę dla samego siebie. Widzi efekty, czuje się zajebiście i mordka mu się uśmiecha z tego powodu. Skąd się bierze motywacja? Z zewnątrz. Czuj się zajebiście sam ze sobą. Czy żyje bez loszek? A ktoś mu każe żyć bez nich? Ma wolną wolę. Jeżeli chce to jest sam, jeżeli nie to nie. W jego przypadku, kiedy jest skoncentrowany na własnym rozwoju i stopniowo staje się coraz lepszy, loszki same zaczynają do niego lgnąć. A jak to się ma w przypadku Pana A? Loszki owszem, mogą się pojawiać, ale z czasem wyczuwają, że jego celem jest ich wagina i... wykorzystują jego słabość. Czy to ich wina? Nie. To wina Pana A, który zamiast uwolnić się od bycia niewolnikiem cycków i cipki tak naprawdę nadal nim pozostał, tylko na trochę innych zasadach ;)

 

Ja ćwiczę aby za 5 lat grać w reprezentacji Polski w futbol amerykański - to jest jeden z moich celów w życiu.

To jest moja motywacja do działania, mój cel. Opisałem to w pierwszym temacie przy przywitaniu się na forum ;)

To jest moja pasja, moje hobby :)

 

6 minut temu, HORACIOU5 napisał:

Hmm... Jak tak jeszcze czytam sobie Twoją wypowiedź to zastanawia mnie parę kwestii:

01. Dlaczego nie potrafisz uszanować tego, że ktoś może kroczyć przez życie inaczej niż Ty?

02. Dlaczego kiedy ktoś ma inne poglądy na pewne kwestie to od razu uważasz to za bycie gorszym (przegrywem) nie mając w ogóle pojęcia o życiu tej osoby?

03. Skąd u Ciebie taka agresja w momencie kiedy ktoś prezentuje inny sposób myślenia niż Ty?

04. Dlaczego zakładasz, że praca nad soba, rozwijanie siebie, dojście do czegoś a potem dopiero wchodzenie w relacje z loszkami na swoich zasadach i z poukładanym wewnętrznym ja = usprawiedliwianie bycia przegrywem?

05. Dlaczego nie dopuszczasz myśli, że można żyć inaczej niż Ty?

 

1. Ależ ja szanuję każdego co robi inaczej - na podstawie swojego doświadczenia pokazuję jak zmieniać nawyki - a nasze kontakty z kobietami to objaw naszego charakteru - a więc nawyku (charakter jest nawykiem)

Nikogo nie zmuszam - BA! ja nie chcę żeby ktoś mi wierzył na słowo - niech się sam przekona - potem odpisują mi ludzie że to co pisze to działa.

Ale nigdy nikogo nie chcę zbawiać - ja daję tylko wybór - jak Morfeusz :>

 

2. Bycie przegranym to usprawiedliwianie się - czyli okłamywanie siebie że jest ok - kiedy nie żyjesz na warunkach na których nie chcesz. Resztę opisałem w poście

 

3. Ty to odbierasz jako agresję - ja opisuję rzeczywistość po imieniu w sposób brutalny. Zdaję sobie sprawę że gatunek ludzki jest płochliwy, ale jesteśmy facetami i rozmawiamy na poziomie.

 

4. Bo będziesz to robił i tak żeby ruchać cipki - po co ta cała otoczka samodoskonalenia - jak widzę to zawsze tam bardzo bardzo głęboko u każdego faceta jest to chęć ruchania.

A jeśli teraz już będziesz ruchał to zrozumiesz co faktycznie jest ważne i co chcesz robić.

 

5. Dopuszczam - ja pokazuję mechanizmy działania skutecznego w życiu - nie musisz z nich korzystać, ale zachęcam - bo dają po prostu efekty - a kto ma efekty na polu na którym się chce - tego warto słuchać ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Długowłosy    3645
2 minuty temu, GluX napisał:

Bo będziesz to robił i tak żeby ruchać cipki - po co ta cała otoczka samodoskonalenia - jak widzę to zawsze tam bardzo bardzo głęboko u każdego faceta jest to chęć ruchania.

 

Rozczaruję Cię ale nie.

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
HORACIOU5    2934
2 minuty temu, GluX napisał:

Jak ktoś mówi co innego niż Ty - to nie znaczy że naskakuje na Ciebie.

 

W takim razie dlaczego na mnie naskoczyłeś, kiedy przedstawiłem inne podejście od Twojego?

 

3 minuty temu, GluX napisał:

Zdaję sobie sprawę że gatunek ludzki jest płochliwy, ale jesteśmy facetami i rozmawiamy na poziomie.

 

Skoro rozmawiamy na poziomie, to ponawiam pytanie, dlaczego uznałeś, że moje podejście to podejście przegrywa? Rozmowa na poziomie, nie polega na tego typu uszczypliwościach. Rozmowa na poziomie polega na szanowaniu swojego rozmówcy i tego, że może kroczyć przez życie inną ścieżką i mieć inne poglądy niż my. Idąc Twoją logiką, KOD prowadzi rozmowę na poziomie z rządem ;)

 

Chciałem skomentować odpowiedź numer 4, ale @Długowłosy zrobił to za mnie.

 

Cytuj

Dopuszczam - ja pokazuję mechanizmy działania skutecznego w życiu - nie musisz z nich korzystać, ale zachęcam - bo dają po prostu efekty - a kto ma efekty na polu na którym się chce - tego warto słuchać

 

Czyli tak, skoro mam inne podejście od Twojego, to od razu zakładasz, że ono nie przynosi efektów. Natomiast swoja filozofię uważasz za tą najlepszą i tego warto się słuchać, bo to Twoje podejście jest tym jedynym dobrym. Skąd ta pogarda do kogoś kto ma inne zdanie?

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
GluX    2985
Napisano (edytowane)

@Długowłosy

 

Ja jestem zdania, że 3 siły nas motywują:

-Potrzeba przynależności

-Potrzeba osiągnięć

-Potrzeba władzy

 

Seks z loszkami zaliczyłbym do 3 w przypadku samego FF - 

jeśli chodzi o związek to do 1

ew. jesli loszka jest ładna to żeby się pochwalić przed innymi - 2

 

 

@HORACIOU5

 

Sam przyznałeś kiedyś na czacie, że lubisz po prostu w spokoju siedzieć i robić muzykę (co szanuję) - i że nie wyobrażasz sobie żeby teraz jakaś loszka Ci bręczała nad uchem "na co tyle pieniędzy" itp

Ja biorę w takim razie założenie, że nie idzie Ci z loszkami - ja podałem przepis na to jak mieć loszki - Ty pokazujesz podejście "jak nie cierpieć gdy nie ma się loszek".

 

Jak pisałem - dla mnie bycie przegrywem to usprawiedliwianie siebie gdy idzie Ci chujowo - zamiast powiedzieć "idzie mi chujowo, zamierzam coś z tym zrobić" - Ty wstajesz i mówisz "jest dobrze, nie jest źle, daję radę, jest wszystko ok, jestem spokojny". Może Cię to zaboli, może nie - moim celem nie jest urażenie Ciebie. Bo nic tym nie zyskuję, tylko może nabranie świadomości tego co głosisz na forum?

 

Tylu tu facetów którzy jawnie mówią że nie ruchają i mają problem ze sobą... Nie chcę tego, chcę żeby to miejsce było najlepszym miejscem na świecie!

 

Ja jestem zdania, że jesteśmy zwierzętami a seks jest fajną przyjemność, którą warto nauczyć się uzyskiwać od świata.

Nie uzależniać się, nie błagać o niego - ale zdobywać jak facet, na zasadzie - mi się należy od świata ;)

Edytowane przez GluX

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Długowłosy    3645
8 minut temu, GluX napisał:

Ja jestem zdania, że 3 siły nas motywują:

-Potrzeba przynależności

-Potrzeba osiągnięć

-Potrzeba władzy

 

Byłem samotnikiem i mentalnym anarchistą od dziecka. Potrzeba jeden zupełnie mnie nie interesuje. Osiągnięcia czyli ładna kobieta? Tylko u kogoś kto takiej nie miał i nie jest przyzwyczajony do tego. Potrzeba władzy realizowana w seksie? Po co? W sensie, że Ty panujesz nad kobietą? Nie musisz nad nikim panować aby z Tobą był, bo on ma sam tego chcieć, a nie Ty masz do tego kogoś przymuszać. BTW - pomimo że ostrzejszy seks lubię nigdy nie wiązałem tego z jakąkolwiek władzą.

 

Wolny jesteś w momencie wyzbycia się wszystkich potrzeb - a już szczególnie tych "na pokaz" - czyli 2 i 3. 1 ukazuje tylko słabość jednostki i to, że jest niepewna oraz nie potrafi przebywać sama ze sobą,

 

I najważniejsze - wszystkie te potrzeby świadczą o tym, że wartość (taki osobnik) czerpie z otoczenia, a nie nadaje jej sam.

 

Ja uwielbiam stawianie sobie celów, realizację ich, rywalizację ale dla siebie, nie "na pokaz", nie dla innych - to jest ślepy zaułek.

 

Jeśli masz w mózgu "jestem ok" - to gówno Cię obchodzi co ludzie sądzą o Tobie, Twoim ciele itp. - to jak z milionerem - nie musi pieprzyć naokoło ile ma kasy żeby to udowodnić.

 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
HORACIOU5    2934
Napisano (edytowane)
17 minut temu, GluX napisał:

ew. jesli loszka jest ładna to żeby się pochwalić przed innymi - 2

 

Zdajesz sobie sprawę, że to element matrixa? Mieć ładną loszkę, żeby inni zazdrościli. Tyle tylko, że będąc w takim układzie kiedy ją tracisz, zostajesz z niczym, bo nie chwalisz się swoimi osiągnięciami, tylko uzależniasz poczucie własnej wartości od kobiety.

 

Cytuj

Sam przyznałeś kiedyś na czacie, że lubisz po prostu w spokoju siedzieć i robić muzykę (co szanuję) - i że nie wyobrażasz sobie żeby teraz jakaś loszka Ci bręczała nad uchem "na co tyle pieniędzy" itp

Ja biorę w takim razie założenie, że nie idzie Ci z loszkami - ja podałem przepis na to jak mieć loszki - Ty pokazujesz podejście "jak nie cierpieć gdy nie ma się loszek".

 

To całkiem proste. Zamiast poświęcać czas na loszki poświęcam go na siebie, rozwój siebie i dążenie do zamierzonych celów. A kiedy je osiągnę to zbiorę tego owoce ;) Poza tym wygodnie ominąłeś moją historię związaną z loszką zawartą w jednym z tematów na forum (gdzieś w manipulacjach to jest). Do tego zakładasz, że skoro jestem sam i wybrałem na ten moment taką drogę = nie radzę sobie z loszkami. I to jest niby ta rozmowa na poziomie? Zdajesz sobie sprawę, że teraz też jedziesz matrixem? Mówisz dokładnie to, co ludzie w nim siedzący ;) "Ej jest sam, pewnie sobie nie radzi z kobietami" albo "Ej jest sam, pewnie jest gejem i to dlatego". W żaden sposób się w tym momencie nie różnisz od nich. Dziwi mnie Twoja logika i pogarda do osób, które wolą być same. Poza tym, gdzie ja napisałem koledze @żniwiarz że ma być koniecznie sam? Ja tam wyraźnie widzę, że sugerowałem mu pracę nad sobą a potem pakowanie się w związek jeżeli będzie tego chciał ;) Ty z kolei uważasz, że musi ruchać, bo tak trzeba. I kto tutaj komuś coś narzuca?

Edytowane przez HORACIOU5
  • Like 6

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
GluX    2985

@HORACIOU5

Ja się nie zajmuję jak powinno być, a jak jest.

 

@Długowłosy

 

Czy jeśli ktoś bliski Ci umrze to nie będzie Ci smutno chociaż przez 1s? Jeśli tak, to jest u Ciebie potrzeba przynależności tylko na niskim poziomie.

Na pokaz - to forma dominacji - "jestem lepszy bo mam więcej hajsu".

 

Ja nie mówię, że to jest dobre Panowie - jak mówię, że tak jest z nami wszystkimi.

I często osoby, które są świadome poświęcają potrzebę osiągnięć - przyjemności i luksusy na rzecz władzy -> mam więcej na koncie.

Potrzeba władzy to podstawa wolności, bo tylko ten kto ma władzę i kontrolę nad otoczeniem może czuć się wolny na poziomie.

Nie mówię tu o hipisach i żulach - oni też są wolni, ale czy chcesz być tak jak oni? No wątpię.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
HORACIOU5    2934
Napisano (edytowane)
Cytuj

Ja się nie zajmuję jak powinno być, a jak jest.

 

Czyli skoro Ty uważasz, że jak ktoś jest sam = przegryw nie radzący sobie z loszkami, to na pewno tak jest, bo Ty tak mówisz. Żelazna logika, nie ma co. Szkoda tylko, że myśląc w ten sposób okazujesz pogardę dużej ilości Braci, którzy wybrali właśnie taką a nie inną drogę. Nie rozumiem dlaczego nie potrafisz uszanować ich oraz mojej decyzji, ale to już Twój problem, nie mój.

Edytowane przez HORACIOU5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
GluX    2985

@HORACIOU5

 

Bo co jest szlachetnego w poświęcaniu się żeby nie czuć cierpienia żeby zrozumieć, że nie jest prawdziwe?

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
HORACIOU5    2934
Napisano (edytowane)

@GluX a co jest szlachetnego w mówieniu, że ktoś musi upaprać się po pachy w gównie, skoro może tego uniknąć? Serio? Teraz masz zamiar wyznawać zasadę o nazwie: "niech on czasem nie ma lepiej ode mnie i też niech się wjebie w gówno"? Ponownie narzucasz komuś swoje zdanie tylko dlatego, że Ty tak twierdzisz. Z kolei ja napisałem, że są różni ludzie. Jedni muszą się przejechać, drugim wystarczą cudze doświadczenia.

 

Napisałem koledze @żniwiarz żeby najpierw siebie ogarnął a potem zrobi, co będzie chciał. Wejdzie w związek? Ok, jego wybór. Będzie chciał się bawić w FF? Super, niech się bawi. Będzie chciał być sam? Spoko, nie ma problemu. Z kolei Ty uważasz, że ma robić tak jak Ty powiedziałeś... bo skoro Ty tak mówisz to jest jedyna słuszna droga. Na każdego kto śmie twierdzić inaczej patrzysz jak na robaka. No cóż, życzę powodzenia w życiu z takim podejściem.

Edytowane przez HORACIOU5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
GluX    2985

@HORACIOU5 jakim gównie, jakim po pachy - ja mówię, że lepiej ruchać i poznawać loszki niż siedzieć przed lustrem i mówić "jestem wspaniały, piękny i doskonały" - bo jest to suma sumarum okłamywanie się i robienie z siebie "gotowego" - a kto choć trochę ryzykował, wie - że przygotowanie nigdy nie jest 100% i w ostateczności trzeba polegać wyłącznie na sobie.


 

Cytuj

@GluX tylko widzisz, tutaj Bracia udzielają rad polegających na zaakceptowaniu siebie i nie uzależnianiu szczęścia od posiadania loszki czy też pukania ich.

 

Ja jestem zdania, że warto bawić się aż się zrozumie - że seks to seks - tylko tyle. Nie ma innej drogi niż przejście przez "piekło" moim zdaniem, bo nie będzie ono bazować na prawdziwym doświadczeniu, a na wymyślonych mechanizmach. Za dużo tutaj osób ma uraz do loszek lub tej jednej jedynej - i stworzyło sobie powiązanie seks = nieprzyjemne uczucie (np przez rozwód/rozstanie) i mówią - "Po co seks jak to zawsze boli na końcu bo się zakocham, a loszka mnie wykorzysta" i mamy to co mamy na forum. Rozwiązanie to ODBLOKOWAĆ SIĘ - i czerpać przyjemność z życia na poziomie na którym się powinno.

 

Panowie - ja się pytam, czemu nie kochać się z loszkami skoro tyle jest chętnych do spróbowania i zwyczajnie czekają?

To nie jest mądre nie kochać się jeśli można.

Rzekłbym że wręcz nieludzkie - ale osobniki dzisiaj już przywykły do tego i mówią "aaa norma, że nie ma loszki - tutaj sobie włącze porno i będzie ok" i lecą takim substytutem długi czas.

 

Nie mówię, żeby uzależniać szczęście od loszek - mówię, żeby czerpać przyjemność bo jest to możliwe ;)

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Eryk    961
2 godziny temu, GluX napisał:

 

 

To takie chrześcijańskie motto: Bądź skromny, nie chciej za dużo, nie bądź ambitny, nie rozwijaj się - ciesz się z małego pokoju, średniej pracy i wycieczki nad morze 2 razy do roku.

Jak chcesz więcej to jesteś próżny! Uważaj bo Cię piekło pochłonie!

Bzdury piszesz. Chrześcijaństwo nie mówi aby się nie rozwijać ale aby się rozwijać w odpowiednim kierunku.

"Wy jesteście solą ziemi; jeśli tedy sól zwietrzeje, czymże ją nasolą?

Wy jesteście światłością świata; nie może się ukryć miasto położone na górze.

Nie zapalają też świecy i nie stawiają jej przed korcem, lecz na świeczniku, i świeci wszystkim, którzy są w domu."

Czymże są te cytaty jak nie nawoływaniem do rozwoju siebie. Oczywiście nie ku chwale własnej ale chwale Boga bo do niego zmierzamy i abyśmy swoim postępowaniem dawali przykład innym.

 

Ja mówię - rób co chcesz, szukaj granic w realnym świecie - a nie stawiaj ich sobie w głowie.

Bo te w głowie, często są w niekorzystnym miejscu i zwyczajnie nas blokują - umysł bardziej ogranicza niż pomaga - bo taka jest natura ego.

A gdy realne działanie dasz w świat i dostaniesz feedback - zrozumiesz gdzie jest faktycznie granica - tego bym się trzymał.

To jest akurat czysty satanizm i powiązane z nim Iluminatyzm, New age itp.

Widzę pewien dysonans między tym co pisałeś w dziale o okresie próbnym moderatorów gdzie chciałeś się rozwijać a innymi działami gdzie sprawiasz wrażenie, że masz wszystko przepracowane ale wygląda jak byś miał wykute książki na blachę.

 

 

 

  • Like 6

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
HORACIOU5    2934
Cytuj

@HORACIOU5 jakim gównie, jakim po pachy - ja mówię, że lepiej ruchać i poznawać loszki niż siedzieć przed lustrem i mówić "jestem wspaniały, piękny i doskonały" - bo jest to suma sumarum okłamywanie się i robienie z siebie "gotowego" - a kto choć trochę ryzykował, wie - że przygotowanie nigdy nie jest 100% i w ostateczności trzeba polegać wyłącznie na sobie.

 

Niezła próba manipulacji z Twojej strony ;) Wskaż gdzie w mojej wypowiedzi napisałem aby tak robić ;)

 

A czyli uważasz, że skoro np Ty zaznałeś cierpienia to ktoś też musi... bo tak twierdzi @GluX i chuj, nie może być inaczej. Tylko widzisz, po to między innymi powstało to forum, żeby ludzie mogli uniknąć pewnych błędów. Mogą uzyskać coś, czego Ty albo ja nie mieliśmy: wiedzę. Sięgając po nią będą znacznie lepiej przygotowani na to, aby uniknąć właśnie cierpienia. Dlaczego chcesz, żeby zostali zranieni? Skoro mogą tego uniknąć, bo mają możliwości, to czemu chcesz im to odebrać i chcesz żeby ich bolało? Myślisz, że wiesz lepiej od nich co dla nich najlepsze? Ponownie uważasz, że tylko Ty masz rację i tylko tak powinno być. W moich radach i podejściu radzę ogarnięcie się a potem daję WYBÓR, czyli coś, czego brakuje w Twojej filozofii.

 

10 minut temu, GluX napisał:

Nie mówię, żeby uzależniać szczęście od loszek - mówię, żeby czerpać przyjemność bo jest to możliwe

 

W takim razie dlaczego wcześniej sugerowałeś to:

 

Cytuj

ew. jesli loszka jest ładna to żeby się pochwalić przed innymi - 2

 

Przecież to nic innego jak ewidentne uzależnianie poczucia własnej wartości i szczęścia od posiadania ładnej loszki ;)

 

I widzisz, wszystko się sprowadza do tego, że Ty jesteś takiego i takiego zdania, więc tak ma być. Sorry, ale to nie jest rozmowa na poziomie. Powtórzę się, ale w trakcie rozmowy na poziomie osoby prowadzące konwersacje szanują się wzajemnie i nie uznają kogoś za gorszego tylko dlatego, że ma inne zdanie od naszego. Spróbuj na tym popracować ;)

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Samiec Alfa    787
2 godziny temu, GluX napisał:

@HORACIOU5

 

Kompletnie się z Tobą nie zgadzam.

 

Cóż... cały czas wchodzimy w sprawę "poukładaj siebie" "przemyśl to" - ja rozumiem, gdy ma to zastosowanie po mega ciężkich wydarzeniach - np śmierci bliskiej osoby.

Ale w życiu codziennym? DZIAŁAJ! Działaj -> wyciągaj wnioski -> poprawiaj działanie - >DZIAŁAJ ZNOWU :: tak w nieskończoność, aż będziesz uzyskiwać to co chcesz od życia.

To działanie leczy, a nie medytacja.

 

Uważam inaczej.

 

Jak mam działać kiedy mam nieprzepracowane emocje w sobie? Jak mogę podjąć jakąkolwiek inicjatywę z płcią przeciwną kiedy mam niską samoocenę? Emocje zawsze są silniejsze i były niż umysł świadomy. Jeśli czuję się jak gówno to po co mam startować do loszki skoro mam wewnętrzne przekonanie, że ona mnie wyśmieje, odrzuci i tak dalej. To przeczy samemu sobie.

 

Aby móc działać i podejmować się czegokolwiek, wpierw muszę mieć swoisty komfort psychiczny, a między innymi pozbyć się złogów toksycznych dla mnie, które  zalęgły się w mojej podświadomości, abym mógł zacząć coś robić. Nie da się zmusić do wysiłku czy to fizycznego czy też psychicznego jeśli coś będzie nas blokować na poziomie emocjonalnym.

 

To tak jakby powiedzieć komuś kto chce się zabić, żeby przestał pierdolić i po prostu zaczął działać. Jak ma działać skoro jego psychika jest zmasakrowana?

 

Doskonale mogę podać swój przykład gdzie jestem w stanie zabawiać loszkę rozmowę, emocjami bez żadnej spiny, że muszą ją przeruchać czy też nie wiadomo jakiego zachowania sobie narzucać. Chodzi głównie o ten świetny stan na czystym flow, który osiągasz bez żadnych wspomagaczy z zewnątrz. Pełen luz na duchu, bycie tu i teraz.

 

Nie wywieranie na sobie jakiekolwiek presji, że muszę to robić, ale robię to, bo chcę.

 

  • Like 7

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się tutaj

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
      Cześć Bracia. Znalazłem artykuł dotyczący tego dlaczego kobiety kłamią kiedy są pytane o liczbę facetów. Co o tym sądzicie?
      link - https://www.vice.com/pl/article/bn9zzq/dlaczego-dziewczyny-klamia-zapytane-o-liczbe-facetow-z-ktorymi-spaly
      treść:
      Zawsze robisz coś źle. Jeśli z nikim nie sypiasz – jesteś oziębła. Jeśli z kolei uprawiasz seks tylko w związku – to potwornie staroświeckie. Natomiast gdy sypiasz z wieloma facetami – zyskujesz opinię „puszczalskiej”
      Zazwyczaj unikam odpowiedzi na dwa pytania: 1. ile lekcji nauki jazdy wzięłam, zanim zdałam egzamin i 2. z iloma kolesiami spałam. Jeśli chodzi o prawo jazdy, nie jestem dumna z moich powolnych postępów, natomiast gdy rzecz tyczy się mężczyzn, przyznam szczerze, że przestałam liczyć.
       
      Po pierwsze – musicie przyznać, że głupie kłamstwa nie mają sensu. Zawężanie liczby facetów do niewielkiej garstki mogłoby być dla niektórych z nich krzywdzące. Zasługują na strony pełne ich imion, pisanych czcionką w rozmiarze 42, by sprawiedliwie oddać miejsce, które zajmują w moim życiu. Co powinnam zrobić z błędnymi wyborami, o których chciałabym zapomnieć? I co powinnam powiedzieć o Alessandro*? To starszy brat mojej przyjaciółki korespondencyjnej, z którą pisałam w czwartej klasie liceum. Był cudem natury z oczami tak niebieskimi jak wzburzone morza. Pocałowałam go po wspólnej przejażdżce jego skuterem wzdłuż sycylijskiego wybrzeża. Spróbuj sobie wyobrazić wówczas poziom mojego szczęścia. Może i z nim nie spałam, ale nigdy tego nie zapomnę. No cóż, nie liczę go. I nawet jeśli mam niejasną wizję liczby w mojej głowie, zawsze ją zaniżam, kiedy to pytanie zostanie mi zadane. Ponadto niezwłocznie zmieniam temat rozmowy.
       
      Wierzę jednak w sens tego pytania, bo zdaję sobie sprawę, że nie jestem jedyna. Według IFOP (Francuski Instytut Opinii Publicznej), Francuzi deklarują przeciętnie, że spali z 9,9 partnerami seksualnymi (13,1 u mężczyzn, 6,9 u kobiet). Wyniki różnią się, w zależności od klasy społecznej i wieku ankietowanych. Młodzi mieszkańcy miast – tacy jak ty – zawyżają przeciętną. Jednak w każdym przypadku jedno jest niezmienne: mężczyźni deklarują posiadanie większej ilości partnerów seksualnych, niż kobiety.
      Dlaczego? Ponieważ każdy kłamie.
       
      „Tłumaczymy tę różnicę między innymi tym, że kobiety mają tendencję do zaniżania rzeczywistej liczby swoich partnerów seksualnych, w przeciwieństwie do mężczyzn, którzy zawyżają ją", tłumaczy Francois Kraus, piastujący stanowisko „Sex Master" w IFOP. Wie wszystko o seksualności Francuzów, to jego praca. Dlaczego, do cholery, kłamiemy? Nie jestem Julianem Assange seksu, nie chcę zmuszać kobiet do udostępniania swoich list kochanków na Facebooku następnego dnia rano. Mówię „tak" prywatności, „tak" naszym małym sekretom, „tak" tajemnicom. Ale czego wciąż się boimy? „Nawet jeśli czasy ulegają zmianom, to dziś pośród wszystkich klas społecznych nadal pokutuje przekonanie, że mężczyzna mający wiele partnerek seksualnych jest bardziej wartościowy, niż kobieta o podobnym statusie" – odpowiada Sex Master z IFOP.
       
      Nie myliłam się. „Jeśli liczę, naprawdę wychodzi mi ich za dużo. To mnie przeraża. Wiesz, to głupie, ale zawsze wyobrażam sobie, że po studiach spędzę resztę życia z jednym mężczyzną. Nawet jeśli świetnie czułam się z każdym z tych 40 facetów to cóż... smuci mnie to". Czy wstydzi się swojego życia? Czy powinnam powiedzieć jej, że nie może myśleć w ten sposób? Wyobrażam sobie, że gdzieś w głowie Emilie siedzi mała dziewczynka, karmiąca się marzeniami o uroczym księciu i ta mała dziewczynka ma doła.
       
      Ale Louise – trzecia dziewczyna, z którą udało mi się porozmawiać – nie ma oporów, by otwarcie mówić, z iloma facetami uprawiała seks. „Dobre dwadzieścia". Ma 27 lat, długie blond włosy i obiektywnie patrząc, jest atrakcyjna. Kiedy weszła do Chic Cafe, gdzie miałyśmy się spotkać, wszyscy, obok których przechodziła wodzili za nią wzrokiem, ale zdawała się tego nie zauważać. Po latach bycia z jednym mężczyzną, jest teraz w fazie YOLO, co nie wszystkim się podoba. „Zdaję sobie sprawę, że moi przyjaciele mogą nie chcieć słuchać kobiety mówiącej o swoim szczęściu – o tym, jak dużo frajdy daje jej umawianie się z wieloma facetami. Wcześniej, gdy powiedziałam im o wszystkim, próbowali przywołać mnie do porządku ciętymi uwagami. Mówili mi rzeczy w stylu: »kiedy zamierzasz znaleźć sobie chłopaka?« lub »czy nie powinnaś bardziej uważać na swoją reputację?«"
        Zrobiło mi się przykro, słuchając opowieści Louise, że została zmuszona do zaprzestania dzielenia się swoim szczęściem. Musi czuć się czasami strasznie samotna. Według mojej analizy, jej przyjaciół zżera zazdrość. To jest właśnie ten dramat. Nie można pozbyć się kontekstu seksu. Gdy tylko zaczynasz mówić o swoim życiu seksualnym, jedyną rzeczą, o której myślą twoi słuchacze, to ich własne. Ich niepewność, wątpliwości.
       
      Zastanawiałam się, czy istnieje neutralny rozmówca, przed którym kobiety nie będą miały oporów mówić szczerze. Ich ginekolog? Według Emilie na mojej żółtej kanapie – nie bardzo: „Kiedy miałam 17 lat, moja ginekolożka spytała mnie, ilu miałam partnerów. Odparłam, że czterech – wyczułam pogardę. Dostałam swoistą lekcję życia: »Jak myślisz, zasługujesz na szacunek, kiedy nie szanujesz samej siebie?«"
       
      Czy wciąż tkwimy w tym samym schemacie: Don Juan kontra łatwa dziewczyna? Tak.
        Myślę, że jest nawet gorzej. Zawsze robisz coś źle. Jeśli z nikim nie sypiasz – jesteś oziębła, jeśli z kolei uprawiasz seks tylko w związku – to potwornie staroświeckie, natomiast gdy sypiasz z wieloma facetami, zyskujesz opinię kurwy. Jedna z dziewczyn, z którymi rozmawiałam, imieniem Mina, powiedziała mi, że spała „tylko z ośmioma kolesiami", co było powodem jej wstydu. „Czuję presję bycia wyzwoloną, korzystania z życia". Z kolei Emilie stara się nie liczyć. Ma niebywale piękne wielkie, zielone oczy (zupełnie jak Alessandro). Siedząc na mojej żółtej kanapie i mieszając karmelową herbatę, roześmiała się: „Możesz napisać, że było ich dwudziestu, nawet jeśli to wierutne kłamstwo". Nie skupia się na liczeniu. Powiedziała mi, że obawia się fali krytyki i krzywdzących osądów ze strony swoich znajomych. Wierzę jej, ale wyczuwam, że chodzi o coś jeszcze.
       
      Rozmawiałam na ten temat ze swoją ginekolog. Jest okrągła jak muffinka – jej matczyna twarz sprawia wrażenie godnej zaufania. Powiedziałam jej „wiesz, że wszystkie kłamiemy, wszystkie, prawda?" – podczas gdy ona wypisywała moją receptę na pigułki. „Szkoda" – odparła. „Ludzie, którzy wcześnie zaczynają współżycie lub mają wielu partnerów seksualnych, mają większe szanse zarazić się HPV, moglibyśmy odpowiednio ich informować. To tyle" – wytłumaczyła mi z niejakim smutkiem w oczach. „Nasi pacjenci powinni mieć możliwość powiedzenia nam o wszystkim bez obaw" – dodała, wbijając wzrok w podłogę.
        Sprawiła, że przez chwilę zrobiło mi się przykro, że ją okłamywałam. Odparłam, że to skomplikowane: że zawsze czuję się rozdarta między pragnieniem wolności, a potrzebą, by zachowywać się właściwie. „Cóż, ja nikogo nie oceniam" – powiedziała.
       
      Z tego co wiem, to jeśli ktoś zaczyna zdanie od „nikogo nie oceniam", zrobi coś zgoła odmiennego. Po prostu ma nadzieję umyć ręce od przykrej opinii, którą zaraz z siebie wypuści; to tak, jakby użył kilku kropel żelu antybakteryjnego na ukąszenie żmii. „Ja nikogo nie oceniam – kontynuowała – ale panienek takich jak ty widziałam wiele. Mają po 27-28 lat chcą imprezować i być wolne, ale potem kończą z płaczem, że muszą poddać się in vitro w wieku 35 lat i plują sobie w brodę, że nie obudziły się wcześniej. Czas szybko ucieka!". Wzięłam swoją kartę ubezpieczeniową i szybko stamtąd wyszłam.
       
      Mój chłopak jest przekonany, że stan mojej cipki jest opłakany przez liczbę facetów, z którymi spałam
       
       
      Jednak istnieje jeszcze kilka pytań. Dlaczego okłamujemy facetów? Dlaczego jesteśmy okłamywane przez nich? Przede wszystkim mam na myśli naszych facetów.
      Nie miałam zamiaru tracić swojego (i twojego czasu) na przesłuchiwanie wielkich macho, bo nikt nie bierze na poważnie tego, co myślą. Ale oni przyszli do mnie. Antoine to 29-latek z brązowymi włosami, potarganymi we wszystkie strony, pracuje jako „dyrektor kreatywny". Spotkałam go podczas imprezy, kiedy piłam ciepłe różowe wino z plastikowego kubka. Ktoś wspomniał mu o temacie, nad którym wówczas pracowałam. „Powiem ci, co myślę" – zdecydował. Lubi, kiedy dziewczyny nie są „łatwe na wstępie". „Lubię wiedzieć, że dziewczyna daje mi możliwość dostąpienia przywileju, zgadza się spać ze mną – to podnosi moje ego. Kiedy dowiaduję się, że jest naprawdę łatwa, że spała z połową Paryża, czuję się głupio. Zdobycie jej nie daje mi zbyt dobrego obrazu samego siebie, jeśli rozkłada nogi przed każdym. Nie jestem wtedy z tego dumny, rozumiesz?".
        Niestety, takich Antoine'ów jest więcej. Na przykład Valentine, piękna brunetka o zmysłowych, pełnych ustach w karminowym kolorze, spotkała jednego z nich. Zakochała się w przyjacielu przyjaciela. Jednego czwartkowego popołudnia piła ze swoim kumplem i „celem". Rozmawiali o jej życiu. Podczas rozmowy wyszło na jaw, że jest śmiałą dziewczyną. „Cel" natychmiast stracił zainteresowanie Valentine. Jego tłumaczenie: „Nie wie, czy Valentine to poważna dziewczyna, czy chce tylko obciągać na imprezach". Bardzo elegancko. Jakby jedno wykluczało drugie.
       
      Oczywiście, nie każdy facet jest taki sam. Oni także muszą zmagać się ze swoimi wątpliwościami, presją i normami społecznymi. Promienna Mathilda dotarła spóźniona na nasze spotkanie dobre pół godziny. Jest zakochana i właśnie przeprowadziła się tu ze swoim chłopakiem, „więc wiesz, mamy bałagan". Ubrana w świetny sweter z tygrysami. Typowa bonwiwantka. Uwielbia przygody na jedną noc, seks i wierzy, że to jedyny czas, kiedy „nie możemy oszukiwać". „Nawet jeśli facet mówi ci na początku, że kocha wyzwolone kobiety, że to go kręci, i tak w końcu zacznie ci to wypominać", ubolewa.
       
      Mathilda i jej obecny chłopak naprawdę są w sobie zakochani, jednak temat często wraca. On chce wiedzieć z iloma facetami spała. Chce znać prawdziwą liczbę, której Mathilda nie chce podać. „Jest przekonany, że moja cipka ucierpiała przez liczbę facetów, z którymi uprawiałam seks. Wierzy w to głupie przekonanie, że „z im większą liczbą facetów śpi kobieta, tym jej cipka robi się mniej ciasna" (to kompletna bzdura). Mój chłopak nie jest dupkiem, nie znosi tego myślenia, ale to silniejsze od niego. Mathilda uspokaja go tak, jak umie najlepiej. „Myślę, że to idea zakorzeniona głęboko w mężczyznach – raz »użyta«, pewnie była penetrowana przez niezliczoną liczbę innych mężczyzn. Ale gdy temat dotyczy ich samych i ich kutasów, nie myślą już o tym, że nasze cipki »się zużywają«".
        Inni obawiają się, że nie będą w stanie zapewnić przyjemności doświadczonej dziewczynie. Aby jakoś to przeboleć, Benoit znalazł „właściwą technikę". Jest przystojnym barmanem, skrywa swoje świetne tatuaże pod koszulką. Sam wywiera na siebie presję. Gdy tak na niego patrzę, ciężko w to uwierzyć. Stoi za barem (widzę jego duże dłonie, szybkie i pewne ruchy) i jest mistrzem w swoim fachu. „Mówię to bez większego wstydu: zawsze się stresuję, w szczególności za pierwszym razem. »Co jeśli mi nie stanie? Co jeśli jej nie zaspokoję? Co jeśli jednak nie jestem aż tak dobry w te klocki?« – te pytania zawsze pojawiają się w naszych głowach. Jest jeszcze gorzej, kiedy dziewczyna jest bardzo seksualna, kiedy uświadamiam sobie, że jest w tym dobra. To bardzo podniecające i przerażające zarazem. Opracowałem więc strategię. Jestem totalnym profesjonalistą w robieniu minety. Serio, podchodzę do tego bardzo sumiennie. Działam tak długo, jak trzeba. Pytam dziewczyny, co lubią, domagam się wskazówek, chcę, żeby mnie prowadziły. Gdy widzę, że jest jej dobrze – presja znika. Gdy miota się, zwijając prześcieradło, jęczy i trzyma mnie za ręce z całej swojej siły, serio – nie myślę wtedy o innych gościach. Mogła to robić wczoraj z Rocco, nie obchodzi mnie to, czuję się jak król świata".
       
    • Przez Borax
      Cześć, to mój pierwszy konkretny temat na forum i uważam że to jest bardzo ważny wątek, a nigdzie nie znalazłem takiego tematu. Przeszukałem wszystkie artykuły na samczym runie i też nic nie znalazłem. Audycji o tym też nie ma, więc uważam że moglibyśmy przedyskutować tu.
       
      Nie trzeba chyba wyjaśniać że nasza ulubiona umowa prawna która nie pozwala samcowi utrzymać swojej godności i niezależności finansowej nie jest żadnym interesem w dzisiejszych czasach. Sęk jednak w tym, że w każdym związku po jakimś, przeważnie niezbyt długim czasie kobieta zaczyna poruszać ten temat i zaczyna się rozmowa której nie da się uniknąć.
      To że my wiemy już że nie warto to nasz zysk, ale w jaki sposób wytłumaczyliście swoim kobietom że żadnego ślubu nie będzie? Jestem ciekawy jak wy, bardziej doświadczeni rozegraliście tą kwestię i jakie macie na to sposoby. U mnie było tak, że przez całe moje życie zdawało mi się że to normalne i zawsze byłem na tak co do ślubu, jednak te związki nie dotrwały do ślubu więc nie miałem jeszcze tego problemu. Teraz wiem więcej ale nadal nie wiem jak to rozegrać. Skoro jest tu tylu facetów, którzy zgadzają się co do destrukcyjnego wpływu małżeństwa na niezależność samca, a są w związkach z kobietami to moglibyście się podzielić waszymi metodami i wskazówkami?
       
      W sumie nie uważam że pytanie o coś tak ważnego dla kobiety to jej shit-test. Shit-test to według mnie przestawianie twoich rzeczy gdy się do ciebie wprowadziła żeby pokazać kto tu teraz będzie rządzić albo zagrywka z opowiadaniem że dziś trzech atrakcyjnych ją podrywało. Ale nie tematy takie jak ślub czy pogląd na posiadanie dzieci itp bo to jest dla nich ważne i ja się wcale im nie dziwię.

      Ja sam nie wiem co ja bym odpowiedział kobiecie gdybym niedługo poznał jakąś nową i dobrze rokującą gdyby o to spytała i tu moja mądrość się kończy.Nie dam jej wykładu na temat kobiecych manipulacji i hipergamii, ani nie odpowiem że jak kupi sobie poradnik rozwodnika to się dowie zamiast mnie o to pytać. Panowie ratunku, jak wy to zrobiliście skoro jesteście w związkach a uniknęliście koszmaru ślubnego? Za długo miałem doświadczenie w tych typowych klasycznych związkach według typowego modelu dla mas który prowadzi do klęski i teraz jestem z ręką w nocniku.

      Wiedzieć swoje na temat następstw małżeństwa to jest według mnie dopiero połowa sukcesu, pytanie tylko jak tą wiedzę spożytkować? Myślę że będzie super temat jak każdy wniesie swoje techniki i metody.
    • Przez MoszeKortuxy
      Radek zamiast remontować łazienkę bzykał jakieś dziewczyny  
       
    • Przez Bojkot
      Przeczytałem i uważam, że warto rzucić okiem, , szczególnie dla młodzieży, tym bardziej, że to samokrytyczne spojrzenie kobiet na siebie
       
      http://polki.pl/zwiazki-i-seks/erotyka,dlaczego-kobiety-uprawiaja-seks-powody-niezwiazane-z-miloscia,10423578,artykul.html
       
      Czy można coś do tego dodać?
       
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×