Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Qaikwow

Sąd: była kochanka nie musi zwracać pieniędzy za upominki

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Sąd uważa, że jak jesteś facetem w średnim wieku i jak chcesz mieć młodszą kochankę to siłą rzeczy musisz wydawać na nią pieniądze i zwrot za to Ci się nie należy. Przynajmniej skorzystał za starą kanapę ;)

 

Cytuj

Sprawa dotyczyła 55-letniego instruktora nauki jazdy Kazimierza K. oraz jego byłej kochanki Pauliny J. (imiona fikcyjne).

Para poznała się, kiedy siedemnastoletnia wówczas Paulina K. rozpoczęła kurs prawa jazdy.

Z ustaleń sądu wynika, że uczący ją jeździć autem Kazimierz K. nawiązał z młodszą od siebie kobietą romans, i sprawił, że wyprowadziła się od swoich rodziców.

Oboje zamieszkali wraz z konkubiną Kazimierza K. Nastolatka miała problemy z nauką w szkole średniej i popadła w konflikt z rodzicami, którzy nie mogli pogodzić się z sytuacją, iż ma romans z mężczyzną starszym od jej ojca.

Kilka miesięcy później z mieszkania Kazimierza K. wyprowadziła się konkubina. Mężczyzna doszedł wtedy do wniosku, iż najlepiej będzie gdy nastolatka wynajmie mieszkanie, w którym zamieszka. Miało to sprawić, że konkubina wróci do niego, a ludzie nie będą mówić, że mieszka z młodą dziewczyną.

 

W październiku 2012 roku nastolatka wynajęła mieszkanie. Czynsz za pierwszy miesiąc został opłacony przy podpisaniu umowy, następnie przez pierwszy rok Kazimierz K. i Paulina K. uiszczali opłaty za najem bezpośrednio mężowi właścicielki lokalu

Po pewnym czasie nastolatka zakończyła romans. Doszła bowiem do wniosku, że mężczyzną ją wykorzystuje. Wyprowadziła się nawet do innej miejscowości.

Na tym kontakty obojga się jednak nie skończyły, bowiem Kazimierz K. zwrócił się do swojej byłej kochanki, aby ta pomogła mu w dochodzeniu roszczeń od jej rodziców. Chodziło o koszty jakie w jego mniemaniu poniósł na jej utrzymanie. Kiedy kobieta odmówiła, przekazał jej wezwanie do zapłaty.

Ostatecznie sprawa trafiła na wokandę. Przed sądem 55-latek domagał się od swojej byłej kochanki ponad 33 tys. zł. W uzasadnieniu pozwu wskazał, że żąda zwrotu pożyczonych pieniędzy na opłaty za wynajęty lokal, jego wyposażenie, wyżywienie i ubrania.

Przed sądem przedstawiał siebie oraz swoją partnerkę jako osoby, które chciały pomóc nastolatce, która popadła w konflikt z rodzicami i miała problemy w szkole oraz ze zdrowiem psychicznym.

 

Sąd Rejonowy w Pabianicach nie dał mu jednak wiary co do charakteru relacji łączących go z pozwaną. – O tym, iż powód nie pomagał pozwanej z „dobroci serca" a ich relacja miała charakter intymny świadczy sam fakt wystąpienia z pozwem oraz swego rodzaju szantaż emocjonalny wynikający z treści esemesa przesłanego pozwanej związany z groźbą wystąpienia z pozwem przeciwko rodzicom pozwanej – stwierdził sąd.

Zdaniem sądu, twierdzenie pozwanej, iż pozostawała w relacji konkubenckiej z powodem i miała z nim romans, oceniane w świetle zasad doświadczenia życiowego zasługuje na wiarę. – Nie wydaje się bowiem możliwe, aby młoda kobieta wymyśliła sobie romans ze starszym od swego ojca mężczyzną i przyjęła taką linię obrony w sprawie o zapłatę gdzie jest pozwaną, gdyby faktycznie nie pozostawała w intymnej relacji z tymże mężczyzną – napisał w uzasadnieniu sąd.

Roszczenia Kazimierza K. zostały oddalone jako całkowicie bezzasadne. – Nawet gdyby przyjąć, iż powód pomagał pozwanej finansowo w jej utrzymaniu i zakupie mebli do mieszkania, a nawet partycypował w kosztach związanych z utrzymaniem mieszkania, to musiał zdawać sobie sprawę, iż jako osoba obca, że nie był zobowiązany do jakichkolwiek świadczeń w związku z utrzymaniem pozwanej, nie wykazał również, aby spełniał świadczenia z zastrzeżeniem obowiązku ich zwrotu – wyjaśnił sąd.

W uzasadnieniu zwrócono także uwagę, że kupowanie ubrań oraz darowanie telewizora i starej kanapy z uwagi na łączącą wówczas strony intymną relację, czyni zadość zasadom współżycia społecznego i w związku z tym nie może być podstawą roszczenia.

- Każdy bowiem mężczyzna w mocno średnim wieku, chcąc mieć romans z młodą kobietą i żyć z nią w konkubinacie, musi liczyć się z pewnymi wydatkami, chociażby na drobne upominki do jakich można zaliczyć zakup kobiecie bluzki – napisał sąd.

 

W takim stanie faktycznym żądanie zwrotu kwot wydatkowanych na upominki Sąd Rejonowy uznał za moralnie naganne, a co za tym idzie sprzeczne z zasadami współżycia społecznego i nie może korzystać z ochrony prawnej.

Wyrok ten orzeczeniem z 21 października 2016 roku podtrzymał Sąd Okręgowy w Łodzi (sygn. akt III Ca 805/16).

 

Źródło: http://www.rp.pl/W-sadzie-i-urzedzie/301109911-Sad-byla-kochanka-nie-musi-zwracac-pieniedzy-za-upominki.html#ap-3

Edytowane przez Qaikwow

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No i dlaczego miałaby zwracać. Stary dureń nie wiedział, że to transakcja wiązana czy co?

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Moim zdaniem ten wniosek faceta o zwrot kosztów i straszenie sądem to był element jego gry kiedy nastolatka zakończyła romans. Podejrzewam, że sprawa może mieć inne dno i nie chodzi tylko o klasyczny sponsoring. Moim zdaniem dziewczyna była manipulowana przez niego i kiedy już wyrwała się z toksycznej relacji ten element związany z kosztami mógł być zagrywką aby ją zastraszyć i dalej manipulować/szantażować.

 

Oczywiście to tylko jedna  z możliwych wersji, szczerze mówiąc nie zagłębiałem się dokładnie w post ale dwie rzeczy (już abstrahując od reszty i formy tej relacji) rzuciły mi się w oczy.

 

 

Ciekawe są uzasadnienia Sądu w tej sprawie:

Dnia 11.01.2017 o 12:05, Qaikwow napisał:

. – Nawet gdyby przyjąć, iż powód pomagał pozwanej finansowo w jej utrzymaniu i zakupie mebli do mieszkania, a nawet partycypował w kosztach związanych z utrzymaniem mieszkania, to musiał zdawać sobie sprawę, iż jako osoba obca, że nie był zobowiązany do jakichkolwiek świadczeń w związku z utrzymaniem pozwanej, nie wykazał również, aby spełniał świadczenia z zastrzeżeniem obowiązku ich zwrotu – wyjaśnił sąd.

 

Zatem Bracia sprawa jest prosta. Jeżeli jesteście w związku nieformalnym (formalne to inna historia od strony prawnej ale od życiowej chyba aż tak nie bardzo różna) wszelkie koszty i wydatki jakie ponosicie na swoją kobietę nigdy Wam nie zostaną zwrócone. Musicie być tego świadomi. Świadomy Samiec musi sobie  z tego zdawać sprawę. Nie chodzi mi o to aby być sknerą czy popadać w skrajności czy paranoje. Po prostu być tego świadomym aby nie dać się wykorzystać i zmanipulować.

Wielu samców popadając w haj emocjonalny i mając wpojoną wizję w głowie tej jedynej, miłości i poświecenia dla kobiety zachowują się po prostu nierozsądnie.

 

Klasyczny przykład takiego zachowania to jak facet zamieszkuje w domu/mieszkaniu "swojej" kobiety. Inwestuje, remontuje, urządza.

 

Jeżeli lokal/dom/mieszkanie jest własnością kobiety to facet mieszka na minie. Możesz dwadzieścia lat inwestować, remontować, z ruiny zrobić pałac ale jak własność jest kobiety to Ty zawsze tam jesteś tylko lokatorem. Musisz się liczyć z tym, że może nadejść taki dzień, że kobieta po prostu wystawi Ci walizki za drzwi i wtedy musisz zaczynać od zera.

 

Mądry Samiec dąży priorytetowo do niezależności mieszkaniowej. To priorytet zdrowej i mocnej relacji z kobietą.

 

 

A tutaj dalsze uzasadnienie Sądu:

 

Dnia 11.01.2017 o 12:05, Qaikwow napisał:

W uzasadnieniu zwrócono także uwagę, że kupowanie ubrań oraz darowanie telewizora i starej kanapy z uwagi na łączącą wówczas strony intymną relację, czyni zadość zasadom współżycia społecznego i w związku z tym nie może być podstawą roszczenia.

- Każdy bowiem mężczyzna w mocno średnim wieku, chcąc mieć romans z młodą kobietą i żyć z nią w konkubinacie, musi liczyć się z pewnymi wydatkami, chociażby na drobne upominki do jakich można zaliczyć zakup kobiecie bluzki – napisał sąd.

 

Interpretację pozostawiam Wam samym ale nie da się z tym nie zgodzić. Jeżeli jest układ sponsorowany ( a czy są w ogóle inne? ;P ) to sprawa prosta. Jednak często kobiety przykryją korzystny układ płaszczem miłości do końca życia i wtedy facet wpada w pułapkę. Dbajmy Panowie o finanse i dysponujmy nimi korzystnie.

 

Kiedy facet jest Panem finansów i zasobów w związku zazwyczaj układa się doskonale.

 

Edytowane przez SennaRot
  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Od razu przypomniała mi się ta sprawa z 2013r. :)

"20-letnia kobieta, która za pieniądze ówczesnego chłopaka powiększyła sobie biust, nie musi mu zwracać ponad 18 tysięcy złotych. Odda mu jedynie nieco ponad tysiąc. Tak zdecydował Sąd Rejonowy w Łowiczu w Łódzkiem, który uznał, że mężczyzna sam wpłynął na swoją byłą partnerkę, zachęcając ją do zabiegu." 

http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-powiekszyla-biust-dla-chlopaka-nie-musi-oddawac-mu-18-tys-zl,nId,774534

Swoją drogą dobre zarobki w tej drogówce skoro było go stać.  

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Jak rycerz żyje w Matrixie to jest jak dziecko we mgle. Całe życie nitowano mu do głowy jakieś bajki o miłości, wręcz nieskazitelności kobiet, ich oddaniu i poświęceniu. Jak wpada w haj hormonów traci rozsądek i krytycyzm. Kobiety to potrafią doskonale wyczuć i testują go również w kwestiach finansowych. Rycerz dla swojej księżniczki zrobi wszystko, zwłaszcza jak chce jej zaimponować. Księżniczka to wykorzysta nagradzając i nakręcając rycerza zajebistym sexem. Potrafi też robić zagrywki fochami jeżeli np rycerz nie chce czegoś kupić. Widziałem takie sytuacje nie raz.

 

Pewnego dnia coś się dzieje i wielkie zauroczenie pryska. Nagle jeszcze nie tak dawno dwoje na zabój zakochanych..... dzisiaj chciałoby sobie skoczyć do gardła. Koniec. Czas ponieść konsekwencje. Życie.

 

Do czego zmierzam? Do tego, że zawsze trzeba mieć swoja hierarchię w życiu. Nigdy nie można postawić kobiety na pierwszym miejscu.

 

Wyżej musisz być TY. Ty to Twoje emocje, Twoje finanse, Twoje bezpieczeństwo. Tylko na takim gruncie można budować związek. Jeżeli oddajesz całego siebie kobiecie to przepadłeś z kretesem Bracie.

 

 

Edytowane przez SennaRot
  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Starszy Pan poruchał ciasną małolatkę, a później chciał zwrotu starej kanapy i hajsu za czynsz? Żałosna sprawa, pewnie zemsta że małolata nie chciała mu już dawać. Rozumiem zwrot drogich gadżetów, biżuterii, ale czynszu i mebli? Dobrze że mu to przybili, co poruchał to jego. Większość jego kolegów musi leżeć na otyłym, wiecznie niezadowolonym i nienawidzącym ich potworze, a on jeździł młodym ciałku - i tak tanio wyszło.

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
16 godzin temu, SennaRot napisał:

Wyżej musisz być TY. Ty to Twoje emocje, Twoje finanse, Twoje bezpieczeństwo. Tylko na takim gruncie można budować związek. Jeżeli oddajesz całego siebie kobiecie to przepadłeś z kretesem Bracie.

@SennaRotzgadzam się w 100%, ale warto dodać jedną kwestię :

Jak masz świadomość swojego JA i stawiasz "JA" wysoko to w zasadzie 95 może 99% babek po krótkim czasie będzie się od Ciebie odbijać jak od ściany. Szans na LTR większych nie ma (no może poza wyjątkowymi przypadkami kobiet, które dostosują się w pełni do Twojego wysokiego JA), bo za każdym razem ona będzie Cie testować i kruszyć Twoje granice.

Ja, mając od dłuższego czasu wiedzę i świadomość matrixa i tego wszystkiego dookoła w ostatnim przedziale czasowym np. 2 lat nie spotkałem żadnej kobiety która miałaby w sobie coś takiego, że moja intuicja podpowiedziałby mi - o ta rokuje na LTR. Każda po zdjęciu "zasłony" powiela schemat - te same zachowania, te same testy, ten sam tok myślenia czy idealizowania sytuacji, szukania problemu tam gdzie go nie ma i co najgorsze kruszenia Twoich granic czyli permanentnej próby wejścia krok po kroku na Twoje terytorium.

 

Edytowane przez overkill
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Kelner Panic
      Posłuchałem ostatnich audycji Marka, w tym tej
       Najprawdopodbniej Marek nie wie o pewnej opcji, bo nie wspomina o niej, a warto znać. Chodzi o art. 118 KC, mówiący o możliwości dochodzenia ropszczeń z tytułu ulepszenia rzeczy cudzej. Roszczenie jest w zasadzie nieprzedawnialne, tzn. owszem, może się przedawnić, ale bieg przedawnienia rozpoczyna się w momencie zgłoszenia roszczenia. Żeby miało sens iść do sądu trzeba mieć rachunki, pomocne będa też zeznania świadków. Wiem o kilku wygranych w ten sposób sprawach. Zatem sprawa nie jest aż tak beznadziejna, jak przedstawiono ją w audycji.
    • Przez MoszeKortuxy
      Ojciec nie może wydziedziczyć córki tylko dlatego bo stanęła po stronie matki. Widać tu doskonałe wzajemne wspieranie się kobiet i prokobiece prawo.
      http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1083598,wydziedziczenie-mozna-podwazyc.html
       
      Sprawa dotyczyła powództwa o zachowek, z którym wystąpiła córka zmarłego przeciwko swojemu bratu, dziedziczącemu na podstawie testamentu cały spadek. Kobieta domagała się blisko 130 tys. zł wraz z ustawowymi odsetkami. Jej zdaniem wydziedziczenie w testamencie z powodu uporczywego niedopełniania przez nią obowiązków rodzinnych względem ojca było nieskuteczne. Tłumaczyła, że złe relacje pomiędzy nią a zmarłym wynikały z konfliktu ojca z matką. W wieloletnim sporze kobieta opowiedziała się za matką, jednak jak zaznaczyła „nigdy nie wyrzekła się ojca i zawsze odwzajemniała próby nawiązania kontaktów, nigdy nie odmówiła mu opieki w chorobie i nie dopuściła się względem niego rażącej obrazy czci”.
       
      Z tymi twierdzeniami nie zgadzał się pozwany. Przekonywał, że to powódka ponosiła odpowiedzialność za pogorszenia się wzajemnych relacji. Decyzję o wydziedziczeniu nazywał przemyślaną.
      Rozpatrujący sprawę w pierwszej instancji Sąd Okręgowy w Gliwicach zgodził się z kobietą i zasądził na jej rzecz żądaną kwotę.
       
      Oczywiście były tez oskarżenia mężczyzny o znęcanie się nad matką i obronę jej przez córkę.
       
      Co o tym sądzicie?
    • Przez MoszeKortuxy
      Studentka z Oxfordu zaatakowała i poważnie raniła chłopaka, którego poznała na Tinderze. Sąd uznał, że nie chce zaprzepaścić jej kariery na zostanie chirurgiem i obniżył jej karę. Dodatkowo okazała się być narkomanką.
      Co o tym sądzicie bracia? 
      link - http://www.dzienniknarodowy.pl/8588/powaznie-ranila-nozem-chlopaka-chciala-zostac-chir/
      treść:
      Studentka Oxfordu 24-letnia Lavinia Woodward lubi ostre narzędzia. Świadczy o tym wybrany przez nią kierunek studiów - studiuje medycynę i chce zostać chirurgiem oraz to, że nożem raniła swojego chłopaka. Kontrowersje wzbudziły słowa sędziego, który stwierdził, że kara więzienia zniszczyłaby jej karierę lekarza.
       
      Woodward poznała swoją ofiarę za pośrednictwem aplikacji Tinder. Zaczęli się spotykać. Związek trwał do momentu, gdy 24-latka będąca pod wpływem alkoholu i narkotyków nie zaatakowała swojego chłopaka. Najpierw uderzyła go w twarz, a następnie wbiła mu nóż w nogę. Potem zaczęła rzucać w niego przedmiotami - laptopem, słoikiem dżemu i szklanką.
       
      Obrońca w sądzie przekonywał, że jego klientka miała ciężkie życie i uzależniła się od narkotyków przez innego byłego chłopaka, który miał się nad nią znęcać. Adwokat stwierdził, że Woodward marzy o karierze kardiochirurga, a więzienie zaprzepaściłoby jej szansę. Okazuje się, że ta linia obrony przemówiła do sędziego. Sędzia Ian Pringle stwierdził, że jeśli to było jednorazowe zdarzenie, to nie chciałby on zaprzepaścić kariery "nadzwyczajnie uzdolnionej młodej damy", jak określił Woodward. Przy tym Pringle stwierdził, że w każdym innym wypadku takie przestępstwo zasługuje na karę więzienia albo przynajmniej zawieszenia, jednak dla 24-letniej zdolnej studentki taka kara byłaby zbyt surowa.
       
      Sędzia podjął wówczas niecodzienną decyzję. Opóźnił wydanie o 4 miesiące, by Woodward mogła uwolnić się od narkotyków i być wolna. 24-latka przeszła na odwyk i "czysta" wróciła na salę sądową.
      W dniu wczorajszym zapadł wyrok w tej sprawie. Jak się spodziewano - Woodward otrzymała karę jedynie w zawieszeniu, by mogła kontynuować studia. 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 18 miesięcy zarządził sędzia, nie zmieniając zdania, że nie chce niszczyć życia młodej dziewczynie, tylko dlatego, że popełniła błąd.
       
      Wielu obserwatorów sprawy wskazuje, że sędzia zbyt pobłażliwie podszedł do dziewczyny, która w szale poważnie raniła swojego chłopaka.
       
      - Gdyby była mężczyzną już dawno siedziałaby za przemoc domową i nie byłoby mowy o łagodnym wyroku - brzmiał jeden z komentarzy.
       
      - Nie otrzymała kary więzienia, bo to "zniszczyłoby jej karierę chirurga"? Może jest jakiś powód, dla którego psychiczni narkomani nie powinni zostawać chirurgami?
       
      - Gdyby nie była białą dziewczyną z bogatej rodziny usłyszałaby wyrok więzienia.
       
      Sprawa od samego początku budziła kontrowersje, gdy pierwszy raz wypowiedział się sędzia, niechcący niszczyć narkomance obiecującej kariery.
    • Przez Miner
      Panowie, wpadłem na taki oto wyrok, którego logiczność rozumowania mnie zszokowała. Oto jak mężczyzna jest robiony w ch.a jawnie, na oczach wszystkich przez wymiar sprawiedliwości. Na zielono moja frustracja:)
       
      ORZECZENIE
      Dobro rodziny sprzeciwia się temu, by matka dziecka musiała zadośćuczynić jego ojcu za to, że uniemożliwiała mu kontakt z małoletnim synem. Takie wnioski płyną z wyroku Sądu Okręgowego w Lublinie.
      „Działanie powoda, dochodzącego od matki jego dziecka, wychowującego to dziecko i opiekującego się nim, z którym ma dobry kontakt, bardzo znacznej kwoty, w realiach możliwości finansowych matki dziecka nie zasługuje na aprobatę. Zdaniem sądu takie zachowanie powoda jest szykaną wobec pozwanej i nie stanowi to wyrazu uczuć, jakimi winien wykazywać się ojciec względem dziecka” – wskazał sąd.
      Sprawa rozpoczęła się w lutym 2016 r. Wówczas mężczyzna wniósł przeciwko swojej byłej partnerce powództwo. Wezwał w nim o zakazanie pozwanej naruszania dóbr osobistych w postaci prawa do utrzymania kontaktu z synem oraz zasądzenie zadośćuczynienia w kwocie 10 tys. zł za doznaną krzywdę.
      Rodzice dziecka byli ze sobą w stałym konflikcie. Po rozstaniu sąd określił, że dziecko zostało przy matce, natomiast ojciec miał prawo z nim regularnie się widywać. Te kontakty były jednak wpierw utrudniane, a potem uniemożliwiane przez kobietę oraz jej rodzinę. Stąd, po podjęciu wielu innych działań, pozew. Roszczenie zostało oparte na art. 24 KC w związku z art. 448 KC
      Sąd rozpoznający sprawę nie miał wątpliwości: dobra osobiste powoda zostały naruszone. Dodatkowo zachowanie to było bezprawne. (Brawo!!!)
      Mimo to powództwo zostało oddalone. Dlaczego? WTF?
      Po pierwsze, w chwili orzekania przez sąd kobieta nie uniemożliwiała już kontaktów ojca z synem. A co ze szkodą? Od kiedy orzekamy o naruszaniu dóbr i innych przekroczeniach prawa wg stanu po naruszeniu. Czyli jak kogoś tłukę to mogę dostać karę. Ale jak już skończyłem to nie? Zdaniem sądu – nie było podstaw przyjąć, iż po wydaniu wyroku znów zacznie ona utrudniać życie swemu byłemu partnerowi.
      Sąd uznał także, iż nie może być mowy o zapłacie zadośćuczynienia.
      „Nawet czasowe zerwanie więzi powoda ojca z małoletnim dzieckiem niewątpliwe stanowiło źródło dyskomfortu psychicznego powoda. (Uwaga! Czasowe zerwanie więzi z synem to dyskomfort psychiczny. Trauma i złamane serce to ma druga strona w identycznej sytuacji...) Niemniej powód nie wykazał, aby ustalona sytuacja spowodowała jakieś dające się uchwycić zmiany mogące stanowić uszczerbek na jego osobie, (Czyli facet został uznany przez Sąd za zimnego dupka, który chce tylko wyłudzić kasę od byłej) uzasadniający zasądzenie na jego rzecz od pozwanej zadośćuczynienia. Emocje, które towarzyszyły powodowi w okresach braku kontaktów z dzieckiem oraz stopień ich natężenia, według ustaleń poczynionych na podstawie dowodów zaprezentowanych przez powoda, nie uzasadnia, zdaniem sądu, zgłoszonego żądania” – czytamy w uzasadnieniu.
      Krzywda powoda nie wystarczyła nawet na 1.000 zł zadośćuczynienia? Naprawdę?
      Gdyby to nie wystarczyło, sąd uznał także, iż zgłoszenie żądania zapłaty zadośćuczynienia jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.
      Czyli sprzeczne z zasadami współżycia społecznego (sprawiedliwością) jest próba dochodzenia roszczeń z tytułu krzywdy, której doznałem!
      „Wskazaną ocenę uzasadnia (...) główna motywacja zachowania pozwanej (...) wynikająca z jej uzasadnionej okolicznościami obawy, iż powód dąży do pozbawienia jej kontaktów z synem (a nawet władzy rodzicielskiej) i zabierając syna w ramach kontaktów już go nie przywiezie. Podstawę obawy stanowiły bardzo złe relacje rodziców dziecka, do czego zdaniem sądu co najmniej przyczynił się sam pozwany, a także duża inicjatywa powoda we wszczynaniu przeciwko pozwanej kolejnych postępowań sądowych, w tym postępowania o pozbawienie pozwanej praw rodzicielskich” – wyjaśnił sąd.
      Uwaga, ani słowa o przyczynach jego złości, ani słowa o tym czy kiedykolwiek doszło do niewywiązywania się przez niego z ustaleń sądowych, ani słowa o wynikach orzeczeń sądów we wszczynanych przez niego sprawach. Tylko jej domniemana obawa!
      I nie, nie orzekała kobieta...
      Wyrok jest nieprawomocny. Przysługuje od niego apelacja.
      Patryk Słowik
      ORZECZNICTWO
      Wyrok Sądu Okręgowego w Lublinie z 31 lipca 2017 r., sygn. akt I C 398/16.
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×