Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Jasne jasne. Ale i tak Kochanka turystyczna ma te wszystkie funkcje a jedynym paliwem jest postawienie jej wycieczki na Malediwy. To jest eko

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak będę musiał to użyję, ale będę jej pilnował i postawię przy czujniku czadu. Bo nie wiem czy chodzi o czad czy przepisy przeciwpożarowe czy o to, że nie ma jakiegoś wymaganego papierka. 

 

Tak jak napisałem, byłem zawiedziony po zakupie i  jeśli będę kiedyś kupował następną to zwrócę na to uwagę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Piter_1982 Nazbyt się przejmujesz. Czujnik czadu nic nie pomoże chyba, że to jakiś czujnik chybrydowy reagujący również na butan. 

Tak pewnie napisali o kuchence a w zamyśle mieli niewentylowane pomieszczenia, przecież na takich kuchenkach chyba nie gotujesz godzinami rosołu i nie zostawiasz tego na ten czas bez nadzoru. 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 28.08.2020 o 15:00, Stefan Batory napisał:

Wygląda ciekawie.

 

W dniu 28.08.2020 o 15:00, Stefan Batory napisał:

Ostatni raz widziałem w użyciu kuchenki na spirytus w kostkach gdzieś pod koniec lat osiemdziesiątych

Coś takiego?

 

https://allegro.pl/oferta/kuchenka-turystyczna-spirytusowa-prymus-prl-9564048156

 

W dniu 28.08.2020 o 15:17, MaxMen napisał:

A tak poza tym to Patton na długie te wycieczki wychodzisz, że kanapkii i termos Ci nie wystarczą?

Czasem na dłuższe, a czasem po prostu jest to wypad w jedno miejsce.

 

W dniu 28.08.2020 o 16:00, Tyson napisał:

Przede wszystkim atutem, jest łatwość pozyskania paliwa, które na upartego mozesz sobie sam zrobić (kartusza już nie).

Można też zamówić z internetu x litrów.

 

W dniu 28.08.2020 o 16:00, Tyson napisał:

Zawsze warto zrobić wywiad, zanim się wybuli te 2,5 stówy na gadżet.   

Widziałem to, no i z tańszych to pokazał jedynie to.

 

https://allegro.pl/oferta/kuchenka-turystyczna-spirytusowa-prymus-prl-9564048156

 

W dniu 28.08.2020 o 16:43, MaxMen napisał:

No właśnie 2,5 stówy ale poco tyle wywalać ? Skoro kuchenki można kupić za 50 zł 

Chodzi też o to, że w zestawie są też naczynia.

 

W dniu 28.08.2020 o 16:05, Dellinger napisał:

Jak Boga kocham! Przeczytałem "Kochanka turystyczna"

W tej cenie, to prawie jak diva od @arch 😆

 

W dniu 28.08.2020 o 14:58, Quo Vadis? napisał:

Kurła, Ty w ogóle Polak jesteś? 😆

Nosacz-sundajski-1-670x385.jpg

No chyba tak 😁

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By UncleSam
      Witajcie.
      Ostatnie 3 miesiące były u mnie przełomowe.
      Przestałem pić alkohol na rzecz keto, byłem kompletnie trzeźwy przez ponad 100 dni.
      W tym czasie poszło 10kg tłuszczu, poziom oszczędności znacznie się podniósł, a ja zdałem sobie sprawę z naprawdę wielu istotnych rzeczy.
      Wczoraj jako, że poziom wkurwienia osiągnął u mnie apogeum, sprezentowałem managerowi wypowiedzenie i tym o to sposobem, w tym niezbyt doskonałym czasie za niecałe 30 dni w końcu zostawię za sobą firmę, która oprócz w miarę dobrych pieniędzy, dostarczała także sporo frustracji, a przede wszystkim poczucia bycia niewolnikiem.

      To właśnie zrezygnowanie z alkoholu pozwoliło mi dojść do trzeźwych i rozsądnych wniosków.
      Czy rezygnacja z alkoholu była ciężka? Nie.
      Zdałem sobie sprawę, że alkohol tak naprawdę był tylko czaso-zapełniaczem. Przez alkohol nie robiłem nic produktywnego i tylko trwoniłem swój czas.
      Nigdzie nie chodziłem, nie robiłem ciekawych rzeczy. Moje weekendy spędzałem przed komputerem oglądając youtube i pijąc piwo lub whisky z colą.
      Zastanawiam się jak ja dałem rady pracować tyle godzin (mój standardowy tydzień pracy to 50 godzin minimum, a może być aż 60), i jeszcze przy tym wszystkim chlać.
      Zamiast spędzać weekend na regeneracji, dopierdalałem swojemu organizmowi jeszcze bardziej. Po 3 miesiącach bycia trzeźwym, różnica jest zasadnicza, ale nie tak czarno-biała jakby każdy o tym myślał.
      Powróciły zainteresowania, zacząłem ponownie czytać ciekawe książki, zgłębiać ciekawe tematy. Ale najważniejszym wynikiem mojej abstynencji jest fakt, że w końcu zacząłem coś robić i podejmować decyzję, zamiast tkwić w jakże wygodnym letargu. Zauważam zdecydowana poprawę w jakości i szybkości myślenia. Chociaż nie jestem geniuszem, to zdecydowanie łatwiej jest mi przemyśleć pewne tematy i wyciągnąć wnioski.
      Alkohol nie tylko uzależnia fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Dlatego warto zrezygnować z niego na rzecz czegoś. 
      U mnie była to dieta ketogeniczna. Zrobiłem się wiecznie głodnym tłuściochem. Ubrania zrobiły się naprawdę ciasne, a ja sam przestałem być zadowolony z mojej sylwetki.
      Poza tym lektura r/ketogains i kilku książek na temat keto, bardzo otworzyła mi oczy. Zrezygnowałem więc z konsumpcji alkoholu, aby móc zaadaptować się do ketozy.
      Zmiany były tak szybkie, że nie chciałem ich spowalniać więc naturalnym było odpuszczenie alkoholu i pustych kalorii które za sobą niesie.
      Schudłem 10kg bez ćwiczeń. Czasem pomachałem sztangą na bicka i zrobiłem parę przysiadów, ale to tylko z faktu że mam siedzącą pracę i chciałem się rozruszać. Czasem mam na myśli 1-2 razy w tygodniu.
      Więc ćwiczenia nie miały absolutnie żadnego wpływu na uzyskany rezultat.

      No dobrze, odchodząc od detali i całych innych istotnych zmian które niesie za sobą życie w trzeźwości...

      Postanowiłem się napić.
      Dlaczego?
      Można to sobie usprawiedliwiać na wiele sposobów. Efekt racjonalizacji jak najbardziej działa.
      Długi weekend, ponad 100 dni bez alko, wypowiedzenie w pracy a więc czas świętowania.
      No dobrze, ale stało się coś czego ja, określający siebie jako jeszcze nie alkoholika, ale zdecydowanie lubiącego alkohol zbyt bardzo, nigdy bym się nie spodziewał.

      No dobra.
      Będąc z ketozie, tolerancja na alkohol drastycznie spada. Piłem czyste whisky i po pierwszym drinku miałem szczerze dosyć i nie miałem nawet ochoty na kolejnego.
      Ale stare przyzwyczajenia dają o sobie znać i głos w mojej głowie mówił - ale jak to? Ty? Jednego drinka? No chyba Cię pojebało Sam.
      Tak wiec sięgnąłem po drugiego drinka. Piłem go baaaardzo długo. Sięgnąłem także po trzeciego. Na każdą szklaneczkę przypadała ponad godzina czasu.
      U mnie się tak nie zdarzało, bo to ja zawsze byłem tym który poganiał innych i opróżniał szklanki bądź kufle w ekspresowym tempie.
      Po trzecim drinku miałem absolutnie dosyć. Mimo. że nie wypiłem dużo, to wiedziałem, że jakakolwiek dodatkowa dawka alkoholu spowoduje reakcję w postaci przytulania kibla i pozbycia się trującej substancji z mojego żołądka.
      Wypiłem około 200ml 40% alkoholu. Poszedłem spać o 22, co jest dla mnie porą raczej późną(zaczynam dzień bardzo wcześnie i również wcześnie kończę).
      Po takiej dawce powinienem być trzeźwy zanim wstałem, a pospałem sobie aż do 7 co zdarza się u mnie rzadko.
      W istocie byłem trzeźwy, ale kac nadal ze mną był(o jakie ździwienie). Głowa napierdalała mnie 10x bardziej niż podczas kaców sprzed okresu keto.
      Ogólnie czułem się nie najlepiej. Udało mi się sytuację względnie opanować, suplementując się sporą dawką elektrolitów. Mimo wszystko nadal czuć że organizm nie do końca poradził sobie z metabolitami powstałymi przy/po rozkładzie alkoholu.

      No więc.
      Tak jak parę piw stało schowane w szafce przez 3 miesiące, tak teraz ta pozostałość whisky w butelce będzie stać tam bardzo długo. Do czasu, aż ktoś jej nie wypije.
      Ja osobiście nie mam zamiaru już dotykać alkoholu. 
      Widzę jak bardzo ograniczał mój potencjał, wszelkie decyzje i działania, które powinny zostać podjęte już jakiś czas temu.
      No i samopoczucie. Zmiana jest subtelna, aczkolwiek istotnie spora. Nie chodzę zmęczony i nie wyspany i mam "czystą" głowę.
      Brain fog zniknął. 
      Uważam też, że ten mityczny stan posiadania "czystej" głowy na ketozie, jest raczej efektem zaprzestania konsumpcji alkoholu aniżeli, mózgu korzystającego z ketonów.

      To jest moje 5 gorszy które chciałem dorzucić do tematu alkoholu i małe źródło informacji dla wszystkich braci którzy chcieliby swój romans z tą kurwą(alkoholem) zakończyć.
      1) Rozstań się z alkoholem na rzecz czegoś na czym zależy Ci bardziej niż na piciu.
      2) Zdaj sobie sprawę co alkohol robi z tobą, twoim czasem i twoimi decyzjami.
      3) Zauważ pozytywną zmianę w twoim samopoczuciu.
      4) Zdecyduj, że to będzie stan permanentny. 

      Jedyne czego się obawiam to niezręcznych sytuacji towarzyskich. W każdym razie ja już pić nie zamierzam. Nawet jeden drink maluje mi się jako bezsensowne spożywanie trucizny, którą alkohol w istocie jest.
      Ale cóż. Ludzie będą musieli się przyzwyczaić, że ze mną flaszki już nie wypiją  

      Pozdrawiam
    • By Młody_Pelikan
      Polecam także inne filmy z kanału tego pana, na mnie działają relaksująco .
    • By Ksanti
      Rafatus wyznaje, że kończy z patostreamami i alkoholem!!! Pod wpływem patologicznej relacji z Agnes przewartościował swoje życie i postanawia się zmienić.
    • By deleteduser28
      http://twojkurierolsztynski.pl/26440,2019,02,06,kierowca-zamknal-pasazerow-w-autobusie-a-sam-wyskoczyl-po-flaszke-do-zabki
       
      Zatrważające do czego prowadzi nocna prohibicja, a mógł normalnie po robocie kupić, gdyby nie te chore ograniczenia.
      Jeżeli przyjechał chwilę wcześniej niż to wynikało z rozkładu i faktycznie wrócił po 3 minutach, nie bulwersowałbym się jako pasażer.
      W życiu są rzeczy mało ważne, ważne i najważniejsze, gdy w grę wchodzi półlitry, to nie chodzi o to pierwsze. 😮 
      Ważne, że nie jechał po spożyciu.
       
       
    • By gryczany
      Czołem Bracia!

      Mimo młodego wieku, potrafiłem przeginać z alkoholem i codziennie pić kilka piw. 

      Od 2.01.2019 roku podjąłem miesiąc bez alkoholu, który zakończył się wczoraj. 
      Jestem z siebie ogromnie dumny, że mimo chwili słabości i pokus potrafiłem odmówić sobie nalania do szklanki.
      Z początku sam nie wierzyłem, że wytrzymam 30 dni bez wypicia alkoholu. 

      Dlatego chciałbym przed wami w dniu dzisiejszym przysięgnąć, że moje spożywanie alkoholu ograniczę do minimum w celach degustacyjnych i utrzymam stan który aktualnie pielęgnuje od miesiąca jak najdłużej.

      I zwracam się na koniec do was z pytaniem. 
      Co mogę uczynić, aby nie mieć wyrzutów sumienia, że pozwoliłem sobie wypić odrobinę alkoholu? 
      Zawsze miałem poczucie winy, że upadłem i wypiłem, a mogłem powiedzieć nie. 
       



       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.