Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Leaderboard

  1. Mosze Red

    Mosze Red

    Starszy Moderator


    • Points

      265

    • Content Count

      10519


  2. Obliteraror

    Obliteraror

    Starszy Użytkownik


    • Points

      103

    • Content Count

      2998


  3. mac

    mac

    Starszy Użytkownik


    • Points

      100

    • Content Count

      3538


  4. zychu

    zychu

    Użytkownik


    • Points

      81

    • Content Count

      231



Popular Content

Showing content with the highest reputation since 03/28/20 in all areas

  1. 47 points
    Jest mi przykro to pisać... ale podjąłem decyzję o zamknięciu forum. W ciągu trzech dni forum zostanie zamknięte. Nie mogę dalej tolerować faktu, że ja, założyciel forum dostaję tak mało lajków pod swoimi wypowiedziami.
  2. 30 points
    Haha miałem wczoraj taką myśl. Niby w domu więcej siedzę, wszytsko pozamykane, ale trzymam styl życia nadal bez większych zmian. Gotuję sobie sam, uważam na to co jem. Urządziłem mała siłownie w dużym pokoju przed tv. Ławeczka, hantle plus dywan (pompki i brzuchy). I codiznnie jadę z tematem. Plus bieganie też praktycznie codziennie po 7-10km. A od znajomych (w tym od koleżanek) słyszę jak to nudno, że tylko siedzą w domu i pewnie przytyją przez to wszytsko. I taka myśl. To sie kiedyś skończy. Znów będzie można wyjść. Znów otworzą się restauracje, bary. Wyobraźcie sobie. Cała knajpa pełna łatwych zdzir głodnych atencji i z kompleksem że na wadze +2 punkty. I wtedy wchodzę ja. Cały na biało
  3. 24 points
    Witajcie, Tak jak wspominałem wcześniej, w tym temacie chciałbym sukcesywnie publikować wartościowe źródła wiedzy, poradniki i materiały, pozwalające na zwiększanie umiejętności w różnych tematach okołobiznesowych, zawodowych, umiejętności miękkich i twardych. Chciałbym, by ta baza sukcesywnie się zwiększała. Tylko darmowe materiały, z których można wyciągnąć dla siebie jak najwięcej. Taka jest podstawowa idea. Liczę też na Was, byśmy wspólnie rozbudowywali to w źródła pomocne dla wielu, nie tylko młodszych Braci, zastanawiających się, jakich najważniejszych umiejętności im obecnie brakuje, by skutecznie realizować zakładane cele. Bardzo dobry kurs Excela - przystępny i zrozumiały, przy czym wiele wartościowego materiału. Mnie dużo pomógł. http://excelszkolenie.pl/ Marek Jankowski ma wiele biznesowego doświadczenia. Jego podcast uznaję za jeden z najwartościowszych dla każdego, kogo interesuje wieloaspektowe budowanie firmy. Dziesiątki gości, masa inspiracji, wiele wartościowych tez, porad i przemyśleń. https://malawielkafirma.pl/ Blog i strona Pawła Tkaczyka, marketingowca i szkoleniowca. Podobnie jak powyżej - masa porad i inspiracji dla każdego, kto chciałby poznać warte uwagi sposoby docierania do swoich grup docelowych. Storytelling, budowanie marki, media społecznościowe. https://paweltkaczyk.com/ Blog Alexa Barszczewskiego, międzynarodowego konsultanta biznesowego. Alex zainspirował mnie w swoim czasie do kilku zmian w firmie, które zwróciły się w przeciągu paru miesięcy. Kopalnia wiedzy nt. relacji (biznesowych i niekoniecznie), docierania do klientów itd. Dla przedsiębiorców i etatowców. Jak dla mnie obowiązkowo. https://alexba.eu/ I kanał YT Alexa https://www.youtube.com/channel/UCQXS7JpIdulNnIfwDx5bkIg/featured A poniżej krótki generator tytułów i nagłówków od marketera Pawła Danielewskiego, którego bardzo cenię i polecam. Że clickbaity? Może. Ale działają. W wielu branżach. Mojej, niszowej też. Ogólnie ja, jako pierwszy i długo, długo jedyny zacząłem robić podobny marketing w bardzo konserwatywnej do tej pory branży. I teraz nie tylko ja już tak działam. https://akademiaexpertow.pl/blog/generator-50-najlepszych-tytulow-do-twojego-bloga-reklamy-emaila/ A sam blog Pawła też jest warty uwagi. Profil biznesowy Rafała Agnieszczaka, znanego m.in z Fotka.pl, ale tych biznesów jest obecnie wiele więcej. Warto zerkać na to, co publikuje. Dużo wartościowej biznesowej wiedzy. https://www.facebook.com/ragni.net/ Artur Jabłoński to kolejny marketingowiec, którego cenię. Spektrum prezentowanych tematów: od mediów społecznościowych, przez marketing treści, SEO, działania contentowe. Warto. https://arturjablonski.com/artykuly/ Blog i podcast Wojtka Bizuba, marketera i copywritera. Jak masz wątpliwości co do tworzenia ofert o dobrych konwersjach sprzedażowych, dobrze trafiłeś. https://wojciechbizub.pl/blog/ Darek Puzyrkiewicz to akurat mój ulubiony copywriter, od którego dużo się nauczyłem. Polecam. https://dynanet.pl/copywriting/ Blog Michała Szafrańskiego o biznesie, oszczędzaniu i inteligencji finansowej. Podziwiam Michała od dawna, że w modelu solopreneur osiągnął tak wiele. Do tego jeszcze bardzo wartościowy podcast. https://jakoszczedzacpieniadze.pl/ Aplikacje do nauki angielskiego: Memrise, Wordable - w modelu bezpłatnym dają dużo wartości, przydatne do słówek, zwrotów i powtórek. Bardzo dobra rzecz w obu przypadkach. Sporo możliwości. https://play.google.com/store/apps/details?id=com.memrise.android.memrisecompanion&gl=PL https://play.google.com/store/apps/details?id=co.playlingo.wordable&gl=PL Ciąg dalszy nastąpi
  4. 23 points
    29 marca 2020: huehue jestem aLfA sAmCeM, tera wszystkie bedom moje 29 kwietnia 2020: kurwa coś za dużo tych ludzi umiera 29 maja 2020: o chuj, mnie też wyjebali z roboty. dlaczego chleb kosztuje 50 zł za bochenek? 29 czerwca 2020, pod marketem: kierowniku, może odprowadzić wózek? (satyra, nie wpadajmy w panikę!)
  5. 21 points
    Złote czasy nadchodzą, bo laska dupy popuści "przegrywom"? Kurwa, czy ja dobrze patrzę, to jest forum braciasamcy, czy już kafeteria?
  6. 20 points
    Chryste CO ZA BZDURY!!! To tak jak pytanie się łysego z brazzers "czy porno jest szkodliwe?". Przecież wiadomo co odpowie (a raczej z czego się utrzymuje). Powiem ci tak, od marca tamtego roku rzuciłem to gówno w cholere. To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Nie opiszę ci tego jak się czuję teraz bo tego nie da się opisać. DOPIERDO TERAZ zaczynam odczuwać zbawienne skutki odrzucenia tego syfu. Zaczynam się czuć jak kiedyś jak byłem dzieckiem, tą energię, często robie sobie jaja i się uśmiecham, mam niesamowitą chęć do działania (zaczynam coraz bardziej uprawiać sport i ćwiczyć co wcześniej było nie do pomyślenia) i zaczynam WIDZIEĆ jakie miałem problemy w myślieniu i psychice. Porno niesamowicie mnie zamuliło witalnie i ficzycznie. Człowiek jest jakby we mgle, nie opiszę tego dlatego tak trudno tym ludziom przetłumaczyć jak porno ich niszczy, ich SZCZĘŚCIE. Nie palę już 63 dni!!! Wcześniej nie znalazłbym siły i motywacji na to. Co do cytatu, to jest tak kretyński że nie mogę. WŁAŚNIE PRZEZ PORNO ZACZYNASZ MIEĆ NIESAMOWITE NIEZDROWE PARCIE NA SEKS!!!. Stajesz się bardzo nerwowy, myślisz sobie że każdy rucha się w orgiach, gangbangach, że jesteś śmieciem bo nie masz 20 cm pały i wogóle w blacked pokazują że białe kobiety lecą tylko na murzynów. Że twoje ciało jest obrzydliwe. nie to co te wymuskane, wygolone ciała pornmodeli itp. Jesteś podświadomie nerwowy co kobiety to czują, ja sam ostatnio zainteresowałem się tym tematem bo zauważyłem jak jestem w różnych stanach i jak kobiety zachowują się kompletnie inaczej wg, tej energi/zachowania/poziomu wyluzowania. Przecież w normalnym świecie by doprowadzić do seksu trzeba zaliczyć parę innych rzeczy (zapoznanie się, rozmowa, ryzyko odrzucenia itp.) Trzeba być ogarniętą w miarę osobą, która potrafi rozmawiać, jest sprawna, zdrowa, psychicznie i fizycznie. Człowiek walący do porno na ekranie robi sobie prostą drogę do fobii społecznej z której niesamowicie trudno się wychodzi (sam jestem tego przykładem), jest to bardzo bolesne.
  7. 20 points
    Czytając posty niektórych użytkowników czuję że zmniejsza mi się testosteron, mam już dość czytania o czadach i murzynach z długimi pałami którzy ruchają wszystkie polki, niektórzy ludzie wolą szukać wymówek, aniżeli wyjść ze swojej strefy komfortu i po prostu zamoczyć kija. A to co za farmazon nadaje @Analconda to nie mam pytań, chłopie robisz z tego miejsca pośmiewisko, a nie miejsce dla prawdziwych mężczyzn którzy pragną się wzmacniać zamiast osłabiać. Idę na spacer.
  8. 20 points
    Złote czasy nadchodzą dla tych którzy już w tym momencie stoją na szczycie drabinki czyli mają kasę/zasoby. Legendarna hipergamia tylko się wzmocni.
  9. 19 points
    Na jednej z (zamkniętych, ale zezwolono wpis udostępniać) grup lekarskich pojawił się ciekawy opis polskiej rzeczywistości i twardej walki w pocie czoła o lepsze jutro i dwa piwa. Wprawdzie ponoć, lepsze jutro było wczoraj, a "wczoraj" byliśmy może i jednym z najuboższych krajów europejskich byłego bloku, jednak za to najśmieszniejszym. I jak się zdaje, niewiele się w tej materii zmieniło. Nadal politycy mają łby pozamieniane z głupimi i aparaty gębowe nafaszerowane frazesami. Ale jak mawiała stara niania - "otwórz szafę i gadaj do rzeczy". Zatem, do rzeczy! {w nawiasach wlepiłem to czego sam nie rozumiałem}. Jak to zwykle w polskiej Ochronie Zdrowia bywa jest to walka przede wszystkim z samowolą, niekompetencją albo lenistwem osób w to zaangażowanych. Ilość mongolskich teorii, które są budowane przez lekarzy, ratowników, Sanepid, konsultantów i polityków sprawia, że nie ma w tej chwili żadnej możliwości postępować z jakimikolwiek wytycznymi, ani z jakimkolwiek sensem. Jedyne do czego każdy członek tego procesu jest zgodny, to fakt, że jest to największy burdel z jakim mieliśmy do czynienia kiedykolwiek. Z perspektywy SOR, w którym pracuję nie było ANI JEDNEGO pacjenta z potwierdzonym COVID. Natomiast w SOR były 3 dramatyczne NZK {nagłe zatrzymanie krążenia} spowodowane tym, że pacjenci jeżdżą sobie po mieście karetkami tam i z powrotem, tym że leżą w SORach po kilkanaście godzin bo nie można ich przekazać na zabieg, nie mają lekarzy POZ albo boją się zgłosić do szpitala z powodu wszechobecnej paniki. To są pacjenci, których widzieliśmy jak umierali w SOR, ale ciężko mi powiedzieć ilu pacjentów umiera później przez wielogodzinne opóźnienia w leczeniu. Pewnie więcej, ale są to mniej spektakularne śmierci i trudniejsze do policzenia. W Poznaniu choroba jednego lekarza spowodowała zamknięcie szpitali na 600 łóżek. Zamknięte wczoraj było bodajże 5 szpitali powiatowych. Ktoś zakaszlał na korytarzu w innym dużym szpitalu i pierwszy dyżurny postanowił go zamknąć. Nie wiem, czy komuś się wydaje, że rzeczywiście robi coś pożytecznego takimi poczynaniami. Zamknięcie szpitala to nie jest zamknięcie sklepu z butami. Moim zdaniem ponosi winę za śmierć wielu ludzi związanych z dramatycznym burdelem, który to generuje. Do mnie przybył dzisiaj z udarem mózgu mężczyzna, który wędrował sobie wcześniej niezbadany przez 3 SORy, bo 2 szpitale stwierdziły, że nie obsługują dzisiaj, a jeden stwierdził, że pacjent ma 37 C gorączki, więc ma jechać do zakaźnego. Karetki, szpitale stoją z powodu kwarantann. Nikt nie wie jakie są wytyczne do zabezpieczania się, każdy konsultant ma swoje przemyślenia, które są niespójne z innymi. Jeden konsultant kopiuje zabezpieczenia na Ebolę i wpisuje COVID, inny tłumaczy „Eventually” na ewentualnie, a inny N95 {maseczka o wysokiej filtracji} zalecane przez WHO w „airways toilet” zaleca do „toalety pacjenta”. Poza tym lekarze wymyślają, że złamane biodro to w sumie nie jest pilny stan i może leżeć kilka tygodni aż skończy kwarantannę. Albo że zapalenie wyrostka robaczkowego wymaga wykluczenia COVID i jedzie na Oddział Zakaźny, bo w końcu ma gorączkę. Kiedy po 12 godzinach wraca z ujemnym PCR - to także jest problem, bo przecież mógł złapać COVID w Szpitalu Zakaźnym. {niezły ping-pong tu się kroi} Każdy zadowolony, nikt nie ponosi konsekwencji bzdur, które pisze, które destablizują jakąkolwiek rozsądną pracę i przez które umierają w kraju dziesiątki albo setki ludzi dziennie. I możemy się podniecać statystykami COVIDa ile zgonów, ile zachorowań, ale to nie ma znaczenia. Bo największe straty poniesiemy na tych wszystkich prostych zawałach, udarach, urazach, których obecnie NIE MA MOŻLIWOŚCI normalnie zaopatrzyć. Już teraz, bez obecnej epidemii Ochrona Zdrowia jest w absolutnej rozsypce, wcale nie przez braki sprzętowe, tylko przez to, że nie ma żadnego planu zarządzania kryzysowego i połowa osób zastanawia się jak nie zrobić nic, a nie ponosi z tego powodu żadnych konsekwencji. Dzisiaj miałem pacjenta ze zwichniętą nietypowo żuchwą. Taką trudną, ze spróchniałymi zębami latającymi na wszystkie strony, do tego z otępieniem i niewspółpracującego. Nie udało mi się tego nastawić, trzeba było pacjenta skierować do kogoś kto się na tym zna lepiej. Jedyny w Województwie Szpital z Chirurgią Szczękowo-Twarzową wymaga obecnie KT {tomografia} KLATKI PIERSIOWEJ u każdego kierowanego pacjenta. Wynik KT – niejednoznaczny. Sugestia którą otrzymałem do postępowania z pacjentem jest idealnym podsumowaniem działania całego systemu. „Niech Doktor rozważy, czy tę zwichniętą żuchwę trzeba nastawiać”. Pozdrawiam po dyżurze. Wiadomość z ostatniej chwili: Do niecodziennej sytuacji doszło na warszawskim Mokotowie. Nieodpowiedzialny pacjent przebywał w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA przy Wołoskiej. Policjanci otrzymali informację o tym, że 61-latek zakażony koronawirusem oddalił się od placówki medycznej. {...} Mężczyzna ze szpitala wyjechał na wózku inwalidzkim. Znaleziono go około 17:20 we wspomnianym sklepie, gdzie kupił piwo, po czym wrócił do szpitala. Ykhm, ykhm, nieodpowiedzialny jak nieodpowiedzialny, ale gdzie był "system" opieki zdrowotnej? Spał czy harcował z wirusami? Koleś se wsiadł w piżamce na wózek i wyparował z zakaźnego. No i dlaczego ten 61-latek zamiast przykładnie umierać na potrzeby propagandy i statystyk, skoczył se na pifffko? PS. Prawie się cieszę, że trafiłem na SOR dwa miechy temu a nie teraz.
  10. 18 points
    Wiesz co mnie naprawdę wkurwia. Że ściemniają i dawkują informacje małymi porcjami. Wręcz się wyśmiewali z ludzi noszących maseczki, jak w krajach gdzie było mało przypadków ludzie mieli obowiązek nosić, mówili że nie trzeba, że to tylko dla chorych. Teraz nagle minister zdrowia mówi, że wchodzimy w ten etap, że trzeba będzie powoli wdrażać noszenie maseczek przez obywateli wychodzących z domu. Prawda jest taka, że maseczek strasznie brakowało w szpitalach i dla tego taka dezinformacja szła, żeby dla personelu medycznego starczyło. Teraz mówi, półsłówkami że służba zdrowia jest niewydolna, już jest na skraju i nie uniesie rehabilitacji, onkologii itd itp. Dwa tygodnie temu już nie unosiła planowych zabiegów, czyli od początku kryzysu zdrowotnego była niewydolna. Na biegu wprowadzili obowiązek posiadania rękawiczek prze klientów w sklepach, z dnia na dzień ceny zwykłych rękawiczek jednorazowych (tych spożywczych) podskoczyły z 4-6 PLN za 100 sztuk, do 150+ za sto sztuk. Do tego prawie 4,5 k pracowników szpitali lekarze/ pielęgniarki/ ratownicy na kwarantannie (czyli wykluczeni z gry na jakieś 10 dni, bo po 7 dniach robi się testy, a po 3 jest wynik), część będzie zdrowa, część zarażona, ale ci potwierdzeni zarażeni spowodują wykluczenie kolejnych medyków, nowi polecą na kwarantannę. Prawie 500 osób personelu medycznego ma potwierdzonego koronawirusa. Nie mówi się o tym, że mnóstwo pielęgniarek robi na dwa etaty, często w prywatnych klinikach, a jeszcze częściej w domach opieki/ domach spokojnej starości, ze szpitala gdzie mogą się zarazić idą do staruszków, czemu nikt tego nie ukrócił? Przecież gdy jest choroba, którą da się potwierdzić po tygodniu od zarażenia, to nie wiadomo, czy do staruszków idzie zdrowa czy chora pielęgniarka .... Wszędzie ludzie padają jak muchy, a w Polsce gdzie się stosuje półśrodki i wszystkiego brakuje jest mało zachorowań i zgonów, co jest zwyczajnie niemożliwe, jak się weźmie pod uwagę, że Polacy są narodem, który dużo podróżuje głównie za pracą po całej Europie i nie tylko. Widać że statystyka jest zakłamana, głównie ze względu na małą ilość przeprowadzanych testów, jak i na fakt, że jeśli osoba zmarła nie była w kręgu zarażonych/ na kwarantannie to się nie bada czy przyczyną zgonu był koronawirus. Dziś już zaczęli przebąkiwać, że najprawdopodobniej wirus jest już w Polsce od stycznia, to co on robił przez dwa miesiące, opalał się w Jastarni, czy infekował? I główny temat jak przeprowadzić wybory, żeby utrzymać się przy korycie i kombinowanie jak to zrobić, jak to świadczy o tzw. "klasie" politycznej to nie trzeba tłumaczyć.
  11. 18 points
    Właściwie to z dzieciństwa pamiętam czasy, gdy noszenie przewieszonych przez szyję, nawleczonych na sznur "korali" z rolek papieru toaletowego, było oznaką tryumfu nad pustymi półkami i obnoszone niczym trofeum wojenne. Jak zwykle, w Polsce wiele się musi zmienić, żeby wszystko zostało po staremu. Teraz co więcej, to też może być niezłym pomysłem, choć braków nie ma, będąc swoistą kennkartą-ausweissem dla czepialskiego ORMOwca, łasego na nasze 30k i przez to wątpiącego w niezbędność i celowość naszego przemieszczania się po wsiach i miasteczkach. No i zawsze będzie można poratować przypadkowego przechodnia, srającego akurat ze strachu na widok innego spacerowicza na horyzoncie. Jako dziecię stanu wojennego, jestem wyczulony na przeróżne "stany" a teraz przynajmniej pouczestniczam w stanie "epidemio-logicznym". Wystąpienie słowa "...logicznym" w tym "stanie", na tle tego co się dzieje, jest jakieś takie, hm, jakby żartobliwe. No ale z moim zamiłowaniem do surrealizmu, nie dziwota że mnie to bawi. Zresztą Polska, zainicjowawszy moje pojawienie się na Ziemi czasami parodiowania komuny, utrzymuje zdrowy poziom surrealizmu i absurdu po dziś dzień. Jako, że kraina nasza ukochana w swej wyjątkowości serwowania idiotyzmów niezmienna, produkuje je wraz z naczelnym, choć demokratycznie już wybieranym, to jednak wciąż - perpetuum debile. No więc jako więzień, numer PESEL taki to a taki, wreszcie, choć nie czując się w nim jednak komfortowo, jestem na swoim miejscu i żeby nie być w tym osamotnionym, dla towarzystwa wepchnięto w taki sam jasyr cały naród. Z tym że większość to nawet sama chciała. I muszę się wyżalić. Bo nawet w komunie nie czułem się tak zniewolony. Wtedy godzina milicyjna była w nocy a w dzień można było śmiało strzelać na podwórku kapiszonami z kumplami. Dziś już nie będzie można strzelać, bo zaraz specustawą minister zabroni, w obawie o życie obywateli, którzy zesrali by się na dźwięk huku i pomarli na miejscu z odwodnienia wywołanego biegunką z powodu pandemicznych stanów lękowych. No właśnie, wciąż jakiś gadające głowy, propaganda telewizyjna, specustawy a jak obywatel i prawo były w dupie, tak są w dupie. Tyle, że teraz zaczęły się w niej wygodnie urządzać i nie czują że coś tu śmierdzi. A śmierdzi na kilometr (stąd chwilowe braki papieru toaletowego w sprzedaży). Cuchnie przede wszystkim, ordynarnym łamaniem konstytucji. Ale tak poza tym, to jest spoko. Jest tym bardziej spoko, że RPO też to zauważył, spisał swoje wnioski, przekazał komu trzeba. No i gitara, robotę wykonał, pokazał gdzie jest złamane prawo i w porządku. Demokracja zadziałała, państwo się spisało i może dalej być jak było. Bo w Polsce zupełnie nic nie szkodzi, kiedy władze dokonują zamachu na zaledwie trzy ważne wolności obywateli - wolność (art. 30 konstytucji), wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej (art. 52 konstytucji) oraz wolność sumienia i wyznania (art. 53 konstytucji). Minister przecież każe, to się grzecznie słucha. Hmmm, to na cholerę nam reszta struktur i cała ta szopka z prawami, konstytucjami, parlamentami? Pełen niepokoju o prawa człowieka, list z pytaniem do Ministra Zdrowia, Helsińskiej Fundacji pod wspomnianą egidą, też zdaje się został tak bez reakcji jak i bez uprzejmej odpowiedzi. A dotarły do nich niepokojące wieści (od przytomnej grupy lekarzy) o tym, że nasz NFZ w dniu 21 marca 2020 r. zalecił świadczeniodawcom stopniowe ograniczanie, a od 30 marca br. wstrzymanie przyjąć pacjentów na zabiegi operacyjne wykonywane planowo. Logiczną konsekwencją, jest założenie, że kosztem jednych stracą drudzy. Może nawet życie na rzecz katarku z kaszelkiem. Boję się, że jutro premier ogłosi, jak to ma ostatnio w zwyczaju, nowy zestaw bezpraw i obowiązków w którym będzie jako obowiązkowe wyposażenie jedwabnika, łopata oprócz maseczki i rękawiczek. Łopata, żeby nie truł nikomu dupy i sam się zakopał. Póki zdrowy.
  12. 16 points
    Każdy zdrowy mężczyzna pracujacy w Polsce do 30-tki? Jeśli tak myślisz, to najwyraźniej gówno wiesz o życiu. W wieku 22 lat musiałem się wyprowadzić i wynajmować pokój (sytuacja rodzinna), a przy pensji 1800 zł (2013- 1500, 2014 - 1700, 2015 - 1800, 2016 - 2000, 2017 -2300, 2018 -2500) w województwie świętokrzyskim nawet mimo oszczędzania na wszystkim, nieposiadaniu samochodu, niechodzeniu na imprezy, nie jeżdżeniu na wakacje, nie piciu i nie paleniu - prawie nic nie jesteś w stanie odłożyć. Nikt by mi nawet kredytu nie dał. Dobra, ok, zainwestowałem w tym czasie w studia i kursy, ale niestety okazało się, że to nie moja bajka. Wkurwia mnie takie pie*dolenie gościa, co mało w życiu widział. Da się uzbierać te pieniądze o których mówisz, ale trzeba zarabiać średnią krajową, albo po prostu siedzieć parę lat za granicą.
  13. 16 points
  14. 15 points
    A ja biologicznej pandemii nie neguję, bo leczę właśnie takich pacjentów. Jeden jest w stanie krytycznym, dwóch kolejnych było już w drodze na nasz OIOM jak kończyłem dyżur dzisiaj rano. Zaintubowani i na respiratorach, w ciężkim stanie. Ja sam jestem czymś na kształt preppersa. W rozsądnych granicach rzecz jasna. Umiem przeżyć w lesie kilka dni i mam zawsze zapasy na czarną godzinę, mam odpowiednie wyposażenie i przeszkolenie, nie ufam nigdy politykom i nikomu kto krwawi 3 dni i nie umiera ale nie piję wody z kałuży jeśli nie muszę). Czytam sobie Twoje wpisy. Ciekawe, nie powiem, niektóre teorie wręcz bardzo interesujące... Dodatkowo zwraca uwagę pasja z jaką produkujesz te wpisy i ilość czasu jaką w to inwestujesz. Naprawdę robi wrażenie. Nieczęsto ktoś jest tak zaangażowany w swoją działalność i dzielenie się swoimi przemyśleniami w internecie. Niemniej jednak bazując na moim życiowym doświadczeniu, wiedzy medycznej wzbogaconej kilkoma latami pracy na intensywnej terapii, przy dość aktualnym poglądzie na sprawę związaną z pracą na pierwszej linii frontu w walce z epidemią wirusa zespołu ciężkiej ostrej niewydolności oddechowej typu 2 (znany obecnie bardziej potocznie z nagłówków większości gazet i innych powszechnie dostępnych mediów bardziej jako koronawirus), co wzbogacone jest także bieżącymi relacjami kolegów z włoskich szpitali, z którymi pozostajemy w nieprzerwanym kontakcie, skłaniałbym się raczej do zaryzykowania prostego stwierdzenia, iż pierdolisz jak potłuczony.
  15. 15 points
  16. 14 points
  17. 14 points
    Znajomy zapisał się na kurs detektywów on-line. Wysłał kasę i ślad po niej zaginął. Zastanawia się teraz, czy go w chuja zrobili, czy to jego pierwsza sprawa..
  18. 13 points
    Dance macabre przyspiesza tutaj, w tivu gówno się dowiecie, tak samo jak z telawizji typu wIzraelu24, której morda już spierdoliła do wuja chama. Ale do rzeczy. W południowej Italii sytuacja wymknęła się spod kontroli, ludzie zaczęli napadać na supermarkety, ojebali jednego Lidla i poszli dalej. To dla was jest lekcja, jak nie dać z siebie zrobić niewolników. Nie popieram kradzieży, ale jest faktem, że wielu ludziom biednym tutaj, szczególnie żyjących w bardziej zurbanizowanych okolicach w trakcie więzienia ich w domu skończyła się kasa i jedzenie. Nikt się nie pierdolił w tańcu, tylko co władza nie dała - wzięto sobie siłą. https://www.liberoquotidiano.it/news/italia/21661922/coronavirus_rischio_rivolte_sud_servizi_segreti_avvertono_giuseppe_conte.html Prawdopodobnie na dniach wybuchnie tam rewolta, bo już wysłano tam wojsko. Wojsko oczywiście nie ogarnie wszystkiego, u mnie na trzy wioski jest jeden radiowóz, a reszta na riwierze musi pilnować problemów riwiery, bo tam są gęste skupiska ludzkie, a mniej połaci ziemi i biedota mieszkająca po mieszkaniach zrobi im zaraz z dupy jesień średniowiecza. Przypominam, że ci wszyscy emigranci z Afryki, którzy do tej pory sprzedawali szaliki z Afryki na plażach i nikomu krzywdy nie robili, teraz się wkurwią i będą mieli do tego pełne prawo. I może własnie o to chodziło? https://www.ilmeridianonews.it/2020/03/tensione-al-lidl-20-persone-con-carrelli-pieni-pretendono-di-uscire-senza-pagare/ Być może chcą tu przekręcić rząd, nie wiem. Miałem już spotkanie z lokalnymi psami. Stary, którego znam od lat, siedział cicho ze spuszczoną głową, młody zachowywał się arogancko i chyba też chciał przykryć swój strach. Ludziom nagminnie puszczają nerwy. Jest prawdą, że zabroniono uprawy jedzenia. I widać czara goryczy się przelała. Nikt tu nie będzie czegoś takiego tolerował. http://www.targatocn.it/2020/03/20/mobile/leggi-notizia/argomenti/agricoltura/articolo/il-decreto-di-contenimento-del-coronavirus-non-permette-la-vendita-al-dettaglio-dei-prodotti-del-set.html Oczywiście to jest nie do upilnowania na wioskach, tu nawet ludzie nie są do upilnowania, w kraju gdzie jest 60 mln populacji ukrytej w prawie samym górzystym terenie, ale wystarczy, że padną aziendy, gdzie produkowano się całą zimę sadzonki, i w miastach latem będą problemy z aprowizacją. Przełóżcie teraz tą sytuację na model obszarów nad Wisłą, gdzie już prawie nikt nic nie uprawia na małą skalę i gdzie jest krótki sezon wegetacyjny. My może do oliwek w grudniu doczekamy, a wam otoczą miasta amerykańskimi sołdatami i jesteś u-je-ba-ni! Tirowcy są gotowi do zablokowania całego kraju: https://m.calcionapoli24.it/notizie/luned-siamo-pronti-a-bloccare-l-italia-camionisti-disperati-per-l-emergenza-coronavirus-minacciano-n436771.html Stan ten ma potrwać przynajmniej do lipca, chlapnął ... amerykański generał. Bo te skurwysyny już wszystko zaplanowały!!! Nie biorę na siebie odpowiedzialności za ten wątek, nie bedę tu na bieżąco informował, nie jestem dziennikarzem i nikt mi za to nie płaci, tym bardziej, że niejeden tu ze mnie sobie drwił. Niech sobie zatem żyje w błogiej nieświadomości, a informacji szuka na włoskich stronach - sam i po swoich znajomych w Italii. Natomiast kolega @StatusQuo który jest na naszej grupie LTS KWM może coś wrzuci, jego pytajcie. Co to dla was oznacza. Nie myślcie, że u was będzie inaczej. Głód na biednych ludzi przyjdzie trochę później, różnica będzie taka, że wielu nie wstanie z ciepłego fotelika i wyłapią was jak frajerów pojedynczo, a kiedy zaczną się zadymy, powinniście wszyscy zgodnie pojść razem i okazać OBYWATELSKIE NIEPOSŁUSZEŃSTWO!!! Pozytyw jest taki, że samego bakcyla podobno ruscy odkryli leczy się tym samym, co malarię, czyli chininą. Jest wprawdzie w tonic water, ale ... to może być spiskowa teoria
  19. 13 points
    Zależy jaki segment. Jest coś pod tytułem "efekt szminki". Zresztą widać to po pewnych "dobrach aspiracyjnych" nie tylko w czasach kryzysu. Pewne segmenty się nieco przegrupują. Inne dostaną po dupie. Jak zawsze - najbardziej w plecy będzie środek. Nic odkrywczego w sumie... Ileż to ja już przeżyłem "przełomowych wydarzeń"... Które miały "zmienić bieg historii". "Odmienić społeczeństwa". I ogólnie "teraz to już nic nie będzie takie samo"... 9/11 - "nic już nie będzie takie samo, łomatko!". Zmieniła się tylko odprawa na lotniskach 21:37 - "przełom! Cała polska się zmienienia na naszych oczach!!" "Pokolenie jp2!" "Oto miłość przepełnia naród! Cud!". Kurwa, tydzień później ci ze łzami w oczach całujący się i wiążący razem szaliki kibice Cracovii i Wisły znowu napierdalali się maczetami. 2008 - "Przewartościowaliśmy nasze wartości, chciwość już nami nie rządzi!" - chuja tam. Dalej rynki kapitałowe to kupa gówna chujem podszyta, a na końcu i tak konsument płaci. A nie, przepraszam, wtedy troszkę przykrywali cycem to, jak bardzo są ujebani. Dziś już bez żadnego zażenowania pierwsi się ustawili z łapą wyciągniętą po "pomoc" "od rządu". 10/04 - "Naród zjednoczony w żałobie, wszyscy jesteśmy Polakami" -> patrz 21:37. Tyle że tu do gardeł skoczyli sobie jeszcze przed pogrzebem (Wawel, kurrrrrrrrrrrwaaaaaaaaaaaaaaaaa!) I wiesz co? CHUJA się zmieniło. Każdy układ wytrącony z równowagi - wraca do niej. Taka wańka-wstańka. 5 sekund po zniesieniu kwarantanny. Może nastąpić jedynie "przegrupowanie taktyczne" - to branża z relatywnie niskim progiem wejścia. Na polski: W miejscu firmy X będzie firma Y, ale dalej będzie to klub/pub/knajpa/inszy chuj. Zmieni się wyłącznie właściciel (skoro poprzedni utonął w długach, a miejscówka jest dobra...) Dlatego też bawią mnie te wieszczenia "fundamentalnych zmian". Jeszcze raz: NIC SIĘ NIE ZMIENI.
  20. 13 points
    Obserwuję co się dzieje od początku epidemii, patrzę jak żyją i co robią ludzie, których znam mniej lub bardziej. Kolejny raz potwierdza się, że równość na tym świecie nie istnieje, im jesteś wyżej tym masz lepiej gdy przychodzi kryzysowa sytuacja. Twoje bezpieczeństwo/ komfort/ możliwości zależą tak naprawdę od jednego czynnika tzn. zasobów materialnych, uprośćmy to trochę powiedzmy, że od pieniędzy gdyż każdy zasób materialny na pieniądze da się przeliczyć (większość niematerialnych też). Przykład własny/ wspólnika i struktury, w której żyjemy. Siedzę sobie wygodnie i przyjemnie w domu (fakt odczuwam jakiś dyskomfort psychiczny z powodu ograniczeń jakie musiałem na siebie narzucić), szanse zarażenia mam bliskie zeru bo jedyna osoby , z którymi miewam sporadyczny kontakt to listonosze/ kurierzy. Zapasy mam na długie miesiące zapewniające urozmaiconą dietę, dbanie o higienę, ponadto zawsze mogę zamówić coś online dzięki posiadanym środkom. Firmę prowadzę z domu, telefon/ email/ fax, co ma oczywiście swoje ograniczenia, ale mimo wszystko się da. Mam miejsce i sprzęt do ćwiczeń, mam jakieś formy rozrywki, internet, filmy, książki. Mam zapewnioną realizację najważniejszych potrzeb. Co więcej mogłem też pomóc członkom rodziny, którzy byli mniej zapobiegliwi, zorganizowałem im dostawy wszystkiego co niezbędne żeby nie musieli wychodzić z domów. Zawczasu skorzystałem z możliwości zabezpieczenia majątku, niwelując wpływ inflacji. Wiem, że ze względu na sytuację na światowych rynkach przez jakiś czas będę zarabiał mniej ale mimo wszystko będę zarabiał dobre pieniądze, może trafi się okazja na jakiś dobry biznes, która w normalnych warunkach by się nie trafiła, kto wie. W każdym razie mogę spokojnie przeczekać te trudne czasy. Podobnie mój wspólnik, który mimo tego że znajduje się w grupie wysokiego ryzyka ze względu na stan zdrowia i wiek, ma się całkiem nieźle. Wprawdzie nie miał takiego zaplecza jak ja, ale momentalnie wszystko zorganizował dzięki pieniądzom. Teraz siedzi spokojnie w domu, korzysta z różnych rozrywek, floating, bilard, partnerka młodsza o prawie trzy dekady, domowe obiadki. Teraz przejdźmy do naszej struktury, którą jest firma. Generalnie im wyżej w strukturze tym lepiej, im niżej tym ciężej. Na samej górze drabinki tuż pod nami jest księgowa, która też pracuje z domu i dwóch inżynierów , którzy też pracują zdalnie, z tym minimum jeden z nich musi odwiedzić fizycznie firmę co kilka dni, więc się zmieniają, w zaistniałych okolicznościach wypada jedna obecność w firmie tygodniowo. Wiadomo kontakt z innymi ludźmi obcięty do minimum. Kolejny będzie firmowy spec od IT jest w domu pod telefonem, mniej ludzi pracuje stacjonarnie, automatycznie ma mniej pracy, część rzeczy robi zdalnie, ale w sytuacji awaryjnej przyjedzie i zrobi co trzeba. Do tej samej kategorię trzeba też wrzucić techników wyspecjalizowanych w konserwacji i naprawach maszyn niezbędnych do produkcji, też pod telefonem, sporadycznie pojawiają się na hali produkcyjnej, już po wyjściu innych pracowników. Ryzyko mniejsze, posada bezpieczna. Niżej pracownicy przeszkoleni w obsłudze maszyn i urządzeń, niezbędni do funkcjonowania firmy, ci pracują normalnie, ale mają zapewnione środki pozwalające zapewnić higienę i bezpieczeństwo pracy. O posady nie musza się martwić, są tez podzieleni na zespoły, które nie mają ze sobą styczności. Jasno widać, ze im wyżej w hierarchii jesteś, im trudniejszy jesteś do zastąpienia, im masz większe kwalifikacje tym mniej ryzyka musisz ponieść i nie musisz się martwić o utratę pracy. Jasne większość z tych ludzi odczuje inflację, ale co innego jest zostać zmuszonym do rezygnacji z urlopu zagranicznego, planów na zakup nowego auta, a co innego nie mieć zaspokojenia potrzeb dnia codziennego. Pozostali pracownicy biurowi częściowo pracują zdalnie/ częściowo stacjonarnie - niezależnie od stanowiska w firmie. Część z nich jest bardziej potrzebna, część mniej, nie chce mi się tego rozkładać na czynniki pierwsze, w każdym razie struktura niezbędność/ ryzyko też istnieje. Tutaj już nie jest tak różowo, jeśli zajdzie potrzeba redukcji etatów, to z tej ekipy najniżej postawieni w hierarchii/ najkrócej zatrudnieni mogą stracić pracę. Mniejsze poczucie bezpieczeństwa, większa ekspozycja na ryzyko, więcej stresu. Niżej sprzątaczki, mają teraz masę pracy, skończyło się leniwe sprzątanie na początku i na koniec dnia, teraz sprzątanie/ dezynfekcja praktycznie cały czas pełne ręce roboty. Czyli najniższy szczebel ma najwięcej pracy, największa ekspozycję na kontakt z innymi ludźmi. Plus taki, że ich praca jest potrzebna więc nie musza się o nią martwić. Później mamy wszystkich pracowników nisko kwalifikowanych, wykonujących proste często ciężkie fizyczne prace. Ci są najbardziej narażeni na ryzyko, duży kontakt z ludźmi, łatwi do zastąpienia, brak poczucia bezpieczeństwa związanego ze stałością zatrudnienia. Dwudziestu pięciu zwolnionych. Podsumowując ludzie bez zasobów lub kwalifikacji mają najciężej, są najbardziej narażenia na ryzyko zdrowotne/ utratę pracy i wiele innych rzeczy, te same niebezpieczeństwa czyhają na ich bliskich. Codzienne wyjścia do pracy (jeśli ją zachowali), zakupy robione pospiesznie w zatłoczonych marketach, przemieszczanie się środkami transportu publicznego, muszą podejmować takie, a nie inne działania żeby przetrwać. Mało kto ma jakieś oszczędności, żyją od pierwszego do pierwszego. Ich poziom życia spadnie, bo ceny rosną ze względu na spekulacje, a siła nabywcza pieniądza maleje ze względu na inflacje. Oczywiście w każdej grupie znalazł się jakiś niewielki promil ludzi zapobiegliwych, którzy byli przygotowani na różne sytuacje życiowe i teraz będzie im lżej, ale to jest margines. Firma to tylko przykład, można go przełożyć na cały przekrój społeczeństwa/ poszczególne grupy społeczne, jesteś wyżej jesteś bezpieczniejszy/ masz lepiej/ masz więcej środków/ więcej możliwości.
  21. 13 points
    > Świat: w panice >Nastrój na forum BS:
  22. 12 points
    Dobra wynajem, wynajmem, ale myślę, że każdy zdrowy mężczyzna do tej 30 chociażby kawalerke jest w stanie kupić, a jak ktoś mówi, że się nie da, to dla mnie leń i tyle, jak Ci nie dało państwo, to trzeba zapierdalać od rana do nocy, aż się człowiek dorobi, ja mam 26 lat, miesiąc temu splacilem małe mieszkanie w małej miejscowości, nikt mi nie dał, nikt mi nie dołożył, na wczasach nie byłem nigdy, teraz sobie będę odbijać to wszystko, ale często gęsto 13 w pracy były. Jak ktoś płaczę, że się nie da to dla mnie odrazu przegrany, nie ma czegoś takiego, że się nie da, można zdobyć coś ciężko bardzo ciężko, ale nie znoszę jak ktoś mówi, że nie da się uzbierać jak niektórzy je kupują.
  23. 12 points
    Siemanko, bracia według mnie nadchodzą złote czasy dla tych, którzy mało co ruchali, sam zauważyłem znaczące podniesienie zainteresowania kobiet względem siebie, myślę, że jak się to dłużej utrzyma, to nawet Ci którzy nie mieli do tej pory szans na zamoczenie, będą mieli jakieś tam powodzenie u kobiet, nie będą tak wybrzydzać, tylko same będą myśleć żeby załapać kogokolwiek żeby nie być w złym czasie samej, ciekawie się będzie to oglądać, w moim przypadku, wczoraj kłóciłem się z moją, inny wymiar kłótni, zamiast fochów, była stanowcza postawa i koniec tematu (co zajebiscie skłoniło mnie do rozmyślań), poprostu kobitki zaczynają się bać obecnego stanu i wola mieć kogoś obok, gdyby się coś zaczęło dział, widzą, że państwo wszystkiego nie załatwi, i nie ma sznura chętnych mężczyzn na nie, bo każdy siedzi w domu, co przełoży się w najbliższym czasie na większy ruch beciaków w groty rozkoszy, co o tym sądzicie? 😎😎
  24. 12 points
  25. 11 points
    Bardzo krótka i obrazowa historia grosza polskiego na przestrzeni wieków: Po czasach denarów i brakteatów Kazimierz III Wielki robi reformę monetarną i na wzór czeskiego grosza praskiego wprowadza do obiegu grosza polskiego. https://pl.wikipedia.org/wiki/Grosz_krakowski Monety warte były tyle ile rzeczywiście było kruszcu w danej monecie, w przypadku grosza - srebra. A tak wyglądał wtedy podział: 1 grosz (3,1 – 3,2 grama srebra) = 2 kwartniki (1,5 – 1,6 grama) 1 kwartnik = 2 ćwierćgrosze (0,75 grama) 1 ćwierćgrosz = 4 denary 1 denar = 2 obole. Następnie na ziemiach polskich bite były monety półgroszowe czyli kwartniki: https://pl.wikipedia.org/wiki/Półgrosz Po reformach rozpoczętych przez Zygmunta I Starego grosz stał się na dobre monetą przeznaczoną do handlu wewnętrznego i z czasem coraz bardziej się dewaluował kosztem talarów i ortów. W obiegu poza monetami 1 groszowymi można było spotkać trojaki, czyli 3 grosze, szóstaki czyli 6 groszy, a także półtoraki. Pojawia się również 'złotówka' w następującej relacji: 1 złoty polski obrachunkowy = 5 szóstaków = 10 trojaków = 30 groszy = 60 półgroszy = 90 szelągów (pruskich) = 180 ternarów (koronnych) = 540 denarów. Pod koniec panowania Jana II Kazimierza srebrna jednozłotówka 'zmienia' się w tzw. Tymfa aby w 1717r. nabrać oficjalnej relacji: 1 tymf = 3 szóstaki = 6 trojaków = 38 groszy = 114 szelągów-boratynków. Pojawiają się pierwsze grosze miedziane. August III wybił takich około 50mln. Kolejna reforma monetarna przeprowadzona przez Stanisława Augusta Poniatowskiego jeszcze bardziej dewaluuje grosza. Jego nazwa na dobre już określa jego status jako monety miedzianej. W obiegu krążą miedziane trojaki, grosze, półgrosze oraz szelągi. Ponadto nadal występują także grosze srebrne zwane jednak 'ćwierćzłotkami' lub 'półzłotkami' (2 grosze srebrne) gdyż na jedną złotówkę przypada już tylko 4 grosze srebrne czyli 30 groszy miedzianych. W 1787r. srebrny grosz zostaje zastąpiony 10-cio groszówką o jeszcze bardziej zmniejszonej zawartości srebra. W czasie insurekcji kościuszkowskiej pojawiają się grosze papierowe zastępujące 5 i 10 groszy miedzianych. Epoka napoleońska oraz czasy rozbiorowe to kolejny spadek zawartości srebra w monetach 5 i 10 groszowych, ponadto w obiegu występują miedziane trojaki, grosze i półgrosze. 1 złoty = 30 groszy. https://pl.wikipedia.org/wiki/10_groszy_(1812–1813) Po latach systemów monetarnych uzależnionych od przynależności do poszczególnych zaborców, w roku 1919 ponownie pojawia się grosz, tym razem w podziale przyjętym przez Niemcy, po ich zjednoczeniu w 1871, w relacji 1 złoty = 100 groszy (początkowo zamiast złotego miał być lech). Pojawiają się niklowe 10, 20 i 50 groszy oraz brązowe 1, 2 i 5 groszy. Czasy powojenne to już pewnie większość pamięta: 1, 2, 5, 10, 20, 50 groszy z aluminium. Po denominacji mamy 1, 2, 5 groszy z mosiądzu oraz 10, 20 i 50 z miedzioniklu. Czy kolejna reforma przyniesie nam grosze jedynie na ekranie monitora? Zobaczymy, a tymczasem tutaj wklejam audiowizualną krótką historię grosza polskiego:
  26. 11 points
  27. 11 points
    Witajcie Bracia, Długo zabierałem się do napisania tego tekstu. Z góry dziękuję, za poświęcenie kilku minut Waszego czasu na przeczytanie mojej historii. 2017 Po zakończeniu kilkuletniego związku, miałem cały rok szaleństwa (zabawa, randki, kumple). Życie jak z bajki. W pracy układało coraz lepiej, zarobki wystarczały na życie beztroskiego kawalera z wynajętą kawalerką. Podczas tego okresu poznałem kilka dziewczyn, miałem kilka drobnych romansików, raczej zero zobowiązań. Poznałem również dziewczynę z którą wyjątkowo dobrze się dogadywałem i świetnie spędzałem czas. Seks, spacery, filmy. Raj na ziemi. Bardzo szybko zakochałem się na zabój, myślę, że z wzajemnością. To wszystko zaowocowało moją decyzją o związku i zaangażowaniu się. 2018 Bardzo szybko, wybranka zaszła w ciąże (po 6 miesiącach!). Byłem w euforii. Szybko wyprowadziłem się, wynająłem dla nas większe mieszkanie (blisko jej rodziców - tak chciała, więc ok). W pracy awans i lepsze warunki. Moja samoocena rosła i czułem się wspaniale (brzmi jak haj hormonalny co, nie?). Okres ciąży przebieg bez większych problemów. ALE. Zacząłem zauważać, że partnerka zmienia się. Nie mam na myśli ciała, chodzi o nastawienie do mnie. Nieco więcej opryskliwości, nieco więcej pretensji... jednak wiadomo cała ta sytuacja mogła mieć na to wpływ. Coraz częściej zaznaczała, że jej tata jest taki zaradny, często radziła się rodziców i przesiadywała u nich kiedy bylem w pracy. Wszystko spoko. Zauważyłem również, że bardzo naciska na ślub. 2019 Narodziny mojego kochanego synka zapamiętam do końca życia. Coś wspaniałego. Okres euforii trwa dobre 2 miesiące. Oboje byliśmy skupieni na dziecku. Jednak kłótnie były coraz ostrzejsze. Czepialstwo z jej strony zaczęło mnie mocno irytować. Wracając z pracy pomagałem przy synku, pomagałem również sprzątać, tak żeby Panią odciążyć - bo przecież ona nie daje już rady SAMA. Miałem wrażenie, że daje swój palec a druga strona bierze całą rękę. Moja autonomia coraz bardziej była organiczna. Pomimo, że pracowałem, pomagałem przy dziecku, kupowałem fajne prezenty miałem wrażanie, że zamiast wdzięczności dostaję coraz wyżej podniesioną poprzeczkę i grymasy. Upominki przestały być czymś wyjątkowym. Seks się mocno zmienił. Pomimo, że kilka miesięcy upłynęło od ciąży (poród naturalny, bez powikłań) miałem wrażenie, że muszę o niego żebrać. Spontaniczne akcje tylko jak ona ma ochotę. Co najgorsze zauważyłem, że coraz częściej zaczyna jechać po mojej rodzinie, bez konkretnego powodu (że mało nas odwiedzają, że nie interesują się wnukiem itp). Co straszne nie mogłem nawet zabrać dziecka bez jej zgody do swoich rodziców, bez argumentów.Po prostu takie widzi-mi-się. Doszło do tego, że spędzaliśmy 80% czasu jej rodzicami. Na początku mi to nie przeszkadzało, to fajni i luźni ludzie. Myślę, że przypadliśmy sobie do gustu. Ale ta dysproporcja zaczęła mnie wkurzać. Do tego ciągłe gadki o ślubie z jej strony. Dużo poświęcałem się w pracy, chcąc zapewnić wszystko tyrałem na czynsz, na życie, na przyszłość, samochód czy ciuszki itd. Wdzięczności było coraz mniej (kompletny brak docenienia). Coraz więcej pretensji, że późno wracam, że ona ma dużą ciężej, że mam robić jeszcze więcej. I wiecie co. Nieraz się o to kłóciliśmy. Ale w końcu zaczynałem robić więcej i więcej. Oczywiście non-stop spełniałem zachcianki (zakupki, duperelki, przynieś podaj pozamiataj itd). Wielkim problemem natomiast były moje wyjścia na piwo (z kumplami lub po pracy). Zawsze musiałem co do minuty mówić kiedy wrócę. Spóźnienie kończyło się nieraz cichym weekendem. Mimo, że wychodziłem 1, 2 razy w miesiącu (w zależności od okresu), miałem poczucia bycia na tak króciutkiej smyczy, że z wrzutami sumienia pytałem czy mogę wyjść i czy łaskawie się zgadza na to. Ona mogła wychodzić (nawet ją namawiałem na to). Chciałem, żeby wychodziła dla relaksu - mówiłem w prost idź zabaw się. Jednak to o moje wyjścia głównie się kłóciliśmy. Pretensje dotyczył również, gdy spotykałem się na piwo z bratem (raz kilka miesięcy). W kolejnych miesiącach, atmosfera była coraz gorsza, zauważyłem, że szacunek do mnie przestał istnieć. Czepialstwo i fochy zaczęły bić kolejne rekordy. Kłótnie nabrały na sile (teksty które padały były bez ogródek). Zdarzyły się również rękoczyny z jej strony. Zacząłem zastanawiać się gdzie podziała się ta cudowna kobieta. Czemu zastąpił ją wiecznie głodny potwór emocjonalny, który dojeżdża mnie dzień w dzień psychicznie (wysysając ze mnie ochotę do życia). Byłem kłębkiem nerwów. Miałem serdecznie dość. Nie wiedziałem co robić. Rozmowy tylko przynosiły, krótkotrwały rezultat. Nie dość stresu w pracy, miałem codzienny dojazd w domu. EPILOG Bałem się (serio) mówić, że mam piwo po pracy czy że chce gdzieś wyjść. Przynosiło to opłakany skutek. Bo jak się dałem namówić i ona to wyczuła, to miała pożywkę na następne dni, tygodnie. Po akcji tego typu, pokłóciliśmy się tak ostro, że powiedziałem: "Jak Ci się ni podoba idź do rodziców!" i poszła. Ja również wkurzony, zabrałem rzeczy i pojechałem do kumpla. I wtedy "szambo wylało": - sms do rodziny, że wyrzuciłem ją z dzieckiem z domu - Wiadomości do rodziców, że biorę narkotyki i nie zajmuję się rodziną - wyzywanie i ograniczania kontaktu z dzieckiem - żądania alimentów 2000 zł (bo nie zobaczysz dziecka) - fizyczne ataki, rękoczyny podczas spotkań. - Wjazd z na bani, że wyrzuciłem ją pod most - Co ze mnie za ojciec... i tak przez kila miesięcy Po tej kłótni (w sumie błahy powód) wyszedł z niej taki jad i toksyka, że serio zacząłem myśleć, że jest chora psychicznie. Były rozmowy i próby podejścia (kilka razy) na żywo. Ale za każdym razem gdy kończyły się nie po jej myśli - były wyzwiska, agresja, rękoczyny itd. Cofała przeprosiny, szybciej niż przepraszała. Umiejętnie mnie podchodziła. Jednak tu byłem twardy. Wiedziałem, że to gra. Postanowiłem to zakończyć. Definitywnie. Ona z dumą powiedziała, że wróci do byłego. Że znajdzie nowego, lepszego tatusia. Że kto inny będzie wychowywać moje dziecko. Taki stan rzeczy trwał kilka miesięcy, więc po prostu chciałem wrócić do życia do jakiejkolwiek normalności. Wiem, że powrót do niej do zła decyzja, dlatego nie chcę wracać... Płace alimenty, kupuje ubranka, zabawki widzę się 1 razy w tygodniu z synkiem. Jednak nawet to MUSI być z jej obecnością (powiedziała, że boi się że porwę syna). Nie pozwala mi np. zabrać go do babci i dziadka. Ale jest jedno, przez co pęka mi serce Bracia. TĘSKNIE za dzieckiem. Na początku płakałem (serio). Miałem nerwobóle, krok od depresji. Na prawdę ból-duszy był nie do zniesienia. Jestem silny, ale brak dziecka powoduję, że trudno mi odnaleźć radość życiu. Najgorsze, jest to że z czasem zapomina się te złe rzeczy. A jej kłamstwa, że wyrzuciłem ją z domu tysiąc ryją mi głowę do bólu. To moja historia, przynajmniej moja wersja. Dziękuję czytelniku, jeżeli dotarłeś do tych napisów końcowych. Miłego dnia! Zbyszek C. PS.: Po wszystkim schudłem (lepsza dieta), kupiłem sobie kilka fajnych gadżetów (bo czemu nie), wróciłem do boksu (moja pierwsza miłość), CHCE ŻYĆ - JEST PO CO! Z FARTEM BRACIA!!!
  28. 11 points
    Hahaha ludzie są jak chorągiewki na wietrze. Tak się nastawiają z której strony zawieje. Przeciętna opinia polaka: -Lekarz konował, łapówkarz, dorobil się na prywatnej prakryce bo polska służba zdrowia stworzyła mu takie warunki. -Listonosz i kurier- cham i prostak. No i żarty typu: "Właśnie opuścili dom, czas dostarczyć im paczkę". -Kasjerka- niewykształcona, gorszy sort człowieka. A dziś dziękujemy im za ich prace. Piękna hipokryzja człowieka. Miłego dnia :D
  29. 11 points
  30. 11 points
  31. 11 points
    Za dużo chłopaki pornoli oglądacie i tylko o ruchaniu myślicie. Świat się pali a w głowie cycki.
  32. 11 points
  33. 11 points
  34. 11 points
    Znaczy się, dając człowiekowi pracę, na normalną umowę to ja go wykorzystuję do granic? A jak wypowiadam umowę w przewidzianym terminie i wypłacam trzymiesięczna odprawę gdy pracy brakuje to go wyrzucam pracownika jak śmiecia? Był taki ustrój gdzie płaciło według zasady "czy się stoi, czy się leży" i wiesz co, upadł Tylko dziwnym zbiegiem okoliczności nigdzie się takich podatków się nie nakłada. Przedsiębiorca jest osobą, która posiada unikalny zestaw cech i umiejętności, czyli w społeczeństwie mamy niewielu przedsiębiorców. Im mniej spotykane umiejętności posiadasz, im lepiej je wykorzystujesz tym lepiej zarabiasz, dla tego sprawni przedsiębiorcy zarabiają dużo. Znaczy ja jako przedsiębiorca mam wyprzedać prywatny majątek, na który pracowałem ponad 20 lat i rozdać te pieniążki pracownikom, dla których nie mam pracy, czyli właściwie nie pracownikom ale osobom, które kiedyś były moimi pracownikami. Turlam się ze śmiechu, rozbawiłeś mnie do łez. 🤣 Ja w takim razie jestem podłym kapitalistą nieskorym do rozdawnictwa, wolę swój majątek zabezpieczać przed inflacją i przed zakusami rządu, korzystając z odpowiednich mechanizmów prawnych w różnych miejscach na świecie, gromadząc dobra takie jak nieruchomości, metale szlachetne, ziemię i inne, które pozwolą mi przetrwać kryzys. Będę miał pewność, ze będę żył dobrze i że mojej rodzinie będzie się żyło dobrze, a wiesz czemu? Dla tego że przez lata byłem zapobiegliwy, myślałem perspektywicznie, zbierałem doświadczenie i umiejętności, czytałem, edukowałem się, dzięki temu się bogaciłem, poświęciłem na to mnóstwo czasu, zrezygnowałem z wielu rzeczy aby rozwijać biznes. Rozumiałem że mogą być kiepskie okresy dla całej gospodarki dla tego teraz na spokojnie sobie przeczekam, zrobię co trzeba żeby firma przetrwała w jak najlepszej kondycji nawet jeśli wiąże się to ze zwolnieniami najmniej przydatnych pracowników, dzięki temu utrzymam większa część etatów, tak to działa. Jak kryzys minie, wtedy znów będę mógł zatrudnić więcej ludzi, bo będzie dla nich praca. Przedsiębiorcy, którzy nie mają poduszki finansowej i nie zachowają płynności najprawdopodobniej zakończą działalność. Tak w czasie kryzysu zawsze się ktoś bogaci, zazwyczaj najbogatsi stają się jeszcze bogatsi i nie trzeba być wróżbitą jak widać.
  35. 11 points
  36. 10 points
  37. 10 points
    https://www.medonet.pl/koronawirus-pytania-i-odpowiedzi/objawy-koronawirusa,mniej-znane-objawy-covid-19--ktore-musisz-znac,artykul,91350683.html Czy masz trudności z oddychaniem? Kaszel, gorączka? Prawdopodobnie masz koronawirusa. Czy masz problemy żołądkowe? Biegunki, złe trawienie? Prawdopodobnie masz koronawirusa. Brak energii, dezorientacja, złe samopoczucie? Prawdopodobnie masz koronawirusa. I w taki sposób jakieś 90% obywateli, którzy nie są ani całkiem zdrowi, ani całkiem wypoczęci - prawdopodobnie ma koronawirusa. Ja mam koronawirusa. Ty masz koronawirusa. Wszyscy mamy koronawirusa. I to podniecenie: "już 57 ofiar śmiertelnych!". Nie wiem jak wy, ja sobie odpuszczam czytanie doniesień - przynajmniej na kilka dni. Istny dom wariatów.
  38. 10 points
  39. 10 points
  40. 10 points
    Nie spotkalem sie z takimi opiniami wsrod moich znajomych. Sprawa sprowadza sie do elementarnego szacunku i dystansu do drugiego czlowieka jako odrebnej jednostki nie patrzac na niego przez pryzmat pracy lub pieniedzy. Albo sie to rozumie, albo nie.
  41. 10 points
    Nigdy, nigdy nie buduj domu z kobietą. Tu masz wyjaśnione dogłębnie dlaczego: Mówi Ci to gość, który dla dwóch byłych już żon zbudował dwa domy. Nie o to chodzi, że kobiety nie pomagają, albo zabiorą. Moja pierwsza żona przybijała nawet deskowanie na dachu. Wyszukała mnóstwo materiałów, poznajdowała kredyty. A na koniec rzuciła wszystko i poszła do fagasa z roboty, który po prostu spędzał z nią czas, gdy ja nosiłem pustaki. Kobiety wierne to te, które nie miewają alternatyw. Samo pracowanie żony na etacie u kogoś już jest błędem. Jest błędem już na poziomie samej koncepcji małżeństwa, czy relacji damsko-męskiej. Ogólnie ludzie wybierają mądrze wtedy, kiedy już nie mają innego wyjścia. Druga zrobiła piękny ogród i do dziś tulipany spod ziemi wyrastają. Żadna nic nie zabrała. Chodzi o to, że Twoja podkopana pozycja mężczyzny w społeczeństwie zostanie jeszcze bardziej naruszona i to zabije was obojga. Najlepiej nie buduj w ogóle z nikim, bo sukces ma zawsze wielu ojców, a klęska jest sierotą. W biblii jest napisane wyraźnie, że to mężczyzna bierze sobie żonę z DOMU OJCA i przyprowadza do swojego domu. Nie wspólnego, nie rodziców, nie na kredyt. DO SWOJEGO DOMU. Kobiety są jak dzieci, nie potrafią racjonalnie opanować sytuacji zagrożenia, dlatego nie można im dawać podejmować strategicznych decyzji. Być może są kobietony, które mają jaja z betonu, zwłaszcza w dzisiejszym sfeminizowanym świecie, ale znowu jakiemu mężczyźnie jest potrzebna kobieta z jajami? Żeby z nią walkę toczyć?
  42. 10 points
    Kilka razy w życiu próbowałem dostrzec w kobiecie człowieka a nie tylko zabawkę do seksu... kończyło się zarówno brakiem kobiety jak i seksu 🤣
  43. 10 points
    U lwów, jak dobrze pamiętam samiec spędza do 20 godzin na relaksie i zajmuje się głównie ochroną i wyznaczaniem terytorium dla własnego stada. Samiec lwa spędza życie na wypoczynku, ale również na walce, więc żyje krócej od samicy, średnio do 8 lat. Samice lwów natomiast żyją średnio 15, co pokazuje podobieństwo do ludzkiej natury. Samice zajmują się polowaniem, karmieniem młodych. Kiedy nadchodzi czas kopulacji jest pykanie wiele razy dziennie i samiec wraca do własnych zadań, czyli dalej do relaksu, a baba zapierdala. Kiedy wchodzi nowy samiec często dochodzi do mordu potomstwa poprzednika, aby nie było miejsca na inne geny. Po przegranej walce samiec lwa opuszcza na zawsze dane towarzystwo, stado. Znika. Samiec lwa dominuje nad samicą i w razie wystąpienia nieporozumień po prostu zagryza partnerkę, dając przykład innym. W ludzkiej społeczności dzieje się odwrotnie. W razie nieposłuszeństwa to samica zabija samca wszelkimi sposobami. Ludzie przypominają bardziej modliszki w sensie kopulacyjnym. Kanibalizm seksualny, ale z przeciągającą się agonią to właśnie rzeczywistość mężczyzn. Nawet po oderwaniu głowy pana modliszki trwa kopulacja, bo reszta ciała działa, jest napalona. Analogia? Tracisz wszystko, a dalej zależy ci na jebańsku tylko. Ludzie stworzyli sobie prawo, związki i właściwie wszystko niezgodne z naturalnym prawem, stąd ogromne, niemożliwe do zakończenia cierpienie. My, jako mężczyźni teraz jesteśmy w roli samców i samic jednocześnie, a samice reagują ogromną agresją, bo inaczej być nie może. Samiec, który nie jest samcem, tylko czymś pośrednim nie wzbudza pożądania, nie odpala naturalnych procesów. Nie mówię tutaj bezpośrednio o autorze, ale ogólnie. Związek kobiety i mężczyzny jest nienaturalny. Czytała, wiadomo kto 😆
  44. 10 points
    Zawsze miałeś skłonności do profetyzmu? : ) Bo takich kandydatów na Wernyhorę trochę już w swoim życiu widziałem i poznałem. Tu jest Polska. Moja ziemia ojczysta. Kraj pełen paranoi i paradoksów. Biedy i bogactwa. Klasy średniej, która powstaje i powstać nie może. Kraj, w którym za zamożnych uchodzą Ci, który od realnego bogactwa są dosyć daleko. I jednocześnie kraj ludzi pracowitych i przedsiębiorczych, każdego dnia budujących swoją przyszłość. Kraj ludzi, którzy w naturalny sposób posiedli umiejętność poruszania się w tym nieszczęsnym, pokracznym systemie prawnym. Kraj ludzi doskonale przystosowujących się warunków, niezależnie od tego, jak źle się zapowiadają. Jak to Linda kiedyś powiedział - trudno nas zajebać. Miał rację. Kraj ludzi przyjaznych i życzliwych, gościnnych, jak to Słowianie. Nie oszczędzało Polski wiele stuleci, nie oszczędzało również ostatnie 30 lat transformacji. Też spierdolonej. Spierdolonej, bo stłumiła w zarodku polską kreatywność i przedsiębiorczość. To słynne, publicystyczne "pływanie w kisielu". Stan, w którym dla osiągnięcia pewnego założonego celu musisz wykonać n-więcej aktywności niż w systemach prawnych pozbawionych ww. patologii. Ale dajemy radę. Lepiej albo gorzej, dajemy. Z tą przysłowiową chłopską zawziętością. Kraj wielkich bohaterów i ostatnich łajdaków. Kraj Pileckich i tych korespondujących z "szanownym panem Gestapo". Paszport, portfel, pistolet. Albo kościół, szkoła, strzelnica, mennica? Może kiedyś się doczekamy władzy, która to rozumie. Bo to, że damy radę, jestem pewny. Wierzę i w siebie i moich rodaków.
  45. 10 points
    Oj chlopcy,chlopcy. Nic w tych glowach,tylko zaruchac i zaruchac.😉
  46. 10 points
    Oczywiście! Boję się, że sildenafilu może w aptekach zabraknąć! Trzeba robić zapasy! Pytanie tylko gdzie go trzymać jak wszystkie półki zastawione papierem i konserwami?
  47. 10 points
  48. 10 points
    Skąd wiesz ile zarabiają moi pracownicy? Kodeks pracy reguluje zasady rozwiązywania umowy o pracę i zgodnie z tym zostałaby rozwiązana. tak samo jest na zachodzie. W niektórych krajach w ciągu ostatniego tygodnia bezrobocie podskoczyło o kilka procent, tutaj będzie nie lepiej. Uważasz, że pracodawca powinien płacić pracownikami za" nic nie robienie", serio? Rząd sobie wymyśli, że pracodawca ma utrzymywać nieaktywne etaty... zajebisty pomysł, przecież to jest prosta recepta na zrujnowanie kraju, zwiększenie przepaści między biednymi i bogatymi. Na taki luksus płacenia za nic stać tylko wielkie korporacje i to przez krótki okres czasu, może ciut dłuższy jak mają poparcie sektora bankowego, małe i średnie firmy w 95% działają z miesiąca na miesiąc, dobrze jak mają poduszkę finansową na miesiąc lub dwa żeby nie tracić płynności. Przymus utrzymania etatu prowadziłby bezpośrednio do bankructwa małych i średnich firm, kryzys przetrwałyby tylko wielkie korporacje. Po kryzysie cały kapitał pozostałby w rękach największych firm, i miałbyś w praktyce program zapieprzania za przysłowiową miskę ryżu. Przedsiębiorca tworzy miejsca pracy, w miarę potrzeb, jest wzrost, branża się rozwija jest więcej miejsc pracy i zarobki są wyższe. Rynek się kurczy, obroty maleją, zyski spadają, ilość miejsc pracy się redukuje. Jest to normalne zjawisko.
  49. 9 points
  50. 9 points
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.