Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 11/07/19 in all areas

  1. 24 points
  2. 22 points
    Zainspirowany tematem, napisałem wiersz, który zatytułowałem "Oda do Pecha" Pech chciał, że to robotnik, W mojej rodzinie to gorzej niż szkodnik, Tu milionerzy, lekarze, prawnicy, Artyści, inżynierzy i politycy, Co on mi może dać z taką pracą, Może przystojny ale co z k(l)asą? A on tak patrzył na mnie i stał, A ja go chciałam, a pech nie chciał.
  3. 21 points
  4. 21 points
    Stare chińskie przysłowie: Lepiej patrzeć na to, czego nie można puknąć, niż puknąć to, na co nie można patrzeć.
  5. 20 points
    Moja partnerka ma 26 lat ja mam 33, wydaje mi się, że robi sie dla mnie za stara - mówię zupełnie poważnie.
  6. 19 points
    Duży wpływ na to, że forum nie jest dużo większe, ma fakt że od kilku lat moje nazwisko jest nieustępliwie, systematycznie kojarzone z pedofilią, rzekomą nienawiścią do kobiet, incelstwem i innymi przestępstwami. Post @Still o tym jak młode kobiety mieliście w łóżku, jest cały czas podawany jako przykład, że prowadzę forum pedofilskie, tzw. pedoforum. Ludzie unikają ludzi, o których tyle złego się pisze w internecie. Forumowicze tego nie wiedzą, ale tu się toczy bezustannie wojna - są zakładane konta przez stalkerów, jesteśmy prowokowani, wkleja się różne złe rzeczy by przypiąć nam jakąś złą łatkę. Tak naprawdę 80 - 95% mojej energii życiowej idzie na walkę ze świństwami, które robi mi zorganizowana grupa. Na życie i ogarnianie nie ma siły, energii i chęci. Jeśli sądy nie zahamują tej fali nienawiści wobec mnie i moich bliskich, to z mojego doświadczenia oceniam że wytrzymam max 2 lata i później po prostu zwariuję, załamię się, i tak zdaniem specjalistów jest dziwne że tyle wytrzymałem. Jestem izolowany od życia, rzadko wychodzę na zewnątrz z racji choroby, nie mam żony, dzieci - gdybym to miał, już by mnie zniszczyli. Nie jest trudne by kogoś doprowadzić do samobójstwa, rok, dwa i ktoś już pęka bez względu na swoją wolę. Ja to wytrzymałem 13 pieprzonych lat, i tylko dlatego że miałem dobry trening w młodości, wiem jak się chronić, jak zamykać na takie ataki, ale to wszystko jest do czasu.
  7. 17 points
    1 Kto szuka akceptacji społeczeństwa nigdy nie odniesie spektakularnego sukcesu. 2 Ludzie nigdy nie wybaczą ci dwóch rzeczy, pierwszą z nich jest twój sukces, a drugą jeszcze gorszą twoje szczęście. 3 Jak już odniesiesz sukces lub jesteś szczęśliwy ludzie zawsze wyczekują twojego potknięcia lub upadku. Ze względu na trzy powyższe polecam wszystkim żeby mieli głęboko w dupie tzw. akceptację społeczeństwa.
  8. 17 points
    sklep.braciasamcy.pl Po co mnożyć brandy? Promuj jeden, zamiast rozmieniać się na drobne.
  9. 17 points
    Dobrze rozumiem tekst...? Twoja dziewczyna miziała się pod kocem z Twoim kumplem a Ty dostałeś od niego wpierdol? Porzuć patologiczne środowisko, wśród normalnych ludzi nie ma się czego obawiać...
  10. 16 points
    Żona do męża: - Jak wygrasz w lotto, to od razu robię sobie naciąganie zmarszczek, botoks i sztuczne cycki. Co ty na to? - A co byś powiedziała, gdybym za tę kasę zrobił tuning naszego Tico? - No co ty? Po co będziesz ładował kasę w starego grata, jak możesz mieć nówkę sztukę? - Cieszę się, że mnie rozumiesz.
  11. 15 points
  12. 14 points
    Witajcie. Spędziłem dziś ciekawe pół dnia w towarzystwie mojego chrześniaka, którego uwielbiam, jak również z siostrą żony i moim szwagrem. To daje pole do paru ciekawych obserwacji socjologicznych męskich i kobiecych zachowań, którymi chciałem się z Wami podzielić. Siostra żony jest podobnie jak żona, nadal atrakcyjną kobietą. Nie przepadam za bardzo za nią, chociaż za często tego nie okazuję. Dlaczego? Bo jest idealną reprezentantką kobiecego dwojmyślenia. Do dziś pamiętam, jak sporo lat temu wyglądało nasze pierwsze spotkanie. Obcięła mnie wzrokiem od góry do dołu i bez większych skrupułów dopytywała, co robię, czym się zajmuję, gdzie mieszkam, jaki mam samochód (sic!). Chyba ta ówczesna ocena nie wypadła najlepiej, bo jakiś czas potem doszło do awantury między moja przyszłą żoną a jej siostrą. Dowiedziałem się o tym jakiś czas potem, całkiem przypadkowo. Poszło o pretensje siostry, że żona chce związać się z niepersepektywicznym bidokiem, bo "co może osiągnąć facet po naukach społecznych" no i "co on taki niski". Przyszła żona dość ostro to wtedy skwitowała, by, mówiąc kolokwialnie, nie wpierdalała się między wódkę a zakąskę i dorosłej osobie nie układała życia. I faktycznie, sporo lat to ja byłem tym ubogim krewnym, gdy szwagier awansował, w końcu zaczął pracować bezpośrednio pod centralą w Wawie. Wczasy zagraniczne dwa razy w roku, duże mieszkanie, (ciul z tym, że wprowadziła się tam jak wielka Pani do lokalu, który szwagier dostał od swoich rodziców), autko z salonu itd, a my wynajem i pełnoletnie auto. Gdy po latach karta się odwróciła i osiągnąłem poziom który jest poza jej możliwościami, zmieniło się postrzeganie mnie. Inna osoba - uśmieszki, przymilanie się, telefony z pytaniem co słychać bez powodu, chodź na kawę itd. Ja mam pamięć słonia, to moja zaleta i wada. Nigdy lubienie bądź nielubienie kogoś nie wiązało się u mnie z możliwościami jego portfela. Tak mnie wychowano. Dlatego trzymam obecnie dystans, bo nie lubię fałszu. I dziś tak samo. Mąż siedzi obok, a ona wypina mi tyłek w kusej kiecce przed nosem udając, że szuka czegoś w szufladzie. Fajny tyłek, nie powiem, ale co z tego, jak robaczywa dusza Zerkam na mojego szwagra, czy to widzi, czy udaje że nie i robi dobrą minę do złej gry, ale nie widzę jakiejś reakcji. Ale to gość z gatunku spokojnych i spolegliwych, rozmowy z którym przypominają oglądanie Faktów TVN. Zawsze wiem, co za chwilę usłyszę : ) Potem, w samochodzie podpytuje żonę delikatnie, czy coś u nich w małżlenstwie nie tak, bo jej siostrze kompletnie odwala. Mówi, że nie ma pojęcia, ale i jej zdaniem coś jest na rzeczy. M.in nosi się inaczej, starając się zatrzymać upływ czasu, tyłek i biust na wierzchu, wylaszczona bardzo. Przykre to w sumie. Przykre, mimo że nie przyjaźnię się z moim szwagrem, to jednak samiec, w którego towarzystwie spędzam trochę czasu. Głupi nie jest, tylko to typowy biały rycerz. Podręcznikowy, rzekłbym. Ale dzieci mu się wyjątkowo udały i nie wiem, czy jakoś w to dźgać. Nie moje małpy, nie mój cyrk, ale i tak się zastanawiam. Może z uwagi na chrześniaka.
  13. 14 points
    Poczucie wyższości. Znów poczucie wyższości i mylne założenie że ludzie nie mają wyjścia więc pracując fizycznie. Ona nie zdaje sobie sprawy że wyspecjalizowany pracownik fizyczny może zarobić 3 x tyle ile ona jako pomoc prawna w korpo. Zwyczajnie gardzi pracownikami fizycznymi a priori. Tymczasem ludzie wyspecjalizowani prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą lub firmę rodzinną, pracujący fizycznie mogą zarabiać naprawdę dobrze. Mój kolega z podstawówki ma serwis - naprawa w domu klienta pralki/ lodówki, ilość wezwań od klientów jest tak duża, że ma pracy na 10 h dziennie, a dniówka na czysto to 700 - 800 pln. To tylko przykład mogę je mnożyć. Znam kolesia z doktoratem, który pracuje fizycznie zwyczajnie ma dużo większe pieniądze niż pracując np. na uczelni. Specjalista od instalacji sanitarnych zarabia 5 - 6 k miesięcznie, korposzczurzyca po prawie bez aplikacji 3 - 5 k. Prawdopodobnie ten poznany mężczyzna zarabia ciut lepiej od niej. Problem polega na tym co zwykle: 1 Praca fizyczna według jej światopoglądu hańbi (niezależnie od tego co mówi/ pisze, to ma w głowie). 2 Co koleżanki powiedzą? 3 Nie będzie kim się chwalić na fejsie. Mówiąc oględnie facet jej nie pasuje do wystroju życia
  14. 13 points
    Oj, drogie panie, gdyby w magiczny sposób zmieniono wam płeć i dano misję znalezienia partnerki, to byście się po miesiącu popowieszały wszystkie. Witamy w codziennej rzeczywistości mężczyzn. Sam, będąc swoistym czadem z wyglądu, wiele razy spotkałem się z odrzuceniem po dłuższych czy krótszych znajomościach, i nigdy mi nie przyszło na myśl, aby roztrząsać to nigdzie w przestrzeni publicznej. Nawet wczoraj kazałem kulturalnie jednej pani spierdalać, to później mi srała na fejsie, że jak to tak można, a teraz pomyślcie sobie, że jesteście odrzucane kilkadziesiąt razy w miesiącu. Psychiatryki by nie wyrobiły. "Silniejsza płeć", yeah, right. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  15. 13 points
    Matrix się broni przed zmianami od wewnątrz. Jesteśmy dla niego wirusem. Czymś na kształt kontr-ewolucji. Przy takiej zmianie męskiego paradygmatu, jest dla ustalonego "porządku dziobania" sporym zagrożeniem. Dotychczasowy porządek da się utrzymać w ryzach, dopuszczając istnienie jedynie "wentyla bezpieczeństwa", czyli ruchu na na niezbyt dużą skalę. Coś jak tolerowane enklaw subkultur młodzieżowych za komuny, stanowiących kanalizatory buntu. Obawiam się, że dla ewolucji jesteśmy i tak ślepą odnogą i swoistym "folklorem". Świat jest zbudowany na poświęceniu i wyzysku mężczyzn z czego korzyści czerpią wszelkiej maści mind-masterzy, wspierający na różne sposoby mniej świadomych "pożytecznych idiotów". Zresztą podwójnie pożytecznych. Dając więc możliwość folgowania hejterom, pozwalają im realizować ich niespełnienia i zaburzenia, dzięki czemu ci są jeszcze w dodatku zadowoleni i mają poczucie "misji" i uczestnictwa w czymś ważnym, tak naprawdę ciężko pracując na dobrobyt architektów. Ale przecież każdy ma prawo zrobić ze swoim życiem co zechce, nawet spłukać je w kiblu. Nie liczę więc na masowość, jednak wymusimy (mam na myśli podobnie myślących) choćby drobne korekty systemowe. I pomyśleć, że tak naprawdę powinniśmy być za to wdzięczni feminizmowi. Oddał męskości sporą przysługę, chociaż nawet nie zdaje sprawy, że sobie - niedźwiedzią. Ale może właśnie o to chodziło architektom feminizmu?
  16. 13 points
    Przykre, że masz takich znajomych i rodzinę. Jak sobie wyobrażasz swoje życie? Życie jakby nie było młodego faceta. Wśród fochów partnerki, wrzasków i przekleństw obcego dziecka? W nie swoim domu? Co zrobić??? Zrobić to samo tylko w odwrotnej kolejności tj. wyprowadzić się do swojego małego mieszkania, rzucić obecną pracę i podjąć inną w oddalonej miejscowości. W między czasie kupić stopery do uszy aby nie słyszeć opinii jakim to jesteś niedojrzałym egoistą, który nie potrafi przyjąć daru w postaci miłości samotnej matki i jej dziecka.
  17. 13 points
  18. 13 points
  19. 13 points
    Moja ulubiona z kolekcji jesień-zima
  20. 13 points
    Ja pierdole! Panowie jakie wy macie problemy - jakieś tam chÓjowe laski was molestują a Wy to na zimno! jak zawodowcy! Kurłła! mnie za młodu nikt nie molestował (nawet żadna gruba baba), teraz z resztą też nie. Zaczynam popadać w kompleksy na tym Forumie ;DDDDDDDDDDDDDDDDD
  21. 12 points
    Ty, weź wytrzeźwiej i nie odpierdalaj. Trzeba Cię tu. Wiecie kiedy umierają fora? Kiedy wszyscy zaczynają mowić jednym głosem.
  22. 12 points
  23. 12 points
  24. 12 points
    Albo jak się nie ma czego pragnie to się kradnie co popadnie, jak mawiają bracia Rosjanie. Bo liczy się wnętrze.😂😂
  25. 12 points
    @Vstorm Chodzisz w damskich stringach? Jak nie to po ch.j się wypowiadasz i narzekasz. Czekałem tylko na ten moment gdzie w damskim temacie o majtach się wypowie jakiś gość ze swoją opinią. Damski temat to zostaw go babom.
  26. 11 points
  27. 11 points
    Ty wiesz co chcesz zrobić - brakuje Ci jedynie akceptacji zachowania "niepopularnego społecznie". Podjąłeś decyzję, teraz zaś potrzebujesz jedynie społecznego dowodu słuszności tej decyzji. Wywaliłem z tego cytatu wszystkie usprawiedliwienia, którymi się oszukujesz. Zostały wyłącznie fakty. Widzisz co zostało, jak to wygląda... Nie ma za co. Dlaczego myślisz, że ona będzie się stosować do rad, których Ty nie wprowadzasz w życie względem niej? Ty zachowujesz się wobec niej tak, jak ona względem syna. Problemy z jej dzieckiem musiałbyś zacząć rozwiązywać od problemów z jego matką. Problemy z jego matką - od problemów z samym sobą. "To nie był szantaż, to była nasza wspólna decyzja". Wbrew obiegowej opinii kobiet i ich "mundrościom", nie każdy mężczyzna jest zawsze gotowy do seksu - szczególnie do seksu z kimś kto go odpycha mentalnie. Ona robi Tobie krzywdę. Przy przedłużających się tego typu zachowaniach - może okazać się, że będziesz potrzebował pomocy lekarza... Co w tej relacji jest warte Twojego zdrowia? Jesteś w JEJ mieszkaniu, pracujesz u JEJ rodziców, masz JEJ zrobić dziecko, masz wychować JEJ dziecko (które zrobiła z "prawdziwym mężczyzną" - a przynajmniej tak to teraz widzi). Więc według niej - jesteś jej własnością, czworonożnym bankomatem. Ty śmiesz mieć własne zdanie - to wywołuje złość, jak się bankomat popsuje i nie wykonuje poleceń. A że polecenia nie mają sensu - to inna sprawa, tego ona już nie widzi. A tak naprawdę sprowadza się to do jednego - dlaczego ona ma szanować Ciebie, skoro Ty sam się nie szanujesz... ... bo seks to tylko zadaniowo, "znaj łaskę Pani i swoje miejsce". Albo żyjesz dla innych, albo dla siebie - to alternatywa wykluczająca. Albo jesteś podmiotem swych działań, albo przedmiotem działań innych. Wybór należy do Ciebie. Primo - możesz się zdziwić, ile osób zostanie po Twojej stronie. Secundo - czasem trzeba odsiać ziarna od plew, taki "test" powie Ci kogo TY powinieneś odrzucić! Żeby nauczyć się być z innymi ludźmi, najpierw nauczyć się musisz być sam ze sobą. Dopiero kiedy nie boisz się zostać sam, masz prawdziwą wolność wyboru - bo w tej chwili, związek to nie jest twój wybór, a wybór Twojego strachu przed samotnością. Któremu TEŻ pozwoliłeś rządzić swym życiem. Ile poświęcisz, aby ten strach się nasycił? Naprawę swojego życia zacząć musisz od siebie. Dalej to samo. Jeśli swoje szczęście uzależniasz od innych ludzi - to masz problem. W tej sytuacji, taki jaki jesteś teraz - nie dasz rady. To była wersja demo, i ona nie ma potrzeby aby uruchamiać ją ponownie. Najpierw napraw siebie - przestań się bać utraty, przestań się bać samotności - wtedy, ewentualnie, może miałbyś jakąś nikła szansę; może 1/30. Nawet przy powodzeniu, byłaby to walka z trzymaniem ramy dzień po dniu, aż w końcu - w chwili choroby, zapomnienia, słabości - i tak ponownie skończyłbyś w tym samym miejscu. To wysoka cena za określony odcinek czasu, w którym Twój strach przed samotnością zostałby utajony; po co pić co dzień więcej alkoholu, jak można zerwać z nałogiem? A ogólnie - to mężczyźni są tą romantyczną płcią. Kobieta na Twoim miejscu ani chwili by się nie zastanawiała...
  28. 11 points
  29. 11 points
    Przede wszystkim - panowie, spokojnie. Zanim zaczniecie rzucać kalumnie, zastanówcie się sami, dlaczego czujecie się upoważnieni do "rzucania kamieniem" a zwłaszcza, czy macie ku temu podstawy. Tu mamy proste założenia: a) każdy ma swój mózg i aparat poznawczy, żeby weryfikować to co czyta b) słowo pisane, tezy i opinie podlegają tutaj żywej polemice. Nie ma powodu pozostawiać ich bez merytorycznej miazgi jeśli masz argumenty. c) forum ma mieć również charakter pomocniczo-terapeutyczny a nie tylko poznawczy. "Wyrzyg" może być jak na kozetce u "psychola". d) nie wiecie ile i czego jest ukrywane i kasowane e) nie realizujemy jedynie słusznego programu ani PZPR, NSDAP ani AntyFemiNAZI f) duża swoboda wypowiedzi ma swoją cenę, płacicie ją albo nie, bez stękania g) jeśli ktoś nie chce czytać co komu w duszy gra, niech nie czyta, zawsze może iść na onet Jedynie słuszna linia partii już była. Wielokrotnie. Hehehe. Historia świata, to historia spisków. Sam nasz kraj było ofiarą kilku dotkliwych. Serio - nie nauczyłeś się tego z historii? Toż to szczyt naiwności. Nawet głupie kartele i trusty nimi są. A co dopiero syndykaty polityczne i inżynieria społeczna o zasięgu geo. Ale to może trzeba w czymś "zauczestniczyć" żeby zrozumieć, zamiast tylko teoretyzować, łykać propagandę dla naiwnych i dawać się robić w konia.
  30. 11 points
    Wasze fantazje muszą jeszcze urosnąć. @MalVina Ty też się wkrótce pojawisz w komiksie. Odc. 4 - CyberBadboy 2077 https://i.ibb.co/gZnQD7x/komiks-odc-4.jpg
  31. 11 points
  32. 11 points
    Kobiety pociąga u faceta to co zawsze: 1. Pozycja społeczna, władza (dyrektor, prezes, kierownik,) a z tym najczęściej wiąże się następny punkt 2. Kasa - im więcej tym lepiej - kobiety nazywają to słowem "bezpieczeństwo" czyli łatwe życie na koszt misia. Dziwnym trafem jak spotkają i omotają takiego misia, to ich praca zawodowa staje sie bardzo męcząca, znęcają się nad nią w pracy, jest przemęczona i zestresowana, najchętniej by się zwolniła, albo chociaż poszukała jakąś lekką najlepiej na pół etatu aby się nie przemęczyć. Często szybko zaciąża i lecia na L4 aby po porodzie już nigdy do pracy nie wrócić bo przecież zajmuje się bombelkiem 12 h na Twarzoksiążce. I tak można by pisać godzinami na ten temat. 3. Fizyczność faceta - przypominam projekt Klaudiusz A najbardziej kombinacja tych 3 punktów. Ale i to nie gwarantuje że pańcia będzie szczęśliwa. Bo miś za dużo pracuje, chodzi na siłkę, ćwiczy, A mógłby jej pomóc w obowiązkach domowych. Po 12 godzinach pracy wymyć kibel, pozmyać naczynia bo pańcia zmęczona całodziennym przebywaniem w domu z bombelkami, mimo tego, że do pomocy ma opiekunkę. Zawsze będzie coś, za mały, za wysoki, za gruby, za chudy, za dużo pracuje i nie ma go w domu a jest kasa, za mało pracuje siedzie w domu nie ma kasy. auto z salonu kupił za małe, dom piętorwy 300 m2 za ciasny i pańcia się tam dusi bo chce basen i swoją salę gimnastyczną. A jak się pacia tym znudzi to weźmie rozwód i zabierze wszystko i jeszcze weźmie alimenty na siebie bo jej poziom życia spadł i musi jakoś utrzymać te majątki. Także .... przewalone. I chyba trzeba robić swoje nie oglądając się na pańcie. Jest z nami OK, nie ma żadnej pańci też OK.
  33. 11 points
  34. 11 points
    W pewnej małej miejscowości zmarł proboszcz i oczywiście po śmierci poszedł do Nieba. Powitał go św.Piotr i wskazał na jakiś wolny stołek w Niebie. Siedzi wśród ogromnej rzeszy ludzi, Pan Bóg bardzo bardzo daleko. Blisko Boga sami Papierze, święci itp. Proboszcz nie zmartwiony - uznał że gdzie mu, takiemu "malutkiemu" do takiego towarzystwa. Ale w pewnym momencie coś go zmroziło. Zauważył w pierwszym rzędzie, blisko Boga kierowcę ich wioskowego "PKS-a". Zbulwersowany biegnie do św.Piotra. - Św.Piotrze jak to jest. Ja całe życie chwaliłem Pana, niosłem jego nauki żeby teraz siedzieć gdzieś pod ścianą a takiego szoferzynę obok Pana Boga usadziliście! Gdzie tu jakaś sprawiedliwość! - Synu, jak w niedziele prawiłeś kazania to każdy myślał o obiedzie a on jak popierdalał autobusem to każdy mówił pacierz!
  35. 10 points
    Wpadam tu co kilka miesięcy. I obserwuję. Co się zmieniło? Ano niewiele. Są tu bardzo poważne i ważkie treści, wiele tematów tu poruszanych powinno być głoszonych w wiadomościach o 19.30, lub w szkołach na godzinie wychowawczej. Nic z tych rzeczy. Na forum jest mniej niż 8 tysięcy użytkowników. To kurwa jakiś mikropromil. Bądźmy szczerzy. Czemu tak jest? Są dwa powody. Tu są prezentowane bardzo niewygodne i niepopularne treści, hejtowane z każdej możliwej strony. A po drugie, 99% społeczeństwa Polandii (a może ludzkości) nie chce słyszeć, że myszka to nie jest takie znowu wielkie szczęście. Mężczyźni są wściekli, ale panie tym bardziej. Mówi się też tu o kapłanach, pseudo łącznikach z Bogiem. Hehe, wasz ksiądz dobrodziej bardziej myśli o tym jak spłacić alimenty a nie o tym by was owieczki (a raczej barany) wprowadzić do królestwa bożego. Mało nowych użytkowników, których regularnie witam solą i chlebkiem bożym. Ale kuźwa medala mi nie dali. Za ten pot, krew i łzy. Ja to zgłoszę do prasy. To forum jest najlepsze w tym kraiku. Najbardziej wnoszące coś w twoje życie. Tak uważam. Ale nie będzie tak cukierkowo. W kilku sprawach się diametralnie nie zgadzam z właścicielem tegoż przybytku. Niemieckie auta nie są takie złe. Mam autko z gwiazdą. Ja nie będę wymieniał marki. Przez 10 lat użytkowania nie miałem żadnej awarii. Żadnej. Nawet mikroskopijnej rdzy nie ma. Marek to dobry chłopak. Mnie nigdy nie oszukał. I mogę to w sądzie zeznać. Dobrze nawija. I prawdę nawija. Ale ludziska nie mają ochoty słuchać prawdy. Dlatego kanał nie rośnie. Co o tym sądzita, braty szanowne?
  36. 10 points
    Zgadzam się, obecnie nie ma lepszego forum w Polsce na męskie tematy. Twardo, bez ściemy, bez kolorowania mówimy jak jest między innymi w relacjach damsko - męskich. Świetna robota Marka, świetna robota wielu użytkowników, który pompują krew w serce tworu stworzonego przez naczelnego konstruktora. Forum systematycznie rośnie w siłę ale chciałbym zauważyć, że jego popularność ma odbicie w naszym społeczeństwie. Wiemy jak to wygląda, większość ludzi to Janusze i Grażyny, (zazwyczaj) dobrzy ludzie ale o niskim poziomie świadomości. Tego nie zmienimy, a jak dodamy do tego fakt, że naszą inteligencję mordowano wiele razy to mamy co mamy.
  37. 10 points
  38. 10 points
    To jest jeden z mitów matrixa, że żeby gdzieś jechać to musisz mieć towarzystwo (najlepiej żonkę i dzieciaki bo inaczej nie jest prawdziwy facet). Nie wierz w takie teksty i nie wierz w to, że jak jesteś sam na wyjeździe to wszyscy to wiedzą, ludzie się patrzą, współczują Ci i po cichu coś mówią Ludzie, co tak sądzą nigdy nie wyjdą poza strefę komfortu, nic nie zobaczą i opierają swoje uczucia o innych. Potrzebujesz tylko: - odważyć się czyli zrobić pierwszy krok. Np. wycieczka rowerowa, wyjazd do innego miasta na parę godzin. - NAJWAŻNIEJSZE realnie polubić siebie, zadbać o relację z własną osobą. To relacja na całe życie. Ty masz budować siebie, spełniać swoje cele i potrzeby. Załóżmy, że Twoim życiowym marzeniem jest zobaczenie Wyspy Wielkanocnej to odłożysz marzenia bo znajomi nie jadą, bo nie ma chętnych? Będziesz tracił najlepsze lata życia czekając na coś co się nie wydarzy czy weźmiesz sprawy we własne ręce? - Potrzeba oczywiście posiadać jakieś realne cele tych wyjazdów. Odpoczynek, poznanie kogoś, zobaczenie czegoś. Ty jedziesz tam coś robić albo odpoczywać ale NIE JEDZIESZ TAM ŻYĆ TYM, ŻE JESTEŚ SAM. To ma być świetnie spędzony czas. - uwierz, że robiąc ten pierwszy krok zaczną się dziać cuda, człowiek czuje się zdecydowanie lepiej, zawsze ktoś się po drodze nawinie, coś się wydarzy. Wczoraj właśnie wróciłem z kilkudniowej wycieczki do Włoch samotnie. Miałem mega tanie bilety (120zł), nikt nie zdążył się ogarnąć i pojechałem. Ani przez chwilę nie odczułem, że czuję się samotny. Przez 3 dni przeszedłem 35 km, skosztowałem świetnej kuchni, parę osób poznałem przelotnie i zaczepiła mnie na ulicy prostytutka (sex for 100 euro, nie skorzystałem ). Świetnie spędzony czas, odpoczynek od Pl a przede wszystkim zimy. Podsumowując nie, nie uważam, że to głupio Większość ludzi szanuje tych co zbierają się na takie ruchy bo wiedzą, że sami nigdy się na to nie zdobędą Ponadto w dzisiejszych czasach podróżowanie jest tak łatwo dostępne, że żal nie korzystać.
  39. 10 points
    A po co dawać zarabiać biurom podróży tym bardziej w podróżowaniu po Polsce. Rozkład jazdy pkp lub busowy ewentualnie rozkład lotów do tego stronka z szukaniem noclegów typu booking lub trivago i wio w szeroki świat. Ja już sporo lat jeżdżę solo po Europie korzystając z tanich linii lotniczych plus noclegi na bookingu i jest zajebiście. Nie wyobrażam sobie zorganizowanego zwiedzania typu : "proszę wycieczki a to jest smok wawelski a to zamek ,zwiedzamy nie śpimy." Wielkim plusem organizacji wyjazdu i wyjeżdżania solo jest to że oprócz kraju, miejsca poznajesz siebie jak sobie radzisz w nowych, nietypowych warunkach. Po wielu różnych przeżyciach wyjazdowych wiara w siebie i to że zawsze dam sobie radę szybuje w szybkim tempie i chyba za to najbardziej lubię podróże na wariata z plecakiem. No i jak jedziesz sam to nie musisz znosić wkurwiających ludzi typu księżniczki czy najebani janusze itp. Głupio to chujowo przeżyć życie zasłaniając się przekonaniami z czapy.
  40. 10 points
  41. 9 points
  42. 9 points
    @Hippie Takiego to nie mam ale mam za to: Tak wiem trochę mało
  43. 9 points
    Witajcie, Aby dobrze opisać moją historię zrobię to w rozdziałach, choć i tak połowę pominę, bo jest tego na na kilka tomów. ROZDZIAŁ I - WYŁĄCZENIE SIĘ MÓZGU Panią poznałem budując swoją małą lokalną telewizję Internetową na jednym z wywiadów na którym była gościem. Napisała książkę i po prostu o tym rozmawiała ze spikerką. Zakochałem się od pierwszego wejrzenia, jak błysk z jasnego nieba. Papka z mózgu. Mógłbym wtedy wszystko rzucić byle być obok niej. I tak zaczęła się historia. Dostrzegłem to już za późno i z perspektywy czasu, ale od początku 90% zaangażowania w związek wkładałem ja. Nawet sama mi to powiedziała kiedyś, że "wydreptałeś sobie ten związek". Bo wielka Pani (czego nie widziałem na początku) nie raczyła się zaangażować w równym stopniu. Byłem na dorobku i nie miałem praktycznie nic. Bardzo chciałem z nią być. Ona z dość bogatego domu. Kupiłem auto na którego utrzymanie nie było mnie stać, bo wielka Pani powiedziała, że jak kupię CLIO ( chciałem wtedy kupić nowe w leasing na firmę) to do niego nie wsiądzie). Ja ciągle do niej jeździłem, zabierałem ja na wyjazdy, wycieczki, kawy, obiady itd. Ona przyjechała do mnie może 1-2 razy. Od początku przez 5 lat związku nie chciała żadnych wspólnych zdjęć, co mnie od początku trochę dziwiło, ale ok. Nie robiłem nic wbrew temu co Pani chciała. Zbiegiem okoliczności zaczęło się mi nawet nieźle żyć. Na swojej firmie zarabiałem i pracowałem u znajomego jako jego prawa ręka. I wszystko szło do przodu. Sielanka, wyjazdy, seks non stop, w domu, w aucie, w hotelu, rano, wieczorem. Ale nic nie trwa wiecznie. RODZIAŁ II - KRACH NA GIEŁDZIE UCZUĆ Zaszła w ciąże czego bardzo chciałem i ona wtedy też (bo później to była moja wina) i było ok. Byłem na każde zawołanie. Seks był non stop. Wszystko super. Przyszedł moment w którym ze znajomym dość mocno się pogryzłem i odszedłem z jego firmy. Zostałem tylko na swoim. Nie było lipy, bo kasa była odłożona, dwa auta, mieszkaliśmy u niej, bo tatuś kupił jej mieszkanie, więc ja decyzję o zakupie czy budowie domu odłożyłem w głowie na kilka lat do przodu (co zostało wykorzystane przeciwko mnie). Była już jesień, poród na wyznaczony na styczeń. W między czasie poznałem super gościa (kucharza), a że zawsze chciałem mieć kanjpę to postanowiliśmy zrobić biznes razem. Wynająłem lokal. I tutaj krach. Od kiedy ją poznałem wszystko jej mówiłem, wiedziała o wszystkim, co robię, co zamierzam, co planuję. Na poczatku przez 2 miesiące mówiła, że pomysł super. Że ona też miała takie marzenia. Ja sobie mówię, cholera złota kobieta. Kilka dni po tym jak wynająłem lokal zaczęło się gadanie, z dnia na dzień coraz większe. A może zrob sam, bez wspólnika. A może coś innego, a może sro, tamto. A jak nie dasz rady. A bo cie nie będzie w domu. A bo będziesz wracał późno. Po tygodniu maltertowania psychicznego, zerwałem umowę, a że byłem dupa jeszcze w biznesie w umowie nie było opcji wypowiedzenia jej. Musiałem zapłacić 90tys. kary. Firma to była duża, bo mają w nieruchomościach pół Łodzi i nie chciałem bawić się w sądy bo ciąża bo dziecko, czego teraz żałuję. Sprzedałem jedno auto i wziąłem kredyt. Spłaciłem. PS. zapomniałem wam dodać. Pani aktualnie ma 32 lata. Ja jestem 5 lat młodszy. Nigdy nie pracowała bo zawsze tatuś ogarniał wszystko, miał dużą firmę. W trakcie naszego związku oboje jej rodziców zmarło. Mama chorowała 15 lat na płuca. Tata rak trzustki. Przez pierwsze 2 lata w związku karmiła mnie tym jaki to jej tata i rodzina są źli. Nie odbierała telefonów od rodziny. Miała mnie wtedy na wyłączność. Byłem jej spadochronem i oparciem i wierzyłem w to wszystko co o nich mówi. Co w 90% było kłamstwem. Mama zmarła gdy byliśmy na wakacjach nad morzem 4 lata temu. Od tego czasu to moja wina, bo gdyby ona była wtedy na miejscu, mama żyłaby do tej pory, a wyjazd to był mój pomysł. Separowała się od niego, ciągała go po sądach o majątek po śmierci mamy. Tata zmarł 2 lata temu w święta. Tez moja wina, bo gdyby mnie nie poznała to by się od niego nie odsunęła i był żył. Nigdy nie namawiałem jej do zerwania kontaktów w rodziną. Wręcz przeciwnie. Wiele razy pytałem czemu nie odbiera od nich telefonów. Teraz wmawia mi, że to moja wina. Żenada. Ale co jest warte słowo przeciw słowu. Szkoda, że jej nie nagrałem. Potem zaczałem to robić. RODZIAŁ III - DZIECKO, ŚMIERĆ TATY I LODOWA KRAINA Syn urodził się w styczniu. Byłem przy całym porodzie potem dzień w dzień w szpitalu. Przyjechaliśmy do domu i zaczęła się lodowa pustynia. Zero czułości. Zero przytulania. Buzi nie, bo ona musi właśnie podłogę zmyć. Zawsze była wymówka. Zasypiała odwrócona plecami. Jak się przytulałem to nie bylo reakcji, mogłem, ale ona nie reagowała. Więc z czasem i to przestałem robić. Ale to bardzo boli, siedzi w Tobie jak cierń i krwawisz wewnątrz. Z bezsilności płaczesz w środku, głęboko w sobie. Dlaczego ktoś tak Ci bliski, nagle przestaje Cię zauważać. Nie jesteś już potrzebny? Już mnie nie kocha? Generalnie jak kobieta urodzi dziecko to nic innego, tylko jej kurwa tron i salę tronową zbudować, tam posadzić i bić pokłony, bo ona dziecko urodziła. Wielkie osiągnięcie życia. Jej się teraz należy wszystko, Ty to wgl jesteś tyle co ten dywanik pod drzwiami wart, bo ona jest wielka matka rodzicielka tej ziemi. Kurwa cud się stał. Objawienie. Bóg zstąpił. Panią na lektykę i klękajcie narody. Co to ona nie przeszła. 10 kilometrów pod ziemią, własnymi rękami wydrążyła tunel i wykopała dziecko, potem z własnych włosów zrobiła linę, wyczągała się na powierzchnię, stoczyła epicką bitwę z wilkiem i zającem, wspięła się na Mount Everest po czym wzbiła się w przestrzeń, pokonała Voldemorta i Vadera, zbudowała gwiazdę śmierci, pokonała zło na świecie i oto jest królowa, sól tej ziemi, jedyna na świecie kobieta która urodziła dziecko. Seks, a co to wgl jest? Jakaś bakteria? Nie słyszałam... Tu rozumiałem swój pierwszy błąd. MIESZKAM U NIEJ. KURWA. Nigdy tego nie róbicie. Albo u siebie, albo na wspólnym, albo u rodziców, albo wynajmij, ale nigdy kurwa przenigdy nie wprowadzaj się do niej. Gdy syn miał miesiąc, zaczęła się gadka dzień w dzień i kłótnie, że ona musi ode mnie odpocząć. Że wszystko ją wkurwia co robie. Że wracam z siłowni o 24 i ją budzę (a kiedy kurwa mam iść jak pracuje, potem jestem z dzieckiem, potem ogaraniam mieszkanie i robi się 22). Były pretensje dosłownie o wszystko. Zaczęła się gadka, żebym wyprowadził się na tydzień. Ona musi odpocząć. I tak 2 miesiące mnie maglowania. W końcu pewnego dnia była kłótnia jak zwykle, a suka zaczęła zmieniać zdanie i fakty i puściłem jej nagranie, że miesiąc temu mówiła zupełnie coś innego i się zaczęło. Awaktura jak talala, że ją nagrywam w jej własnym domu i jak śmie wgl. Ale to była jedyna broń, żeby pokazać jej jaką jest hipokrytką. Ale wróć "w jej własnym domu". Aha jeszcze wróć - w ciąży bardzo chciałem, mówiłem o tym bardzo często, żeby wziąć ślub, ale ona że nie, że jak dziecko będzie miało rok może dwa. Trochę się dziwiłem, że nie chce tego sformalizować, ale cóż, ja zawsze szedłem Pani rękę i tu w sumie dobrze, że to tego nie doszło. Ok przewijamy dalej. Czyli dowiedziałem się, że nie jestem u siebie. Chciałem załagodzić sytuację dla dobra dziecka i powiedziałem, że ok wyprowadzę się na tydzień. Oczywiście dzwoniła non stop i byłem rano i wieczorem. Jak ten pies kurwa na pilota. ŻENADA. Ale łożka nic, przytualania. Lodowa kraina full opcja last minute power 3000 pro. Po 2 dniach powiedziała, że ona potrzebuję więcej czasu. Ok. Dwa tygodnie. Potem miesiąc. Z miesiąca zrobiło się pół roku. A wyprowadziłem się na początku maja. Byłem sobie Pan piesek. Dawałem kase. Rano i wieczorem byłem opiekować się dzieckiem. Do tego mały był na 5-6 godzin dziennie u niani za co ja płaciłem, bo ona musiała w ciągu dnia odpoczywać. Mieszkanie 40m2, brak pracy i jedno dziecko. Ale kurwa Pani jest zmęczona bardzo. Dodam, że nigdy nie gotowała i nie gotuje. Dziecku podgrzewa gotowce. Więc jej jedynym obowiązkiem było zająć się dzieckiem i posprzątać. Auto jej kupiłem (fiata 500 za 30tys. jak pojechaliśmy go odebrać we Wrociławiu to zrobiła taki cyrk, że mi było wstyd przed gościem, bo ona nie będzie jeździła takim gównem, Pani chce Mercedesa, ale wtedy się postawiłem i mówie, że albo nim wraca, albo go sprzedaję i niech jeździ autobusem). Więc miała wszystko. A ja mieszkałem sobie osobno na telefon jak pies. PS. Po urodzeniu dziecka nie stałem jako super finansowo. Kara za lokal. Dochody tylko z własnej firmy i brak głowy do jej rozwijania przez sytuacje z toksyczną partnerką. Ale jakoś było. Starczało na wszystko. Ale mówiła mi, że jej nie pociągam tak jak kiedyś. Dlatego nie ma seksu. Bo ja sam jej daje takie syngały, bo sam nie czuję się super samcem, bo nie mam takich finansów jak kiedyś i wlg nie jestem facet bo nie mam dobrej firmy i dobrego auta i nie stać mnie żeby zbudować dom. Dom? Przecież ustaliliśmy że przez 3-4 lata mieszkamy tutaj i nie było problemu, potem myślmy o zmianie. Serio? Ona nie pamięta, żeby coś takiego było ustalane. Ręce opadają. Wszystko obraca się przeciwko Tobie. Walczysz z wiatrakami i samym sobą. Choć miała wszystko co trzeba, to było źle. Wiele razy się prosiłem o seks. Wiele razy prosiłem się o uwagę, co jest żenujące i daje tylko satysfakcję drugiej stronie w takiej sytuacji. Z perspektywy czasu żałuję, że byłem taką pizdą. ROZDZIAŁ IV - POWRÓT, ROZCZAROWANIE I WENETRZNA REBELIA Wprowadziłem się ponownie na początku grudnia. Było ok. Seksu prawie wgl innych czułości tez wgl, ale cieszyłem się, że jesteśmy razem. Pogodziłem się z brakiem seksu. Zrezygnowałem wewnętrznie z siebie i swoich potrzeb, co jest chore. Święta. Nowy Rok. Fajnie. Od stycznia powtórka z rozrywki. Lodowa kraina vol.2 Ostateczne Starcie. Po tym jak pierwszy raz mnie wyjebała z mieszkania. Płakałem, nie powiem. Chodziłem jak struty, ale to mnie z biegiem czasu pozbawiło uczuć do niej. Po prostu miłość wyparowała. Facet buduje związek na łóżku. Gdy tego nie ma z czasem stajesz się głazem. Przestajesz się starać. Nie inicjowałem. Nie przytulałem się. Jej to raczej było na rękę. Minął rok od porodu. Ale nie zmieniło się totalnie nic. Królowa lodu w swoim królestwie. Dała mi dosadnie znać, że to jej teren. Moje rzeczy trzymałem w 2 pudełkach kartonowych na dnie szafy. Reszte mebli to były jej ciuchy i małego. Moją resztę miałem w bagażniku w aucie. Przez cały grudzień i styczeń nie miałem nawet kluczy do mieszkania. Ogarnia to ktoś? Po wielu kłótniach dała mi komplet. Ale w tym wszystkim nie było już miłości. Myślałem, że jak przestanę się starać to ją coś ruszy. Nie ruszyło. Zero uczuć. Zero empatii. Rozmowy jak ze ściną. Ona ma we wszystkim rację. Ja jestem ten gorszy sort. Miałem to już w dupie i miałem tego dość. Przeszły mi smutki. Wieczory spędzałem na mieście albo w biurze. Tam był spokój, cisza. Nikt nie marudził. Nikt nie pierdolił bez sensu. Kilka razy byłem na paniach z Roksy, bo musiałem się wyładować. Wewnętrznie sobie udowodnić, że jestem dalej facetem. Zero skruchy. Nie żałuję. Nie zależało mi już. Zapisałem się na kurs programowania do Warszawy. Spakowałem moje dwa pudełka i wyszedłem. Ona z wielkim płaczem, a ja z uśmiechem - wolność myślę sobie. Ku chwale. Po wolność. Jadę. Ps. w miedzy czasie obrabiała mnie do moich rodziców i znajomych. Gdy prosiłem, aby czegoś nie mówiła bo to jest tylko do jej wiadomości. Nigdy, nawet raz nie dotrzymała słowa. Zawsze się dowiedziałem, że puściła parę. Można być z kimś takim? ROZDZIAŁ V - PRZEBUDZENIE MOCY W warszawie mieszkałem od maja do końca września. W tym czasie Pani nawet raz do mnie nie przyjechała. Nawet raz. Ja na początku przyjeżdzałem 2-3 razy w tygodniu. Nie chciałem żeby dziecko mnie zapomniało. Zdarzyło się, że nawet kilka razy nie otworzyła mi drzwi, bo przyjechałem "za późno". Z czasem przestałem. Byłem tylko w weekend spędzić czas z synem. Przez cały ten czas pretensje, non stop telefony że ją zostawiłem, że jestem pizda nie facet, że kto tak robi. Że jestem tu bardzo potrzebny. Ale sama nie pomyślała, że nie zrobiła nic, żebym nie wyjechał. NIC. Zrobiła wszystko, żeby tak się stało. Mówie jej, przyjedź mam mieszkanie, ty odpoczniesz ja zajmę się małym w Warszawie. Ona nie przyjedzie.... Miałem w dupie jej żale. Przez te miesiące odreagowałem, nabrałem dystansu, ale trochę mnie ruszyło. Pomyślałem, że może czas to poskładać. Może się ogarnęła. Na początku października wróciłem. W między czasie stwierdziłem też, że programowanie to nie moja bajka, ale kurs zrobiony. Wróciłem na miejsce też z tego względu, że chciałem być blisko dziecka i zakładam nowy biznes o którym myślałem od zawsze. Ok wrociłem. Wiedziała o tym, bo dzwoniłem w poniedziałek, że od środy jestem na stałe. Ale nie byłem już taką pizdą jak kiedyś i nie narzucałem się i nie prosiłem o nic. Jest środa cisza. Czwartek cisza. Piątek cisza. Pani czeka, aż się odezwę. Ja nic. W sobotę jade po małego bo tak mamy ustalone, że soboty ja przejmuję stery. Pani mówi z wielkim wyrzutem, dlaczego nic nie pomagam od środy. Ja mówie są telefony, to Twoje mieszkanie ja nie będę się wpraszał. Pani mówi dalej, że to mi powinno zależeć, że to ja mam dzwonić. Taki mój obowiązek. Skoro umiałem założyć rodzinę i zrobić dziecko to mam teraz latać. Jaką rodzinę? Rodzina to jest jak ludzie są po ślubie. A ona nie będzie za facetem latać i się prosić. To o kobietę trzeba się starać. Nic nic komentuję. Mówię tylko, że moge Ci puścić kilka naszych rozmów jak to wrzeszczysz jaki to jestem tutaj potrzebny. Jestem od kilku dni i nie widzę jakoś tego, zero konaktu. Zatkało kakało. Odwrócenie kota i moja wina... jak kto nagrywam rozmowy znów. Tak to. Bo Ci nie ufam. W dalszej rozmowie, mówi że ona może mi dać szanse i coś tam, ale muszę się starać, pokazać jej, że mi zależy, ona musi mi znów zaufać. Hę. Ja mówie to samo. Ty pokaż. Bo ja już nie wierzę że się zmienisz... wychodzę. MORAŁ Wróciłem i nie zmieniło się totalnie nic. Tak ja urodziła, tak do tego czasu nic. Pani się nie oddzywa, chyba że musi. Ja też nie dzwonię. Jestem na miejscu i nie jestem potrzebny jak to bardzo mi wypominała. Teraz nie ma wgl gadki. Mamy ustalone kiedy co i jak i za ile. Prawie 6 lat związku. Nauczyło mnie baardzo dużo. Na szczęście nie było ślubu. Zaręczyłem się, ale Pani po godzinie oddała mi pierścionek, mówią, że jej się nie podoba, a zrobił to tylko po to, żeby poszła ze mną do łożka (do czego nie doszło, nie taki był cel, no ale, sami sobie przemyślcie co tu jest odjebało). Mógłbym napisać tutaj dekalog faceta. NIE DAJ SOBIE WEJŚĆ NA GŁOWĘ. Nie dostosowuj się. Nigdy nie żebraj o miłość. Nigdy nie żebraj o seks. Nie bądź pizda na telefon. Nie mieszkaj na jej warunkach. Stawiaj swoje warunki. Dbaj o swoje potrzeby. Mów co myślisz. Bierz co Twoje. W łożku traktuj jak dziwkę, twardo pokaż to ktu jest Panem. Masz być facetem twardym jak Gladiator. Nieważne ile masz i co robisz. Ważne jak się zachowujesz. Nigdy nie daj sobą sterować. Nie pytaj jej o zdanie, rób. Nie spowiadaj się. Nie ufaj w 100%. Nie mów wszystkiego. Nie musi o wszystkim wiedzieć. Nie pozwalaj się poniżać. Nie pozwalaj się stłamsić. Nie pozwalaj żeby podważała Twój autorytet. To TY tu jestem Panem sytuacji. Kobieta musi być trzymana twardo. "Kiedyś zakładli im homonto i orali nimi pole". Kiedyś kobieta znała swoje miejsce. Była do garów, do dzieci i do kuchni. Koniec. Teraz pizdy przez tą równość mają sieczkę w głowie, dlatego polecam poczytać (https://swiadomosc-zwiazkow.pl/hipergamia-kobiet-brak-seksu-zwiazku/) aby być świadomym kobiecej natury. Trzeba naprawdę świadomej swojej natury kobiety, żeby nie zrobiła z Ciebie pawiana i nie złamała Ci serca. Wbrew temu co się mówi, myślę że faceci są 100 razy bardziej uczuciowi od kobiet. Facet będzie z kobietą która nie ma nic i da jej wszystko. Pokocha za to, że jest. W drugą stronę to nie działa. Mało jest kobiet, gdzie ona zwiąże się z "biedakiem" żeby razem do wszystkiego dojść, wspólną pracą. Księżniczce trzeba dać wszystko dać na tacy, bo ona jest kobietą i jej się należy. Potem i tak się okaze, że to za mało i pójdzie w długą. Jebać lata zwiąku, dzieci i małżeństwo. Natura wygrywa. Nigdy nie ufaj kobicie. Wszystko co mówi i myśli jest tymczasowe. Zmieni zdanie. Na obecnym momencie w życiu zdecydowałem się nie wchodzić w kolejny związek. Otworzyłem warsztat samochodowy, zacząłem robić to co naprawdę lubie. I powoli wracam do życia. Seks jak chcecie możecie mieć od reki bez proszenia się sfochowanej partnerki. Wystarczy iść do klubu albo zapłacić. Mam już syna. Kobiety nie potrzebuję. Skupiłem się na zarabianiu silniejszy i zmotywowany jak nigdy dotąd. A ona do końca życia będzie mieszkała w tych 40m2 po ojcu, bo do pracy nie pójdzie. Braciszek bananowy chłopiec przejąć firmę i majątek i daje jej kasę co miesiąc. Więc Królowa Życia żyje na garnuszku brata, krórego jeszcze niedawno miała za zło największe i mówiła jaki to on niedobry jest, jak cała rodzina do której teraz jeździ na herbatki itd... teraz ja jestem ten zły, a rodzina jest super i ona nigdy nie mówiła o nich źlę, ja kłamię :). Może trafi na frajera z kasą może nie. Każdy się na niej pozna z czasem. Zresztą takich jest wiele. Wielu braci przez takie kobiety ma długi albo siedzi. Koniec takiego traktowania. Wkurwia mnie też telewizja i media po promują wizerunek "królowej życia" super zaradnej kobiety co klnie, zachowuje się jak facet i wygląda jak glonojad, a z facetów robią pizdy, pantofli i pedałów. Taki teraz wizerunek kreują media. Głownie TVN. Wszystkie te programy weselne, modowe itd. Tam nigdzie nie ma normalnego faceta. Same pizdy. Bo normalny, prawdziwy facet nigdy nie pójdzie do takiego programu. Przez to wszystko mamy pod górkę. My faceci którzy się obudziliśmy, mamy teraz ciężkie czas do życia. Może jakiś ruch, stowarzyszenie, fundacja? Czas łamać schematy. Czas skończyć z księżniczkami.
  44. 9 points
    @Magician mylisz się jeszcze rok temu było po kilkudziesięciu userów onlione + 200 - 300 czytających niezalogowanych (mam na myśli dzienne apogeum ludzi czytających w tym samym czasie), oczywiście zdarzały się dni z jakimiś tematami, które były rozdmuchane w sieci i wtedy ruch się intensyfikował. Teraz dzienne apogeum userów online to zazwyczaj 100+ zalogowanych userów + 500 - 700 czytających. Czyli w stosunku do zeszłego roku zwyczajowy ruch zwiększył się o jakieś 120%. Zresztą to samo mówią miesięczne statystyki serwera, czyli przez ostatni rok mimo, że był wizerunkowo ciężki (z wiadomych względów) ruch się znacząco zwiększył. Wzrosła też ilość miesięcznych rejestracji nowych kont i zwiększyła się średnia ilość treści na usera. Natomiast YT rządzi się ciut innymi prawami, ale też rośnie systematycznie, jeszcze trochę brakuje mu do poprzedniego kanału, ale tam było kilka mocnych materiałów, które zbierały ponad 100k wyświetleń za film i ściągały ludzi, a teraz za takie treści można stracić kanał, więc klimat się zmienił, nie można dotykać niektórych tematów, co przekłada się na wolniejszy wzrost.
  45. 9 points
  46. 9 points
    Klasyka. Rycerz, bohater ratujący księżniczkę od złego faceta. To jest wersja tej Pani- dla Ciebie i dla otoczenia. Nie popadałbym na Twoim miejscu w samozachwyt. Czy prawdziwa... Możliwe, ale równie możliwe że to bujda. Klasyka eposu białorycerskiego. Fajne to jest ale przejdzie wam. Nie Kompletnie je zlewając i nie przejmując się nimi. Prezydent Macron się nimi nie przejmuję. Patrz na prezydenta Macrona i jego wybrankę. Nie, nie ma sensu. Fantastycznie było Ci na początku z toksyczną babą, o której pisałeś w swojej historii. Tak samo fantastycznie było każdemu facetowi na początku każdego związku z kobietą, która okazywała się później harpią. W tym nie ma nic mistycznego, żadnej niesamowitej więzi, "brat ich dusz" czy połówek pomarańczy. To jest reakcja hormonalna. Nigdy nie utrzymuje się dość długo, żeby zbudować na tym coś trwałego, natomiast po stokroć czasu tego wystarczy żeby zjebać sobie życie. 1. Nie żeń się. 2. Jak już wszedłeś w taki związek nie angażuj się. 3. Tak długo jak trwa stan zakochania (czyli na dobrą sprawę pojebania) ciesz się tym i baw się dobrze, ale nie zrób nic nieodwracalnego. 4. Jak stan naćpania Wam minie, wtedy wszytstko na chłodno, spokój i opanowanie. W mojej opinii taki zwiazek nie ma sensu, nie ma przyszłości. W dodatku w Twojej sytuacji jest dla Ciebie potencjalnie niebezpieczny. - pani z dzieckiem. To jest temat rzeka, o którym poczytać możesz naprawdę wiele tutaj. Teraz jest fajnieni jest zakochanie, ale na dłuższą metę jej priorytetem jest jej dziecko, zawsze będzie na 1 miejscu. Będziesz pogardzanyn bankomatem - różnica wieku w tej chwili jest dla Ciebie tylko liczbą, ale stanie się zyciowym problemem, kiedy po pani zacznie być widać i ten moment przyjdzie bardzo szybko. - różnica wieku działa na Twoją niekorzyść jeszcze w inny sposób: Pani ma doświadczenie życiowe większe od twojego. Ponieważ jest bardzo atrakcyjna, należy wychodzić z założenia że umie rozgrywać mężczyzn bardzo dobrze. Możesz sobie nie poradzić z taką zawodniczką- zwłaszcza, że... -... jesteś po popapranej relacji i nie do końca przepracowanych problemach. -pani po burzliwym związku może byc alpha-widow Reasumując: Biały rycerz po toksycznym związku, do tego bez trzeźwości osądu, bo naćpany hormonami i kobieta, która swoją wkrótce zacznącą podupadać atrakcyjnością wojowała dekadę dłuzej od niego, więc umie takich chłopców rozgrywać bez mrugnięcia okiem i której priorytetem zyciowym jest zabezpieczenie przyszłości swojemu dziecku. Myślę, że nie wyjdziesz na tym dobrze. Po prostu nie zrób niczego nieodwracalnego i poczekaj aż Wam przejdzie zakochanie.
  47. 9 points
    Pachy, nozdrza i kutanga z względów higienicznych.
  48. 9 points
    W nawiązaniu do audycji Marka, wrzucam temat do przegadania w sam raz na chłodne jesienne wieczory, pytanie; czy jesteśmy kowalami własnego losu? Pomijając już pierdy ''kołczów'' którzy twierdzą że tak, a swój los poprawisz jak kupisz u niego cały pakiet ''motywacyjny'' wklejam fragment tekstu z księgi Kohaleta ze ST; '' I znowu widziałem pod słońcem, że szybcy nie rozporządzają biegiem, ani bohaterowie walką, ani mędrcy chlebem, ani roztropni bogactwem, ani rozumni upodobaniem, lecz, że w swoim czasie wszystkich spotyka przypadek. '' Uważam że ta myśl jest chyba najbardziej trafionym fragmentem z całej Biblii, który świetnie opisuję mechanizmu zarządzające światem. Znajomy mnie zapytał, a co na to miłosierny Bóg? Odpowiadam mu po chwili; a kto stworzył takie zasady?? Tutaj wklejam obrazek który pokazuje jak to wygląda w praktyce Photo: Photo: Photo: Oczywiście, starać się zawsze warto, pracować, uczyć się, ale początki naszego życia, rodzina, wychowanie, środowisko determinują je bardzo mocno, mają wpływ na nasze decyzje, co przekłada się na tzw sukces. Drobne różnice od początku życia kumulują się, aż w końcu to one zdecydują o twoim sukcesie. A osobista mądrość i pracowitość to niestety sprawa drugorzędna. Niektórym zdolnym się uda dzięki szczęściu, ale więcej jest takich, którzy polegną gdzieś po drodze. Temat może dość pesymistyczny, nie mniej jednak zapraszam do dyskusji.
  49. 9 points
    Który odważny wklei na jakieś kobiece forum? "Mam to szczęście, że w mojej rodzinie zawsze wykonywało się "poważne" zawody. Mama jest nauczycielką, tata ortopedą, siostra uczy języka angielskiego, a ja pracuję w dziale prawnym dużej korporacji. Zarabiamy na życie tym, co mamy w głowie, a nie mięśniami." Nie potępiam oczywiście ludzi, którzy nie mają innego wyjścia i pracują fizycznie, ale to jednak nie jest moja bajka. Aż do teraz, bo pech chciał, że zakochałem się z kimś takim. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, czym konkretnie się zajmuje. Wspominała coś o branży mleczarskiej, więc pomyślałam, że projektuje opakowania albo pracuje w dziale finansowym, lub księgowości.. To było jak grom z jasnego nieba. Prawie jak w filmie, bo spotkaliśmy się przypadkiem w cukierni i odważyłem się zagadać. Od słowa do słowa i umówiliśmy się na randkę. Wtedy byłem już pewny, że jest spełnieniem moich marzeń. Dopiero po kilku dniach wyszło na jaw, co ona tak naprawdę robi. Jest zwykłą pracownicą na taśmie. Haruje fizycznie i po pracy raczej nie pachnie fiołkami. Zwróciłam uwagę na jej spracowane ręce. Szorstkie, poobijane, jakieś takie nie zadbane. Do tej pory spotykałem się z prawniczkami, wykładowczyniami, finansistkami. To były kobiety wykształcone i potrafiące zarabiać na życie swoim rozumem. Nadal mnie do niej ciągnie, ale chyba trzeba dać sobie spokój. Bo co dobrego mnie czeka u boku kogoś takiego?
  50. 9 points
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.