Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 01/17/20 in all areas

  1. 41 points
    Miesiąc. Jeden miesiąc. Gdyby wszyscy mężczyźni symultatywnie zmówili się i przestali aktywnie partycypować w rzeczywistości, to tyle czasu by wystarczyło, żeby cały ten śmieszny świat pierdolnął. Śmieciarze, kierowcy tirów, kucharze, złote rączki, mechanicy, inżynierowie, programiści, budowlańcy, piloci itd., itp., oraz crème de la crème naszej cudownej płci, czyli biali rycerze - wszyscy jak jeden mąż nie robią nic przez jeden miesiąc, oddając się temu, czemu tylko ich strudzone dusze chcą. Co by się wydarzyło? Śmieciarze Dżesice życie płynie jak w bajce, jednak pewnego dnia zauważa, że kubły ze śmieciami przed jej domem są pełne już od dwóch tygodni, a kolejny wór czeka... W efekcie załamuje ręce i robi ze swojego podwórza chlew, który mógłby posłużyć za alegorię Sodomy i Gomory. W ramach walki ze złym samopoczuciem idzie na zakupy, żeby poprawić sobie humor. Kierowcy tirów Dżesika udała się na cotygodniowe zakupy, ale po przekroczeniu progu sklepu okazało się, że jest coś pusto na półkach... Nie ma już jej ulubionego kremu do cery delikatnej, pasty do zębów, fit herbatników... What the fuck? Dżesika zaczyna się czuć jak w ukrytej kamerze. Kucharze Z nerwów zgłodniała, więc udała się do ulubionej restauracji, ale od dwóch tygodni ponoć nie było tam ich szefa kuchni, po usłyszeniu czego żołądek zagrał jej marsza... Programiści Mówiłem już, że Dżesika zawsze wrzuca focie z jedzenia na mieście na Instagram? Tyle że nie wie, że programiści od jakiegoś czasu nie aktualizowali aplikacji i coś się krzaczy, apka wywala jej jakiś bląd; nikt się nie dowie, że nie siedzi w domu jak jakaś przegrywka... Wpadła na genialny plan! Skoro nie Instagram, to może Facebook? Co prawda, tam ma tylko kilkuset znajomych, a nie dziesięć tysi falołersów, ale jak się nie ma, co się lubi! Złote rączki Dżesika może nie pojadła, ale przynajmniej zrobi sobie selfie z logiem restauracji w tle na Facebooka, tyle że literka w logo spadła z witryny i restauracja zamiast Canal, nazywa się Anal - trochę przypał - a kelnerka mówi, że pan Wiesław od napraw nie odbiera telefonu od dwóch tygodni, a zawsze był pod ręką... Mechanicy Sfrustrowana Dżesika wsiada do auta i wraca do domu, bo przypomniała sobie, że w spiżarce, ma jeszcze zeszłoroczne ogórki i butelkę wina - będzie co jeść - ale po drodze łapie gumę i musi zadzwonić po Assistance. Odbiera Jarek i mówi, że on to pierdoli, bo gra w Wiedźmina; niech se sama zmieni i rzuca słuchawką. Dżesika z bezradności roni pierwszą łzę dzisiejszego dnia... Inżynierowie Dżesika zostawia samochód i wraca na piechotę do domu, ale podnoszony most, którym zawsze wracała, nie został opuszczony po zeszłomiesięcznych naprawach, więc musi popierdalać naokoło - zaczyna zastanawiać się, czy to nie jest jakiś koszmar... Budowlańcy W drodze powrotnej napotyka zamkniętą budowę i żeby dostać się na drugą stronę, musi wspiąć się na mur i przejść przez drut kolczasty, w wyniku czego kończy z raną ciętą na brzuchu. Zazwyczaj wystarczyło, że zatrzepotała rzęsami, a chłopaki już by jej pomogli, ale na horyzoncie żadnego frajera faceta... Piloci Dżesika dzwoni do swojego orbitera, który jest pilotem, ale niestety jest tak paskudny, że nigdy by mu nawet nie dała, ale teraz nie o tym - pilot ma własny helikopter i raz po nią przyleciał, więc teraz pewnie zrobi to znowu, zwłaszcza, że kałuża krwi się powiększa. - "Halo, Stefan, nie uwierzysz, bla, bla, chlip, bla, chlip, chlip, weź przyleć". - "Pojebało?". Biali rycerze Na domiar złego Dżesika od dwóch tygodni nie dostała żadnego lajka, zaczyna popadać w depresję, bo jej zbudowana na wątłych fundamentach samoocena nie dostaje już regularnej walidacji... Pojawiają się pierwsze myśli samobójcze, a zresztą i tak się zaraz wykrwawi. To tyle w kwestii męskiej egzystencji i możliwych konsekwencjach jej braku na tym świecie. Co do kwestii romantycznych - gra jest ustawiona, a karty oznaczone, więc wstajesz od stołu. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  2. 28 points
    Na specjalne życzenie @Dakota i @dyletant w skrócie opisuję swoją historię z rakiem jądra - może się komuś przyda (oby nie). Pewnego dnia, jakieś 3 lata temu w nocy obudziłem się z dziwnym uczuciem, że coś jest nie tak. Poszedłem się wysikać i niemal od razu wyczułem, że na jądrze mam wielką twardą gulę. Dałbym sobie rękę uciąć, że poprzedniego dnia jej tam nie było. Nie mam 100% pewności, jednak nie wiem jak mógłbym tego nie zauważyć. Od razu wiadomo z czym ma się do czynienia, tego nie da się pomylić. Szybka obczajka w google - są 2 opcje: guz jądra albo zapalenie nasieniowodów. Biorąc pod uwagę drugi przypadek - gula była w innym miejscu, dodatkowo inne rzeczy mi się nie zgadzały, a inne z kolei wskazywały na raka - takie jak choćby uczucie ciężkości w jądrze. Zdecydowana większość guzów jądra to guzy złośliwe - takie guzy usuwa się z całym jądrem i nasieniowodami profilaktycznie i dopiero później się je bada. Cięcie odbywa się w pachwinie - tak jak w dzisiejszych czasach przy porodach cesarskich i z takim samym znieczuleniem. Sam myślałem wcześniej, że tnie się mosznę, ale z moszny nie ma dostępu do nasieniowodu. Znieczulenie jest od pasa w dół i jest bezbolesne - bardzo bałem się operacji, ale zupełnie niepotrzebnie - totalnie nic nie czułem. Poza tym znieczulenie takie jest lepsze od narkozy bo w przypadku narkozy budzisz się z bólem. A tutaj znieczulenie działa około doby - nie pamiętam dokładnie ale wstać mogłem dopiero następnego dnia. No i przyznam szczerze, że pierwsze wstanie to hardcore. Naprawdę chylę czoła matkom, które po cięciu cesarskim, następnego dnia wstają i od razu zajmują się dziećmi. Ja jak wstałem pi raz pierwszy, cieszyłem się jak dziecko. Z każdym kolejnym wstaniem jest coraz lepiej, człowiek szybko dochodzi do sprawności i po 2-3 dniach wraca do domu. Po jakimś tygodniu można prowadzić auto, tylko trochę się kuśtyka. Natomiast znacznie gorzej wspominam inny ból, gdy zejdzie obrzęk. Po operacji cała moszna jest obrzęknięta - w ogóle nie widać braku jądra, po jakimś czasie obrzęk znika i po wstaniu z łóżka/krzesła cała zawartość moszny się przemieszcza. Normalna rzecz, tylko nikt nie zwraca na to uwagi, bo i po co. No i to cholernie boli - przez jakąś minutę czuje się mocny tępy ból od którego chce się wyć i płakać. A przynajmniej takie były moje odczucia. Aha, zapomniałbym - jak zauważyłem guza, zrobiłem szybką kalkulację zysków i strat i wynik był jednoznaczny - trzeba cholerstwo jak najszybciej wyciąć, zwlekanie nic nie da. Następnego dnia poszedłem do urologa, który potwierdził moje obawy, dla formalności USG jądra. Pamiętam jak usłyszałem - "tylko niech się Pan nie przestraszy, bo ma Pan bardzo dobre rokowania". Do szpitala zostałem oczywiście przyjęty priorytetowo, od wykrycia do operacji nie minęło nawet 10 dni. No i po miesiącu od operacji wynik - nie chcę opisywać szczegółów, ale ogólnie nowotwór złośliwy, bardzo rzutujący. Skierowanie na oddział onkologiczny, każdy miał inne zdanie. Jedni lekarze mówili, że nie ma bata - będzie chemioterapia. Inni, że wręcz przeciwnie - bardzo szybko zareagowałem i nie powinien zdążyć się rozlać. Ja nastawiłem się na chemię, miałem zrobione badania - markery nowotworowe z krwi, tomografy klatki piersiowej, jamy brzusznej i miednicy i dostałem kartę DILO - dzięki temu wszystkie badania miały być traktowane priorytetowo. Na konsylium okazało się, że przerzutów nie było więc pozostaję przez pięć lat na obserwacji - co parę miesięcy robię tomografy i markery nowotworowe. Brak jądra w niczym nie przeszkadza - jestem sprawny seksualnie tak samo jak wcześniej, nie zmienił mi się głos, teoretycznie mogę mieć dzieci - podobno ilość plemników jest wystarczająca. Brak jądra jednak widać - jeśli ktoś chce, może sobie zrobić protezę i chyba nawet jest refundowana, ja nie widziałem takiej potrzeby. W kąpielówkach chyba nie widać różnicy - ja w sumie nie zwracam na to uwagi. Gratuluję wszystkim, którzy dobrnęli do końca, mimo wszystko mam nadzieję że nikomu się to nie przyda Jeśli ktoś ma podejrzenia, śmiało do urologa - nic nie stracicie, a możecie tylko zyskać na czasie. Ja za pierwszym razem czułem się dziwnie, jak facet macał mi jajka, teraz w ogóle mnie to nie rusza. W sumie facet trzymał w rękach tysiące przyrodzeń, mam na to "wyjebane jajco" Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś więcej, piszcie śmiało.
  3. 21 points
  4. 20 points
  5. 18 points
    Witam. Po raz kolejny chciałbym sie podzielić wnioskami z po prostu życiowych obserwacji. Ostatnio troche skupiłem sie na męskim niedbalstwie gdyz sami nie jesteśmy bliscy perfekcji ale dzisiaj wrócę do starego dobrego krótkofiutowego szowinizmu. Mowa będzie o czymś co zabija miłość kobiety odrazu a stosunkach towarzyskich w najlepszym wypadku jesteś traktowany jakbyś śmierdział nawet jeśli uprzednio byłeś zagadywany. Przeważnie wystarczą 2 słowa - ROZDZIELNOŚĆ MAJĄTKOWA. Inne niż wszystkie (~0,00005%) znienawidzą dopiero jak dodasz, że ślub z intercyzą czy bez to w zasadzie to samo gówno dla mężczyzny. Do tego momentu nie napisałem nic nowego ale proszę wytrzymać dalej. Niesamowicie zaintrygowała mnie absolutna powszechność tego zjawiska, taka sama [sprawiająca wręcz danej odgórnie] reakcja u wszystkich kobiet iż uznałem, że być może nie wchodzą tu wyłącznie czynniki feministyczno-kurewsko-roszczeniowe a wręcz ewolucyjno-biologiczne. Zanim pójdę dalej wróćmy do tego co dane mi było doświadczyć. Grupa badawcza: masa kobiet, przez wiele lat, z różnym statusem, pokrewieństwem, wiekiem i czym tylko sie da (matki babki też). Nie ważne czy powiesz delikatnie, spokojnie, argumentując, przytaczając przykłady, literaturę, ostrożnie ze zrozumieniem, że to dla kobiet podstawa do myślenia, ze nie traktujesz jej poważnie i w ogóle zachowując wszystkie ceregiele - czy odpowiesz coś w stylu "pierdole to gówno wole ruchać dziwki". Efekt jest ten sam kurwa przysięgam ręce opadają . Różnica jest tylko w natężeniu rzadziej spotykamy otwartą nienawiść, częściej przestają w ogóle traktować cię poważnie albo zauważać aż wydaje się jakby obracały troche bokiem, dosłownie jakbyś śmierdział... I nie mówię tu o roszczeniowych tępakach z roczników 8x,9x,0x tylko o starszych babkach, ktore naprawde ja szowinista (albo pragmatyk?) miałem i mam za ogarnięte, o kobietach przejawiających zachowania archetypowe, których uczucie potrafi być jak kierująca mądrość, takich na które patrzymy i myślimy "kurwa 30lat wstecz i bym cie ukradł", tak! Nawet mam tu na myśli kobiety bardzo wartościowe [po menopauzie, nie oszukujmy sie...] one też w tym shit teście mniej lub bardziej dają dupy. Państwo pozwolicie, że reakcje dzisiejszych nowoczesnych wydmuszek tvn'u przemilczę, pół forum o tym trąbi nie ma potrzeby. Reasumując: Na podstawie powszechności tego zjawiska zawsze ale to kurwa zawsze przejawiającego się z różnym tylko natężeniem u kobiety stwierdzam, że podstawę może stanowić nie głównie czynnik behawioralny a ewolucyjny, który na sam dźwięk takiego choćby gadania zapala w gadzim mozgu lampke z napisem "UWAGA USZCZUPLENIE POTENCJALNYCH ZASOBÓW=MNIEJSZA SZNASA NA PRZEŻYCIE[i dojebanie koleżankom]". Oczywiście behawioralny i ewolucyjny sie tu nakładają, nie wykluczam żadnego, jednak pierwsze skrzypce moim zdaniem gra ten drugi. Na koniec dodam, ze jest aktualnie kobieta, która mi pomogła kilka razy choć nie musi (nie nie jest z rodziny,pracy, kompletnie obca poznana 2lata temu na oko 43-45 ) nawet po tym jak o tym wspomniałem ale reakcja była jak wyżej, jakbym smierdział. Nie nie zaczynam tego tematu sam przy kobietach [jak i 3000 innych] nie pojebało mnie ale zapytany nie kręcę - nie chce mi się. A ty zastosowałeś już ultimate shit test® w swoim związku? Pochwal sie czy wieczorem wskoczyła w gorset i pończochy czy zgwałciła cie odrazu w kuchni?! Mile widziane też reakcje babć, mam, ciotek, przyjaciółek itd. Piss.
  6. 17 points
    Mam nadzieję, że nikogo nie urażę. Taki niewinny żarcik 🙂
  7. 17 points
    Tak szczerze, to jedynymi powodami była moja totalna niedojrzałość i skrajne białorycerstwo. Ona chciała. Ja zaś w moim głębokim przekonaniu powinienem. Więc się oświadczyłem i chajtnąłem wbrew wszelkim sygnałom, jakie dawało mi moje ciało i otoczenie. Pomijając smutną refleksję, że gdybym mógł się cofnąć w czasie, to pokierowałbym moim życiem zupełnie inaczej, to jeszcze bardziej dobijająca jest ta świadomość, że my jako faceci jesteśmy wychowywani na takich pieprzonych sienkiewiczowskich Zbyszków z Bogdańca, którzy aby zdobyć kobietę samych siebie potrafią zaprowadzić na szafot. Jeszcze bardziej przykre jest to, że w Świeżakowni widzę wielu takich samych jak ja te 15 lat temu - młodych, naiwnych i za cholerę nieświadomych tego, że w bajeczce o dwóch połówkach pomarańczy obie połówki muszą się do siebie dopasować. Ale nie, my jesteśmy uczeni i za wzór stawia nam się pierdolonych fetyszystów, którzy po jednej nieskonsumowanej nocy, znalazłszy pantofelek, całe królestwo stawiają na nogi, by odnaleźć tę jedną jedyną, fundując jej awans społeczny, pół królestwa i zawiść samic w jej otoczeniu. Ta zaś łaskawie pozwala się wyciągnąć z biednej chaty, w której robiła nie za gwiazdę, tylko za kocmołucha. Przygnębiające. Gdyby archetypy, jakimi jesteśmy na co dzień karmieni były ciutkę inne, nikt by nigdy nie usłyszał o Red Pill, bo ten nie byłby zwyczajnie potrzebny.
  8. 17 points
  9. 17 points
    Wsadzam badylka w mrowisko Polecą zapewne pomyje w moją stronę Coż, każdy swój krzyż nosi Nie wiem czemu, ale bardzo przekonuje mnie ten tekst! Zródło:
  10. 16 points
    Mogę powiedzieć coś o etapie okołozaręczynowym, dawno temu. Po prostu byłem z dziewczyną dość długo, jakoś to leciało, a nie miałem wielkiego doświadczenia, ani tym bardziej potwierdzonych historii małżeńskich sukcesów. Częściowo byłem idealistą, człowiekiem mało rozsądnym, który nie rozumiał również gospodarczej sytuacji, ani tym bardziej perspektyw potencjalnego zapierdalania na cudze interesy. Nie znałem prawa rozwodowego, ani męskich problemów w tak dużej rozciągłości. Rezygnacja z pomysłu nastąpiła przy spotkaniu rodzinnym u niej. Zobaczyłem, jak to wygląda. Zobaczyłem własną przyszłość dosłownie. Zmęczony, styrany gość siedzący w fotelu, gruba uśmiechnięta żona, totalnie aseksualna. Typowa sielanka zakrapiana codzienną dawką hipokryzji. A później już laskę tylko stukałem, totalnie bez emocji, aż się wszystko rozpadło i rozstanie nastąpiło po angielsku. Od tamtej pory w żadne dłuższe relacje nie wchodziłem, bo wiedziałem, do czego to zmierza. Uratowało mnie pragnienie, wręcz uzależnienie od samotności, bo już byłem na granicy wciągnięcia w coś, z czego łatwo bym się nie wycofał. Zawsze szczyciłem się tym, że dotrzymuję słowa. To też pewien ratunek, bo nie rzucam słów na wiatr i jak coś faktycznie obiecam to nie ma chuja we wsi. Musi być zrobione. No, a zmarnowania życia w ciemno własnego obiecać nie mogłem 😆 Teraz wiem, jakie to wszystko śmieszne i jak dobrą decyzję podjąłem. Zakochana we mnie podobno po uszy kobieta już po kilku tygodniach ogłosiła, że jest w ciąży z kolesiem w innym mieście Pamiętam niesamowite uczucie ulgi. A jeszcze dosłownie 2 miesiące przed całym zdarzeniem pisała mi listy, wysyłała wspólne zdjęcia i różne pierdy dotyczące jej zaangażowania. Nieprawdopodobne, jak sprawy miłosne, uczuciowe, wielkie wyznania chuja znaczą 😆 Dzisiaj nie pamiętam już twarzy kobiet, z którymi się spotykałem i bawi mnie praktycznie wszystko, co robiłem w kwestiach związkowych. Ukochany człowiek dzisiaj to potwór, całkiem obca osoba jutro. Jestem o tym w całej rozciągłości przekonany. Współczuję Panom małżeństwa, bo seks, nawet najwspanialszy nie jest warty całej tej hipokryzji.
  11. 16 points
    Kobiety z pewnością powinny uczyć się z kategorii "blowjob", ponieważ zdecydowana większość z nich ma w tym cholerne braki.
  12. 15 points
    @Ksanti Ale wiesz, że wagina ma podwójną szparę? Musisz wkładać w te szerszą. Że też nieruchający musi edukować - powyżej mamy psiochę. Na górze ta jasna kropka na ciemnym tle jest od sikania. A na dole w ten ciemny się wkłada benka.
  13. 14 points
    Dobra, za nim tu będzie milionowa gównoburza (jprdl), to krótko się tutaj spuszczę: - jak mogę lubić atrakcyjną qrwę pieniądzarską ? Ja pracuję ileś lat nad związkiem : obiadki, posprzątany dom, całuski, lodziki, ogarnięte dzieci, ogólnie fajna atmosfera w domu, a mąż woli iść zaruchać inną, od niej dostać i jej dać przyjemność cielesną, jeszcze do tego zapłaci - to z czego się cieszyć? A tak serio i bez spustu emocjonalnego. Gdybym się dowiedziała, że mąż był na qrwach (jak to woli divach), to dostaję załamania nerwowego, być może targnę się na życie (przypuszczenie na teraz). Raz już to przeszłam : byłam traktowano tylko jako towarzyszkąa do życia, kucharka, nie miałam seksu, były wolał ruchać co inne. Po prostu nie przejdę tego drugi raz. Dla mnie najbardziej uwłaczające doświadczenie w życiu. Mężowi może odmówiłam dwa razy (jesteśmy razem od ponad trzech lat) : pierwszy raz, bo miałam sraczkę, a drugi - chciałam chociaż trochę u niego wywołać zdrowe i profilaktyczne zatęsknienie za moim ciałem. Nie ma ze mną ciężkiego życia, nawet rzekłabym satysfakcjonujące, obiad jest, lodzik jest, czułość jest, po prostu jest normalnie i zdrowo w Naszym związku. Myślę, że chociażby z tej racji nie ma potrzeby, by iść na leśne strażniczki. Po prostu nie chcę znów się poczuć jak tylko matka polka, dlatego nie życzę sobie innych w Naszym łóżku. Masz moje zdanie, a teraz mędrcy świata weźcie twórzcie swoje teorie. Tak, są przypadki, że chłop po prostu chce se ruchnąć kogoś, kto ładnie wygląda i nie biadoli od 20 lat. Rozumiem to. Różne są sytuacje w związkach. Nawet może dominować chęć manipulacji puśką i biedny chłop nie ma wyjścia, musi miło spędzić czas u divy, by chociażby uzdrowić się psychicznie.
  14. 14 points
    O Borze, mój miś! Taki emocjonujący!!! Tyle emocji mi daje. MÓJ MIŚ!!! Mój chomik pod kopułą napierdala w kołowrotku tak, że aż mi łepetyna podskakuje i dym uszami leci. Co ja biedna począć mogę, przecież nie utłukę zwierzaka. On tak lubi zapierdalać w kołowroteczku swoim... ...ale uwielbiam ten stan. Żyję TYLKO dla tego pierdolnięcia emocji. Tyle emocji! Taki władczy miś! Dziwkę swoją ze mnie zrobił... Ochhhh... Majtki na pampersa musiałam zmienić, bo przeciekały... ...bo to tak głupio, jakby ktoś się dowiedział. Co jak co, ale ja przecież dziwką się nie mogę okazać! Co by dziewczyny pomyślały? Co by mamusia pomyślała?? I sąsiadka z przeciwka??? Ach, te EMOCJE! Chomik napierdala jak oszalały! TYLKO MÓJ MIŚ TAK NA MNIE DZIAŁA!!!111111 Mój miś! Taki ZŁY! Podły! BYDLAK!!! NIENAWIDZĘ GO!!!!! (Dajcie nowe majtki, bo znowu po udach spływa...) Aż się z lekka chomik przegrzał. Ale dostał środki wzmacniające plus nowe łożyska do kółeczka i napierdala dalej. Długodystansowiec jebany! ...żaden inny nie jest taki emocjonujący. ++++ No widzisz... Nigdy się nie spotkałem z takim podejściem kobiety do faceta. Nie wiem... Ty chyba jesteś inna niż wszystkie.
  15. 14 points
    Hmmm czy maczanie prącia w gównie może być przyjemne? Dupa jest od srania. Potem trzeba szorować pałe capiącą kałem. Ale jak komuś brakuje bodźców od porno to ładuje gdzie się da. Wiecie - laska sra, w całym kiblu tak dryfi, że szkoda gadać potem wyciera no i seks - i co tera - napaleniec wkłada do dupy i tym samym gówno działa antypoślizgowo. Czyli = równie dobrze gdy wali konia mógłby zamiast śliny używać własnego kału. Czy to nie jest chore?!
  16. 14 points
    @Sundance Kid, jako że tylko ja wspomniałem o śmieciarzach, więc zapewne pijesz do mnie. Polecam troszkę abstrakcyjnego myślenia, bo ewidentnie masz z tym problemy. Po pierwsze, nikt się niczym nie podnieca. Po drugie, nikt się nie pociesza. Po trzecie, jeśli jakiś "debil" będzie umiał zapgrogramować taką SI, to zgadnij, co? Raczej nie będzie debilem, troszkę więcej szacunku dla ludzi o większych umiejętnościach od Twoich. Po czwarte, wymieniłem prace, w których w większości pracują głównie mężczyźni, a do których nie garną się kobiety. Co do wymienionych przez Ciebie zawodów: - ponad 110 tysięcy lekarzy to kobiety, mężczyzn jest zaledwie troszkę ponad 68 tysięcy; - ponad 80% nauczycieli to kobiety; - podział naukowców wynosi 40% do 60% z korzyścią dla mężczyzn; - na prawie 60 tysięcy prawników troszkę ponad połowa to kobiety. "Przywódców" przemilczę, biorąc pod uwagę, że ponad dwa miliony Polaków jest na emigracji, afery, złodziejstwo, a sytuacja w kraju, do której doprowadzili, sprawia, że ludzie uważają trzy tysiące złotych na rękę za godziwe wynagrodzenie. Ja dziękuję za takich "przywódców". Bankierzy, pisarze, filozofowie - z całym szacunkiem dla nich, ale świat bez nich by sobie nadal dobrze radził. Po piąte, są to prace pierwszej potrzeby, bez których ci lekarze, prawnicy, bankierzy itd. po miesiącu utonęliby we własnym gównie, więc więcej szacunku dla ludzi, którzy wykonują te "gównoprace", bo dzięki nim możesz funkcjonować w miarę czystych warunkach. Po szóste, dnem jest uważanie, że ktoś uczciwie zarabiający na chleb w jakikolwiek sposób - nawet jazdą na śmierciarce - jest dnem. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  17. 14 points
    Szkoda mi tych gości, dlatego nie oglądam tego programu. Nie śmieszy mnie a uważam, że to program prześmiewczy z gości, którzy nie zdają sobie z tego sprawy. To tak jak nabijać się z upośledzonych a to zwykłe, proste chłopaki.
  18. 13 points
    No opresyjny patriarchat w pełnej krasie. Biedactwa, MUSZĄ siedzieć w domu. A tak rwą się do pracy... A tu "trzeba" siedzieć w domu, no bo "to dla dobra dziecka". I wiatr w oczy - pracy za 10k na rękę za 4h/dzień "kiedy mi się chce dzieciątko pozwoli". I to "wykluczenie transportowe". Bepiąteczka musi być....
  19. 13 points
  20. 13 points
    Nosiłem się już z tym tematem jakiś czas, ale albo brakowało weny, albo spokojnej głowy. I tak zakładam, że pisanie z mojej perspektywy o biznesie, czy poszukiwaniu pracy to będzie misz-masz, pełen dygresji. Jeżeli jednak komuś z Was będę mógł tym pomóc, zainspirować do działania, poukładać pewne rzeczy w głowie i może zmienić pewne rzeczy w życiu na lepsze, to cel będzie spełniony. Taki mały disclaimer - wszystko, co zawarte jest poniżej, sprawdziłem w praktyce, testowałem i stosowałem w trakcie kilkunastu lat szeroko rozumianego poruszania się po rynku pracy, jako pracownik etatowy, prowadzący JDG, następnie zakładając spółki. Obszar działalności - szeroko rozumiane usługi doradczo - szkoleniowe, szkolenia (stacjonarne i online), produkty online, usługi oparte na modelu SaaS (software as a service, tj. opłaty za usługę webową regulowane w modelu miesięcznym/kwartalnym/rocznym, na zasadzie abonamentowej). Dodatkowo największy w PL portal branżowy. Sądzę jednak, że wiele z nw. porad może być przydatna niezależnie od obszaru, w którym funkcjonujecie. Będzie pewnie trochę truizmów (szczególnie z perspektywy starszych Braci), ale bez tego nie da rady Musisz mieć cel To ważne pytanie. Dlaczego chcesz robić to, chcesz robić? Jaka jest Twoja motywacja? Robić to, co lubisz w życiu robić i jeszcze dostawać za to pieniądze? Model idealny. A może kariera, szacunek, pieniądze, kobiety? Warto szczerze odpowiedzieć sobie na to pytanie w początkach drogi zawodowej lub przy planowanym zawodowym pivocie. Każda motywacja jest dobra, jeżeli nikogo nie krzywdzisz i możesz regularnie rano popatrzeć w lustro bez obrzydzenia do samego siebie. Nawet taka, gdy chcesz zajść zawodowo wysoko, by polepszyć "nawilżanie" Pań w Twoim obecnym lub przyszłym otoczeniu. Bo to Twoja prywatna motywacja. Zawsze warto o niej pamiętać, bo musi dawać siłę do działania. A tej siły będziesz bardzo, bardzo potrzebował. Nie wolno się poddawać Zasada bezpośrednio powiązana z pierwszą. Gdy cel nie będzie oczywisty, motywacja łatwiej się może rozmyć i trudniej będzie o mobilizację. Problemem wielu ludzi (nie tylko młodych), jest oczekiwanie pozytywnego rezultatu na zasadzie "już, teraz, zaraz!". Pamiętaj, światu z reguły kompletnie nie zależy, by Ci się udało. To Tobie ma najbardziej zależeć. Będziesz klął. Będziesz bluźnił. Może i płakał. Złościł się i gadał sam do siebie "po jaką cholerę zabrałem się za ten temat?!", bo pracy coraz więcej, a oczekiwanego poziomu zarobków czy liczby klientów nadal nie ma. Pamiętaj jednak - NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ, jeżeli wierzysz w to, co robisz. To jest podstawowa, prymarna zasada, którą każdy mężczyzna powinien sobie "wytatuować" pod powiekami. Obowiązkowo. Zawsze płacisz - własnym czasem lub pieniędzmi Czas albo pieniądze. Dwie podstawowe waluty. Jeżeli jesteś na dorobku, z reguły masz do dyspozycji więcej pierwszej waluty, niż drugiej. A to znaczy ni mniej ni więcej, że musisz maksymalnie się skoncentrować na zdobywaniu nowych umiejętności i uczeniu nowych, praktycznych rzeczy. Dopóki nie jesteś w stanie za coś zapłacić, by zlecić coś komuś doświadczonemu, wszystko zależy od Ciebie i Twojego samozaparcia. Tak, to wiąże się z zapierdolem. Ale innego skutecznego sposobu nie znam na tym etapie. Unikaj mówców motywacyjnych Najważniejsze zasady odnośnie motywacji zawarłem powyżej. Unikaj takich szkoleń, mówców motywacyjnych. Dlaczego? Bo tego typu imprezy, prócz chwilowego napompowania prywatnego hype'u nie dają wiele wartości. Gdy euforia opadnie, wraca i dopada ponownie tzw. "mistrzowska bezczynność". Nie bądź "motivation junkie", który jeździ z imprezy na imprezę i pompuje swoje ego, a tymczasem zmian zawodowych brak, ponownie jak prywatnych projektów, do których miało się tak górnolotne i ambitne plany. Szkoda czasu. Jak znaleźć, co chcę w życiu robić? Niewielu z nas wie we wczesnych latach życia, co chce w życiu robić. Jeżeli nie jesteś z rodziny prawniczej, lekarskiej, nie czeka na Ciebie klinika czy kancelaria, nic straconego. Będzie trudniej, to oczywiste. Jestem zdania, że we wczesnych początkach swojej kariery zawodowej, gdy nie mamy jeszcze sprecyzowanych oczekiwań "co dalej", warto trafić do niewielkiej firmy, gdzie często nie będziesz miał konkretnego, spisanego od A do Z zakresu obowiązków. Dzięki temu zyskujesz szanse na poznaniu w praktyce wielu kompletnie nowych rzeczy, wśród których być może znajdziesz obszar, który najbardziej Cię interesuje i przypada do gustu. Wiele wówczas zależy od Ciebie i Twojego zaangażowania w temat. Jak dla mnie, to świetna szkoła życia i "rozpoznanie bojem", ułatwiające dalszy rozwój zawodowy. Korporacja, ze ściśle sprecyzowaną ścieżką kariery to ciekawy wybór, ale gdy już lepiej wiesz, co Cię interesuje, a nie gdy w głowie masz jeszcze mętlik. Rób więcej, niż się od Ciebie oczekuje Dlaczego? Bo najwięcej na tym skorzystać Ty. Nawet jak trafisz na kiepską pracę, kierując się ww. zasadą - masz szansę dzięki niej nauczyć się więcej, nic Twój konkurent. Rób to przede wszystkim dla siebie, dla swojej przyszłości, nie dla szefa. Oczywiście, normalny przełożony to doceni. Nienormalny przełożony widząc Twoje zaangażowanie nie powie i nie zrobi nic pozytywnego, jedynie przykładowo zwiększy Ci plany. Tych drugich unikaj jak morowej zarazy. Sami sobie szkodzą. A gdy trafi się taka praca, w której masz np. masę wolnego czasu, bo siedzisz np. na ochronie? Tym lepiej. Zamiast oglądać filmy i grać na laptopie dla zabicia czasu, jedziesz z tematem i uczysz się nowych rzeczy. I jeszcze zapłacą Ci za to Jak się za to zabrać. Nie dam rady, to dla mnie za trudne! Niezależnie od tego, czego chcesz się nauczyć, najważniejsza jest systematyczność. Cholerny, pieprzony truizm. A jakże prawdziwy. Chcesz np. podszkolić szlify w angielskim? Przynajmniej raz dziennie poświęć te piętnaście minut czy pół godziny, by zrobić coś dla siebie i własnego rozwoju w tym temacie. Masz Netflixa, Amazona czy HBO? Oglądaj filmy i seriale w oryginale, szczególnie brytyjskie. Na początku unikaj produkcji ze slangiem czy lokalnymi naleciałościami językowymi. Czujesz się słabo w temacie? Następnym razem zainstaluj sobie grę ze Steama, w oryginalnej, angielskiej wersji językowej. I graj Połącz przyjemne z pożytecznym. A na telefonie otwórz sobie np. diki.pl, by zapisywać i tłumaczyć zwroty, których nie rozumiesz. Osłuchuj się z językiem. I gadaj, gadaj, gadaj. Nawet do siebie, nawet w grupie znajomych, nawet kalecząc język, co czyni z pół świata i nie boi się mówić. Podstawowy problem z językiem to przełamać strach przed jego używaniem, "bo się zbłaźnię" etc. Nie zbłaźnisz się. Jak się uczyć, to mądrze i od praktyków Jeżeli wiesz, że opanowanie pewnych rzeczy, przydatnych dla zawodowego rozwoju na własną rękę będzie za trudne, poszukaj praktyków. Tylko i wyłącznie praktyków. Jeżeli się uczyć, tylko od nich. Masa rynku jest zepsuta szkoleniami jak zarobić, by się nie narobić, jak zostać milionerem w rok, doskonałym sprzedawcą, prowadzonych przez teoretyków, którzy przykładowo dnia nie przepracowali w sprzedaży. Unikaj tego. Jeżeli uważasz, że jakieś studia podyplomowe istotnie pomogą Ci w karierze, sprawdź listę wykładowców. Sprawdź, czy nie dominują tam zawodowi akademicy, czy branżowi praktycy, nadal w tej branży funkcjonujący i posiadający doświadczenie. Fakt, nie każdy praktyk nadaje się do przekazywania wiedzy, ale to po stronie uczelni leży weryfikacja tego faktu. Warto o tym pamiętać. Nauczysz się czegoś nowego - od razu wdrażaj! Najgorsze, co można zrobić to stale zdobywać nową wiedzę a nie wykorzystywać jej w praktyce. Cokolwiek pożytecznego, praktycznego się nauczysz - wdrażaj jak najszybciej. Do swojej pracy zawodowej, do firmy, do prywatnych projektów. Nie kieruj się myśleniem typu - "hmm, tego jeszcze nie umiem, więc nie podejmę działania. Na to jeszcze za wcześnie". Nie, nie jest za wcześnie. Ważną wiedzę do zdobycia podziel na segmenty i kawałeczki, po czym od razu wdrażaj w praktyce w to, czego się nauczyłeś. To niesamowicie cieszy i pozwala utrzymać motywację na wysokim poziomie. Duże projekty "obgryzaj" po kawałeczku Gdy zabierałem się do uruchomienia swojej pierwszej dużej usługi SaaS-owej, byłem autentycznie przerażony. Ogrom pracy, który musiałem wykonać po stronie merytorycznej, by dostarczyć "wkładu" do tej usługi spędzał mi sen z powiek. To była robota przynajmniej na kilka miesięcy. A ja obłożony książkami, notatkami, segregatorami, ustawami i rozporządzeniami miałem cholernego stracha. W takich przypadkach najlepiej pomaga przeczytanie bądź wysłuchanie króciutkiej książeczki "Zjedz tę żabę" Briana Tracy. Gdy projekt (nawet taki z gatunku ogromnych) podzielisz na części, je z kolei na kolejne segmenty, te znów na szczegółowe zadania ogrom zadań, które chcemy wykonać przestaje przerażać. Zawsze lubię wracać do tej pozycji. Świetna rzecz. Zadbaj o wizerunek w społecznościówkach Dopóki jesteś na etapie, że CV jest wykorzystywane w rekrutacji i samo nazwisko nie wystarczy, nie zapominaj o mediach społecznościowych. Mało znam rekruterów, którzy by nie filtrowali kandydatów pod kątem tego, co zamieszczają w swojej "prywatnej" przestrzeni sieci. Przykładowo - zdjęcia z różnych "libacji", klubowych czy prywatnych, zostaw dla bliskiego otoczenia, jedynie w swoim telefonie. Nikt Ci oczywiście wprost nie powie, co konkretnie zdecydowało o odrzuceniu takiej, nie innej kandydatury, ale społecznościówki to jedna z przyczyn. Pewnych rzeczy unikaj dla własnego dobra. Przygotowuj się do każdej rozmowy kwalifikacyjnej Nie mówię tutaj oczywiście o kwestii doświadczenia czy posiadania twardych i miękkich skilli, które są wymagane i przydatne w miejscu, do którego aplikujesz. Zbyt często widziałem przypadki, gdy kandydat zapominał języka w gębie gdy pytano go o firmę, kto ją prowadzi, czym się firma zajmuje, co ciekawego ostatnio się w niej działo etc. Sporo osób o to pyta. Nie mówię oczywiście, byś na pamięć znał przychody czy EBITDĘ z trzech ostatnich lat, ale poznaj podstawy. Wystarczy do tego z reguły ich strona internetowa. To takie podstawy i liźnięcie tematu. Każdy z nich można rozbudować. Są też narzędzia, pomagające w projektach, lektury, które znać trzeba itd. Ale to tematy na kolejną część
  21. 13 points
    Alkohol, papierosy, słodycze, seks, porno, narkotyki - to wszystko narzędzia do kontroli motłochu; jabłka z rajskiego ogrodu; pożywka dla plebsu. Gdy zapytasz ludzi o ich najlepsze wspomnienia, większość będzie sięgała do czasów swojego dzieciństwa, gdzie nie było mowy o jakichkolwiek wspomagaczach rzeczywistości. Cóż takiego zatem mają dzieci, czego zazwyczaj nie mają dorośli? Mają wolną wyobraźnię i nie ograniczają ich żadne konwenanse, a dorośli zaś są więźniami opinii trzymającymi swoje wyobraźnie w klatkach. które otwierają po tym, jak dadzą po synapsach - wtedy zdanie innych na ich temat ich nie obchodzi i pierwsze skrzypce gra alter ego, natomiast na trzeźwo to, czy Jasiu/Stasiu/Zosia/Jadzia źle o nich pomyśli, jest dla nich sprawą życia i śmierci. Jest tyle rzeczy, które można robić i które wprowadzają kolor do ludzkiego życia bez konieczności odurzania się, że głowa mała. A jeśli ktoś potrzebuje się upodlić, żeby się dobrze bawić, to w wersji basic jest po prostu nudny, a wersja enhanced to tylko zwykły prestidigitator. Porównaj sobie melanż do treningu - w trakcie melanżu czujesz się "spoko", na drugi dzień zdychasz. masz moralniaka, dół, stany depresyjne, ryzyko uzależnienia; w trakcie treningu odczuwasz ból, dyskomfort, jest niemiło, ale po wszystkim jesteś szczęśliwy i czujesz się dumny z samego siebie. Twój moralny kompas sam Ci podsuwa odpowiedzi - czujesz się lepiej, gdy nie zjesz tabliczki czekolady, niż wówczas, gdy pochłoniesz ją całą; czujesz się lepiej, kończąc czytać książkę, niż gdy zamykasz zakładkę z pornosem, do którego się przed chwilą spuściłeś. Domestykacja swoich zachowań i pragnień, to podstawa wolności i dobrego samopoczucia, a monotonie życia można zabić wieloma narzędziami. Jeśli będziesz szedł ślepo za stadem, to nie zajedziesz dalej niż te wszystkie barany. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  22. 12 points
  23. 12 points
  24. 12 points
  25. 12 points
  26. 12 points
  27. 11 points
    Ściągasz discorda, wchodzisz na serwer językowy (omijaj te o tematyce gier, bo tam dużo nastolatków i trolii) i zaczynasz mówić. W 2 miesiące tym sposobem wyćwiczyłem się do poziomu, gdzie bardzo szybko nawijam i mam marginalne przerwy, a mało tego nawet pisownia i gramatyka mi się znacząco poprawiła. Pozdrawiam.
  28. 11 points
    @Imbryk Tak dałem prezent oczywiście. Napisałem zgodnie z radą braci złota kopertę z własnymi życzeniami i kokardką. Dołożyłem od siebie do środka vouchery do kina, widziałem że przychodzi czasami Po świętach zaczepił mnie, mówiąc że był bardzo pozytywnie zaskoczony, dziękując kilka razy, gdyż to dla niego rzadkość, żeby dostać od pracownika prezent. Także wszystko wyszło na plus, atmosfera także
  29. 11 points
  30. 11 points
  31. 11 points
  32. 11 points
    Zgodnie z zasadami obowiązującymi na Forum czas na moją historię. Aby jednak nikt nie zasnął postaram się ją zaprezentować w możliwie ciekawy sposób. **** Kiedyś: urodzony w rodzinie gdzie był alkoholizmu obojga rodziców a także inne patologie społeczne o których wstyd mówić. Żadna mnie nie dotyczyła może poza pyskowaniem nauczycielom czy wagarowaniem. Czyli jestem zatem DDA w klasycznej odmianie jednego z typów. Bardziej zainteresowany Brat domyśli się w której. Obecnie: skończyłem hmm...prestiżowy kierunek studiów, zrobiłem aplikację, zdałem z super wynikiem egzamin zawodowy i obecnie czekam na ślubowanie. Mam nadzieję, że już niebawem je złożę i pójdę do pracy. Zależy mi na tym, bo są dwie rzeczy, których brak czyni mnie bardzo nerwowym: problemy ze zdrowiem i problemy z zatrudnieniem (chodzi o stałość zatrudnienia). *** Mimo to nie jestem szczęśliwy w swojej skórze. Nigdy nie byłem (i nie jestem) w udanym związku. Nigdy nie budziłem zainteresowania kobiet, które mi się podobały i odwrotnie. Przed wyjazdem na studia byłem chudym, zaniedbanym na każdym polu chłopakiem, który wierzył w te wszystkie brednie o romantycznej miłości. A podobno jestem "ciacho". No i napisze to po raz pierwszy i ostatni zdradzę, że byłem ofiarą przemocy ze strony starszych osób. Nikt mi nie pomógł. O rodzinie powiem tyle: ojciec zmarł (z pijaństwa), a babcia zmarła niemal miesiąc później. Z matką nie utrzymuję kontaktów od kilku lat a niedawno jej bez skrupułów wypomniałem, że nigdy jej nie kochałem. To prawda. Ale uważam, że fakt urodzenia dziecka nie czyni kogoś matką z prawdziwego zdarzenia. Wiem, że Dekalog mówi "Czcij ojca swego i matkę swoją" ale ja chyba nie poznałem ani matki ani ojca z prawdziwego zdarzenia. **** Obecny rok jest dla mnie rokiem budowania pewności siebie i szacunku do siebie. Z tego powodu zamknąłem w prosty sposób znajomość z trzema dziewczynami (koleżanki). Dlaczego? Dlatego, że nie mam zamiaru produkować się, wyciągać pierwszy rękę i łudzić się że ktoś mi odpisze czy wykaże zainteresowanie. Podobnie - z bliźniaczego powodu wczoraj zamknąłem znajomość z kimś kto mnie nazywał przyjacielem. Dlaczego? Bo wuj mnie strzelił gdy uświadomiłem sobie, że ów woli wydać niewielkie pieniądze aby jechać za granicę gdzie w ciągu kilku lat był kilkakrotnie, a do mnie w tym samym czasie nie przyjechał ani razu. Powód? Nie lubi mojego miasta (ponad pól miliona mieszkańców w zachodnio - centralnej Polsce). Dla mnie to było jak lewy sierpowy Mike Tysona. Bo ja u niego we Wro byłem kilka razy i to be większego zaproszenia. Po prostu mnie też ludzie muszą szanować. No i nie będzie tego bez budowania pewności siebie a klucz do tego leży w wyglądzie. Niestety ale mam pewne drobne sprawy do naprawienia ale idzie mi dobrze. Muszę jednak odstawić cukier. *** Kobiety...jakim ja k..a byłem białym rycerzem...jakim frajerem momentami. Traciłem rozum dla jakiejś siksy która poza ładną twarzą i możliwością zaspokojenia moich potrzeb seksualnych nie miała nic do zaoferowania. I teraz dam Wam powód do tego by mnie wyśmiać: wiecie, że mało zwracałem uwagę na wygląd i w sumie byłem często ze średnimi kobietami? A jak związek się kończył to miałem "ufff..."I potem robiłem to samo...Dlaczego? Niedawno to zrozumiałem: silna potrzeba towarzystwa kobiecego, które to towarzystwo stanowi dla mnie surogat ...matki. No i do tego zbyt duży u mnie "kobiecy pierwiastek". Chyba muszę zacząć polować na niedźwiedzie w Rosji. Mam tego świadomość i chcę z tym walczyć. Gdy mój obecny związek się zakończy to daję słowo, że nigdy nie będę z kimś kto mnie nie kręci fizycznie. Co ja miałem w głowie ? Nie wiem, ale znam przyczynę. *** Jakiś czas temu chodziłem do psychologa. Prywatnie. Nasze spotkania uległy zakończeniu gdyż niemal non stop słyszałem o tym, że mam "budować relację". Czyli to ja mam PIERWSZY się angażować , tracić czas siły i dostawać po dupie? Na to już psycholog mi nie odpowiedział, czemu mam zawsze pierwszy rękę wyciągać. Ludzie w większości to skończeni egoiści i nie interesuje ich inny człowiek. Pewnie bije ze mnie cynizm, ale widzę jak sama aplikacja uczyniła mnie gorszym człowiekiem: bardziej obojętnym na innych. Może dlatego, że zrozumiałem, że ludźmi nie warto się przejmować, bo mną nikt się nie przejmuje? Nikt sam z siebie nie spyta co u mnie, jak się miewam itp. Jak zaczynała się aplikacja prawnicza to byłem bardzo przyjaźnie nastawiony do ludzi. Ale mi pociśnięto i dano do zrozumienia, że jestem zjebem. Skoro tak to zmieniłem zachowanie o 180 stopni. Co się okazało? Że ludzie byli tym zdziwieni i momentami szukali kontaktu. Wtedy jednak to ja nie chciałem ich i pozostałem nieugięty. Taki już jestem: jeśli coś sobie postanowię to to zrobię choćby skały s**ły. Z podobnego powodu wiele znajomości kończyłem. Czasem jedno czyjeś zdanie wystarczyło. Uznawałem, że skoro ktoś takie głupkowate teksty do mnie rzuca to jest debilem i nie zamierzam z nim mieć kontaktu. Nie bawiłem się w jakąś empatię, zrozumienie drugiego człowieka i tym podobne bzdury od psychologów. *** Niejednokrotnie zasypiam z myślą, że "najchętniej to bym się nie obudził". Nic w życiu mnie nie cieszy. Dosłownie nic. Stan szczęścia jest dla mnie niemal świętem. *** Niedawno skasowałem konto na FB. Co za ulga...Musiałem je mieć na potrzeby aplikacji a gdy ta się skończyło to konto było dla mnie balastem. Ta iluzja kontaktu z drugim człowiekiem, a tak naprawdę wiedza, że nikt z nich Ciebie nie odwiedzi w chorobie czy sam pierwszy się nie odezwie...Naukowo zostało wykazane, że FB wywołuje u ludzi depresję i się nie dziwię temu. Nie dość, że ten portal to szambo to jeszcze człowiek ma możliwość oglądania surogatu życia innych i myśli "ale inni mają fajne życie, a moje jest takie smutne". Nikt jednak nie pochwali się swoim życiem na tym portalu gdy jest mu źle. Instagram... czytam to forum od długiego czasu i zgadzam się z Wami, że kobiety to atencjuszki do potęgi. Ma taka kobieta 2/10 zdjęcie twarzy, jakiś pseudomądry cytat a`la Paulo Coelho i spermiarstwo jej pisze "jesteś piękna", "cudowna"...Jakby liczyli, że za ten komentarz kobieta da zamoczyć...Litości. Ale czasem taki bywałem. Nigdy więcej !!! *** Od pewnego czasu nachodzi mnie myśl, że dlaczego z kobietami nie grać tak jak one? Skoro one potrafią chłopaka skreślić bo "nudny" lub ma nie ten kolor koszuli to czemu faceci nie mają podobnie postępować? Bo co? Feministki z bobrem jak pół Kampinosu się obrażą? W grze damsko- męskiej baba może facetowi podłożyć byle jaką świnię i skwitować to "jestem kobietą", ale nigdy odwrotnie. Widzę teraz jak bardzo wpływ na męskie wychowanie mają kobiety. O moich relacjach z kobietą, która mnie urodziła już napisałem. Siostry nie mam. Z kolei ojciec jedyne co potrafił to mnie bić i chodzić pijany. Kto zatem miał mnie nauczyć pewności siebie czy tych kobiecych gówno wartych gierek? Zrobiłem to sam, ale trwało to o wiele dłużej, bo metodą prób i błędów. Wszystko co robiłem było "oparte" na mojej chwiejnej samoocenie. Tam leży największy problem, a ja chcę z tym pracować. I wierzę w to, że, że wkrótce stanę się tym kim chcę i powinienem być. *** To chyba tyle. Dziękuję.
  33. 11 points
    Dupczylas sie z innymi -wiec dla normalnego mena jestes szlaufem ew. do spuszczania z krzyza i tyle o tym. p.s. Czytam z niecierpliwieniem co orzekna miejscowi "specjalisci" od zwiazkow w guscie " ja moja reka i ja"
  34. 11 points
    Zauważyłem, że niektórzy, jak są w związkach to bardzo mocno się upodabniają. Masz wrażenie, że to brat i siostra. Podobne zachowania, identyczna mowa ciała, postawa, sposób spędzania wolnego czasu. Do robienia ważnych rzeczy nie potrzebujesz motywacji, tylko ich robienia. To nie jest kwestia motywacji. Jak nie rozumiesz, co jest dla ciebie ważne to właśnie tak kończysz, pijąc piwko, oglądając gównoseriale i jedząc czipsy i myśląc, że to wszystko potrwa wiecznie, a nie potrwa. Skoro masz dylemat to znaczy, że zacznie on lub zaczął wpływać na jakość twojej codzienności, co jest również zagrożeniem dla relacji. Dzisiaj niby porządnej, ale jeżeli robisz coś wbrew woli doprowadzisz ostatecznie do dramatu. Rozumiem. Przy kobiecie się relaksujesz, ale ludowe powiedzonko głosi, co za dużo, to niezdrowo. Tam, gdzie odpuszczasz, tam popełniasz grzech największy, bo grzech wobec siebie.
  35. 10 points
  36. 10 points
  37. 10 points
  38. 10 points
  39. 10 points
    A i owszem. Bywa różnie. A w zasadzie nie różnie tylko standardowo. Jeżeli zdradza pańcia - to w nagrodę dostaje rozwód albo z obopólnej winy albo z winy męża - no bo to jego wina, i musiała go zdradzić bo tak ją traktował, nie padał do nóżek, z kwiatkami nie latał, kasą nie sypał, komplementami nie raczył 4 razy na godzinę albo i częściej, ciągle tylko pracował i pracował i ją zaniedbywał, po prostu się nie starał (świnia jeden), nie wykupował 4 razy w roku wycieczek na zagraniczne tropikalne wyspy, nie dostała auta nowego z salonu tylko używane 9 letnie (jakby sama nie mogła sobie kupić - wiecie o co mi chodzi). I przez to ona czuła się niedowartościowana, opuszczona, obarczona obowiązkami domowymi. A tak poza tym to on jest bandytą bił ją niemiłosiernie, zmuszał do wyuzdanego seksu, zboczeniec jeden, zwierzak. A ona taka biedna myszka chlipała na rozprawach aż sądowi serce zmiękło i dowalił winę facetowi za krzywe spojrzenie. Tak to jest. Macie dowody, świadków, nawet zdjęcia. Nic to. To i tak wasza wina, że ona przez was musiała się puścić, bo przypałętał się Alvaro - sypał komplementami, kwiaty przysyłał, prezenciki kupował, a nawet zabrał ją na romantyczny weekend nad morze gdzie wiecie co się działo (mężowi powiedziała, że jedzie na integrację służbową firmową). W nagrodę pańcia za zdrady dostaje 50% majątku, alimenciki na siebie i z dupy alimenciki na dzieci. Z mieszkania cię wysiudali bo przecież jesteś bandyta i zboczuch obleśny. To nic że pańcia z kochankiem takie figury robi o jakich Ci się nie śniło... Tak w skrócie wygląda "polish reality" - więc pod rozwagę poddaję sens zawierania umowy cywilno prawnej dla niepoznaki zwanej ślubem.
  40. 10 points
    Moim zdaniem nie szukasz rady tylko chciałaś wypuścić emocje. Cokolwiek byśmy nie napisali i tak z nim będziesz się kochać, jesteś w najbardziej schematowym schemacie szanowna Pani.
  41. 10 points
    Ale cyrk. Shit test za shit testem. 🙉 Już dałeś sobie wejść na głowę. Albo postawisz konkretne zasady. - konflikty z sąsiadami to jej sprawa - ty nie bronisz jej za jej wybryki - koleżaneczki do domu zaprasza, gdy ty wyrażasz na to zgodę, wiesz kiedy co i jak, bez Twojej wiedzy nie ma prawa, dom to prywatne miejsce, a nie galeria handlowa do śmieszkowania - przy ludziach nie rozmawiacie o sprawach prywatnych - macie wspólny zakaz poniżania się publicznie i darcia mordy na siebie - pani ma zakaz podnoszenia na Ciebie głosu, jeśli łamie zakaz wychodzisz i wracasz jak ochlonie, tak do skutku Albo jesteś facetem, albo spierdalaj z tego związku. Oboje nie jesteście dojrzali do związku, tym bardziej do dzieci i małżeństwa. Chcesz żeby ona darla ryja na Twoje dzieci, tak jak to robi w Twoim przypadku? Bo na bank tak będzie.
  42. 9 points
    Przychodzi dziewczyna do chirurga plastycznego w celu powiększenia biustu. Pokazuje lekarzowi swoją płaską klatkę piersiową i pyta: - Da się coś z tym zrobić? - Wie pani, taniej będzie ch*ja przyszyć.
  43. 9 points
    Jeden z lepszych tekstów jaki tu przeczytałem. Nawet do głowy mi nie przyszło, jak bajki Disneya pierdolą ludziom w głowach. Ja jeszcze póki co jestem z żoną i jest nieźle ale dostałem od niej solidny wpierdol psychiczny. Tego na pewno jej nie zapomnę i nigdy do końca jej nie zaufam. Natomiast gdybym miał cofnąć czas, to wszedłbym w to jeszcze raz (oczywiście z dzisiejszym stanem wiedzy zupełnie inaczej by wszystko wyglądało) bo mam z tego córkę. Wychowywanie jej sprawia mi wielką frajdę. Gdy ćwiczyłem, córka ćwiczyła że mną po swojemu. Gdy byliśmy w Tajlandii czy Malezji, córka pytała się mnie o inne zwyczaje, o inne religie a ja mogłem jej wszystko tłumaczyć. Raz w miesiącu wybieramy się do kina, pomagam jej w lekcjach - wszystko to sprawia, że czuję się szczęśliwy. Rozumiem innych Braci, którzy nie chcą mieć dzieci - każdy może mieć dzieci ale nie każdy powinien. Jeśli ktoś nie czuje się na siłach, to bardzo dobrze robi nie decydując się - znam kilka znajomych par, którym dzieci po prostu przeszkadzają. Ludzie robią dzieci bo taka moda a później nie wiedzą co z nimi zrobić i podrzucają dziadkom. A dziecko rośnie - i nawarstwiają się żal, smutek i kompleksy. Jednak jeśli ktoś jest ojcem i chciał dziecka - to żadna siłownia czy zarabianie kasy nie są w stanie zastąpić kontaktu z nim.
  44. 9 points
    Przepraszam kurwa, ja widzę że bardzo agresywnie atakujecie koleżankę, która pyta o radę. Jakby zapytał o to facet, tez by było agresywnie, ale oprócz ataku byłaby tez pomoc. Nie myślicie że tak powinno być? Agresja jako kubeł zimnej wody i jakaś rada do tego. Jesli nie, to jaki sens ma rezerwat? Oprócz wzajemnego przeciągania sznura od dłuższego czasu nic sensownego tu nie widzę.
  45. 9 points
    I to był kurwa Instagram! Konkrety! A nie dziubaski, foty z rąsi, zdjęcia w kiblu! 😆
  46. 9 points
  47. 9 points
    Moja definicja prawdziwej miłości. ode mnie: - zapewniam jej dach nad głową - zapewniam jej pyszne jedzonko - zapewniam jej opiekę medyczną - przytulam i daje dużo czułości od niej: - nażre się i idzie spać - ogólnie ma wyjebane na moje uczucia, najważniejsze, że ma profity obcując ze mną. - od czasu do czasu coś rozwali w domu z podniecenia - zesra się w kuwetę i jeszcze ktoś posprząta po niej Jestem białym rycerzem mojej kotki. Nawet jak ucieknie ode mnie to będę jej zapłakany szukał i prosił żeby do mnie wróciła. To jest dopiero miłość.
  48. 9 points
    Ten milion mu z nieba nie spadł. Wara od tego bolszewiku. Rozumiem, że jak ktoś młody to za kradzież 10 lat , a jak stary to 5, bo ma mniej xd Ta lewacka logika godna jest pożałowania. Jak kogoś dupa piecze, bo drugi ma, to niech się za robotę weźmie, zamiast komuś zabierać. Z tego miejsca pozdrawiam wszystkich beneficjentów socjali. Wasz sponsor - alfa sralfa.
  49. 9 points
    Za to musi włożyć niewspółmiernie więcej wysiłku i zaangażowania od kobiety aby mu się to udawało.
  50. 9 points
    Musi być jakiś haj hormonalny, popędy, żeby płcie chciały mieć ze sobą wogóle coś wspólnego: aby mężczyźni chcieli się wogóle użerać z kobietami, a te nie wyzdychały z głodu i żeby chciały się rozpruwać i przedłużać gatunek. Ludzie zejdźcie na ziemie, nie ma w człowieku nic magicznego, już dawno było zbadane, że podczas tej całej miłości następuje zwyczajne zalanie mózgu jakimiś hormonami dopaminą czy czymś przez co jest efekt różowych okularów, idealizacja drugiej osoby i marginalizacja jej wad. To sie utrzymuje jakieś tam kilka miesięcy aby doszło tylko do kopulacji i zapłodnienia, potem haj mija, no ale dzieciak już jest, a o to chodzi. Większość gatunków tak działa na ziemi. No ale zgadzam się że miłość kobiet jest ZAWSZE warunkowa, a mężczyzny ogólnikowa. Popatrzeć wystarczy kto wiedzie prym w rozwodach i rozstaniach. Powodem jest brak miłości do mężczyzny a raczej odwidzenie się kobietom. Hipergamia wiadomo raz dwa pozwala zwinąć kobietom emocjonalny mandżur i przenieść go na nowy obiekt westchnień.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.