Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 09/14/19 in all areas

  1. 42 points
    Po myślnikach stawiamy spację, po trzykropkach również, a zdania kończymy kropką. Zapoznanie się z interpunkcją w różnorakich wyliczeniach również może się pani przydać, proszę uprzejmie: https://www.ekorekta24.pl/interpunkcja-w-wyliczeniach-przecinki-sredniki-a-moze-nic/ Brakuje w pani wypowiedzi również dwóch przecinków. Sugestia: gdy otwarcie szukamy drzazgi w cudzym oku, należy wielokrotnie upewnić się, że na pewno wyjęliśmy belkę ze swojego. ☺️ Z wyrazami szacunku, Ważniak
  2. 25 points
    W seksie, najbardziej mnie wqurwia moment, kiedy musze siegnąć do portfela po kasę...
  3. 23 points
    UWAGA UWAGA! Paweł G. zgodnie z przewidywaniami swoich kolegów z bloga kanistra wyszedł, było to wyjście bardzo spektakularne, dzięki ich akcjom: #kanistrowomuremzapawlem #sekulawysylapisma Wyszedł ...... ze łzami w oczach na korytarz i został odprowadzony do więźniarki i przewieziony do aresztu, gdzie oczekuje na ogłoszenie pełnej sentencji wyroku w najbliższy piątek. W dniu dzisiejszym skład sędziowski zakończył obrady o godzinie 15.07 (16.07 czasu polskiego), uznał Pawła G. winnym wszystkich sześciu zarzutów z sekcji 58, uzasadnienie wyroku i wymiar kary zostanie podane do wiadomości publicznej podczas piątkowego posiedzenia sądu. Wyrok wydany przez Sąd Koronny jest odpowiednikiem wyroku naszego SN, jest prawomocny i nie podlega apelacji. Informację przekazał nam Detektyw Inspektor z jednostki antyterrorystycznej policji prowadzący sprawę Pawła G. Dziś o godzinie 16.46 dowiedzieliśmy się iż został uznany winnym wszystkich sześciu zarzutów z Terrorism Act. Mały apel do rodziny Pawła G. , a w szczególności do rodziców Pawła G. ponieważ zostali państwo zmanipulowani przez grupę osób, które zaoferowały Państwu pomoc, a jedynie poważnie zaszkodziły Państwa synowi w postępowaniu sądowym w Wielkiej Brytanii. Jedna z tych osób podaje się za dziennikarza śledczego, którym nie jest. Zgodnie z Ustawą Prawa prasowego z roku 1984 „dziennikarzem jest osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych, pozostająca w stosunku pracy z redakcją albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji.” Posiadanie legitymacji dziennikarskiej jeśli taką przedstawił, nie czyni z niego w tym konkretnym przypadku dziennikarza, nie pozostaje w stosunku pracy z wydawcą i nie działa z jego upoważnienia. Czyli wszelkie działania osoby, która przedstawiła się Państwu jako Janusz Sekuła lub Krzysztof R. są działaniami czysto prywatnymi, a nie działaniami dziennikarza śledczego i nie mają z dziennikarstwem nic wspólnego. Osoba ta wysyłała liczne pisma do instytucji państwowych zarówno polskich jak i brytyjskich, jednakże na początku marca bieżącego roku strona brytyjska została poinformowana, kim jest "dziennikarz śledczy", z jakimi grupami jest powiązany, w jakim stopniu jest powiązany z działalnością Pawła G. , jakie poglądy i treści rozpowszechnia w sieci internet i poza nią. Wielokrotnie, publicznie w sposób wulgarny wyrażał określone ksenofobiczne poglądy, propagował przemoc wobec mniejszości wyznaniowych, na różnych forach oraz facebook, w kontekście oskarżeń o powiązania Państwa syna ze skrajną prawicą, kontakt tego człowiek ze stroną brytyjską jak i polskimi służbami był jak dolewanie oliwy do ognia, zważywszy iż służby brytyjskie posiadały wszystkie materiały związane z Januszem Sekułą od początku marca. Mała próbka tego co zamieszczał przez lata "dziennikarz śledczy" w internecie poniżej: To jest oczywiście czubek góry lodowej i nie jest jedyną osobą z tej paczki o takich poglądach, które próbowały wywierać wpływ na różne służby polskie i zagraniczne, co samo w sobie stawiało Państwa Syna w bardzo złym świetle. Oczywiście część z tych osób zaczęła usuwać określone treści po aresztowaniu Państwa syna jednakże odbywało się to ze znacznym opóźnieniem i służby brytyjskie otrzymały komplet tych treści i zapoznały się z nimi przed ich kasacją. Wspomnę jeszcze o jednym dżentelmenie z tej grupy, który aktywnie prowadził ultra prawicowe blogi w internecie posługując się pseudonimem Skry....., między innym stronę www, zdrajcynarodu. Tylko tyle i aż tyle, nie każdy kto przyjdzie zaoferować pomoc i działanie jest przyjacielem, w tym wypadku owa "pomoc" była elementem ich osobistych rozgrywek i zaowocowała przypieczętowaniem losu Pawła G. Proszę się postawić na miejscu Brytyjczyków, którzy mają oskarżonego o terroryzm, powiązanego z ekstremistyczną prawicą, a za nim ujmują się osoby jak Janusz Sekuła, które publicznie takie poglądy reprezentują .....
  4. 22 points
    O kurwa człowieku, ale się zaśmiałem, że kazała ci iść zwalić do łazienki. Po takim tekście już powinna stać za drzwiami. To, że jeszcze nie zerwałeś to świadczy tylko o twoim mega niskim poczuciu własnej wartości. Chyba cię pojebało z tym ślubem człowieku. Ratuj się, bo czeka cię, co najwyżej szubienica, a i to będzie pewnie nagroda. I jak boisz się gadać to nie gadaj kurwa, tylko się spakuj i spierdalaj. Rozstanie po angielsku to najlepsze rozwiązanie. Urywasz kontakt momentalnie, niczego nie tłumaczysz, usuwasz wszystko i tyle. Zero kontaktu. Albo sucho informujesz, że koniec związku i spadasz z tego syfu, nara. Ale mam bekę z ciebie, że ty się martwisz o takiego pasożyta. Weź się zastanów, gdzie ty zgubiłeś męskość. Ty masz dbać o własne dupsko. Jak widać ona doskonale to potrafi. I uwierz znajdzie sobie kolejnego frajera bardzo szybko, więc nie musisz się o nic martwić.
  5. 20 points
    Mój przepis na dobry seks (z domu bez dzieci udało nam się wyjść może z dwa razy w tym roku): - trzymaj ramę dominującego samca alfy (stanowczy spokojny, głos, miej szacunek do siebie i wymagaj tego samego od samicy, nie daj wchodzić sobie na głowę kobiecie/rodzinie/znajomym/sąsiadom, jak ktoś Ciebie wkurwi przyjmujesz postawę konfliktową nie uległą, jak Twoja samica Ciebie wkurwi zjeb od dołu do góry, naucz się jej mówić nie jeśli coś Ci nie pasuje, Ty decydujesz, ona słucha, nie zwierzasz się z problemów, nie okazujesz słabości, podkreślasz sukcesy), jeśli Twoja samica przejawia skłonności dominujące to ją sobie odpuść - właśnie zgodność charakterów: dominujący z uległą, introwertyk z introwertyczką, jak masz ekstrawertyczkę i jesteś intro to sobie odpuść bo w LTR to się nie sprawdzi, pewnych rzeczy nie przeskoczysz - dbaj o atrakcyjność (ciągły rozwój), jak zasypiasz codziennie przed tv piwem w ręku, nie oczekuj cudów - pomagaj w domu i przy dzieciach żeby wieczorem nie padała na ryj ze zmęczenia - spędzaj czas oddzielnie żeby się stęskniła za Tobą, poświęć się wtedy swojej pasji i nie słuchaj jej pieprzenia, że ją olewasz (moja często mi mówi, że tęskni za mną, łasząc się przy tym, szukając kontaktu) - właśnie - pasję, zainteresowania, dobrze je mieć i im się poświęcać, idealnie gdy samica jest zafascynowana Twoim światem, Ty możesz trochę ją wpuszczać do niego, ale nie pozwól, żeby nim zawładnęła. - jak już spędzacie czas wspólnie to dbaj o jakość tych spotkań - mów o swoich potrzebach. Ja swojej samicy wyraźnie mówię, że lubię seks, chcę seksu i nie chcę być z kobietą, która nie chce się ze mną kochać. Zachowuj przy tym stanowczą postawę. Zlewaj jej teksty typu jesteś typowym facetem, tylko na seksie CI zależy. - daj jej wyraźnie odczuć, że w każdej chwili możesz odejść, jeśli nie będzie Ci się podobało w związku, jeśli Twoje potrzeby nie będą spełnione (jak potrzeba seksu), to musi iść w parze z Twoją wysoką atrakcyjnością, idealnie jeśli widzi zainteresowanie Twoją osobą płcią przeciwną. My mamy przegadane jak wyglądałby ewentualny rozwód i ona ma świadomość, że nie żartuję. Mimo, że mamy dwójkę dzieci. - właśnie - daj jej odczuć, że ma konkurencję wśród innych kobiet (uśmiechaj się, lekko flirtuj z innymi kobietami przy niej, opowiadaj o koleżankach), niech będzie zazdrosna - jak już dojdzie do tego seksu to postaraj się o jego jakość i podstawa to pełna erekcja, jak masz z tym problem to noporn, nofap, siłka, zdrowe odżywanie, bo nic tak nie zniechęca kobiety do seksu jak brak erekcji. Stosując powyższe po 10 latach i przy dwójce dzieci (2l + 6l), seksu mi nie odmawia, sama czasem inicjuje, lodzik po same jaja, aż się krztusi, nawet kiedy nie ma ochoty to widzę w jej oczach tą radość kiedy się w niej spuszczam (ooo tak jestem taką uległą suką i potrafię zaspokoić swojego samca...)
  6. 19 points
  7. 19 points
    Cześć, avatar kolego! Jak już się tutaj zadomowisz, poczytaj historie chłopaków którzy wyłożyli hajs na cudze mieszkania, domy. Twoja partnerka się zabezpiecza i dobrze. Kurwa panowie nie bądźmy hipokrytami! @Andrzej_kox, kolego, w relacjach partnerskich trzeba być elastycznym, obserwować co druga strona daje, czy robi to na siłe, czy naturalnie. Sztywne stanowisko nic nie daje, wręcz wychodzisz na buraka, Ale to tylko moje podejście, starej daty jestem.
  8. 17 points
    Od lat już nie wychodzę na randki, nie spotykam się z kobietami w miłosnych relacjach. Mnie to nudzi. Nigdy nie dałem się porobić, ani nie słuchałem rozkazów. Z charakteru jestem gościem, który prowadzi własny interes i jaki by on nie był będzie mój. W biznesie jestem bardzo uczciwy, nieskazitelnie czysty. W taki sposób buduję reputację. W związkach nie osiągnąłem nigdy zadowalającego poziomu zaufania i uczciwości. Jeżeli nie potrafię zaufać drugiemu człowiekowi, z którym potencjalnie mógłbym zrobić życie do tej brutalnej rzeczywistości to wolę w temat po prostu nie wchodzić. Pewnie mógłbym trzymać ramę i spełnić standard wielkiego samca, który trzyma władzę, ale po chuj mnie to potrzebne? Jeszcze nie znalazłem odpowiedzi na to pytanie. Nie chcę pisać już niczego złego o kobietach. Po prostu obecna sytuacja mężczyzny wręcz wymusza, aby się bronić przed związkiem. Nie jaram się do tego, aby ciągle mieć z tyłu głowy potencjalną możliwość płacenia alimentów, rozwodu, zniszczenia życia. Widzę również przykłady bliższych i dalszych związków małżeńskich to szczerze mówiąc odechciewa mi się wszystkiego. Bardzo dobrze odczytuję schematy. Nigdy mi kobiety nie przyniosły radości, przyjemności, nawet podczas seksu. Ciągle coś było nie tak. Albo wcześniejsze kłótnie, jakieś głupie gierki i manipulacje, które nie pozwalały mi się nasycić przyjemnością, chwilą, albo coś jeszcze innego. Dużo można pisać. Gdyby kobiety mi sprawiały radość, dawały coś pozytywnego to bym pewnie leciał w temat. Teraz naprawdę niczego nie widzę. Jestem teraz w takim stanie ducha, że gdyby przyszła do mnie fajna babka i powiedziała, że mi zapłaci za bycie ze mną to bym odmówił. No i nie lubię naprawdę towarzystwa kobiet, ich gadki, tego dziwacznego stylu bycia. Jestem przykładem self made MGTOW. Czy to dobrze, czy źle? Jestem konkretnym gościem, który wyciągnął wnioski z tego, co widzi wokół siebie i co przeżył. Po ocenie plusów i minusów praktycznie żadnych plusów nie dostrzegam. A minusów, o chuju i kurwiu złoty. Szkoda czasu nawet zaczynać. Wolę pewne kwestie przemilczeć.
  9. 17 points
    Gdzie się mieszka i pracuje, tam się chujem nie wojuje. W zasadzie powinno wystarczyć, ale z posta wyziera taki poziom desperacji, że "musiem" wskazać kilka punktów. Ludzie się uśmiechają, jak chcą być mili. Mężczyźni też. Zazwyczaj to nie znaczy że na Ciebie lecą. Jako rekruterka powinna się stawiać na sprawdzianach rekrutacyjnych. Każdego nowo zatrudnianego. W eleganckim stroju. Nie masz za dużo doświadczeń z kobietami... one też mają oczy. I patrzą na tego, z kim rozmawiają. Zostałeś zrekrutowany, i rekruterka nie ma już żadnego powodu by Cię widywać. Kobiety mają oczy, i patrzą. To Ty dopisujesz za dużo do zwykłej czynności! Ja chodzę kilka razy dziennie po kawę, ale jakoś żadna z pań, na które patrzę po drodze, nie uznaje tego za próbę flirtu. Uwaga, stalker! I się tak dziwnie patrzy... zaczęła się Ciebie bać. To jest tak złe, na tak wielu poziomach... Primo, koleżanka z pracy. Secundo, zajęta. Tertio, nie zainteresowana Tobą! A czego niby się spodziewałeś? Że rzuci Ci się w ramiona na oczach wszystkich pozostałych pracowników? O nie, kobieta chodzi po biurze! I patrzy się na mnie! I jest ładnie ubrana! Poziom desperacji level ekspert Tak, Ty to tak odbierasz. Tylko Ty... To ten stalker! Czemu on nadal się we mnie wpatruje? Lepiej go ominę z daleka. Pracownica chodzi po firmie - to niespotykane. Musi chcieć ze mną pogadać (tak mi się wydaje)... Tylko wydaje. Dobrze że nie widziałeś jak poprawia makijaż, albo - nie daj Boże - poprawia podpaskę. Co wtedy by Ci się wydawało Od początku do końca. Uwaga staker! Ciekawe czemu jeszcze nie doniosła na Ciebie do HR za "nękanie"... przecież się Ciebie boi! To jest strach! Uśmiech służbowy numer sześć - dla każdego nowo zatrudnionego. Powaga i stanowczość - to już ewidentna oznaka że masz się odczepić. Tylko jeśli chcesz dyscyplinarne zwolnienie, i może nawet etykietkę "nachalnie nagabuje pracownice". Nadinterpretujesz. Jak to z boku - desperat z zerowym doświadczeniem z kobietami. Albo strach, albo chciała dać Ci szansę wyjścia z twarzą - powiedziała że jest zajęta, i według niej powinno Ci to było wystarczyć. Podsumowując: jakaś firma zatrudniła sobie na stanowisko rekruterki miłą, inteligentną, młodą i zajętą kobietę. Jak to rekruterka, w jej liście zadań jest uprzejmy kontakt z nowo zatrudnianymi, z uśmiechem na twarzy. I żyła sobie ta rekruterka spokojnie, w związku, aż nagle coś w jej życiu się zmieniło. Pojawił się ON. Każdy uśmiech od razu traktował niemal jak próbę umówienia się na (o Boże!) seks! No ale jest kobietą, nie tacy desperaci do niej podbijali w klubach czy bibliotekach. Myślała że wie jak sobie z NIM poradzić. Ale sytuacja stawała się coraz gorsza - pewnego razu dopadł ją sam na sam, i bez żadnego wstępu poprosił o numer telefonu... wtedy zaczęła się naprawdę bać. Oczywiście że dała ten numer - aby móc uciec... Następnego dnia, ON zadzwonił z propozycją "randki"... i w końcu dotarło do niego, że jest zajęta. Innymi słowy, ma już samca i w tej chwili nie zamierza go zmieniać. A jeśli już, to nie na NIEGO. Powinno było wystarczyć... zazwyczaj wystarczało. Minęły trzy miesiące, i w końcu pojechała na urlop. Ze swoim facetem. Prawdopodobnie ruchali się tam jak króliki Z nową energią wróciła do pracy, ale ON nie zapomniał... nie zrozumiał kosza... dalej się w nią wpatrywał, takim dziwnym wzrokiem... nie rozumiał, że w ramach pracy ona MUSI chodzić po biurze. MUSI uśmiechać się do każdego. Wybacz że tak po tobie jadę @Karmelo, ale w tej chwili jesteś ułamek włosa od zwolnienia za molestowanie. Może nawet od oskarżenia karnego. I może nawet słusznie, bo tylko swoją stronę medalu opisałeś. Ty jesteś potwornie niedoświadczony, i popełniasz chyba wszystkie możliwe błędy młodości. Ona od LAT opędza się od adoratorów, i wybrała sobie jednego który ją zainteresował. To nie jesteś ty. Jakby miała ochotę na "numerek na boku", i to może nawet z Tobą, to już byś został ujeżdżony; ona znalazłaby sposób, i jasno dała Ci to do zrozumienia. Ech... Coś pozytywnego by też wypadało napisać... Dobrze, że masz szansę przemyśleć swoje szczenięce zauroczenie, zanim na przykład drugi raz poprosiłbyś ją o spotkanie... w firmowej stołówce... trzymając w ręku nóż... Kilka rad: - kobiety patrzą. Patrzą w biurze, patrzą na ulicach, patrzą czy ich piesek ładnie się wysrał na trawniku, patrzą czy podpaska trafiła do kibla czy obok... Mają oczy to patrzą. - czasem kobiety patrzą na Ciebie. To nic nie znaczy! - kobiety uprawiają seks. Im są ładniejsze tym im o seks łatwiej. Zawsze znajdzie się jakiś chętny, więc mogą przebierać i wybierać. - kobiety uwodzą. Jak chcą, to uwodzą bez żadnych zahamowań, także seksem. - kobiety (hipergamia) wolą "lepszych" mężczyzn, o wysokim SMV. Nic w tym złego! - kobiety srają. Bo ludzie srają. Nie stawiaj ich na piedestale! Odpuść. I chociaż ja mam moralny problem z dawaniem takich rad, to jednak w Twoim przypadku - idź na divy. Najlepiej na taką "ładniejszą" niż Twój aktualny obiekt westchnień. Jak na razie kwalifikujesz się albo na dyscyplinarkę (może nawet z artykułami z KK), albo nawet na gorszy scenariusz: ona się z Tobą umówi, a pięć miesięcy później zostaniesz tatusiem. Dziesięć miesięcy później, będziesz po rozwodzie i tak zwanym "alimenciarzem". Myśl głową, nie główką!
  10. 16 points
  11. 16 points
  12. 16 points
    Ja osobiście nie lubię retoryki pana Petersona. Temat, który podejmuje jest niesamowicie szeroki i wątpię żeby ktokolwiek był w stanie ugryźć go w ten sposób, żeby wyznaczyć nowy zadowalający trend w, bądź co bądź, planowaniu celu i sposobu życia każdego człowieka. Wielu ludzi starszej daty zakłada, że archetypy nieświadomości zbiorowej jak studia, stabilna praca i ślub są nadrzędne do życia. A kto był na studiach ten dobrze wie, że "gówno" cię tam nauczą, kto pracował na etacie ten wie że ani pieniędzy tam dobrych nie zdobędziesz a twoje zdrowie psychiczne pewnie podupadnie, a o znaczeniu ślubu to już na tym forum nie muszę wspominać. Mnie osobiście nie pociąga wizja człowieka, który w wieku 25 lat już nie ma czasu, siedzi codziennie w automatycznej pracy i musi świeżo po "wykształceniu się" zapierdalać jak wół, żeby przeżyć i odhaczyć wszystkie społeczne kamienie milowe. Zmiana mentalności jak najbardziej, ale ochocze wskakiwanie do maszynki do mielenia inteligentnego mięsa - nie. Nie urodziliśmy się za karę. Może według wielu taki punkt widzenia będzie podpadał pod syndrom Piotrusia Pana, ale ja to nazwę inaczej - "dorosłość" w takim wydaniu jest to śmierć indywidualności, powołania, intuicji, naturalnego trybu życia. W zamian dostajemy świstki papieru, alkohol, tanią rozrywkę i obietnicę bezpieczeństwa. A tuż po zakończonym procesie jesteśmy martwi w środku - wyzuci z emocji, uczuć, wyższych wartości, duchowego powołania, z kompletnie zrujnowaną psychiką, czekających na cios łaski. To jest cel egzystencji homo sapiens sapiens? Może.
  13. 15 points
    Ciekawe, czy ta kobieta komukolwiek w życiu postawiła kawę i miło spędziła czas. Można zauważyć, że każdy krytykuje kogoś, a tak naprawdę krytykuje siebie. Mnie braciak cioteczny oskarżał zawsze o kablowanie, a sam był pierdolonym kablem. Przenosił na mnie swoje najgorsze cechy, chujek Identycznie tutaj. Ona nas nazywa przegrywami, incelami, a rzeczywistość jest taka, że ona jest życiowym przegrywem bez perspektyw na normalny związek. To jest mega proste w analizie. Bardzo bym chciał, żeby tutaj była olbrzymia część męskiego grona. Większość mężczyzn to biali rycerze, którzy pocą się w chwili, kiedy trzeba odmówić czegokolwiek kobiecie. Płacić to mogę za przyjemności życiowe, ale nigdy za kobietę, bo to żadna przyjemność. Ale to się rozumie dopiero po długim czasie.
  14. 15 points
    Jeszcze jak chodziłem do podstawówki to był tam taki Paweł i ja jechałem na rowerze i go spotkałem i potem jeszcze pojechałem do biedronki na lody i po drodze do domu wtedy... Jeszcze już do domu pojechałem...
  15. 14 points
    Zapomniałem wspomnieć o kilku innych niedogodnościach, które są efektem skazania Pawła G. Częścią kary jest również grzywna, która zaczyna się od 5k GBP, a w przypadku 5 zarzutów lub więcej nie ma górnego limitu, więc wysokość grzywny będzie zależała tylko i wyłącznie od fantazji Pani ze zdjęcia. 1 Oszczędności Pawła G. poszły na Panią adwokat swoją drogą dość znaną i kosztowną, co i tak guzik dało. Zapewne do adwokata dołożyli też rodzice. Teraz trzeba będzie jeszcze grzywnę zapłacić więc zlicytują mu auto, ma tanie więc to będzie kilkaset funtów max, nie starczy nawet jeśli będzie najniższa, te 5k funtów, reszta spadnie pewnie na starych rodziców. Czyli narobił syfu, który dotknie całej jego rodziny, bo wiadomo jak rodzice zapłacą to mniej dla nich i rodzeństwa zostanie. 2 Kolejnym aspektem jest to, że w przypadku długiej odsiadki, rodzice zapiszą dom i gospodarstwo dziecku, które im pomaga na starość i pracuje w gospodarstwie, normalna praktyka. Więc dla Pawła G, przypadnie jedynie zachowek, jeśli odsiadka będzie długa i będzie miał niefart, a rodzice zejdą nim on wyjdzie to wtedy jego sytuacja naprawdę będzie mocno niefajna. Jak polska wieś długa i szeroka, to często rodzeństwo, które zostało na roli chce całkiem wykołować to, które nie zostało i starym rodzicom nie pomagało. Po śmierci rodziców spadkobiercy zapewne wniosą sprawę o uznanie Pawła G. za niegodnego dziedziczenia i podejmą próbę pozbawienia go całości spadku, w końcu rodzicami się nie zajmuje, problemów całej rodzinie przysporzył, kupa kasy na rozwiązywanie jego problemów pójdzie. To jest nader częste, że gdy jeden ze spadkobierców siedzi w więzieniu reszta, próbuje go wymiksować ze spadku, często skutecznie, takich spraw jest wiele. Więc jest prawdopodobne, że Paweł G. po wyjściu z więzienia będzie całkowicie pozbawiony środków do życia i miejsca gdzie będzie mógł się zatrzymać, dostanie jakieś drobne przy wyjściu z więzienia, w UK już nie zostanie bo po odbyciu kary będzie deportacja. Wyląduje w Polsce bez kasy i jeśli zabraknie rodziców będzie zdany na łaskę rodzeństwa. 3 Paweł G. stracił z dniem skazania dożywotnio prawa do wykonywania zawodu detektywa, jak i oficera ochrony. Więc nie posiada kwalifikacji zawodowych, po wyjściu z więzienia będzie mógł podjąć legalnie jedynie najniżej płatne prace i tak po takim wyroku będzie trudno się nawet w najprostszych załapać. Z UK go wyrzucą, w Polsce prawdopodobnie nie będzie miał do czego wracać, jeśli rodzina nie pozwoli mu wrócić na gospodarkę, będzie musiał wyjechać do innego kraju EU do pracy, zmywak/ taśma w fabryce/ przetwórnia ryb czy do czego tam zatrudnią nisko kwalifikowany personel. Reasumując zniszczył sobie życie, a rodzinie przysporzył problemów finansowych i starym rodzicom zmartwień.
  16. 14 points
    @vindictive Zacznę krótko ale treściwie - JESTEŚ DEBILEM. A to: i cała Twoja łzawa historia tylko potwierdza, że jesteś debilem. Gdy przeczytałem to zdanie powyżej to myślałem, że majty mi nigdy nie wyschną po tej salwie śmiechu. I to jeszcze ze starszą kobietą z dwójką dzieci - brakuje mi kreatywnych inwektyw, żeby oddać co o tym myślę. Wypracowałeś sobie środowisko, o którym większość Braci tutaj na forum marzy lub marzyła. Oddana, spokojna żona, zajmująca się domem i dziećmi. Nie puszcza się na boku, nie robi awantur, nie odpierdala maniany z hajsem. Jest układna i w sumie prowadzona przez Ciebie. Ale to Ty nie potrafisz poprowadzić tego związku i zachowujesz się jak dzieciak, który zapierdala za dawką hormonów i emocji bo nowa samiczka zamachała cipką, której zapach najwyraźniej wytępił większość komórek w Twoim mózgu. Ciekawostka - wygląda na to, że nieświadomie zachowujesz się jak zajebisty alfa tylko dorzucasz do tego popkulturowe pochlipywanie i frazesy o tej jedynej (qwa, znów muszę majty wymienić). Twoja żona w ogień za Tobą pójdzie a inne samice też skaczą dookoła. Tylko Ty jak skończony tłuk poddajesz się emocjonalnemu hajowi i kreujesz sobie w głowie (i w życiu) problemy. Obecnie jesteś w czarnej dupie bo nie umiesz prowadzić związku i życia. Weź się w garść, poczytaj forum i przestań pierdolić o rozterkach rodem z Harelquin. Masz dobre małżeństwo i dzieci - szanuj to do chuja ciężkiego! Małżeństwo to nie historia z komedii romantycznej a wspólnota, która ma na celu jak najlepsze wychowanie dzieci. Nie motylki w brzuchu i emocje. Nie miłosne uniesienia. To nie film tylko szara rzeczywistość. Żona natomiast to ma być szanowana INSTYTUCJA w Twoim życiu - podpisałeś z Nią kontrakt. Żona ma zapewnić stabilność, spokój i ciepło w domu. Ty masz dostarczać rodzinie zasobów. Masz to wszystko. Zatem morda w kubeł i uśmiech na twarz. Żona Ciebie nie pociąga seksualnie - powiedz jej czego oczekujesz, jak ma się zmienić. Zmieni się - ten typ kobiety się zmieni. Jeśli Ci mało - ruchaj na boku. Prostytucja nie istnieje przypadkowo. Ruchaj koleżanki, jeśli chcesz. Ale nie tak, żeby dać się wpierdolić w haj hormonalny (który obecnie masz ale z całą pewnością minie). Ruchanie to nic wyjątkowego - jak zjedzenie obiadu w restauracji. Ale potem masz zawsze wrócić do domu i zapewnić byt i dostatek rodzinie. Twoje podniety i potrzeby seksualne mają być Twoje a nie rodziny i mają nie dotykać dobra rodziny. Rozumiesz? Jak pójdziesz w kierunku rozwodu to niech Ci ziemia lekką będzie - jesteś w najlepszej pozycji do totalnego rozpierdolu emocjonalnego i finansowego. Zgadnij co zrobi Twoja koleżanka, gdy tylko zobaczy jaki nieporadny gołodupiec został z Ciebie po rozwodzie. @JoeBlue chyba śnisz - nie w polskim sądzie. Tam facet przeciwko któremu zeznaje wiele osób (bo przyznał się sam do zdrady) jest w czarnej dupie
  17. 14 points
    Został uniewinniony. Sędzie wprawdzie dał wyrok, ale przeczytał na głos meila Kanistra i Urynipedesa: "panie sędzia hehe wypuśc pan pawełka bo to dobry prawilny chłopak jest a ten kotonski to parówa i konfident rozpruł się na dobrych chłopaków na psach hehe fajnie go pawciu dojeżdżał kotonski płakał i kwiczał na tych swoich strimach na których beka i pierdzi na wizji nikt go nie oglada bo to przegryw żebrak kradnie ludziom kamerki latarki skrzypiące rowery a nam nikt nie wysyła, a my z kanistrem mamy fajne furki ja fiata a kolega skodę w gazie bo nas stac. takze ten, wypusci pan pawełka bo załozymy o tobie bloga i bedziesz jechany hehe szalom skuhwysyny" No i po liście go uniewinniono. Oczywiście żartuję, czekam na wyrok 😆
  18. 14 points
    Może zacznij sie topić
  19. 13 points
    Dzień dobry Panowie, Na wstępnie chciałbym przeprosić za długie milczenie. Jednocześnie pragnę podziękować wszystkim, którzy mnie wspierali radami, opieprzem, dobrym słowem. Niebawem miną dwa lata, odkąd wyprowadziłem się od żony. Moje życie od tamtej pory mocno się zmieniło, ale streszczę to w punktach, żeby nie wydłużać. Sytuacja ogólna: -mam kobietę, od prawie roku, to mi dało dużo siły w tym wszystkim -praca, pieniądze itp - wszystko ok a nawet lepiej -tydzień temu rozwiedliśmy się bez orzekania o winie, z przedłożonym porozumieniem i planem rodzicielskim, który jest bardzo korzystny dla mnie -z synem jestem w każdy weekend a nasze relacje są bardzo dobre -moja już ex-żona jest w 7 miesiącu ciąży(nie, nie ze mną ) Co pomogło najbardziej: -trzymanie się ramy, nawet jak ex straszyła itp w smsach, że nie zobacze dziecka itp, olewałem ją, i tak też czynię do dzisiaj, chociaż częstotliwość jej wylewów jadu spadła do minimum, zakładam że jej nowy partner zjada "śmietankę" -poszedłem do psychiatry, ale dopiero na wiosnę tego roku, miałem problemy ze snem i stany depresyjne, leki pomogły -staram się zająć swoim życiem, nie myśleć za dużo, o tym, co się stało, jednocześnie pamiętając jakich błędów nie popełniać i czego unikać Czy było warto odejść? -TAK, teraz czuje, że żyje, choć nie jest mi jakoś super łatwo z różnych względów, to jednak komfort życia jest milion razy większy Generalnie, widzę, że warto było przeczekać, aż sprawa się trochę uspokoi. Dzięki temu obyło się bez rozwodu w formie bitwy na noże, co by mnie pewnie zrujnowało psychicznie i fizycznie, a i pewnie syn by na tym ucierpiał. Żyje dalej Jak ktoś ma jakieś pytania, to zapraszam
  20. 13 points
    To jest zła wola i chęć zaszkodzenia, jak można z prawie PÓŁ MILIONA postów wybrać kilka, gdzie pisze się o kawie za 10 złotych? A gdzie inne tematy? Pomoc w nieszczęściu, rozwodzie, odebraniu dziecka? Wsparcie psychiczne gdy komuś potknęła się noga? O tym nie napiszą, tylko o bzdurach które ktoś - może i nawet hejterzy dla takiego właśnie efektu - napisali.
  21. 13 points
    To proste. Silny i pewny siebie człowiek nie ma kompletnie potrzeby, by deprecjonować drugiego człowieka i dawać mu odczucie, że jest gorszym, głupszym, brzydszym, mniej ogarniętym czy biedniejszym. Postępując w taki sposób, sami dajemy świadectwo potężnych kompleksów, które IMO posiadasz Nawet na spotkaniu, gdy ktos urodowo odbiega od naszych oczekiwań i tak warto zawsze zachować się z klasą. Dlaczego miałbym kogoś ranić z tak idiotycznego powodu? Nie widzę w tym wartości dodanej ani krztyny sensu. Pisanie stałe o sukcesach, pisanie że się jest pewnym siebie wcale o tej pewności siebie nie świadczy. To tak jakby ciągle potwierdzać się w tym, czego wcale nie jesteśmy pewni. Musisz pamiętać, że dla wielu to, co dla Ciebie jest sufitem dla innych jest podłogą. Ale Ci inni nie mają potrzeby w każdym wpisie udowadniać, że tak jest, świadczyć o swojej "zajebistości" . Czysta dziecinada.
  22. 13 points
    @Androgeniczna nigdzie nie napisałam, że należy owijać w bawełnę, też nie lubię udawać, że rzeczywistość jest inna, ale we wszystkim zależy zachować kulturę, a tej najwyraźniej Ci brakuje. Można komuś powiedzieć, że nie jest w Twoim typie, że nie jesteś nim zainteresowana, bez bycia chamskim. Zupełnie nie rozumiesz jak należy się komunikować. Ty zwyczajnie obrażasz ludzi, a to z mówieniem prawdy wprost nie ma nic wspólnego. Można wszystko powiedzieć z zachowaniem elementarnych zasad kultury. Twoja pycha i arogancja sięgają kosmosu. Można się nie zgadzać z innym człowiekiem, można mieć różne zdania i dyskutować, zresztą między innymi po to jest to forum, aby wymieniać się doświadczeniami, aby poznawać punkt widzenia innych ludzi i w kulturalny sposób rozmawiać, ale Ty nie dojrzałaś do poważnych rozmów, nie masz bladego pojęcia jak wygląda komunikacja z drugim człowiekiem. Zachowujesz się jak niedojrzała panienka, która uważa, że wie wszystko najlepiej, a drugiego człowieka traktuje jak kogoś gorszej kategorii. Zupełnie nie rozumiesz tego co piszemy. Każdy ma prawo mieć inne zdanie, mieć inne upodobania, mieć inną wizję życia. Szanuję zdanie innych ludzi nawet gdy jest skrajnie odmienne od mojego, nie muszę się z nim zgadzać, ale to nie daje mi prawa do obrażania innego człowieka tylko dlatego, że nie ma takich samych poglądów jak ja. Nie mam prawa do traktowania go jak kogoś gorszego tylko dlatego, że jego życia wygląda inaczej niż moje. Nie mam problemu z tym, że masz jakąś tam wizję świata, bo to Twoje życie i to Ty będziesz ponosić konsekwencje swoich czynów, a nie ja (dla mnie możesz akceptować tylko Panów powyżej 180, masz do tego prawo), ale nie podoba mi się (i zapewne wielu osobom tutaj), że obrażasz ludzi, że ich kategoryzujesz, że tych co mają inne życie jak Ty i tych, którzy nie pasują do Twojego świata traktujesz jak kogoś gorszego. Pewnie niepotrzebnie się produkuję bo i tak nic nie zrozumiesz i odwrócisz, jak to masz w zwyczaju, kota ogonem.
  23. 12 points
    Widzę, że Twoja "lepsza" połowa ma tylko jedną wadę... brak zalet
  24. 12 points
    Czołem panowie. Od jakiegoś czasu spotykam się z pewną młodszą ode mnie damą. Jak to bywa na początku, pani oh ah, seks jak marzenie, sranie tęcza można rzec. Aż do dzisiaj 😃 Dziewczyna wyjeżdża z propozycją wyjścia na stand up... Propozycja ciekawa. Aczkolwiek z racji tego, że będę po nocy w pracy oraz później będę miał spotkanie z synem, ładnie podziękowałem za zaproszenie. Nie mniej jednak stwierdziłem, aby pani wybrała się wieczorem z koleżanką czy tam z kolega. Nie mam nic przeciwko temu. Nikogo w klatce nie zamykam. Każdy jest wolną osobą i ma prawo robić co chce oraz spotykać się z kim chce. Niby ok, ale pani z miejsca zapytała czy to działa w obie strony??? Naturalnie, odpowiadam. Bowiem jest uczciwe podejście wobec siebie, dwoje osób. I tu dla pani zaczął się problem. Najpierw dama mówi, że całkowicie mnie rozumie, bo nie można zamykać w klatce drugiej osoby, następnie wali tekst, że ma świadomość tego, że chce spotykać się z innymi poza nią, ale wgl jej, to tylko wyjścia ze znajomymi... Pani stara się być cwana i dodaje, że źle by się czuła wobec mnie, spotykając z kolegą na kawę.... A jeśli to ja miał bym wyjść z koleżanką, nie jest to dla niej do zaakceptowania. Podsumowując, pani przekaz brzmi, ja nie wychodzę z nikim więc i Tobie nie pozwalam.... No chyba, że w grupie znajomych(Śmiech na sali, że co oni?? Przyzwoitki???) Pani ma świadomość tego, że jest młodsza ode mnie 5 lat, w miarę wygląda, często jest zaczepiana przez innych facetów(dużo o tym wspomina i szlag ją trafia, że nie działa to na mnie). Czytaj jestem taka wspaniała, uważaj bo odejdę! Szeroka droga nie zatrzymuje. Dodatkowo ewidentnie sprawdza mnie, na ile może sobie pozwolić oraz próbuje zdominować relację. Ekhm pojebało im się w głowach. Pani szybko zniknie, tak jak szybko się pojawiła. Szanujcie się panowie i oby nam oczy pipa nie zarosły!
  25. 12 points
    Serio? Naprawdę nie rozumiesz sensu w ratowaniu życia innemu człowiekowi, polepszaniu mu warunków bytowych czy poprawianiu mu nastroju w trudnych chwilach? Naprawdę nie rozumiesz dlaczego ludzie zbierają pieniądze na operacje dla dzieci chorych na nowotwory bo ich rodziców na nie nie stać? Naprawdę nie rozumiesz dlaczego ludzie pracują charytatywnie w hospicjum gdzie ludzie chorzy na śmiertelne choroby spędzają swoje ostatnie dni (można chociażby czytać książki dzieciom czy odbierać telefony na recepcji)? Naprawdę nie rozumiesz dlaczego Panowie przebrani za klauny biegają po szpitalach onkologicznych? Naprawdę nie rozumiesz dlaczego ludzie np. organizują malowanie szkół i ośrodków, w których uczą się i wychowują niepełnosprawne dzieci? Dlaczego organizują dla nich koncerty czy pokazy teatralne? Naprawdę nie rozumiesz dlaczego ludzie oddają krew czy szpik? Naprawdę nie rozumiesz dlaczego ludzie oddają jedzenie do punktów, gdzie są przygotowywane posiłki dla bezdomnych lub paczki żywnościowe dla starszych osób, których nie stać na zakup jedzenia? Naprawdę nie rozumiesz dlaczego ludzie wyjeżdżają na misje do Afryki aby chociażby budować studnie czy edukować dzieci, które w życiu nie widziały kolorowego długopisu? Pamiętaj, że Twoje życie nie jest zależne tylko od Ciebie. Nie masz pełnego wpływu na rozwój wypadków, na to co się w nim wydarzy. Nic nie jest dane na zawsze, ani praca, ani zdrowie. Obyś nigdy nie musiała (ani nikt z Twoich bliskich) korzystać z pomocy charytatywnej. Obyś nigdy nie była zależna od obcych ludzi. Obyś nigdy nie potrzebowała pomocy obcych ludzi.
  26. 12 points
  27. 12 points
  28. 12 points
    Ja tylko z małą sugestią przeniesienia tematy do działu: wasze sukcesy lub zarabianie hajsu 😆
  29. 12 points
    Czy ktoś się dzisiaj nudzi? Magda nudy nie lubi!
  30. 11 points
    Dokładnie, mam w rodzinie taki modelowy przykład. Dziewczyna mojego kuzyna, pani koło 30, zegar wali jak Kliczko Adamka więc dziewucha licząc na blachę na palcu odstawia teatr ; bawi się z dziećmi z rodziny, przytula je, gotuje dla wszystkich, piecze ciasta, babeczki no cud miód dziewczyna. Wszyscy ją wychwalają pod niebiosy. Jak im powiedziałem żeby się nie przyzwyczajali bo to tylko wersja promocyjna to mało mnie nie zlinczowali. Najbardziej kobiety jakby same nie wiedziały co potrafią odpierdalać byleby zaobrączkować misia.
  31. 11 points
    Jeżeli kobiety wolą dupków to niech se kurłła wolą i chuj z nimi, kiedyś może i bym sie tym przejął a dziś mam na to wyjebane a nawet chce mi się z tego śmiać, bo przecież dla kobiety taki dupek to zajebista przygoda życia - czasami dostanie po ryju, non stop kłótnie, odejścia i powroty, zdrady i wybaczanie, seks z cuchnącym wczorajszą wódą prostakiem, życie w ciągłym paradoksie gdzieś pomiędzy ciągłym stanem zagrożenia i poczuciem bezpieczeństwa, płacz i euforia - same atrakcje jak w domu dla obłąkanych, gdzieś pomiędzy Witkacym a Gombrowiczem. A niech się baby mordują z tymi Typami przez całe swoje zasrane życie, co ja mam z tym wspólnego.
  32. 11 points
  33. 11 points
    To wszystko jest w twojej głowie. W chwili szczerości po drinku moge powiedziec ci kilka rzeczy. Mam 165 cm wzrostu, wiek po 50-ce, łysy. Bzykałem lale wyższe ode mnie o głowę, był czas gdy ledwie potrafiłem zaplanować czas żeby spotkać się z kolejną porąbaną babą, (innych nie ma), pieprzyłem się w samochodzie, na podłodze w firmie gdzie pracowałem albo gdy ona patrzyła przez okno czy nie idzie ochrona, miałem niekontrolowany wytrysk w kinie gdy emocji było zbyt dużo bo mnie masowała - to chyba wystarczy jako podsumowanie. Opory są tylko w twojej głowie choć oczywiście dzisiejsze dupy są pojebane, Overanalyzis leads to paralyzis. Trump powiedział to konkretnie: Łap je za cipę. I bądź przygotowany na to że połowa da ci w pysk a połowa będzie się z tobą pieprzyć. Jeśli nie jesteś gotów dostać w pysk - nie będziesz się pieprzył. Wszystko ma swoją cenę.
  34. 11 points
  35. 11 points
    @Toranaga, @Tomko hejt leci nie dlatego, że Androgeniczna napisała jakie ma preferencje, co lubi ale to w JAKI sposób to napisała. Zresztą nie pierwszy raz pokazuje brak szacunku do innych ludzi. Co innego powiedzieć, że niżsi faceci nie są w jej guście, że woli wyższych (każdy ma swoje upodobania i to jest naturalne), a co innego pisać, że niżsi mężczyźni są niemęscy, że kojarzą się z sierotami i że są gorszej odmiany.
  36. 10 points
    Noooo.... widzę, że i tutaj i w Rezerwacie szybko oceniających i porównywalnie krótko myślących Obrońców Moralności nie zabrakło. Zanim przejdę do rzeczy trzy zdania wyjaśnienia (dla właściwiej kalibracji poglądów). 1. Jestem jednym z większych, obecnie rezydujących na forum, przeciwników zdrady, ruchania mężatek i tego typu fikołków. 2. Moje małżeństwo skończyło się rozwodem 2 lata temu a przyczyną rozwodu była zdrada żony. 3. W moim życiu jest mało miejsca na "szarości" i ściemy - jestem najbardziej "czarno-biały" w poglądach, zachowaniach i opiniach spośród znanego mi grona ludzi (a znam duuużo ludzi). Qwa... nawet 80% moich ubrań jest w kolorze czerni lub bieli Zatem zanim zaczniecie wyciągać po raz kolejny pochopne wnioski, proszę o chwilę refleksji. Jak czytam wątek i widzę jak to błyskawicznie przychodzi tutaj co poniektórym słowo "rozwód" to mi się, kurwa, nóż w kieszeni otwiera! Ilu z Was geniusze, którzy pisali o rozwodzie tutaj i w Rezerwacie przeszło przez gówno rozwodu i obserwuje swoje dzieci dorastające samotnie z dawnym partnerem (lub samotnie z Wami)? Sądzę, że niewielu a jeśli są tacy to pochwalcie się Obrońcy Moralności jak Wam i Waszym dzieciom to się podoba. Chętnie poczytam. Do rzeczy. Uogólniacie i to jest Wasz problem. Ekstrapolowanie jedynej "słusznej" opinii na wszelkie możliwe przypadki to kretynizm. Zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy rodzinne. Owszem - są sytuacje, gdzie rozwód jest nieunikniony a nawet jest lepszym rozwiązaniem (jak np. w moim przypadku) niż trwanie w małżeństwie. Ale ten konkretny przypadek taki, w moim mniemaniu, nie jest. Generalnie to mam w dupie tego pól-imbecyla @vindictive, który przedkłada cipę starszej od siebie kobiety z dwójką dzieci nad rodzinę i poukładane, dobre życie. Mam również średnio pochlebne zdanie o jego żonie, która najwyraźniej nie jest zbyt skora do pójścia do pracy i dbania o siebie i swój rozwój. Jednak z drugiej strony doceniam jej wkład w zbudowanie domu i rodziny oraz trwanie przy tym przygłupie - choć w sumie nie ma jakichkolwiek innych dobrych opcji dostępnych. W tym co uprzednio napisałem to chyba tylko @Adolf się połapał ze względu na wiek i staż małżeński. Chodziło tam o rodzinę i dzieci moi drodzy ,szybko osądzający Obrońcy Moralności. Przeanalizujcie tę sytuację z punktu widzenia tej kobiety a zwłaszcza ich dzieci. Niewesoło, co? Jak wcześniej pisałem, dostępne tutaj są dwie opcje: zła i wybitnie chujowa. 1. Opcja zła - zostają ze sobą i się jakoś dogadują. Wyjaśniają sobie co im nie pasuje, wprowadzają zmiany i próbują być rodziną (mogą iść na terapię, mogą się dogadać inaczej - ważne, żeby być rodziną i zachować w miarę stabilną sytuację). Dzieci mają zapewniony byt, utrzymanie, pewność jutra i oboje rodziców w domu (dogadanych, że mają wychować te dzieci). I pewnie będą w tym małżeństwie skoki w bok i inne kwiatki - jeśli zrobione dyskretnie i bez gadziego mózgu w akcji (zniszczę ją/jego) to da się to ogarnąć. Od wieków ludzie mieli żony/mężów do wychowania i utrzymania dzieci oraz kochanki/kochanków do zabawy. I jakoś nam gatunek przetrwał a nawet stworzył kilka pięknych cywilizacji po drodze. Dzieci dorosną mając rodziców - niech ci, którzy wychowali się z jednym tylko rodzicem wyjaśnią oburzonym Obrońcom Moralności jaka to wartość. Jeśli da się zakończyć skoki w bok i choćby trwać to jeszcze lepiej. Przyszłości nie znamy. 2. Opcja chujowa - rozwód. Sieczka w sądzie, nienawiść, koszta, podział majątku, rozpierducha psychiczna rodziców i dzieci + wszelkie inne atrakcje związane z rozwodem z orzekaniem o winie. W jakiej sytuacji skończy ta matka i dzieci, które zostaną przy niej Szanowni Obrońcy Moralności? Świat z pewnością potrzebuje kolejnej dwójki dzieci z DDRW, problemami emocjonalnymi i skazą na cale życie w głowie. Wychowywanymi z pieniędzy z opieki socjalnej (bo matka nic przecież nie potrafi robić) i alimentów. Jakie da im to wzorce? Jaką przyszłość zapewni? Ktoś pomyślał nad tym z grona szybko myślących Szanownych? W tym wariancie przed tymi dziećmi jeszcze jakieś 20 lat dorastania bez ojca, z matką która nic nie potrafi robić i egzystencji z "datków", podlanej nienawiścią, narzekaniem i marazmem. Marzenie każdego dziecka, prawda? Na koniec - rodzina to nie jest pierdolony film z Hollywood z miłością, motylkami, jednorożcami i lukrem rzekami płynącym. Rodzina to rodzice wychowujący swoje dzieci najlepiej jak potrafią. I ci rodzice nie muszą być w sobie zakochani i odpierdalać godowego cyrku na codzień - to pieprzona zaraza, którą zafundowały nam romantyczne filmy i pop-kultura. To przecież produkt XX wieku. Kiedyś prawie wszystkie małżeństwa były aranżowane i nikomu to nie przeszkadzało a dzieci dało się wychować na dobrych, porządnych ludzi. Ba - wciąż tak jest na świecie (Azja) i wcale nie wyrastają tam dzieci "gorszego sortu" - przeciwnie - wychowywane są z troską i szacunkiem a Azjaci mają IQ oraz EQ wyższe niż my. I taka rodzina często jest lepsza od tej "zalofcianej" - bo ma solidniejsze podstawy niż emocje i hormony. Zastanówcie się zatem 3 razy nad swoimi osądami, które są produktem pokawałkowanej rzeczywistości kultury zachodu i wyobrażeń mających swoje korzenie w fikcji.
  37. 10 points
  38. 10 points
  39. 10 points
    Minęło już kilka lat KUTANGÓW od czasu filmu "dlaczego kobiety wolą dupków". Czas na wnioski. (...) Miły facet nie chce dać kutanga od razu tylko najpierw chce być miły. To złe! Mam nadzieję, że streściłem odpowiednio zwięźle :D
  40. 10 points
  41. 10 points
    Tak sam jak ze sformułowanie "Ustatkować się". Nie masz siana, mieszkania, ale bierzesz samice i majstrujesz bombelka - ustatkowałeś się. Masz własne mieszkanie, dobrze zarabiasz, rozwijasz się - syndrom Piotrusia Pana.
  42. 10 points
    Na tym forum szanujemy kobiety, ostatni raz prośba o nie pisanie o kobietach "szmata" itd. albo natychmiast opuści Pan forum.
  43. 10 points
  44. 9 points
    Jak poznasz jednego, drugiego i trzeciego klona to nie widzę powodów dla stresu. Uczysz się schematu i jak w grze wykorzystujesz do zdobycia fraga 😆
  45. 9 points
    @Still Rozumiem doskonale Twoje podejście. I popieram. Zasady to zasady. Ale nie do końca widzę sytuację jak Ty. Panna komunikuje swoje potrzeby tzw. związkowe. Ma do tego prawo, prawda? Jasne że ma. Twoje potrzeby tzw. związkowe są nieco inne. Masz do tego prawo, prawda? Jasne że masz! A że potrzeby się nie zazębiają? Zdarza się. Często. Więc chleba z tej mąki nie będzie. Znaczy się szybko się pożegnacie. Prawdopodobnie. Tym niemniej nic ekstraordynaryjnego i głupiego w jej zachowaniu nie widzę. Klasyka. Chce z automatu odciąć Cię od poznawania jej potencjalnych konkurentek. Może chcieć? Może. Czy musisz to akceptować? Nie musisz. Zwykłe negocjacje handlowe. Jak między USA a Chinami, tylko w mniejszej skali Że też Ci się chce tak za tymi spódnicami latać Choć cholera wie, może a podobnej sytuacji. Też bym latał Pozdrawiam!
  46. 9 points
    Z chęcią poznałbym cały przebieg twojej relacji z tym przedsiębiorcą
  47. 8 points
    Czy to nie Ty pisałaś niedawno, że rozwiąże go dobrze nawet małpa? Kurwa, gubię się. Rozmowa z Tobą to jak bieg na dezorientację.
  48. 8 points
    Czołem Bracia, bez wykrzykników dotarłem do ściany długo pewnie sam się okłamywałem, sam też chciałem sobie ze wszystkim poradzić ale tak się nie da. Pewnie pociągnąłbym jeszcze trochę ale ostatnio nie wypaliło parę rzeczy i czuje się bezradny. Idę na terapie, mam dość tych skoków nastrojów cieszę się z tej decyzji ale to dopiero początek. Na początek czy macie rady jak dobrze dobrać psychoterapeutę? Dużo czytałem o psychologii i boje się, że szybko będę uprzedzał się do terapeutów no "bo ja to sam wiem" jestem niestety czasem mądry i dużo potrafię sam rozpracować no ale chcę pomocy i wiem to na pewno, bo byłem głupi że to zaniedbałem może nie, nie wiem sam. Co mnie zajebuje, nie przerobiłem wielkiej porażki sprzed lat, totalnie załamanie kariery. Z świetnie zapowiadającego się artysty z dorobkiem, wylądowałem na budowie w Szwecji gdzie min nosiłem gruz. Przez nieogarniętego wspólnika i własna naiwność oraz niekompetencje, jest tego dużo. Sądziłem, że się z tym ogarnąłem bo byłem zajęty czymś innym ale wciąż budzi to moje skrajne emocje. Starałem się uporać z DDA dużo sam zrozumiałem ale mały zaniedbany chłopiec siedzi we mnie nadal. Widzę problem ale to wciąż trauma łatwo się wzruszam, wybaczyłem tacie jego jazdy, ale odszedł i ciągle wracają do mnie te obrazy. Jutro wyjeżdżam na swoją wystawę więc mogę tak od razu nie odpowiedzieć jeśli coś napiszecie, zamiast się cieszyć, to zakładam z góry, że to nic nie zmieni ciągle negatywne światło przewidywanie porażki. Przez dzieciństwo nie znam stałości, normalności, starałem sobie uczynić z poczucia braku bezpieczeństwa jaja, żeby się uchronić i długo się udawało. Ale nie wypaliły rzeczy i wraca to poczucie porażki, gnojenie się, słabość. Pewnie też brak poczucia bezpieczeństwa, mam spoko matkę, przyjaciół i panne ale sobie uświadomiłem poczucie dojmującej mnie całe życie samotności, do tego dochodzi ten cholerny zawód/profesja który mnie eksploatuje i sprawia, że jesteś sam , kurwa zrozumiałem to gdy miałem 20 lat po pierwszej fajnej wystawie, skumałem to ale był melanż i oklaski, chujstwa, bzdury, rozumiałem to i nic z tym nie zrobiłem tak bardzo to rozumiałem i zapomniałem o tym. Obrazek sprzed lat: Mam 11 lat rodzice w separacji, ojciec wyprowadził się z domu i zapijał się u dziadków u których miał schronienie, bo podobnie ambitny jak i ja, był pyszny i głupi, stracił wszystko powoli wprowadzał się w depresje. Mama, wysoko postawiony profesjonalista na ministerialnym stanowisku nie wyrobiła przez pijaństwo ojca oraz naciski/stresy w pracy, plus zmarł dziadek, zaczynała popijać plus leki, wcześniej przeszła 3 próby samobójcze, zaczynała coraz więcej czasu spędzać u nowego kochasia. Sama miała depresje wiem, że nie wyrobiła ze wszystkim nie winię jej, już to wyjaśnialiśmy sobie, ale ja miałem tylko 11 lat. Spędzałem nie rzadko tydzień sam w domu chodząc do szkoły i udając przed wszystkimi, że wszystko ok. Raz na jakiś czas wpadał syn kochasia, lub mama po swoje rzeczy lub chuj wie po co. Kochaś i jego rodzina eksploatowali nas finansowo korzystając ze słabości mamy. Wchodzą, więc ja nie chcąc się na nich natykać kryje się w szafie, szafa nie jest zbyt duża ja jestem w pidżamie takiej w pajacyki bardzo ją lubiłem. Ponieważ szafa nie jest zbyt duża muszę się schylać stojąc, przez szparę doskonale widać, że byłem w niej. Wołają mnie chodzą po domu, do mojego pokoju wchodzi syn kochasia wtedy 16 latek, otwiera szafe i patrzy na mnie z pogardą w stylu "na chuj się kryjesz" tak to pamiętam mówi do mnie coś niegrzecznego, jak do śmiecia. Mama w swoich pijackich rozważaniach zrzuca na mnie również emocje które przypisuje ojcu (podobieństwo fizyczne, cechy ojca) więc syn kochasia się z tym identyfikuje, przez jakiś zas tworzyli quasi "rodzine". Zamknięty w szafie w dziecięcym pokoju, aby nie patrzeć na festiwal upadku matki, niech już wezmą co sobie chcą i sobie idą. Wtedy ja zostanę sam w tym wielkim domu w którym sam sobie zrobie śniadanie i pójdę do szkoły jak gdyby nigdy nic. 10 km ode mnie gdzieś tam jest ojciec, którego bardziej interesowało aby odzyskać swoje status quo do prawa mieszkania w domu, niż to , że 11 letni chłopiec nie ma do kogo pójść po pomoc. I tak ten chłopiec pisze dziś tego posta. NIe wiem co chciałem wyrazić z rzeczy dobrych tak potrzebuje pomocy, tak nie boje się olać resztę i w końcu o siebie zadbać
  49. 8 points
    @azagoth z ust mi wyjąłeś te słowa. @vindictive Przeczytaj to 100 razy i wbij to sobie do głowy młotkiem. Kim Ty do kurwy nędzy jesteś aby rozpierdalać życie swoim dzieciom i żonie? Rozwalasz ich życie bo cię chuj zaswędział? No proszę Cię. Mój kumpel jest w Twojej sytuacji, tylko on ma 50 plus i dorosłe dzieci, tak jak Ty dwa lata temu popłynął na hormonach z 15 lat młodszą koleżanką. Teraz jego sytuacja wygląda tak że żona wyjebała go z domu, koleżance skończył się haj, i poinformowała go że na razie ma remont mieszkania i nie może się do niej przeprowadzić. Teraz będzie wynajmował kawalerkę i chleje z rozpaczy jak ma wolne. A kurwa mówiłem mu rok temu wracaj do żony, ale nie, bo on zakochany, a jego myszka jest inna. Weź ty chłopie wracaj do żony i dzieci, a z sercem rób tak jak @azagoth Doradził. Pozdro.
  50. 8 points
    Zwalić konia. Gwarantuję również, że wtedy wszystkim przeszłaby ochota na bójki, jakbyś zwalił konia w środku sklepu. Win-win.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.