Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
darktemplar

Brak szacunku

Recommended Posts

Drodzy Bracia proszę o pomoc poradę....

 

Mama 32 lata i z problemem zmagam się od zawsze, jednak  w pewnym wieku naprawdę zaczyna to już przeszkadzać.

Chodzi o brak szacunku do mojej osoby lub może jego niedostateczną ilość. Nie chodzi mi o to, że wszyscy mają mi się w pas kłaniać czy coś, ale jakieś minimum adekwatne do społecznego statusu się chyba należy.

 

Wiem, że to mój problem, mam coś takiego wyglądzie, zachowaniu, mowie ciała, że ludzie mnie nie szanują, ale nie potrafię tego  co to powoduje wychwycić w samym sobie.

Sam z siebie pracuję nad sobą; od niedawna chodzę na siłownie (lepiej późno niż wcale...) - co pomaga mi w pewności siebie, no ale w miesiąc to przecież jeszcze efektów tak nie widać. Do pracy ubieram się poważnie: w koszulę formalnie spodnie/obuwie.

 

Wiem na pewno, że mam bardzo młody wygląd - sam bym sobie dał teraz pewnie z 25 lat; niedawno pytali mnie w sklepie o dowód, a jakieś 3 miechy temu jakiś 16-17 letni gówniarz zapytał mnie "ej ziomuś masz ognia?". Pogoniłem go, ale wiem że to nie była złośliwość z jego strony, tylko naprawdę myślał, że jestem jego rówieśnikiem. Masakra.

 

Często w sklepach, czy gdzieś ludzie traktują mnie z lekceważeniem, lub typują mnie sobie jako cel np. jakiejś wrzuty czy pogadanki czy po prostu mnie pouczają. Po prostu często mnie traktują nie jak mężczyznę po 30 stce, tylko jak jakiegoś chłopaczka, którym można pomiatać i go pouczać.

 

W pracy nie jest lepiej; ja jestem specjalistą z prawie 8 letnim doświadczeniem , a jacyś młodzi gówniarze zaraz po studiach też nie czują respektu, może jakoś nie fikają za dużo, ale strasznie się spoufalają. Tak samo jakieś młode laseczki; też rzucają jakieś tam głupie żarciki do mnie cały czas, etc. OK, u nas w pracy jest taka ogólnie luźna atmosfera ale widzę, że do moich kumpli rówieśników czują większy respekt.

 

Jest jeszcze taki jeden koleś młodszy ode mnie chyba 5-6 lat (ma 2 lata stażu) i w ogóle to jest taki typ co się dużo wozi po tej firmie i niby jest spoko, ale cały czas mi dopierdala jakimiś takimi żarcikami i złośliwymi uwagami. Stwierdziłem, że chce mnie sprowokować i olewam go ale czasem już ciężko i ledwo się powstrzymuje żeby mu wygarnąć. Oczywiście, znów, do moich kumpli rówieśników tak nie skacze.

Sam niestety nie jestem mistrzem ciętej riposty i nie potrafię tak się odgryźć żeby delikwentowi w pięty poszło i żeby dał spokój. Dopiero po jakiejś wymianie zdań w głowie sobie układam dialogi których mógłbym użyć by wyjść z takiej wymiany zdań zwycięsko, jednak w ferworze słownej walki nie jestem w stanie rzucić jakimś dobrym tekstem.

 

Wiem, że tak trudno doradzać w necie, ale może napiszcie jak u Was to wygląda; dlaczego kogoś szanujecie, lub nie, jak sami pracujecie na swój szacunek i uznanie.

 

Ja sam też mam w swoim otoczeniu ludzi których za bardzo nie szanuję, ale raczej nie daję im tego odczuć, po prostu są mi obojętni aw pracy podchodzę do nich profesjonalnie. Ale ja też nie jestem typem co lubi dopierdalać innym i ich poniżać, a dużo ludzi chyba jest takich i może dlatego nie rozumiem tych mechanizmów.

 

Pozdrawiam

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może nie spoufalaj się do nikogo i nie próbuj się przypodobać?

 

U mnie w kilkunastoosobowej grupie na kierunku, gdzie dominują kobiety, jest taki facet, ma ponad 190cm, szczupły, dość umięśniony i nie ma żadnego szacunku w grupie, dziewczyny nim pomiatają. Zszedł się z laską, która jest starostą grupy, ale okazał się słaby i został kompletnie zgnojony. 

 

Ja wyraźnie niższy, słabszy, mniej umięśniony mam o wiele większe poważanie i powodzenie u kobiet, mam dobre koleżanki i jednego przyjaciela, on czasem nie wie co ma ze sobą zrobić na przerwach. Jak rozmawia ze mną to wyczuwam że on jest tutaj niżej w hierarchii i przyjmuje wobec mnie postawy uległe, chociaż by mnie szybko paroma ciosami pozamiatał.

 

Taki typowy umysłowy beta, dla kobiet bardziej jak niechciane dziecko niż mężczyzna.

 

Na początku on był wyżej w hierarchii i nawet do mnie kozaczył, na co dzisiaj by sobie nie pozwolił. Byłem twardy, przed nikim się nie korzyłem, z ładnymi laskami obchodziłem się jak z brzydkimi, stąpałem pewny siebie i udawałem groźnego, nie spoufalałem się do nikogo i nie byłem idiotą. Po jakimś czasie nastąpiła powolna zamiana miejsc.

 

Aha, i na samym początku udawałem takiego gangstera, co się nie pierdoli i od razu wali po ryju. Nawet nie wiem kiedy to się stało, ale z takiej postawy przeszedłem w spokojnego śmieszka. Chyba jak w grupie wszyscy zaczęli się do mnie uśmiechać i dobrze mnie traktować to samoistnie zaprzestałem grać bandziora. Dopiero z perspektywy czasu to widzę teraz jaki byłem na początku, a jaki na końcu. Całkowicie inny człowiek.

 

Nie wiem jak to ma ci pomóc, ale może wyciągniesz jakieś wnioski u siebie.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja też mam z tym problem a dlatego, że spoufalam się za szybko. Natomiast gdy zaczynam nową pracę to wchodzę z poważną miną. Ale potem tracę często szacunek dlatego, że nie potrafię egzekwować pewnych rzeczy. Musisz spróbować egzekwować od młodzików pewne rzeczy. Możesz spróbować też być małomównym i zlewaj je - zlewaj je straszliwie - szczególnie to na kobiety powinno podziałać bo one mają szacunek podświadomy gdy nie wiedzą z kim mają do czynienia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
48 minut temu, darktemplar napisał:

Często w sklepach, czy gdzieś ludzie traktują mnie z lekceważeniem, lub typują mnie sobie jako cel np. jakiejś wrzuty czy pogadanki czy po prostu mnie pouczają. Po prostu często mnie traktują nie jak mężczyznę po 30 stce, tylko jak jakiegoś chłopaczka, którym można pomiatać i go pouczać.

Chcesz być traktowany poważnie w takich sytuacjach, to reaguj od razu. Czasem lepiej powiedzieć byle co niż milczeć, bo w ten sposób wyrabiasz sobie zdolność retoryki. Dużo pomógłby luz i obracanie wszystkiego w żart. Jakaś cięta riposta, zaszydzenie z szydzącego, ale nie każdy się z tym rodzi (mi pomogła amfetamina, ale później wpadłem w nałóg, więc nie polecam, bo widać, że też nie masz silnej psychiki). Najważniejsze to się tym nie przejmować. Jeśli z każdej porażki wyciągniesz odpowiednie wnioski, to będziesz coraz bliżej zwycięstwa.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciesz się że traktują Cię jak młodszego, zawsze to jakiś tam +, mnie na mieście (rzadko bywam, ale czasem się zdarzy) traktują jak 7-10 lat starszego, co też nie jest fajne, choć, hehe, czasem bywają i plusy, if You know what I mean ;) ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też tak mam, za bardzo się spoufalam z ludźmi i później za dużo sobie pozwalają wobec mnie. Mam charakter takiego wesołka, co lubi sobie pożartować, ale są pewne granice. Kiedyś taki koleżka 5 lat młodszy dla żartów strzelił mi tzw. karczycho :D Chcąc nie chcąc musiałem mu zajebać z całej siły w brzuch, aż się złożył na ziemi, tej ziemi. Wieści się rozeszły i od tej pory mam spokój. 

Wydaje mi się, że podstawą jest wyznaczanie granic na samym początku znajomości, jak coś ci się nie podoba, to jasno trzeba to zakomunikować, a jak ktoś tego nie zrozumie to w ostateczności pozostaje argument siły. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Są sytuacje kiedy wystarczy spojrzeć przenikliwie w oczy, a jak ktoś coś przygada do do tego dołożyć pytanie: "wytłumacz?". Jak ktoś jest twardy to się nie przejmie, ale na niektórych to wystarczy. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tym kolesiem z pracy to ja bym ułożył sobie jakieś uniwersalne riposty, albo zaczął sobie z niego żartować - ale nie po chamsku. Przede wszystkim nie dawać po sobie poznać że Ciebie dotykają jego żarty, bo Twój ból psychiczny będzie mu sprawiał przyjemność. Jest jeszcze taka opcja, że gościowi może jest potrzebny solidny opierdol, bo przekroczył granicę. Żadnej przemocy fizycznej, bo to się źle skończy dla Was obu. Lecieć na skargę nie polecam, bo rozejdzie się, że jesteś konfidentem i nie będziesz miał życia w pracy. Będą mówić że jesteś słaby, do tego konfliktowy, co da powód załodze do gnojenia Ciebie. 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, Stradi napisał:

Są sytuacje kiedy wystarczy spojrzeć przenikliwie w oczy, a jak ktoś coś przygada do do tego dołożyć pytanie: "wytłumacz?". Jak ktoś jest twardy to się nie przejmie, ale na niektórych to wystarczy. 

Tylko trzeba mieć jeszcze ,,to coś" w oczach ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Im bardziej sobie pozwolisz tym bardziej będą Cię gnoić. Tak... gnoić. Naśmiewanie się z innych to gnojenie.

 

 - Chcesz pokoju? Szykuj się do wojny.

 

Najlepiej sprawy pociągnąć w sytuacji gdy jest duża grupa w jednym miejscu i wiadomo, że wszyscy będą to słyszeć lub widzieć. I wtedy pojechać po całości po tym, który najbardziej Ci dosrywa.

 

Wygarnąć wszystko bez skrupułów i pierdzielenia się. Stado musi zobaczyć Twoją siłę inaczej nie będzie wiedzieć czy ją masz czy nie. Trzeba ją pokazać i to najdobitniej jak się da. Najlepiej słownie a jak się nie da to fizycznie. (Tylko, że fizycznie to już trzeba miejsce dobrać, co by świadków nie było.)

 

I koniecznie wytłumaczyć co i jak, żeby wszyscy wiedzieli o co kaman.

 

 - Jeśli wygrasz wojnę będziesz miał pokój.

 

Samiec alfa ciągle musi udowadniać, że to właśnie on jest tym alfa.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może myślisz, że dla wszystkich musisz być miły, zgadzać się z nimi i unikać konfliktów, czyli szukasz aprobaty u innych.

Może jesteś nieśmiały i nie masz swojego zdania.

Może nie potrafisz stawiać granic, w sensie nie jesteś asertywny.

Szukaj w sobie takich słabości i spokojnie nad nimi pracuj. Innej możliwości nie widzę ;).

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Idź na boks, podziękuj później.

Nawet tu ktoś na forum pisał o tym jak trenował muay thai 6 lat i czuł sie cytuje "brutalnie pewny siebie", bardzo podoba mi sie te określenie i w całości odzwierciedla to jak sie czujesz po tych "gierkach".

 

Tak nawiasem to gadane masz, tylko Twój lęk i strach Cie mega ogranicza.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, dobryziomek napisał:

Tylko trzeba mieć jeszcze ,,to coś" w oczach ;)

Kwestia treningu ;) Zacznij to robić, a w końcu wyjdzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Cortazar napisał:

Najlepiej sprawy pociągnąć w sytuacji gdy jest duża grupa w jednym miejscu i wiadomo, że wszyscy będą to słyszeć lub widzieć. I wtedy pojechać po całości po tym, który najbardziej Ci dosrywa.

 

Wygarnąć wszystko bez skrupułów i pierdzielenia się. Stado musi zobaczyć Twoją siłę inaczej nie będzie wiedzieć czy ją masz czy nie. Trzeba ją pokazać i to najdobitniej jak się da. Najlepiej słownie a jak się nie da to fizycznie. (Tylko, że fizycznie to już trzeba miejsce dobrać, co by świadków nie było.)

 

Masz na myśli coś takiego? ;)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@darktemplar zauważyłem dość istotną rzecz w Twojej wypowiedzi:

 

15 godzin temu, darktemplar napisał:

w pewnym wieku naprawdę zaczyna to już przeszkadzać

 

15 godzin temu, darktemplar napisał:

nie jak mężczyznę po 30 stce, tylko jak jakiegoś chłopaczka

 

15 godzin temu, darktemplar napisał:

jestem specjalistą z prawie 8 letnim doświadczeniem , a jacyś młodzi gówniarze zaraz po studiach też nie czują respektu

 

Uważasz w pewien sposób, że szacunek należy się człowiekowi z jakiś obiektywnych, arbitralnych przyczyn. Bo jesteś starszy i tak chcesz być traktowany, bo masz 8 lat doświadczenia. W tym na pewno widzę problem. Trochę przypomina mi to utyskiwanie staruszka, że jakiś dzieciak nie słucha go, bo przecież starszych "należy się" słuchać - tak porównując.

 

Tymczasem w rzeczywistości poważanie zdobywa się poprzez mało obiektywne czynniki - często poprzez dowód społeczny i to, jak postrzegają Cię inni ludzie. Jeśli ktoś albo pracuje nad tym, albo w naturalny sposób umie to stymulować, cieszy się szacunkiem i poważaniem. W uproszczeniu określiłbym to jako umiejętna autopromocja. Nie wystarczy, że masz 8 lat doświadczenia - musi to być widać. Jeśli wiek ma być zaletą, musi te zalety być widać - na przykład Twoja wiedza o tzw. życiu, doświadczenie życiowe mogą Cię wyróżniać na tle młodszych kolegów. Ale to musi być WIDAĆ. 

 

Kolejna kwestia - ludzie instynktownie czują słabość i gardzą słabością, a za coś takiego uważają brak konfrontacji w tego typu sytuacjach, które podajesz. Brak reakcji na zaczepki, którymi testują Cię ludzie to nie jest w ich oczach dowód stateczności, rozwagi, powagi, tylko dowód słabości. Więc korzystają dalej, bo ludzie atakują chętnie jeśli widzą, że mają szansę wygrać - zwłaszcza te prymitywniejsze osobniki, być może z takimi masz do czynienia. 

 

W tym miejscu są dwie drogi - albo jesteś silną jednostką (naturalnie lub się nią stałeś) i masz na to wyjebane, albo tkwisz w grupie i grasz w tę grę. Ta druga droga to właśnie odcinanie się koledze, reagowanie na zaczepki tym samym i to, co napisali inni bracia. Ja jednak polecam Ci najpierw pracę nad podstawami - pracę nad pewnością siebie.

 

Widzisz, wbrew pozorom to co piszesz najbardziej świadczy o Tobie, a nie o tych ludziach. Musisz wiedzieć, że ponadnormatywnie przejmujesz się tym, co myślą o Tobie inni. Patrzysz na to, jak traktują Cię w sklepie, rozkminiasz co pomyślał o Tobie dzieciak proszący Cię o fajkę, a czemu te panny tak się zachowują wobec Ciebie a wobec innych nie. Z angielskiego taką postawę ładnie określa się jako "unsecured". 

 

Pracuj nad pewnością siebie - idź na terapię, poczytaj o tym, przemyśl to sobie i przegryź się z tym, dlaczego nie czujesz się pewnie. Bo na pewno gdzieś tam powody są. Żeby ludzie Cię szanowali, Ty musisz sam szanować siebie. Wskazówka - nie możesz ciągle rozkminiać, czego Ci brakuje, w czym jesteś gorszy i tak dalej.

 

Kiedy zaczniesz być bardziej pewny siebie, problemy z brakiem szacunku znikną. 

 

 

  • Like 2
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

@darktemplar Znam temat. Nie ty jeden tak masz :P

Czytałes ten topic?

 

 

Całkiem sensownie chłopaki tam napisali :)

 

Godzinę temu, tytuschrypus napisał:

Bo na pewno gdzieś tam powody są. Żeby ludzie Cię szanowali, Ty musisz sam szanować siebie. Wskazówka - nie możesz ciągle rozkminiać, czego Ci brakuje, w czym jesteś gorszy i tak dalej.

Dobrze ujęte. Mi jako człowiekowi z natury spokojnemu i bezkonfliktowemu zryły banię czasy gimnazjum i liceum. Byłem tam wtedy nieszanowanym osobnikiem. Jakis czas temu zorientowałem się, że muszę wyjebać z głowy to co mi wtedy do niej wlazło. Dużo pracy to wymaga, bez 2 zdań.  W obecnej pracy też jakos super mnie nie szanują, bo ugodowy jestem i zbyt bierny - ja po prostu nie ogarniam tych gierek we "władzę i dominację". Nigdy mnie to nie interesowało po prostu, ze wszystkimi bym najchętniej żył w pokoju i szacunki wzajemnym, ale niestety tak sie nie da :P 

Ludzie sobie podbijają ego tym, że ustawiają sobie jakąś hierarchie w grupie (moze nawet podświadomie)... I ofkoz w tej hierarchii muszą siebie ustawić na odpowiedniej pozycji, a odbywa sie to kosztem innych mniej żarłocznych jednostek.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, Cortazar napisał:

Najlepiej sprawy pociągnąć w sytuacji gdy jest duża grupa w jednym miejscu i wiadomo, że wszyscy będą to słyszeć lub widzieć. I wtedy pojechać po całości po tym, który najbardziej Ci dosrywa.

 

Wygarnąć wszystko bez skrupułów i pierdzielenia się. Stado musi zobaczyć Twoją siłę inaczej nie będzie wiedzieć czy ją masz czy nie. Trzeba ją pokazać i to najdobitniej jak się da. Najlepiej słownie a jak się nie da to fizycznie. (Tylko, że fizycznie to już trzeba miejsce dobrać, co by świadków nie było.)

To sztuczka socjologiczna. Tak samo jak chcesz żeby "kocham Cię" z ust laski miało większe uzależniające znaczenie, w które ona sama uwierzy i trudno będzie jej się z tego potem wycofać sprowokuj ją do powiedzenia tego wśród znajomych (im więcej ludzi tym lepiej). 

 

Także @darktemplar, kolega @Cortazar dobrze radzi. Znajdź największego na rewirze i zrób z niego swoją sukę.

Uważaj tylko z tymi sztuczkami na forum bo możesz zarówno wygrać jak i przegrać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam Szanownych,

Dzięki za Wasze wypowiedzi w temacie

 

W dniu 13.08.2018 o 09:27, tytuschrypus napisał:

@darktemplar zauważyłem dość istotną rzecz w Twojej wypowiedzi:

 

 

 

 

Uważasz w pewien sposób, że szacunek należy się człowiekowi z jakiś obiektywnych, arbitralnych przyczyn. Bo jesteś starszy i tak chcesz być traktowany, bo masz 8 lat doświadczenia. W tym na pewno widzę problem. Trochę przypomina mi to utyskiwanie staruszka, że jakiś dzieciak nie słucha go, bo przecież starszych "należy się" słuchać - tak porównując.

 

Tymczasem w rzeczywistości poważanie zdobywa się poprzez mało obiektywne czynniki - często poprzez dowód społeczny i to, jak postrzegają Cię inni ludzie. Jeśli ktoś albo pracuje nad tym, albo w naturalny sposób umie to stymulować, cieszy się szacunkiem i poważaniem. W uproszczeniu określiłbym to jako umiejętna autopromocja. Nie wystarczy, że masz 8 lat doświadczenia - musi to być widać. Jeśli wiek ma być zaletą, musi te zalety być widać - na przykład Twoja wiedza o tzw. życiu, doświadczenie życiowe mogą Cię wyróżniać na tle młodszych kolegów. Ale to musi być WIDAĆ. 

 

Kolejna kwestia - ludzie instynktownie czują słabość i gardzą słabością, a za coś takiego uważają brak konfrontacji w tego typu sytuacjach, które podajesz. Brak reakcji na zaczepki, którymi testują Cię ludzie to nie jest w ich oczach dowód stateczności, rozwagi, powagi, tylko dowód słabości. Więc korzystają dalej, bo ludzie atakują chętnie jeśli widzą, że mają szansę wygrać - zwłaszcza te prymitywniejsze osobniki, być może z takimi masz do czynienia. 

 

W tym miejscu są dwie drogi - albo jesteś silną jednostką (naturalnie lub się nią stałeś) i masz na to wyjebane, albo tkwisz w grupie i grasz w tę grę. Ta druga droga to właśnie odcinanie się koledze, reagowanie na zaczepki tym samym i to, co napisali inni bracia. Ja jednak polecam Ci najpierw pracę nad podstawami - pracę nad pewnością siebie.

 

Widzisz, wbrew pozorom to co piszesz najbardziej świadczy o Tobie, a nie o tych ludziach. Musisz wiedzieć, że ponadnormatywnie przejmujesz się tym, co myślą o Tobie inni. Patrzysz na to, jak traktują Cię w sklepie, rozkminiasz co pomyślał o Tobie dzieciak proszący Cię o fajkę, a czemu te panny tak się zachowują wobec Ciebie a wobec innych nie. Z angielskiego taką postawę ładnie określa się jako "unsecured". 

 

Pracuj nad pewnością siebie - idź na terapię, poczytaj o tym, przemyśl to sobie i przegryź się z tym, dlaczego nie czujesz się pewnie. Bo na pewno gdzieś tam powody są. Żeby ludzie Cię szanowali, Ty musisz sam szanować siebie. Wskazówka - nie możesz ciągle rozkminiać, czego Ci brakuje, w czym jesteś gorszy i tak dalej.

 

Kiedy zaczniesz być bardziej pewny siebie, problemy z brakiem szacunku znikną. 

 

 

 

@tytuschrypus ww. wypowiedzią trafiasz w sedno.

 

Dobrze zdiagnozowałeś mój brak pewności siebie. Niestety, miałem trudne dzieciństwo i rodziców, w szkole podstawowej byłem popychadłem (opisałem to w stosownym wątku), w liceum i na studiach dziwacznym odrzutkiem. To niestety nie pomogło w budowaniu pewności siebie. Więc mam już trochę lat na karku i cały czas się zmagam z z brakiem pewności siebie.

 

Zgadzam się, że ludzie wykrywają słabość i nią gardzą, z tym reagowaniem to mam problem, bo jak pisałem nie jestem mistrzem riposty, ale pewnie to wynika z pewności siebie. Z drugiej strony pamiętam takiego typa z poprzedniej pracy; nikt go nie szanował, ale on na zaczepki ostro się odgryzał, co jeszcze bardziej nakręcało tych do**dalaczy. Ale może wynikało to ze sposobu odgryzania się (zbytnia nerwowość i słabość , którą było czuć z daleka).

 

Muszę przyznać,że sam wykazuję taką "roszczeniową" postawę i uważam, że starszym należy się szacunek jakby z automatu i np. ciężko mi op***lić jakiegoś staruszka, nawet jeśli zachowuje się idiotycznie - może to błąd.

Ale analizując to racjonalnie to zgadzam się, że szacunek w obecnych czasach nie jest czymś naliczanym z latami (tak może było kiedyś), a czymś wypracowanym.

 

@SławomirP  @Cortazar - zgadzam się, że postawa agresywna pomaga. Kiedyś naiwnie myślałem, że agresja potrzebna była tylko w podstawówce, teraz widzę że potrzebna jest wszędzie...

Tyle, że moje miejsce pracy to jest "kulturalne" biuro, więc jakieś wykrzykiwanie czy coś, będą raczej źle widziane. Nie mówiąc już o bójce. Więc w gre wchodzi bardziej subtelna walka na słowa czy postawę, o czym ten mój "kolega" dobrze wie.

Jednak zgadzam się, że agresywna postawa w stylu "dont mess with me" na pewno odstrasza potencjalnych agresorów, dlatego zapisałem się na siłownię.

@Koszwil - o boksie myślalem, tylko najpierw chcę nabrać krzepy...

 

@Garrett @Mortyy@Tomko - z tym spoufalaniem się mam podobnie. Jestem z natury spokojny i nie lubię konfrontacji i dlatego unikam różnych sytuacji, czego efektem jest pewnie brak szacunku. No ale staram się egzekwować od młodych rózne rzeczy, co jest niełatwe, ale ostatnio np. jeden mi trochę skakał to jednym raportem udowodniłem mu że mało potrafi, więc gość ostatnio spokorniał.

Ja też nie kumam tej walki o władzę i hierarchię, no ale tak działa społeczeństwo...

Z tym spoufalaniem się, jest tak, że sporo ludzi widzi chyba we mnie takiego dobrotliwego miska (nie mając przy tym złych intencji, to działa podświadomie), a ja nie mam takiej silnej ramy trzymającej image sk***yna.

Choć to też działa różnie; mam teraz kumpla w pracy, typ alfa, wyluzowany i otwarty. Śmieje się głośno i żartuje sobie z ludźmi i z laskami, ale jak trzeba to opiernicza kogo trzeba i ludzie go bardzo szanują, a ja z nim mam bardzo dobre układy póki co.

 

@Towarzysz_Winnicki - właśnie sobie ułożyłem kilka ripost dla niego i też z niego żartuję czasem. On jest cwany, bo z reguły jest miły i nagle uderza z jakimś tekstem i to głupim, w stylu "źle odkładasz papier od drukarki" czy coś.

Trzeba przyznać, że na swój wiek jest bardzo ogarnięty życiowo i jest kompetentny w pracy, więc jest trudnym przeciwnikiem. Widać też że zależy mu na karierze, choć on sam udaje, że nie. Jest pewny siebie i ludzie go szanują w pracy, mimo że jest młody. Jest dużo lepiej traktowany przez kierownictwo i współpracowników niż np. jego rówieśnicy.

Nie wiem też czemu akurat do mnie się dowala; czy czuje tą słabość, czy jakieś zagrożenie z mojej strony...?

 

Z obserwacji i doświadczenia wiem, że często tacy gnębiciele pracowi to tak naprawdę są zakompleksione p**dy, które agresywną postawą maskują swój strach i niepewność siebie. Ale czy tak jest w tym przypadku?

 

Wracając do tego co napisał @tytuschrypus (o tym doświadczeniu, szacunku, etc.); to wkurza mnie że ja  często jestem poddawany różnym próbom i muszę udowadniać swoje kompetencje (w pracy, w życiu).

 

A znam takich co nie wiadomo jak się wożą a później wychodzi, że pracownik z niego żaden wybitny, etc.

 

Pozdro

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, darktemplar napisał:

zgadzam się, że postawa agresywna pomaga. Kiedyś naiwnie myślałem, że agresja potrzebna była tylko w podstawówce, teraz widzę że potrzebna jest wszędzie...

Tyle, że moje miejsce pracy to jest "kulturalne" biuro, więc jakieś wykrzykiwanie czy coś, będą raczej źle widziane. Nie mówiąc już o bójce. Więc w gre wchodzi bardziej subtelna walka na słowa czy postawę, o czym ten mój "kolega" dobrze wie.

Jednak zgadzam się, że agresywna postawa w stylu "dont mess with me" na pewno odstrasza potencjalnych agresorów, dlatego zapisałem się na siłownię.

A uniwersytet to jest miejsce na bójkę? Groźne spojrzenie, poważna twarz, wyprostowana postawa i pewny chód przed siebie. Tyle wystarczy. Ja nigdy głosu nie podniosłem.

 

Wydaje mi się, że nadal nie rozumiesz. Przykładowa sytuacja z początku roku akademickiego - zrobiły się u mnie oczywiście grupki na start, akurat trafiłem jak szli w 5/6 osób, idziemy jedną drogą na wydział, ja zaraz obok nich, oni udają że mnie nie znają to ja też idę w to samo. Nie przyśpieszam, ani nie zwalniam, zlewka totalna, nawet na nich nie patrzę tylko popijam spokojnie kawę. Wyraz twarzy i mowa ciała odezwij się to zapierdole na miejscu.

 

Pokaż siłę psychiczną, że samemu nie boisz się ich całej grupy. Wtedy zaczną cię szanować, nie musisz nikogo bić, ani podnosić głosu. Dziewczyny też zaczną cię doceniać i się interesować. 

 

Po co ci ta siłka? To ci pewności siebie za dużo nie doda. Jak koleś nie będzie wiedział, czy jak cię obrazi to dostanie lepe na mordę, ewentualnie powiesz mu, to chodź za biuro cwaniaku, żebym ci skopał dupę, wtedy zaczną cię szanować, a nie jak w bicku zamiast 30 cm będziesz miał 33.

Edited by SławomirP

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.