Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles
Mosze Red

Przełomowe momenty, które wybiły mnie z matrixa

179 postów w tym temacie

W moim życiu było kilka zdarzeń, które skutecznie wypchnęły mnie poza standardowe postrzeganie świata.
 

Jako młody człowiek, mimo dość zdroworozsądkowego wychowanie i nieidealizowania relacji międzyludzkich przez najbliższą rodzinę, dalej tkwił we mnie jakiś idealizm, można to nazwać pierwiastkiem biało rycerskim.

 

Nie do końca, wierzyłem w otrzymywaną wiedzę, a może inaczej, żywiłem głęboką nadzieję, iż istnieją jakieś wyjątki od reguły. Teraz z perspektywy lat oceniam to jako wpływ kultury masowej i promowanych przez nią wzorców oraz pęd do tego, żeby wszystko sprawdzić samemu, jak to bywa u młodych ludzi.

 

Z czasem dokonywałem coraz bardziej interesujących odkryć, często były to zdarzenia przypadkowe.


 

1, Kiedy doszedłem do wniosku, iż materiał genetyczny jest najważniejszy? (także dla naszych cudownych i delikatnych pań).


 

a) Mając lat 22 lub 23, byłem świadkiem pożaru domu jednorodzinnego (jak się później okazało więcej dymu niż ognia, spaliła się część pomieszczenia kuchennego), gdzie rozhisteryzowana kobieta krzyczała „ratujcie dziecko". Owa kobita trzymała za rękę małą dziewczynkę.

Na szczęście sprawa skończyła się dobrze, miły pan strażak wyniósł dziecko. Kilka minut później podjechał mężczyzna, jak się okazało, ojciec wyniesionego dziecka i partner owej pani. Po chwili rozpoczęła się awantura, jak się okazało:


 

- pani wbiegła do budynku i wyprowadziła swoją córkę.

 

- pani zostawiła w środku drugie dziecko (które było dzieckiem jej partnera z pierwszego małżeństwa), mimo iż to przebywało w pomieszczeniu znacznie bliżej wyjścia niż jej własne, mogła z łatwością wyprowadzić oboje dzieci.

 

- pani po wyprowadzeniu córki nie wróciła po dziecko partnera, tylko stałą w bezpiecznej odległości i starała się nakłonić innych, żeby to zrobili.


 

b ) Kolejna rzecz, która utwierdziła mnie w przekonaniu to rozmowy z kumplem, który jest pedagogiem i psychologiem. Opowiadał mi, o przypadkach adopcji dzieci, przez pary, które miały problemy z poczęciem. Zazwyczaj na taką adopcję mocno prą kobiety (no chyba, ze wina leży po stronie partnera, wtedy wymiana na inny model). Czasami zdarzało się, iż jednak panie rodziły własną pociechę już po adopcji, zaczynały się dziać bardzo dziwne rzeczy. Nagle traciły zainteresowanie adoptowaną pociechą, były teksty „nie potrafię go zaakceptować”, "jest inne niż się spodziewałam", "coś z nim/ nią jest nie tak". Chyba kiedyś już to opisywałem w innym wątku...


 

Efektem tego były zwroty „depozytu” w postaci adoptowanego dziecka. Mój kolega opisywał wiele takich sytuacji, panie miały 1001 wymówek, żeby dziecko oddać, natomiast faceci byli niesamowicie skrępowali i mieli silne poczucie winy, że tak postępują. Niestety presja w domu ze strony pań i często ich rodzin, ciągłe awantury, płacz przez ścianę itp. w końcu wygrywały z męską moralnością.  


 

Adoptowany dzieciak był traktowany jako obiekt zastępczy przez panie, był dostatecznie dobry, gdy nie było nadziei na przekazanie własnych genów lub ta nadzieja była nikła. Gdy pojawiało się dziecko, naturalnie poczęte stawał się zbędnym balastem. Kilka lat później miałem nieprzyjemność obejrzeć taką akcję z bliska w gronie znajomych, to przelało czarę goryczy.


 

c ) Kolejny przypadek, który miał miejsce niestety w obrębie mojej rodziny. Kuzyn wziął sobie za żonę, matkę z dzieckiem (syn). Kuzyn bardzo spokojny człowiek, dobrze zarabiający, rodzinny (idealny beta sponsor). Mieli również własne dziecko (również syn). Kuzyn nie robił różnicy, chował jak swoje, zabierał na żagle, spędzał czas, grał w piłkę, wkładał równe środki materialne i niematerialne, żeby żaden nie czuł się gorszy.


 

Natomiast małżonka, robiła różnice między nimi, było to widać w zachowaniu. Jej pierworodny był zawsze oczkiem w głowie, okazywała mu dużo więcej uczuć. Pewnego dnia podczas rodzinnej imprezy, gdy małża kuzyna wypiła o jednego drinka za dużo, wyszło szydło z worka. Podczas rozmowy na temat dzieci i wychowania wypsnęło się pani dwa zdania „mój młodszy nigdy nie będzie jak starszy, bo ojciec jest ciapa” < zauważcie, że i młodszego i starszego wychowywała i utrzymywał „ten ciapa” (kontaktu z biologicznym ojcem nie było wcale) więc jedyną różnica stanowiło, kto dziecko spłodził, czyli to, co według naszych kochanych pań ponoć jest bez znaczenia. Padło jeszcze jedno zdanie na ten temat, znacznie bardziej dosadne, ale co do przekazu takie samo.


 

Więc jak to jest, mama hołubi synka spłodzonego przez łobuza, który poszedł w pizdu, a traktuje gorzej spłodzonego z odpowiedzialnym facetem, który obydwu chłopców wychowuje i traktuje równo. Macie dysonans poznawczy? Ja miałem jak jasna cholera, mimo że obaj synowie byli jej synami, to nadal różnicowała ich na lepszego i gorszego, lepszy i bardziej wartościowy dzieciak, był ten, który został spłodzony przez silniejszego samca, mimo że ten silniejszy był niedojrzałym emocjonalnie gówniarzem, przypadek? 

 

 

 

2 Kiedy doszedłem do wniosku, iż nasze anielice mają podwójną, potrójną, a nawet poczwórną moralność? Było wiele sytuacji, ale dwie, których byłem świadkiem, ale dwie wpłynęły na mnie w szczególny sposób.

 

a) Jadłem obiad w jednej z restauracji na Nowym Świecie, przy stoliku obok siedziały trzy panie, jedna starsza dwie w średnim wieku. Jak wywnioskowałem z zasłyszanej rozmowy, była to matka i dwie córki, jedna córka w trakcie rozwodu. Rozmowa była arcyciekawa, ale najciekawsze było to, co się w niej przewijało, głównymi powodami było to:


 

- ja już nie czuję tego, co kiedyś.

- on za dużo pracuje i mnie zaniedbuje, wypada dodać, że pani miała na sobie ciuchów za jakieś 7-8k PLN, i biżuterii za wielokrotność tego).

- on nie zachowuje się jak prawdziwy facet.


 

I inne podobne pierdolenie, o którym często wspomina Marek w felietonach i audycjach.

 

Druga ważna kwestia poruszona przez loszki to „a co z dziećmi?”

 

- „dzieci zostają ze mną, bo jak zostaną z nim, to nie dostanę alimentów i z czego będę żyć?” - tak kurwa, nie dlatego że jestem lepszym rodzicem, nie dlatego że mogę zapewnić im lepsze warunki, tylko zostają ze mną, żebym miała hajs < dziecko jest źródłem utrzymania kobiety, środkiem do wyciskania zasobów z faceta, a istotą ludzką dopiero w dalszej kolejności.

 

Oczywiście, panie przytakiwały i udzielały pełnego wsparcia swojej biednej i nieszczęśliwej krewniaczce. Omawiane były haki na pana, czego można użyć podczas rozwodu itp.


 

b ) Druga sytuacja, której byłem świadkiem, to gdy moja koleżanka (rozwódka) dowiedziała się, że jej były mąż ponownie się żeni, miało to miejsce 6 lat po rozwodzie. Do tej pory były płacił dość wysokie alimenty na dziecko i niejednokrotnie z własnej woli kupował drogie prezenty, czy dawał ekstra kasę, w rzeczywistości przypuszczam, iż koleżanka miała z niego drugie tyle, prócz alimentów.


 

Wszystko było cacy i ładnie, mimo rozwodu dogadywali się, kasa się zgadzała, dziecko też było zadowolone, bo prawie każdy weekend z tatą, wakacje z tatą, ferie u dziadków. Normalnie sielanka, jak to mówią ludzie, którzy kulturalnie się rozeszli i się dogadują.  


 

Gdy były mąż oświadczył, iż ponownie daje się zaobrączkować, zaczął się armagedon. Zaczęło się od tekstów, że ona nie pozwoli mu zabierać syna na weekendy, bo nie wie, co to za baba, z którą się wiąże. Później, że wystąpi o ograniczenie kontaktów z dzieckiem itd. itp. Zazdrość powiecie? Nie moi mili panowie, zapobiegliwość i chciwość.


 

Kumulacja nastąpiła, gdy dowiedziała się, że jego nowa narzeczona jest w ciąży. Takich ataków furii, braku logiki, natężenia różnych form szantażu emocjonalnego, kupczenia dzieckiem to nie widziałem nigdy wcześniej.

 

Ojciec przestał być dopuszczany do dziecka, moja koleżanka złożyła pozew o zwiększenie alimentów, zaczęła opowiadać przypadkowym ludziom niestworzone historie na jego temat.

 

Przyczyna? Nowa baba + nowe dziecko = mniej środków dla niej i jej dziecka. Prócz alimentów były bonusy, które najprawdopodobniej skończyłyby się wraz z nowym związkiem i nowym potomkiem. Do tego dochodzi brak kontroli nad byłym mężem. Czyli zwyczajna utrata środków utrzymania.  

 

 

3 Kobiety udają znakomicie, że są wspaniałe i wspaniale grają przeciw mężczyznom kolektywnie, a tak naprawdę znakomicie wiedzą jaka jest ich płeć.

 

a) Dawno temu, tak z 10 lat wstecz, kolega miał się żenić. Rodzice mieli bardzo duży dom, Gdzie na piętrze było zrobione oddzielne mieszkanie, z oddzielnym wejściem z drugiej strony budynku, 4 pokoje, kuchnia, łazienka, ubikacja. Było to szykowane z myślą o synu jedynaku.

 

Dodatkowo koło domu stał duży budynek, który miał zostać przeznaczony pod działalność. Kolega był ugadany z rodzicami tak, że przepiszą na niego własność domu, on sobie wyremontuje „swoje" piętro i zajmie budynek gospodarczy pod realizację własnych projektów, a oni sobie dalej będą żyli na swoim pięterku. Rodzina zdrowa, bez patologii, syn szanujący rodziców itp.


 

Problemy zaczęły się, gdy matka dowiedziała się, iż syn się żeni. Od razu wycofała się z prawnego uregulowania własności. Cała akcja odbyła się w mojej obecności, a tekst poleciały takie:


 

- ona teraz jest milutka, a jak się ożenisz, to cię pod pantofel weźmie, a ty zrobisz, co będzie chciała.

- przez nią na starość na bruku wylądujemy.


 

Tak więc moi mili kobiety doskonale wiedza, do czego są zdolne inne kobiety. Wspierając się nawzajem, walczą o kolektywny samiczy interes, natomiast gdy jakaś kobieta zagraża indywidualnemu interesowi innej, a właściwie nawet nie zagraża, tylko być może, kiedyś, w dalekiej przyszłości ... będzie zagrażać. To wychodzi szydło z worka i kobiety mówią, jakie są  


 

b ) Inny przykład na ten sam mechanizm. Kiedyś „przyjaciółka” zaczęła mnie swatać z jedną swoją znajomą, nawet atrakcyjna dziewuszka, no ale po kilku spotkaniach zaczęły wychodzić jakieś dziwne akcje. Biorę „przyjaciółkę” na spytki i oczywiście nie wprost, ale okrężną drogą chcę się dowiedzieć, co tu jest nie tak.

 

Mówię do niej: „Słuchaj, a czemu mnie swatasz z A?, przecież masz wolego brata, ładna, miła dziewczyna, czemu z nim jej nie zapoznałaś?". Mojej przyjaciółce się wypsnęło „bo wiesz, ona kiedyś miała poważne kłopoty i przejścia”, zorientowała się, że za dużo powiedziała, ale było za późno, dokręciłem śrubę i wyszło szydło z worka.


 

Okazało się, iż A pochodzi z patologicznej rodziny, gdzie ojciec walił dziada, napierdalał ją i matkę, a do tego była świadkiem gwałtu dokonanego przez ojca. Leczyła się psychiatrycznie, na dodatek ma naprzemienne fazy, trwające po kilka miesięcy raz jest „normalna', a raz jest »fanatyczną katoliczką« i śmiga 2x dziennie do kościoła 7 dni w tygodniu i codziennie się spowiada z każdej pierdoły.

 

Zjebałem swoją „przyjaciółkę”, że chciała wpierdolić mnie na życiową minę, autentycznie się wściekłem. Jaka była reakcja: "jesteś chuj, ta dziewczyna też ma prawo do szczęścia!!!". Zapytałem z przekąsem, tylko czemu to prawo do szczęścia ma być realizowane cudzym kosztem, w tym wypadku moim, a nie np. jej brata. Na to już nie było żadnej odpowiedzi. 

 

Myślenie samic > zawsze stać za inną samica murem > chyba że zagraża moim osobistym interesom.

 

Oczywiste jest, iż z A nie spotkałem się już nigdy, a moja „przyjaciółka” przestała być moja przyjaciółką.


 

To sobie teraz braty samcy rozkminiajcie i poszukajcie podobnych sytuacji we własnych wspomnieniach dotyczących bliskiego otoczenia.


 

 

48 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
7 minut temu, Mosze Red napisał:

2 Kiedy doszedłem do wniosku, iż nasze anielice mają podwójną, potrójną, a nawet poczwórną moralność?

 

Tutaj się nie zgodzę - 99*% kobiet nie ma moralności, a jeśli ją ma, to przywaloną bardzo mocno pokładami własnego ego i interesu, na który składa się próba ustawienia się jak najwygodniej w życiu  (co samo w sobie nie jest do potępienia) ale kosztem jelenia płci męskiej, który na zachcianki królowej i jej łaskę w dawaniu wiadomej części ciała ma harować i zasłużyć.

 

Zachoruj, strać majątek itp. - jak baba jest jeszcze w miarę młoda to długo z takim "niedorajdą" nie będzie.

 

* 1% zostawiam dla kobiet z mojej rodziny ( :):):):) ) oraz moich białorycerskich rojeń :D, które mnie od czasu do czasu nawiedzają

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

U mnie kilka historyjek: 

 

 

Przyjaciółka. 8 lat znajomości. Miała narzeczonego, bardzo dobry chłopak. Pracowity, uczciwy, duże poczucie humoru. 

Na horyzoncie pojawił się bardzo brzydki, malutki Hiszpan. 

Odjebało jej z dnia na dzień. Wścieklizna pizdy. Zaręczyny zerwane, chłopak załamany. 

Natychmiastowe rozstanie, aby się pierdolić wściekle z Hiszpanem, nowe nadzieje na życie za granicą. 

Hiszpan zostawił, mi pierdoliła jakieś smuty, stanąłem z boku, bo nie ogarniałem umysłem. 

Ona załamana, bo Hiszpan zostawił, narzeczony zostawił. Trzeba nakurwiać samodzielnie. 

Po roku z dziewczyny 10/10 wygląd 6/10. Młody, stary człowiek, bo myślała, że jej cipa jest złota. 

Kontakt zerwany, już dawno, przez wiele innych motywów. 

 

Kumpel - 12 lat z dziewczyną, od podstawówki chyba się znali. 

Powiedziała mu, że go nigdy nie kochała, jest chujowy w łóżku. 

Po dwóch dniach od zerwania z nim już miała innego gościa, który jej załatwił robotę. 

Jeszcze na tydzień przed zerwaniem mówiła mi, że go kocha. 

 

Udawałem na wakacjach Włocha. 

Garniak, włosy na żel, kilku tekstów się nauczyłem z ziomkiem, w idealnym akcencie. 

Nic nie musieliśmy robić. Obracaliśmy kilka lasek przez noc, bez słowa. Ciągle kilka zdań powtarzaliśmy. 

Same się na nas pchały. 

Poszliśmy dwa dni później do innej miejscówki, jako swojacy. Każda odmawiała :) 

Siadła nam psycha, serio. Młodzi byliśmy, bardzo. Kumpel pół roku do dup się nie odzywał, a później ruchał i mówił, żeby spierdalały. 

 

W pracy. Starsza kierowniczka, trzymała za mordę dwóch kolesi, po prostu nienawiść totalna, rozkazy, niewolnictwo, odcinanie jaj. 

A mnie kurwa kochała, pączusie przynosiła, w ogóle nie oceniała mojej pracy, nawet po mnie poprawiała. Dlaczego?

Bo od razu wyszedłem z założenia, że nie dam po sobie pojechać. Od pierwszego dnia przyjąłem pozę miłego skurwiela. 

Oni się dali jej zdominować, ja nie dałem. 

Moja totalna siła psychiczna, dominacja = pozytywny wizerunek kierowniczki, uległość kobiety na wyższym stanowisku.

Ich słabość = jej totalna nienawiść, więcej pracy, chujowa wypłata.

Zrozumiałem to w warunkach roboczych. Tylko, kto pod kobietą pracował to zrozumie, ile musiałem wydobyć z siebie energii, żeby odnaleźć się w takim środowisku. 

 

Wieloletni związek z kobietą, oszz kurwa. 

 

Dziesiątki, jeżeli nie setki randek z kobietami różnego typu, w tym z dobrych i patologicznych domów. 

20 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No to może coś ode mnie. Dwie pierwsze sytuacje miały miejsce przed 'otwarciem oczu' a pozostałe dwie już po.

 

Jakiś czas temu zachorowało mi się na zapalenie opono mózgowo-rdzeniowych i zapalenie mózgu. Z perspektywy czasu sądzę, że to był ten moment kiedy powoli podniosła mi się powieka i powoli zaczynała unosić aż w pełni zrozumiałem co się dzieje. Ale do rzeczy. Mamusia niby latała i kombinowała żebym wyzdrowiał... ale po jakimś czasie zauważyłem coś innego. Otóż w pewnym momencie ostro kombinowała, żebym wyglądał na bardziej chorego niż jestem i w dupie miała zalecenia lekarza neurologa, który mówił żeby mnie nie denerwowała bo nie jest to dla mnie wskazane w tym momencie. Dlaczego? Ano dlatego, że jak byłem w gorszym stanie zdrowia to było za mnie więcej pieniążków :) (renta, stypendia itd itp). Jak się skończyło to zaczął się szał macicy i nagle powróciła stara śpiewka w stylu 'nie poradzisz sobie w życiu' / 'nic z Ciebie nie będzie' itd itp.

 

Wystarczyło, że zobaczyłem jak siostra mojej mamusi zaczynała wymyślać dziwne fazy kiedy mój kuzyn zaczął się z kimś spotykać i nie było go w domu całymi dniami. Kuzyn połapał się o co w tym wszystkim chodzi więc olewał ją ciepłym moczem i przestał odbierać telefony od niej. Więc ta zadzwoniła do mojej mamy z wielką paniką, że ona się źle czuje, że och i ach i żeby zadzwoniła po niego. Zrobiła to, ten za jakiś czas był u ciotki. Co się okazało? Ciotka zdrowa, nic jej nie jest, wszystko w porządeczku. Zabrakło atencjo to zaczęło odpierdalać ;)

 

Inny kuzyn był z panienką przez jakiś czas. Zaręczył się z nią, kupił mieszkanie (na szczęście wziął je całkowicie na siebie) i zaczął remontować. Jako że jest w armii to nieraz wyjeżdżał i wracał dopiero za jakiś czas. No i w pewnym momencie niuni odpierdoliło i zaczęła po nim cisnąć że jest taki siaki i owaki. Powód? Znalazła sobie innego w momencie jak kuzyna nie było na miejscu ;) Tutaj historia mogłaby się zakończyć ale było jednak 'śmieszniej'. Po jakimś czasie z nieznanych mi przyczyn nagle tamten facet okazał się be i ta odezwała się do mojego kuzyna, że jest w ciąży i że to niby jego dziecko. Niestety nie udało jej się, bo było opcji, żeby to kuzyn był tatusiem. Chciała go po prostu nagle złapać na dziecko a z tego co wiem, to razem z mamusią już dawno kombinowały jak.

 

Sytuacja z Sylwestra. Byłem jednym ze współorganizatorów. Przyszło sobie całkiem sporo ludzi jak na taką pipidówę. No i była sobie tam pewna kobieta. Nie pamiętam czy to był jej mąż czy facet ale to akurat mało istotne. W każdym bądź razie prawdopodobnie nadal mieszkają sobie razem i wychowują dwoje dzieci. A cóż się działo na tej imprezie? Panience coś odwaliło i w pewnym momencie miałem wrażenie że jakby mogła to by mi loda zrobiła pod stołem a zaraz potem nadziała się na kutasa i nie przeszkadzałoby jej to, że jej partner siedziałby koło mnie. Jakbym chciał to bym miał wtedy pełny pakiet ale nie chciałem do niczego dopuścić, bo po prostu czułem się zdegustowany całą tą sytuacją.

 

Na razie to tyle, jak sobie coś przypomnę to dopiszę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

"Jeszcze na tydzień przed zerwaniem mówiła mi, że go kocha. "

mac - to jest dokładnie jedno z moich doświadczeń. Pewnego dnia w łóżku, po seksie mówiła, że kocha. Dokładnie tydzień później przestała odbierać telefony i zerwała cały kontakt. Podręcznikowy przykład tego, że nigdy nie należy wierzyć kobiecie i wiązać własnego poczucia szczęścia z kobietą.

Edytowane przez Piotr
8 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A ja powtórzę tylko przysłowie B)

 

"Wiele zyskał ten kto KURWĘ stracił."

13 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

W jakim my kurwa świecie żyjemy? :) Tak sobie przeczytałem jeszcze raz historyjki. Dzicz, do chuja. Gorzej nawet. Jeszcze raz się powtórzę, bo warto DEGRENGOLADA :D 

5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tak sobie czytam przed obiadem i jeść mi się odechciało.....

 

Niby wiem że taka jest rzeczywistość ale aż mnie skręca. Dzięki opatrzności że tu trafiłem :D

4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
8 minut temu, mac napisał:

W jakim my kurwa świecie żyjemy? :) Tak sobie przeczytałem jeszcze raz historyjki. Dzicz, do chuja. Gorzej nawet. Jeszcze raz się powtórzę, bo warto DEGRENGOLADA :D 

 

Szkoda tylko, że w dzisiejszej dziczy wysoko niestosowne i karalne jest użycie maczugi i zaciągnięcie do jaskini :D

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Takich momentów, które po części sprawiły że o kobietach myślę tak jak teraz było kilka i oto one:

1: Gdy dziewczyna mojego starszego brata rzuciła go dla znajomego z większymi zasobami i starszego od niego o parę lat(czyli typowy przykład hipergamii) 

2: Gdy zauważyłem że ci co źle się zachowują i sprawiają duże emocje samiczkom mają większe powodzenie u nich niż ci co zachowują się w sposób biało rycerski(Jeszcze wierzyłem w te bajki romantyczne).

3: Kiedy dotarło do mnie, że byciem dobrym i uległym dla baby może przynieść co najwyżej FZ.(Tu naprawdę doszedłem do wniosku, że to co matka pieprzyła o miłości to bzdury były).

Do tego jeszcze byłem zauroczony jakąś samiczką ale to było parę lat temu i nie wyszło z nią. Teraz mi się to wydaje zabawne. 

Edytowane przez Gintoki

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Końcowa cześć coś mi przypomina :) spotkała mnie podobna sytuacja , próba swatanie mojej osoby przez znajomą która chciała pomóc swojej biednej koleżance udało mi się jednak przewidzieć tą sytuację i nie wszedłem w to bagno, później dowiedziałem się że samo zakończyła nie dawno toksyczny związek a swojemu byłemu obrabiała dupę wyssanymi z palca historiami .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bardzo ciekawy temat, zaraz go wstawię na fejsbuczka. 

 

Jeśli chodzi o mnie, to jak teraz się zastanawiam, to nie było podanie tabletki i obudzenie się w realnym świecie (wyjście z fikcji umysłowej), a raczej powolny i długotrwały, bardzo bolesny proces. Wielu rzeczy nie mogę napisać, bo dotyczyły moich przyjaciół i klientów, natomiast kilka rzeczy raczej mogę, bo to z mojego życia:

 

1. Związek z panną (Emilia vel Grażyna, pisałem o niej wiele razy), nagle ze mną zerwała kontakt, i pruła się non stop ze swoim ex (o czym dowiedziałem się przypadkiem później) - jej ex zdradził ją nad morzem z koleżanką Emilki Grażyny, chyba jej przylał a ona wyjechała stamtąd w nocy z kimś i on jej nie zatrzymał, co strasznie przeżywała. Ruchał ją później bez litości, tak była podniecona. Ja niestety byłem ciepły, miły i chciałem pomóc... więc dostawałem bolesne razy od niej.

 

2. Pani z którą byłem, wyjechała w sprawach biznesowych do innego miasta z ex, który ją wcześniej bił. Wieczorem nie mogę się dodzwonić, w końcu odbiera i szepcze że śpią w innych pokojach i on się chciał do niej włamać, krzyczę co się dzieje, a ona chichocze i mówi że musi się rozłączyć bo on się chce do niej włamać. Rżnęli się jak króliki oczywiście, a ja po jakimś czasie (gdy skończył się hajs) dostałem kopa.

 

Oraz cała masa przypadków gdzie byłem zdradzany, oszukiwany, wyśmiewany, ohydnie testowany w każdy możliwy sposób. Dopiero lata cierpień i cudzych doświadczeń sprawiły, że zacząłem rozumieć jak to działa. 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Gintoki miałem to samo. Byłem Białym Rycerzem i w pewnym momencie zacząłem dostrzegać, że tak naprawdę niczego z tego nie mam oprócz bycia tamponem emocjonalnym. W pewnym momencie narastała we mnie pewna frustracja i rzygałem już tekstem "jesteś taki fajny, na pewno sobie kogoś znajdziesz". Niektóre ze starszych pań też zastawiały pułapkę w postaci "poczekaj aż dorośniesz i będziesz starszy wtedy one wszystkie zmądrzeją". Na szczęście teraz wiem co oznacza 'zmądrzenie' w kwestii kobiet.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 minutę temu, HORACIOU5 napisał:

Niektóre ze starszych pań też zastawiały pułapkę w postaci "poczekaj aż dorośniesz i będziesz starszy wtedy one wszystkie zmądrzeją". Na szczęście teraz wiem co oznacza 'zmądrzenie' w kwestii kobiet.

Czyli desperackie szukanie kandydata na męża w facetach, którzy nie kochali tak mocno jak łobuzy. Czasami się zastanawiam, czy się z takich babskich desperatek nie śmiać bezczelnie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

U mnie nie było "przełomu", od dziecka słuchałem jak dorośli płci obojga rozmawiali w tym o zachowaniach kobiet, związkach z nimi i innych sytuacjach.

 

Jak zaczęło się dorastanie i imprezowanie ojciec ostrzegał "tylko nie daj się złapać jakiejś kurwie na dziecko!".

 

Oczywiście myślałem, że zjebane zachowanie dotyczy tylko niewielkiej populacji tej płci, dopiero to forum uzmysłowiło, że to jest standard.

 

 

4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A ja chyba nigdy nie byłem białym rycerzem zawsze miałem laski w dupie a kumple się pytali co ja robię że one tak się mnie trzymają robiłem to nieświadomie 

Fakt miałem moment zauroczenia i love było bo zjebałem i zacząłem latać zgodnie co mama babcia i ciotki pierdoliły taka piękna ta blondyna była rok czasu się zbierałem i obserwowałem o co kaman i sobie rozkminiłem z czym to jeść .

Później była calineczka i mnie zmyliła pierdolona YETI a ja uznałem że czas się ustatkować i żyć jak BÓG przykazał po chooj mi to było :)

No tak mam zajebistego syna.

I coś koło tysia braci

9 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pytam poważnie. Dlaczego na forum jest tak niewielu użytkowników, skoro większość (80%?) spraw z kobietami to mega spierdolina? Co jest takiego kurwa silnego, że trzyma niedojebanych białych rycerzy w szachu? Cipa? :D 

 

Potrzeba się nad problemem zastanowić, bo ten temat naprawdę mnie rozjebał. Nie ma opcji, żeby mężczyzna w wieku 25-30 lat już nie miał pojęcia, kim jest "kobieta". 

 

Dlaczego zatem forum jest tak niszowe? 

 

Niepojęte, no i kurwa znowu degrengolada. HA HA HA, nie ogarniam. 

 

:lol:

Edytowane przez mac
4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

W moim przypadku nie było żadnych sytuacji z życia, które by mnie nakierowały do wyjścia z matrixa. Wyglądało to tak, że na innym forum zostały wspomniane felietony Marka. Zainteresowały mnie, chociaż wtedy dostrzegałem w nich zaledwie ziarnko prawdy, a resztę odrzucałem, bo "zbyt ekstremalne". W końcu, nadal byłem wzorowym białym rycerzem :P I w miarę czytania dostrzegałem coraz większe odniesienia do mojego kilkuletniego związku z bluszczem np. duposzantaże, włażenie na głowę ze względu na moją uległość, próby poukładania mi życia bez brania pod uwagę moich przekonań, a przede wszystkim - brak pozytywnych rezultatów z bycia białym rycerzem = frustracja. Rzuciłem to w cholerę już będąc tu z wami, a kilku z was aktywnie mi w tym pomogło. Teraz jest już zajebiście, bo nauczyłem się nie uzależniać szczęścia od samic, co doprowadza je do przekurwicy :D, a z romantycznych historyjek tylko się śmieję.

 

Dlatego dzięki wielkie wam wszystkim, że nie musiałem przeżywać żadnych większych rozczarowań na własnej skórze ;)

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
40 minut temu, mac napisał:

Pytam poważnie. Dlaczego na forum jest tak niewielu użytkowników, skoro większość (80%?) spraw z kobietami to mega spierdolina? Co jest takiego kurwa silnego, że trzyma niedojebanych białych rycerzy w szachu? Cipa? :D 

 

Potrzeba się nad problemem zastanowić, bo ten temat naprawdę mnie rozjebał. Nie ma opcji, żeby mężczyzna w wieku 25-30 lat już nie miał pojęcia, kim jest "kobieta". 

 

Dlaczego zatem forum jest tak niszowe? 

 

Niepojęte, no i kurwa znowu degrengolada. HA HA HA, nie ogarniam. 

 

:lol:

Bo matrixowe oprogramowanie jest obwarowane zajebistym faierwalem(spolszczone wiem)

Próbowałeś kiedyś wytłumaczyć jakiemuś o co chodzi ?

Jeszcze nasz Neo vel Mareczek musi nieco pohakować z naszą pomocą oczywiście ;)

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
24 minuty temu, Tarnawa napisał:

Bo matrixowe oprogramowanie jest obwarowane zajebistym faierwalem(spolszczone wiem) ;)

 

jak to często mawia mój znajomy - istnieje świat za firewall'em

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
32 minuty temu, Tarnawa napisał:

Próbowałeś kiedyś wytłumaczyć jakiemuś o co chodzi ?

 

Ja ostatnio, prawie z pięściami się na mnie rzucił, że mu "jego kochanie" obrażam :) Znamy się od ponad 10 lat. Oczy zarośnięte piczką totalnie. Obudzi dopiero mocny kop w jądra, celnie zadany przez "miłość życia" :D

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Niekoniecznie to zła kobieta była następna doceni i tak do usranej .......w koło Macieju

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 godzinę temu, mac napisał:

Pytam poważnie. Dlaczego na forum jest tak niewielu użytkowników, skoro większość (80%?) spraw z kobietami to mega spierdolina? Co jest takiego kurwa silnego, że trzyma niedojebanych białych rycerzy w szachu? Cipa? :D 

 

Potrzeba się nad problemem zastanowić, bo ten temat naprawdę mnie rozjebał. Nie ma opcji, żeby mężczyzna w wieku 25-30 lat już nie miał pojęcia, kim jest "kobieta". 

 

Dlaczego zatem forum jest tak niszowe? 

 

Niepojęte, no i kurwa znowu degrengolada. HA HA HA, nie ogarniam. 

 

:lol:

 

Cipa i chyba jednak brak intelektu u nich.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 godzinę temu, mac napisał:

Pytam poważnie. Dlaczego na forum jest tak niewielu użytkowników, skoro większość (80%?) spraw z kobietami to mega spierdolina? Co jest takiego kurwa silnego, że trzyma niedojebanych białych rycerzy w szachu? Cipa? :D 

 

Potrzeba się nad problemem zastanowić, bo ten temat naprawdę mnie rozjebał. Nie ma opcji, żeby mężczyzna w wieku 25-30 lat już nie miał pojęcia, kim jest "kobieta". 

 

Dlaczego zatem forum jest tak niszowe? 

 

Niepojęte, no i kurwa znowu degrengolada. HA HA HA, nie ogarniam. 

 

:lol:

 

Pytasz dlaczego forum jest niszowe... powiem Ci przyjacielu, że nie jest wcale tak źle. Ponad tysiąc ludzi, ekipa mądrych chłopaków, w tej chwili jest 38 zalogowanych ale 80 niezalogowanych - i oni z czasem do nas przyjdą, a ja z Braćmi przywitam ich z otwartymi ramionami. Jesteśmy jak czarna dziura, ale z początku maleńka... z czasem będziemy zasysać coraz więcej przestrzeni i białych rycerzy, nawet kompletnych pizdusiów, taką moc będziemy mieli. Masa forumowicza jest ważna, dlatego jedzcie i tyjcie, żeby zwiększyć grawitację forum :>

 

A dlaczego nie jest tak źle - sam zobacz na blog mojego przyjaciela od lat Ryśka, który mu tutaj reklamuję, bo warto czytać i do tego zachęcam: http://michal.katny.pl/

 

Nie trzeba dużo czytać, żeby zdać sobie sprawę że Rysiek jest ode mnie 50 razy inteligentniejszy, nie wspominam nawet o doświadczeniu życiowym i wiedzy naukowej. Przebija mnie we wszystkim, jest zdrowy, wysportowany, schudł (a ja nie mogę), zna języki (nie znam żadnego), czyli Gość przez duże G ewidentnie. No i najważniejsze - świetnie pisze, moim zdaniem znacznie lepiej ode mnie. I taki super Gość ma tylko kilka komci i to wszystko. Tak więc z tego punktu widzenia, nie jest tak źle, ba! jest nawet bardzo dobrze. 

 

Ogarniemy się z czasem Mac, Przyjacielu, nie od razu Częstochowę zbudowano :)

7 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Winne są nasze geny, zaprogramowane na maksymalnie efektywną prokreację i dysponujące skutecznym narzędziem w drodze do celu: emocjami. Układ limbiczny vel gadzi mózg potrafi tak zalać hormonami racjonalną część naszego mózgu, że najbardziej absurdalna czy amoralna rzecz wydaje się najbardziej rozsądna pod warunkiem że służy prokreacji. Faceci są dużo bardziej racjonalni i odporni na emocje, dlatego honor, męstwo, uczciwość nie są im obce, może nie wszystkim, ale przynajmniej dużej części. Natomiast każda, podkreślam KAŻDA baba jest dokładnie taka sama jak gen: egoistyczna, bezwzględna, bez krzty honoru, i o dziwo wszystkie doskonale zdają sobie z tego sprawę. Każda kobieta bez problemu jest w stanie dać się zapłodnić samcowi alfa i jeszcze tego samego dnia przeskoczyć na beta, układ hormonalny da jej koński zastrzyk hormonów szczęścia bo upiekła 2 pieczenie na jednym ogniu i ani przez sekundę nie będzie gryzło ją sumienie.

Historyjek ze swojego życia, które świadczą o totalnym skurwieniu kobiecej natury mógłbym przytoczyć setki, ale wybiorę jedną. Taka sytuacja: rodzinna impreza, trochę alko, damskie grono, dyskusja o małżeństwie kuzyna. Kuzyn mieszka w jednej z mniejszych miejscowości, wszędzie wokół bieda, ale on ma piękny dom, żonę i dzieci. Żona nie pracuje, zajmuje się dziećmi, ma do dyspozycji niezłą kasę, fajne auto itd. Kasa niestety okupiona jego ciężką pracą: jeździ na tirach w zagranicznej firmie, praktycznie cały czas poza domem. Uczciwy i dobry chłopina. Niestety żona najprawdopodobniej przyprawiła mu rogi, rozwód wisi w powietrzu.  Myślałem, że podczas dyskusji babki ostro zjadą sukę za kurewskie zachowanie, kiedy mąż sobie fraki wypruwa, ale wszystkie zgodnie stwierdziły mniej więcej coś takiego "no pewnie zdradziła biedna kobita, ale co innego miała zrobić, nie ma go w domu, praktycznie żadnego pożytku z chłopa...".

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Dodaj nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.